Andrzej Wójcik- Fantastyczny życiorys

Wracając do sprawy donosu na radzieckiego dysydenta- Aleksandra Zinowiewa- oznajmiam, że pochodzi on z teczki pracy tw ps. „Andrzej”.

Andrzej Wójcik parał się w życiu różnymi rzeczami, wg Wikipedii tylko szlachetnymi. Jednak w Wikipedii jeden wątek z życia pisarza, dziennikarza i społecznika nie zmieścił się. Chodzi mianowicie o okres w życiu pisarza, gdy rozpoczynał międzynarodową karierę działacza środowisk science-fiction. Środowisko owo również okazało interesujące dla funkcjonariuszy Wydz. IV Dep. III MSW, z takim skutkiem, że Wójcik zaspokajał ciekawość oficera prowadzącego.

Dzisiaj Wójcik nie chce pamiętać tych spotkań, a w każdym razie nie chciał wypowiedzieć się na temat zawartości teczki.

– k. 5 Źródło Andrzej, Przyjął S. Jończyk, 14.11.1978 r.

OPINIA NA TEMAT PRZEDSTAWIONEGO DO OCENY NUMERU „PULSU”

„Jerzy Winkowski pisze od ładnych paru lat, ale nie ma szczęścia do recenzji wewnętrznych: owszem drukuje czasem wiersze w gazetach, zajmuje miejsca w konkursach, ale o książce nie ma mowy. Na ogół brak papieru… Nieocenzurowana Oficyna Wydawnicza ma w końcu dość ograniczone możliwości i siłą rzeczy musi dbać o dobór tekstów najbardziej doraźnie funkcjonalnych, a do tych „tylko poezja” nie należy.” /Bądź to, bądź to i bądź tu mądry/ To stwierdzenie zamieszczone na trzeciej od końca stronie numeru poprzedzone zostało prawie 14 arkuszami narzekania na kontrolę prasy, wydawnictw, literatury, życia kulturalnego, na próby wykorzystywania go do edukacji czytelnika, na próby poparcia literatury zgodnej z obowiązującym kierunkiem ideologicznym. W świetle całego numeru wspomniane powyżej działania są złem, które należy wyplenić, zniszczyć i wszelkimi sposobami zwalczyć, gdyż niszczą one kulturę spychając ją do roli instrumentalnego środka ideologicznego.

Mądrzy ludzie powiadają, że najwięcej o społeczeństwie, jego potrzebach, możliwościach i rozwoju wywnioskować można czytając rubrykę drobnych ogłoszeń. A ponieważ artykuł o Winkowskim spełnia tu rolę takiego właśnie drobnego ogłoszenia na nic w jego świetle wszelkie bombastyczne i górnolotne nawoływania o wolność słowa, przekonań, o czystą sztukę i niezaangażowaną kulturę. Wszystkie one bledną wobec tego oświadczenia. Czymże bowiem innym jest ten numer, jak nie wyselekcjonowanymi materiałami służącymi celowi takiemu samemu, jak selekcja innych czasopism- przekazowi określonej idei. To zresztą nie jedyne drobne ogłoszenie, które przeczy wolnomyślicielstwu, demokracji i prawu do dyskusji postulowanym na poprzednich stronach przez autorów.

Ot, choćby zawarte kilka stron wcześniej odpowiedzi dla autorów próbujących zamieścić coś w owym liberalnym, otwartym organie: wiersza „Święto chłopa” nie możemy zamieścić. Za bardzo ci chłopi przeintelektualizowani. Nie śpią po nocach, tylko myślą i myślą. Zaletą wiersza jest, że myślą przeciw reżimowi, a kilka linijek wcześniej „… A tak, pańskie drzewa symbolizują nie tyle patriotyzm, ile zasadę, że wolność to uświadomiona konieczność. Zresztą wiersz uważam, za dobry, to znaczy taki sam, jak wszystkie inne, które ostatnio czytuję w prasie oficjalnej. Radzę wysłać do „Poezji”.

Nie wiem, dla kogo przeznaczone jest to pismo, które pozwala sobie na taką nonszalancję wobec ludzi, którym w jednym z wiodących artykułów ideologicznych aplikuje stwierdzenie, iż „wszystko co nieoficjalne, dąży otwarcie do publicznego ujawnienia się i wypowiedzenia swoich racji. Dlaczegóżby z tej szansy nie miała skorzystać kultura? Jeśli dawniej oficjalne czynniki wstrzymywały druk książki, pisarz chował maszynopis do szuflady i cierpiał w milczeniu, albo, co gorsza- decydował się na skreślenia i kompromisowe poprawki. Dzisiaj bierze maszynopis pod pachę i zanosi go znajomej młodzieży, która z zapałem kręci korbą powielacza…” Ano widać nie. Nie wiem, czy potencjalni czytelnicy tego czasopisma będą zagłębiać się w takie drobiazgi, ale prawdą jest, że już to proste zestawienie ukazuje całą prawdę o czystości intencji jego wydawców. Wśród czytelników inteligentnych uruchomi to zapewne zasadę- „Kto od miecza wojuje…” i z tego powodu może nawet spełnić rolę odwrotną do zamierzonej, co nakazywałoby przymknąć oczy na jego społeczny obieg, gdyż dzięki przeoczeniu jego prokurentów spełnić może rolę, jakiej nie spełniłoby jego wyłapywanie z rynku. Ale istnieje i drugi rodzaj czytelnika, który tej rozbieżności postulowanych treści i rzeczywistego wykonania nie zauważy. I w tym miejscu do głosu dojdzie jego społeczna szkodliwość.

Co do oceny politycznej- jest ona jednoznaczna. Stare, od lat wyświechtane chwyty poniżej pasa poparte garścią niemożliwych do przeczytania w codziennej prasie, choć mało istotnych wiadomości /kto z kim się gdzie spotkał, jaki pomnik odsłonięto, komu przyznano za granicę nagrodę/- a wszystko to ziejące wprost nienawiścią do, właśnie do czego? Nie ma w tym piśmie w zasadzie ani słowa o ustroju- raczej o jego aparacie i zewnętrznych imponderabiliach, o ludziach pracujących dla jego dobra, o polityce gospodarczej. Wszystko to na zasadzie negacji czy ośmieszenia.

Trzeba by materiały zawarte w omawianym numerze podzielić na trzy grupy- publicystyczną, informacyjną i literacką.

