Józef Efrem Osiadły, czyli wyścig kłamstwa

Powinienem uszanować Rocznicę Powstania i napisać, kto ukrywa prawdę o wysługiwaniu się niektórych powstańców polskiemu gestapo. Jednak będę kontynuował temat polskich paulinów. Dzisiaj o wysokim dostojników, o którym mogą Państwo przeczytać w internecie. Przeważnie same kłamstwa.

Pierwszym, który ujawnił współpracę Józefa Efrema Osiadłego ze Służbą Bezpieczeństwa, był Andrzej Czuma. Jednak oszczędził Państwu lektury trzech donosów z teczki „Ruchu”. Rzeczywiście donosy Osiadłego są wyjątkowo obrzydliwe, ale i czyny osób, na które doniósł są również obrzydliwe. Mimo wszystko proszę zwrócić uwagę nie na osoby świeckie, ale na to, jak świeckie życie prowadzą paulini.

– k. 462

                                                                                           Warszawa, dnia 31.X.1969 r.

                                                                                                          T A J N E

                                                                                                          Egz. Nr

I N F O R M A C J A

spisana ze słów t.w. ps. „Bonifacy Szczepański” w dniu 30.X.1969 r.

U/…/ znam osobiście. Będąc w klasztorze paulinów w Białej Podlaskiej bywałem z kolegami w mieszkaniu rodziców U/…/i, którzy mieszkali w Białej Podlaskiej, gdzie odbywały się często libacje z alkoholem. Ojciec U/…/ był nauczycielem. W owych latach U/…/ jeszcze była panną, a jej sympatią miłosną był paulin O. Lucjusz Tyrasiński, który jako misjonarz wyjechał do USA.

U/…/ była „ósemką” i członkinią Instytutu Prymasowskiego. Przez „ósemki” skierowana została na wyższe studia, które ukończyła na KUL-u. Podczas studiów zapoznała się z A/…/, za którego wyszła za mąż. Ślub ich odbył się na Jasnej Górze – ślub dawał im osobiście O. Jerzy Tomziński – przyjęcie weselne zorganizowały siostry zakonne w Częstochowie.

W 1967 r. O. Lucjusz Tyrasiński przebywał czasowo w Polsce. Składał wizytę U/…/ i jej mężowi w ich mieszkaniu przy ul. Srebrnej. Wiem, że U/…/ jeździła z O. Tyrasińskim do Gdyni. Podczas pożegnania O. Lucjusza w 1967 r. na lotnisku wręczył on U/…/ duży plik pieniędzy. Jest pewne, że U/…/ była kochanką O. Tyrasińskiego. Po pożegnaniu O. Lucjusza odwieźliśmy U/…/ i jej męża samochodem pod ich dom. U/…/ zleciła mężowi, aby otwierał bramę wjazdową, a ona w mojej obecności całowała się w samochodzie z paulinem O. Feliksem Schabowskim.

Męża U/…/ paulini oceniają jako fajtłapę, który jest pod całkowitym wpływem żony.

Państwo /…/ bardzo dobrze znają się osobiście z generałem paulinów O. Jerzym Tomzińskim. Osobiście widziałem, jak U/…/ razem z mężem odwiedzała Tomzińskiego u paulinów w Warszawie przy ul. Długiej. Tomziński przy każdej okazji odwiedza mieszkanie /…/ w Warszawie przy ul. Srebrnej. Kilkakrotnie jadą samochodem wspólnie z Tomzińskim zajeżdżaliśmy na ulicę Srebrną, gdzie Tomziński wysiadał i zostawał w mieszkaniu /…/. Mówi się, że U/…/ jest kochanką Jerzego.

U/…/ zna bardzo dużo paulinów, którzy opowiadają, że zdradza ona nagminnie męża.

U/…/ miała serdeczną koleżankę Elizę, która też była „ósemką”.

