Teresa Sawicka- okres warszawski

Ponieważ dwaj panowie „B”- Branach i Bukowski- mają ogromny problem, aby wypowiedzieć się o uzupełnieniu swoich sieciowych biografii, dzisiaj bohaterką tekstu będzie odznaczona przez pisowskiego Ministra Kultury- Kazimierza Ujazdowskiego- wybitna pedagog z Wrocławia.

Bohaterka dokumentów (teczki zachowanej w mikrofilmie) nie zechciała podzielić się z Państwem opinią na temat współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Odpisała, że wykonała swój obywatelski obowiązek składając (obszerne) Oświadczenie lustracyjne na wrocławskiej PWST. Mnie i Państwu zaofiarowała relację telefoniczną, za co serdecznie podziękowałem.

Opinii prof. Sawickiej o SB należy szukać w innej teczce- Tadeusza Borowskiego, któremu w okresie trwania małżeństwa postawiła ultimatum SB albo ja.

Nie odpisałem dokumentacji finansowej z teczki, ale mogę poinformować, że są to 4 pokwitowania.

– Wniosek o opracowanie kandydata na tw z 21.11.1973 r., /…/ Sawicka posiada dotarcie do młodzieży aktorskiej, w której kręgach rodzą się nowe koncepcje teatru politycznego. Z uwagi na wykonywany zawód, tudzież walory osobiste (doskonała prezencja) będzie mogła być źródłem informacji ze znacznymi możliwościami manewrowymi.

sposób opracowania Do opracowania wykorzystam informacje B. Poręby, reżysera tudzież możliwości aktora R. Filipskiego, którzy znają Sawicką osobiście. W miejscu jej stałego zamieszkania zebrane zostaną informacje podstawowe.

– Kwestionariuszosobowy

/…/ Tw. Tessa pozyskana została w styczniu 1973 r. W tymże roku, w marcu otrzymała zadanie wzięcia udziału i przekazania o przebiegu spotkania przedstawicieli świata artystycznego z kard. S. Wyszyńskim. Tessa zadanie wykonała i informacja przekazana została do Dep. IV. Jednakże w oparciu o własne źródła informacji Dep. IV sporządził informację dla władz partyjnych, w wyniku której w stosunku do niektórych aktorów wyciągnięto konsekwencje za aktywny udział w spotkaniu. Wśród nich byli tacy, którzy udzielili tw. Tessa wydatnej pomocy w czasie, gdy stawiała pierwsze kroki na deskach teatralnych w Warszawie. To spowodowało, że odmówiła dalszej współpracy. Podejmowane później wielokrotnie próby wyjaśnienia sytuacji nie dały rezultatów.

Obecnie Tessa jest żoną znanego aktora Tadeusza Borowskiego i zarówno jej sytuacja w teatrze, jak też krąg osób, z którymi styka się prywatnie nie czynią z niej osoby o interesujących nas możliwościach operacyjnego dotarcia.

/…/

– Raport z pozyskania z 18.01.1973 r.

/…/ Ponadto należy opracować kierunkowy plan wykorzystania i szkolenia tw. „Tessa”. W planie należy założyć dojście tw. do interesujących nas osób np. Andrzej Seweryn i interesujących nas środowisk.

Zobowiązuję się fakt kontaktów z pracownikiem służby bezpieczeństwa zachować w ścisłej tajemnicy. W kontaktach będę się posługiwać pseudonimem Tessa.

                                                                                              Tessa

                                                                                  Teresa Sawicka

Zobowiązanie przyjął

kpt. Wiesław Poczmański

  1. 12.I.1973 r.

                                                                       Warszawa dn. 7 czerwca 1972 r.

                                                                       T A J N E

                                                                       Egz. pojedynczy

NOTATKA SŁUŻBOWA

            W dniu wczorajszym podczas spotkania z BP uzyskałem od niego informacje na temat młodej aktorki Teresy Sawickiej, którą Hanuszkiewicz postanowił obsadzić w głównej roli kobiecej w „Kochankach piekła” – Rymkiewicza. Jest to młoda, licząca sobie ok. 22 lat kobieta odznaczająca się dużym talentem aktorskim. BP zwrócił uwagę na jej poglądy, w których dominuje aprobata polskiej rzeczywistości. Sawicka jest w Warszawie dopiero od kilkunastu dni i nie ma tu jeszcze żadnego punktu zaczepienia ani też znajomości. Sądzi jednak, że w krótkim czasie uzyska jedno i drugie, ponieważ jest kobietą zarówno inteligentną, jak też zaradną. Wywodzi się z krakowskiej rodziny robotniczej, ojciec jest podobno robotnikiem w jednym z zakładów przemysłowych. Posiada też rodzeństwo – bodajże dwóch braci. BP postanowił zainteresować się Sawicką i udzielić jej pomocy w pierwszych krokach stawianych w Warszawie. Twierdzi, że chce pozyskać nowego człowieka dla sprawy uzdrowienia stosunków w kinematografii i dlatego chce powierzyć jej jakąś rolę w filmie o Hubalu, którzy powierzono mu do realizacji. Sawicką lepiej zna pochodzący także z Krakowa R. Filipski.

                                                                              Poczmański

                                                                       Warszawa dn. 24 czerwca 1972 r.