Grupa pierwsza, do której zaliczyć należy tekst S. Barańczaka „Fasada i tyły…”, Jacka Woźniakowskiego „Prawo człowieka a kultura”, anonim „Warszawa- noc z 30 na 31 grudnia 1977” i Tadeusza Walendowskiego „25 lat telewizji w Polsce” jest zespołem tekstów najbardziej nierównych. Najsprawniej napisanym, najprostszym i odwołującym się do przykładów, z którymi w różnych miejscach działalności gospodarczej i administracyjnej spotkać się możemy jest tekst S. Barańczaka. Autor demonizuje wprawdzie zarówno masowość problemu fasadowości pewnych poczynać i jednocześnie zbyt wyeksponowuje odnowicielską rolę opozycji, ale… trafia w grunt dość znany i krytykowany również przez prasę oficjalną. Toteż w tej grupie jest tekstem najłatwiej przemawiającym do poszczególnych odbiorców, tekstem, z którym wiele osób, przynajmniej częściowo, musi się zgodzić.

Ale Barańczak to fachowiec, który wie, jak operować słowem. Dziwne tylko, że tak źle w tym kraju człowiekowi, który miał wszelkie dane po temu by było mu tu dobrze. Nie można natomiast wiele dobrego powiedzieć o fachowości pozostałych tekstów. „Prawo człowieka a kultura” Jacka Woźniakowskiego to zlepek zdań i sądów od sasa do lasa [sic], w którym konwencje ONZ przeplatają się z papieską encykliką, oświadczeniami biskupów i wypowiedziami filozofów. W sumie ma udowodnić zapewne, że człowiek w Polsce prawa do kultury nie ma. Trzeba jednak naprawdę dużo dobrej woli, by tekst ten doczytać do końca, a już szczególnych starań, by wywnioskować, o co autorowi chodzi. Pozostałe dwa artykuły nie są nawet godne szerszego omówienia.

Podobnie jak z tekstem Woźniakowskiego rzecz ma się z pierwszym z tekstów grupy literackiej- długim i rozwlekłym szkicem Janusza Maciejewskiego „Młoda poezja polska wobec tradycji”. I nie chodzi tu już o to, że ta młoda, zdaniem autora, poezja jest dzisiaj właściwie poezją średniego pokolenia, ale o podstawowy brak warsztatu krytycznego. Jeśli dokładniej wczytać się w ten tekst, to zauważyć można, że na końcu udowadnia autor zupełnie co innego niż to, o co chodziło mu na początku. Poza tym jest w wielu miejscach niespójny i wygląda na to, że brak mu określonej koncepcji.

Rewelacyjnym natomiast pastiszem, napisanym z dużą swadą, opanowaniem słowa, umiejętnością obrazowania i umiejętnością doboru cytatów jest „Poeta epoki paskiewiczowskiej” Adama Michnika. Tyle, że nie bardzo rozumiem, czemu takie ujęcie zagadnienia służy. Hasło o Polsce lat obecnych jako o Polsce pod zaborem jest żelaznym hasłem opozycji co najmniej od 10 lat. Tyle, że hasłem tak skompromitowanym, iż jego powielanie jest chwytem nikogo już nie zachwycającym. Tekst pełen nienawiści i jadu do kraju i panujących w nim stosunków /zdaniem Michnika oczywiście/ kwalifikuje właściwie autora do wsadzenia za kratki albo deportacji. Inna rzecz, że skoro się pisze za amerykańskie pieniądze…

Wiele dobrego powiedzieć można o stronie poetyckiej numeru. Właściwie większość zawartych w nim wierszy wskazuje na duże talenty i wypracowany warsztat autorów. Właściwie dyskwalifikuje je tylko tematyka, chociaż niektóre z nich np. „Walczyk poszukiwaczy złota” A. Galicza, zyskują swoje znaczenie takie lub inne, dopiero w kontekście całości pisma i mogłyby znaleźć swoje miejsce na łamach innych czasopism.

Znacznie gorzej przedstawia się sprawa prozy. Na uwagę zasługuje jedynie tekst Leszka Szarugi „Pudło”, nad którym można by się ewentualnie zastanowić. Tyle, że nie wiadomo, czemu on służy. W kontekście PULSU sprawa jest jasna- tania, niezdrowa dosyć w sumie sensacja na zasadzie „coś z tamtych lat”, poza …- jeden z utworów o charakterze rozrachunkowym z historią, być może jeszcze zbyt żywą, by być neutralną. Można by się ewentualnie zastanowić, co z tym tekstem zrobić, gdyż literacko jest dość dobry, a umiejętnie umieszczony może być neutralny. Pozostałe dwa fragmenty prozy są nijakie- ani to satyra, ani krytyka, ani nie wiadomo co. Raczej bez szans na inne miejsce publikacji, więc ich obecność wcale tu nie dziwi.

Wreszcie część trzecia- informacyjna. Wbrew zapowiedziom redaktorów pisma- również ukierunkowana i sterowana. Jej rzekomej wszechstronności i obiektywności dowodzić mają teksty informacji ogólnie dostępnych, ale brak na przykład jakiejkolwiek wzmianki o innych, poza spotkaniami, stronach działalności dysydentów- ot chociażby o dotacjach z Kanady.

W sumie całość nierówna- zdecydowanie ukierunkowana antypaństwowo, mająca wywołać w czytelniku wrażenie źródła przekazu „całej prawdy i tylko prawdy”. Nie spełnia jednak tego postulatu. Powiedziałbym nawet, że ten numer Pulsu jest w całości nudny i nieciekawy. Nie najlepiej świadczy to zarówno o świadomości działania, jak i fachowości jego redaktorów. I zbyt szumnym jest nazywanie go „podziemnym pismem”.

                                                                       „Andrzej”

– k. 11 Informacja operacyjna, Warszawa 14.12.1978 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. poj.

            Uzyskaliśmy wiarygodną informację, że w dniach 1-5 listopada 1978 r. w Brukseli (Belgia) odbywał się EUROCON IV- międzynarodowy kongres pisarzy uprawiających (science fiction) fantastykę naukową.

            W czasie kongresu w dniu 3 listopada 1978 r. w dyskusji wystąpił radziecki dysydent Aleksander ZINOWIEW. A. Zinowiew w przemówieniu pt. „Tak zwana fikcja naukowa” zawarł szereg akcentów antyradzieckich i antykomunistycznych.