                                                                                           WOJCIECHOWSKI

Omówienie:

            Tajny współpracownik dostał zadanie, przy najbliższej okazji złożenia wizyty rodzinie /…/ w Warszawie. Jako ich dobry znajomy wręczy U/…/ drobny upominek.

Wyk. w 2 egz.

Druk J.M.

– k. 508

                                                                                       Warszawa, dnia 8-XII-1969 r.

                                                                                                          T a j n e

                                                                                                          Egz. Nr 2

N O T A T K A  S Ł U Ż B O W A

ze spotkania z t.w. ps. „Bonifacy Szczepański” w dniu 4-XII-1969 r.

W dniu 4-XII-1969 r. t.w. „Bonifacy Szczepański” zgodnie z otrzymanym zadaniem złożył wizytę w godzinach wieczornych ob. U/…/, będącej w naszym operacyjnym zainteresowaniu. Po wejściu do mieszkania U/…/ przyjęła t.w. bardzo serdecznie częstując go naprędce herbatą i słodyczami. Była trochę zdziwiona jego wizytą oraz czyniła lekkie wymówki za zerwanie z nią kontaktu. Przejawiała ciekawość, jak się czuje w obecnej roli i jak ułożył sobie stosunki z „Instytutem”, a szczególnie z M. Okońską. Podczas dalszej rozmowy nadmieniła, że mąż jej w ubiegłym tygodniu był na Jasnej Górze, ona natomiast wybiera się tam w najbliższą sobotę. W dniu 4-XII-69 r. mąż jej wyjechał służbowo do Lublina. W trwającej około godzinnej rozmowie, wg relacji t.w., mówiono o starych znajomych m.in. U/…/ nadmieniła, iż w dalszym ciągu przyjaźni się z ich wspólną znajomą dr med. Krystyną K/…/ z Białej Podlaskiej, która jest miłością O. Lucjusza Tyrasińskiego. Z O. Lucjuszem obie utrzymują kontakt listowny. W zakończeniu rozmowy U/…/ bardzo serdecznie zapraszała t.w., by często ich odwiedzał, zawsze znajdzie się dla niego – miłego gościa co dobrego i mocniejszego. Przepraszała za to, że dzisiaj tak skromnie to wypadło. Prosiła, by został jeszcze dłużej, to po położeniu dzieci do łóżek będą mogli jeszcze porozmawiać. Ze względu na to, że t.w. spieszył się bardzo podziękował za gościnność obiecując wpaść jeszcze przy okazji pobytu w Warszawie. Prosił również o odwiedzenie go na Jasnej Górze.

                                                                                  Inspektor Wydziału IV

                                                                                /-/ kpt. – H. SNAKOWSKI

Odbito w 2-ch egz.

Egz. Nr 1 – teczka robocza t.w.

Egz. Nr 2 – Wydz. I Dep. IV MSW

Druk ICh opr. SH.

Nr masz. 2755.

– k. 639

                                                                             Warszawa, dnia 19 stycznia 1970 r.

                                                                                              T a j n e

                                                                                              Egz. Nr 2

N O T A T K A   S Ł U Ż B O W A

ze spotkania z t.w. „Bonifacy Szczepaniak”

w dniu 16-I-1970 r. na MK „Arka II”

            Podczas spotkania t.w. podał następującą informację:

            W dniu 16-I-1970 r. znana mu „ósemka” Krystyna [dopisano Szajer] zwróciła się do niego z prośbą, czy mógłbym wspomóc finansowo U/…/, która prosiła ją i M. Okońską o wstawienie się za nią. Dlatego przedstawiają mu tę sprawę, ponieważ one same gorąco to popierają. Nadmieniła przy tym, że chodzi o sumę około 30 tys. zł, która potrzebna jest U/…/ na kupno domku we Włochach pod Warszawą. Domek ma kosztować około 70 tys. zł.

