Archiwa tagu: kolegium ipn

Bazar Instytutu Pamięci Narodowej

Co słychać w IPN?

Jeden z pracowników IPN- pan G.- poczuł się w obowiązku skrytykować książkę o Macierewiczu za wywlekanie rodzinnych brudów. W innych pseudoprawicowych mediach również mówiono o naruszeniu standardów i niepisanej umowy nieporuszania spraw prywatnych i drażliwych bohaterów opozycji. Trudno o większy przykład hipokryzji pseudoprawicy, naruszenie standardów przeszkadza im tylko w przypadku „ich ludzi”.

W tym samym budynku, co Pan G. pracuje od wielu lat politolog, który w pierwszej swojej książce opisał przelotny podbój erotyczny Olbrychskiego w Bydgoszczy podając imię i nazwisko jego kochanki, osoby zupełnie tego niepotrzebującej. Politolog, gdy publikował tę książkę nie był jeszcze pracownikiem IPN, a wkrótce po publikacji nim został. Jak rozumiem w nagrodę za naruszenie tych samych standardów, o których mowa w przypadku żony Maciarewicza. Niedawno ten politolog wydał drugą książkę, już w IPN, a promowali ją prof. Dudek i prof. Gmyz. Chyba sięgnę, bo może być wymieniona Merkel w sytuacji jednoznacznej.

W salach konferencyjnych IPN organizatorzy dokonują cudów, aby poprawić obłożenie. Wystarczy wymienić wystawę „Pancerne skrzydła” (1944-45) i konferencję dot. sprowadzenia relikwii w 1938 r. Podatnik jest bardzo cierpliwy, wszyscy decydenci zastanawiają się, co jeszcze zrobić, aby nie zajmować się problemem kapowania w Kościele czy wieloletnich (dekada?) opóźnień w lustracji m.in. radców prawnych. Przecież Regent IPN do dzisiaj nosi pierścionek uzyskany na początku kadencji od kapusia „BA-10”. Ten krzyż, panowie publicyści, musimy nosić sami. Pod tym względem żadnej złej zmiany w IPN nie ma.

Zaszła za to zmiana w funkcjonowaniu IPN na lepsze. Ponieważ z powodu niskiego bezrobocia nikt w IPN nie może powiedzieć do pracownika „jest dziewięciu na twoje miejsce”, dokonuje się tu cudów w poprawie warunków socjalnych. Specjaliści od sprzedaży podają „koszt utrzymania klienta jest 10 razy mniejszy od pozyskania nowego klienta”. Kierownictwo IPN wzięło chyba sobie do serca tę maksymę na zasadzie „koszt pozyskania nowego pracownika jest 10 razy większy od utrzymania starego pracownika”. Dlatego ww. politolog, albo historycy publikujący w Encyklopedii Solidarności fałszywe biogramy mogą liczyć na utrzymanie synekur. Natomiast szeregowi pracownicy IPN od niedawna korzystają z „targów śniadaniowych”. Ten pomysł III sektora przyjął się w kilku miejscach Warszawy, ale odwiedzają go post- i hipsterzy. W IPN nastąpiło powiązanie I-go, II-go i III-go sektora, pracownik firmy kanapkowej rano wstawia około sześciu skrzynek na posadzkę hallu, pracownicy kupują (dostają?), kanapki, klienci zewnętrzni nie szwendają się co najmniej do 9.00. Wczoraj sprawdziłem o 12.00 kanapek już nie ma.

„Stołówka” zakładowa już jest, czas na zakładowe przedszkole i przychodnię?

Kolegium IPN- zbiorowy laureat Nagrody im. Kornela Filipowicza

Schetyna jak zwykle myli się, jedna partia, a konkretnie PiS, powinna obsadzić całe Kolegium IPN. Jednak ja- w przeciwieństwie do tego konia w klapkach (niekoniecznie tylko na oczach), który otwiera lodówkę i widzi Jarosława- nie wiedziałem o członkostwie wybranych w PiS. Cenckiewicz, Draus, Franaszek, Marecki i Wyszkowski według podanych w me(r)diach biogramów nie należą do żadnej partii, za to ich afiliacje polityczne, naukowe i koleżeńskie przyprawiają o ból głowy.