                                                                       T A J N E

                                                                       Egz. nr 1

NOTATKA SŁUŻBOWA

            W dniu wczorajszym poznałem aktorkę Teatru Narodowego – Teresę SAWICKĄ, która aktualnie gra główną rolę w „Kochankach piekła”. W bieżącym roku ukończyła ona szkołę teatralną w Krakowie i tam zauważył ją A. Hanuszkiewicz i zaangażował do swojego teatru. Mieszka ona w Warszawie przy ul. Barskiej /…/ /tel. /…/. W rozmowie zostałem poinformowany o przedstawieniu „Ślubu” Gombrowicza, jakie miało miejsce w Starej Prochowni w dniu 17 czerwca br. Tekst tego autora nie daje w zasadzie żadnych informacji o miejscu dziania się akcji, rzecz jest więc poza realiami miejsca i czasu, co daje reżyserowi znaczne możliwości interpretacji. Korzystając z tych możliwości reżyser przedstawienia – aktor Teatru Narodowego – Wojciech BRZOZOWICZ umiejscowił akcję sztuki w Polsce. Zaraz na początku na scenie widać trumnę, z której podnosi się żołnierz w mundurze armii Izraela i zastanawia się, gdzie on jest, po czym stwierdza, że miejsce wcale mu nie odpowiada i to stanowi okazję do zaprezentowania dość szerokiej gamy problemów z relacji Polacy-Żydzi. Przedstawienie odbyło się tylko raz, nie było żadnych plakatów, ponieważ widownię zapełniły osoby zaproszone. Sawicka nie mogła mi powiedzieć, kto grał „Ślub”, ponieważ nie zna aktorów i twierdzi, że nie pochodzą oni z żadnego z warszawskich teatrów. Na widowni zauważyła obecność Wajdy, Sity, Ewy Pokaz /aktorka Teatru Narodowego – Żydówka/, Dymszównej i Macieja Damięckiego. Wajda był zachwycony przedstawieniem i składał gratulacje reżyserowi. Inaczej zareagował M. Damięcki, który uznał, że przedstawienie było zdecydowanie antypolskie. Takiego zresztą mniemania jest także moja informatorka. Reżyser przedstawienia – wspomniany W. Brzozowicz prawdopodobnie szuka bliższych kontaktów z Sawicką i dlatego zaprosił ją do Prochowni. Proponuje jej współpracę w jakimś filmie, który ma kręcić, zainteresowany jest w podtrzymaniu z nią kontaktu. Mają się gromadzić wokół niego osoby o postawach syjonistycznych, a on sam reprezentuje ją w całej rozciągłości.

            W celu sprawdzenia informacji rozmawiałem dzisiaj z dyr. Olszewskim z GUKPPiW. Istotnie wiedział on o przedstawieniu Ślubu, ale ponieważ orientuje się, że rzecz jest właśnie ponad realiami miejsca i czasu, toteż wysłał na spektakl jednego pracownika niższego szczebla, który jeszcze nie zrelacjonował mu spektaklu, a obecnie przebywa na Festiwalu Opolskim. Dopiero w poniedziałek będzie możliwe dokładniejsze sprawdzenie informacji. Ponadto istnieje możliwość sprawdzenia jej poprzez kierownika Domu Młodzieży, który zajmuje Prochownię, z którym mogę podjąć nawiązany kiedyś kontakt.

            Brzozowicz nie poprzestaje na przedstawieniu Ślubu. Twierdzi on, że Polska jest krajem małym, nie liczącym się w świecie i także krajem, który nie wytworzył własnej kultury. Fascynuje go kultura Wschodu. Z tego właśnie względu, w ramach wykazywania małości kultury polskiej, zamierza w październiku br., a więc zaraz po zakończeniu sezonu ogórkowego, robić spektakl o K.K. Baczyńskim /udział w tym spektaklu proponuje Sawickiej/. Zamierza w nim wykazać, że Baczyński nie był człowiekiem, którego motorem działania były pobódki [sic] patriotyczne czy jakiekolwiek inne poza osobistymi, ale właśnie wręcz przeciwnie kierował nim swoiście pojęty duchowy narcyzm. W spektaklu Brzozowicz zamierza wykazać wręcz nieprzyzwoite traktowanie przez Baczyńskiego kobiet, w czym kierował się tylko egoizmem i egocentryzmem. Jeden z kolejnych programów, mającym iść w tymże kierunku, ma być poświęcony J. Kochanowskiemu.

            Sawicka jest dobrą znajomą R. Filipskiego /kontaktowali się w czasie jej krakowskich studiów/, a w Warszawie kontaktuje się z B. Porębą, w którego filmie ewentualnie grać będzie jedną z mniejszych kobiecych ról. Nie ulega wątpliwości, że obaj ci ludzie wywarli znaczny wpływ na ukształtowanie jej postawy i poglądów, w których dominuje emocja, a niekiedy wręcz brak logiki. Jednak jest ona kobietą młodą i sądzę dość łatwą do kształtowania. Układy, w jakich znajduje się obecnie, przy pewnej reżyserii jej postępowania, mogą okazać się owocne operacyjnie i przynieść wiele korzyści w zakresie rozpoznania tych środowisk, które reprezentuje Brzozowicz. W związku z tym zamierzam dokonać wstępnego opracowania Sawickiej i z konkretnymi wnioskami wystąpię po jego zakończeniu.

                                                                      Poczmański

– Arkusz przebiegu współpracy tw „Tessa” nr 34373 pozyskana 20.01.1973 celem uzyskanie manewrowego źródła informacji mającego dotarcie do środowisk twórczych. Zakładano, że w przyszłości źródło będzie miało możliwość dotarcia do środowiska filmowców.

Źródło: Tessa                                                                               18.1.73

Przyjął Poczmański

D O N I E S I E N I E NR 1

WOJCIECH BRZOZOWICZ – AKTOR TEATRU NARODOWEGO

                                               udziela się również

                                               jako reżyser w Starej

                                               prochowni.

Zrobił tam dwa spektakle. Pierwszy o Kochanowskim, drugi „Ślub” Gombrowicza. Powiada, że interesuje go od strony filozoficznej problem egzystencji ludzkiej, a oprócz tego, jak mawia: „sprawa chamstwa polskiego” na przestrzeni wieków po dzień dzisiejszy. Kultura dominującą wg niego jest kultura wschodu, natomiast Polacy są narodem godnym potępienia.

