Władysław Stefański- „Warto rozmawiać” o NSZ

Jan Pospieszalski ogłosił zmianę formuły na ten jeden program, bo wyjechał do Gdyni, rzekomo rozmawiać o czci należnej bohaterom (zastrzegam, że nie mam telewizora i wiem o tym z wpolityce.pl). Oświadczam gwieździe telewizyjnej, że nie trzeba urządzać sobie wycieczki do Gdyni, bo rozmówcy czekają na niego w Warszawie. Kpt. Władysław Stefański mieszka na.. Woli, został odznaczony, ale na pewno feta w Sejmie to za mało, czas wystąpić w telewizji i demoralizować harcerzy. Jest też prowadzona akcja pod hasłem „kiedy wreszcie tw „Leszek” w telewizji”! Tw „Leszek” mieszka na nowym osiedlu za Gocławiem. Niech więc Pospieszalski po powrocie znad Zatoki zaprosi obu panów i zapyta, jak to jest, że ktoś opisany w teczce jako tajny współpracownik otrzymuje odznaczenia od dobrej zmiany. Jak to jest, że wysoko wynagradzani pracownicy polityki historycznej postępują w myśl „brakuje na imprezie autentycznego weterana- dobierzemy sobie z kapusiów”. Co do tw „Leszka”- pierwsze swoje prace wydawał też u agenta, który ma w Wikipedii wyłącznie bohaterstwo w NSZ. Fajne grono się zebrało w tej kupie np. tw „Leszek” skonsultował książkę Barbary Jachimczak. W biogramie poświęconym Stefańskiemu autorka odwdzięczyła się tw „Leszkowi” za przepuszczenie półprawd wzmianką o żonie Stefańskiego o „wielkim historyku” tw „Leszku”. Kto napisze, że Jachimczak to wielki historyk? Zapraszam na stronę grupy rekonstrukcyjnej im. Grabdy i podpowiem rekonstruktorom następne przedsięwzięcie: lata 90-te, wydawca tw „Leszka” obiecuje mu wydać książkę i poucza, że prawdy o współpracy z SB „swoich” się nie pisze. Tw „Leszek” nie opiera się z wiadomych powodów. Co do lektury poniższych dokumentów, czekam na pozew Giertycha, przecież obrażam weterana.

– k. 12/1

Ja, Stefański Władysław chcąc w całości zmazać swą przestępczą działalność w Brygadzie „Bohuna” godzącą w interesy Narodu Polskiego zobowiązuję się współpracować z organami UBP w celu wykrycia elementu wrogiego działającego na szkodę Państwa Polskiego.

Pracę swą będę wykonywał w ścisłej tajemnicy i konspiracji nie rozgłaszając o tym, nawet najbliższej rodzinie. Wszystkie meldunki będę podpisywał Florian.

                                                                                   Stefański

Szczecin dnia 5.II.1948 r.

– k. 48 pismo do Naczelnika Wydz. III UBP na m.st. Warszawę, Szczecin 25.05.1951 r., Ściśle tajne

            Proszę o ustalenie i nawiązanie kontaktu z inf. „FLORIAN” zam. w Warszawie. W/w informator rozpracowywał na naszym terenie grupę czł. NSZ „Brygady Świętokrzyskiej” i ze swych zadań wywiązywał się należycie. W roku 1951 r. wyjechał do Warszawy.

Poniżej podajemy adres i sposób nawiązania kontaktu. Stefański Władysław zam. Warszawa ul. Bracka 12 Kierownictwo Grupy Robót 4a- przy nawiązaniu kontaktu proszę się powołać na jego list wysłany do Szczecina do por. Zdziśka.

            Po nawiązaniu kontaktu prześlemy Wam teczkę personalna.

                                                                                  [Naczelnik Wydziału III

                                                                                  WUBP w SZCZECINIE]

– k. 90 Notatka służbowa, Piaseczno 5.06.1970 r., Tajne, Egz. Nr 1

            W dniu dzisiejszym udałem się do Instytutu Genetyki Zwierząt w Jastrzębcu celem nawiązania kontaktu z b. tw ps. „Florian”. Po ustaleniu, w którym pomieszczeniu pracuje, zapukałem do tego pokoju i zapytałem o nazwisko. Wymieniony podniósł się z krzesła mówiąc „tak, to jestem ja”. Przedstawiłem się, że jestem z Pow. Kom. ZSL i mam do niego osobistą sprawę. Po wyjściu na korytarz okazałem się legitymacją służbową, którą przeczytał dokładnie. Następnie wyszliśmy na podwórko instytutu. Z ciekawością pytał o cel mojej wizyty. Przy czym powiedział „skoro panowie mnie tutaj znaleźli, na pewno wszystko o mnie wiecie”. Poprosiłem o spotkanie na terenie Warszawy w dowolnym dla niego miejscu i czasie. Motywując, że jestem ograniczony w czasie i nie mogę powiedzieć, o co mi chodzi. Faktycznie chodziło mi, abym jak najkrócej rozmawiał z nim na terenie Instytutu. Na moją propozycję spotkania się w Warszawie odpowiedział, że nie widzi takich potrzeb, gdyż stare czasy poszły w zapomnienie i nie chce do nich wracać. Ponadto nie widzi problemów, które by nas mogły zainteresować. Ja mimo wszystko nalegałem, aby się spotkać w Warszawie i podyskutować. W końcowej fazie rozmowy wyraził zgodę na spotkanie w Warszawie koło kina „WZ” dnia 8.VI.1970 r. godz. 18,00. W wypadku, gdyby nie doszło do spotkania dnia 8.06.70 r., to zapasowe spotkanie umówiono na dzień 9.06.70 r. i 10.06.70 r.

Wyk. w 2 egz.                                                                        Inspektor operacyjny SB

1 egz. teczka pers. tw. FLORIAŃSKI

2          „          „          pracy

Druk. MK

Nr ks. masz. 618/70

– k. 98 Notatka służbowa dot. tw ps. Floriański, Piaseczno 13.12.1970 r., Tajne specjalnego znaczenia, Egz. Nr 1

            Tajny współpracownik ps. „Floriański”, ur. w 1920 r., narodowość i obywatelstwo polskie, pochodzenie społeczne robotnicze /ojciec wyrobnik na wsi/, stan cywilny żonaty, przynależność partyjna ZSL, wykształcenie wyższe- inż. rolnik, zatrudniony w Instytucie Genetyki i Hodowli Zwierząt w Jastrzębcu pow. Piaseczno na stanowisku pomoc. prac. naukowego zam. w Warszawie przy ul. /…/

            Tw „Floriański” pochodzi z biednej wielodzietnej rodziny wyrobniczej i dlatego też zaraz po ukończeniu szkoły podstawowej pracował wspólnie z ojcem jako robotnik fizyczny wykonując różne prace. W 17 roku życia własnymi siłami dostaje się do szkoły rzemieślniczo-przemysłowej, którą przerywa na skutek wybuchu wojny i ochotniczo zgłasza się do wojska, aby wziąć udział w walce z wojskami niemieckimi. Do wojska jednak nie został zmobilizowany z uwagi na brak umundurowania i uzbrojenia, w związku z czym czekając na dostawę broni oraz zmobilizowanie wycofuje się przed frontem aż do Równego. Po klęsce wrześniowej wraca do wsi rodzinnej i rozpoczyna pracę jako robotnik kolejowy. Zaraz, w 1940 r., wstępuje do konspiracyjnej organizacji noszącej nazwę „Korpus Powstańców Niepodległościowych”, w której kończy kurs podchorążych uzyskując stopień st. strzelca. Jednocześnie uczęszcza na tajne komplety, na których ukończył I i II kl. gimnazjalną. W 1942 r. po ukończeniu kursu na telegrafistów pełni obowiązki dyżurnego na kolejach ruchu osobowego. W tym okresie znane były mu akcje partyzanckie na transporty wojskowe okupanta. Jako młody człowiek zapałał do bezpośredniej walki z okupantem, a nie jak dotychczas zajmował się szkoleniem i dlatego w lipcu 1944 r. opuszcza służbę, potajemnie przed rodzicami ucieka do oddziału leśnego.

Dostaje się do nowo zorganizowanej „Brygady Świętokrzyskiej” pod dowództwem „Bochuna” [sic] obierając sobie ps. „Szczerba”. Już po pierwszej potyczce ze skoczkami radzieckimi usiłował zrezygnować z pobytu w brygadzie, gdyż wstąpił, aby walczyć z okupantem i nie zgadzał się z walką bratobójczą. Jak oświadcza, na skutek propagandy prowadzonej w oddziale NSZ dusza jego stopniała, w wyniku czego pozostał, a potem wycofywał się z całą brygadą przed wojskami radzieckimi na teren Czechosłowacji. Utrzymywano ich w przekonaniu, że wycofują się po to, aby przejść na stronę aliantów i połączyć się z armią generała Andersa. Gdy przekonał się, iż do połączenia takiego nie dojdzie, skorzystał z nadarzającej się okazji, poszedł na dwutygodniowe przeszkolenie skoczków spadochronowych koło Brna, a następnie w nocy z dnia 24 na 25.03.1945 r. przerzucony został samolotem niemieckim do Polski i zrzucony w okolicach Radomia. Zadaniem ich było zorganizowanie rozbitych grup bez względu na przynależność organizacyjną /NSZ, AK, BCh/. Przy lądowaniu okrążeni zostali przez grupy MO, lecz udało mu się zbiec. Po powrocie do domu rodzinnego pod namową brata i rodziny zaniechał dalszej działalności i zamierzał przystąpić do pracy i nauki. Gdy po krótkim czasie dowiedział się o aresztowaniach kolegów przez władze polskie oraz jego siostry, zbiegł do Łodzi, a następnie do Skarżyska i przy pomocy znajomego przypadkowo spotkanego dostał się do kontrrewolucyjnej organizacji działającej w lasach świętokrzyskich. W organizacji tej był przez okres maja i czerwca 1945 r. występując pod ps. „Gruda”, a przy łączeniu jej ze „Żbikiem” zrezygnował z dalszej działalności ukrywając się przez kilka tygodni u rodziców. W dniu 21.07.1945 r. po uzyskaniu karty przesiedleńczej i zaświadczenia o zagubieniu kenkarty udał się do Gdyni, gdzie do końca sierpnia 1945 r. pracował w porcie w firmie „Krzyżanowski”. Po uzyskaniu dodatkowego zaświadczenia o pracy z braku mieszkań wyjechał do Szczecina, gdzie początkowo pracował w Wydziale Aprowizacji DOKP Szczecin. W lipcu 1946 r. rozpoczął pracę w Urzędzie Morskim jako kancelista, gdzie pracował do roku 1951. W tym okresie ukończył szkołę średnią, a następnie uczęszczał do wieczorowej szkoły inżynieryjnej.

W dniu 22.IV.1947 r. ujawnił się ze swojej działalności przed komisją w Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Szczecinie otrzymując zaświadczenie nr 49352 o ujawnieniu. W 1951 r. na terenie Warszawy rozpoczął pracę w przedsiębiorstwie budowlanym, a jednocześnie uczęszczał do SGGW, po ukończeniu którego otrzymał dyplom inżyniera rolnika. Z przeprowadzonych wywiadów z lat ubiegłych wynika, że na terenie Szczecina opinią cieszył się dobrą, uchodził za człowieka spokojnego i zrównoważonego. Brak jest jednak jego działalności społecznej z tamtejszego terenu oraz brak jest danych o opinii od 1951 do 1969 r.

            Do współpracy z organami BP pozyskany został w dniu 5.II.1948 r. przez Kierownika Sek. III Wydz. III WUBP w Szczecinie ppor. Zdzisława Bojanko na zasadzie dobrowolności. Pisząc zobowiązanie o współpracy przybrał sobie pseudonim „Florian”. Celem pozyskania było rozpracowanie b. członków NSZ objętych rozpracowaniem agenturalnym kryptonim „Zdrajcy”. Jak wynika z materiałów, cel stawiany przed nim został osiągnięty, gdyż przekazał szereg cennych informacji odnośnie działalności poszczególnych czł. NSZ, działalności w ogóle NSZ-tu. Po przekazaniu go do b. MUBP m.st. Warszawy wykonywał szereg zadań wiążących się z wyjazdem i docieraniem do b. czł. NSZ, z czego wywiązywał się dobrze.

            W dniu 11.X.1954 r. wyeliminowany został z czynnej sieci z braku możliwości dalszego docierania do b. czł. NSZ „Brygady Świętokrzyskiej”, z którymi na terenie Warszawy nie utrzymywał kontaktu.

            W dniu 1.XII.1954 r. ref. Sek. IV Wydz. IVB b. MUBP m.st. Warszawy chor. Olszak nawiązał z tw łączność, lecz nie wyraził on zgody na dalszą współpracę motywując swą decyzję brakiem możliwości wykonywania zadań oraz brakiem czasu z uwagi na kontynuowane studia rolnicze. Napisał on również oświadczenie, w którym podał, iż w przypadku spotkania się z faktem wrogiej działalności godzącej w interesy PRL, sam o tym zamelduje organom bezpieczeństwa publicznego. Po odbyciu z nim spotkania kontrolnego w dniu 13.VI.1955 r. przez kier. Sekcji IV Wydz. IV UBP m.st. Warszawy /nazwisko nieczytelne/ z dalszej współpracy zrezygnowano.

            W 1965 r., jak wynika z pisma i karty kontrolnej, był w zainteresowaniu Wydz. III KSt. MO, lecz brak jest jakiejkolwiek notatki, czy pracownik tego Wydz. Stanisław Stykowski nawiązywał kontakt z tw, czy też zrezygnowano z rozmowy.

            W końcu roku 1969 insp. oper. SB KPMO w Piasecznie wytypował wym. jako kandydata do opracowania na tw. Po zebraniu wstępnych informacji o jego osobie i sprawdzenia go w kartotece operacyjnej pobrano materiały z archiwum Wydz. „C”, po przeanalizowaniu których zdecydowano się na nawiązanie z nim kontaktu. Kontakt nawiązany z tw został w dniu 5.VI.1970 r. i po wstępnej rozmowie na propozycję por. Sobótki spotkania się w Warszawie początkowo nie wyrażał zgody motywując to tym, że nie widzi potrzeby spotykania się z pracownikiem SB i powracania do przeszłości. Nie widział on również problemów, które mogłyby interesować naszą służbę. Po przedstawieniu mu argumentów wyraził zgodę na spotkanie w dniu 8.VI.1970 r.

            Na spotkaniu w dniu 8.VI.1970 r., w którym poza por. J. Sobótką brał udział mjr M. Mirzejewski, początkowo nie chciał wyrazić zgody na kontynuację dalszej współpracy argumentując to tym, że definitywnie zerwał z przeszłością, a wstąpienie do NSZ podyktowane było chęcią walki z okupantem. Po przedstawieniu argumentów przemawiających za podjęciem z jego strony współpracy ze Sł. Bezp. i przedstawieniu mu zadań, wykonania jakich oczekuje się od niego, wyraził zgodę na dalszą współpracę zmieniając ps. „Florian” na „Floriański”. Prosił jednak, aby nie wracać do spraw przeszłościowych i spotkanie następne odbyć nie wcześniej jak w sierpniu br., gdyż w m-cu czerwcu broni pracy magisterskiej, a w m-cu lipcu br. będzie na urlopie wypoczynkowym. Należy podkreślić, że jak wynika z materiałów, słuszna argumentacja i właściwe ukierunkowanie tokiem rozumowania tw „Floriański” pozwoliła mu na zdobycie zaufania do osób prowadzących z nim rozmowę, w wyniku której z zadowoleniem podjął dalszą współpracę. Przez  rzeczową dyskusję na temat jego pracy naukowej oraz postawienie zadań z tej dziedziny tw przed pożegnaniem się z pracownikami  entuzjastycznie zaznaczył, że na temat naszych zainteresowań z tej dziedziny może bardzo dużo napisać i udzielić pomocy naszej służbie. Następne spotkanie umówione zostało na dzień 8.08.1970 r.