Dowodząc, że paradoks literacki może mieć silny oddźwięk, jeżeli będzie wyrażał sytuację realną zawierającą tendencje sprzeczne, ZINOWIEW powiedział- „weźmy np. taki rodzaj literacki jak groteska i jej związek z rzeczywistością. Posłużę się dla zobrazowania mojej propozycji parabolą opowiedzianą mi przez Andrejewa. „Stwierdziliśmy przyjazd wagonów z kontenerami z naftą na dany dworzec, tu przetaczano naftę do cystern innego składu i dalej transportowano naftę innym składem.” O co chodzi? Zapewniam Was, że żadna fikcja paranaukowa czy naukowa nie może przeciwstawiać się żadnemu produktowi radzieckiej rzeczywistości. Okazuje się, że nafta ta została przetoczona, aby obniżyć średnią przebiegu wagonów. Można takich przykładów zacytować tysiące, są one częścią składową życia codziennego w Związku Radzieckim. Kiedy w moich książkach opisywałem niektóre z tych przykładów, reakcja Zachodu polegała na sklasyfikowaniu ich jako satyrę groteskową. Natomiast czytelnicy radzieccy żadnej satyry nie doszukali się. Jedni przyjęli to jako obelgę, inni dopatrywali się prawdy. W innym miejscu A. Zinowiew podnosi problem wzrostu nierówności w poziomie życia społeczeństwa komunistycznego, co może pokazać ZSRR jedynie fikcja literacka, bowiem jakiekolwiek badania w tej sprawie są niemożliwe i nikt na takie w społeczeństwie radzieckim nie zgodzi się. ZINOWIEW w innym fragmencie wystąpienia mówi- „literatura fikcyjna jest zbiorem bzdur, lecz nie każda bzdura jest fikcją literacką. Jeżeli np. radziecka propaganda głosi, że w ZSRR istnieje wolność słowa, będzie to po prostu oszustwem, a nie fikcją literacką. Jeżeli natomiast klasycy marksizmu, przywódcy komunistyczni, teoretycy komunizmu głoszą, że w komunizmie ludzie będą korzystać z dóbr jak z rogu obfitości, będzie to już typowa fikcja, a także oszustwo. Takie specyficzne kłamstwa i oszustwa rodzą fikcję literacką.

W dalszej części ZINOWIEW mówił- Jeżeli obiecujemy człowiekowi radzieckiemu mieszkanie dla każdej rodziny, możność studiowania, tanie mięso w sklepach, wolność podróżowania na Zachód itd., to po prostu nie uwierzy. Jeżeli obiecamy realizację wszystkich potrzeb, realizację wszystkich marzeń, żywotność do 500 lat, loty na Wenus, to nawet jeśli nie uwierzy, to wysłucha uważnie i przyjmie takie słowa jako fikcję literacką.

Przytoczone powyżej fragmenty wystąpienia A. Zinowiewa i inne znajdujące się w tekście w sposób jednoznaczny potwierdzają antyradziecki i antykomunistyczny charakter działań autora tak zwanej fikcji naukowej.

                                                                                  Mł. insp. Wydz. IV Dep. III MSW

                                                                                              ppor. S. Jończyk

– k. 29 Źródło AW, Przyjął S. Jończyk, 14.12.1978 r.

OPINIA NA TEMAT J. KOMOLKI

W wyniku przeprowadzonych w grupie młodych literatów i znajomych J. Komolki rozmów stwierdziłem, iż jego związki z grupami opozycyjnymi mają charakter luźny i niezaangażowany. Kontakty kol. Komolki z tymi kręgami zostały zainicjowane przez ludzi związanych z opozycją, gdy stało się jasne, iż Czytelnik nie zdecyduje się na wydanie jego powieści nagrodzonej w konkursie na debiut. Fachowcy, w tym Czesław Chruszczewski- prezes ZLP w Poznaniu /wieloletni działacz partyjny/ i Mieczysław Kurpisz- prezes Koła Młodych przy ZLP w Poznaniu zgodnie stwierdzają, iż wspomniana powieść Komolki jest propozycją o bardzo dużych wartościach literackich, a wszelkie fragmenty apolityczne autor zgodził się usunąć bądź przerobić. Czesław Chruszczewski podejmował już w sprawie Komolki liczne interwencje u władz.

Wszyscy rozmówcy stwierdzają, iż warto temu młodemu człowiekowi pomóc.

                                                                                  Andrzej

– k. 30 Informacja operacyjna, Źródło „Andrzej”, Przyjął S. Jończyk, 12.12.1978 r., Warszawa 13.12.1978 r., Tajne spec. znaczenia

W dniach 8-12 listopada 1978 odbyło się w Warszawie I Międzynarodowe Seminarium Klubów SF z Krajów Demokracji Ludowej „Orbity Przyjaźni” i II Ogólnopolski Konwent Klubów i Miłośników SF zorganizowane przez Ogólnopolski Klub Miłośników Fantastyki i Science-Fiction pod patronatem ZG SZSP. W organizacji imprezy partycypowały również: Wydział Kultury ZG ZSMP, Rada Uczelniana SZSP UW, Stołeczna Dyrekcja RSW „Prasa-Książka-Ruch”, Krajowa Agencja Wydawnicza, Komitet Badań Kosmicznych PAN i Centrum Naukowo-Produkcyjne Samolotów Lekkich PZL. Obrady i spotkania odbywały się w Warszawskim Centrum Studenckiego Ruchu Naukowego Z.St. SZSP ul. Mokotowska 48, siedzibie OKMFiSF- Klubie studenckim SZSP UW „UBAB” ul. Kickiego 12 oraz KMPiK w Pałacu Kultury i Nauki, Ekspressu Wieczornego, przy ul. Wolskiej i Zwycięzców.

W imprezie udział wzięli przedstawiciele 23 polskich klubów SF /delegacje 2 klubów: Gorzowa Wielkopolskiego i Olsztyna nie wzięły udziału ze względu na niemożność uzyskania przez delegatów zwolnień z pracy/ oraz przedstawiciele klubów SF w Bułgarii, Rumunii, NRD, ZSRR, na Węgrzech, a w charakterze obserwatorów prezydencki klubów w Szwecji /pisarz i wydawca Sam J. Lundwall/ i Kanadzie /wydawca Elisabeth Vonarburg/. Uczestniczyła w imprezie również oficjalna delegacja Związku Pisarzy ZSRR z przewodniczącym klubu pisarzy SF, prezydentem Euroconu Jeremijem Parnowem na czele.

