Archiwa tagu: paulini

Paulin do rejestru pedofili

Opisywałem już Państwu niejednokrotnie, że przeszłość księży katolickich jest pod specjalna ochroną IPN na przykładzie publikacji warszawskich i krakowskich. Okazuje się, że chęć bycia niekontrowersyjnym dotknęła także pracownika UJ. Według moich poszukiwań nie ma on filiacji z IPN. Jednak szarpnął się opisać wycinek dziejów Kościoła w latach 60-tych i wynik opublikował w „Folia Historica Cracoviensia”. Kilka akapitów poświęcił paulinowi szukającemu w PRL azylu, a miał on dotarcie do najwyższych władz (kościelnych). Z ostrożności krakowski pracownik UJ (jakoś historyk mi przez klawiaturę nie przeszło) nie podał prawdziwych powodów „emigracji” paulina do PRL i ew. na Zachód. Nie wątpię, że teczkę z poniższym dokumentem pracownik UJ w rękach miał.

– k. 64 Protokół przesłuchania podejrzanego, Warszawa 14.08.1964 r. godz. 13.00

            Ja, Władysław Gajewski z polecenia Wiceprokuratora Marii Pancer z Prokuratury Wojewódzkiej dla m.st. Warszawy, przy udziale tłumacza z języka węgierskiego Heleny Paucha, przesłuchałem niżej wymienionego w charakterze podejrzanego, który wyjaśnił:

C/…/, kawaler, dzieci nie posiada, zamieszkały Pinechely pow. Tamasi woj. Talna ul. Kobsutka Platz 10, wykszt. Wyższe teologiczne, ksiądz wyzn. rzym.-kat., miejsce pracy Pinechely pow. Tamasi, pomocnik księdza /proboszcza/ tamt. parafii, poch. Robotnicze, Nr DO-SB-343732 wydany przez Kapitanat Powiatowy w Tamasi /Węgry/, majątku nie posiada, służbie wojskowej nie podlega- Komenda Wojskowa w Pecs /Węgry/, odznaczeń nie posiada, karany w 1961 r. przez Sąd Wojew. w Pecs na 6 lat więzienia za działalność antypaństwową i za homoseksualizm /zwolniony po 2 latach na mocy amnestii/, choroba kręgosłupa.

Na stosowne pytania podejrzany C/…/ wyjaśnia: Potwierdzam swoje wyjaśnienia złożone przed prokuratorem w dniu 10.VIII.1964 r. i w dniu dzisiejszym. Jestem księdzem wyznania rzymsko-katolickiego od 1949 r. W okresie 1964 r. do chwili nielegalnego opuszczenia Węgier pracowałem jako pomocnik księdza proboszcza w parafii Pineczely pow. Tamasi woj. Folna. Zamieszkiwałem w tym okresie na plebanii parafialnej w Pineczely przy ul. Plac Kossutha 10.

Moim bezpośrednim przełożonym był proboszcz Szigethy Bela. Parafia moja podlega diecezji w Pecs. Diecezja ta nie ma biskupa, a jedynie generalnego wikariusza, którym jest doktor Cserhati Józef.

Decyzję opuszczenia Węgier podjąłem 20 lipca 1964 r. w poniedziałek. Zdecydowałem się na wyemigrowanie nielegalne z Węgier z dwóch powodów, które podałem w czasie przesłuchiwania mnie przez prokuratora, a mianowicie dlatego, że w dniu 20 lipca 1964 r. dopuściłem się przestępstwa nazywanego homoseksualizmem i wobec przechwycenia mnie na gorącym uczynku, obawiałem się odpowiedzialności karnej, zaś drugim powodem było to, że postanowiłem zerwać z praktykowaniem mego zboczenia seksualnego w ten sposób, aby za granicą wstąpić do jakiegoś rygorystycznego zakonu, gdzie nie mógłbym nawiązywać intymnych kontaktów z mężczyznami. Osiągnięcie tego celu na Węgrzech było dla mnie niemożliwe, gdyż zakony są rozwiązane i do tego jako księża mamy prawo chodzenia po cywilnemu, to znaczy bez sutanny.

Pytanie: Jeżeli podejrzany tak stanowczo postanowił zerwać ze stosunkami homoseksualnymi, to zamiast szukania w tym celu odpowiedniego zakonu za granicą- czy noszenie sutanny nie byłoby wystarczającą przeszkodą w nawiązywaniu intymnych znajomości.

Odpowiedź: Jestem przekonany, że noszenie sutanny rzeczywiście byłoby wystarczającą przeszkodą odstręczającą mnie od nawiązywania intymnych znajomości, ale fakt, że odpowiednie władze wiedzą o moim ostatnim czynie homoseksualnym i że grozi mi za to odpowiedzialność karna skłonił mnie do ucieczki za granicę. Innymi słowy pierwszym moim celem było uchylenie się od odpowiedzialności karnej poprzez wyemigrowanie z Węgier i zrealizowanie dopiero tam zamiaru zerwania z mym zboczeniem seksualnym.

Czynu homoseksualnego w dniu 20.VII.1964 r. dopuściłem się w następujących okolicznościach. W dniu tym przebywałem u swej matki w mieście Pecs. Około godz. 17-ej zamierzałem odjechać do Pinechely.

W trakcie oczekiwania na pociąg na ulicy przed dworcem kolejowym w Pecs zaczepiłem czternastoletniego chłopca, którego poprosiłem do ubikacji na dworcu i tam dokonałem na nim czynu nierządnego. Chłopiec zgodził się na to za opłatą 20 forintów. Na gorącym uczynku dokonywania tego czynu zastał mnie portier dworca, który zaprowadził nas obydwóch na posterunek milicji znajdującej się na tym dworcu. Tam zostałem wylegitymowany, a portier i chłopiec zostali przesłuchani. Milicjant poinformował mnie, że w mojej sprawie mam oczekiwać na jakąś decyzję władz, a następnie zwolnił mnie. W tym dniu miałem na sobie ubranie cywilne to samo, które mam na sobie. Najbliższym pociągiem o godzinie 22.00 dnia 20.VII.1964 r. udałem się do Budapesztu- zamiast do Pinechely- gdyż postanowiłem uciekać za granicę. Do Budapesztu odległego od Pecs o około 200-220 kilometrów przybyłem w godzinach rannych dn. 21 lipca 1964 r. Wyjaśniam, że decydując się na ucieczkę za granicę i wsiadając w Pecs do pociągu idącego do Budapesztu nie miałem jeszcze sprecyzowanego zdania, dokąd mam uciekać, do jakiego państwa. Zarys takiego planu i trasy ucieczki powstał u mnie dopiero w czasie podróży do Budapesztu, i tak: biorąc pod uwagę, że granica węgiersko-austriacka jest bardzo strzeżona i ze tą drogą nie będę mógł przedostać się do państw zachodnich postanowiłem przedostać się do Czechosłowacji, z tego państwa do Polski i z kolei poprzez Niemiecką Republiką Demokratyczną do Niemieckiej Republiki Federalnej, aby tam uzyskać azyl i możliwość przyjęcia do jakiegoś zakonu, dla mnie jeszcze nieokreślonego.

            Na tym przesłuchanie o godz. 16.00 zakończono. Protokół niniejszy po odczytaniu mi jako zgodny z treścią mych wyjaśnień podpisuję.

Do ochrony agentów się już przyzwyczailiśmy, ale do ochrony pedofili??

Ksiądz Świdziński służy w Niemczech, czyli co edytor nie zdążył wydać

Na chwilę wracam do paulinów. Zaraz napiszę, jak mi się ten tytuł złożył. Z sieci można wyczytać, że ks. Świdziński oprócz posługi parafialnej za Odrą ciężko pracuje nad edycją źródeł dot. Ordo Sancti Pauli Primi Eremitae. To ja Księdzu pomogę, bo dzieje paulinów liczą kilkaset lat, a historia księdza i Służby Bezpieczeństwa liczy się dopiero od 1958 r. W najbliższych 20 latach Ksiądz nie zdążyłby jej wydać.

– k. 6 Raport o zezwolenie na opracowanie kandydata na werbunek w charakterze informatora, Kraków 23.06.1958 r.,  Ściśle tajne

            Ja, ofic. oper. Wydz. III-go Gr. Va Służby Bezpieczeństwa KWMO w Krakowie Kamiński Tadeusz ppor. po doborze kandydata na werbunek w charakt. Inf.

                                                               Br. Świdziński Stanisław im. „Sebastian” /…/

zwracam się o zezwolenie na opracowanie w/w do werbunku

I/ Uzasadnienie opracowania

            Klasztor OO. Paulinów na Skałce w Krakowie nie jest dostatecznie przez nas rozpracowany ze względu na brak jakiejkolwiek agentury na tym obiekcie. Utrudniona jest także … obserwacja działalności … tego zakonu znanych ze swej wrogiej postawy i działalności. Mimo że OO. Paulini na terenie woj. krakowskiego posiadają tylko ten jeden klasztor na Skałce, to jednak ze względu na ścisły związek z klasztorem w Częstochowie oraz jego znaczenie pod względem charakteru działalności i stanowienia w sobie Kurii Generalnej, zainteresowanie tym obiektem jest konieczne i wskazane.

            Dodać tu należy, iż zgromadzenie to (zakon) pozostaje w szczególnym zainteresowaniu Dep. IIIgo Wydz. V-ty i ogólnie odczuwa się brak dobrej i w ogóle agentury zdolnej do szczegółowego informowania nas o sprawach wewnętrznych zakonu.

            Posiadanie agentury w klasztorze na Skałce może po części rozwiązać ten problem, gdyż pojedynczy zakonnicy są związani i … o działalności całego zakonu, a częstochowskiego w szczególności z racji tego, że przychodzą bądź stamtąd, bądź stąd są … znają się między sobą oraz okolicznościowo przebywają w Częstochowie. /…/

– k. 56 Charakterystyka informatora ps. „Stach”, Kraków 7.01.1960 r., Ściśle tajne

I/ Inf. ps. „Stach” pochodzi z rodziny chłopskiej posiadającej gospodarstwo rolne w miejscowości Szynwałd pow. Tarnów. Obecnie jest on członkiem zakonu OO. Paulinów od roku 1949. Po skończeniu szkoły podstawowej robi on w zakonie tzw. „Małe Seminarium”, a następnie studiuje filozofię i teologię w Seminarium zakonnym. Wykształcenia średniego w formie matury państwowej nie posiada. Obok studiów zakonnych pobiera on także prywatne nauki z dziedziny bibliotekarstwa i w tym kierunku zamierza kontynuować dalsze studia. Obecnie jest on już na ukończeniu studiów zakonnych i znajduje się przed wyświęceniem na kapłana. Z języków obcych zna łacinę oraz uczy się angielskiego. N przestrzeni swego życia nie należał do żadnej organizacji społecznej ani politycznej. Obecnie jest jedynie członkiem Związku Bibliotekarzy Polskich. Za granicą nigdy nie przebywał i nie posiada także żadnej rodziny poza granicami kraju.

            Werbunek inf. ps. „Stach” dokonany został dnia 25.VI.1958 r. przez ofic. oper. Wydz. III-go KWMO Służby Bezp. w Krakowie ppor. Kamińskiego T. Werbunek prowadzony był na podstawie materiałów kompromitujących nasuwających podejrzenie o wykonanie przez inf. „Stach” fałszywych pieczątek Państw. Liceum i Gimnazjum, podrobieniu podpisu i pism wręczonych tej uczelni oraz zamiarze podrobienia świadectwa. Po całkowitym udokumentowaniu i zebraniu niezbitych dowodów przystąpiono do tego werbunku, który przyniósł wynik pozytywny.

            Od czasu dokonania werbunku inf. „Stach” pozostaje cały czas na kontakcie ofic. oper. Wydz. III-go gr. Va ppor. Kamińskiego Tad. Poza tym inf. „Stach” jest także znany osobiście tow. Drobotowi B. z Wydz. V-go Dep. III-go MSW.

II/ Praca z inf. „Stach” jest aktualnie kontynuowana. Od czas dokonania werbunku odbyto z nim 10 spotkań. Mała ilość spotkań jest jednak usprawiedliwiona tym, że inf. „Stach” jako jeszcze kleryk ma trudności w dowolnym wychodzeniu na miasto, a tym bardziej bez towarzystwa innego kleryka. Dlatego dotychczasowe spotkania odbywały się jedynie tylko po uprzednim zaawizowaniu nam przez inf. „Stach” o możliwości takiego spotkania- były krótkie, a poza tym nieplanowe, gdyż terminów spotkania jemu nie narzucano i z samej obawy przed dekonspiracją nie nalegano na ich częstotliwość.

            Jeżeli chodzi o pracę z inf. „Stach”, to była ona jedynie kierowana na ogólne rozeznanie sytuacji w zakonie, tak w klerykacie, jak i wśród księży zakonnych i ograniczała się do możliwości inf. jako mało jeszcze wtajemniczonego we wszystko kleryka. Uzyskiwano od niego szereg danych dot. zmian personalnych, wewnętrznych stosunków itp. Ważniejszych zadań, a szczególnie do spraw i rozpracowywanych figurantów inf. nie otrzymywał, z jednej strony z braku możliwości, a z drugiej jako pozostawał on jeszcze w dalszym opracowaniu i sprawdzeniu.