Jako pierwsze zadanie tw „Floriański” otrzymał opracowanie informacji na temat motywu prowadzenia dalszych badań nad grupami krwi u zwierząt oraz na temat skrzyżowania bydła polskiego z bydłem jersey. Ma on również uzasadnić celowość prowadzenia lub wyeliminowania tych tematów. Aktualnie zamierza się przez tw „Floriański” rozeznać środowisko naukowe, słuszność i celowość prowadzenia prac naukowo-badawczych, inwestycji na ten cel oraz istniejących tam nieprawidłowości. Zarejestrowany w Wydz. „C” KWMO Warszawa został w dniu 17.VI.70 r.

            Należy przypuszczać, że po odpowiednim nakierunkowaniu tw cel ten będzie osiągnięty, a ponadto przez niego można będzie rozeznać zamierzenia osób wyjeżdżających służbowo za granicę oraz obserwację zachowywania się naukowców przyjeżdżających z zagranicy.

            Osobowość tw „Floriański” badana była przy pomocy tw „Jerzy”, który podaje, że jest on wieloletnim pracownikiem instytutu cieszącym się dobrą opinią. Przez cały okres swej pracy wykazywał dużo inicjatywy i zaangażowania, wśród pracowników naukowych uchodzi za człowieka spokojnego, uczciwego i pracowitego. W czasie różnych akcji politycznych nie wykazywał wrogiego stosunku do PRL. W dyskusjach na tematy polityczne wykazuje poparcie dla obecnych kierunków politycznych. Jest pracownikiem lubianym i szanowanym tak przez przełożonych, jak i podwładnych.

            W okresie swojej współpracy wynagradzany był jeden raz w roku 1948 kwotą 5000 zł. Innych powikłań [pokwitowań] lub rachunków w teczce brak.

            Z materiałów znajdujących się w teczce personalnej oraz dwóch tomów teczki pracy z lat ubiegłych wynika, że pozostawał on na łączności n/w pracowników operacyjnych:

– ppor. Zdzisław Bojanko od 5.II.1948 r. do 8.VIII.1951 r., po tym okresie pozostawał na łączności „Janusza”, brak wyjaśnień, czy był to rezydent czy pracownik operacyjny oraz pracowników

– Piotrowski ps. Małecki,

– Józef Sabała ps. „Górski”,

– Jan Kunda ps. „Drzymała”.

            Obecnie pracownikom niezainteresowanym fakt współpracy nie jest znany. Pozostaje na łączności por. Jana Sobótki i znany jest I Z-cy Kom. Pow. MO d/s SB w Piasecznie mjr. M. Mirzejewskiemu, który wspólnie z pracownikiem dokonywał ponownego pozyskania tw „Floriański”.

            Należy przypuszczać, że przy odpowiednim niekierunkowaniu pracą tw może być cenną jednostką dla naszej służby i wykorzystywany może być po linii zainteresowań pionu III oraz pionu II po zagadnieniu styków kraj- zagranica.

            Niemniej jednak uważam, że należy wykonać następujące czynności brakujące w dotychczasowym opracowaniu tw:

– uzupełnić teczkę personalną aktualnym życiorysem, ankietą personalną oraz danymi autobiograficznymi i wykazem prac naukowo-badawczych, jak również publikacjami naukowymi.

– zebrać opinie z jego poprzednich miejsc zamieszkania i pracy, a szczególnie za brakujący okres od 1951 do 1969 r. Zebrać również bliższe dane o jego najbliższej rodzinie, o której prawie nic nie wiemy z dotychczasowego opracowania.

– zebrać bliższe dane poparte wywiadami środowiskowymi odnośnie osobowości tw „Floriański” takich jak cechy charakteru, posiadane skłonności, hobbi [sic], zainteresowania, postawa moralna i etyczna, jego zalety i wady oraz stosunek do aktualnych przemian społeczno-politycznych,

– opracować kierunkowy plan wykorzystania, w którym uwidocznić zadania dla tw oraz plan szkolenia jego zmierzający do wyrobienia w nim przekonania o słuszności podjętej decyzji o współpracy ze Sł. Bezp., sposobie wykonywania zadań, zasad zachowania konspiracji oraz obiektywności oceny faktów lub zdarzeń opisywanych w jego informacjach,

– uzyskiwane od niego informacje systematycznie sprawdzać przez inne osobowe źródła informacji, a szczególnie przez tw „Jerzy”,

– w możliwie szybkim czasie należy spotkania z tw „Floriańskim” przenieść z lokali gastronomicznych do lokalu kontaktowego, gdzie zagwarantowana będzie konspiracja współpracy oraz możliwość odpowiedniego szkolenia i pogłębienia informacji,

– do głębszego związania go z naszą służbą należy zbadać możliwość wręczenia mu upominku choćby z racji rocznicy rodzinnej lub aktualnej pomyślnej obrony pracy magisterskiej.

Odbito w 2 egz.

1 egz. teczka tw „Floriański”

2          „ Wydz. III KWMO W-wa                              Inspektor oper. Wydz. III SB

Druk. Milewska                                                                     KWMO w Warszawie

Nr ks. masz. 700/70                                                               kpt. Z. Płatek

Uwagi I Z-cy Komendanta Powiatowego MO d/s SB w Piasecznie

            Z oceną zgadzam się, wnioski akceptuję- do realizacji

                                               mjr M. Mirzejewski

Uwagi Naczelnika Wydziału III KWMO w Warszawie

            Z oceną i wnioskami zgadzam się. W kierunkowym planie wykorzystania należy przewidzieć m.innymi sprawdzenie uzyskiwanych informacji od tw „Jerzy”, mówiących o występujących nieprawidłowościach w Instytucie.

                                                                                  / mjr W.  DĄBROWSKI /

– k. 123 Raport do Naczelnika Wydz. III ze spotkania z agentem „Florian”, 13.02.1948 r., Ściśle tajne

W dniu dzisiejszym odbyłem o godz. 2000 pierwsze spotkanie z agentem „Florian”. Dał on doniesienie z przeprowadzonej rozmowy z por. „Józefem” i o jednym członku „Brygady Bohuna” zam. w Szczecinie. Agent okazał mądre i taktyczne podchodzenie do spraw.

                                                                                  Bojenko Zdzisław

– k. 152 Charakterystyka pracy tw ps. Floriański za okres od 01.1972 do 01.1974 r., Piaseczno 12.03.1974 r., Tajne specjalnego znaczenia, Egz. poj.

            Tajny współpracownik ps. „Floriański” do współpracy został pozyskany w 1948 r. Po szesnastu latach przerwy został ponownie podjęty na kontakt w dniu 8.06.1970 r. Od tego czasu pozostaje na kontakcie inspektora operacyjnego por. J. Sobótki w pionie Wydz. III i wykorzystywany jest w sprawie obiektowej kr. „Gen” po zagadnieniu ochrony uspołecznionej gospodarki rolnej i myśli naukowej. W omawianym okresie odbyto ogółem 24 spotkania i otrzymano 4 informacje ustne, z których sporządzono notatki służbowe. Doniesień pisanych własnoręcznie otrzymano 20. Wartość otrzymanych doniesień jest dobra. Informacje te pozwoliły na pogłębienie rozeznania zagadnień występujących w sprawie i rozpoznanie osób zatrudnionych w Instytucie. Ogółem wykorzystano 15 informacji. W tym 6 informacji opracowywano i przekazano do KP PZPR oraz 9 do Wydz. III KWMO Warszawa, który to Wydział w dwóch przypadkach przekazał odpisy doniesień do odpowiedniego Departamentu MSW oraz były opracowywane informacje do KW PZPR.

            Do września 1972 r. spotkania odbywały się w lokalach gastronomicznych na terenie Warszawy.

            W październiku 1972 r. wprowadzono tw na LK „Kino” i od tego momentu odbywano tam z nim spotkania. W miesiącu listopadzie 1973 r. wprowadzono na LK „Forum”, gdzie dotychczas w tym LK odbyto 3 spotkania. Proponuje się w dalszym ciągu odbywanie spotkań w LK „Forum”.

Spotkania zawsze są umawiane na spotkaniach z miesięcznym wyprzedzeniem. Uzgodniono, że w razie nagłej potrzeby kontakt zostanie nawiązany telefonicznie /telefony są znane/. Ostatnie spotkanie odbyło się 15.I.74 r.

            W omawianym okresie był czterokrotnie wynagradzany sumą 800, 700 i dwa razy po 500 zł.

            Tw „Floriański” był sprawdzony przez tw „Jerzy”, kontakty operacyjne i służbowe. Spotkań kontrolnych nie odbywano.

            Jego stosunek do współpracy jest właściwy. Na spotkania przychodzi punktualnie. Nie było ani jednego przypadku zerwania spotkania. Informacje przekazuje na piśmie, przydzielone zadania wykonuje w miarę swoich możliwości dobrze. W ostatnich latach obserwuje się większą aktywność, pomysłowość i samodzielność w zdobywaniu informacji. Informacje jego są obiektywne i mają pokrycie w rzeczywistości. Nie stwierdzono dwulicowości lub ewentualnej dekonspiracji. Istnieją wszelkie przesłanki wykorzystania go w dalszym ciągu do sprawy obiektowej kr. „Gen”. Posiada on wyższe wykształcenie, jest długoletnim, zdyscyplinowanym pracownikiem Instytutu. Ma dobre rozeznanie osobowe i problemowe. Z uwagi na wiek, wiedzę zawodową i działalność społeczną cieszy się zaufaniem u dyrekcji, jak i swoich kolegów. Co niewątpliwie ułatwia mu wykonywanie zleconych przez nas zadań.

            Biorąc powyższe pod uwagę planuje się wykorzystać tw w następujących kierunkach:

– Kontrola operacyjna wytycznych partii i rządu oraz nadrzędnych władz resortowych.

– Ocena myśli naukowej przed penetracją naukowców z KK.

– Kontrola naukowej i gospodarczej działalności Instytutu i Gospodarki pomocniczej.

– Ujawnianie nieprawidłowości w zakresie kształtowania właściwych stosunków międzyludzkich.

– Rozpoznawanie i ujawnianie faktów dot. dywersji ideologicznej, jak również propagandy pisanej.

                                                                                              Inspektor operacyjny RSB

Wyk. w 1 egz.                                                                                    w Piasecznie

Teczka pers. tw ps. „Floriański”

Druk. Milewska                                                                                 por. Jan Sobótka

Nr ks. masz. 250/74

– k. 167 Wniosek o zaniechanie współpracy, Piaseczno 4.12.1975 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. poj.

            Tajny współpracownik ps. „Floriański”, mężczyzna lat 55, wykształcenie wyższe, do współpracy został pozyskany w 1948 r. na zasadzie dobrowolności. Początkowo wykorzystywany był przez Wydz. III byłego WUBP w Szczecinie, a następnie przez były MUBP m.st. Warszawy.

            W 1954 r. wyeliminowany został z czynnej sieci z braku możliwości operacyjnych oraz jego wyrażonej niechęci w kontynuowaniu dalszej współpracy.

            Po szesnastu latach przerwy został ponownie podjęty na kontakt, choć, jak wynika z materiałów w teczce personalnej, początkowo odmawiał współpracy.

            Od czerwca 1970 r. do grudnia 1974 r. pozostawał na łączności por. J. Sobótki wykorzystywany był w sprawie obiektowej krypt. „Gen” po zagadnieniu gospodarki rolnej i myśli naukowej w Instytucie Genetyki i Hodowli Zwierząt w Jastrzębcu.

            Podczas przejmowania go na kontakt w miesiącu grudniu 1975 r. zastrzegł sobie, że podejmuje współpracę, lecz na krótki okres czasu.

            W dniu 23.09.75 r. na spotkaniu tw. zwrócił się z prośbą o zwolnienie go z dalszego obowiązku wykonywania przez niego zadań na rzecz Sł. Bezp. Uważam- powiedział, że okres, który datuje się od 1948 r. jest wystarczającą rehabilitacją za moją przynależność do NSZ. W ostatnim okresie posiada kłopoty ze swoim synem, któremu musi poświęcić więcej uwagi. Zastrzegł sobie również, że jeżeli nie zostanie zwolniony z tego obowiązku nie będzie wychodził na spotkania.

            Mając na uwadze to, że od tego spotkania nie mogę nawiązać z nim kontaktu, gdyż zawsze tłumaczy się brakiem czasu, a jestem przekonany, że wynika to z jego niechęci w kontynuowaniu współpracy, wnoszę o zaniechanie z wym. kontaktu i złożenie materiałów w archiwum Wydz. „C” KSMO. Materiały zaliczyć do kategorii B-20.

Wyk. 1 egz.

Opr. i druk. M. Kopyt                                                            St. Inspektor Wydz. III KSMO

                                                                                                          w Warszawie

                                                                                                          Kpt. M. Kopyt

 

 

Reklamy

Ksiądz Stefan Wysocki- analiza przypadku kandydata

Wielokrotnie w mediach podawano o sposobie obrony obwinionego o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa „na prześladowanego” lub „na kandydata”, czyli „oni chcieli”, ale on się nie dał. W tej sprawie chciałbym oznajmić, że Instrukcja operacyjna SB również „kandydata” traktuje jako osobowe źródło informacji. Poniższe dokumenty stanowią tego najlepszy przykład. Ja do teczki ks. Wysockiego trafiłem poprzez fragment donosu w teczce księdza figuranta SOR. Formalnie ks. Wysocki nie był tw, ale materialny dowód współpracy (że podam za sądem) jak najbardziej.

Z nekrologów ks. Wysockiego zrozumiałem, że także walczył w Armii Krajowej. Po lekturze teczki przyznaję, że w PRL dobrze ten fakt zamaskował. W teczce doliczyłem się 13 rozmów Księdza z SB. Czy sądzą Państwo, że to represje??

– k. 9 Charakterystyka p.o. administratora parafii Wesoła ks. Stefana Wysockiego, Otwock 5.05.1972 r., Tajne

Ks. Stefan WYSOCKI /…/

            Przed 1939 r. w okresie okupacji i po wyzwoleniu działalności politycznej nie prowadził, nie należał również do organizacji polityczno-społecznych. Do 1949 r. był na utrzymaniu rodziców, po czym wstąpił do Seminarium Duchownego w Warszawie. Po ukończeniu Seminarium w latach 1954- 1957 pracował w parafii Sochaczew na stanowisku wikariusza. Od 1957 r. do stycznia 1972 r. przebywał w W-wie, gdzie pracował w różnych parafiach na stanowisku wikariusza, zajmując się głównie pracą wśród młodzieży akademickiej.

            Od 1967 r. prowadził Ośrodek duszpasterstwa akademickiego przy parafii Nawrócenia św. Pawła na ul. Grochowskiej 194/196. Pracował wyłącznie z młodzieżą akademicką zam. w Domu Akademickim na ul. Kickiego, a także przebywającą przy rodzicach w ilości ok. 150 osób. Młodzież podzielona była na 30-osobowe zespoły, z którymi duszpasterz spotykał się raz w tygodniu na konwersatoriach prowadzonych kolejno przez bardziej dojrzałą i wyrobioną młodzież. Prócz pracy ideowo-wychowawczej ks. Wysocki organizował dla tej młodzieży spotkania z biskupem z tytułu „opłatka”, organizował koncerty muzyki i śpiewu nowoczesnego w wykonaniu znanego na Śląsku ks. Sierki oraz systematycznie dla wyróżniających się osób organizował obozy letnie i zimowe, których koszt pokrywał z funduszu przeznaczonego na ten cel przez bpa Modzelewskiego.

            Rok rocznie udaje się w sierpniu z grupą młodzieży na pieszą pielgrzymkę do Częstochowy. Ks. Wysocki miał specjalne pełnomocnictwa kard. Wyszyńskiego do pracy jako duszpasterz akademicki.

            Przebywając w parafii Nawrócenia Pawła miał konflikt z byłym proboszczem ks. Czapskim, który niezbyt pochlebnie wyrażał się o wikariuszach stojących w opozycji względem niego.

W dn. 16.VI.1968 r. ks. Wysocki wygłosił kilka kazań, w których jednoznacznie mówił na temat brutalnych rządów występujących w kościele. Były to aluzje do proboszcza parafii i przyczyniały się do zaostrzenia konfliktu. W tej sprawie wikariusz był u kardynała Wyszyńskiego ujawniając panujące w parafii stosunki.