Podczas seminarium omawiane były problemy wizji świata w literaturze SF oraz problemy narodowe w poszczególnych literaturach.

Poruszone zostały również problemy współpracy, wymiany informacji i organizacji wspólnych imprez przez kluby z Krajów Demokracji Ludowej. Na skutek nieporozumień pomiędzy delegacjami Rumunii i Węgier oraz neutralnej postawy delegacji NRD problem ten nie został ustalony do końca podczas oficjalnej debaty w SCN. W związku z powyższym w dniu 11.11.1978 o godz. 2000 w siedzibie ZG OKMFiSF odbyło się spotkanie zamknięte przedstawicieli klubów, w którym udział wzięli:

ze strony organizatorów /OKMFiSF/- Grażyna Sanojca- prezes ZG

                        – Andrzej Pruszyński- v-ce prezes d/s współpracy z zagranicą

                       – Andrzej Wójcik- v-ce prezes d/s wydawniczych

ze strony Związku Pisarzy ZSRR- Jeremij Parnow

ze strony radzieckich klubów SF- Aleksander Nasibow- prezes Klubu „Dynamo” w Moskwie

ze strony klubów w NRD- Erik Simon- pisarz, wydawca, przewodniczący delegacji NRD

ze strony węgierskich klubów SF- Janos Lantos- koordynator klubów SF w WRL, prezydent klubu TIT w Budapeszcie

ze strony klubów bułgarskich- Iwano Runew

                                               – Atanas Sławow- sekretarz klubu w Sofii przy CK DMK

ze strony klubów w Rumunii- Cornel Secu- prezes klubu SF w Timisoarze, przewodniczący delegacji Rumunii oraz w charakterze obserwatora Elisabeth Vonarburg /Kanada/.

            W wyniku przeprowadzonych rozmów postanowiono zacieśnić wzajemne kontakty pomiędzy klubami, doprowadzić do stworzenia wspólnego centrum naukowo-informacyjnego, które zbierałoby wszelkie wydawnictwa i publikacje SF i o SF z KDL i w miarę potrzeb udostępniałoby je osobom zainteresowanym. Postanowiono również, w miarę możliwości, organizować za zgodę organizacji młodzieżowych patronujących ruchom SF w poszczególnych krajach wspólne imprezy z udziałem dwóch lub wszystkich klubów narodowych. Postanowiono również postarać się o nawiązanie przez patronujące organizacje młodzieżowe umów o wzajemnej współpracy i wymianie.

            Od postanowień tych votum separatum zgłosiła delegacja rumuńska stwierdzając, że żadna współpraca o charakterze ogólnym klubów rumuńskich nie interesuje, co najwyżej nawiązane być mogą wstępne kontakty dwustronne obarczone licznymi zastrzeżeniami. Taka postawa spotkała się z ostrym potępieniem zarówno ze strony delegacji poszczególnych klubów, jak i ze strony przedstawiciela Związku Pisarzy Radzieckich. Ustalono więc, iż gospodarze spotkania przygotują do końca lutego 1979 dokument będący wynikiem rozmów i postulujący określone formy współpracy, a następnie roześlą go poprzez Wydział Kultury SZSP do organizacji patronujących narodowym ruchom SF oraz do Związku Pisarzy Radzieckich, które to organizacje po naniesieniu poprawek podejmą decyzje w sprawie dalszej współpracy i jej form. Ustalenie to nie obejmuje delegacji Rumunii, która nie wyraziła na to zgody. W charakterze obserwatora chęć przystąpienia do współpracy wyraziła natomiast strona kanadyjska.

            Przyjęto również, że Polska będzie organizatorem kolejnego II Seminarium.

            Jego założenia zgłoszone zostały do WK SZSP i na posiedzeniu Komisji Kultury w dniu 5.12.1978 r. w Warszawie ustalony został termin i miejsce kolejnego spotkania. Odbędzie się ono w dniach 5-9 października 1979 r. w Łodzi, a jego organizatorami będą ZG OKMFiSF oraz Oddział Łódzki OKMFiSF. Ze względu na wysoką ocenę tak ideową, jak i merytoryczną spotkania listopadowego seminarium właczone zostało do planu imprez centralnych ZG SZSP.

                                                                                  Andrzej

Omówienie

            Informację powyższą Andrzej opracował w oparciu o otrzymane zadanie. Jest to kolejny dokument wiążący „AW” z naszą służbą. Na operacyjną uwagę zasługują fakty dotyczące zachowania się delegacji pisarzy Rumunii, którzy przeciwstawili się jakiejkolwiek sformalizowanej współpracy literackiej pisarzy krajów socjalistycznych w zakresie fantastyki.

                                                                                                          ppor. S. Jończyk

– k. 33 Notatka służbowa, Warszawa 14.12.1978 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. poj.

            W dniu 12 grudnia 1978 r. źródło „AW” przekazał tekst przemówienia Aleksandra ZINOWIEWA- dysydenta radzieckiego na EUROCONIE (międzynarodowy kongres pisarzy fantastyki naukowej) w Brukseli (1-5.11.1978 r.). Przemówienie jest w j. francuskim.

                                                                                  Mł. insp. Wydz. IV Dep. III MSW

                                                                                              ppor. Stefan Jończyk

– k. 44 Informacja operacyjna spisana ze słów, Źródło: „AW” Przyjął: S. Jończyk. 12.12.1978 r., Warszawa 22.12.1978 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. Nr 1

            Adam WIŚNIEWSKI pseudonim literacki „SNERG” urodził się 1 stycznia 1937 r. w Płocku.

Aktualnie mieszka w Falenicy ul. D/…/ /zajmuje połowę bliźniaczego domku/. Jest rozwiedziony. W latach 1964-1974 pozostawał w związku małżeńskim z Krystyną WAWER, aktualnie przebywającą w Stanach Zjednoczonych. Krystyna WAWER wyszła po raz drugi za mąż za bogatego Amerykanina, mieszka w Nowym Jorku. Powodem rozwodu Adama WIŚNIEWSKIEGO była trudna sytuacja materialna jego rodziny. „SNERG” już wtedy nie pracował zawodowo, zajmował się pisarstwem fantastyczno-naukowym. Debiutował w 1964 roku. Aktualnie współpracuje z czasopismami „Kamena”, „Współczesność”, „Miesięcznikiem Literackim”. Pisarstwo gatunku science-fiction stanowi jego jedyne źródło utrzymania.