Następny program, którego próby już trwają, ma być poświęcony Baczyńskiemu, przy czym nie o twórczość wyrosłą z okupacji w tym programie ma chodzić, ale o to, że Baczyński był osobnikiem zboczonym seksualnie (kompleks Edypa) i skrzywionym psychicznie. Jego żona Basia, wg Brzozowicza, została zmuszona do poślubienia poety i była panienką lekkich obyczajów itp., itd.

Po Baczyńskim Brzozowicz ma zamiar realizować „Dziennik urzędnika”, którego jest autorem. Ma to być ostra satyra na naszą rzeczywistość.

                                                                                               Tessa

dopisek na marginesie Proszę zebrać bliższe dane o „Dzienniku

urzędnika” 19.1.73 /podpis nieczytelny/

Źródło: Tessa                                                                  21.I.1973

Przyjął: Poczmański

D O N I E S I E N I E

Potrzebując pomocy w sprawach głosowych skontaktowałam się przez p. Majdę (aktorka Teatru Narodowego) z p. prof. Wojutycką znakomitą specjalistką w dziedzinie foniatrii, wykładowcą w Łódzkiej PWSTiTie, gdzie pracuje od 17-tu lat. Z rozmowy z nią dowiedziałam się, że wie bardzo wiele na temat stosunków na tejże uczelni, doskonale jest zorientowana w sprawie gangu Sykały oraz powiązań tegoż (gangu) z Warszawą (wspomniała o min. Wiśniewskim). Podczas następnego widzenia z nią będę się starała pogłębić informacje na temat, ponieważ osobiście nie byłam nim zainteresowana.

                                                                                              Tessa

Informacja: Tw natknęła się na informacje dot. PWSTTiF w Łodzi nie wiedząc, że mogą one być dla nas interesujące. Prof. Wojutycka-Saciukowa jest kobietą o pewnych aberracjach psychicznych powstałych na tle obsesyjnej zazdrości o męża, jednak wiadomości dot. sytuacji w PWSTTiF mogą być interesujące. Tw. powtórnie będzie się widziała z nią, 23 bm. wyjeżdża bowiem tego dnia do Łodzi.

Zadania: W rozmowie pogłębić informacje o PWSTTiF, w razie gdyby Saciukowa wyraziła zdziwienie tymi zainteresowaniami, od tematu odstąpić.

                                                                                  Poczmański

Źródło: Tessa                                                                                                12.II 73

Przyjął: Poczmański

D O N I E S I E N I E No 3

DYREKTOR ARTYSTYCZNY TEATRU NARODOWEGO ADAM HANUSZKIEWICZ JEST OSOBĄ, KTÓRA DECYDUJE O WSZYSTKIM. JEST MOIM ZDANIEM NIESŁYCHANIE CHIMERYCZNY I WPŁYWOWY. GRUPA JEGO SATELITÓW I „WIELBICIELI” UTWIERDZA GO W PRZEKONANIU, ŻE JEST NAJGENIALNIEJSZYM REŻYSEREM I DYREKTOREM. W TEATRZE JEST W TEJ CHWILI 107 AKTORÓW. Z TEJ GRUPY OKOŁO SZEŚCIU, SIEDMIU GRA GŁÓWNE ROLE, OK. 20-STU WAŻNE I MNIEJ WAŻNE. OCZYWIŚCIE TRUDNO ZAPRZECZYĆ, ŻE NIE SĄ TO LUDZIE UTALENTOWANI. DYREKTOREM ADMINISTRACYJNYM JEST p. T. KAŹMIERSKI, MOIM ZDANIEM ZNAKOMITY ORGANIZATOR, NIEZWYKLE PRACOWITY, GODNY PODZIWU. W TEATRZE PANUJE ATMOSFERA NAPIĘCIA I POWSZECHNEGO BRAKU ZAUFANIA. NIKT NIE JEST PEWIEN SWOJEGO JUTRA. AKTORZY CZUJĄ SIĘ ZAGROŻENI. Z TEGO, CO MI WIADOMO, NIE ZNOSZĄ DYREKTORA, ZA WYJĄTKIEM OCZYWIŚCIE TYCH, KTÓRZY ZAŁOŻYLI SOBIE, ŻEBY GO UWIELBIAĆ. PLAN REPERTUAROWY NA SEZON 72/73 NIE JEST Z NIEWIADOMYCH PRZYCZYN REALIZOWANY, NP. ZAMIAST „SNU SREBRNEGO” ZROBIONO „MAKBETA”, ZAMIAST BODAJŻE „CYDA” JEST W PRZYGOTOWANIU „REWIZOR”. WIELU AKTORÓW OPUSZCZA W TYM SEZONIE TEATR. POZA TYM PRZYGOTOWANO DO WYSTAWIENIA DWIE SZTUKI. W LIPCU UB. ROKU sztukę Pirandella i na początku OBECNEGO SEZONU „MĘŻA I ŻONĘ” FREDRY. SŁUCH O TYCH SZTUKACH ZAGINĄŁ. NIKT NIE WIE DLACZEGO. „PROCES” KAFKI, KTÓRY BYŁ MOIM ZDANIEM SCENICZNYM NIEPOROZUMIENIEM W SENSIE ARTYSTYCZNYM* ZDJĘTO PO KILKU PRZEDSTAWIENIACH. PO TYM ZREALIZOWANO „KOCHANKÓW PIEKŁA” RYMKIEWICZA, SZTUKĘ NIEDOBRĄ OD STRONY LITERACKIEJ. NASTĘPNY BYŁ „LORENZZACIO” w reż. Minca. POZYCJA NIECIEKAWA I ŹLE WYREŻYSEROWANA. UZUPEŁNIENIEM TYCH „NIEWYPAŁÓW” OKAZAŁ SIĘ „MAKBET”. TAK WIĘC „MARTWY SEZON”. DLACZEGO?