            Biorąc udział w pielgrzymce pieszej do Częstochowy otrzymał od kardynała Wyszyńskiego polecenie, by roztoczył opiekę nad młodzieżą akademicką biorącą udział w pielgrzymce.

W 1971 r. zorganizował młodzieżową grupę, która została wykorzystana do remontu kościoła parafialnego w Magdalence pow. Piaseczno, zatrudnieni byli tam około 1 tygodnia. W okresie 5.X.71 r. do 4.XI.71 r. przebywał we Włoszech, gdzie brał udział w uroczystościach beatyfikacyjnych O. Kolbe. W tym czasie brał też udział w kilkudniowej pielgrzymce do Izraela, która była zorganizowana przez zakon Franciszkanów. Ks. Wysocki w styczniu 1971 r. był podejrzany o kolportaż bliżej nieznanej plotki wśród pracowników „Delikatesów” na Nowym Świecie. W związku z tym została przeprowadzona rozmowa, w czasie której wyjaśnił, że jest ona kolportowana przez czynniki państwowe w celu rozładowania niebezpiecznej atmosfery w społeczeństwie powstałej w wyniku wydarzeń na Wybrzeżu.

W styczniu 1972 r. ks. Wysocki skierowany został przez Kurię na administratora parafii Wesoła dek. Rembertów. Zaraz po przybyciu zorganizował kulig dla studentów z W-wy. Przystąpił do remontu plebanii bez zezwolenia. Do parafii sprowadził zakon żeński w liczbie trzy osoby. Zabiega o zezwolenie na wykończenie rozpoczętej budowy przez b. proboszcza ks. Rutkowskiego /domu mieszkalnego z przeznaczeniem dla sióstr zakonnych/. Podczas kazań i w rozmowach indywidualnych krytykuje b. proboszcza za rzekomo bardzo zaniedbaną pracę duszpasterską w parafii. Ks. Karolak v-ce dziekan wypowiedział się, że Wysocki jest pochodzenia semickiego. Dziekan ks. Urcus obawia się ks. Wysockiego stwierdzając, że od niego należy się uczyć.

Księża dekanatu rembertowskiego wszyscy są zgodni co do tego, że ks. Wysocki przysłany został do parafii Wesoła, by pokazać nowy styl pracy. Wysocki jest człowiekiem bardzo przebiegłym, unika kontaktów z księżmi. Utrzymywać ma bezpośredni kontakt z kardynałem Wyszyńskim, którego jest pupilem.

Ks. Wysocki aktualnie prowadzi rozeznanie w parafii pod kątem zorganizowania młodzieży studenckiej. Posiada bardzo dobre warunki lokalowe, dużą plebanię i dużą, urządzoną świetlicę.

Wyk. 2 egz.     

Egz. Nr 1 – Wydz. IV

Egz. Nr 2 – TEO

                                                                                  Insp. Oper. SB w Otwocku

                                                                                              por. M. Kaniewski

[dopisek- W dniach 6-7.V.72 r. brał udział w zjeździe duszp. Akademickiego w Częstochowie, opiekował się grupą młodzieży akademickiej z Wwy.]  

– k. 84 Notatka służbowa z rozmowy sondażowo-rozpoznawczej przeprowadzonej z p.o. administratora parafii Wesoła ks. Stefanem Wysockim, Warszawa 15.01.1973 r., Tajne, Egz. poj.

            W dniu 13 stycznia br. przeprowadziłem rozmowę z ks. Wysockim, który w najbliższych dniach ma być przez Wydział Wyznań zatwierdzony na proboszcza parafii Wesoła.

            Ks. Wysocki, któremu przedstawiłem się jako funkcjonariusz wojew. Służby Bezpieczeństwa, przyjął mnie w kancelarii parafialnej, a następnie zaprosił do jadalni, gdzie podjął kawą i ciastkami.

            W serdecznej i swobodnej rozmowie poruszyliśmy szereg tematów dot. życia parafialnego i osoby rozmówcy. Na interesujące mnie zagadnienia ks. Wysocki udzielił następujących wyjaśnień:

W parafii Wesoła przebywa od stycznia 1972 r., został tutaj skierowany przez Kurię, aby uzdrowić stosunki między parafianami a „księżmi” po incydencie, jaki zaistniał z poprzednim proboszczem ks. Rutkowskim, którego parafianie wyrzucili na skutek antagonizmów wynikłych z winy tylko i wyłącznie poprzednika. Rozmówca nie chciał wyjaśniać podstaw konfliktu, gdyż, jak nadmienił, nie jest na tyle zorientowany, aby móc oceniać sytuację z tamtego okresu. Sytuacja konfliktowa narastała z biegiem lat, wyniknęła na skutek traktowania przez ks. Rutkowskiego wiernych i współpracujących z nim wikariuszy i zakonnic.

W 1967 r. ks. Rutkowski w porozumieniu z kurią sprowadził do pomocy na parafii zakonnice, których zadaniem było prowadzenie działalności wyłącznie porządkowej w kościele i pracy w prowadzeniu gospodarstwa. Ks. Rutkowski popadł z nimi w konflikt i wyrzucił z parafii, nastąpił bałagan, nie miał kto sprzątać w kościele, jak również stracono więź z parafianami, która podtrzymywały zakonnice. Parafianie domagali się czystości w kościele i wokół niego, ks. Rutkowski nie umiał z tego wybrnąć. Już w 1965 r. bp Modzelewski nakłaniał ks. Rutkowskiego, aby złożył podanie o przejście na inną placówkę, lecz Rutkowski nie usłuchał dobrych rad. Finał znany wszystkim, ks. Rutkowski zmuszony przez parafian opuścił parafię Wesoła i zamieszkał na terenie Warszawy. Otrzymał mieszkanie, jednak w dalszym ciągu nie wyprowadza się z plebanii, blokuje cztery pokoje, przechowując w nich meble. Rozmówca nadmienił, że nie ma sposobu na wyprowadzenie ks. Rutkowskiego, kuria chce załatwić sprawę kulturalnie, bez egzekucji, oczekuje na dobrą wolę ze strony Rutkowskiego. Parafianie kilkakrotnie usiłowali samowolnie „spakować” rzeczy ks. Rutkowskiego i wywieźć mu do Warszawy, lecz rozmówca hamował ich zapędy, chcąc rozwiązać sprawę spokojnie. Sam mieszka w kancelarii parafialnej, gdyż nie ma pomieszczenia dla siebie, zwracał się pismem do kurii o spowodowanie rozwiązania sytuacji i zmuszenia ks. Rutkowskiego do wyprowadzenia, otrzymał pisemną odpowiedź, że ks. Rutkowski nie wyraża zgody na opuszczenie mieszkania w Wesołej. Upór ks. Rutkowskiego w omawianej kwestii podyktowany jest tym, że on uzurpował sobie prawo do prywatnej własności plebanii twierdząc, że ją budował i jako prawnik z wykształcenia ocenił, iż następcy powinni od niego zakupić budynek plebanii.

Ks. Rutkowski aktualnie nie zajmuje się pracą duszpasterską, kuria proponowała mu parafię, lecz nie wyraził zgody, chce pracować społecznie w „Caritasie”. Otrzymał dość wysoką rentę i nie chce zajmować się pracą duszpasterską.

            Omawiając sprawę przeprowadzenia remontów na terenie plebanii bez zgody władz rozmówca wyjaśnił, iż w sprawie zezwolenia na adaptację pomieszczenia z przeznaczeniem na WC i łazienkę otrzymał odpowiedź ustną, że tak drobne prace może sam wykonać nie zwracając się pismem. Dopiero gdy zwrócił się z podaniem o przydział rur kanalizacyjnych, narobiło się wiele szumu, przyjechał architekt powiatowy z pretensjami, że bez zezwolenia dokonuje remontu plebanii. Poza tym plebania nie posiada pralni ani suszarni, a przecież prać trzeba i w tym celu zamierzał zrobić ze strychu suszarnię. Prace wstrzymał na skutek interwencji władz i oczekuje na zezwolenie. Dokonał również zabezpieczenia budynków gospodarczych, wstawiając okna i drzwi, dodatkowo pokrył dachówką kościół zabezpieczając przed zaciekami. Nie może rozpocząć remontu dachu plebanii, gdyż blokujące pomieszczenia mieszkalne przez ks. Rutkowskiego utrudniają prace remontowe. Wokół kościoła, jak nadmienił, jest sporo do wykonania, potrzeba skończyć ogrodzenie, na co musi uzyskać zezwolenie władz, gdyż nie otrzyma przydziału płyt betonowych.

Dalej rozmówca wyjaśnił, że wszelkie próby uzyskania zezwoleń na prowadzenie remontów rozpocznie po zatwierdzeniu go przez władze świeckie na stanowisko proboszcza. Przyznałem rację rozmówcy twierdząc, że w tej chwili nie jest ta sprawa uregulowana i nie może podejmować samowolnie żadnych prac remontowych.

            Następnie poruszono temat obsady kadrowej w parafii, ks. Wysocki wyjaśnił, że posiada do pomocy dwóch wikariuszy, jeden zamieszkuje w plebanii, drugi dojeżdża. Poza tym sprowadził, ponawiając umowę kurii ze zgromadzeniem zakonnym w Raciborzu, dwie zakonnice, które wykorzystuje do prac porządkowych przy kościele. Do katechizacji nie wykorzystuje zakonnic, gdyż są do tego wikariusze, a poza tym za niski poziom reprezentują  zakonnice. Nie zamierza rozszerzyć stanu … zakonnic, gdyż nie ma takiej potrzeby, pozostaną jak dotychczas dwie.

            Rady parafialnej nie powoływał i nie zamierza w najbliższym czasie powołać, jeżeli potrzebuje jakieś pomocy fachowej, wie do kogo należy się zwrócić i sam rozstrzyga wszelkie sprawy. Czynnikiem wpływającym na to, że rady nie powołuje, jest sytuacja w parafii, nie chce ponownych zadrażnień między członkami nowej rady a starą kadrą. Spotkał się kilkakrotnie z uwagami ze strony wiernych, iż wszyscy księża są jednakowi i oceniają ich na podstawie ks. Rutkowskiego, który dobrze dał się im we znaki. Rozmówca próbuje wyjaśniać te sprawy i nawet ze skutkiem, broni poprzednika tłumacząc go podeszłym wiekiem.

            Bp Miziołek podczas pobytu w Wesołej w październiku ub. roku podkreślił w przemówieniu zasługi ks. Rutkowskiego, jednak z uwagi na niedawny konflikt z parafianami nie mógł zbyt wiele o nim powiedzieć. Rozmówca nie mówił w ogóle o poprzedniku, gdyż był w trudnej sytuacji, księża z dekanatu mieli do niego pretensję, że nie podkreślił zasług poprzednika.

            Omawiając działalność ks. Wysockiego na odcinku młodzieżowym wspomniałem o zjeździe młodzieży, jaki zorganizowano w Wesołej 1.X.72 r. Rozmówca wyjaśnił, że nie on był organizatorem tego „nieudanego” zjazdu młodzieży, a zasługi te winien przypisać sobie ks. Urcus- dziekan, którego konikiem są zjazdy młodzieżowe. Jego parafię wybrano ze względu na teren, położona w lesie, zjazd miał na celu modlitwy przed nowym rokiem szkolnym. Zdaniem rozmówcy, jeżeli tego rodzaju zjazdy mają być nieudane, to lepiej ich w ogóle nie organizować. Nie przewidziano zasadniczej sprawy tj. odpowiedniej pory roku, spowodowało to małą frekwencję, jak również nie dopięto strony organizacyjnej. Zjazdy tego rodzaju w ramach dekanatu będą organizowane co rok, czy w tym roku również wybiorą jego teren, tego nie [wie], ale przypuszcza, że na najbliższym zebraniu dekanalnym sprawa ta zostanie omówiona. Przekonywał mnie, że nie on był organizatorem, gdyż jego specjalność to akademicy, a nie młodzież licealna, [a] taka uczestniczyła w zjeździe październikowym. Na odcinku młodzieżowym nie widzi perspektyw pracy w Wesołej, młodzież z tego terenu szuka rozrywek w Warszawie i tam je znajdują. Poza tym, jak twierdzi, jest dużo pracy na innych odcinkach w parafii, tak że nie będzie mógł wiele czasu poświęcać na sprawy młodzieżowe. Nadmienił, że duszpasterz akademicki i młodzieżowy musi wyłącznie poświęcić się pracy z młodzieżą i wówczas ma wyniki, natomiast przy innych obowiązkach praca ta kuleje. Dotychczas nie zorganizował młodzieży przy kościele w Wesołej, stracił również ścisłą więź ze studentami, ocenia, że praca z młodzieżą nie jest sprawą łatwą, wymaga dużego poświęcenia kosztem swojego czasu.

            W dalszej rozmowie ks. Wysocki poruszył sprawę zatwierdzenia go na proboszcza przez Wydział Wyznań nadmieniając, że był kilka razy w Wydziale Wyznań, rozmawiał z panem Budzyńskim, który zalecił mu utrzymywanie kontaktów z miejscowymi władzami. Rozmówca stwierdził, że utrzymuje kontakty, rozmawiał z Przew. Pow. RN w Otwocku, ale chyba nie wymagają od niego, aby zamieszkał w Otwocku. Kontaktów nie unika, odwiedził miejscowy Post. MO, zapoznał Przew. PMRN w Wesołej, stara się być lojalnym.

            W czasie trwającej rozmowy do jadalni wszedł wikariusz, ks. Wysocki głośnym tonem powiedział, że chciałby, abym obejrzał teren. Wówczas wyszliśmy z plebanii, ks. Wysocki oprowadził mnie po posesji pokazując prace, jakie wykonał i co planuje. W czasie spaceru uzgodniliśmy, że nasz kontakt podtrzymamy, prosił, aby odwiedzić go w lutym, w godzinach rannych, terminu nie uzgadniałem. Na tym w zasadzie rozmowę zakończyliśmy.

WNIOSKI: Z pierwszej rozmowy wywnioskowałem, ze ks. Wysocki starał się wywrzeć jak najlepsze wrażenie, w rozmowie był wylewny, choć niezupełnie szczery w kwestii spraw młodzieżowych. Na propozycję utrzymywania kontaktów ze mną wyraził zgodę. Oceniam go jako człowieka inteligentnego, fanatykiem religijnym nie jest, czuje się pewny na swoim stanowisku twierdząc, że kuria i tak o nim nie zapomni, jeżeli by nie został zatwierdzony na proboszcza. Uważam, że podtrzymywanie kontaktu z w/w może przynieść korzyści operacyjne z uwagi na jego funkcję w Komisji Duszpasterstwa Akademickiego. Ze względu na charakter rozmowy /rozpoznawczy/ nie poruszałem zagadnień związanych z jego pracą w duszpasterstwie akademickim.

PRZEDSIĘWZIĘCIA: ks. Wysockiego zarejestrować w Wydziale „C” jako kandydata na TW.

                                                                       Insp. Wydz. IV

                                                                       Por. Z. KORONOWICZ       

– k. 108 Notatka służbowa ze spotkania z kandydatem na tw ps. „Akademik” odbytego 22.01.1974 r., Warszawa 24.01.1974 r., Tajne, Egz. Nr 1

            Kandydat oczekiwał mnie w kancelarii parafialnej, na wstępie oznajmił, ze posiadanie przez niego telefonu pozwoliło nam na wcześniejsze uzgodnienie spotkania bez narażanie mnie na niepowodzenie przy składaniu wizyt bez zapowiedzenia.