„SNERG” w 1973 roku wydał książkę pt. „Rabat”, która wznowiona została w roku bieżącym przez Wydawnictwo Literackie w Krakowie. Również w roku bieżącym Wydawnictwo Literackie wydało jego książkę pt. „Według łotra”. Recenzje książek „SNERGA” zamieszczone były m.in. w „Nowym Wyrazie” z czerwca tego roku. „SNERG” ostatnio złożył swoją trzecią książkę w „Iskrach”, z którą ma jakieś kłopoty. Twórczość „SNERGA” jest bardzo korzystnie przyjmowana na rynku czytelniczym.

Jego książka pt. „Rabat” uzyskała m.in. nagrodę Ogólnopolskiego Klubu Młodej fantastyki jako najbardziej poczytna w 30-leciu.

            Adam WIŚNIEWSKI- „SNERG” to człowiek bardzo inteligentny, posiadający dużą wiedzę ogólną. Osobiście twierdzi, że posiada jedynie 4 klasy szkoły podstawowej, co chyba nie polega na prawdzie. Jest typem geniusza-samouka. Jego dziwny sposób postępowania powoduje, że „SNERG” jest mało komunikatywny. Często szalony w swoich pomysłach np. w środowisku swoich znajomych „puścił plotkę, że właściciele prywatnych domków będą płacić podatek w zależności od wysokości domu, dla uprawdopodobnienia zmniejszył komin swojego domu- innym razem zorganizował konkurs w oddawaniu torsji na odległość”.

„SNERG” jest mistrzem w puszczaniu plotki osobom, które go mało znają.

            „SNERG” często nadużywa alkoholu. Nie zwraca uwagi na swój wygląd zewnętrzny i swoje otoczenie. Trzypokojowe mieszkanie, jakie posiada w Falenicy, jest wyjątkowo zaniedbane. Względnie umeblowany jest tylko jeden pokój. Na wyposażeniu tego pokoju jest szafa, stół, krzesło i maszyna do pisania, duża ilość książek porozrzucanych po całym pomieszczeniu.

            „SNERG” prowadzi samotny tryb życia, który wykorzystuje do częstych podróży, na które przeznacza znaczną część swoich dochodów. Wyjeżdżał także za granicę.

                                                                                  „ANDRZEJ”

Omówienie

            Informacja przygotowana na zapotrzebowanie tow. KRAWCZYKA z Wydz. IX Dep. III MSW, który jest w posiadaniu informującej jakoby „SNERG” zamierzał popełnić samobójstwo poprzez samospalenie. Samobójstwo to ma wykorzystać A. Michnik w swoich antysocjalistycznych działaniach. Źródło „AW” od szeregu lat zna „SNERGA”, utrzymują ze sobą przyjazne kontakty. „AW” ma możliwość poszerzenia informacji o „SNERGU”. Informacja „AW” wydaje się być obiektywną. Z całokształtu informacji wynika, że informacja uzyskana przez tow. KRAWCZYKA może być jeszcze jednym szalonym pomysłem „SNERGA” bądź puszczoną przez niego plotką.

                                                                       Mł. inspektor Wydz. IV Dep. III MSW

Egz. Nr 2 otrzymał Krawczyk

                                                                                  ppor. S. Jończyk

– k. 46 Informacja operacyjna źródła tw ps. „Andrzej”, przyjął S. Jończyk, 29.03.1979 r., Warszawa 30.03.1979 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. poj.

            Informacja w załączeniu

Omówienie

Informacja jest dokumentem charakteryzującym sytuację polityczno-literacką w środowisku młodoliterackim w Polsce. Tw ps. Andrzej w sposób krytyczny przedstawia zaobserwowane i przeanalizowane zjawisko szkodliwe dla rozwoju kultury w Polsce i rzutujące na stan bezpieczeństwa, bowiem następstwem ich są określone zagrożenia co słusznie zauważa źródło. Zjawiska, o których mowa w informacji, wystąpiły w ostatnich latach i mają tendencje wzrostowe, a występują we wszystkich kręgach i orientacjach młodoliterackich. Źródło w konkluzjach wskazuje przyczyny i skutki aktualnego stanu sytuacji w tym środowisku. Stan ten generalnie ocenia niekorzystnie dla kultury i bezpieczeństwa.

            Informacja wydaje się być prawdziwa, w części dot. zaangażowanych kręgów ”Gremium” i OKMFiSF potwierdzona.

            Informacja jest etapem długoterminowego zadania dot. zabezpieczania środowiska młodoliterackiego.

            Najbliższe spotkanie ustalono na dzień 10.04 br., poprzedzi je telefoniczne uzgodnienia.

Zadania: Tw. ps. Andrzej uszczegółowi opracowanie problemów i ich nasileń w poszczególnych kręgach uwzględniając konkretnie grupy i osoby. W informacji także uwzględni osoby, które wchodząc na drogę antysocjalistycznej działalności doznały ze strony grup antysocjalistycznych obietnic, które nie miały pokrycia. Termin 10 kwietnia maja 1979 r.

Przedsięwzięcia:

            1 Informację powyższą wraz z inf. objętą zadaniem na dzień 10.04 br. wykorzystać do opracowania dla władz politycznych całościowego dokumentu o sytuacji polityczno-literackiej w środowisku młodych literatów.

            2 Osoby przechodzące w dwu powyżej wymienionych informacjach rozpoznać pod kątem doboru na źródła informacji.

                                                                                  Insp. Wydz. IV Dep. III MSW

                                                                                              ppor. Stefan Jończyk

[dopisek- T. Jończyk

Informacja b. ciekawa po jej dalszym pogłębieniu i poszerzeniu

Przystąpić do opracowania właściwej informacji problemowej

                                                                       5 04 79]

– k. 47 ŚRODOWISKO MŁODOLITERACKIE W POLSCE. PRÓBA OCENY SYTUACJI I JEJ DETERMINANT CZ. I

/…/

– k. 55 Informacja operacyjna źródła tw ps. „Andrzej”, przyjął S. Jończyk, 16.05.1979 r., Warszawa 17.05.1979 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. poj.