            Uzyskiwane od niego informacje po ich sprawdzeniu okazywały się prawdziwe i obiektywne. Sprawdzeń takich dokonano na podstawie uzyskanych dokumentów z innych źródeł oraz przy przeprowadzonych rozmowach operacyjnych z innymi osobami z jego środowiska.

            Na podstawie uzyskanych materiałów od inf. nie zrealizowano na razie żadnej sprawy, przeprowadzono jedynie rozmowy operacyjne, z których jedna doprowadziła do pozyskania kontaktu poufnego.

            Jeżeli chodzi o jego stosunek do współpracy, to przedstawia się on jak najlepiej. Do tej pory nie stwierdzono żadnych oznak przemawiających za tym, aby się od współpracy uchylał. Wręcz przeciwnie korzysta z każdej okazji, aby dać znać telefonicznie o możliwości odbycia spotkania, znajduje niejednokrotnie dogodną i pomysłową legendę. Ta jego własna inicjatywa przemawia za tym, że do współpracy ustosunkowuje się on poważnie. Jest b. przebiegły, przejawia dużo inicjatywy i pomysłowości. Co zasługuje na uwagę to, że przywiązuje on dużo uwagi do zachowania faktu współpracy w tajemnicy i przestrzeganie konspiracji. Podyktowane to było m.in. jego własnym interesem.

            Ze względu na warunki, w jakich znajduje się on jako kleryk (skrępowany swobodą i czasem) spotkania z nim odbywane były poza LK na wolnym powietrzu. Będzie to przejście ulicą w drodze na lekcje prywatne lub do miasta za jakimś interesem, będzie też w czasie odbywania podróży pociągiem i tylko w wypadkach, gdy był bez towarzystwa osób innych. Na lokal ze względu na pewne obawy, trudno było na razie z nim … Sytuacja ta jednak powinna i ulec zmianie, i ulegnie po otrzymaniu przez niego święceń kapłańskich, co pozwoli mu na większą swobodę ruchu po mieście i nie będzie obserwowany jak dotychczas jako kleryk, któremu w razie podejrzeń groziłoby wydalenie z zakonu.

            Dotychczas nie pobierał on żadnego wynagrodzenia za współpracę i nie próbowano tego stosować.

III/ Jego obecny kierunek wykorzystania pozostaje na razie bez zmian i ogranicza się jedynie do uzyskiwania tą drogą informacji o sytuacji w zakonie jak i o panujących stosunkach wewnętrznych. Dalsze zadania i wykorzystanie uzależnione jest od pozycji, jaką zajmie on po uzyskaniu święceń kapłańskich i stanowiska. Ze względu jednak na zaufanie, jakie posiada, i poparcie władz zakonnych liczyć należy, że możliwości te wzrosną. Zatem opracowanie właściwego i konkretnego kierunku jego wykorzystania i prowadzenia zależy jedynie od tego i jest kwestią niedalekiej przyszłości. Święcenia bowiem ma otrzymać w pierwszych miesiącach br.

                                                                                  ofic. oper. Wydz. III-go

                                                                                  Kamiński T. ppor.

– k. 66 Doniesienie ze słów tw „Stach”, Warszawa 17.11.1960 r., Tajne, Egz. nr 1

            W dniach 4, 5 i 6 bm. w klasztorze paulinów na Jasnej Górze /Częstochowa/ odbył się zjazd wyższych przełożonych zakonów i zgromadzeń żeńskich. Z ramienia Episkopatu udział w zjeździe wzięli: Wyszyński, bp Kominek, bp Goliński i ks. Br. Dąbrowski- przedstawiciel Wydz. do spraw zakonnych. Obrady odbywały się w Sali Różańcowej i Sodalicyjnej.

            Dnia 7 bm. o godz. 9 rozpoczął swe obrady zjazd wyższych przełożonych zakonów i zgromadzeń męskich. Obrady będą się odbywały w Sali /?/ obok sali Sodalicyjnej. Zjazd ma się zakończyć 9.XI br.

            Władze generalne paulinów w celu zasilenia swej placówki w St. Zjedn., gdzie przełożonym jest O. Michał Zembrzuski, chcą wysłać czterech młodych ojców, a mianowicie:

1/ O. Leona- Bronisława Rubaj– pochodzi on z Wierzchowicy /Lubelskie/. Święcenia kapłańskie otrzymał na wakacjach w br. W okresie klerykatu wybijał się zdolnościami naukowymi. Umysł bardzo krytyczny. Z młodych ojców jako jedyny uzyskał tytuł magistra.

2/ O. Bazyli- Kazimierz Panasiuk– pochodzi z powiatu Biała Podlaska /gm. Drobin/. Święcenia otrzymał w 1960 r. Bardzo zdolny. Główne jego zainteresowanie to praca naukowa.

3/ O. Melchior- Stanisław Królik– pochodzi spod Częstochowy /gm. Zdrowa/. Święcenia otrzymał w br. Ma zadatek na dobrego kaznodzieję. Oddany paulinom.

4/ O. Sadok- Tadeusz Leśniewski– pochodzi z pow. Radom /gm. Wolanów/. Święcenia otrzymał w br., w klerykacie był redaktorem wydawanego przez seminarium miesięcznika „Vox Eremi”. Oddany paulinów- wróg wszystkiego, co pochodzi od komunistów.

Seminarium paulińskie:

MSD – istniejące na Jasnej Górze zostało zamknięte przez władze generalne zakonu

Nowicjat – został przeniesiony z Lesinowa do Leśnej Podl. woj. lubelskie

Filozofia – zostało przeniesione z Leśnej do Krakowa

WSD – Kraków, Skałeczna 15

Wystąpienia:

W ostatnim okresie wystąpił ze Skałki w Krakowie br. Leopold /furtian/. Pochodzi z Warszawy.

Wiadomo „Stachowi”, że ma zamiar wystąpić br. Izydor Gaszewski /skończył filozofię/. Ma trudności w nauce. Skarży się na bóle głowy.

Paulini na KUL:

1 O. Brunon Walczak jest na II r. Filozofii

2 O. Bogumił Czerwiej jest na II r. Historii

3 O. Aleksy Mikołajczyk jest na III r. Dogmatyki

4 O. Dionizy Łukaszuk jest na III r. Mariologii dojeżdża z Leśnej

            W klasztorze Jasnogórskim wysyłaniem i podejmowaniem poczty zajmuje się osoba świecka Jan Pilecki, mieszka w Częstochowie.

W ostatnim okresie odbył się zjazd /narada/ przeorów klasztorów paulińskich na Jasnej Górze. Co było tematem obrad, jest utrzymywane w tajemnicy.

Notatka ze spotkania

            Spotkanie odbyłem w Krakowie w hotelu. „Stach” o swoim pobycie w Krakowie zawiadomił mnie telefonicznie. Przez telefon rozmawiał ze mną per ty- utrzymał to też na spotkaniu.

Na spotkaniu dałem „Stachowi” 1500 zł na zakupienie części do aparatu fotograficznego, co własnoręcznie mi pokwitował. Ścisłego terminu następnego spotkania nie umawialiśmy. Jeżeli chodzi o Częstochowę, to można z nim odbyć spotkanie w każdy czwartek o godz. 13, bo wychodzi w tym czasie na miasto.

T.w. podtrzymał swą prośbę o zakupienie mu lampy błyskowej do aparatu.

Przedsięwzięcie:

1 Zlecić jednostkom terenowym opracowanie paulinów studiujących na KUL.

2 Polecić Wydz. III w Krakowie ustalenia br. Leopolda i przeprowadzenie z nim rozmowę rozpoznawczą oraz opracowanie kleryka Izydora Gaszewskiego.

Informacja:

            W rozmowie na temat akcji „Twierdza” „Stach” poinformował mnie, że główne podejrzenia padają na podsłuch /telefon/. Potwierdzeniem tego jest zmiana miejsca obrad wyższych przełożonych zakonów męskich i żeńskich. Należy powyższe wziąć pod uwagę w przygotowaniu akcji „Twierdza” w przyszłym roku.

                                                                                  St. Oficer Wydz. V Dep. III MSW

Odbito w 2 egz.                                                              /B.  D R O B O T – kpt./

25/XI druk: JA

– k. 69 Doniesienie źródła „Stach” z 5.04.1961 r., Tajne, Egz. nr 1

            Dość długo czekałem na wiadomości od Ciebie, ale nie przychodzi, dlatego piszę parę słów dotyczących natury 1/ społecznej i 2/ indywidualne

Ad 1

Dnia 4-6 bm. zjazd księży z diecezji włocławskiej pod patronatem bpa Pawłowskiego i Korszyńskiego, cel- oddanie się M.Bożej.

Z naszych braci kleryków O. General w definitorium powstrzymał od święceń kapłańskich /”Skałka”/ br. dziekana Euzebiusza Denisiuka i Eugeniusza Banasiuka; od subdiakonatu: br. Henryka Zbudziewkę, Juliana Banasia?, Szymona Stefanowicza, Lucjana Przekopa. Na jak długo?

Egzaminów rocznych … nie zdali: O. Franciszek Czerwiński, O. Feliks Schabowski, O. Cyryl Kluzek, O. Józefat Kujawa i jeszcze ktoś, ale nie wiem.

Dziś generał jedzie wizytować „Skałkę”.

Ad 2

Dnia 4 bm. najwyższa władza oznajmiła mi, żebym jak najszybciej zrobił maturę /mają robić również O. Józef Płatek, O. Gerard Grąd, O. Arseniusz K…, O. Melchior Królik „z USA”, … termin, rodzaj eksternist., grupami dla pracujących… i strój- w świeckim, zakonnym, miejsce- Kraków, W-wa, Częstochowa, zostawione do woli, jak chciałbym szybko /zależne całkowicie od Twojej pomocy i wskazówek/. Zdać eksternistyczną i później zrobić magisterium we Wrocławiu czy Łodzi lub Toruniu- archiwistykę, wyjechać do Rzymu na 1… i dopiero rozpocząć solidna pracę w Auli J.G. z Ojcem przeorem żyję bardzo dobrze, a może najlepiej z młodych ojców- tylko w ten sposób można coś zrobić- ma do mnie zaufanie. Co do tej matury- bardzo proszę o pomoc i radę: gdzie nie chciałbym wyjeżdżać na dłuższy okres z Jasnej Góry. Z różnych względów- mam zdawać, jaką możesz mi dać pomoc- nie chce mi się powtarzać- szkoda czasu, chodzi o papier.

Z tamtymi ojcami nie będę zdawał, oni sami się rozbijają na grupy- lepiej.

Dziś rozglądam się po Częstochowie za eksternistyczną, od 17.IV mamy jeszcze egzaminy z „S…

Może zobaczymy się 11.04 br. o godz. 13.30 jak dawniej. Postaraj się o to- ja się postaram.

                                                                                              „Stach”

/odpis listu t.w. „Stach”/

odbito w 3 egz.

59/VI/GS

egz. Nr 3 zniszczono

– k. 71 Doniesienie źródła „Stach”, 31.05.1961 r., Tajne, Egz. nr 1

Zmiany personalne:

            W ostatnich dniach nastąpiły dalsze zmiany personalne na wskutek wewnętrznych waśni czy też wykroczeń, a mianowicie:

Generał O. Ludwik po ostatnim pobycie w Leśnej Podl. /dokonał/ zarządził O. Lucjusza Tyrasińskiego przenieść na Jasną Górę, a z Jasnej Góry na jego miejsce O. Gerarda. Br. Floriana z Leśnej przeniósł do Brdowa, a z Brdowa na jego miejsce Br. Józefa Siłaczkę.

W Leśnej Podl. nastąpiły jakieś nieporozumienia z miejscową katechetką lat 30- b. studentką KUL, która również ma być zwolniona.

Paulini przebywający na leczeniu

  1. Szczepan od kilku lat przebywa na leczeniu w Otwocku k/W-wy. Choruje na gruźlicę.
  2. Kajetan Raczyński leczy się w Rabce- dla opieki nad nim wysłano O. Feliksa Schabowskiego.
  3. Marcin Mandalka pozostaje na kuracji w Szczawnicy
  4. Józefat Kujawa przebywa w klinice psychiatrycznej w Krakowie przy ulicy Kopernika.
  5. Wacława Chabrowskiego i O. Sykstusa ogólnie uważa się za lekko nienormalnych umysł.
  6. Ambroży Pintak leczy się w klinice dochodząc.

Wystąpienia

            W ostatnich dniach opuściło zakon dwóch kleryków z klasztoru warszawskiego- jeden z nich posiadał imię zakonne Teodozjusz. Z WSD w Krakowie również dwóch wystąpiło- imion ani nazwisk nie znam.

            W najbliższych dniach mają zamiar wystąpić kleryk „Wirgiliusz” i „Nikodem” /imiona zakonne/- obaj z WSD paulinów w Krakowie.

            Mówi się również o wystąpieniu pięciu dalszych kleryków, lecz nie wymienia się personalnie.

KUL

            Z zakonu paulinów aktualnie studiują następujący ojcowie:

1 Dionizy Łukaszuk

2 Bogumił Czerwień- historia

3 Aleksy Mikołajczyk- dogmatyka

4 Brunon Walczak- filozofia

ATK

            Na Akademii Teologicznej na Bielanach studiują:

  1. Ferdynand Pasternak- wikar. generalny
  2. Paulin Jamioł
  3. Leander Pietras

W/w dojeżdżają, jednak jest propozycja generała, by zamieszkali na okres studiów w Warszawie.