KILKA SŁÓW O SATELITACH P. DYREKTORA. Z TYCH, KTÓRYCH JA ZAUWAŻYŁAM NAJBARDZIEJ INTERESUJĄCYCH JEST DWÓCH: WOJCIECH BRZOZOWICZ I ZDZISŁAW WARDEJN. PIERWSZY TRAKTOWANY PRZEZ RESZTĘ ZESPOŁU Z POBŁAŻLIWOŚCIĄ I PRZYMRUŻENIEM OKA, DRUGI ZNIENAWIDZONY. Z. WARDEJN SPOWODOWAŁ TRZY LATA TEMU WYPADEK SAMOCHODOWY, W KTÓRYM ZGINĘŁY DWIE OSOBY. DOSTAŁ CZTERY LATA. PO ROKU POBYTU W WIĘZIENIU WRÓCIŁ DO TEATRU WITANY PRZEZ DYREKCJĘ JAK BOHATER. JEST KRNĄBRNYM, BEZCZELNY I NIEUPRZEJMY, CHOCIAŻBY W STOSUNKU DO STARSZYCH LUDZI.

                                                                                                                                            

  • HANUSZKIEWICZ BYŁ ZDANIA, ŻE JEST TO SPEKTAKL GENIALNY

 

W TEATRZE GRA SAME GŁÓWNE ROLE. KIEROWNIK LITERACKI TEATRU J.S. SITO, Z TEGO CO MI WIADOMO, NIE JEST  Z DYREKCJĄ W NAJLEPSZYCH STOSUNKACH. TAK SAMO JEGO ZASTĘPCA PANI EWA RYMKIEWICZ żona J.M. RYMKIEWICZA autora W. WSPOMNIANYCH „KOCHANKÓW PIEKŁA”. DLACZEGO NIESTETY NIE UMIEM JESZCZE POWIEDZIEĆ.

NA PIĘĆ PREMIER W UBIEGŁYM SEZONIE BYŁA JEDNA POLSKA POZYCJA I TO DELIKATNIE MÓWIĄC NIE NAJLEPSZA. JAK NA TEATR NARODOWY TO NIESTETY MAŁO. JEDNĄ Z PRZYCZYN, WYDAJE MI SIĘ, JEST TO, ŻE DYREKTOR STARA SIĘ DOPASOWAĆ REPERTUAR DO WARUNKÓW SCENICZNY[CH] ŻONY I SWOICH SATELITÓW.

NOWĄ OSOBA, KTÓRA WKRADŁA SIĘ NATYCHMIAST W ŁASKI DYR. HANUSZKIEWICZA JEST WOJCIECH PSZONIAK ZAANGAŻOWANY W TYM SEZONIE Z KRAKOWA. W KRAKOWIE PSZONIAK CIESZY SIĘ BARDZO ZŁĄ OPINIĄ. NIELUBIANY PRZEZ LUDZI, OSOBA PRZEBIEGŁA, WYRAFINOWANA I NIEUCZCIWA, I MOIM SKROMNYM ZDANIEM, NIEZDOLNA. ZAPRZYJAŹNIŁ SIĘ BARDZO Z WOJTKIEM BRZOZOWICZEM, O KTÓRYM JUŻ PISAŁAM POPRZEDNIO.

                                                                                              Tessa

Reklamy

Jacek Maziarski z Platformy Obywatelskiej

Za godzinkę dowiemy się, kogo nagrodzi wielka Kapituła. Osobiście typuję kandydaturę Pani Krystyny Śliwińskiej jako najlepiej spełniającej wymagania od życia członków Kapituły. Proszę sprawdzić, że ta właśnie kandydatka wykazała się „mądrością etapu”, gdy najpierw zapraszała na „Przystanek Niepodległość” Jerzego Zelnika, a w tym roku już nie.

Podobną „mądrością etapu” wykazuje się również przewodniczący Kapituły. Wspominałem o nim w poprzednim tekście o nagradzaniu przez Lecha Kaczyńskiego karierowicza w PRL. Jako endek z urodzenia świetnie odnalazłby się w Platformie Obywatelskiej. Nie od rzeczy wspominam tu o tej partii, ponieważ patrona nagrody widziałbym dzisiaj właśnie w tej formacji. Jedną z wymienionych w jego teczce współpracowniczek w opozycji lat 80-tych jest przecież Śledzińska-Katarasińska. Zresztą sami Państwo prześledźcie ewolucję poglądów Jacka Maziarskiego i zderzcie to poglądami jego syna. Działacz PO jak ulał, przypomina mi się tu postać „skaczącego po władzę” z innego środowiska Machalskiego.

Dobór dokumentów z teczek Maziarskiego jest subiektywny, ale ilustruje jak różni ludzie poszukiwali miejsca do niekoncesjonowanej działalności politycznej i znajdowali je w „Solidarności”. Sygnalizuję, że pomijam wiele obecnych tam wątków jak np. propagowanie przez Maziarskiego rozwiązania związków zawodowych za wskazaniem Mao; jego marzenia o byciu ministrem w rządzie PRL jako stanowisko należne działaczowi Stronnictwa Demokratycznego.

Czy członkowie Kapituły mieli te teczki w ręku? Nie, oni po prostu znali Maziarskiego z lat 80-tych i to był swój chłop.

– k. 41

Źródło: „JM”

Przyjął: Przybyła

                                                                Warszawa 17 września 1973 r.