Celem bliższego omówienia tej sprawy U/…/ prosi, by przyjechał do niej do domu. T.w. wobec Krystyny wyraził zgodę i w godzinach wieczornych udał się do U/…/i. W domu oprócz jej męża zastał bliżej nieznanego mężczyznę imieniem Andrzej i kobietę prawdopodobnie „ósemkę”. Wobec tego, że U/…/ nie chciała poruszać sprawy pożyczki przy wszystkich poprosiła t.w. do kuchni i tam zwróciła się do niego o pożyczenie na dłuższy czas sumy 25 tys. zł, która potrzebna jej jest do zmiany mieszkania. Nie mówiła przy tym bliżej jakiego i gdzie, t.w. również nie wypytywał o bliższe szczegóły. Odnośnie pożyczenia 25 tys. zł t.w. odpowiedział, że sumę taką może pożyczyć, ale tylko w porozumieniu i po akceptacji wyższych przełożonych i rady domowej. Natomiast bez porozumienia może pożyczyć tylko 10 tys. zł. Suma ta nie zadawalała U/…/, ale w końcu przystała na nią. Uzgodniono również, że odda ją w przeciągu 3-ch lat, wcześniej bowiem nie będzie mogła ze względu na obecne warunki materialne. Liczy się z tym, że wkrótce rozpocznie pracę jako socjolog i na to, że jej mężowi uda się wyjechać w miesiącu wrześniu tego roku do Anglii, do kuzyna i tam zarobić trochę forsy, obawia się tylko, czy władze wydadzą mu paszport. Jeżeli uda się im zrealizować te plany, wówczas może uda jej się oddać wcześniej pożyczoną sumę. W toku dalszej dyskusji stanęło na tym, że U/…/ przyjedzie do Częstochowy po wspomnianą sumę w sobotę 17-go stycznia br.

            Podczas spotkania t.w. radził się, jak ma postąpić w tej sprawie. Podkreślił przy tym przyjaźń, jaka istnieje pomiędzy generałem a U/…/ oraz popieranie tej sprawy przez „ósemki”. Uzgodniliśmy, że t.w. pożyczy tę sumę za pokwitowaniem, by być krytym przed generałem i nie stracić na zaufaniu „ósemek”.

Zadanie dla t.w.

Jeżeli będzie możliwość ustalić w rozmowie z U/…/ bl. dane odnośnie kupna domku.

                                                                                  Inspektor Wydziału IV

                                                                                  /-/ kpt. – H. SNAKOWSKI

Odbito w 2-ch egz.

Egz. Nr 1 – teczka robocza t.w.

Egz. Nr 2 – Wydz. I Dep. IV MSW

Nr masz. 113

Druk ICh opr. SH.

Proszę mi napisać, czy sprawy sercowe ojca Tomzińskiego znalazły odbicie w publikowanym kilka lat temu wywiadzie-rzece? Rozmówca dostojnika- pan Polak- nie raczy odpowiadać na maile.

Poza stronę internetową Andrzeja Czumy informacje o donosach Osiadłego publikowano za Czumą w „Echu Dnia” z okazji nadania zakonnikowi tytułu Honorowego Obywatela Pionek. Rewelacje Czumy radni Pionek zlekceważyli, im wolno w swoim mieście wszystko.

Jednak na Wikipedii i na stronie Jasnej Góry nie powinno się kłamstw podawać. Wydaje się jednak, że działa tam pauliński public relations. Jestem ciekaw, gdzie zakonnicy uczą się tego PR-aru? Na tych stronach Osiadły przedstawiony jest jako zasłużony i prawy duchowny, ofiara komunistycznych represji, ale mało konkretnie.