Z ATK zrezygnował jedynie O. Gabriel motywując, że nie ma chęci kontynuować studia.

Sprawy filmowe

            Sprowadzaniem i wyświetlaniem filmów o tematyce religijnej zajmują się O. Wawrzyniec Kościelecki i O. Salezy Strzelec. O. Honorat wyświetla czasami ministrantom. Filmy są wyświetlane na sali rekreacyjnej.

Korespondencja

            Wysyłaniem korespondencji /przesyłek i listów/ oraz jej odbiorem zajmuje się Jan Pilecki- osoba świecka zamieszkująca poza klasztorem. Ogólnie uważany on jest za łącznika. Obsługą megafonów, magnetofonów oraz sieci elektrycznej zajmuje się br. Teodor. Obsługą centrali telefonicznej … br. Zenon Pawlina.

Odpowiedzialny za przygotowanie pomieszczeń dla odbywających się zjazdów i konferencji br. Salezy.

– Do najbardziej zaufanych i współpracujących z generałem należą O. Anzelm Radwański i O. Paweł Kosiak.

– Klerycy WSD na okres wakacji wyjadą do Leśnej Podl.

Dnia 1.06.1961 r. ma przybyć ze St. Zjedn. O. Michał Zembrzuski wraz z wycieczką Polonii Amerykańskiej. Po zwiedzeniu Jasnej Góry wycieczka wyjedzie do Krakowa.

Klasztor Warszawski

            W klasztorze warszawskim /Długa 3/ przebywają:

superior O. Tadeusz Kubik

ekonom O. Gordian Słaboń

prefekt O. Roman Rożej

  1. Dominik
  2. Stefan Woźniczko
  3. Cyryl Kluzek

            Br. Metody Wątroba

            Br. Fryderyk

            Br. Bronisław oraz klerycy- ilu nie pamiętam- przygotowujący się do matury.

MSD

            Małe Seminarium Duchowne generał rozwiązał. Część alumnów pozostało w nowicjacie, a część wróciła do życia świeckiego celem ukończenia szkół średnich. Po skończeniu szkół mają wrócić.

                                                                                                          „Stach”

            Informacje uzyskane na temat akcji krypt. „Zjazd” w doniesieniu nie ujmuję.

Notatka

            Spotkanie odbyłem w W-wie na l.k. krypt. „Poddasze”. T.w. ponownie usilnie prosił o dopomożenie mu w uzyskanie matury deklarując w zamian najdalej idącą pomoc w akcji „Zjazd”. Ścisłego terminu następnego spotkania nie umawiałem- warunkowo umówiłem się na dzień 5.06 br. w Katowicach.

Środki tajnopisu używano w łączności t.w. są niemożliwe do odczytania przez w/w.

W razie potrzeby nawiązania pilnie kontaktu t.w. podał, że można go spotkać we wtorki o godz. 1310-1330 z chwilą, gdy wychodzi do biblioteki.

Zadanie:

1 Ustalić personalia pięciu kleryków, którzy mają zamiar wystąpić i przesłać te dane tajnopisem, dotyczy to również dalszych zmian personalnych.

2 Dokładnie zbadać pokoje gościnne SW w myśl omówienia na spotkaniu.

3 Własne spostrzeżenia.

                                                                           St. Oficer Wydziału V Dep. III MSW

odbito w 4 egz.                                                       / Benedykt  Drobot – kpt. /

egz. nr 1 – a/a

egz. nr 2 – Częstochowa Gr. V

egz. nr 3 – Kraków W. III

egz. nr 4 – W-wa W. III

59/VI/GS

– k. 78 Charakterystyka tw ps. „Stach” nr rej. 1081, Warszawa 1.02.1962 r., Tajne spec. znaczenia

            Tajny współpracownik „STACH”- ojciec zakonu paulinów- do współpracy ze służbą bezpieczeństwa został pozyskany za cenę warunkowego umorzenia śledztwa /fałszerstwo świadectwa dojrzałości/ dnia 25.06.1958 roku.

            Od czerwca 1958 do czerwca 1960 roku tw. „STACH” studiował w WSD paulinów. W okresie kleryckim tw. Miał ograniczone możliwości i duże trudności w wychodzeniu na spotkania. W czerwcu 1960 roku „STACH” /po święceniach/ zostaje przeniesiony do domu generalnego /Jasna Góra/, co w poważnym stopniu zwiększyło jego możliwości i samodzielność. Mimo że jest młodym ojcem, cieszy się dużym [szacunkiem] władz klasztornych i generalnych. Udziela informacji ustnie i na piśmie o sytuacji wewnętrznej w zakonie i zamierzeniach zakonu. „STACH” wykonał dwa poważne zadania w akcji „TWIERDZA”, które świadczą o tym, że potrafi dać z siebie dużo wysiłku i poświęcenia w realizacji postawionych przed nim zadań.

            Tw. jest młodym człowiekiem bez większego doświadczenia życiowego. Energiczny i z dużym tupetem. Warunki odbywanych z nim spotkań nie gwarantowały konspiracji. W pracy z tw. wprowadzono tajnopis- nie rozwiązuje to jednak sprawy ze względu na konieczność w wielu wypadkach kontaktowania się z nim bezpośrednio na terenie klasztoru. Za wykonanie poważniejszych zadań jest wynagradzany, jednak nie przywiązuje do wynagrodzenia specjalnej wagi. Tw. posiada perspektywę dalszej współpracy. Z tw. pozostaję na stopie per ty i występuję pod ps. Benedykt.

                                                                 St. Oficer Wydziału V Departamentu III

                                                                           /Benedykt  D R O B O T – kpt./

Jeśli Ksiądz chciałby się odwdzięczyć, to proszę o relację z zadania w operacji „Twierdza”. Czy chodziło o podłożenie pluskwy? Zwracam uwagę na pierwszy dokument, wg SB-eka nie dysponowano osobowymi źródłami informacji w Klasztorze na Skałce. Tym bardziej należy docenić działalność księdza-edytora. Uważny Czytelnik zwrócił uwagę, że najpierw dokumenty sporządzał Kamiński, a kolejne Drobot. Jest to świadectwo awansu ks. Świdzińskiego i docenienia jego informacji, bo Drobot pracował w samym MSW, w centrali, a nie w zwykłej powiatowej komendzie. Teczka współpracy zachowała się tylko w mikrofilmie i ma charakter teczki personalnej. Dodatkowy ślad współpracy ks. Świdzińskiego z SB znajduje się w „Wykazie agentury”, która wyemigrowała: /…/ 26. Dane /…/ Pozyskany na zasadzie dobrowolności dnia 25.06.1958 r. Wydz. III SB KWMO Kraków, następnie dnia 23.07.1960 r. przekazany Wydz. V Dep. III MSW pod ps. „Stach”. W okresie współpracy przekazywał informacje o zakonie Ojców Paulinów w Częstochowie, wykonał da poważne zadania w akcji „Twierdza”. Oceniany pozytywnie. Bliższych danych brak.

W 1964 r. wyjechał do Włoch.

Brak danych o eliminacji.

Materiały archiwalne w Wydziale II Biura „C” MSW nr 62266/I, F-5335/1.

Odnośnie tej eliminacji, to sądzę, że po prostu nie sporządzono stosownego dokumentu- funkcjonariusze z Krakowa już nie mieli tej teczki, a SB-ecy z centrali nie mieli na to czasu. Ponadto z ewidencji Dep. I MSW wynika, że po wielu latach przerwy funkcjonariusz wywiadu SB w dniu 27.07.1973 r. zarejestrował Księdza w charakterze kontaktu operacyjnego krypt. „Stanislao”. Nazwisko w rubryce to Laskus, którego powinni Państwo znać ze sprawy Turowskiego. W 1982 r. zmieniono kategorię rejestracji na „Rozpracowanie operacyjne”. Przy rozważaniu sprawy ks. Świdzińskiego proszę nie sugerować się „Słowniczkiem niektórych pojęć…” ze strony IPN, bo jego autorzy to historycy IPN, a nie po prostu historycy. Teczkę Dep. I MSW zniszczono w 1989 r. za premiera ostatniego komunistycznego rządu.

Ojciec Osiadły- donosy z lat 70-tych

Wróćmy do tematu biografii wybitnego (Wikipedia) paulina- Efrema Osiadłego. W teczce innego paulina donosiciela odnalazłem dwa dokumenty świadczące o przebiegu jego współpracy z SB.

– k. 72 Wyciąg z notatki służbowej ze spotkania z t.w. „Bonifacy Szczepaniak” z 25.02.1974 r., Tajne

– Na Jasnej Górze zarysowują się dość wyraźne podziały wśród ojców przed Kapitułą wyborczą. Do jawnych zwolenników opowiadających się za ponownym wyborem na generała O. Jerzego Tomzińskiego należą: Nocoń, Wojtala, Szymański, Jurkowski, z Warszawy do tej grupy należy O. Turek. Prowadzą agitację wprost. Pozostała większość Jasnej Góry jest zdecydowanie przeciwko obecnemu generałowi, większość ta nie ma jednak bliżej określonego kandydata, widzieliby generałem O. Płatka lub O. Osiadłego. Odnośnie tego ostatniego O. /…/ w obecności ojców Płatka, G. Kotnisa i Zbudniewka mówił, że podczas jego niedawnej rozmowy z urzędnikiem MO w Częstochowie /gdzie był wzywany/, urzędnik ten miał go zapytać wprost, co ojcowie sądzą, gdyby O. Osiadły został generałem i dalej pytano go, jakim on by był dla ojców, jak by się ustawił do władz państwowych itp. Według opinii t.w. takie rozmowy i w MO, i wśród ojców nie wpłyną na podniesienie autorytetu O. Osiadłemu i stawiają go na z góry straconych pozycjach.

– Na Jasnej Górze prowadzone są obecnie roboty budowlane przy przebudowie znajdujących się na dziedzińcu sal dla księży na pokoje dla biskupów. Przebudowa ma poprawić sytuację tych ojców, którzy w okresie pobytu dużej ilości biskupów muszą wynosić się na strych.

– O. T/…/ podejrzewany jest o współpracę z SB. Miał go jakoby widzieć któryś z ojców w towarzystwie komendanta MO w jednym z lokali w Częstochowie.

                                               za zgodność:               St. Insp. Wydz. IV

                                                                       Kpt.     H. Snakowski

– k. 216 Wyciąg z notatki ze spotkania z t.w. „Bonifacy Szczepaniak” z 25.10.1977 r., Tajne spec. znaczenia

Z kolei O. /…/ chwali się, że ma dobry kontakt w urzędzie państwowym na terenie Częstochowy i na tydzień przed zmianami, jakie nastąpiły pod koniec czerwca i lipca br., on dowiedział się o tym od znajomego urzędnika /bliżej nie określił, kto to jest/. Ten fakt ma też być podany do kard. Wyszyńskiego.

Wydz. IV Częstochowa                       Za zgodność z … odpisem

                                                                                  ppłk S. Cze…

Odb. w 3 egz.

Opr. BW wyk. ZB

masz. 00667/85 por. W. Bartocha

Za paulińską furtą- dokument kościelny

Lektury tego tekstu nie zalecam pielgrzymującym na Jasną Górę.

Emocjonowali się Państwo do niedawna Zbiorem zastrzeżonym IPN. Chyba się Państwo zawiedli. Zelnik, Ostrowski czy Hoffmanowa, chyba innych niespodzianek Państwo oczekiwali. Zwracałem Państwa uwagę, że tajemnice PRL w większości czekają na odkrycie w archiwach policyjnych. Obecne prawodawstwo chroni milicyjnych kapusiów, nawet jeśli świadomie uczestniczyli w operacjach na księży czy na podziemie solidarnościowe.

Kolejnym zbiorem wartym zainteresowania, a jednocześnie całkowicie odciętym od badaczy, którym nie można wydawać „Imprimatur” są archiwa kościelne. Słuchałem już kilku opowieści osób, które nie mogły z nich skorzystać podczas pracy nad publikacjami. Dzięki pomocy Służby Bezpieczeństwa mamy jednak minimalny wgląd w to, co działo się za kościelnymi murami.

W tym konkretnym przypadku, mimo złożonego odwołania, paulin został wykluczony z zakonu, ale żywota dokonał jako ksiądz diecezjalny. Muszą sami Państwo ocenić, czy okłamał Prymasa w odwołaniu. Wykluczony paulin zostawił w SB ogromny dorobek, kilkaset kart, będę z niego czerpał pełnymi garściami.

Nie wzoruję się na pracownikach czy zleceniobiorcach IPN, bo przy kompromitujących informacjach dane osobowe wykreślam.

– k. 59 pismo Ojca S/…/ do Prymasa Polski ks. Józefa kardynała Glempa, Jasna Góra 11.12.1986 r.

E m i n e n c j o

Najdostojniejszy Księże Prymasie

            W dniu 4 grudnia 1986 r. Najprzewielebniejszy Ojciec Generał wręczył mi Dekret Wydalenia z Zakonu OO Paulinów. Dekret ten przyjąłem jako wyraz niesprawiedliwości i dlatego też- korzystając z przysługującego mi prawa odwołania się- ośmielam się prosić Jego Eminencję- działającego w tym wypadku powagą Stolicy Apostolskiej, o zmianę tej Decyzji. Uważam bowiem, że zadaniem Przełożonych jest przede wszystkim zwracanie uwagi na niedoskonałości, wychowywanie, a dopiero środkiem ostatecznym karanie, i to z uwzględnieniem stopnia uciążliwości poszczególnych kar. Kara wydalenia ze wspólnoty zakonnej- jako najsurowsza- winna być stosowana po wyczerpaniu wszystkich innych możliwości. Decyzja o wymierzeniu takiej kary winna być dogłębnie przemyślana i poparta konkretnymi dowodami na stawiane zarzuty. Zainteresowany winien mieć prawo udzielenia wyjaśnień na stawiane zarzuty, możliwość przedstawienia dowodów swojej niewinności. Powinien po prostu być wysłuchany przez osoby podejmujące w stosunku do jego osoby tak drastyczną decyzję.