                                                                                          TAJNE

Ocena nastrojów ludności w związku z pogłoskami o podwyżkach cen

INFORMACJA

W opracowaniu wykorzystano m.in. sygnały zawarte w listach do redakcji oraz informacje uzyskane od dziennikarzy różnych pism stołecznych.

1 Pogłoski o podwyżkach cen nasiliły się gwałtownie w ostatnim okresie. Sprawa zamierzonych podwyżek stanowi jeden z głównych tematów rozmów i pośrednio odbija się w korespondencji do redakcji. Na ogół mówi się o podwyżkach jako o fakcie przesądzonym. Do wiadomości publicznej przedostają się różne informacje uchodzące za wiarygodne. Np. z centrali handlu zagranicznego docierają wiadomości, że zagranicznym kontrahentom podaje się już nowe ceny na wiele artykułów. Sporo mówi się o drukowaniu nowych cenników. Większość rozmówców liczy się z faktem, że podwyżki będą miały b. szeroki zakres asortymentowy (m.in. skóra, tkaniny, drewno, wyroby metalowe, art. zbożowe, mleczarskie, a przede wszystkim wyroby mięsne). Uważa się, że wysokość tych podwyżek poważnie obciąży wydatki rodzin. Ponieważ stan niepewności utrzymuje się od dłuższego czasu, wywołuje to wzrost napięcia. Znaczną irytację spowodowała ostatnio podwyżka cen kaszy i groszku- przyjęto to jako odejście od obietnicy utrzymania ustabilizowanych cen na artykuły spożywcze. Z wielu listów przebija rozgoryczenie powodowane przez ukryte podwyżki cen.

            W środowisku dziennikarskim mówi się od trzech dni o wypowiedzi wicepremiera Tejchmy, który na spotkaniu z dziennikarzami zdementował kategorycznie pogłoski o podwyżkach i zapewnił, że polityka stabilizacji cen będzie kontynuowana.

2 Gdyby nastąpiła  poważniejsza podwyżka cen artykułów spożywczych, należy się liczyć- zdaniem większości rozmówców- z możliwością gwałtownego protestu w niektórych przynajmniej środowiskach. Najczęściej wskazuje się wielkie zakłady przemysłowe, w których dziennikarze spotykali się już z wypowiedziami robotników, że na zwiększenie cen zareagują tak, jak stoczniowcy w Grudniu. M.in. wymienia się Nową Hutę, Zakłady Cegielskiego, Pafawag, Łódź i kopalnie Zagłębia Dąbrowskiego. Są również opinie, że niezadowolenie może być szczególnie jaskrawo manifestowane w mniejszych zakładach filialnych, gdzie zarobki są niższe, a stosunki pracy budzą niezadowolenie. Istotny wpływ na przyjęcie podwyżek może mieć postawa niektórych środowisk mających duże możliwości wpływania na opinię. Wymienia się w pierwszym rzędzie nauczycieli, lekarzy i urzędników. W środowiskach tych utrzymuje się niezadowolenie z uzyskanych podwyżek płac, które nie zmieniły w istotniejszy sposób ich położenia materialnego, często natomiast zwiększyły obciążenia obowiązkami służbowymi. Studenci nie są traktowani jako środowisko, które mogłoby zamanifestować niezadowolenie z podwyżek cen. Tłumaczy się to m.in. wprowadzeniem korzystniejszego systemu stypendialnego. Nie wyklucza się natomiast, że młodzież przyłączy się do robotników, by okazać solidarność.

3 Oczekiwane podwyżki przyjmowane są bez zrozumienia. Uważa się, że nie stanowią one konieczności. Nie mogą one wpłynąć na zmianę struktury spożycia, ponieważ na rynku brak wielu artykułów zastępczych. W tej sytuacji jedynym pewnym skutkiem byłoby ograniczenie spożycia rodzin najniżej uposażonych, jak się uważa- głównie robotniczych i inteligenckich. Szczególnie drażliwa jest sprawa mięsa. Ceny wyrobów mięsnych uchodzą już teraz za zbyt wysokie w stosunku do zarobków. Często dokonuje się przeliczeń cen mięsa i zarobków w NRD, na Węgrzech, w CSRS.

  1. Nie wierzy się w możliwość zrekompensowania podwyżek cen podwyżkami płac. Dotychczasowy wzrost zarobków nie zaspokaja oczekiwań prawie wszystkich środowisk. Nacisk na płace był znacznie większy od postępów uzyskanych w podnoszeniu dochodów realnych. W świetle tych doświadczeń przeważa rozgoryczenie i niewiara w zapewnienie takiej formy rekompensat, które zrównoważyłyby uszczerbek w budżetach rodzin. Wobec wyczuwalnych nacisków na dalszy wzrost płac, już przy obecnym poziomie cen, możliwość decyzji podniesienia cen oceniana jest jako b. ryzykowna, ponieważ może zaktywizować i zradykalizować nastroje.

                                                                                              „JM”

                                                                                              [(zamazane)]

Uwaga: Powyższy tekst opracowany został na podstawie rozmów przeprowadzonych przez „JM” w środowiskach robotniczych i inteligenckich odwiedzanych zakładów pracy (wymienionych w tekście) oraz listów nadchodzących od czytelników do redakcji „Polityka”. Zebrane opinie „JM” skonsultował następnie z przedstawicielami środowiska dziennikarskiego, potwierdzając w całej rozciągłości ich uwagę i aktualność. „JM” został zobowiązany do dalszego śledzenia nastrojów i opinii związanych z krążącymi pogłoskami o podwyżkach cen niektórych artykułów.

                                                                                  Insp. Wydz. III Dep. III MSW

                                                                                              por. Cz. Przybyła

– k. 102 Notatka służbowa dot. Jacka Maziarskiego, Warszawa 22.10.1987 r., Tajne, Egz. poj.