Lektura dokumentów w czytelniach IPN zaprzecza temu portretowi. Jeden z apologetów Osiadłego doszukał się nawet tego, że to staliniści represjonowali paulina. Wg wyroku WSR w Lublinie z 20.10.1960 r. Osiadłego skazano na 3 lata więzienia za: /…/ 5.06.1960 r. w Leśnej Podl. pow. Biała Podl. nadużył wolności sumienia i wyznania w celach wrogich ustrojowi PRL. Podczas publicznego kazania na odpuście podawał fałszywe wiadomości o prześladowaniach kościoła i instytucji kościelnych w Polsce zarzucając wiernym bierną postawę wobec takiego stanu rzeczy i nawołując ich do walki mającej położyć kres prześladowaniu. Stalinizm w 1960 r.? Tak, ale w Albanii. Podaję ten przykład, jak autorzy „kościelni” podlizują się białej legendzie paulina. Nie neguję faktu uwięzienia Osiadłego, ale przeciwstawiam 3 lata więzienia i zastrzeżenie wyjazdów do 1971 r.- współpracy paulina z SB trwającej od 1967 r. do końca komuny.

Według zapisów ewidencyjnych SB Osiadły został zarejestrowany jako tajny współpracownik Wydz. IV KMO w Warszawie ps. „Bonifacy Szczepaniak” w dniu 19.10.1967 r.- nr 3919; dobrowolnie zgodził się na współpracę do zagadnienia kleru zakonnego. Po wielu latach „rejestracji”, w dniu 26.04.1979 r. tw ps. „Bonifacego Szczepaniaka” przekazano do prowadzenia funkcjonariuszom Wydz. V Dep. IV MSW, co ja odczytuję jako awans; rejestracji dokonano pod nr. 55856. Sukcesorem Dep. IV MSW był Departament Studiów i Analiz, którego funkcjonariusze w pamiętnym styczniu 1990 r. „dorobek” tego tajnego współpracownika zniszczyli. Nikt, ani paulini z pokolenia JPII, ani historycy IPN, ani tym bardziej wikipedyści nie są zainteresowani odtworzeniem tego dorobku.

Zachowało się nieco materiałów sprzed skazania Osiadłego, już wtedy delegat z centrali właściwie ocenił osobowość kandydata. Natomiast ja proszę Państwa, aby czytać te dokumenty pod kątem zachowania reguły zakonnej.

– k. 45 Wyciąg z doniesienia informatora ps. „Oskar” z 24.02.1958 r., Ściśle tajne

EFREM /OSIADŁY/

Przysłowiowa „cicha woda”. B. ostrożny, nieśmiały, raczej cichy i b. skryty. Zawsze albo się uśmiechał, albo mówił, że nic nie wie, udawał nawet, i to jest sprawdzone, że nie rozumie, o co chodzi. Zwierzał się tylko raz- wtedy, gdy miał zamiar opuścić zakon, bo magister z powodu niezdanych egzaminów groził mu wyrzuceniem od Paulinów. Wtedy był b. rozgoryczony /zimą 1952 r./ krytykował i narzekał na wszystkich od przeora zaczynając, a na ogrodniku kończąc. Wstawiałem się, pamiętam, za nim i dlatego go zatrzymano w zakonie. Nawet mu poszedłem na rękę i przyjąłem egzamin z prawa kanonicznego w czasie przerwy, gdy X STAWINOGA był trochę zajęty rozmową z X. BRACHA- dzięki temu tylko zdał. Był zawsze za to wdzięczny mi.

            O polityce z nim nie można było mówić, bo on nigdy niczego nie wiedział, nie miał własnego zdania i nie umiał powtórzyć tego, co inni mówią albo myślą. Indyferentysta typowy.

                                                                                              „Oskar”

 

Wyk. w 2 –ch egz.

1 egz. W. V D. III MSW

2 t. pracy

            FZ/BL                                                Za zgodność:

                                                                       /-/ Faryna Zbigniew

– k. 46 Wyciąg z doniesienia informatora ps. „Jadwiga” z 29.09.1958 r., Częstochowa 9.10.1958 r.