W moim jednak przypadku- jestem o tym dogłębnie przekonany- stało się zupełnie inaczej. Decyzję tę mogę określić jako akt zemsty. Nie wiem tylko dokładnie, kto i za co się na mnie mści.

Dekret- jak na ironię losu- został mi wręczony w czasie choroby. Leżałem w łóżku po powrocie ze szpitala, co jest wyrazem bezduszności wobec osoby oczekującej od innych wsparcia duchowego i fizycznego.

Konstytucja Zakonna mówi „… by przełożony dowiedziawszy się o chorobie któregoś z braci niechaj częściej go nawiedza”. „Przeto niech wszyscy przełożeni pilnie się troszczą o należyte zaopatrzenie chorych bez względu na osoby, przede wszystkim niech troszczą się o ich dusze”.

Oczekując wsparcia spotkałem się tylko z bezdusznością i szykanami. Owszem- O. Dr. Rufin Abramek odwiedził mnie dwukrotnie w czasie choroby, ale nie po to, aby pocieszyć, a wręcz przeciwnie, po to tylko, aby maltretować psychicznie, spisywać „oświadczenia”.

W teraźniejszych czasach każdy człowiek popełnia jakieś błędy. Wiem i zdaję sobie dokładnie sprawę ze swojej niedoskonałości. Niemniej jednak przedstawiona motywacja wydalenia mnie z Zakonu jest zbyt przejaskrawiona. Niektóre przytoczone fakty są wynikiem nieprawidłowych skojarzeń, a nawet złośliwej, zaślepionej podejrzliwości i nienawiści.

Tak to odczuwam i dlatego proszę J. Eminencję o odrobinę wyrozumiałości i poświęcenie mi kilku chwil cennego czasu na przeczytanie i przemyślenie przedstawionych dowodów mojej obrony.

W Zakonie OO Paulinów przebywam od 1952 r. tj. 34 lata. Całe więc młodzieńcze lata i dorosłe życie poświęciłem służbie Bogu u Matce Najświętszej. Służyłem z całym zaangażowaniem, oddaniem i jak tylko mogłem najlepiej wykonywałem wszystkie nakładane na mnie obowiązki.

W tej pracy widziałem jedyną drogę realizacji mojego kapłańskiego powołania. Zawsze miałem osobistą satysfakcję i szczyciłem się tym, że pracując na Jasnej Górze mogłem przyczyniać się do szerzenia wśród pielgrzymów /nie tylko z kraju, ale i z zagranicy/ czci do Pani Jasnogórskiej. Znając cudowną moc działania Matki Bożej Królowej Polski- szczególnie tu, na Jasnej Górze- w chwilach trudnych, w okresach załamań zawsze się do Niej zwracałem i u Niej szukałem pocieszenia. Tak jak dawniej wierzę i dziś, że Matka Najświętsza nie pozwoli odtrącić mnie od swojego serca i oblicza, bo zawsze znajdywałem przed Jej cudownym obrazem pocieszenie i wiarę w swoje powołanie. Tylko dzięki Matce Najświętszej przetrwałem tu okresy najtrudniejsze w życiu naszej całej wspólnoty zakonnej, okresy despotycznych rządów poprzednich generałów i osób z nimi związanych, okresy znieczulicy, arogancji, bezduszności, chamstwa i rozwiązłości życia zakonnego. Jak trudne to były chwile w życiu naszej wspólnoty Eminencja doskonale wie, bo nasze wewnętrzne sprawy znane były nie tylko w Polsce. Wielu odeszło, wielu zwątpiło, ale tylko Ona- Matka Najświętsza sprawiła, że jako Zakon potrafiliśmy się zjednoczyć, przetrwać i zwyciężyć zło. Szkoda tylko, że na tak krótki okres czasu. Dziś znów w Zakonie liczą się układy. Decydujący głos należy do ludzi kierowanych przez szatana, ludzi siejących nienawiść i zgorszenie. Znów walka o pieniądze i wpływy przesłania cel powołania. Nie ma jedności, miłości i wspólnoty. Nie jest cnotą sprawiedliwość. Nagminnie łamane są reguły życia zakonnego. Szerzy się alkoholizm i inne dewiacje. Liczba homoseksualistów w naszej wspólnocie wzrasta w zastraszającym tempie. Znów wygrywają ci, którzy mają pieniądze. Oni mogą pozwolić sobie na wszystko. Wiedzą i są przekonani, że ich wykroczenia zostaną zatarte, skandale wyciszone, a niedoskonałości w ogóle niezauważone. Zakłamanie, obłuda i fałsz osiągają apogeum. Jeżeli ktoś odważy się zwrócić „możnym” uwagę musi liczyć się z konsekwencjami. Zasygnalizowane problemy mogę osobiście przedstawić Jego Eminencji.

W każdej chwili jestem w stanie podać fakty świadczące o tym, do jakiego stanu doszli niektórzy ojcowie naszej wspólnoty. Bez względu na to, jaki mnie spotka los, zawsze będę mówił prawdę. Wiem, że ona- podobnie jak sprawiedliwość i uczciwość- musi zwyciężyć.

Przez 34 lata pobytu w Zakonie wiele widziałem i wiele słyszałem. Dziś przytoczę tylko niektóre fakty- i tylko te, które mają związek z przedstawionymi mi zarzutami. Nie robię tego złośliwie, ale tylko dlatego, że kieruję się dobrem naszej wspólnoty. Jeżeli nawet zostanę wydalony, to nie chciałbym dożyć drugiego takiego skandalu, jaki było mi już przeżyć to w okresie, kiedy funkcję Generała sprawował Grzegorz Kotnis. Analizując tamten okres dochodzę do wniosku, że nowy- chyba gorszy- skandal zbliża się nieuchronnie. Chcąc mu zapobiec trzeba już dziś podjąć stosowne przedsięwzięcia, ale to już ode mnie nie zależy.

            W dekrecie o wydaleniu wspomina się, iż w latach 1976- 1977 byłem dwukrotnie upominany kanonicznie z zagrożeniem wydalenia z Zakonu. Pragnę podkreślić, że dekrety te podpisywali ludzie, którzy sami, w kilka miesięcy później, zostali mocą decyzji śp. Prymasa Tysiąclecia, ks. Stefana Kardynała Wyszyńskiego pozbawieni stanowisk między innymi za upadlanie innych.

            Dziś zarzuca mi się wykroczenia przeciwko:

1/ posłuszeństwu, a mianowicie: nielegalny pobyt za granicą, zaniedbywanie obowiązków życia zakonnego i powinności kapłańskich oraz samowolne opuszczenie klasztoru.

Odpowiadając mogę stwierdzić, że do dziś posiadam pismo Najprzewielebniejszego Ojca Generała Jerzego Tomzińskiego zezwalające mi na wyjazd za granicę. Inni ojcowie, w tym: O. Leon Chałupka, O. Konstancjusz Kunz, o. Stanisław Hoduń wyjeżdżali do różnych krajów i, o ile jest mi wiadomo, takich zezwoleń nie posiadali. Jeżeli ponosili konsekwencje za te wykroczenia to tylko symboliczne.

Swoje obowiązki kapłańskie i zakonne zawsze traktowałem z poczuciem pełnej odpowiedzialności- oczywiście do czasu mojej choroby /resekcja żołądka, ostre zapalenie woreczka żółciowego, lumbago/.

Zdaję sobie doskonale sprawę, że wspomniane schorzenia miały niewątpliwy wpływ na pewne niedociągnięcia, ale w tej sytuacji liczyłem na zrozumienie i życzliwość, a nie bezduszność i potępienie. Dla potrzeb jasnogórskiego duszpasterstwa poświęciłem swoje siły i zdrowie. Pełniłem z ochotą różne obowiązki i funkcje widząc w nich urzeczywistnienie mojego powołania. Byłem spowiednikiem większości ojców i braci, ciesząc się ich pełnym zaufaniem.

Przez 7 lat prowadziłem zjazdy parafialne. Organizowałem rozdzielanie Komunii Świętej w czasie wszystkich wielkich uroczystości przed szczytem jasnogórskim, wykonywałem wszystkie inne zlecone mi prace, tak jak tylko mogłem najlepiej.

            Klasztor musiałem niekiedy opuszczać, gdyż nie miał mi kto wykupić leków, odebrać wyników badań labolatoryjnych [sic], ale były to wyjścia sporadyczne i chwilowe- krótkotrwałe. Jakie konsekwencje wobec tego powinien ponieść np. o. Andrzej Skowronek, który miał udać się na sesję egzaminacyjną do Lublina, a został po kilku dniach przywieziony do klasztoru z Zakopanego i w dodatku ze złamaną nogą?

A co można powiedzieć o wieczorowo-nocnych wyjściach O. S/…/, który doskonale jest znany personelowi ekskluzywnych lokali gastronomicznych nie tylko w Częstochowie? Przecież o jego bankietach wiedzą wszyscy współbracia, w tym także jego osobisty protektor O. Rufin Abramek. Jednak obficie zaopatrzony barek w jego celi w zupełności wystarcza na usprawiedliwienie nieobecności i załatwienie zastępstw na dyżurach. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się i nie zdarzy odprawiać mszę św. w stanie upojenia alkoholowego, a na dodatek przewrócić się przed ołtarzem, jak uczynił O. A/…/ będąc przeorem w Biechowie,

2/ ubóstwu: niedopuszczalną transakcję handlową, zakupienie i użytkowanie samochodu osobowego, samowolne dysponowanie dużymi sumami pieniężnymi.

            Chciałbym wyjaśnić, że dom przy ulicy K/…/ został zakupiony przez O. S/…/ dla swoich rodziców, którzy aktualnie tam zamieszkują, a ja z tą „nielegalną transakcją” nie miałem i nie mam nic wspólnego. Przecież to można łatwo sprawdzić. Samochodu osobowego nigdy nie posiadałem i nie posiadam, gdyż w razie potrzeby zawsze korzystałem z samochodów prywatnych i innych Ojców /O. Golonki, O. Stefanowicza, O. Mendalki, O. Zapłotnego, O. Banasiuka/ lub samochodów klasztornych.

Zarzut dysponowania dużymi sumami pieniężnymi- w moim przypadku kwotą kilkunastu tysięcy złotych- jest śmieszny w porównaniu z zarzutami, jakie można postawić innym współbraciom.

Powszechnie znane są przypadki dysponowania kwotami sięgającymi setek tysięcy złotych. Ba! Dziś posiadanie prywatnego konta walutowego należy w zakonie do dobrego tonu i jest oznaką przynależności do grona liczącego się i mającego wpływ na podejmowane decyzje. Podczas tegorocznej pielgrzymki bankowców mogłem zauważyć naocznie i przekonać się, jak niektórzy ojcowie /z wprawą godną maklerów giełdowych/ zajmowali się swoimi sprawami finansowymi. Trzeba zapytać, czy cechą ubóstwa zakonnego jest posiadanie takiego konta? Można by tu wymienić wiele nazwisk. Do szczególnie aktywnych w tym względzie należą: O. Krauze, O. Kunz, O. Stefanowicz, O. Kuliberda …

A oto inne przykłady „ubóstwa”:

– O. Leon Chałupka- w bieżącym roku zakupił siostrzeńcowi sprzęt radiofoniczny za kwotę 250 tys. zł oraz pokrył koszty remontu willi w Zakopanem będącej własnością jego brata Mieczysława- bagatela około 1 mln zł;

– O. Włodzimierz Kuliberda- w ubiegłym roku ofiarował swojej siostrze meble wartości 500 tys. zł, a w bieżącym zafundował sobie kosztowny rejs statkiem „Batory” do Ameryki;

– O. Jan Golonka- dwukrotnie kupował i urządzał mieszkania w Częstochowie i Warszawie. Za wiedzą niektórych przełożonych trudni się sprzedażą dzieł sztuki i z tego procederu czerpie olbrzymie korzyści finansowe. Swego czasu osobiście proponował mi sprzedaż wyrobów ze złota znacznej wartości;

– O. Szymon Stefanowicz- każdorazowo po powrocie z zagranicy przechwala się zakupem telewizora kolorowego, telefonu bezprzewodowego czy też spodni i koszul 100-120$ za sztukę;

– O. Stanisław Turek- z Rzymu przyjeżdża do kraju leczyć zęby. Stać go na to i to kilka razy w roku. Ojcowie żartują, że dolną szczękę leczył w Krakowie, a górną w Warszawie. Oczywiście podróż samolotem.

– O. Hadrian Lizińczyk- współwłaściciel fermy drobiu. Zbyt m.innymi w naszym klasztorze;

– O. Olaf Głowacz- będąc przeorem w Leśnej Podlaskiej wybudował dom dla swojej rodziny. Zadłużył przy tym parafię na 2 mln złotych;

– O. Rufin Abramek- miłośnik zagranicznych podróży i ekskluzywnych samochodów firm zachodnich- już dwa zostały rozbite w wypadkach drogowych.