            Wymieniony w latach 1956-58 w okresie studiów na UJ działał w reakcyjnym studenckim ugrupowaniu pn. „Polityczny Ośrodek Lewicy Akademickiej”. W latach 1980-81 wykazał dużą aktywność w wypracowaniu antysocjalistycznego profilu ówczesnego SDP. Działania swoje wiązał z orientacją na ekstremalne kręgi NSZZ „Solidarność”. Uczestnik tzw. „bloku odmowy” w środowisku dziennikarskim. Podejmował czynne działania w kierunku pomocy internowanym w stanie wojennym. W tymże zakresie ściśle współpracował z St. Bratkowskim, D. Fikusem, J. Kalabińskim, J. Ratajczakiem i innymi osobami z kierownictwa byłego SDP. Po wprowadzeniu stanu wojennego był przewidziany do internowania.

W 1984 roku udzielił wywiadu dziennikarzowi czasopisma „Liberation” porównując sytuację w Polsce z sytuacją Francji w okresie rządu „Vichy”. Utrzymuje kontakty z aktywnymi działaczami byłego NSZZ „Solidarność” przebywającymi aktualnie na emigracji na Zachodzie /Szwecja, USA/, którym przekazuje informacje i oceny sytuacji w Polsce zawierające tendencyjne i wrogie treści.

Aktywny uczestnik spotkań panelowych duszpasterstwa środowisk twórczych organizowanych w kościele NNMP w Warszawie przy ul. Przyrynek 2. Członek komitetu założycielskiego „Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich”. Członek grupy pn. „Konwersatorium Doświadczenie i Przyszłość”.

Przebieg pracy zawodowej

            W 1958 roku /w wieku 21 lat/ uzyskał dyplom mgr. Filologii polskiej UJ. W 1959 roku rozpoczął pracę w redakcji „Panoramy” w Katowicach, następnie od 1960 roku pracował na stanowisku przedstawiciela Zachodniej Agencji Prasowej na województwo katowickie. Od listopada 1963 roku pracował w redakcji „Dziennika Zachodniego” na stanowisku kierownika działu publicystyki.

W 1967 roku uzyskał na UJ dyplom dr. za pracę pt. „Anatomia reportażu”. W lutym 1968 roku objął stanowisko kierownika działu krajowego w „Panoramie” /Katowice/. Funkcję tę pełnił do lutego 1969 roku, po czym przeniósł się do Warszawy w związku z wyborem do Centralnego Komitetu Stronnictwa Demokratycznego na stanowisko kierownika Zespołu Propagandy CK SD. W 1970 roku powołany został w skład Sekretariatu CK SD.

Dalsza jego działalność dziennikarska datuje się pracą na stanowisku kierownika działu krajowego red. „Polityki” od 1971 roku, a od 1972 roku na stanowisku publicysty tejże redakcji.

W grudniu 1978 roku przeszedł do pracy w zespole redakcyjnym tygodnika „Kultura” na stanowisko kierownika działu publicystyki krajowej. Przed wprowadzeniem stanu wojennego miał objąć stanowisko redaktora naczelnego tygodnika „Samorząd” finansowanego przez NSZZ „Solidarność” Region Mazowsze.

Posiadane odznaczenia i nagrody

Złota Odznaka Zasłużony w rozwoju województwa katowickiego- 1964 r., Odznaka Zasłużony Działacz Kultury- 1967 r., Odznaka Tysiąclecia Państwa Polskiego- 1966 r., Złoty Krzyż Zasługi- 1969 r., krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski- 1974 r., Nagroda im. Juliana Bruna- 1964 r., Nagroda SDP- 1968 r., Nagroda Klubu Sprawozdawców Parlamentarnych- 1973 r., nagroda za zaangażowaną działalność publicystyczną związaną z VIII Zjazdem PZPR- 1980 r.

Dane o rodzinie

/…/

Stan majątkowy

/…/

Opracowano w Departamencie III MSW

– k. 63

Źródło t.w. ps. „Sławek”                            Katowice, dnia 23 września 1964 r.

Przyjął kpt. B. Radosz                                                                       T A J N E

D O N I E S I E N I E

Jacek Maziarski nigdy nie kryje się ze swoimi przekonaniami. Oczywiście należy do ludzi, którzy chcą robić karierę za wszelką cenę. Ponieważ jednak nasza polityczna, a szczególnie społeczna rzeczywistość mu nie odpowiada głosi takie m.in. hasła w dyskusjach ograniczających się do kilku osób:

– Trzeba zachować osobistą godność i nie wstępować do partii, to przynajmniej odcina nas /też jego/ od dzisiejszego ustroju,

– Uważa, że należy tworzyć cichą opozycję m.in. za opozycyjną gazetę uważa on „Dziennik Zachodni”, gdzie w sposób zawoalowany można głosić swe poglądy.

– Śląsk to „Katanga”, gdzie rządzi się absolutnie. A zdaniem Maziarskiego to żadna sztuka, gdyż można wtedy popełniać „błędy” i nikt ich nie ma szans wytknąć. Tak więc, jeżeli rządzi jedna partia, wiadomo, że nie ma mowy o demokracji. Jego zdaniem powinny być co najmniej 2 partie sobie przeciwstawne. Z tym, że on oczywiście w opozycyjnej.

– „Trybuna Robotnicza” organ KW to próchno, które się samo od wewnątrz rozleci, cytuję „Dziwię się, iż mają czelność twierdzić, iż są lepszą gazetą od Dziennika, gdzie jego zdaniem można się jeszcze dopatrzeć szczątków opozycji”.