            We wstępnej fazie rozmowy omówiliśmy sprawy dot. wewnętrznej kraju omawiane na ostatniej sesji Sejmu. Rozmowa miała charakter luźnej wymiany zdań, bez wdawania się w szczegóły. Następnie „Akademik” przerwał tok dyskusji nadmieniając, że to był wstęp, ale moja wizyta, poza ogólnymi sprawami i czysto gościnnymi odwiedzinami, niewątpliwie ma cel. Oznajmiłem, iż faktycznie chciałem wyjaśnić niektóre problemy dot. jego spraw osobistych związanych z tematyką, jaką omawialiśmy ostatnio. Dodałem, że nurtujący go problem założenia telefonu wreszcie został załatwiony, niewątpliwe ułatwi to nasze kontakty. „Akademik” odrzekł, iż jest zadowolony z kontaktu ze światem, lecz jeszcze są sprawy, które stały się kością niezgody między nami. Wyjaśniając dodał, że w dalszym ciągu wstrzymywana jest sprawa zezwolenia na kontynuowanie prac adaptacyjnych strychy na plebanii oraz na ogrodzenie terenu. Ogrodzenie jest konieczne z uwagi na ochronę dobytku przed kradzieżami. Kontynuując „Akademik” poinformował, iż otrzymał pismo z Urzędu Powiatowego w Otwocku informujące go o przekazaniu sprawy w/g kompetencji do Wojewódzkiego urzędu. „Akademik” wykazał swoje oburzenie wyjaśniając, że takie postępowanie z jego osobą jest niepoważne albo terenowe władze w Otwocku nie mają w tej sprawie nic do powiedzenia albo umyślnie traktuje się go jak „durnia”. Najpierw sprawa była w Warszawie i pozytywna decyzja przesłana do Otwocka, obecnie, jak piłeczka pingpongowa, z powrotem do Warszawy. Kilkakrotnie był w Wydziale d/s Wyznań i upominał się o załatwienie sprawy, jednak dostał policzek od kanclerza Olszewskiego, który zwrócił mu uwagę, aby nie naprzykrzał się w Wydziale Wyznań, bo i tak nic nie załatwi. Olszewski dał do zrozumienia, żeby nie płaszczył się przed władzami. W tej sytuacji postanowił czekać aż pomyślny wiatr zawieje. Jest zniechęcony- powiedział- warunkami i trudnościami, na jakie napotyka w miejscu pracy, chętnie by stąd odszedł.

            Znając decyzję zespołu powiatowego z Otwocka w sprawie adaptacji strychu /wydać zezwolenie pod warunkiem, że zwróci się za pośrednictwem kurii/ podpowiedziałem rozmówcy, aby zwrócił się do kurii w przedmiotowej sprawie, wówczas kuria wystąpi oficjalnie do władz. „Akademik” oświadczył, dziwne zajmuję stanowisko w jego sprawie, skoro na początku p. Budzyński z Wydziału Wyznań proponował mu ominięcie kurii dla przyspieszenia biegu sprawy. Proszę zdawać sobie sprawę- powiedział rozmówca- iż po uwadze, jaką otrzymałem od Olszewskiego, nie będę miał śmiałości wystąpić o interwencję, czyżby ze mnie starano się kpić- kontynuował. A nawet gdybym nie zważał na swoją godność i postawił się w oczach kurii jako głupi naiwniak, to i tak sprawa byłaby załatwiana od początku, od początku dokumentacja i cały proces, który został już załatwiony poza kurią. Mogę w tej chwili- powiedział- dać panu pisemne zapewnienie, że na inny cel jak gospodarczy, nie wykorzystam adaptowanego strychu, klasztoru tutaj nie założę na pewno.

Wyjaśniłem, iż mam do niego na tyle zaufania, że nie musi składać pisemnych oświadczeń, jestem przekonany, że jest w rozmowie szczery i darzy mnie zaufaniem. Rozmówca oświadczył, że w poprzednich rozmowach starałem się wybadać, jakie on ma rzeczywiście plany co do przeznaczenia pomieszczeń na strychu plebanii. Byłem i jestem przekonany- nadmienił- że moja rola jest koordynowana z władzami, bo po moim ostatnim odejściu przyszedł architekt i dokonywał wizji lokalnej. Wyprowadziłem rozmówcę z błędu tłumacząc, że gdyby tak było, to po co w jednym dniu z różnych instytucji odwiedzaliby go w celu badania poddasza. To był zbieg okoliczności, a poza tym fakt zainteresowania mojego wypływał z czystej ciekawości i dla samego siebie chciałem wyciągnąć wnioski i określić przypuszczalny powód wstrzymywania zezwolenia. Moja rola- oświadczyłem- jest inna, chcę mu pomóc, bo darzę go sympatią, przyszedł na placówkę trudną i bez doświadczenia w pracy na samodzielnym stanowisku. Wierzył, że wszystko odbywać się będzie bez przeciwności, że realizował będzie swoje plany bez przeszkód. „Akademik” ustosunkowując się do mojej pomocy zaznaczył, że na pewno nie wypływa ona z czystej sympatii i nie jest ona bezinteresowna. Wyjaśniłem, że byłbym nieszczery, gdybym powiedział, że jest inaczej, ale żyjąc sam, mało może zrealizować, odcinając się ode mnie zrobi błąd, dlatego lepiej będzie- powiedziałem- jeżeli mi zaufa i każdą sprawę będzie uzgadniał ze mną.

Rozmówca odpowiedział, czy można mieć do władz zaufanie, skoro tak traktuje się człowieka w sutannie, uważanego za wroga ideologicznego, choć oceny- zaznaczył- mogą być mylne, jeżeli chodzi o niego, jestem synem robotnika, żyję w państwie demokratycznym.

Kontynuując dialog wyjaśniłem, [że] sprawa wygląda inaczej, nie wszyscy tak uważają, przynajmniej hierarchia jest innego zdania, a z tego tytułu księża realizując politykę episkopatu narażają się władzom terenowym. Łatwiej będzie- powiedziałem- jeżeli będzie przestrzegane prawo i istniejący porządek, wychodzę z założenia, że kto jest przeciwko nam, ten napotykać będzie na trudności, bo nie można pomagać ludziom nam obcym. „Akademik” zaznaczył, lojalnością swoją nic nie zyskał, chce przestrzegać prawa i przepisów, pokornie czeka na decyzje, zdaje sobie sprawę, że walką nic nie wskóra. Dodał, że co do jego lojalności chyba nie mam żadnych wątpliwości? Nie mam, odpowiedziałem i dlatego będę robił wszystko co w mojej mocy, by pomóc mu w rozwiązaniu problemu. Niemniej jednak- chcąc w jakiś sposób wytłumaczyć taktykę władz w jego sprawie- wyjaśniłem, że w/g mojego przypuszczenia nie wygląda to na dokuczanie, ale z chwilą objęcia placówki nie był zorientowany o sposobie załatwiania spraw związanych z inwestycjami i samowolnie rozpoczął prace przy adaptacji strychu, czyli popełnił czyn niezgodny z prawem, a więc stwierdzić można, że został łagodnie potraktowany za wykroczenie poprzez wstrzymywanie odblokowania remontu. Rozmówca dodał, coś za długo ta kara trwa, ale powinni mi powiedzieć wprost „zostałeś ukarany”, chętnie bym przyjął karę mandatu i zakaz wybudowania ogrodzenia wokół plebanii. Zauważyłem, że ta argumentacja trafiła do rozmówcy, nieco zmienił ton, prosił tylko, aby zwolnić go ze zwracania się z tą sprawą do kurii, gdyż nie chce tam tracić szacunku.

            W dalszej rozmowie starałem się wyrobić u „Akademika” przekonanie, iż moja rola nie polega na wyszukiwaniu u niego błędów w postępowaniu, hamowaniu jego działalności, chcąc tym samym wyrobić u niego pozytywny stosunek do Sł. Bezp. Poruszyłem sprawy jego działalności na odcinku młodzieżowym w duszpasterstwie akademickim. Wyjaśniałem, że moje pytania i sondaż nt. pracy z młodzieżą, prowadzoną przez niego, nie miały na celu robienia mu uwag, że zbyt gorliwie zajmuje się tymi zagadnieniami, ale starałem się zorientować, czy robi to zgodnie z ustawą o zgromadzeniach, czy zwraca się o zezwolenie do władz na zorganizowanie obozów itp. Zdaję sobie sprawę- wyjaśniłem- że on pracując przez kilka lat z młodzieżą, pracy się takiej nie wyzbędzie, nikt nie ma o to pretensji. Rozmówca wtrącił, przecież w KSMO zastrzeżono mi, abym nie uczestniczył w pielgrzymce z grupą akademicką. Zapytałem, czy po tym zastrzeżeniu nigdy już nie uczestniczył w pielgrzymce, wyjaśnił- tak uczestniczyłem. Rozmówca dodał, że obecnie wiek i kłopoty nie pozwalają mu na intensywną pracę z młodzieżą, odcinek jest ciekawy.

            Pozostając przy problemie duszpasterstwa akademickiego, wykazałem rozmówcy szkodliwą działalność na tym odcinku ze strony ks. Kornasa z Siedlec. „Akademik” wyjaśnił, iż Kornas to indywidualność, nie jest lubiany przez księży, a nawet w kurii siedleckiej za stosowane metody pracy, chętnie pozbyliby się takiego człowieka, ale wówczas byłby stracony jako ksiądz. Kornas ma specyficzny sposób pracy z młodzieżą, były komentarze wśród akademików, że nie lubią go za zbyt otwartą wrogość. Diecezja siedlecka- zaznaczył rozmówca- różni się od warszawskiej pod względem aktywności religijnej społeczności podlaskiej. Tam jest 90% ludzi wierzących i oddanych kościołowi, praca duchownych jest tam łatwa i owocna. Kornas, z tego co wie „Akademik”, nie jest groźny dla nas, gdyby przyszedł inny i stosował utajone formy pracy przy kształtowaniu postaw przyszłej kadry nauczycielskiej, o wiele więcej kłopotów by uczynił dla władz. Kościół nie zrezygnuje- oświadczył „Akademik”- w prowadzeniu odpowiedniej pracy wśród kadry, która będzie kształtować postawy światopoglądowe, dlatego tak rozwijana jest działalność Kornasa. Działa on nie tylko w Siedlcach, ale i w Warszawie przy kościele św. Anny.

Na zakończenie „Akademik” stwierdził, Kornas prowadzi działalność wymierzoną przeciwko ideologii materialistycznej i przyznał, ze nam wyrządza on szkodę w kształtowaniu światopoglądu studentów. Naśladowców Kornasa- dodał- na pewno nie macie, to jest indywidualność.

            Dalej „Akademik” poruszył temat ideowości wśród młodzieży, oznajmił, iż zanikł w ogóle duch pracy społecznej, popełniono wiele błędów na tym odcinku płacąc za pracę społeczną. Brak jest idei, dla której młodzież miałaby zryw. Wiele się teraz na tym odcinku robi, ale długo czasu upłynie, by doszło do aktywności społecznej na przykładzie b. ZMP. Dzisiaj młodzież chce się bawić, jeździć samochodami, narkotyzuje się, nie żyje żadnymi ideami. Bardzo dobrze się stało- oświadczył rozmówca- że Państwo ograniczyło hulanki młodzieńców poprzez podwyżkę cen na benzynę. Przestaną się bawić i brawurowo jeździć samochodami tatusiów. Przyzwyczaili się do bezdusznego życia. Po podwyżce cen na benzynę samochód będzie służył dla pracy, a nie, jak dotąd, dla przyjemności. Kontynuując temat regulacji cen poinformował, że księża akceptują taką regulację, natomiast społeczeństwo spodziewa się jeszcze innych nieoficjalnych podwyżek na artykuły pochodne tj. chemiczne. Nie powstrzyma to jednak ograniczenia spożywania alkoholu, zwiększy budżet państwa a zmniejszy stopę życiową w rodzinach alkoholików. Tylko prohibicja rozwiąże sprawę alkoholizmu, na taką koncepcję jednak państwo nie pójdzie.

            Następnie rozmówca pozytywnie ocenił artykuły w prasie mówiące o rodzinie i hasła podtrzymujące jedność w tej rodzinie. Wskazał, że treści z tych artykułów można wykorzystać do kazań jako ewangelia. Państwo dostrzegło w porę ujemne zjawisko, jakie coraz bardziej występowało na tym odcinku tj. brak miłości w rodzinie i tutaj są zgodne teorie Kościoła i Państwa. Zaznaczył, że jest wiele wspólnych celów np. z młodzieżą, kształtowanie idei to jest problem nadrzędny, mimo rozbieżności na tym odcinku należy tylko przyklasnąć, że dostrzeżono ten problem.

            Przy końcu rozmowy kandydat wrócił do sprawy zezwolenia i prosił o wstawiennictwo w jego sprawie. Zaznaczyłem, że zrobię wszystko, by udzielić mu pomocy, uzgodniliśmy spotkanie za dwa tygodnie.

UWAGI: Z „Akademikiem” prowadziłem dialog ok. 2 godzin, był gościnny zorganizował poczęstunek kawą i ciastem. Przy końcu spotkania odprowadził mnie poza teren plebanii, co czynił na początku naszej znajomości, lecz później zaniechał tej formy.

Proponuję, by sprawę zezwolenia na adaptację strychu oraz ogrodzenia terenu plebanii zawnioskować pozytywnie. Sprawa ta ciągnie się już od dwóch lat, a „Akademik” dał dowód, że stara się przestrzegać obowiązujące przepisy budowlane i nie podjął samowolnych działań. Przedłużanie takiego stanu rzeczy może doprowadzić do zmiany metod działania „Akademika” i nie będzie się liczył z decyzjami władz. Nie widzę celowości, by nadal hamować inicjatywy „Akademika” w tym zakresie, gdyż nie jest ona szkodliwa, załatwienie tego problemu ułatwi mi tylko proces zbliżenia kandydata.

PRZEDSIĘWZIĘCIE:

– dane o komentarzach w sprawie regulacji cen wykorzystać do informacji

– ocenę ks. Kornasa przekazać grupie siedleckiej

– zwrócić się do kierownictwa Wydziału o pomoc w rozwiązaniu problemu kandydata na TW ps. „Akademik”

2 egz. 

t. kandydata                                                  por. Zb. KORONOWICZ

wyciągi

/…/

– k. 130 Notatka służbowa ze spotkania odbytego 16.10.1974 r. z kandydatem na tw ps. „Akademik”, Warszawa 18.10.1974 r., Tajne, Egz. poj.

I UZYSKANE INFORMACJE

– Ks. DZIEDZIC odszedł z parafii Wesoła na własną prośbę, zabiegał w kurii o przeniesienie motywując chęcią rehabilitacji. Wyszedł bowiem z założenia, iż ponosi winę za wytworzoną sytuację w Mogielnicy, a w Wesołej nie bardzo widział możliwości zrehabilitowania się. Kuria przychyliła się do jego prośby i dokonała wymiany wikariuszy [w] Jaktorowie i Wesołej. „AKADEMIK” określił go jako rzutkiego w pracy, cechuje go zapał i oddanie, taki dał się poznać w czasie krótkiego pobytu w Wesołej. Widocznie, zdaniem „AKADEMIKA”, chciał zdementować opinie ks. ŚMIAŁKA.

– Ks. GABLER w Wesołej przebywał przez okres jednego roku. Jeszcze przebywając w Wesołej ubiegał się [o] wyjazd czasowy do Anglii celem poznania języka. Jedyna sprawa, która go pociąga, to logika, a ponieważ wszelkie materiały źródłowe z tej dziedziny opracowane są w języku angielskim, stąd jego wyjazd. Z wypowiedzi jego wynikało, iż ma zamiar podjąć studia w kraju, ewentualnie na terenie Szwajcarii, w Szwajcarii bowiem dziedzina logiki jest dobrze rozwinięta. GABLER jest dobrym organizatorem, chociaż nie miał wielkiego zapału do pracy z młodzieżą, zaniedbywał katechizację. Ogólnie oceniany jest dobrze i ma przed sobą przyszłość.

– W czasie trwania „sacrosongu” w Warszawie, w kościele św. Anny ukazały się napisy tego typu jak „Precz z klerem” itp. Księża organizatorzy początkowo przypuszczali, iż jest to działalność inspirowana przez władze. Jednak z chwilą, kiedy problemem tym zajęła się ambasada chińska w Warszawie i zaczęli fotografować te napisy, wkroczyła milicja i natychmiast zaprzestano malowania haseł. W końcu doszli do wniosku, iż napisy były dokonywane przez św. Jehowy, musiała to być zorganizowana grupa, jedni wykonywali, drudzy pozostawali w obstawie. „AKADEMIK” przyznał, iż zabezpieczenie ze strony MO było właściwe i dodał, że jeżeli MO chce, potrafi pomóc kościołowi.