3/ czystości: „utrzymywanie grzesznej znajomości z p. Z/…/, a następnie p. Ś/…/”.

Pragnę w tym miejscu poinformować Jego Eminencję, iż znajomość moja nie dotyczy tylko tych niewiast, ale przede wszystkim całych ich rodzin. Przebywając w ich domach byłem równocześnie przyjmowany przez mężów tych pań, rodziców i dzieci. Tego typu znajomości zawsze traktowałem jako nie tyle towarzyskie, co wypełnianie posługi duszpasterskiej i formę niesienia pomocy duchowej bliźniemu.

Nie należę w tym względzie do wyjątków. Tego typu kontakty z różnymi rodzinami utrzymuje większość zakonników. Prawdą jednak jest, że niektórzy ojcowie utrzymują bardziej jednoznaczne kontakty z kobietami i nikt z władz zakonnych nie czyni im z tego powodu nieprzyjemności. Nie tylko mnie są wiadome nazwiska i adresy pań blisko związanych z moimi współbraćmi. Jest tajemnicą poliszynela, że:

– O. T/…/ utrzymuje zażyłe kontakty z jedną z sióstr Westiarek i z tego powodu partycypuje w kosztach budowy domu przy ul. Kard. Stefana Wyszyńskiego w Częstochowie,

– O. J/…/ od bardzo dawna związany jest ze swoją sekretarką i odbywa z nią wojaże po krajach całej Europy;

– O. J/…/ chełpi się wspaniałym ślubem i weselem, jakie urządził swojemu synowi;

– O. W/…/ chlubi się tym, że utrzymuje jednocześnie kontakty z trzema kobietami;

– O. J/…/ [w związku z] narastającymi plotkami w Częstochowie, a raczej dyskusjami o podwójnym życiu, zmuszony był przeprowadzić „ukochaną” wraz ze swoim synem do drugiego mieszkania, które zakupił i urządził w Warszawie;

– O. S/…/ od lat łoży na utrzymanie dwóch pań- jednej w Krakowie, a drugiej w Warszawie;

– O. R/…/  [ma] pozareligijny kontakt z panią z Warszawy. W przeszłości zdarzały mu się drastyczne przypadki niepanowania nad popędem seksualnym. Zgwałcił dziewczynkę z miejscowości Międzyczerwienne. Do dziś stara się wynagrodzić finansowo wyrządzoną jej krzywdę.

 

Wymieniłem tylko kilka przypadków bez podawania nazwisk i adresów tych pań. Mogę to uczynić w każdej chwili na żądanie Eminencji.

            Oddzielne zagadnienie to, jak już wspomniałem, problem homoseksualizmu, który w naszym Zakonie stał się plagą. Pierwszoplanową postacią jest tu O. L/…/, który mimo upomnienia Rady Domowej i nakazu nieprzyjmowania młodych braci oraz pana Waldka z Warszawy w swoim pokoju w dalszym ciągu uprawia swój proceder i sieje zgorszenie domowników. Swoimi natarczywymi zalotami doprowadził do odejścia z Zakonu 3 braci. Pan Waldek również nie zaniechał swoich wizyt w klasztorze. Ojciec C/…/ dba o to, aby firma pana Waldka miała zapewnione godne zyski /np. sala w Biechowie- założenie boazerii- 700 tys. zł/. Poza wymienionymi:

– O. S/…/ idąc w ślady o. L/…/ usiłował narzucić swoje uczucia bratu Zbigniewowi, ale- niestety- ukarany został utratą zęba. Po tym fakcie O. S/…/ został przeniesiony do klasztoru w Warszawie, a bratu Zbigniewowi pozwolono wynieść z klasztoru jasnogórskiego kwotę 2 mln zł i 5 tys. $ tytułem rekompensaty,

– O. A/…/ za sianie zgorszenia skierowany został do Brazylii. Po powrocie do kraju nie zaniechał swojego plugawego procederu. Nie wyleczył go nawet powtórny nowicjat;

– O. K/…/ będąc przeorem klasztoru w Oporowie robił publiczne sceny zazdrości O. M/…/. Powód- utrzymywanie kontaktów z innymi mężczyznami. Dopiero O. Generał zdołał rozdzielić tę parę kierując ich na odległe placówki.

            Przykro mi, że zmuszony jestem tę gorzką prawdę przekazać Eminencji w chwili własnego zagrożenia. Zdaję sobie jednak sprawę, że na nas Paulinów, na Jasną Górę, liczy Episkopat i cały naród. Wszyscy życzliwi nam ludzie, doceniający rolę Jasnej Góry, sądzą z pewnością, a przynajmniej mają do tego prawo, że na miejscu świętym kwitnie życie boże, świętość, wiedza i nauka. Tymczasem tak nie jest. Z wielkim bólem przyznaję, ze niektórzy z nas nie dorastają do potrzeb chwili. Na skutek bowiem wyżej wymienionych przypadków do serc naszych wciska się zniechęcenie, odchodzi zapał i chęć do pracy. Nikną i giną piękne i szlachetne ideały. W utarczkach i rozgrywkach personalnych niszczą się ogromne zasoby siły i energii, następuje dezorganizacja pracy duszpasterskiej i rozkleja się spoistość życia zakonnego. Zakonnik jest też człowiekiem i ma jakieś prawo do radości, odprężenia, a przede wszystkim ludzkiego traktowania. Szkoda, aby tu na miejscu świętym szatan święcił tryumfy.

            Bolejąc nad takim smutnym stanem rzeczy, zaniepokojony czarno rysującą się przyszłością, zwracam się z wielką nadzieją do Jego Eminencji o pomoc. Potrzebny mi jest ktoś, kto podałby mi braterską dłoń i okazał odrobinę życzliwości.

Wydaje mi się bowiem, że jest jeszcze we mnie dość siły i gotowości do podjęcia wysiłku, bym z pomocą Maryi- Pani Jasnogórskiej do końca mych dni służył swoim powołaniem Bogu, Kościołowi i Zakonowi.

                                                                     o. S/…/

 

Józef Efrem Osiadły, czyli wyścig kłamstwa

Powinienem uszanować Rocznicę Powstania i napisać, kto ukrywa prawdę o wysługiwaniu się niektórych powstańców polskiemu gestapo. Jednak będę kontynuował temat polskich paulinów. Dzisiaj o wysokim dostojników, o którym mogą Państwo przeczytać w internecie. Przeważnie same kłamstwa.

Pierwszym, który ujawnił współpracę Józefa Efrema Osiadłego ze Służbą Bezpieczeństwa, był Andrzej Czuma. Jednak oszczędził Państwu lektury trzech donosów z teczki „Ruchu”. Rzeczywiście donosy Osiadłego są wyjątkowo obrzydliwe, ale i czyny osób, na które doniósł są również obrzydliwe. Mimo wszystko proszę zwrócić uwagę nie na osoby świeckie, ale na to, jak świeckie życie prowadzą paulini.

– k. 462

                                                                                           Warszawa, dnia 31.X.1969 r.

                                                                                                          T A J N E

                                                                                                          Egz. Nr

I N F O R M A C J A

spisana ze słów t.w. ps. „Bonifacy Szczepański” w dniu 30.X.1969 r.

U/…/ znam osobiście. Będąc w klasztorze paulinów w Białej Podlaskiej bywałem z kolegami w mieszkaniu rodziców U/…/i, którzy mieszkali w Białej Podlaskiej, gdzie odbywały się często libacje z alkoholem. Ojciec U/…/ był nauczycielem. W owych latach U/…/ jeszcze była panną, a jej sympatią miłosną był paulin O. Lucjusz Tyrasiński, który jako misjonarz wyjechał do USA.

U/…/ była „ósemką” i członkinią Instytutu Prymasowskiego. Przez „ósemki” skierowana została na wyższe studia, które ukończyła na KUL-u. Podczas studiów zapoznała się z A/…/, za którego wyszła za mąż. Ślub ich odbył się na Jasnej Górze – ślub dawał im osobiście O. Jerzy Tomziński – przyjęcie weselne zorganizowały siostry zakonne w Częstochowie.

W 1967 r. O. Lucjusz Tyrasiński przebywał czasowo w Polsce. Składał wizytę U/…/ i jej mężowi w ich mieszkaniu przy ul. Srebrnej. Wiem, że U/…/ jeździła z O. Tyrasińskim do Gdyni. Podczas pożegnania O. Lucjusza w 1967 r. na lotnisku wręczył on U/…/ duży plik pieniędzy. Jest pewne, że U/…/ była kochanką O. Tyrasińskiego. Po pożegnaniu O. Lucjusza odwieźliśmy U/…/ i jej męża samochodem pod ich dom. U/…/ zleciła mężowi, aby otwierał bramę wjazdową, a ona w mojej obecności całowała się w samochodzie z paulinem O. Feliksem Schabowskim.

Męża U/…/ paulini oceniają jako fajtłapę, który jest pod całkowitym wpływem żony.

Państwo /…/ bardzo dobrze znają się osobiście z generałem paulinów O. Jerzym Tomzińskim. Osobiście widziałem, jak U/…/ razem z mężem odwiedzała Tomzińskiego u paulinów w Warszawie przy ul. Długiej. Tomziński przy każdej okazji odwiedza mieszkanie /…/ w Warszawie przy ul. Srebrnej. Kilkakrotnie jadą samochodem wspólnie z Tomzińskim zajeżdżaliśmy na ulicę Srebrną, gdzie Tomziński wysiadał i zostawał w mieszkaniu /…/. Mówi się, że U/…/ jest kochanką Jerzego.

U/…/ zna bardzo dużo paulinów, którzy opowiadają, że zdradza ona nagminnie męża.

U/…/ miała serdeczną koleżankę Elizę, która też była „ósemką”.

                                                                                           WOJCIECHOWSKI

Omówienie:

            Tajny współpracownik dostał zadanie, przy najbliższej okazji złożenia wizyty rodzinie /…/ w Warszawie. Jako ich dobry znajomy wręczy U/…/ drobny upominek.

Wyk. w 2 egz.

Druk J.M.

– k. 508

                                                                                       Warszawa, dnia 8-XII-1969 r.

                                                                                                          T a j n e

                                                                                                          Egz. Nr 2

N O T A T K A  S Ł U Ż B O W A

ze spotkania z t.w. ps. „Bonifacy Szczepański” w dniu 4-XII-1969 r.

W dniu 4-XII-1969 r. t.w. „Bonifacy Szczepański” zgodnie z otrzymanym zadaniem złożył wizytę w godzinach wieczornych ob. U/…/, będącej w naszym operacyjnym zainteresowaniu. Po wejściu do mieszkania U/…/ przyjęła t.w. bardzo serdecznie częstując go naprędce herbatą i słodyczami. Była trochę zdziwiona jego wizytą oraz czyniła lekkie wymówki za zerwanie z nią kontaktu. Przejawiała ciekawość, jak się czuje w obecnej roli i jak ułożył sobie stosunki z „Instytutem”, a szczególnie z M. Okońską. Podczas dalszej rozmowy nadmieniła, że mąż jej w ubiegłym tygodniu był na Jasnej Górze, ona natomiast wybiera się tam w najbliższą sobotę. W dniu 4-XII-69 r. mąż jej wyjechał służbowo do Lublina. W trwającej około godzinnej rozmowie, wg relacji t.w., mówiono o starych znajomych m.in. U/…/ nadmieniła, iż w dalszym ciągu przyjaźni się z ich wspólną znajomą dr med. Krystyną K/…/ z Białej Podlaskiej, która jest miłością O. Lucjusza Tyrasińskiego. Z O. Lucjuszem obie utrzymują kontakt listowny. W zakończeniu rozmowy U/…/ bardzo serdecznie zapraszała t.w., by często ich odwiedzał, zawsze znajdzie się dla niego – miłego gościa co dobrego i mocniejszego. Przepraszała za to, że dzisiaj tak skromnie to wypadło. Prosiła, by został jeszcze dłużej, to po położeniu dzieci do łóżek będą mogli jeszcze porozmawiać. Ze względu na to, że t.w. spieszył się bardzo podziękował za gościnność obiecując wpaść jeszcze przy okazji pobytu w Warszawie. Prosił również o odwiedzenie go na Jasnej Górze.

                                                                                  Inspektor Wydziału IV

                                                                                /-/ kpt. – H. SNAKOWSKI

Odbito w 2-ch egz.

Egz. Nr 1 – teczka robocza t.w.

Egz. Nr 2 – Wydz. I Dep. IV MSW

Druk ICh opr. SH.

Nr masz. 2755.

– k. 639

                                                                             Warszawa, dnia 19 stycznia 1970 r.

                                                                                              T a j n e

                                                                                              Egz. Nr 2

N O T A T K A   S Ł U Ż B O W A

ze spotkania z t.w. „Bonifacy Szczepaniak”

w dniu 16-I-1970 r. na MK „Arka II”

            Podczas spotkania t.w. podał następującą informację:

            W dniu 16-I-1970 r. znana mu „ósemka” Krystyna [dopisano Szajer] zwróciła się do niego z prośbą, czy mógłbym wspomóc finansowo U/…/, która prosiła ją i M. Okońską o wstawienie się za nią. Dlatego przedstawiają mu tę sprawę, ponieważ one same gorąco to popierają. Nadmieniła przy tym, że chodzi o sumę około 30 tys. zł, która potrzebna jest U/…/ na kupno domku we Włochach pod Warszawą. Domek ma kosztować około 70 tys. zł.