            Informacja /w załączeniu/

1 Omówienie

Informacja jest analizą statystyczno-opisową stanu wydanych debiutów literackich. Zawarte w niej fakty poszerzają naszą wiedzę o środowisku młodoliterackim, a także ukazują pośrednie przyczyny korzystania przez młodych literatów z wydawnictw samizdatowych typu „Zapis” i „Puls”.

Informacja zawiera znaczny stopień obiektywizmu tw. w stawianych ocenach, poparty ścisłą argumentacją liczbową.

2 Przedsięwzięcia

            Informację wykorzystać do opracowania problemowego na środowisko młodoliterackie z przeznaczeniem dla centralnych władz politycznych.

3 Uwagi

– Dotychczasowe zadanie pozostaje aktualne

– W czasie spotkania wręczyłem wynagrodzenie, pokwitowanie w teczce personalnej

– Następne spotkanie 27.06.1979 r.

                                                                                   Insp. Wydz. IV Dep. III MSW

                                                                                              ppor. Stefan Jończyk

– k. 56 ŚRODOWISKO MŁODOLITERACKIE W POLSCE. PRÓBA OCENY SYTUACJI I JEJ DETERMINANT CZ. II

– k. 66 Notatka służbowa, Warszawa 14.02.1980 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. nr 1

            W dniu 13 lutego 1980 r. odbyłem spotkanie z tw. ps. Andrzej- po dłuższej przerwie związanej z finalizowaniem przez tw. studiów doktoranckich.

            Tw. ps. Andrzejowi zleciłem zadanie opracowania informacji nt. aktualnej sytuacji społeczno-politycznej w środowisku młodych twórców związanej z VIII Zjazdem Partii i wyborami do Sejmu i RN. Ustaliliśmy, że „Andrzej” zadanie wykona do dn. 18 lutego 1980 r.

            W końcowej fazie spotkania tw. ps. Andrzej poinformował, że około dwa miesiące temu w domku jednorodzinnym sąsiadującym z jego, zamieszkała Ewa DIJK wraz z dzieckiem. Wymieniona- wg relacji Andrzeja- do Polski przybyła z Holandii w następstwie rozwodu z mężem, który ma być lekarzem lub grafikiem. Ewa Dijk posiada samochód marki Volkswagen. Ewa D. skarżyła się „Andrzejowi” i jego żonie, że zmuszona jest kupować benzynę po droższej cenie i korzystać z talonów, tak jak cudzoziemiec, co obciąża ją finansowo. Ewa D. jest absolwentką polonistyki. Będąc przez kilka lat w Holandii zdobyła dużą wiedzę z języka holenderskiego, którą wykorzystuje do tłumaczenia tamtejszej literatury na język polski. aktualnie ma pracować nad tłumaczeniami dla Państwowego Inst. Wydawniczego.

Wg źródła- Ewa D. to kobieta niezrównoważona. Poznanie Ewy D. z rodziną tw. ps. Andrzeja nastąpiło około jednego miesiąca temu w drodze naturalnych sąsiedzkich uwarunkowań.

            Tematu tego nie rozwijałem w rozmowie z „Andrzejem”.

Z uwagi na to, że Ewa Dijk pozostaje w naszym operacyjnym zainteresowaniu planuję, po uzgodnieniach, powrócić do tego wątku rozmowy z tw. ps. Andrzejem i umiejętnie w zależności od potrzeb operacyjnych, nakierunkować go na rozpoznanie zachowania się wymienionej w miejscu jej zamieszkania.

            Uważam, że realizacja tego typu zadań przez źródło nie w pełni ukształtowane operacyjnie /nie w pełni sprawdzone/ powinna przebiegać stopniowo z zachowaniem tajności naszych zainteresowań.

            Ukierunkowanie pracy tw. ps. Andrzeja na rozpoznanie Ewy DIJK powinno przynieść obok bieżących korzyści operacyjnych i istotne zwiększenie możliwości operacyjnych źródła.

Wykonano w 2 egz.                                        Inspektor Wydz. IV Dep. III MSW

Egz. nr 1- teczka pracy

  1. ps. „Andrzeja” ppor. Stefan Jończyk

Egz. nr 2- sprawa dot.

            Ewy DIJK

Opr. SJ/SJ

[dopisek- Uważam, że możliwości operacyjne tw. ps. Andrzej w odniesieniu do E. Dijk są celowe do poważnego rozważenia.

            14.II.80           J…]

[dopisek- zgadzam się z wnioskiem uzasadnienia, aby „Andrzej” zainteresował się osobą E. Dijk w miejscu zamieszkania niezbyt aktywnie, by nie doszło do dekonspiracji.

            14/II 80                                              K. Majchr…]

– k. 67 Informacja źródła „Andrzej”, przyjął S. Jończyk, Warszawa 18.02.1980 r., Tajne spec. znaczenia

            Przyznać trzeba obiektywnie, że zainteresowanie problematyką i samym przebiegiem obrad VIII Zjazdu PZPR było zarówno w środowisku twórczym, jak i wśród działaczy organizacji młodzieżowych bardzo duże. /…/

Ocena

Tw ps. Andrzej wykonał zlecone zadanie- opracował informację dotyczącą odbioru problematyki zjazdowej przez środowisko twórcze i pracownicze KAW-u. Informacja wydaje się być prawdziwa.

Zadanie

Zgodnie z ustaleniami tw. ps. Andrzej wykorzystując naturalną płaszczyznę pogłębi znajomość z Ewa D. Zainteresuje się jako bierny obserwator jej kontaktom z cudzoziemcami na terenie miejsca zamieszkania.

Przedsięwzięcia

1 Wnioskuje o wykorzystanie informacji w całościowym opracowaniu Wydz. I dot. tej problematyki dla centralnych władz partyjnych

2 Następne spotkanie po 15.03 br. Termin wiążący ustalony zostanie telefonicznie

                                                                                  Insp. Wydz. IV Dep. III MSW

                                                                                              ppor. Stefan Jończyk

  1. Majchr…

            18/02. 80 r.

 

Reklamy

Barbara Wachowicz i wolnomyśliciele z „DoRzeczy”

Dzisiaj tygodnik „OdRzeczy” obchodzi jubileusz znanej dziennikarki. Przypuszczam zatem, że redakcja znalazła się w takiej fazie rozwoju, że nie będzie on możliwy bez pozyskiwania celebrytów „na chama”, a celebrytką Wachowicz niewątpliwie się już dawno temu stała. Przypomina mi to operację Tuska, gdy odbierał elektorat czerwonym, biorąc na listy Borowskiego i Rosatiego. Czy Lisicki widzi się na stołku senatorskim? Rad bym poznać nazwisko autora tego artykułu propagandowego, bo w wydaniu sieciowym nie podano.