Podobne sprawy miały miejsce z O. „Efrem”, który obecnie jest na placówce w Oporowie k. Kutna. Żył on i był mocno związany z ob. P/…/ Zofią, zam. w Częstochowie przy ul. Barbary. Wymieniona jest członkinią chóru na Jasnej Górze, zaś matka jest sprzątaczką na Jasnej Górze. Jak słyszałam, to wymieniona obecnie spotyka się z O. Efrem, do którego jeździ na placówkę, skąd przywozi różne paczki. Zaznaczam, że był taki okres, gdzie mówiło się, że O. Efrem ma opuścić zakon i ożenić się z ob. P/…/, lecz o powyższej sprawie dowiedział się ówczesny przeor O. Jerzy, który nakazał O. Efrem ścisłe życie zakonne.

                                                                                  Za zgodność:

                                                                                              /-/

– k. 48 Raport z przeprowadzonej rozmowy operacyjnej z ob. P/…/, Warszawa 21.11.1958 r., Ściśle tajne

P/…/ od kilku lat jest członkiem chóru Jasnogórskiego. Ogólnie zna wszystkich paulinów i osoby świeckie pracujące czy też zamieszkałe na Jasnej Górze. Bliżej zna b. kustosza Jasnej Góry O. Teofila Krauzego, O. Aleksandra Rumińskiego, O. Efrema Osiadłego, O. Salezego Strzelca, O. Wincentego i O. Władysława. Jak podaje informator ps. „Jadwiga” P/…/ z O. Efremem łączą stosunki miłosne- mówi się nawet o tym, że O. Efrem opuści zakon i zawrze z nią związek małżeński.

Matka P/…/ pracuje w klasztorze OO Paulinów fizycznie.

P/…/, mimo iż posiada tylko podstawowe wykształcenie, w czasie rozmowy zrobiła na mnie wrażenie osoby dość inteligentnej i mimo młodego wieku wyrobionej życiowo.

Rozmowę [z] w/w przeprowadziłem w celu zorientowania się w celowości i możliwości pozyskania jej do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa oraz ustalenia nowych szczegółów o OO Paulinach i ich kontaktach. Należy stwierdzić, że chociaż pytałem ją bardzo ogólnie, rozmawiała dość szczerze i chętnie.

W rozmowie P/…/ m.in. podała, że chór jasnogórski liczy 60 osób, których bliżej zna:

Szewczyk Celinę- pracownica PPRN w Cz-wie, Żyłkę Emilię, Góra Irenę, Odyniec Helenę, Marię i Irenę Łopuszyńską, Teresę Kwiatkowską, Biskup Antoninę, Zielińskiego Józefa, Kulisiewicz Józefa, Oleś Antoniego i Wiśniewskiego- wszyscy zamieszkują w Częstochowie. Chórem bezpośrednio opiekuje się przeor Jasnej Góry O. Korneliusz Jemioł. Chór prowadzi Piotr Wontorski- przybył z Oliwy, przed przyjściem na Jasną Górę miał pracować w zespole pieśni i tańca WP.

Zna też organistów: Eugeniusza Brańkę, Kazimierza Lisowskiego i Jana Piskorskiego oraz stróża nocnego Kaczmarka  i kierowcę imieniem Stefan.

            Biorąc pod uwagę to, że P/…/ posiada dość szerokie znajomości na Jasnej Górze i wśród ludzi z nią powiązanych, oraz to, że często chodzi do klasztoru OO Paulinów, uważam, że pozyskanie jej do współpracy jest celowe. Należy wziąść [sic] pod uwagę i to, że można ją wprowadzić do Instytutu prowadzonego przez OO Jezuitów.

            P/…/ okazała jak największe zrozumienie zachowania prowadzonej z nią rozmowy w tajemnicy- uprzedzenie o obowiązku zachowania w tajemnicy treści przeprowadzonej z nią rozmowy przyjęła nawet z zadowoleniem.