Celem bliższego omówienia tej sprawy U/…/ prosi, by przyjechał do niej do domu. T.w. wobec Krystyny wyraził zgodę i w godzinach wieczornych udał się do U/…/i. W domu oprócz jej męża zastał bliżej nieznanego mężczyznę imieniem Andrzej i kobietę prawdopodobnie „ósemkę”. Wobec tego, że U/…/ nie chciała poruszać sprawy pożyczki przy wszystkich poprosiła t.w. do kuchni i tam zwróciła się do niego o pożyczenie na dłuższy czas sumy 25 tys. zł, która potrzebna jej jest do zmiany mieszkania. Nie mówiła przy tym bliżej jakiego i gdzie, t.w. również nie wypytywał o bliższe szczegóły. Odnośnie pożyczenia 25 tys. zł t.w. odpowiedział, że sumę taką może pożyczyć, ale tylko w porozumieniu i po akceptacji wyższych przełożonych i rady domowej. Natomiast bez porozumienia może pożyczyć tylko 10 tys. zł. Suma ta nie zadawalała U/…/, ale w końcu przystała na nią. Uzgodniono również, że odda ją w przeciągu 3-ch lat, wcześniej bowiem nie będzie mogła ze względu na obecne warunki materialne. Liczy się z tym, że wkrótce rozpocznie pracę jako socjolog i na to, że jej mężowi uda się wyjechać w miesiącu wrześniu tego roku do Anglii, do kuzyna i tam zarobić trochę forsy, obawia się tylko, czy władze wydadzą mu paszport. Jeżeli uda się im zrealizować te plany, wówczas może uda jej się oddać wcześniej pożyczoną sumę. W toku dalszej dyskusji stanęło na tym, że U/…/ przyjedzie do Częstochowy po wspomnianą sumę w sobotę 17-go stycznia br.

            Podczas spotkania t.w. radził się, jak ma postąpić w tej sprawie. Podkreślił przy tym przyjaźń, jaka istnieje pomiędzy generałem a U/…/ oraz popieranie tej sprawy przez „ósemki”. Uzgodniliśmy, że t.w. pożyczy tę sumę za pokwitowaniem, by być krytym przed generałem i nie stracić na zaufaniu „ósemek”.

Zadanie dla t.w.

Jeżeli będzie możliwość ustalić w rozmowie z U/…/ bl. dane odnośnie kupna domku.

                                                                                  Inspektor Wydziału IV

                                                                                  /-/ kpt. – H. SNAKOWSKI

Odbito w 2-ch egz.

Egz. Nr 1 – teczka robocza t.w.

Egz. Nr 2 – Wydz. I Dep. IV MSW

Nr masz. 113

Druk ICh opr. SH.

Proszę mi napisać, czy sprawy sercowe ojca Tomzińskiego znalazły odbicie w publikowanym kilka lat temu wywiadzie-rzece? Rozmówca dostojnika- pan Polak- nie raczy odpowiadać na maile.

Poza stronę internetową Andrzeja Czumy informacje o donosach Osiadłego publikowano za Czumą w „Echu Dnia” z okazji nadania zakonnikowi tytułu Honorowego Obywatela Pionek. Rewelacje Czumy radni Pionek zlekceważyli, im wolno w swoim mieście wszystko.

Jednak na Wikipedii i na stronie Jasnej Góry nie powinno się kłamstw podawać. Wydaje się jednak, że działa tam pauliński public relations. Jestem ciekaw, gdzie zakonnicy uczą się tego PR-aru? Na tych stronach Osiadły przedstawiony jest jako zasłużony i prawy duchowny, ofiara komunistycznych represji, ale mało konkretnie.

Lektura dokumentów w czytelniach IPN zaprzecza temu portretowi. Jeden z apologetów Osiadłego doszukał się nawet tego, że to staliniści represjonowali paulina. Wg wyroku WSR w Lublinie z 20.10.1960 r. Osiadłego skazano na 3 lata więzienia za: /…/ 5.06.1960 r. w Leśnej Podl. pow. Biała Podl. nadużył wolności sumienia i wyznania w celach wrogich ustrojowi PRL. Podczas publicznego kazania na odpuście podawał fałszywe wiadomości o prześladowaniach kościoła i instytucji kościelnych w Polsce zarzucając wiernym bierną postawę wobec takiego stanu rzeczy i nawołując ich do walki mającej położyć kres prześladowaniu. Stalinizm w 1960 r.? Tak, ale w Albanii. Podaję ten przykład, jak autorzy „kościelni” podlizują się białej legendzie paulina. Nie neguję faktu uwięzienia Osiadłego, ale przeciwstawiam 3 lata więzienia i zastrzeżenie wyjazdów do 1971 r.- współpracy paulina z SB trwającej od 1967 r. do końca komuny.

Według zapisów ewidencyjnych SB Osiadły został zarejestrowany jako tajny współpracownik Wydz. IV KMO w Warszawie ps. „Bonifacy Szczepaniak” w dniu 19.10.1967 r.- nr 3919; dobrowolnie zgodził się na współpracę do zagadnienia kleru zakonnego. Po wielu latach „rejestracji”, w dniu 26.04.1979 r. tw ps. „Bonifacego Szczepaniaka” przekazano do prowadzenia funkcjonariuszom Wydz. V Dep. IV MSW, co ja odczytuję jako awans; rejestracji dokonano pod nr. 55856. Sukcesorem Dep. IV MSW był Departament Studiów i Analiz, którego funkcjonariusze w pamiętnym styczniu 1990 r. „dorobek” tego tajnego współpracownika zniszczyli. Nikt, ani paulini z pokolenia JPII, ani historycy IPN, ani tym bardziej wikipedyści nie są zainteresowani odtworzeniem tego dorobku.

Zachowało się nieco materiałów sprzed skazania Osiadłego, już wtedy delegat z centrali właściwie ocenił osobowość kandydata. Natomiast ja proszę Państwa, aby czytać te dokumenty pod kątem zachowania reguły zakonnej.

– k. 45 Wyciąg z doniesienia informatora ps. „Oskar” z 24.02.1958 r., Ściśle tajne

EFREM /OSIADŁY/

Przysłowiowa „cicha woda”. B. ostrożny, nieśmiały, raczej cichy i b. skryty. Zawsze albo się uśmiechał, albo mówił, że nic nie wie, udawał nawet, i to jest sprawdzone, że nie rozumie, o co chodzi. Zwierzał się tylko raz- wtedy, gdy miał zamiar opuścić zakon, bo magister z powodu niezdanych egzaminów groził mu wyrzuceniem od Paulinów. Wtedy był b. rozgoryczony /zimą 1952 r./ krytykował i narzekał na wszystkich od przeora zaczynając, a na ogrodniku kończąc. Wstawiałem się, pamiętam, za nim i dlatego go zatrzymano w zakonie. Nawet mu poszedłem na rękę i przyjąłem egzamin z prawa kanonicznego w czasie przerwy, gdy X STAWINOGA był trochę zajęty rozmową z X. BRACHA- dzięki temu tylko zdał. Był zawsze za to wdzięczny mi.

            O polityce z nim nie można było mówić, bo on nigdy niczego nie wiedział, nie miał własnego zdania i nie umiał powtórzyć tego, co inni mówią albo myślą. Indyferentysta typowy.

                                                                                              „Oskar”

 

Wyk. w 2 –ch egz.

1 egz. W. V D. III MSW

2 t. pracy

            FZ/BL                                                Za zgodność:

                                                                       /-/ Faryna Zbigniew

– k. 46 Wyciąg z doniesienia informatora ps. „Jadwiga” z 29.09.1958 r., Częstochowa 9.10.1958 r.

Podobne sprawy miały miejsce z O. „Efrem”, który obecnie jest na placówce w Oporowie k. Kutna. Żył on i był mocno związany z ob. P/…/ Zofią, zam. w Częstochowie przy ul. Barbary. Wymieniona jest członkinią chóru na Jasnej Górze, zaś matka jest sprzątaczką na Jasnej Górze. Jak słyszałam, to wymieniona obecnie spotyka się z O. Efrem, do którego jeździ na placówkę, skąd przywozi różne paczki. Zaznaczam, że był taki okres, gdzie mówiło się, że O. Efrem ma opuścić zakon i ożenić się z ob. P/…/, lecz o powyższej sprawie dowiedział się ówczesny przeor O. Jerzy, który nakazał O. Efrem ścisłe życie zakonne.

                                                                                  Za zgodność:

                                                                                              /-/

– k. 48 Raport z przeprowadzonej rozmowy operacyjnej z ob. P/…/, Warszawa 21.11.1958 r., Ściśle tajne

P/…/ od kilku lat jest członkiem chóru Jasnogórskiego. Ogólnie zna wszystkich paulinów i osoby świeckie pracujące czy też zamieszkałe na Jasnej Górze. Bliżej zna b. kustosza Jasnej Góry O. Teofila Krauzego, O. Aleksandra Rumińskiego, O. Efrema Osiadłego, O. Salezego Strzelca, O. Wincentego i O. Władysława. Jak podaje informator ps. „Jadwiga” P/…/ z O. Efremem łączą stosunki miłosne- mówi się nawet o tym, że O. Efrem opuści zakon i zawrze z nią związek małżeński.

Matka P/…/ pracuje w klasztorze OO Paulinów fizycznie.

P/…/, mimo iż posiada tylko podstawowe wykształcenie, w czasie rozmowy zrobiła na mnie wrażenie osoby dość inteligentnej i mimo młodego wieku wyrobionej życiowo.

Rozmowę [z] w/w przeprowadziłem w celu zorientowania się w celowości i możliwości pozyskania jej do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa oraz ustalenia nowych szczegółów o OO Paulinach i ich kontaktach. Należy stwierdzić, że chociaż pytałem ją bardzo ogólnie, rozmawiała dość szczerze i chętnie.

W rozmowie P/…/ m.in. podała, że chór jasnogórski liczy 60 osób, których bliżej zna:

Szewczyk Celinę- pracownica PPRN w Cz-wie, Żyłkę Emilię, Góra Irenę, Odyniec Helenę, Marię i Irenę Łopuszyńską, Teresę Kwiatkowską, Biskup Antoninę, Zielińskiego Józefa, Kulisiewicz Józefa, Oleś Antoniego i Wiśniewskiego- wszyscy zamieszkują w Częstochowie. Chórem bezpośrednio opiekuje się przeor Jasnej Góry O. Korneliusz Jemioł. Chór prowadzi Piotr Wontorski- przybył z Oliwy, przed przyjściem na Jasną Górę miał pracować w zespole pieśni i tańca WP.

Zna też organistów: Eugeniusza Brańkę, Kazimierza Lisowskiego i Jana Piskorskiego oraz stróża nocnego Kaczmarka  i kierowcę imieniem Stefan.

            Biorąc pod uwagę to, że P/…/ posiada dość szerokie znajomości na Jasnej Górze i wśród ludzi z nią powiązanych, oraz to, że często chodzi do klasztoru OO Paulinów, uważam, że pozyskanie jej do współpracy jest celowe. Należy wziąść [sic] pod uwagę i to, że można ją wprowadzić do Instytutu prowadzonego przez OO Jezuitów.

            P/…/ okazała jak największe zrozumienie zachowania prowadzonej z nią rozmowy w tajemnicy- uprzedzenie o obowiązku zachowania w tajemnicy treści przeprowadzonej z nią rozmowy przyjęła nawet z zadowoleniem.

            Ob. Woźniak Zofia zam. w Częstochowie naubliżała w obecności P/…/ jej znajomej Woińskiej Stanisławie, która podała Woźniak do sądu. P/…/ z tej też racji ma wystąpić na rozprawie jako świadek. Ponieważ wezwaliśmy P/…/ oficjalnie, powiedziałem jej, aby fakt ten wykorzystała wytłumaczeniu [sic] powodu wezwania ją na MO.

            P/…/ wyraziła również zgodę na prowadzenie z nią dalszych nieoficjalnych rozmów. Podała mi nr telefonu do pracy 11-22, po przedzwonieniu na który przedstawię się jako Jastrzębski. P/…/ pracuje w Spółdzielni Pracy Drukarsko-Introligatorskiej w Częstochowie przy ulicy Milczarskiego 1-3. Pracuje w godzinach od 7 do 15.

Rozmowę z w/w przeprowadziłem w obecności por. Mieczysława Mosura. Uważam też za słuszne, aby dalsze rozmowy prowadził z P/…/ por. Mosur- st. of. operac. Grupy Operacyjnej w Częstochowie, pracujący po zagadnieniu OO Paulinów.

                                               St. Ofic. Operac. Wydz. V Departamentu III MSW

                                               /-/ Benedykt  D R O B O T – Kpt.

Odb. w 2 egz.

            Uwagi Nacz. Wydz. V Dep. III MSW

                                                                                  C Y K A Ł A  – mjr

– k. 51 Raport z przeprowadzonej rozmowy operacyjnej z O. Efremem Osiadłym, Warszawa 2.12.1958 r., Ściśle tajne, Egz. Nr 2

personalia: /…/ Rozmowę z O. Efremem przeprowadziłem w Miejskiej Komendzie Mo w Częstochowie, gdzie w/w został oficjalnie wezwany w charakterze świadka.