Niektórzy autorzy tego tygodnika przedstawiają się jako „Rycerze prawdy”. Tak, popełnili kilka ciekawych tekstów, ale afiszowanie się z kłamcą lustracyjnym- b. ministrem SW albo robienie pomnikowego bohatera z trepa, który fiuta wykładał na prawo i lewo, dorobek ten przekreśla. Jest Pan, Panie Profesorze/Dyrektorze, zwykłym karierowiczem, który wszedł w układ, a teraz nie zaśpiewa Pan nic o Wachowicz dla swoich wiernych Czytelników?

Przechodząc do zasadniczej kwestii: o teczce Barbary Wachowicz pisałem wiele lat temu na łamach „Warszawskiej Gazety”; skromność nigdy nie była jej cechą, zawsze wysoko się ceniła.

„Barbara Wachowicz- podchody w kawiarniach i redakcjach”:

Znajomy: Andrzej Rajgrodzki

Ponieważ Barbara Wachowicz wykonywała w PRL zawód dziennikarza, ustawiła się cała kolejka funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa chętnych do jej pozyskania. Pierwszy – kpt. M. Greszta z centrali MSW – miał ułatwione zadanie, bo pani Wachowicz prowadziła kawiarniane życie: „Czas wolny poświęca na rozmowy ze znajomymi, których krąg jest dość szeroki.” W marcu 1963 r. bez problemu umówił się więc z nią w kawiarni na rozmowę wstępną. Kiedy odmówiła kolejnej w tym dniu kawy i poprosiła o streszczanie się, zamówił jej wino, krem i kwiaty. Udobruchana, skrytykowała filmy wyświetlane na festiwalu w Karlovych Varach, zachwalała męża, przyznała się do romansu i do przygotowania wywiadu z Jerzym Hassem. Obiecała zachować rozmowę z Gresztą w tajemnicy. Na drugiej rozmowie sama poruszyła sprawę znajomości z małżeństwem Rajgrodzkich. Niecierpliwie badała SB-eka, czy chodzi mu o Legutę czy o Wodnicką. Na pytanie o pomaganie SB oświadczyła: „byłaby zdolna wyświadczyć nam przysługę w wypadku ścisłego sprecyzowania z naszej strony charakteru informacji jakich miałaby dostarczać.” Na skutek tej deklaracji Greszta w kolejnym dokumencie z teczki określił ją kontaktem obywatelskim. Na trzeciej rozmowie nadal nie zdradzał jej głównego celu rozmów – pozyskania do sprawy Andrzeja Rajgrodzkiego. Przyjął legendę kontrwywiadowczą, a ona: „Przyrzekła o poczynionych spostrzeżeniach oraz ciekawych kontaktach, które ewentualnie nawiąże w Anglii poinformować mnie”. Greszta nie odezwał się już więcej do Wachowicz, ale dopiero trzy lata później zrezygnował z pozyskania jej na tajnego współpracownika – w dokumencie podał, że znalazł inny sposób uzyskania informacji o Rajgrodzkim.

Zatrudniona: tygodnik „Ekran”

Już w 1964 r. do Greszty zgłosiła się funkcjonariuszka Wydziału III stołecznej SB Halina Dębska, która ustaliła z nim, że Wachowicz zostanie jej przekazana do współpracy. Dębska w ramach obowiązków rozpracowywała miejsce zatrudnienia Wachowicz – redakcję tygodnika „Ekran” i dlatego Gresztę poproszono o zlecenie Wachowicz zadań: wszechstronnie scharakteryzować imiennie wskazanych trzech pracowników; scharakteryzować istniejące w redakcji nieformalne grupy; opis znajomości dziennikarzy z cudzoziemcami lub zagraniczną prasą. W teczce IPN nie ma dokumentów o przekazaniu i wykonaniu tych zadań. Do sprawy Wachowicz wrócił dopiero po trzech latach por. H. Antczak – następny „opiekun” „Ekranu”. W SB uznano, że „Ekran” pozbawiony jest ideowych i politycznych treści i że nie realizuje polityki propagandowej partii. Realizując socrealizm w prasie Antczak, dzięki informacjom Wachowicz, miał najpierw rozpracować bezideową redakcję. Przełożony Antczaka (adnotacja na dokumencie) polecił w sprawie redakcji pozwolić Wachowicz mówić: „Rozmowę na temat redakcji ograniczyć do tego, co sama na ten temat powie.” Antczak umówił rozmowę pod pozorem zaleceń, jak Wachowicz ma bronić się przed wrogiem w Norwegii. Zgodnie z przewidywaniem przełożonego sama („długo”) opowiadała o swojej pracy łącznie z opisem antagonizmów personalnych w redakcji. Na drugiej rozmowie Wachowicz szczegółowo scharakteryzowała norweską dziennikarkę Astrid Mykstad. Pochwaliła się też Antczakowi znajomościami w środowisku literackim zawartymi w stołówce  siedziby Związku Literatów Polskich – przede wszystkim z Wiktorem Woroszylskim. Antczak zaproponował cykl spotkań, a „Wachowicz po chwili namysłu wyraziła zgodę, twierdząc, że to co będzie w stanie chętnie wykona. /…/ zdaje sobie sprawę, że ewentualna dekonspiracja tego kontaktu przekreśliłaby ją w środowisku jako dziennikarza.” Na trzecim spotkaniu Wachowicz przejęła inicjatywę i zaprezentowała funkcjonariuszowi swój problem: były mąż wynajął mieszkanie u rodziny, która zatrzymała je tylko dzięki fikcyjnemu rozwodowi. SB-ek odnotował podane przez Wachowicz nazwisko właścicieli i adres mieszkania, ale odesłał ją z tą sprawą do Milicji Obywatelskiej. Wachowicz ponownie pochwaliła się Antczakowi znajomością z innymi pisarzami m.in. Marianem Brandysem, Wiktorem Woroszylskim i Arturem Międzyrzeckim, których spotyka na cyklicznych spotkaniach u węgierskiej pisarki. Na zakończenie jako kontakt poufny (kp) „Barbara” sama zaproponowała następne spotkanie na temat redakcji „Świata” i „Ekranu”. Rzeczywiście do rozmowy doszło, ale niezupełnie na temat zmian w organizacji redakcji, kp „Barbara” tak opowiadała o jednym z „podopiecznych” SB w tygodniku „Ekran” – redaktorze Stefanie Czarneckim, że nie zwierza się i nie przyjaźni się z nikim z redakcji, tylko z kierownikiem Klubu Techniki NOT. Antczak uzgodnił z nią, że podpyta Czarneckiego o jego znajomych z NRF pod legendą rozmowy o Festiwalu Filmowym w Oberhausen. SB podejrzewała jego i innego red. „Ekranu” – Walaska o współpracę z Radiem Wolna Europa. Antczak spotkał się z Wachowicz  już kilka dni później, podczas tej rozmowy kp „Barbara” tłumaczyła Antczakowi, że nie mogła w pełni wykonać „prośby” w obawie przed dekonspiracją. Jednak przekazała relację Czarneckiego z festiwalu i zobowiązała się nadal zbierać dane o jego pobycie w NRF. Po tym spotkaniu Antczak postanowił uczynić następny krok w sprawie: „Analizując dotychczasowy kontakt z „Barbarą” należy stwierdzić, iż spotyka się chętnie. Nie obserwuję też ażeby miała jakieś opory w przekazywaniu nam informacji. Posiada szereg kontaktów, które nas interesują. Wobec powyższego planuję kp. „Barbarę” opracować jako kand. na t/w.” Według sporządzonego tydzień później wniosku Barbara Wachowicz „sama zadeklarowała udzielenie swej pomocy w obserwacji” Czarneckiego. Antczak przewidywał także wykorzystanie jej w sprawie małżeństwa Anny Bratkowskiej i Jerzego Urbana, ale dopiero  po zebraniu większej ilości informacji o niej samej.