– W sprawie zarządzenia znoszącego dzień wolny dla wikariuszy „AKADEMIK” wyraził pogląd, iż Prymas nie wniósł nic nowego, nie było poprzednio zarządzenia, które przyznawałoby tego rodzaju wolne dni dla wikariuszy, tylko praktyka wprowadziła to w życie. Występując z pozycji proboszcza „AKADEMIK” stwierdził, iż u niego wikariusz nadal będzie dysponował wolnym czasem, jeżeli tylko potrafi tak sobie zorganizować zajęcia, aby nie ucierpiała katechizacja. Prymas wyszedł z założenia, iż księża nieodpowiedzialni dzień wolny wykorzystywali do zajęć nie licujących ze stanem duchownym, następnego dnia „skacowani” nie podejmowali należytej pracy.

            Z drugiej strony władze świeckie w zamian za wolne soboty nakazują odpracowanie w swoich zakładach pracy, co też jest podyktowane wydajnością, aby nie ucierpiała z tego tytułu gospodarka. Owszem, i w kościele, jeżeli praca wikariuszy będzie wydajna i intensywna, wówczas będą dni wolne od pracy. Inna sprawa, jaka zaważyła na podjęciu tej decyzji przez Prymasa, to zmiany w systemie nauczania w szkołach i nowy program, który przez wolne dni księży nie mógł być przystosowany do zajęć nauki religii. [dopisek na marginesie o wykorzystaniu informacji]

– „AKADEMIK” doszedł do wniosku, że do kościoła przenika moralność socjalistyczna, stosunek wikariuszy do własności proboszcza jest taki jak pracownika do majątku państwowego. Podał przykład, dość humorystyczny, iż wikariusz wskazał zakonnicom dwa szampony i oznajmił, ten jeden jest mój i proszę go nie ruszać, natomiast drugi należy do proboszcza, czyli jest parafialny i można z niego korzystać. W konkluzji „AKADEMIK” stwierdził, iż moralność socjalistyczna bierze górę, ponieważ własność społeczna jest bardzo eksponowana na rzecz prywatnej, co innego głosi kościół. Z przykładu tego wynika, iż korzystniejsze jest stosowanie moralności socjalistycznej, jeżeli nie traci na tym zainteresowana jednostka, jak to w przypadku wikariusza /mojego to nie rusz/.

II INFORMACJA

            Spotkanie z „AKADEMIKIEM” odbyłem w jego miejscu zamieszkania. Poprzedniego dnia uzgodniłem z nim godzinę 9-tą, jednak nie zastałem go, zakonnice oświadczyły, iż wyjechał. O godzinie 11-tej ponownie złożyłem wizytę „AKADEMIKOWI”, zastałem go, przeprosił, iż nie mógł być o uzgodnionej godzinie, ponieważ wyjechał do Warszawy i w drodze powrotnej samochód jego uległ uszkodzeniu. Po spożyciu przygotowanej dla mnie kawy w pokoju gościnnym, przeszliśmy do kancelarii parafialnej, gdzie kontynuowałem z nim rozmowę.

            Nie podjął dialogu na temat nawiązania kontaktów roboczych z Watykanem oznajmiając, iż historia wskaże, jak to będzie. Jego zdaniem, nigdy dwie odmienne teorie teizm i ateizm nie pójdą w parze. Wiadomo bowiem, że ateizm jest zaprzeczeniem teizmu, nawet współistnienie będzie walką ideologiczną. Kościół jest powszechny, powiedział, może być zlikwidowany w Polsce, w ZSRR i całym obozie socjalistycznym, ale będzie istniał. Poza tym dał mi wykład z teorii powstania świata z punktu widzenia teologicznego i dodał, że zarówno marksiści, jak i teolodzy stoją w martwym punkcie, badania trwają i kiedyś musi być powiedziana prawda. Podjął również temat „objawienia” jako jeden z atutów i argumentów kościoła.

            Uzgodniliśmy, iż w listopadzie ponownie go odwiedzę, przy pożegnaniu zaznaczyłem, iż sprawy filozoficzne sobie darujemy, zajmiemy się głównie zagadnieniami ziemskimi. „AKADEMIK”  stwierdził, jeżeli pan tak woli, to proszę bardzo, my i tak tego nie zgłębimy. Na tym w zasadzie zakończyłem rozmowę.

Wykonano w 1 egz.                                                    INSPEKTOR WYDZIAŁU IV

                                                                                  por. Zb. KORONOWICZ

– k. 142 Wniosek o złożenie w Archiwum Wydziału „C” KSMO teczki kandydata na tw ps. „Akademik” nr rej. 13812 dot. ks. Stefana Wysockiego, Warszawa 25.11.1981 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. poj.

/…/ U z a s a d n i e n i e :

Wymieniony zarejestrowany został w charakterze kandydata na TW w dniu 24.01.1973  przez b. Wydział IV KWMO w Warszawie. W związku z reorganizacją w październiku 1975 roku przerejestrowano kandydata na konto Wydziału IV KSMO.

            Od stycznia 1973 roku do chwili obecnej z kandydatem odbyto 13 spotkań, podczas których materiałów o znaczeniu operacyjnym nie uzyskano.

            Prowadzony dialog z kandydatem miał na celu zbliżenie wymienionego, a następnie stopniowe wiązanie z organami Służby Bezpieczeństwa.

            Zamierzonego celu nie osiągnięto ze względu na wyjątkowo trudny charakter kandydata. Wykazywany fanatyzm oraz służalczość wobec Kurii i Episkopatu. Na spotkaniach starał się wykazywać sprzeczności zachodzące w teizmie i ateizmie oraz rolę kapłana w tym kontekście. Kontakt z pracownikiem traktował jako pewnego rodzaju sondaż na temat stosunków Państwo-Kościół. Zastrzegał się, że jego osobowość nie pozwala mu na zbliżenie się z organami SB dając do zrozumienia, że dalszy z nami kontakt mija się z celem.

            W tej sytuacji uważam, że prowadzony dialog z kandydatem należy przerwać, co nie wyklucza, że w dalszej perspektywie przy nadarzającej się okazji można będzie rozważyć podjęcie z nim rozmów.

W związku z powyższym teczkę opracowania kandydata „Akademik” nr 13812 złożyć w Archiwum Wydziału „C” KSMO w Warszawie.

                                                                                              St. insp. Wydziału IV

                                                                                              kpt. M. Kaniewski

Minister Andrzej Wójcik pilnie poszukiwany

Czytając wikipedię od początku (od „A”) trafiłem na biogram: „Andrzej Wójcik” ur. 1932 r., minister, dyplomata. Wybrałem się pod ostatni znany w IPN adres Ministra na warszawskim Żoliborzu i okazało się, że zakończenie PRL było dla niego tragiczne: wyprowadził się z willi i nie jest znane aktualne miejsce pobytu.

Ktokolwiek widział, ktokolwiek zna, proszę o informację, jak się z Ww. skontaktować!!

Paulin do rejestru pedofili

Opisywałem już Państwu niejednokrotnie, że przeszłość księży katolickich jest pod specjalna ochroną IPN na przykładzie publikacji warszawskich i krakowskich. Okazuje się, że chęć bycia niekontrowersyjnym dotknęła także pracownika UJ. Według moich poszukiwań nie ma on filiacji z IPN. Jednak szarpnął się opisać wycinek dziejów Kościoła w latach 60-tych i wynik opublikował w „Folia Historica Cracoviensia”. Kilka akapitów poświęcił paulinowi szukającemu w PRL azylu, a miał on dotarcie do najwyższych władz (kościelnych). Z ostrożności krakowski pracownik UJ (jakoś historyk mi przez klawiaturę nie przeszło) nie podał prawdziwych powodów „emigracji” paulina do PRL i ew. na Zachód. Nie wątpię, że teczkę z poniższym dokumentem pracownik UJ w rękach miał.

– k. 64 Protokół przesłuchania podejrzanego, Warszawa 14.08.1964 r. godz. 13.00

            Ja, Władysław Gajewski z polecenia Wiceprokuratora Marii Pancer z Prokuratury Wojewódzkiej dla m.st. Warszawy, przy udziale tłumacza z języka węgierskiego Heleny Paucha, przesłuchałem niżej wymienionego w charakterze podejrzanego, który wyjaśnił:

C/…/, kawaler, dzieci nie posiada, zamieszkały Pinechely pow. Tamasi woj. Talna ul. Kobsutka Platz 10, wykszt. Wyższe teologiczne, ksiądz wyzn. rzym.-kat., miejsce pracy Pinechely pow. Tamasi, pomocnik księdza /proboszcza/ tamt. parafii, poch. Robotnicze, Nr DO-SB-343732 wydany przez Kapitanat Powiatowy w Tamasi /Węgry/, majątku nie posiada, służbie wojskowej nie podlega- Komenda Wojskowa w Pecs /Węgry/, odznaczeń nie posiada, karany w 1961 r. przez Sąd Wojew. w Pecs na 6 lat więzienia za działalność antypaństwową i za homoseksualizm /zwolniony po 2 latach na mocy amnestii/, choroba kręgosłupa.

Na stosowne pytania podejrzany C/…/ wyjaśnia: Potwierdzam swoje wyjaśnienia złożone przed prokuratorem w dniu 10.VIII.1964 r. i w dniu dzisiejszym. Jestem księdzem wyznania rzymsko-katolickiego od 1949 r. W okresie 1964 r. do chwili nielegalnego opuszczenia Węgier pracowałem jako pomocnik księdza proboszcza w parafii Pineczely pow. Tamasi woj. Folna. Zamieszkiwałem w tym okresie na plebanii parafialnej w Pineczely przy ul. Plac Kossutha 10.

Moim bezpośrednim przełożonym był proboszcz Szigethy Bela. Parafia moja podlega diecezji w Pecs. Diecezja ta nie ma biskupa, a jedynie generalnego wikariusza, którym jest doktor Cserhati Józef.

Decyzję opuszczenia Węgier podjąłem 20 lipca 1964 r. w poniedziałek. Zdecydowałem się na wyemigrowanie nielegalne z Węgier z dwóch powodów, które podałem w czasie przesłuchiwania mnie przez prokuratora, a mianowicie dlatego, że w dniu 20 lipca 1964 r. dopuściłem się przestępstwa nazywanego homoseksualizmem i wobec przechwycenia mnie na gorącym uczynku, obawiałem się odpowiedzialności karnej, zaś drugim powodem było to, że postanowiłem zerwać z praktykowaniem mego zboczenia seksualnego w ten sposób, aby za granicą wstąpić do jakiegoś rygorystycznego zakonu, gdzie nie mógłbym nawiązywać intymnych kontaktów z mężczyznami. Osiągnięcie tego celu na Węgrzech było dla mnie niemożliwe, gdyż zakony są rozwiązane i do tego jako księża mamy prawo chodzenia po cywilnemu, to znaczy bez sutanny.

Pytanie: Jeżeli podejrzany tak stanowczo postanowił zerwać ze stosunkami homoseksualnymi, to zamiast szukania w tym celu odpowiedniego zakonu za granicą- czy noszenie sutanny nie byłoby wystarczającą przeszkodą w nawiązywaniu intymnych znajomości.

Odpowiedź: Jestem przekonany, że noszenie sutanny rzeczywiście byłoby wystarczającą przeszkodą odstręczającą mnie od nawiązywania intymnych znajomości, ale fakt, że odpowiednie władze wiedzą o moim ostatnim czynie homoseksualnym i że grozi mi za to odpowiedzialność karna skłonił mnie do ucieczki za granicę. Innymi słowy pierwszym moim celem było uchylenie się od odpowiedzialności karnej poprzez wyemigrowanie z Węgier i zrealizowanie dopiero tam zamiaru zerwania z mym zboczeniem seksualnym.

Czynu homoseksualnego w dniu 20.VII.1964 r. dopuściłem się w następujących okolicznościach. W dniu tym przebywałem u swej matki w mieście Pecs. Około godz. 17-ej zamierzałem odjechać do Pinechely.

W trakcie oczekiwania na pociąg na ulicy przed dworcem kolejowym w Pecs zaczepiłem czternastoletniego chłopca, którego poprosiłem do ubikacji na dworcu i tam dokonałem na nim czynu nierządnego. Chłopiec zgodził się na to za opłatą 20 forintów. Na gorącym uczynku dokonywania tego czynu zastał mnie portier dworca, który zaprowadził nas obydwóch na posterunek milicji znajdującej się na tym dworcu. Tam zostałem wylegitymowany, a portier i chłopiec zostali przesłuchani. Milicjant poinformował mnie, że w mojej sprawie mam oczekiwać na jakąś decyzję władz, a następnie zwolnił mnie. W tym dniu miałem na sobie ubranie cywilne to samo, które mam na sobie. Najbliższym pociągiem o godzinie 22.00 dnia 20.VII.1964 r. udałem się do Budapesztu- zamiast do Pinechely- gdyż postanowiłem uciekać za granicę. Do Budapesztu odległego od Pecs o około 200-220 kilometrów przybyłem w godzinach rannych dn. 21 lipca 1964 r. Wyjaśniam, że decydując się na ucieczkę za granicę i wsiadając w Pecs do pociągu idącego do Budapesztu nie miałem jeszcze sprecyzowanego zdania, dokąd mam uciekać, do jakiego państwa. Zarys takiego planu i trasy ucieczki powstał u mnie dopiero w czasie podróży do Budapesztu, i tak: biorąc pod uwagę, że granica węgiersko-austriacka jest bardzo strzeżona i ze tą drogą nie będę mógł przedostać się do państw zachodnich postanowiłem przedostać się do Czechosłowacji, z tego państwa do Polski i z kolei poprzez Niemiecką Republiką Demokratyczną do Niemieckiej Republiki Federalnej, aby tam uzyskać azyl i możliwość przyjęcia do jakiegoś zakonu, dla mnie jeszcze nieokreślonego.

            Na tym przesłuchanie o godz. 16.00 zakończono. Protokół niniejszy po odczytaniu mi jako zgodny z treścią mych wyjaśnień podpisuję.

Do ochrony agentów się już przyzwyczailiśmy, ale do ochrony pedofili??

Ojciec Jerzy Tomziński- czy działa cenzura kościelna

Według wywiadu-rzeki O. Tomziński trzykrotnie tupał nogą i złe UB znikało. Wywiad-rzeka i jego autor nadają się do „Arcypolskiego legendarium”. Zbioru mitów pisanych ku pokrzepieniu serc. W teczce przeczytałem o kilku innych spotkaniach O. Tomzińskiego z UB i wtedy Ojciec nie tupał.

– k. 24

Warszawa dn. 10.I 1951 r.

Raport

o dokonanym werbunku informatora „Jabłoński”

w dniu 9.I 1951 r.

W dniu 9.I 51 r. udałem się do miejscowości Leśna Podlaska w celu dokonania werbunku kandydata „T.J.”, na którego otrzymałem sankcję na dokonanie werbunku z dnia 29.XII 50 r. Kiedy udałem się na miejsce do klasztoru, kandydata nie zastałem w klasztorze i odpowiedziano mi, że uczy religii i wróci dopiero około 2ch godzin.

Po upływie 2ch godzin przybył kandydat i po chwili przystąpiliśmy do rozmowy na różne tematy. Początkującym tematem naszej rozmowy było to, ja ze swej strony zapytałem kandydata, czy w tym czasie wyjeżdżał i dokąd. W tym począł odpowiadać o przybyciu do niego brata, z którym na drugi dzień udał się do Warszawy, stamtąd brat jego pojechał osobiście do domu, a kandydat udał się do klasztoru OO. Paulinów w W-wie. W tym czasie rozmawiał z przeorem klasztoru i jeszcze dwoma Ojcami. Po godzinie czasu opuścił klasztor i udał się na dworzec kolejowy, gdzie pociągiem pojechał do Katowic (w sprawie posadzki do kościoła). Stamtąd koleją udał się na Jasną Górę celem załatwienia niektórych spraw z O. Generałem Markiewiczem. Po przywitaniu się z Ojcami oraz przeorem Izdebskim prosił Generała o rozmowę w dniu następnym. W pierwszym dniu przeprowadzał rozmowy ogólne z Ojcami na temat O. Raczyńskiego, który siedzi w więzieniu. Pokrótce otrzymał odpowiedź, że O. Raczyński siedzi i nic nie wiadomo jak jeszcze będzie. Jak podaje kandydat, iż wyczuł wielki strach i obawę, że ta sprawa pociągnie za sobą inne ofiary. Swoje zdanie O. Raczyńskim powiedział w ten sposób, iż będzie to proces publiczny, chyba o szpiegostwo i zapewne będzie jeszcze ktoś siedział. W drugim dniu swego pobytu na Jasnej Górze spotkał tam urzędników Bezpieczeństwa, którzy prosili o rozmowę z O. Generałem. Kandydat widząc to, że O. Generał będzie zajęty, wykorzystał to i pojechał do rodziny bez pozwolenia. Kiedy wracał do Leśnej zatrzymał się w W-wie w klasztorze i powiadomił O. przeora Stawiskiego, że na Jasnej Górze nastąpią ponowne aresztowania ze strony Urzędu Bezpieczeństwa.