            Na wstępie zadałem mu kilka pytań związanych z nielegalnym wydawnictwem OO Paulinów, odpowiedź, na które sprowadziła się do tego, że jest młodym ojcem, dwa lata po święceniach i nie jest w te sprawy wtajemniczony i nic nie wie. Na pytanie co należy do jego obowiązków na Jasnej Górze odpowiedział, że praca w konfesjonale i służenie do mszy, dodał przy tym, iż jest z niej bardzo zadowolony, ponieważ to mu najbardziej odpowiada.

            /…/

Br. Tytus w rozmowie z nami również wyraził się o O. Efremie, że nie lubi on się kłaniać przełożonym czy starszym ojcom, jest bezpośredni wobec braci. Dodał sam od siebie, że moglibyśmy z nim porozmawiać.

W oparciu o taką ocenę O. Efrema wezwano go na rozmowę w celu bezpośredniego zorientowania się, na ile szczerze będzie z nami rozmawiał, bliższego rozpoznania go i zadecydowania co do możliwości pozyskania go do współpracy.

Widząc, że O. Efrem odpowiada na pytania od niechcenia, lekceważąco, powiedziałem mu, że my na ślepo z ludźmi nie rozmawiamy i liczyliśmy na to, że będzie rozmawiał z nami szczerze. Nadmieniłem mu, że nie jest dla nas tajemnicą ich życie wewnątrz zakonne, wiemy i o tym, że potrzeby życia ziemskiego daleko eliminują „pierwotne powołania”. Dlatego też bardzo się dziwię, że ojciec występuje wobec nas w roli „zakonnika z czasów średniowiecznych”, a nie właściwej dla siebie. Przypomniałem mu przy tym o jego załamaniu  w latach kleryckich, kiedy wymyślał na każdego paulina, bo odczuł na własnej skórze wielką niesprawiedliwość.

Efrem zarumieniony jak dziewczynka powiedział, że przecież on rozmawia z nami szczerze, a jeszcze z większą tremą zapytał, że jest bardzo ciekawy, co my o nim wiemy- bo jeśli chodzi o lata kleryckie, to on sobie takiego załamania nie przypomina. Z kapłaństwa jest bardzo zadowolony- lubi spowiadać i służyć w kościele itp. Kilkakrotnie powracał do tego, że nie miał żadnych nieporozumień. Powiedziałem na to, iż szeroko się tłumaczą tylko winni i o ile czegoś podobnego sobie nie przypomina, aby się nie usprawiedliwiał, plotkami my się nie zajmujemy.

A o tym, co my wiemy, to może odłożymy na przyszłość, kiedy wszystko doskonale przemyśli i dojdzie do wniosku, że stać go na szczerą i przyjacielską rozmowę z nami. W tej chwili odnoszę wrażenie, że ojciec nie występuje we własnym imieniu, lecz środowiska, w którym przebywa, nielogicznym się wydaje, kiedy sarna broni wilka. Nic na to nie odpowiedział.

            Omówiłem kilka reguł i ślubów zakonnych ich literowe ujęcie i praktyczne poszanowanie, aby O. Efrem nie miał odwagi zastawiać się nimi wobec nas i bardziej zrozumiał ich legendarność. Powiedziałem mu, że reguła zakonna zabrania w celach używać pościeli, materaców piernatów, wyściełanych krzeseł, wieszaniu wielu obrazów i luster, zabrania własnych szaf na bieliznę i odzież, firanek na oknach itp. W celi może być: jeden stół, krzesło, umywalnia, krzyż i dwa obrazy.

W tym względzie reguła jest przestrzegana tylko w nowicjacie, klerykacie czy też wobec braci zakonnych. Ojcowie natomiast we wszystkich klasztorach posiadają w celach piękne kilimy na ścianach, kanapy, wyściełane krzesła, piękne firany, dywany na podłogach, po kilka obrazów itp. Żywności też nie wolno w celach trzymać- reguła zabrania, trzyma się jednak wiele przysmaków do nalewek włącznie.

Reguła mówi: kto spojrzy nieprzystojnie na niewiastę, już ją zażądał, co absolutnie nie przeszkadza w praktyce składać przystojnym paniom wizyt w mieszkaniach czy też otaczać się licznym gronem adoratorek na Jasnej Górze.

Po każdym przecież odpuście paulini mają nie wyczerpane źródło humoru z pątników, kpiny są na porządku dziennym.

Przypomniałem mu również, jak w praktyce przestrzega się ślubów ubóstwa czy też posłuszeństwa. Nie będę się szerzej rozwodził w raporcie na ten temat, jestem przekonany, że wystarczyło to, aby O. Efremowi wykazać, jak bierze górę życie i potrzeby ziemskie nad umartwieniem, „pierwotnym powołaniem” czy też kontemplacyjnym życiem zakonnym.

Efrem to się uśmiechał, to znowu czerwieniał jak burak, niemniej nic na to nie odpowiedział.

            Po krótkim milczeniu /w oderwaniu od tematu/ powiedział: Kościół chce z Państwem współpracować, niemniej Państwo nie dotrzymuje wielu przyrzeczeń. Wspomniał o nauczaniu religii w szkołach /on też w poprzednim okresie był katechetą/, o usunięciu zakonników ze szkół, o parafiach itp. Często odwoływał się też do ks. Prymasa Wyszyńskiego itp. Wszystko wypowiadał bardzo chaotycznie.

Czułem się jednak w obowiązku, aby w tej materii wyprowadzić go z błędu. Mówiąc o usunięciu katechetów zakonnych ze szkół wspomniałem mu o ustawie sanacyjnej w tym względzie z 1925 roku, że jeżeli chodzi o parafie, to większą szkodę proboszczom przynosi sam prymas, jak Państwo zalecając rozdrobnienie parafii, przecież żaden z proboszczy nie chce zrezygnować z większych dochodów i z tego powodu są przecież oburzeni nie na Państwo, lecz na prymasa, że przecież tylko prymas nie chciał podać żadnej kandydatury na kardynała, aby tym samym nie mieć konkurenta itp. Oczywiście podałem mu to z większym komentarzem. Widocznie za słabo przygotował się do takiej dyskusji, bo wycofał się i z tematu podjętego przez siebie.

Efrem przyjął bardzo niewygodną dla nas taktykę /ale wypływa to raczej z jego usposobienia/: siedział i słuchał, odpowiadał bardzo ogólnie i zdawkowo. Z tych też przyczyn uważałem za słuszne rozmowę z nim zakończyć. O ile rozmówca nie ustosunkowuje się do poruszonych tematów, trudno jest właściwie go ocenić.

            Powiedziałem mu, że mam nadzieję, iż o ile będziemy rozmawiali ze sobą ponownie, wiele zagadnień do tego czasu odpowiednio przetrawi i będzie bardziej rozmownym i szczerym wobec nas. Odpowiedział, iż nie wie, czy mu przełożeni na podobne rozmowy zezwolą. Podpowiedziałem, że przełożeni nie muszą wcale o tym wiedzieć, a po drugie może aprobatę przełożonych uzyskać komunikując im, że ojciec podejmuje zobowiązanie nawrócenia mię [sic]- komunistę na wiarę katolicką, a ja ze swej strony mogę mu /ojcu/ zagwarantować, że nie będę unikał rozmów w tej intencji. Uśmiechnął się, ale znowu nic nie odpowiedział. Kiedy powiedziałem mu, że jest już wolny, wstał, ale nie miał chęci odejść. Na stojąco rozmawialiśmy około 20 min., ale już on z kolei był nadzwyczaj rozmownym. Podniósł do dyskusji problem rewizjonizmu i Ziem Zachodnich.

W n i o s k i :

Efrem jest bardzo mało wyrobionym, uległym do przesady otoczeniu, z pewnością nie wypowiada własnego zdania. Nie ma odwagi przyznać się do wielu niezadowoleń z jego strony czy też zwierzyć się ze swych zamiarów. Jest bardzo flegmatycznego usposobienia, trochę zarozumiały. Chociaż dużo nie mówił, to jednak moich obciążających zarzutów pod adresem paulinów nie kontrował. Osobiście mam przekonanie, że gdyby udowodniono mu pewne jego prywatne wyskoki, właściwie pokierowano po pozyskaniu do współpracy P/…/ /z tych też względów nie wykorzystywałem w rozmowie materiału o jego miłostkach z P/…/, mam na uwadze jakąś przemyślaną kombinację, to O. Efrem na współpracę pójdzie. Oczywiście nie trzeba rezygnować z okazji prowadzenia z nim rozmów.

Efrema należy wytypować w charakterze kandydata na werbunek i w tym kierunku opracowywać.

            Rozmowę prowadziłem w obecności por. Mieczysława Mosura z Częstochowy.

                                            St. Oficer Operac. Wydz. V Departamentu III MSW

                                                           /-/ Benedykt D R O B O T – Kpt.

Dziwią się pewnie Państwo, po co jak tak pracowicie wykropkowuję dane osób, które nie są publicznymi i w dokumentach nie pisano o nich dobrze. Sam się sobie dziwię, w ten sposób nie spełniam podstawowego kryterium zatrudnienia na etacie w IPN. Pisałem przy sprawie żony Macierewicza o politologu, który w książce ujawnił imię, nazwisko i gdański adres kochanki Olbrychskiego, a niedługo potem zatrudnił się w IPN. W ramach wakacyjnego nadrabiania zaległości w lekturze zapoznałem się pobieżnie z dziełem „Tragarze śmierci”. W książce ujawniono imię, nazwisko i adres Pani Chylewskiej, która z koleżanką przesiadywała późnym wieczorem w knajpie „Victorii”. Już przez 2 sezony współautor Gadomski dzieła prowadził dla IPN seminarium. Nie mogę wykluczyć, że to jakiś product placement, a następną ich książką będą „Tragarze miłości”.

Ojciec Szczepan a pielgrzymki

Pozostaję przy wątku mojego ulubionego zakonu. Sądzę, że już Państwo myślą o zapisie na pielgrzymkę, wchodzimy w decydującą fazę przygotowań. Jak to wyglądało w relacji Ojca Kośnika zobaczą Państwo poniżej, oczami funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa. Mogę przypuszczać, że treść tej teczki koresponduje z tym, co zniszczono na temat ks. Józefa Maja. W przeciwieństwie do O. Kośnika ks. Maj nie odmówił zajęcia stanowiska, chociaż całkowicie zaprzeczył jakimkolwiek spotkaniom z funkcjonariuszem. Nazwisko SB-eka, który „sfałszował” teczkę i zapisy ewidencyjne o organizującym pielgrzymki ks. Maju podawałem w tekście. Natomiast O. Kośnik nie ma już tych możliwości wydzwaniania do do „pobożnego redaktora naczelnego” i torpedowania samego faktu publikacji.

Zwracam uwagę na wątek niechęci księży do „Solidarności”. Młodszym Czytelnikom spoza uniwersum PRL wyjaśniam, że samochody kosztowały wtedy drożej od mieszkań w Warszawie, a Jaruzelski wprowadził kartki na paliwo (i w ogóle na wszystko). Można więc było sprzedać się za te kartki. Proszę także nie bagatelizować sprawy „kontroli” pielgrzymek przez SB, w literaturze szczegółowo opisano działania dezintegracyjne, których „bohaterem” był Sonik. Rozmowy ze „zwykłym” SB-ekiem stanowiły integralną część wszystkich takich działań. Według kończącego teczkę Protokołu zniszczenia Teczki pracy, znajdowało się w niej 14 informacji operacyjnych na 19 kartach. Jak Państwo doczytają, w 1989 r. przełączono tylko 2. Czy wiedzieli Państwo, że pielgrzymka szła Grójecką?

Z nowości? Przed zgonem tylko jedna osoba odważyła się opisać próbę sprzedaży ludzi („wkładki mięsnej”) za pomoc Służbie Bezpieczeństwa, a po zgonie wyszły laurki. Za 4 lata dziennikarz „Rz” odkryje, że z tą pisarką to nie jest tak różowo (fioletowo), jak pisaliśmy.

– k. 42 Notatka służbowa dot. odbytych spotkań z kandydatem na TW ps. „SzK” podczas trwania pielgrzymki 6-15.08 br., Warszawa 15.08.1984 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. poj.

            Ogółem podczas trwania pielgrzymki odbyłem z TW 3 rozmowy:

1 Dnia 8.08 na zakończenie etapu w Studziannej nawiązałem kontakt wzrokowy z kandydatem na dziedzińcu klasztoru, w tym czasie rozmawiał z kilkoma zakonnikami /kierownicy grup/ pożegnał ich i udał się w moją stronę. Udzielił informację, że pielgrzymka liczy w br. około 38 tys. uczestników, ale uważa, że stan ten jest znacznie przesadzony oparty wyłącznie na ilości wydanych znaczków pielgrzymkowych, które są nabywane również jako pamiątka. Aktualnie są jedynie sporadyczne próby manifestowania emblematów solidarności. Osobiście był mało widoczny w pielgrzymce, gdyż uczestniczy i idzie w grupie 10-tej, gdzie brakuje obsady duszpasterskiej, podobnie jak w innych grupach brak jest właściwej doświadczonej kadry. Sytuacja ta wpływa ujemnie na dyscyplinę i egzekwowanie właściwych zachowań, a młodzi kierownicy grup nie posiadają doświadczenia i autorytetu.

Podczas spotkania przekazałem kandydatowi dodatkowy półroczny talon do stacji CPN, za który był bardzo wdzięczny i uradowany.