            Ob. Woźniak Zofia zam. w Częstochowie naubliżała w obecności P/…/ jej znajomej Woińskiej Stanisławie, która podała Woźniak do sądu. P/…/ z tej też racji ma wystąpić na rozprawie jako świadek. Ponieważ wezwaliśmy P/…/ oficjalnie, powiedziałem jej, aby fakt ten wykorzystała wytłumaczeniu [sic] powodu wezwania ją na MO.

            P/…/ wyraziła również zgodę na prowadzenie z nią dalszych nieoficjalnych rozmów. Podała mi nr telefonu do pracy 11-22, po przedzwonieniu na który przedstawię się jako Jastrzębski. P/…/ pracuje w Spółdzielni Pracy Drukarsko-Introligatorskiej w Częstochowie przy ulicy Milczarskiego 1-3. Pracuje w godzinach od 7 do 15.

Rozmowę z w/w przeprowadziłem w obecności por. Mieczysława Mosura. Uważam też za słuszne, aby dalsze rozmowy prowadził z P/…/ por. Mosur- st. of. operac. Grupy Operacyjnej w Częstochowie, pracujący po zagadnieniu OO Paulinów.

                                               St. Ofic. Operac. Wydz. V Departamentu III MSW

                                               /-/ Benedykt  D R O B O T – Kpt.

Odb. w 2 egz.

            Uwagi Nacz. Wydz. V Dep. III MSW

                                                                                  C Y K A Ł A  – mjr

– k. 51 Raport z przeprowadzonej rozmowy operacyjnej z O. Efremem Osiadłym, Warszawa 2.12.1958 r., Ściśle tajne, Egz. Nr 2

personalia: /…/ Rozmowę z O. Efremem przeprowadziłem w Miejskiej Komendzie Mo w Częstochowie, gdzie w/w został oficjalnie wezwany w charakterze świadka.

            Na wstępie zadałem mu kilka pytań związanych z nielegalnym wydawnictwem OO Paulinów, odpowiedź, na które sprowadziła się do tego, że jest młodym ojcem, dwa lata po święceniach i nie jest w te sprawy wtajemniczony i nic nie wie. Na pytanie co należy do jego obowiązków na Jasnej Górze odpowiedział, że praca w konfesjonale i służenie do mszy, dodał przy tym, iż jest z niej bardzo zadowolony, ponieważ to mu najbardziej odpowiada.

            /…/

Br. Tytus w rozmowie z nami również wyraził się o O. Efremie, że nie lubi on się kłaniać przełożonym czy starszym ojcom, jest bezpośredni wobec braci. Dodał sam od siebie, że moglibyśmy z nim porozmawiać.

W oparciu o taką ocenę O. Efrema wezwano go na rozmowę w celu bezpośredniego zorientowania się, na ile szczerze będzie z nami rozmawiał, bliższego rozpoznania go i zadecydowania co do możliwości pozyskania go do współpracy.

Widząc, że O. Efrem odpowiada na pytania od niechcenia, lekceważąco, powiedziałem mu, że my na ślepo z ludźmi nie rozmawiamy i liczyliśmy na to, że będzie rozmawiał z nami szczerze. Nadmieniłem mu, że nie jest dla nas tajemnicą ich życie wewnątrz zakonne, wiemy i o tym, że potrzeby życia ziemskiego daleko eliminują „pierwotne powołania”. Dlatego też bardzo się dziwię, że ojciec występuje wobec nas w roli „zakonnika z czasów średniowiecznych”, a nie właściwej dla siebie. Przypomniałem mu przy tym o jego załamaniu  w latach kleryckich, kiedy wymyślał na każdego paulina, bo odczuł na własnej skórze wielką niesprawiedliwość.

Efrem zarumieniony jak dziewczynka powiedział, że przecież on rozmawia z nami szczerze, a jeszcze z większą tremą zapytał, że jest bardzo ciekawy, co my o nim wiemy- bo jeśli chodzi o lata kleryckie, to on sobie takiego załamania nie przypomina. Z kapłaństwa jest bardzo zadowolony- lubi spowiadać i służyć w kościele itp. Kilkakrotnie powracał do tego, że nie miał żadnych nieporozumień. Powiedziałem na to, iż szeroko się tłumaczą tylko winni i o ile czegoś podobnego sobie nie przypomina, aby się nie usprawiedliwiał, plotkami my się nie zajmujemy.