Po tym w dniu 5/I 51 r. dowiedział się od O. Wietrzyka, że władze Bezpieczeństwa odnaleźli dolary na Jasnej Górze. W dalszej rozmowie wspomniał, że przysłano mu do Leśnej dwóch Ojców zakonnych, których nie zameldował, jak się wyraził, nie podobali mu się, a wbrew O. Generałowi ściągnął innego Ojca z W-wy, którego zameldował u siebie w klasztorze. Powiedział, że za to będzie miał nieprzyjemności ze strony O. Generała.

M.in. wspomniał o sytuacji na Jasnej Górze w sprawie posiadania obcej waluty przez klasztor, charakterystyki zakonników i ich postępowaniu. Po 4ch godzinach rozmowy postanowiłem, aby kandydat to wszystko umieścił na papierze, czego nie odmówił i chętnie opisał.

Wszystko to opisał w/g wyżej podanych, przystąpiłem do właściwego tematu w celu dokonania werbunku. Jest to człowiek o szerokim zasięgu informacji, wiedział o działalności zakonników, stał na czele grupy młodych, która była p-ko O. Raczyńskiemu i wszelkimi siłami starano go stamtąd pozbyć, uważali go jako niewygodnego. Dalej kandydat podaje, że kiedy O. Generał mianował go przeorem, nie chciał początkowo się zgodzić, ale już ostatecznie zgodził się i wyjechał.

Po napisaniu tych danych napisał zobowiązanie o współpracy z Urzędem Bezpieczeństwa.

Jest to człowiek z … dobrym, bardzo gadaliśmy … z jego słów można dowiedzieć się dużo ciekawych rzeczy, pełen humoru i życia, interesuje się życiem politycznym, chciał, by dużo zrobić, lecz obawia się do pewnego stopnia O. Generała. Powiedział w zaufaniu, że lubi kobiety szatynki, a prześladują go blondynki, wspominał sam o tym, że całował się z kobietą, która jest jego nieoficjalną kochanką. Zobowiązanie napisał bez pseudonimu, lecz tym lepiej pominąć, jak uznałem, ta błahostka by mogła go całkowicie odstraszyć, takie jest moje zdanie. Wszelkie informacje będzie opisywał osobiście, lecz nie trzeba tylko do tego ograniczyć się, a do tego robić notatki, ponieważ opowiada dużo rzeczy, więcej aniżeli napisze. Uważa siebie aż za współczesnego jako byłego kustosza, który prawie o wszystkim wiedział (to znaczy o dolarach na Jasnej Górze).

Przy formie współpracy był bardzo ostrożny, wspominał, aby nikt się o tym nie dowiedział i m.in. zastrzegł to, aby mógł się tylko ze mną spotykać.

Pod koniec powiedział, że chętnie by poszedł na Jasną Górę, a nawet pieszo dnia następnego.

Dalsze informacje, które podał, opiszę oddzielnie jako materiał do obiektu.

                                                                                  K…

            W-wa dn. 10. I 1951 r.

– k. 28

Zobowiązanie

            Ja, niżej podpisany b. Jerzy (Jan) Tomziński ur. 21 XI 1918 r. w Przystajni syn Piotra i Anny z Kulejów, zobowiązuję się postępować lojalnie wobec Polski Ludowej.

            Zobowiązuję się wszelkiej udzielić wszelkiej informacji o wrogiej działalności w klasztorze na Jasnej Górze (pracownikowi Bezpieczeństwa Publicznego).

            Zobowiązuję się do trzymania ścisłej tajemnicy to, co napisałem i nikomu o tym nie powiem. W razie zdrady tajemnicy lub rozpowiadania osobom trzecim o powyższym zostanę pociągnięty do odpowiedzialności karnej przez prokuraturę Sądu Wojskowego.

            [dopisek- „Jabłoński”]                                  b. Jerzy Tomziński

Leśna Podlaska, dnia 9.I.51 r.

– k. 31

Spis krewnych i znajomych

Krewni:

1 Brat Szczepan Tomziński zam. w Przystajnie, murarz

2 Brat Józef Tomziński zam. w Przystajnie, rolnik

3 Brat Walenty Tomziński zam. w Częstochowie Gim. Górnicze

4 Szwagier Sławomir Kuzior zam. na Zachodzie, „leśnik”

5 Ciocia Maria Pigier zam. w Przystajnie, wdowa

6 Stryjenka Karolina Tomzińska zam. w „ , wdowa

7 Stryjek Józef Tomziński zam. w Kulejach, rolnik

8 Ciocia Teresa Czapenko zam. w Lyonie we Francji

Znajomi:

1 b. Celestyn Parka                zakonnik          zam. na Jasnej Górze

2 b. Innocenty Wietrzyk                      „          zam.               ”

3 b. Teofil Krauze                               „          zam.                ”

4 b. Salezy Strzelec                             „          „                     ”

5 b. Aleksander Rumiński                  „          zam.                ”

6 b. Chryzostom Szewczyk                 „          zam.                ”

7 b. Albert Ostatek                             „          zam.                ”

8 b. Honorat Marcinkiewicz              „          zam.                ”

9 b. Józef Jopowicz-   wystąpił, ksiądz świecki

10 b. Edmund Pytrok     „                 „

11 Amelia Stolarska zam. w Łodzi, urzędniczka

12 Państwo Gorzędowscy zam. w Warszawie, robotnicy

13 Państwo Krzemińscy zam. w Warszawie, urzędnicy

14 Państwo Staniszewscy zam. w Poznaniu, lekarze

15 Zofia Milewska zam. w Rabce, pielęgniarka

16 b. Remigiusz Soborowicz, zakonnik zam. w Krakowie

Jerzy Tomziński

Leśna Podlaska, dnia 9.I.51 r.

– k. 49 Przesłuchanie Amelii S/…/

– k. 60

Warszawa 2.04.1952

Kontakty inf. „Jabłoński”

Środowisko paulinów

1 ks. Tarka Stefan prok. klaszt. poch. chłop. Częstochowa

2  „  Krauze Adam kustosz  „

3  „  Strzelec Bogusław               „ mieszczań.          „

4  „  Rumiński Jerzy                    „ chłop.                 „

5  „  Szewczyk Eugeniusz           „ robot.                   „

6  „  Ostatek Piotr bibl. zakonu „  „                         „

7  „  Marcinkiewicz Wład. …   „   „                          „

8  „  Wietrzyk Stanisław            „  chłop.       Biała Podlaska

Środowisko inteligencji

1 Stolarska Amalia urzędniczka zam. Łódź Próchnika 50

2 Staniszewscy (lekarz) zam. Poznań

3 Krzemińscy (pryw. inicjatywa) zam. Warszawa

4 Milewska Zofia (nauczycielka)   „   Rabka

5 Niklas Maria            „                  „   Częstochowa

6 Orszulak Irena zam. B…     pow.                „

7 Pikus Ignacy zam. Szamotuły ul. Sadowa 9

8 Popielska Leonarda zam. Gdańsk Wrzeszcz Niedziałkowskiego 13 m. 3

                                               Wyk. S…

            Sek. II Wydz. V

            Syg. F.E.B.

2.IV.52 r.

[dopisek- Kwituję odbiór listy kontaktów inf. „Jabłoński” ogółem nazwisk 16

                                                           S…]

 – k. 61

Streszczenie materiałów kandydata na

werbunek kryptonim „T.J.”

1 Z doniesień specjalnych Dep. II wynika, że kandydat jest wrogo ustosunkowany do Polski Ludowej i systemu rządzenia.

2 Utrzymuje stosunki z niejaką „Londeczką” zamieszkałą w Częstochowie ul. Dąbrowskiego nr 6 m. 5 (nazwiska nie ujawniono)

3 Z całości materiałów wynika, że kandydat utrzymywał stosunki miłosne (płciowe) z Amelią S/…/, która, jak wynika z materiałów, zaszła z nim w ciążę i poddała się operacji.

4 W dniu 19.II 1950 r. kandydat na kazaniu mówił „bracia i siostry nadchodzi ciemnota czarna, że niedługo słowa bożego nikt z Was nie usłyszy, bo już słowo boże zostaje zniszczone. Jest paru zapaleńców, którzy nie widzą i nie chcą widzieć słowa prawdziwego. …

5 Z sprawie „Carytas” powiedział, że jest zmuszony list Episkopatu odczytać, lecz odczyta go bez żadnych ze swej strony komentarzy. Zdeklarowany wróg Polski Ludowej. Odmówił podpisania oświadczenia o nieodczytaniu listu Episkopatu w sprawie „Carytas”. 

6 Poza tym około 50 listów miłosnych pisanych przez kandydata do Amelii S/…/.

7 Pochodzi z rodziny chłopskiej, lecz wykonuje polecenia O. Marcinkiewicza (ze względów bojaźliwości jest bardzo przywiązany do otoczenia jasnogórskiego, chciałby tam z powrotem powrócić. W czasie pobytu na Jasnej Górze mocno opiekował się swoim bratem, który uczył się w Cz-wie. Bardzo pracowity, chodzi do parafian osobiście, to znaczy utrzymuje z nimi kontakty.

                                                                                              K…

– k. 65

Pokwitowanie

Kwituję odbiór 50 zł (słownie pięćdziesiąt) tytułem zwrotu kosztów podróży od Urzędu Bezpieczeństwa.

                                                                                  Jabłoński

Warszawa 25.VI.51

– k. 66 Raport o wyłączeniu z sieci inf. Jan Tomziński „Jabłoński”, Warszawa 26.02.1953 r., Ściśle tajne

Ja Banaś Karol kier. Sek. I Wydz. II Dep. XI po rozpatrzeniu sprawy powyższego stwierdziłem, że inf. „Jabłoński” po objęciu stanowiska w Częstochowie przy nawiązaniu z nim zerwanego kontaktu kategorycznie odmówił współpracy to znaczy spotykania się z nami i udzielania informacji.

            W związku z powyższym proponuję inf. „Jabłoński” wyeliminować [dopisek- czasowo] z sieci Sek. I Wydz. II Dep. XI. Teczki personalną i roboczą przekazać do archiwum Dep. II-go MBP.

Teczkę personalną lub roboczą innym jednostkom nie należy wydawać bez porozumienia się z Wydz. II Dep. XI.

Zgadzam się

            [parafa]                                                                                 Banaś

Ksiądz Świdziński służy w Niemczech, czyli co edytor nie zdążył wydać

Na chwilę wracam do paulinów. Zaraz napiszę, jak mi się ten tytuł złożył. Z sieci można wyczytać, że ks. Świdziński oprócz posługi parafialnej za Odrą ciężko pracuje nad edycją źródeł dot. Ordo Sancti Pauli Primi Eremitae. To ja Księdzu pomogę, bo dzieje paulinów liczą kilkaset lat, a historia księdza i Służby Bezpieczeństwa liczy się dopiero od 1958 r. W najbliższych 20 latach Ksiądz nie zdążyłby jej wydać.

– k. 6 Raport o zezwolenie na opracowanie kandydata na werbunek w charakterze informatora, Kraków 23.06.1958 r.,  Ściśle tajne

            Ja, ofic. oper. Wydz. III-go Gr. Va Służby Bezpieczeństwa KWMO w Krakowie Kamiński Tadeusz ppor. po doborze kandydata na werbunek w charakt. Inf.

                                                               Br. Świdziński Stanisław im. „Sebastian” /…/

zwracam się o zezwolenie na opracowanie w/w do werbunku

I/ Uzasadnienie opracowania

            Klasztor OO. Paulinów na Skałce w Krakowie nie jest dostatecznie przez nas rozpracowany ze względu na brak jakiejkolwiek agentury na tym obiekcie. Utrudniona jest także … obserwacja działalności … tego zakonu znanych ze swej wrogiej postawy i działalności. Mimo że OO. Paulini na terenie woj. krakowskiego posiadają tylko ten jeden klasztor na Skałce, to jednak ze względu na ścisły związek z klasztorem w Częstochowie oraz jego znaczenie pod względem charakteru działalności i stanowienia w sobie Kurii Generalnej, zainteresowanie tym obiektem jest konieczne i wskazane.

            Dodać tu należy, iż zgromadzenie to (zakon) pozostaje w szczególnym zainteresowaniu Dep. IIIgo Wydz. V-ty i ogólnie odczuwa się brak dobrej i w ogóle agentury zdolnej do szczegółowego informowania nas o sprawach wewnętrznych zakonu.

            Posiadanie agentury w klasztorze na Skałce może po części rozwiązać ten problem, gdyż pojedynczy zakonnicy są związani i … o działalności całego zakonu, a częstochowskiego w szczególności z racji tego, że przychodzą bądź stamtąd, bądź stąd są … znają się między sobą oraz okolicznościowo przebywają w Częstochowie. /…/

– k. 56 Charakterystyka informatora ps. „Stach”, Kraków 7.01.1960 r., Ściśle tajne

I/ Inf. ps. „Stach” pochodzi z rodziny chłopskiej posiadającej gospodarstwo rolne w miejscowości Szynwałd pow. Tarnów. Obecnie jest on członkiem zakonu OO. Paulinów od roku 1949. Po skończeniu szkoły podstawowej robi on w zakonie tzw. „Małe Seminarium”, a następnie studiuje filozofię i teologię w Seminarium zakonnym. Wykształcenia średniego w formie matury państwowej nie posiada. Obok studiów zakonnych pobiera on także prywatne nauki z dziedziny bibliotekarstwa i w tym kierunku zamierza kontynuować dalsze studia. Obecnie jest on już na ukończeniu studiów zakonnych i znajduje się przed wyświęceniem na kapłana. Z języków obcych zna łacinę oraz uczy się angielskiego. N przestrzeni swego życia nie należał do żadnej organizacji społecznej ani politycznej. Obecnie jest jedynie członkiem Związku Bibliotekarzy Polskich. Za granicą nigdy nie przebywał i nie posiada także żadnej rodziny poza granicami kraju.

            Werbunek inf. ps. „Stach” dokonany został dnia 25.VI.1958 r. przez ofic. oper. Wydz. III-go KWMO Służby Bezp. w Krakowie ppor. Kamińskiego T. Werbunek prowadzony był na podstawie materiałów kompromitujących nasuwających podejrzenie o wykonanie przez inf. „Stach” fałszywych pieczątek Państw. Liceum i Gimnazjum, podrobieniu podpisu i pism wręczonych tej uczelni oraz zamiarze podrobienia świadectwa. Po całkowitym udokumentowaniu i zebraniu niezbitych dowodów przystąpiono do tego werbunku, który przyniósł wynik pozytywny.

            Od czasu dokonania werbunku inf. „Stach” pozostaje cały czas na kontakcie ofic. oper. Wydz. III-go gr. Va ppor. Kamińskiego Tad. Poza tym inf. „Stach” jest także znany osobiście tow. Drobotowi B. z Wydz. V-go Dep. III-go MSW.

II/ Praca z inf. „Stach” jest aktualnie kontynuowana. Od czas dokonania werbunku odbyto z nim 10 spotkań. Mała ilość spotkań jest jednak usprawiedliwiona tym, że inf. „Stach” jako jeszcze kleryk ma trudności w dowolnym wychodzeniu na miasto, a tym bardziej bez towarzystwa innego kleryka. Dlatego dotychczasowe spotkania odbywały się jedynie tylko po uprzednim zaawizowaniu nam przez inf. „Stach” o możliwości takiego spotkania- były krótkie, a poza tym nieplanowe, gdyż terminów spotkania jemu nie narzucano i z samej obawy przed dekonspiracją nie nalegano na ich częstotliwość.