                                                                                              „Sławek”

/…/

– k. 65 Wyciąg z notatki służbowej z 8.10.1964 r., Katowice 12.10.1964 r., Tajne, egz. Nr 1

            Uzupełniając podane informacje dot. Redaktora Jacka Maziarskiego t.w. ps. „Sławek” stwierdził, że wymieniony jest germanofilem i dużo zajmuje się sprawami niemieckimi.

            Będąc swego czasu w mieszkaniu prywatnym Maziarskiego w Chorzowie, pokazywał mu m.in. własną książkę hitlera „Mein Kampf”.

/…/

– k. 69 Wyciąg z notatki służbowej z przeprowadzonego spotkania z t.w. ps. „Zenek” 2.11.1964 r.

– W „Dzienniku Zachodnim” pracuje red. Maziarski Jacek, który wywodzi się z rodziny inteligenckiej i podkreśla to przy każdej okazji. Często wspomina o wujku- b. rektorze UJ. Uważa, iż inteligencja powinna zrzeszać się w SD, do której to organizacji za namową Leżeńskiego Cezarego sam wstąpił, a następnie namawiał do podjęcia analogicznej decyzji kolegów- dziennikarzy. Osobiście zwracał się w tej sprawie do t.w. ps. „Zenek”, na co otrzymał odpowiedź odmowną. Zaznaczył przy tym, że SD istnieje na zasadzie porozumienia i traktować je należy jako równorzędne PZPR. Do jego najbliższych przyjaciół należy Leżeński Cezary, który uprzednio był sekretarzem miejskiego Kom. SD w Katowicach, a obecnie zajmuje odpowiedzialne stanowisko we wspomnianej organizacji, kierując sprawami młodzieżowymi w kraju.

/…/

– k. 153

                                                                                   Kraków Chorzów 16.III. 1959

Z O B O W I Ą Z A N I E

            Ja, Jacek Maziarski zobowiązuję się zachować w ścisłej tajemnicy treść rozmowy, jaką przeprowadziłem i jaką będę prowadził z funkcjonariuszem Służby Bezpieczeństwa KW MO, jak również treść przekazanej informacji w dn. 16.III.59

            Uprzedzony jestem, że w wypadku ujawnienia treści rozmów i przekazanej informacji osobom trzecim mogę być pociągnięty do odpowiedzialności karnej z dekretu o ochronie tajemnicy państwowej i służbowej.

                                                                                  Maziarski

– k. 154 Notatka służbowa, Kraków 28.10.1959 r., Ściśle tajne, Egz. Nr 1

W dn. 26.VIII.1959 r. w hotelu orbisowskim w Katowicach przeprowadziłem drugą rozmowę z kandydatem na werbunek ob. M.J. Na spotkanie przyszedł on po uprzednim porozumieniu się z nim telefonicznie. Wstępna rozmowa dotyczyła problemów związanych z jego pracą zawodową i ewentualnymi studiami w Krakowie. W czasie tej rozmowy dowiedziałem się, że nadal pracuje on w redakcji „Panoramy”- jako dziennikarz i do Krakowa na razie mnie ma zamiaru wracać celem kontynuowania przerwanych studiów, gdyż nie pozwalają mu na to warunki rodzinne. Mianowicie ożenił się kilka miesięcy temu i obecnie spodziewa się dziecka, wobec czego nie chce samej żony zostawić. Z pracy w redakcji jest zadowolony.

Dalsza nasza rozmowa dotyczyła likwidacji Po prostu i związanych z tym zaburzeń. O temat ten sam zahaczył, podając przykład dziennikarza niemieckiego, który w tym czasie bawił w Warszawie. Oświadczył, że obecnie z perspektywy czasu ocenia negatywnie „Po prostu”, jednak uważa sposób jego rozwiązania za niesłuszny, ponieważ dało to atut elementom nieodpowiedzialnym do wystąpień. Po krótkiej, jednak dyskusji zgodził się ze mną, że za ten stan winę ponosi redakcja „Po prostu”. Będąc przy temacie „Po prostu” nawiązałem do strajku studenckiego w Krakowie, w wyniku czego sam powiedział, że strajk ten uważa za zbyteczny, podkreślając, że on w jego organizowaniu udziału nie brał. Następnie rozmowa nasza zeszła na temat kupionego przez niego samochodu i w ogóle życia prywatnego.

Rozmowa moja z M. odbyła się w atmosferze towarzyskiej.

Odniosłem wrażenie, że do rozmów z nami odnosi się on bardzo chętnie. Czuł się swobodnie i widać było, że obecnie inaczej ocenia pewne wydarzenia, aniżeli podczas pobytu w Krakowie. Z werbunku jego jednak zrezygnowałem, gdyż w związku z jego pobytem w Chorzowie i luźnym kontaktem z Krakowem, przydatność w sprawie byłaby znikoma. Na zakończenie rozmowy powiedziałem mu, że jak będę w Katowicach, to zadzwonię do niego i sobie porozmawiamy. Zapowiedź tę przyjął chętnie. Wobec kandydata występowałem jako Stachowski.

                                                                                  Kierownik Gr. IV W. III-go

Wyk. w 2 egz.                                                                        /-/ B I L L Jan

1 egz. teczka kandydata

2 egz. Sprawa „Wiosna”

 

Henryk Latocha, czyli Górnik Zabrze i paszport

Wszyscy cieszymy się wraz piłkarzami nożnymi z awansu na Mundial. Tego szczęścia nie doznał znany piłkarz Górnika Zabrze- Henryk Latocha. W latach 80-tych panował kryzys gospodarczy i każdy marzył o zarobku w walucie wymienialnej. Latocha wybrał kierunek południowy- na Wiedeń. Istniał wtedy szyling austriacki i zarobki w Austrii wielokrotnie przekraczały te w PRL.

Historię swojej emigracji Henryk Latocha opowiedział i ten wywiad można znaleźć w sieci. Strasznie narzekał na trudności paszportowe. Dziennikarz- pewnie hipster- nie wiedział, jak na pokuszenie można wodzić taką małą książeczką.