2 Dnia 11.08 godz. 11.30 na trasie przemarszu pielgrzymki poinformował, że właściwie nie było jak do tej pory poważniejszych wypadków w pielgrzymce. Stałe uwagi odnośnie wystąpień nie związanych z regulaminem pielgrzymki przekazuje pan płk Głowacki z MSW. Jego uwagi są realizowane przez kierownictwo pielgrzymki w 80%, ale w niektórych wypadkach osobiście kandydatowi nie wypada zbyt ostro i kategorycznie egzekwować wszystkich postulatów, [bo] może być źle zrozumiany w środowisku zakonnym.

Dnia 13.08 nad źródłami przekazałem kandydatowi, aby bezwzględnie na odprawie kierowników grup podkreślił, iż pielgrzymka przy wejściu do Częstochowy nie może używać żadnych transparentów i haseł poza religijnymi. Kandydat stwierdził, że takie same zadania otrzymał od pana Głowackiego i położy na ten temat szczególny nacisk, obawia się jednak realizacji wytycznych przez księży diecezjalnych i ich wpływ na młodych przewodników grup.

Uwaga:

   Informacje uzyskiwane od kandydata były wykorzystywane do szyfrogramów informacyjnych na terenie zaint. województwa.

                                                                            insp. kpt. J. Kremer

– k. 47 Raport do Naczelnika Wydz. IV SUSW o zatwierdzenie dokonanego pozyskania, Warszawa 31.10.1984 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. poj.

            Proszę o zezwolenie na zarejestrowanie w charakterze TW:

                                                                       KOŚNIK Witolda s. /…/ zakonny, zam,                                                                            W-wa ul. Długa 3 /…/

            W/w ukończył Wyższe Seminarium Duchowne OO. Paulinów w Krakowie, imię zakonne O. Szczepan. Kośnik po otrzymaniu święceń kapłańskich w 1972 r. pracował jako zakonnik na Jasnej Górze w Częstochowie, gdzie był jednym z inicjatorów zbierania podpisów pod petycją przeciw ówczesnemu generałowi O. Grzegorzowi Kotnisowi kierowanej do Prymasa St. Wyszyńskiego. W wyniku zaistniałego konfliktu O. Szczepan został [przeniesiony] w 1977 r. do Oporowa i odczuł inne szykany ze strony generała zakonu. W roku 1978 zostaje O. Szczepan skierowany na magistra nowicjatu w Leśniowie. W czerwcu 1984 r. decyzją generała zakonu O. Płatka O. Szczepan zostaje skierowany na przełożonego domu warszawskiego, która to funkcja łączy się z kierownictwem nad pieszą pielgrzymką sierpniową na Jasną Górę.

            Kandydat z racji pełnionej funkcji ma znaczne możliwości wpływu na przygotowania i przebieg pielgrzymki sierpniowej, widzi również potrzeby współdziałania z SB. W tegorocznej pielgrzymce w znacznym zakresie realizował sugestie przedstawiane przez SB.

            Kandydat był opracowywany przez Wydział IV w Częstochowie od 1978 r., przeprowadzono z nim 7 rozmów, podczas których udzielał informacji dot. problematyki zakonnej. O. Kośnik jest zakonnikiem otwartym, inteligentnym, lubianym w środowisku, z perspektywą awansu w hierarchii zakonnej.

            Osobisty kontakt z kandydatem nawiązałem bez przekazania w czerwcu br. odbywając z nim 6 rozmów przed pielgrzymką, podczas jej trwania i po zakończeniu.

            Reasumując uważam, iż kandydat spełnia warunki stawiane tajnemu współpracownikowi, udziela informacji, stawia się na spotkania, przyjmuje prezenty, zachowuje konspirację.

                                                                                  St. insp. Wydziału IV SUSW

                                                                                              kpt. J. Kremer

– k. 57

Pokwitowanie

            Niniejszym kwituję, że otrzymałem talon- upoważnienie CPN na zakup paliwa dla sam. os.- Nr upoważn:

                                                                                  K 1032076

                                                                                              Sz. W. Kośnik

                                               Warszawa, 29 stycznia 1985 r.

[dopisek- Wręczyłem TW ps. „Konik” dnia 29.01.1985 r.

                                                                                              Kremer]

– k. 67 Charakterystyka tw ps. „Konik” nr rej. 41315, Warszawa 13.01.1989 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. poj.

            Tajny współpracownik TW ps. „Konik” został pozyskany do współpracy z SB w dniu 6.11.1984 r. Wymieniony jest księdzem zakonnym OO. Paulinów, gdzie pełni funkcję przeora domu zakonnego oraz kierownikiem pieszych pielgrzymek sierpniowych z W-wy do Częstochowy.

            TW pomimo 5-cioletniego okresu współpracy nie jest w pełni związany ze Służbą Bezpieczeństwa, zakres współpracy jest ograniczony zasadniczo do organizowanych pielgrzymek pieszych, na temat wewnętrznych spraw zakonnych informuje niechętnie i bardzo ogólnikowo. Spotkania z TW odbywane są w miejscu jego zamieszkania oraz na trasie pielgrzymki. Łączność z TW jest utrzymywana telefonicznie w zależności od potrzeb SB tą drogą wywoływane są spotkania, osobiście spotkań nie inspiruje, jednak w przypadku konieczności nagłej zmiany terminu spotkania wcześniej ustalonego uprzedza telefonicznie. TW ma konflikt ideologiczny ze swoim rodzonym bratem, który jest członkiem PZPR.

            TW był wynagradzany w formie okolicznościowych upominków książkowych lub alkoholowych, które przyjmował chętnie bez uprzedzeń.

                                                                                  St. insp. Wydziału IV SUSW

                                                                                              kpt. J. Kremer

Wyk. 1 egz.

– personalna TW

– k. 69

                                                                                  Warszawa, dnia 8.10.1987 r.

Źródło: TW ps. „Konik”

Przyjął: Kremer                                                                    Tajne spec. znaczenia

Spot. m.zam. TW

I n f o r m a c j a  o p e r a c y j n a

dot. problematyki Zakonu OO. Paulinów

/ze słów TW/

W zakonie OO. Paulinów W-wa ul. Długa 3 była przewidywana zmiana przeora, jednak na dalszą trzyletnią kadencję pozostał O. Szczepan Kośnik, pomimo osobistego sprzeciwu. Głównym motywem rezygnacji były chroniczne stany chorobowe /katary/, które, jak przypuszczał przeor, wynikały z uwarunkowań klimatycznych W-wy. Ostatnio przeor poddał się badaniom specjalistycznym, które wykazały, że dolegliwości występowały na tle uczuleniowym /pierze i kurz/.

            Istotnych zmian kadrowych w br. nie odnotowano, jedynie przybył niedawno po święceniach O. Matuszczyk, który ostatnio ukończył seminarium w Krakowie, a obecnie rozpoczął studia na ATK.

            Od ubiegłego roku z-cą przeora i prokuratorem domu jest O. Kolmaga, który przybył z Leśniowa, gdzie odszedł jego poprzednik O. Arkadiusz Niedziółka na przełożonego domu.

= Tegoroczną pielgrzymkę sierpniową OO. Paulini oceniają pozytywnie jako udaną. Mówiąc o udziale w niej Seweryna Jaworskiego trzeba stwierdzić, że jest to postać kontrowersyjna, na pewno kłopotliwa również dla instytucji K-ła. Jednak w szeregu kręgach naszego społeczeństwa uchodzi jako bliski współpracownik ks. J. Popiełuszki i usunięcie go lub ograniczenie w pielgrzymce wywołałoby szereg nieprzychylnych stwierdzeń w stosunku do organizatorów pielgrzymki. Sam kierownik pielgrzymki unikał spotkania z S. Jaworskim i podczas jej trwania nie rozmawiał z nim wcale. Działalność Jaworskiego podczas pielgrzymki była obserwowana przez organizatorów pod kątem jego wypowiedzi i ewentualnego inspirowania uczestników do określonych zachowań. Wypowiedzi Jaworskiego nie zawierały w odczuciu organizatorów pielgrzymki treści mogących zakłócić jej przebieg.

= Odnośnie organizacji przyszłorocznej pielgrzymki nie przewiduje się w założeniach zmian trasy przemarszu czy też ogólnych jej założeń programowych. Stałe zmiany następują w obsadzie kierowników grup i podgrup, co wynika ze stanu wydolności fizycznej, więc kadra duszpasterska musi być systematycznie odmładzana.

Uwagi:

1 Spotkanie z TW zostało skrócone z uwagi na fakt stanu jego zdrowia /zapalenie okostnej/.

2 Podczas spotkania wręczyłem TW upominek w postaci koniaku wartości 4200 zł, który przyjął z wyraźnym zadowoleniem słowami „niech Bozia wynagrodzi za pamięć”.

Przedsięwzięcia:

            Informację przekazać tow. Cerekwickiemu do wykorzystania w prowadzonej sprawie.

                                                                                  St. inps. Wydziału IV SUSW

                                                                                              kpt. J. Kremer

Wyk. 2 egz.

Egz. 1 – t. pracy

Egz. 2 – t. Cerekwicki /W-IV/

– k. 71

                                                                                  Warszawa, dnia 21.06.1988 r.

Źródło: TW ps. „Konik”

Przyjął: Kremer                                                                    Tajne spec. znaczenia

Spot. m.zam. Tw                                                                    Egz. nr 1

I n f o r m a c j a  o p e r a c y j n a

dot. zakonu OO. Paulinów

– Trasa tegorocznej pielgrzymki sierpniowej z W-wy do Częstochowy i miejsca noclegowe na poszczególnych etapach nie ulegają zmianie, jedynie na etapie do miejscowości Wielgomłyny grupa 15-ta będzie bazowała na dawniejszych noclegach.

– Hasłem naczelnym tegorocznej pielgrzymki jest: „Maryja przoduje w pielgrzymce wiary”, na bazie tego hasła są opracowane tematy konferencji dla całości pielgrzymki na poszczególne dni. Hasło pielgrzymki jest zaczerpnięte z tematów ostatniej pielgrzymki JP II po kraju.

– O. Szczepan Kośnik przewiduje zgodnie z informacjami urzędowymi złożyć jeden dokument o zezwolenie na organizację pielgrzymki do Urzędu Dzielnicowego W-wa Śródmieście. Wg nowelizacji przepisów administracyjnych ograniczających biurokrację poszczególne organa administracyjne powinny się wzajemnie informować i nie musi za nie dokonywać takich czynności petent.

– W br. kierownik pielgrzymki zamierza stanowczo ubiegać się o przejście pielgrzymki tradycyjną trasą przez W-wę tj. ulicą Grójecką przy k-le św. Jakuba. Władze administracyjne nie posiadają żadnych logicznych argumentacji, aby zakazywać przejścia w tym miejscu całości pielgrzymki. W tym celu organizatorzy przedstawią problem arcbp. Dąbrowskiemu, a w przypadku nieuzyskania zezwolenia nie wyklucza się dokonania wykroczenia w tym aspekcie.

– Obecnie pielgrzymka w terminarzu prymasa stanowi stały punkt tak, że niezależnie od zaproszeń składanych przez przeora prymas żegna i wita pielgrzymkę.

– Drobną nowością organizacyjną jest zamiar odprawienia nabożeństwa podczas pożegnania pielgrzymki na zewnątrz głównego wejścia do k-ła od ulicy Freta, gdyż większość zgromadzonych wiernych znajduje się na zewnątrz k-ła.

– Zrezygnowano z części usług przewoźników, głównie na których wpływały zażalenia od pątników na pobieranie paskarskich opłat i pijaństwo.

– Zakłada się, iż frekwencja uczestników pielgrzymki utrzyma [się] na poziomie ubiegłorocznym lub ulegnie dalszemu zmniejszeniu, gdyż pielgrzymki diecezjalne okrzepły i są coraz lepiej reklamowane przez miejscowy kler diecezjalny. Istotny element wpływający na frekwencję stanowi aura pogodowa i stopień zaawansowania prac żniwnych.

– W br. kierownik pielgrzymki O. Szczepan Kośnik z uwagi na stan swego zdrowia nie będzie fizycznie uczestniczył w marszu pielgrzymki, a jedynie nadzorował jej przebieg z samochodu.

– Organizatorzy pielgrzymki martwią się o stan zaopatrzenia … wewnętrznego pielgrzymki /sł. porządkowa, sanitaria/ w paliwo, chętni do tych służb są, ale proszę o zaopatrzenie w paliwo.

Uwagi:

– spotkanie zostało wcześniej ustalone telefonicznie, TW częstował kawą i domowymi wypiekami. Należy stwierdzić, iż był on urażony faktem, że nie otrzymał od SB karty dodatkowego tankowania. Sytuacja ta spowodowała, że unikał on spotkań. Obiecałem mu w formie niezobowiązującej, że będę czynił starania o uzyskanie dla niego dodatkowego przydziału na okres pielgrzymki.

– Następne spotkanie zostało ustalone na pierwsze dni sierpnia przed rozpoczęciem pielgrzymki.

Przedsięwzięcia:

   Informację wykorzystać w ramach sprawy obiekt. kryp. „Wycieczka”

Zadania: dążyć do eliminacji podczas trwania pielgrzymki i w okresie przygotowawczym działań o charakterze pozareligijnym.

                                                                                  St. inps. kpt. J. Kremer

Wyk. 2 egz.

egz. 1 – t. pracy

egz. 2 – spr. ob.