            Jeżeli chodzi o pracę z inf. „Stach”, to była ona jedynie kierowana na ogólne rozeznanie sytuacji w zakonie, tak w klerykacie, jak i wśród księży zakonnych i ograniczała się do możliwości inf. jako mało jeszcze wtajemniczonego we wszystko kleryka. Uzyskiwano od niego szereg danych dot. zmian personalnych, wewnętrznych stosunków itp. Ważniejszych zadań, a szczególnie do spraw i rozpracowywanych figurantów inf. nie otrzymywał, z jednej strony z braku możliwości, a z drugiej jako pozostawał on jeszcze w dalszym opracowaniu i sprawdzeniu.

            Uzyskiwane od niego informacje po ich sprawdzeniu okazywały się prawdziwe i obiektywne. Sprawdzeń takich dokonano na podstawie uzyskanych dokumentów z innych źródeł oraz przy przeprowadzonych rozmowach operacyjnych z innymi osobami z jego środowiska.

            Na podstawie uzyskanych materiałów od inf. nie zrealizowano na razie żadnej sprawy, przeprowadzono jedynie rozmowy operacyjne, z których jedna doprowadziła do pozyskania kontaktu poufnego.

            Jeżeli chodzi o jego stosunek do współpracy, to przedstawia się on jak najlepiej. Do tej pory nie stwierdzono żadnych oznak przemawiających za tym, aby się od współpracy uchylał. Wręcz przeciwnie korzysta z każdej okazji, aby dać znać telefonicznie o możliwości odbycia spotkania, znajduje niejednokrotnie dogodną i pomysłową legendę. Ta jego własna inicjatywa przemawia za tym, że do współpracy ustosunkowuje się on poważnie. Jest b. przebiegły, przejawia dużo inicjatywy i pomysłowości. Co zasługuje na uwagę to, że przywiązuje on dużo uwagi do zachowania faktu współpracy w tajemnicy i przestrzeganie konspiracji. Podyktowane to było m.in. jego własnym interesem.

            Ze względu na warunki, w jakich znajduje się on jako kleryk (skrępowany swobodą i czasem) spotkania z nim odbywane były poza LK na wolnym powietrzu. Będzie to przejście ulicą w drodze na lekcje prywatne lub do miasta za jakimś interesem, będzie też w czasie odbywania podróży pociągiem i tylko w wypadkach, gdy był bez towarzystwa osób innych. Na lokal ze względu na pewne obawy, trudno było na razie z nim … Sytuacja ta jednak powinna i ulec zmianie, i ulegnie po otrzymaniu przez niego święceń kapłańskich, co pozwoli mu na większą swobodę ruchu po mieście i nie będzie obserwowany jak dotychczas jako kleryk, któremu w razie podejrzeń groziłoby wydalenie z zakonu.

            Dotychczas nie pobierał on żadnego wynagrodzenia za współpracę i nie próbowano tego stosować.

III/ Jego obecny kierunek wykorzystania pozostaje na razie bez zmian i ogranicza się jedynie do uzyskiwania tą drogą informacji o sytuacji w zakonie jak i o panujących stosunkach wewnętrznych. Dalsze zadania i wykorzystanie uzależnione jest od pozycji, jaką zajmie on po uzyskaniu święceń kapłańskich i stanowiska. Ze względu jednak na zaufanie, jakie posiada, i poparcie władz zakonnych liczyć należy, że możliwości te wzrosną. Zatem opracowanie właściwego i konkretnego kierunku jego wykorzystania i prowadzenia zależy jedynie od tego i jest kwestią niedalekiej przyszłości. Święcenia bowiem ma otrzymać w pierwszych miesiącach br.

                                                                                  ofic. oper. Wydz. III-go

                                                                                  Kamiński T. ppor.

– k. 66 Doniesienie ze słów tw „Stach”, Warszawa 17.11.1960 r., Tajne, Egz. nr 1

            W dniach 4, 5 i 6 bm. w klasztorze paulinów na Jasnej Górze /Częstochowa/ odbył się zjazd wyższych przełożonych zakonów i zgromadzeń żeńskich. Z ramienia Episkopatu udział w zjeździe wzięli: Wyszyński, bp Kominek, bp Goliński i ks. Br. Dąbrowski- przedstawiciel Wydz. do spraw zakonnych. Obrady odbywały się w Sali Różańcowej i Sodalicyjnej.

            Dnia 7 bm. o godz. 9 rozpoczął swe obrady zjazd wyższych przełożonych zakonów i zgromadzeń męskich. Obrady będą się odbywały w Sali /?/ obok sali Sodalicyjnej. Zjazd ma się zakończyć 9.XI br.

            Władze generalne paulinów w celu zasilenia swej placówki w St. Zjedn., gdzie przełożonym jest O. Michał Zembrzuski, chcą wysłać czterech młodych ojców, a mianowicie:

1/ O. Leona- Bronisława Rubaj– pochodzi on z Wierzchowicy /Lubelskie/. Święcenia kapłańskie otrzymał na wakacjach w br. W okresie klerykatu wybijał się zdolnościami naukowymi. Umysł bardzo krytyczny. Z młodych ojców jako jedyny uzyskał tytuł magistra.

2/ O. Bazyli- Kazimierz Panasiuk– pochodzi z powiatu Biała Podlaska /gm. Drobin/. Święcenia otrzymał w 1960 r. Bardzo zdolny. Główne jego zainteresowanie to praca naukowa.

3/ O. Melchior- Stanisław Królik– pochodzi spod Częstochowy /gm. Zdrowa/. Święcenia otrzymał w br. Ma zadatek na dobrego kaznodzieję. Oddany paulinom.

4/ O. Sadok- Tadeusz Leśniewski– pochodzi z pow. Radom /gm. Wolanów/. Święcenia otrzymał w br., w klerykacie był redaktorem wydawanego przez seminarium miesięcznika „Vox Eremi”. Oddany paulinów- wróg wszystkiego, co pochodzi od komunistów.

Seminarium paulińskie:

MSD – istniejące na Jasnej Górze zostało zamknięte przez władze generalne zakonu

Nowicjat – został przeniesiony z Lesinowa do Leśnej Podl. woj. lubelskie

Filozofia – zostało przeniesione z Leśnej do Krakowa

WSD – Kraków, Skałeczna 15

Wystąpienia:

W ostatnim okresie wystąpił ze Skałki w Krakowie br. Leopold /furtian/. Pochodzi z Warszawy.

Wiadomo „Stachowi”, że ma zamiar wystąpić br. Izydor Gaszewski /skończył filozofię/. Ma trudności w nauce. Skarży się na bóle głowy.

Paulini na KUL:

1 O. Brunon Walczak jest na II r. Filozofii

2 O. Bogumił Czerwiej jest na II r. Historii

3 O. Aleksy Mikołajczyk jest na III r. Dogmatyki

4 O. Dionizy Łukaszuk jest na III r. Mariologii dojeżdża z Leśnej

            W klasztorze Jasnogórskim wysyłaniem i podejmowaniem poczty zajmuje się osoba świecka Jan Pilecki, mieszka w Częstochowie.

W ostatnim okresie odbył się zjazd /narada/ przeorów klasztorów paulińskich na Jasnej Górze. Co było tematem obrad, jest utrzymywane w tajemnicy.

Notatka ze spotkania

            Spotkanie odbyłem w Krakowie w hotelu. „Stach” o swoim pobycie w Krakowie zawiadomił mnie telefonicznie. Przez telefon rozmawiał ze mną per ty- utrzymał to też na spotkaniu.

Na spotkaniu dałem „Stachowi” 1500 zł na zakupienie części do aparatu fotograficznego, co własnoręcznie mi pokwitował. Ścisłego terminu następnego spotkania nie umawialiśmy. Jeżeli chodzi o Częstochowę, to można z nim odbyć spotkanie w każdy czwartek o godz. 13, bo wychodzi w tym czasie na miasto.

T.w. podtrzymał swą prośbę o zakupienie mu lampy błyskowej do aparatu.

Przedsięwzięcie:

1 Zlecić jednostkom terenowym opracowanie paulinów studiujących na KUL.

2 Polecić Wydz. III w Krakowie ustalenia br. Leopolda i przeprowadzenie z nim rozmowę rozpoznawczą oraz opracowanie kleryka Izydora Gaszewskiego.

Informacja:

            W rozmowie na temat akcji „Twierdza” „Stach” poinformował mnie, że główne podejrzenia padają na podsłuch /telefon/. Potwierdzeniem tego jest zmiana miejsca obrad wyższych przełożonych zakonów męskich i żeńskich. Należy powyższe wziąć pod uwagę w przygotowaniu akcji „Twierdza” w przyszłym roku.

                                                                                  St. Oficer Wydz. V Dep. III MSW

Odbito w 2 egz.                                                              /B.  D R O B O T – kpt./

25/XI druk: JA

– k. 69 Doniesienie źródła „Stach” z 5.04.1961 r., Tajne, Egz. nr 1

            Dość długo czekałem na wiadomości od Ciebie, ale nie przychodzi, dlatego piszę parę słów dotyczących natury 1/ społecznej i 2/ indywidualne

Ad 1

Dnia 4-6 bm. zjazd księży z diecezji włocławskiej pod patronatem bpa Pawłowskiego i Korszyńskiego, cel- oddanie się M.Bożej.

Z naszych braci kleryków O. General w definitorium powstrzymał od święceń kapłańskich /”Skałka”/ br. dziekana Euzebiusza Denisiuka i Eugeniusza Banasiuka; od subdiakonatu: br. Henryka Zbudziewkę, Juliana Banasia?, Szymona Stefanowicza, Lucjana Przekopa. Na jak długo?

Egzaminów rocznych … nie zdali: O. Franciszek Czerwiński, O. Feliks Schabowski, O. Cyryl Kluzek, O. Józefat Kujawa i jeszcze ktoś, ale nie wiem.

Dziś generał jedzie wizytować „Skałkę”.

Ad 2

Dnia 4 bm. najwyższa władza oznajmiła mi, żebym jak najszybciej zrobił maturę /mają robić również O. Józef Płatek, O. Gerard Grąd, O. Arseniusz K…, O. Melchior Królik „z USA”, … termin, rodzaj eksternist., grupami dla pracujących… i strój- w świeckim, zakonnym, miejsce- Kraków, W-wa, Częstochowa, zostawione do woli, jak chciałbym szybko /zależne całkowicie od Twojej pomocy i wskazówek/. Zdać eksternistyczną i później zrobić magisterium we Wrocławiu czy Łodzi lub Toruniu- archiwistykę, wyjechać do Rzymu na 1… i dopiero rozpocząć solidna pracę w Auli J.G. z Ojcem przeorem żyję bardzo dobrze, a może najlepiej z młodych ojców- tylko w ten sposób można coś zrobić- ma do mnie zaufanie. Co do tej matury- bardzo proszę o pomoc i radę: gdzie nie chciałbym wyjeżdżać na dłuższy okres z Jasnej Góry. Z różnych względów- mam zdawać, jaką możesz mi dać pomoc- nie chce mi się powtarzać- szkoda czasu, chodzi o papier.

Z tamtymi ojcami nie będę zdawał, oni sami się rozbijają na grupy- lepiej.

Dziś rozglądam się po Częstochowie za eksternistyczną, od 17.IV mamy jeszcze egzaminy z „S…

Może zobaczymy się 11.04 br. o godz. 13.30 jak dawniej. Postaraj się o to- ja się postaram.

                                                                                              „Stach”

/odpis listu t.w. „Stach”/

odbito w 3 egz.

59/VI/GS

egz. Nr 3 zniszczono

– k. 71 Doniesienie źródła „Stach”, 31.05.1961 r., Tajne, Egz. nr 1

Zmiany personalne:

            W ostatnich dniach nastąpiły dalsze zmiany personalne na wskutek wewnętrznych waśni czy też wykroczeń, a mianowicie:

Generał O. Ludwik po ostatnim pobycie w Leśnej Podl. /dokonał/ zarządził O. Lucjusza Tyrasińskiego przenieść na Jasną Górę, a z Jasnej Góry na jego miejsce O. Gerarda. Br. Floriana z Leśnej przeniósł do Brdowa, a z Brdowa na jego miejsce Br. Józefa Siłaczkę.

W Leśnej Podl. nastąpiły jakieś nieporozumienia z miejscową katechetką lat 30- b. studentką KUL, która również ma być zwolniona.

Paulini przebywający na leczeniu

  1. Szczepan od kilku lat przebywa na leczeniu w Otwocku k/W-wy. Choruje na gruźlicę.
  2. Kajetan Raczyński leczy się w Rabce- dla opieki nad nim wysłano O. Feliksa Schabowskiego.
  3. Marcin Mandalka pozostaje na kuracji w Szczawnicy
  4. Józefat Kujawa przebywa w klinice psychiatrycznej w Krakowie przy ulicy Kopernika.
  5. Wacława Chabrowskiego i O. Sykstusa ogólnie uważa się za lekko nienormalnych umysł.
  6. Ambroży Pintak leczy się w klinice dochodząc.

Wystąpienia

            W ostatnich dniach opuściło zakon dwóch kleryków z klasztoru warszawskiego- jeden z nich posiadał imię zakonne Teodozjusz. Z WSD w Krakowie również dwóch wystąpiło- imion ani nazwisk nie znam.

            W najbliższych dniach mają zamiar wystąpić kleryk „Wirgiliusz” i „Nikodem” /imiona zakonne/- obaj z WSD paulinów w Krakowie.

            Mówi się również o wystąpieniu pięciu dalszych kleryków, lecz nie wymienia się personalnie.

KUL

            Z zakonu paulinów aktualnie studiują następujący ojcowie:

1 Dionizy Łukaszuk

2 Bogumił Czerwień- historia

3 Aleksy Mikołajczyk- dogmatyka

4 Brunon Walczak- filozofia

ATK

            Na Akademii Teologicznej na Bielanach studiują:

  1. Ferdynand Pasternak- wikar. generalny
  2. Paulin Jamioł
  3. Leander Pietras

W/w dojeżdżają, jednak jest propozycja generała, by zamieszkali na okres studiów w Warszawie.

Z ATK zrezygnował jedynie O. Gabriel motywując, że nie ma chęci kontynuować studia.

Sprawy filmowe

            Sprowadzaniem i wyświetlaniem filmów o tematyce religijnej zajmują się O. Wawrzyniec Kościelecki i O. Salezy Strzelec. O. Honorat wyświetla czasami ministrantom. Filmy są wyświetlane na sali rekreacyjnej.

Korespondencja

            Wysyłaniem korespondencji /przesyłek i listów/ oraz jej odbiorem zajmuje się Jan Pilecki- osoba świecka zamieszkująca poza klasztorem. Ogólnie uważany on jest za łącznika. Obsługą megafonów, magnetofonów oraz sieci elektrycznej zajmuje się br. Teodor. Obsługą centrali telefonicznej … br. Zenon Pawlina.

Odpowiedzialny za przygotowanie pomieszczeń dla odbywających się zjazdów i konferencji br. Salezy.

– Do najbardziej zaufanych i współpracujących z generałem należą O. Anzelm Radwański i O. Paweł Kosiak.

– Klerycy WSD na okres wakacji wyjadą do Leśnej Podl.

Dnia 1.06.1961 r. ma przybyć ze St. Zjedn. O. Michał Zembrzuski wraz z wycieczką Polonii Amerykańskiej. Po zwiedzeniu Jasnej Góry wycieczka wyjedzie do Krakowa.

Klasztor Warszawski

            W klasztorze warszawskim /Długa 3/ przebywają:

superior O. Tadeusz Kubik

ekonom O. Gordian Słaboń

prefekt O. Roman Rożej

  1. Dominik
  2. Stefan Woźniczko
  3. Cyryl Kluzek

            Br. Metody Wątroba

            Br. Fryderyk

            Br. Bronisław oraz klerycy- ilu nie pamiętam- przygotowujący się do matury.

MSD

            Małe Seminarium Duchowne generał rozwiązał. Część alumnów pozostało w nowicjacie, a część wróciła do życia świeckiego celem ukończenia szkół średnich. Po skończeniu szkół mają wrócić.