A o tym, co my wiemy, to może odłożymy na przyszłość, kiedy wszystko doskonale przemyśli i dojdzie do wniosku, że stać go na szczerą i przyjacielską rozmowę z nami. W tej chwili odnoszę wrażenie, że ojciec nie występuje we własnym imieniu, lecz środowiska, w którym przebywa, nielogicznym się wydaje, kiedy sarna broni wilka. Nic na to nie odpowiedział.

            Omówiłem kilka reguł i ślubów zakonnych ich literowe ujęcie i praktyczne poszanowanie, aby O. Efrem nie miał odwagi zastawiać się nimi wobec nas i bardziej zrozumiał ich legendarność. Powiedziałem mu, że reguła zakonna zabrania w celach używać pościeli, materaców piernatów, wyściełanych krzeseł, wieszaniu wielu obrazów i luster, zabrania własnych szaf na bieliznę i odzież, firanek na oknach itp. W celi może być: jeden stół, krzesło, umywalnia, krzyż i dwa obrazy.

W tym względzie reguła jest przestrzegana tylko w nowicjacie, klerykacie czy też wobec braci zakonnych. Ojcowie natomiast we wszystkich klasztorach posiadają w celach piękne kilimy na ścianach, kanapy, wyściełane krzesła, piękne firany, dywany na podłogach, po kilka obrazów itp. Żywności też nie wolno w celach trzymać- reguła zabrania, trzyma się jednak wiele przysmaków do nalewek włącznie.

Reguła mówi: kto spojrzy nieprzystojnie na niewiastę, już ją zażądał, co absolutnie nie przeszkadza w praktyce składać przystojnym paniom wizyt w mieszkaniach czy też otaczać się licznym gronem adoratorek na Jasnej Górze.

Po każdym przecież odpuście paulini mają nie wyczerpane źródło humoru z pątników, kpiny są na porządku dziennym.

Przypomniałem mu również, jak w praktyce przestrzega się ślubów ubóstwa czy też posłuszeństwa. Nie będę się szerzej rozwodził w raporcie na ten temat, jestem przekonany, że wystarczyło to, aby O. Efremowi wykazać, jak bierze górę życie i potrzeby ziemskie nad umartwieniem, „pierwotnym powołaniem” czy też kontemplacyjnym życiem zakonnym.

Efrem to się uśmiechał, to znowu czerwieniał jak burak, niemniej nic na to nie odpowiedział.

            Po krótkim milczeniu /w oderwaniu od tematu/ powiedział: Kościół chce z Państwem współpracować, niemniej Państwo nie dotrzymuje wielu przyrzeczeń. Wspomniał o nauczaniu religii w szkołach /on też w poprzednim okresie był katechetą/, o usunięciu zakonników ze szkół, o parafiach itp. Często odwoływał się też do ks. Prymasa Wyszyńskiego itp. Wszystko wypowiadał bardzo chaotycznie.

Czułem się jednak w obowiązku, aby w tej materii wyprowadzić go z błędu. Mówiąc o usunięciu katechetów zakonnych ze szkół wspomniałem mu o ustawie sanacyjnej w tym względzie z 1925 roku, że jeżeli chodzi o parafie, to większą szkodę proboszczom przynosi sam prymas, jak Państwo zalecając rozdrobnienie parafii, przecież żaden z proboszczy nie chce zrezygnować z większych dochodów i z tego powodu są przecież oburzeni nie na Państwo, lecz na prymasa, że przecież tylko prymas nie chciał podać żadnej kandydatury na kardynała, aby tym samym nie mieć konkurenta itp. Oczywiście podałem mu to z większym komentarzem. Widocznie za słabo przygotował się do takiej dyskusji, bo wycofał się i z tematu podjętego przez siebie.