Zanim przyjrzę się członkom w kolejności alfabetycznej, pytam, czy nie było żadnego lepszego kandydata z reszty kraju? Kolegium będzie działało wyłącznie z perspektywy Gdańska i Krakowa (2:3). Czy mam się spodziewać, że wobec tego pleczysty dyrektor IPN w Warszawie zostanie w służbie czy nareszcie zajmie się pracą naukową? Przecież z Warszawy też są świetni kandydaci np. nieodżałowany „mój przyjaciel Piotr”, jak mawiał niegdyś członek Kolegium. Albo jawny i świadomy informator dziennikarza Trotyla, obecnie pracownik IPN, a niegdyś, w Moskwie… kandydaci wręcz idealni. A kandydaci z Rzeszowa, np. prof. Wątroba? Został wyrzucony przez reżim Komorowskiego, błąkał się po swojej macierzystej jednostce, a teraz nie może wrócić do pracy na podwójnym etacie? Co to za profesor, żyjący na jednym etacie?

Alfabetycznie:

– prof. Cenckiewicz, to, co mam do napisania o nim, nie nadaje się na krótki tekst; np. czy przeczytali Państwo w biografii Lecha Kaczyńskiego o jego współpracy z KL-D?

– prof. Draus, nie mam pojęcia, kto zacz, chętnie się przyjrzę;

– prof. Franaszek posiada bardzo ciekawych znajomych, po których spodziewam się przyznania przez prokuratora pionu lustracyjnego IPN, że Leszek Moczulski złożył prawdziwe Oświadczenie lustracyjne, a PiS przyzna, że afera teczkowa z 4.06 była błędem; Franaszek ma już taki przebój na swoim koncie, w opracowaniu „Jagiellończyk” znalazłem ciekawy przypis na temat prof. Ryszarda Łużnego. Chciałbym napisać „rzetelny”, ale nie mogę, ponieważ Franaszkowi „zapomniało się” o jeszcze jednej teczce Łużnego (ogólnodostępna w zbiorze jawnym krakowskiego IPN) tj. teczki kontaktu obywatelskiego. Czytelnicy spodziewali się tekstu o bohaterze „Solidarności” i taki tekst dostali. Po co wspominać wydarzenia na UJ z lat 60-tych? Nie mam szczególnych pretensji do Franaszka, przecież tradycja polegająca na tym, że przypis w opracowaniu wydanym przez IPN „może się zgadzać ze stanem faktycznym, ale nie musi”, ma już bardzo długą tradycję, a jej najwybitniejszym przedstawicielem jest dr Kamiński (Kornel Filipowicz). Mogę się mylić, lecz uważam Franaszka także za pioniera wymiany młodzieżowej między Krakowem a Warszawą, na wyższym stanowisku przyjmie ona wyższe (większe) rozmiary.

– prof. Marecki dał również popis przynależności do krakowskiej szkoły rzetelności i poszanowania dla prawdy, gdy odpowiadał mi na pytanie o przeszłość Rektora Kubisia: nie widział potrzeby zajmowania się dokumentacją SB na temat Kubisia zwanego przyjacielem Papieża, mimo że przygotowywał opracowanie na temat donosicieli na JPII. Dla zapracowanych dodam, że Kubiś był (jest?) przełożonym Mareckiego w PAT. Po drugie Marecki jest współautorem opracowania IPN dot. inwigilacji Kardynała Wyszyńskiego, w którym (przypisy i aneksy) wystawia się księżom nieprawdziwe świadectwa moralności. Korespondowałem z Mareckim w sprawie przeszłości ks. Zygmunta Króla na mailu służbowym IPN, a konkretnie o ukryciu rejestracji Króla w charakterze wieloletniego tajnego współpracownika. Jak odpowiada na takie pytanie pracownik IPN, naukowiec, historyk? Obwinia zmarłego ks. Piotra Niteckiego za przygotowanie materiałów. No tak, ja sam sobie jestem winien, nie skorzystałem z materiałów ks. Niteckiego, tylko zamówiłem kwerendę osobową w OBUiAD IPN w Warszawie, rokieta i mantolet mi na drogę. O charakterze Mareckiego najlepiej świadczy pospiesznie zaktualizowana biografia w Wikipedii- już od rana jest tam członkiem Kolegium. Co następne, kardynał?

– Krzysztof Wyszkowski- współczuję towarzystwa, może mieć Pan kłopoty, jeśli nie przeprowadzi się do Krakowa.

Mimo powyższego, doceniam zmianę, chociaż wbrew zapowiedziom „dobrej” jest ona tylko „lepszą”. Nareszcie nie porządzi IPN-em: złodziej tematów, umocowany lawirant, pieczeniarz, smakosz, a członkowie Kolegium przestaną okupować miejsca w warszawskiej Czytelni, a porozstawiają krzesła w krakowskiej i gdańskiej.