                                                                                                          „Stach”

            Informacje uzyskane na temat akcji krypt. „Zjazd” w doniesieniu nie ujmuję.

Notatka

            Spotkanie odbyłem w W-wie na l.k. krypt. „Poddasze”. T.w. ponownie usilnie prosił o dopomożenie mu w uzyskanie matury deklarując w zamian najdalej idącą pomoc w akcji „Zjazd”. Ścisłego terminu następnego spotkania nie umawiałem- warunkowo umówiłem się na dzień 5.06 br. w Katowicach.

Środki tajnopisu używano w łączności t.w. są niemożliwe do odczytania przez w/w.

W razie potrzeby nawiązania pilnie kontaktu t.w. podał, że można go spotkać we wtorki o godz. 1310-1330 z chwilą, gdy wychodzi do biblioteki.

Zadanie:

1 Ustalić personalia pięciu kleryków, którzy mają zamiar wystąpić i przesłać te dane tajnopisem, dotyczy to również dalszych zmian personalnych.

2 Dokładnie zbadać pokoje gościnne SW w myśl omówienia na spotkaniu.

3 Własne spostrzeżenia.

                                                                           St. Oficer Wydziału V Dep. III MSW

odbito w 4 egz.                                                       / Benedykt  Drobot – kpt. /

egz. nr 1 – a/a

egz. nr 2 – Częstochowa Gr. V

egz. nr 3 – Kraków W. III

egz. nr 4 – W-wa W. III

59/VI/GS

– k. 78 Charakterystyka tw ps. „Stach” nr rej. 1081, Warszawa 1.02.1962 r., Tajne spec. znaczenia

            Tajny współpracownik „STACH”- ojciec zakonu paulinów- do współpracy ze służbą bezpieczeństwa został pozyskany za cenę warunkowego umorzenia śledztwa /fałszerstwo świadectwa dojrzałości/ dnia 25.06.1958 roku.

            Od czerwca 1958 do czerwca 1960 roku tw. „STACH” studiował w WSD paulinów. W okresie kleryckim tw. Miał ograniczone możliwości i duże trudności w wychodzeniu na spotkania. W czerwcu 1960 roku „STACH” /po święceniach/ zostaje przeniesiony do domu generalnego /Jasna Góra/, co w poważnym stopniu zwiększyło jego możliwości i samodzielność. Mimo że jest młodym ojcem, cieszy się dużym [szacunkiem] władz klasztornych i generalnych. Udziela informacji ustnie i na piśmie o sytuacji wewnętrznej w zakonie i zamierzeniach zakonu. „STACH” wykonał dwa poważne zadania w akcji „TWIERDZA”, które świadczą o tym, że potrafi dać z siebie dużo wysiłku i poświęcenia w realizacji postawionych przed nim zadań.

            Tw. jest młodym człowiekiem bez większego doświadczenia życiowego. Energiczny i z dużym tupetem. Warunki odbywanych z nim spotkań nie gwarantowały konspiracji. W pracy z tw. wprowadzono tajnopis- nie rozwiązuje to jednak sprawy ze względu na konieczność w wielu wypadkach kontaktowania się z nim bezpośrednio na terenie klasztoru. Za wykonanie poważniejszych zadań jest wynagradzany, jednak nie przywiązuje do wynagrodzenia specjalnej wagi. Tw. posiada perspektywę dalszej współpracy. Z tw. pozostaję na stopie per ty i występuję pod ps. Benedykt.

                                                                 St. Oficer Wydziału V Departamentu III

                                                                           /Benedykt  D R O B O T – kpt./

Jeśli Ksiądz chciałby się odwdzięczyć, to proszę o relację z zadania w operacji „Twierdza”. Czy chodziło o podłożenie pluskwy? Zwracam uwagę na pierwszy dokument, wg SB-eka nie dysponowano osobowymi źródłami informacji w Klasztorze na Skałce. Tym bardziej należy docenić działalność księdza-edytora. Uważny Czytelnik zwrócił uwagę, że najpierw dokumenty sporządzał Kamiński, a kolejne Drobot. Jest to świadectwo awansu ks. Świdzińskiego i docenienia jego informacji, bo Drobot pracował w samym MSW, w centrali, a nie w zwykłej powiatowej komendzie. Teczka współpracy zachowała się tylko w mikrofilmie i ma charakter teczki personalnej. Dodatkowy ślad współpracy ks. Świdzińskiego z SB znajduje się w „Wykazie agentury”, która wyemigrowała: /…/ 26. Dane /…/ Pozyskany na zasadzie dobrowolności dnia 25.06.1958 r. Wydz. III SB KWMO Kraków, następnie dnia 23.07.1960 r. przekazany Wydz. V Dep. III MSW pod ps. „Stach”. W okresie współpracy przekazywał informacje o zakonie Ojców Paulinów w Częstochowie, wykonał da poważne zadania w akcji „Twierdza”. Oceniany pozytywnie. Bliższych danych brak.

W 1964 r. wyjechał do Włoch.

Brak danych o eliminacji.

Materiały archiwalne w Wydziale II Biura „C” MSW nr 62266/I, F-5335/1.

Odnośnie tej eliminacji, to sądzę, że po prostu nie sporządzono stosownego dokumentu- funkcjonariusze z Krakowa już nie mieli tej teczki, a SB-ecy z centrali nie mieli na to czasu. Ponadto z ewidencji Dep. I MSW wynika, że po wielu latach przerwy funkcjonariusz wywiadu SB w dniu 27.07.1973 r. zarejestrował Księdza w charakterze kontaktu operacyjnego krypt. „Stanislao”. Nazwisko w rubryce to Laskus, którego powinni Państwo znać ze sprawy Turowskiego. W 1982 r. zmieniono kategorię rejestracji na „Rozpracowanie operacyjne”. Przy rozważaniu sprawy ks. Świdzińskiego proszę nie sugerować się „Słowniczkiem niektórych pojęć…” ze strony IPN, bo jego autorzy to historycy IPN, a nie po prostu historycy. Teczkę Dep. I MSW zniszczono w 1989 r. za premiera ostatniego komunistycznego rządu.

TVP, czyli nekrolog tw ps. „Skorpion”

Chwilowo, ale naprawdę chwilowo, przerywam pasjonującą korespondencję z Jasnej Góry, aby odnieść się do tzw. bieżączki.

W dniu Wojska Polskiego kompromitował się dziennikarz „nowej zmiany” stwierdzeniem o „Grobie Piłsudskiego”. W tym samym dniu TVP 3 posłużyła się Jerzy Gryzem z WSI jako ekspertem militarnym i wykładowcą szkoły wyższej. Spodziewam się korowodu takich wpadek w telewizji publicznej. Osoby powołane przez Kurskiego nad nikim i niczym nie panują. Na dowód tego, jakie komunistyczne złogi siedzą jeszcze w telewizji publicznej, proszę spojrzeć na dokumenty fetowanego na stronach tvp.info tw „Skorpion”. Na pociechę można z tych dokumentów wywnioskować, że te złogi, to i do „Solidarności” się podczepiły.

– Notatka służbowa, Warszawa 9.01.1982 r., Tajne, Egz. poj.

            W dniu dzisiejszym zgodnie z poleceniem Naczelnika Wydziału XIII Dep. II MSW udałem się do WRD W-wa, ul. Żytnia 46.

            Na miejscu ustaliłem, że w dniu 7.01.82 r. w godzinach wieczornych ob. P/…/, zatr. Komitet d/s PR i TV na stanowisku kamerzysty, zam. W-wa, ul. /…/

Prowadząc samochód marki Fiat 126 P nr rej. WAR 21-87 wpadł na latarnię u zbiegu ulic Woronicza i Puławska, wskutek tego rozbił samochód, powodując szkody we własnym mieniu na około 10 tys. zł. W związku z zaistniałą sytuacją interweniowała MO z WRD.

Po przybyciu na miejsce stwierdzono, że prowadzący samochód był w stanie nietrzeźwym. Dokonano pobrania krwi na zawartość alkoholu we krwi oraz zabezpieczono samochód przy ul. Żytniej w WRD. Sprawę w chwili obecnej prowadzi insp. WIELOCH  tel. 73-38. W związku z zaistniałą sytuacją istnieje możliwość operacyjnego wykorzystania sprawy przez Dep. II MSW Wydz. XIII. W toku rozmowy z funkcjonariuszem MO podjęliśmy decyzję o nienadawaniu sprawie dalszego biegu aż do momentu przeprowadzenia rozmowy z obwinionym.

                                                                         INSPEKTOR WYDZ. XIII DEP. II MSW

                                                                                              Por. Zenon BIENIAS

– Raport z pozyskania tw ps. Skorpion, Warszawa 3.02.1982 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. poj.

            W dniu 22 stycznia 1982 r. przeprowadziłem rozmowę w WRD Warszawa, ul. Żytnia z

                                          Ob. P/…/

W/w w dniu 7 stycznia 1982 r. w godzinach wieczornych prowadząc samochód marki Fiat 126p nr rej. WAR 21-87 wpadł na latarnię jadąc ul. Woronicza od strony Al. Niepodległości w kierunku ul. Puławskiej, wskutek tego rozbił samochód, powodując szkody we własnym mieniu na około 10 tys. zł. W związku z zaistniałą sytuacją interweniowała MO z WRD.

Na miejscu stwierdzono, że prowadzący samochód był w stanie nietrzeźwym. Dokonano czynności zabezpieczających, od w/w pobrano krew na zawartość alkoholu we krwi. Ponadto zabezpieczono uszkodzony pojazd mechaniczny na parkingu służbowym. W czasie rozmowy ze sprawcą wykroczenia drogowego przedstawiłem jego sytuację prawną w związku z popełnionym wykroczeniem i poinformowałem, jakie sankcje grożą za popełnione czyny sprzeczne z prawem. Rozmówca był bardzo zdenerwowany i pytał mnie, czy nie ma innych dróg wyjścia z impasu. Stwierdziłem, że jestem w stanie mu pomóc, lecz w życiu nie ma nic za darmo. Za pomoc z wyciągnięcia go z kłopotów zaproponowałem współpracę z kontrwywiadem MSW. P/…/ po namyśle wyraził zgodę i własnoręcznie sporządził zobowiązanie o współpracy. Pytał mnie następnie, jaki charakter będzie miała jego praca. Stwierdziłem, że wszystkiego się dowie we właściwym czasie. Po czym zaproponowałem, że będziemy kontaktowali się telefonicznie w każdy poniedziałek przed spotkaniem. Tw obrał pseudonim „Skorpion”, jest to jego znak zodiaku.

            W związku z pewnego rodzaju obawą przed współpracą z SB pierwsze zadania dla tajnego współpracownika będą o małym ciężarze gatunkowym. Na pierwszych spotkaniach będę odbywał szkolenie z tw i pomału przyzwyczajał do właściwej współpracy.

            W związku z potrzebami zabezpieczenia operacyjnego Komitetu d/s RTV oraz tym, że tw jest członkiem NSZZ „Solidarność” PR i TV wnioskuję o zatwierdzenie raportu pozyskania przez Z-cę Naczelnika Wydz. XIII Dep. II MSW.

                                                                       INSPEKTOR WYDZ. XIII DEP. II MSW

                                                                                  Por. Zenon BIENIAS

– Raport ze spotkania z tw Skorpion, Warszawa 26.03.1982 r., Tajne, Egz. poj.

            W dniu 20.03.82 r. odbyłem spotkanie z tw ps. „Skorpion” w kawiarni „Izabella” na Pl. Grzybowskim. W czasie spotkania tw przekazał informacje na temat panującego niezadowolenia z powodu istniejącej weryfikacji, jak również obcięcia zarobków ekipą [sic] filmującym i innym.

            Ponadto stwierdził, że przyjaźni się z kpt. Nowakowskim, który prowadzi DTV. W czasie rozmowy powiedział, że w/w jest człowiekiem dwulicowym. W czasie prywatnych rozmów prezentuje zupełnie inne poglądy niż w czasie prowadzenia DTV. W/g tw ps „Skorpion” jest to karierowicz, który nie powinien pracować w telewizji.

Zadania

– Zbierać informacje na temat nowo tworzącego się podziemia „Solidarności” w Komitecie d/s PR i TV.

– Sporządzić charakterystyki osób zatrudnionych w „Poltel” a interesujących SB.

Przedsięwzięcia

            Tw „Skorpion” przekazać na kontakt oficera obsługującego „Poltel”.

Omówienie

Tw „Skorpion” stawił się na spotkanie punktualnie zachowując pełną konspirację. W czasie spotkania poinformował mnie o swoich troskach i kłopotach osobistych.

                                                                      INSPEKTOR WYDZ. XIII DEP. II MSW

                                                                                  Por. Zenon BIENIAS

– Raport ze spotkania z tw Skorpion, Warszawa 17.04.1982 r., Tajne, Egz. poj.

            W PWF „Poltel” w chwili obecnej trwają dyskusje na temat nadanej audycji na falach Polskeigo Radia drugiego dnia świąt przez podziemną organizację „Solidarność”. W środowisku pracowników z „Poltel” panuje opinia, że skonstruowanie nadajnika sprzężonego z magnetofonem i wyposażonym w dipol nie może nastręczać żadnych trudności dla średniej klasy fachowca z dziedziny elektroniki. W/g opinii pracowników zatrudnionych w „Poltel” prowadzenie nieprzemyślanych działań zmierzających do uznania całej „Solidarności” jako opozycji doprowadzić może do niekorzystnej sytuacji politycznej w kraju i stworzenia autentycznej opozycji, która będzie miała oparcie w klasie robotniczej. Większość pracowników uważa, że zapobieżenie ponownemu nasileniu kryzysu politycznego może nastąpić tylko poprzez autentyczność PZPR, gdzie filarem i oparciem musi być klasa robotnicza.

Poddawana jest również krytyce praca Służby Bezpieczeństwa, pracę tę uważają za rozmydlanie się nad sprawami mało istotnymi. Zarzucają SB brak wyobraźni politycznej i fachowości w sprawach istotnych, jak również w zwalczaniu nielegalnych ugrupowań solidarności działających w podziemiu.

Ponadto w chwili obecnej w „Poltel” trwa dyskusja na temat przeprowadzonej weryfikacji, która w/g opinii szeregowych pracowników przyniosła istotne korzyści kierownictwu „Poltel”, lecz nie załodze. Zwolniono wielu wartościowych pracowników, nawet z 25-letnim stażem pracy tylko dlatego, że potrafili żądać od przełożonych narzędzi pracy. Ponadto w PWF „Poltel” krążą niepotwierdzone informacje, że w miesiącu czerwcu ma nastąpić ponowna weryfikacja wśród pracowników RTV. Wśród pracowników panuje przekonanie, że Większość pracowników uważa, że zapobieżenie ponownemu nasileniu kryzysu politycznego może nastąpić tylko poprzez autentyczność PZPR, gdzie filarem i oparciem musi być klasa robotnicza. Krążą też opinie na temat wprowadzonej reformy gospodarczej, którą porównują do „perpetuum mobile” w sytuacji obecnej i przy pomocy osób prowadzących do celu.

 

Z A D A N I A

1 Zbierać informacje o osobach leżących w naszym operacyjnym zainteresowaniu.

2 Sporządzać charakterystyki osób zatrudnionych w „Poltel”.

P R Z E D S I Ę W Z I Ę C I A

Informację wykorzystać w działaniach operacyjnych przez Wydz. III Dep. II MSW.

O M Ó W I E N I E

Spotkanie nastąpiło w kawiarni „Izabella”. Na spotkanie TW stawił się punktualnie, zachowując pełną konspirację. W czasie spotkania przeprowadzono szkolenie z zakresu zbierania informacji.

                                                                                  Inspektor Wydz. XIII Dep. II MSW

                                                                                  por. Zenon Bienias

 Skorpion wykręcił się ze współpracy, po prostu nie miał na nią czasu, stale przebywał w terenie na planach filmowych jako kamerzysta. To skutecznie zniechęciło Bieniasa i jego kolegów. Natomiast fetowanie takiej osoby- która nie donosiła SB z braku czasu- w telewizji publicznej to przesada. Wynika ona jednak z braku kompetencji, a nie z winy umyślnej.