Efrem przyjął bardzo niewygodną dla nas taktykę /ale wypływa to raczej z jego usposobienia/: siedział i słuchał, odpowiadał bardzo ogólnie i zdawkowo. Z tych też przyczyn uważałem za słuszne rozmowę z nim zakończyć. O ile rozmówca nie ustosunkowuje się do poruszonych tematów, trudno jest właściwie go ocenić.

            Powiedziałem mu, że mam nadzieję, iż o ile będziemy rozmawiali ze sobą ponownie, wiele zagadnień do tego czasu odpowiednio przetrawi i będzie bardziej rozmownym i szczerym wobec nas. Odpowiedział, iż nie wie, czy mu przełożeni na podobne rozmowy zezwolą. Podpowiedziałem, że przełożeni nie muszą wcale o tym wiedzieć, a po drugie może aprobatę przełożonych uzyskać komunikując im, że ojciec podejmuje zobowiązanie nawrócenia mię [sic]- komunistę na wiarę katolicką, a ja ze swej strony mogę mu /ojcu/ zagwarantować, że nie będę unikał rozmów w tej intencji. Uśmiechnął się, ale znowu nic nie odpowiedział. Kiedy powiedziałem mu, że jest już wolny, wstał, ale nie miał chęci odejść. Na stojąco rozmawialiśmy około 20 min., ale już on z kolei był nadzwyczaj rozmownym. Podniósł do dyskusji problem rewizjonizmu i Ziem Zachodnich.

W n i o s k i :

Efrem jest bardzo mało wyrobionym, uległym do przesady otoczeniu, z pewnością nie wypowiada własnego zdania. Nie ma odwagi przyznać się do wielu niezadowoleń z jego strony czy też zwierzyć się ze swych zamiarów. Jest bardzo flegmatycznego usposobienia, trochę zarozumiały. Chociaż dużo nie mówił, to jednak moich obciążających zarzutów pod adresem paulinów nie kontrował. Osobiście mam przekonanie, że gdyby udowodniono mu pewne jego prywatne wyskoki, właściwie pokierowano po pozyskaniu do współpracy P/…/ /z tych też względów nie wykorzystywałem w rozmowie materiału o jego miłostkach z P/…/, mam na uwadze jakąś przemyślaną kombinację, to O. Efrem na współpracę pójdzie. Oczywiście nie trzeba rezygnować z okazji prowadzenia z nim rozmów.

Efrema należy wytypować w charakterze kandydata na werbunek i w tym kierunku opracowywać.

            Rozmowę prowadziłem w obecności por. Mieczysława Mosura z Częstochowy.

                                            St. Oficer Operac. Wydz. V Departamentu III MSW

                                                           /-/ Benedykt D R O B O T – Kpt.

Dziwią się pewnie Państwo, po co jak tak pracowicie wykropkowuję dane osób, które nie są publicznymi i w dokumentach nie pisano o nich dobrze. Sam się sobie dziwię, w ten sposób nie spełniam podstawowego kryterium zatrudnienia na etacie w IPN. Pisałem przy sprawie żony Macierewicza o politologu, który w książce ujawnił imię, nazwisko i gdański adres kochanki Olbrychskiego, a niedługo potem zatrudnił się w IPN. W ramach wakacyjnego nadrabiania zaległości w lekturze zapoznałem się pobieżnie z dziełem „Tragarze śmierci”. W książce ujawniono imię, nazwisko i adres Pani Chylewskiej, która z koleżanką przesiadywała późnym wieczorem w knajpie „Victorii”. Już przez 2 sezony współautor Gadomski dzieła prowadził dla IPN seminarium. Nie mogę wykluczyć, że to jakiś product placement, a następną ich książką będą „Tragarze miłości”.

Reklamy