Pragnę więc dopowiedzieć, jak Henryk Latocha paszport sobie zdobył. Jaka wersja obowiązuje dzisiaj nie ustaliłem, ponieważ Henryk Latocha nie ma znajomych z dostępem do internetu.

Wg zachowanej ewidencji Służby Bezpieczeństwa Henryk Latocha został zabezpieczony w kartotece ogólnoinformacyjnej Biura „C” MSW przez por. Marka Mrowca funkcjonariusza Wydz. V Dep. I MSW w dniu 27.03.1985 r. Nieco mniej tajemnicza jest ewidencja Dep. I MSW- nazwisko piłkarza należy łączyć z numerem rejestracyjnym 16295, pod którym w dzienniku rejestracyjnym Dep. I MSW wpisano kontakt operacyjny ps. „Helm”.

Postanowienie o zniszczeniu teczki z 27.01.1990 r. uzasadniono: „materiały zawarte w sprawie nie przedstawiają aktualnie wartości informacyjnej lub operacyjnej. Wyklucza to celowość dalszego prowadzenia sprawy.”

Jeśli chodzi o ewidencję paszportową Latochy, to w latach 1964- 1978 wyjechał on za granicę 21 razy. Do 1983 r. wcale, a od tego roku z Polservicem do Austrii z paszportem wielokrotnym.

 

Lech Kaczyński odznacza Czterdziestolatka

Obiecałem kontynuację tekstu o prof. Krawczyku. Niedawno dowiedziałem się, że doradzał Premierowi Olszewskiemu. Ten tekst jest zapowiadaną kontynuacją, nie pada w nim nazwisko Krawczyk, ale jest o ekonomii (socjalistycznej), PZPR i wywiadzie cywilnym.

Nie tak dawno przez Radę Warszawy przeszły pisowskie protesty, iż nazwanie Ronda imieniem komunistycznego karierowicza to policzek dla mieszkańców stolicy. Niestety, nazwa Ronda przyjęła się. Jednak pobłażanie komunistycznym karierowiczom doszło nawet do Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który odznaczył takiego Czterdziestolatka w uznaniu zasług dla wolności Polski Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Prawdziwym Czterdziestolatkiem rysuje się postać Andrzeja Aranowskiego. Pochodził z Łodzi, jako student przeniósł się warszawską Politechnikę, „zamieszał się” w Marzec ’68. Sprawę działalności opozycyjnej umorzono, objęła go amnestia. Ostatecznie wybronił się na ekonomistę na UW. Opozycyjna przeszłość nie przeszkodziła Aranowskiemu we wstąpieniu do PZPR i w efekcie w objęciu dyrektorskiego stanowiska- m.in. dyrektor Biura Ekonomiki i Badań Rynku PPTT. W wypisz wymaluj Stefan Karwowski- dyrektor przedsiębiorstwa budowlanego. Dziewięć podróży służbowych do ZSRR, Chin i Rumunii to również dowód zaufania przełożonych. Natomiast w uzasadnieniu decyzji Lecha Kaczyńskiego podano „za wybitne zasługi na rzecz przemian demokratycznych w Polsce oraz za osiągnięcia w pracy zawodowej i społecznej”.

Nie wiemy jednak o Stefanie Karwowskim, że współpracował z wywiadem MSW. Na „fali wroniego karnawału”- wrzesień 1982 r.- nasz Karwowski został zarejestrowany w charakterze kontaktu operacyjnego Wydz. VI Dep. I MSW ps. „Zetoks”. Teczka osobowego źródła informacji została zniszczona w pamiętnym styczniu 1990 r. W Postanowieniu o zniszczeniu stwierdzono: „w/w wykorzystywany był w charakterze konsultanta; niewielkie korzyści operacyjne oraz ujawnienie niekorzystnych cech osobowych, a szczególnie naruszanie zasady poufności zakończyły nasze kontakty”.

Lech Kaczyński nie podejmował decyzji o odznaczaniu działaczy opozycji osobiście. W dniu 20.03.2006 r. powołał Zespół do opiniowania wniosków o nadanie odznaczeń. Przewodniczącą Zespołu została Janina Jankowska, która była tak dobra i wyjaśniła mi, że nie było możliwości sprawdzenia w IPN wniosków przesłanych przez stowarzyszenia kombatanckie. Dopowiem, że osobą, która rzekomo odmawiała rozpatrywania w IPN wniosków Zespołu, musiałby być Janusz Kurtyka, który jako Prezes wkroczył do podziemi archiwum centrali IPN w pamiętnych Trzech Króli 2006 r.

Oczywiście, tłumaczenia Pani Jankowskiej mam za nieprawdziwe. Po prostu w porywie rozdawania odznaczeń na prawo i lewo nikt nie myślał, że wśród kolegów z Marca o pewnych sprawach się nie mówi. Przy innej okazji może podam cały skład Zespołu, dzisiaj zwracam uwagę o dwóch nominacjach Prezydenta jak: Jacek Taylor- adwokat, który ręczył za Michała Boniego; Jan Żaryn- profesor, który w publikacji naukowej zapomniał o teczce swojego zaprzyjaźnionego księdza. Wg słów Pani Jankowskiej praca był społeczna, więc za jej niedomogi nikt nie odpowiada.

Ponieważ Prezydent Duda uznaje się za kontynuatora polityki społecznej Lecha Kaczyńskiego proponuję odznaczyć wszystkich funkcjonariuszy Wydziału X Dep. I MSW w uznaniu zasług dla budowy społeczeństwa rozdawnictwa tj. transferu państwowych pieniędzy z FOZZ do kieszeni prywatnych, taki komunistyczny program: 1000000+