Prywatnie: w literackim salonie

Na następnym spotkaniu w lutym 1968 r. kandydat na tajnego współpracownika ps. „Barbara” omówiła szczegółowo znajomości, miłość i przyjaźnie Henryka Grynberga (niekoniecznie w tej kolejności): Ireneusz Iredyński, Agnieszka Osiecka, Bogumił Kobiela, aktorka Walczak, Tamara Rowet. Ponieważ w tym czasie funkcjonariusze SB przewrażliwieni byli na punkcie dramatu, „Barbara” jako znajoma Konrada Swinarskiego ustaliła z Antczakiem, że „pod odpowiednim pretekstem nawiąże kontakt ze Swinarskim, w czasie którego będzie starała się ustalić, czy Swinarski rzeczywiście reżyseruje” widowisko pasyjne. Ustalono także, że sporządzi pisemną relację z przebiegu wieczoru autorskiego Wiktora Woroszylskiego, ale relacji tej w aktach nie ma. Według kolejnej pisemnej notatki SB-eka trzy miesiące później „Barbara” zrelacjonowała mu wydarzenia Festiwalu w Wenecji i zdemaskowanie w redakcji „Ekranu” syjonistów Gardowskiego, Bogdziewicza, Trojnickiej i Czapińskiej. Ponieważ Czarneckiego i Walaska już z „Ekranu” wyrzucono, a pozostałe osoby „Barbara” znała tylko na stopie służbowej, Antczak zrezygnował z pozyskania jej na tajnego współpracownika, kontynuując rozmowy w charakterze kontaktu poufnego. We wrześniu 1968 r. na spotkaniu z „Barbarą” Wachowicz funkcjonariusze SB Antczak i A. Orłowski dokonali zmiany warty. Obydwu zaserwowała najświeższe wiadomości teatralne ze Sceny Narodowej – nowym dyrektorem został Adam Hanuszkiewicz, Dejmek chce odejść do Ateneum, zmieni się zespół aktorski. W „salonie” węgierskiej tłumaczki literatury polskiej Gracji Kerenyi spotkali się ostatnio:  Woroszylski, Wirpsza, Jacek Bocheński i Międzyrzeccy. Za miesiąc spotkała się już tylko z Orłowskim i tłumaczyła, że z powodu choroby nie mogła spotkać się z Tadeuszem Konwickim, ani z Gustawem Holoubkiem. W zamian przekazała, że Holoubek i Zaczyk odeszli do Teatru Dramatycznego; panuje niezadowolenie z nominacji Augusta Kowalczyka na dyrektora Teatru Polskiego, jego aktualną partnerką jest Jolanta W., więc z jej powodu odszedł z Teatru Czesław W.; Węgierka Kerenyi organizuje przyjęcia w wynajętym mieszkaniu na ul. Wiejskiej 9. Orłowski zanotował swoją niepochlebną opinię o kontakcie poufnym: „należy kp „Barbarę” wdrożyć w zagadnienia interesujące Służbę Bezpieczeństwa /…/ jest całkowitą ignorantką polityczną i w ogóle nie jest zainteresowana w aktualnej sytuacji politycznej /…/ Informacje przekazywane przez nią noszą znamiona plotek krążących w środowisku artystycznym /…/ jedynie w sposób ogólnikowy charakteryzują środowisko.” Po miesiącu „Barbara” odważyła się wystąpić po raz kolejny ze swoim problemem mieszkaniowym. Były mąż wynajął wspólne mieszkanie, a jej rzeczy spakował i wystawił na korytarz. Za pośrednictwem koleżanki z Krakowa wynajęła mieszkanie w Warszawie od małżeństwa przebywającego już długo w Londynie. Nadała SB-ekowi, że skoro małżeństwo to wystąpiło w Londynie o paszporty konsularne, to mogą odmówić powrotu do kraju. Kilka dni później na polecenie SB „Barbara” podała nazwiska lokatorów z ul. Wiejskiej 9 m.in. dyrektora szkoły średniej, profesora Politechniki, lektorki łaciny. Informacje miały służyć rozpracowaniu Kerenyi i jej literackiego „salonu”. Również na polecenie – tym razem SB-eka od literatów Majchrowskiego – „Barbara” zaczęła informować z wyprzedzeniem o następnym przyjęciu u Kerenyi – w styczniu 1969 r. W lutym 1969 r. Orłowski zdążył kupić jej w charakterze prezentu  kasetkę egipską za 360 zł, ale z powodu terminów wydawniczych Wachowicz wyjechała do Zakopanego i spotkali się dopiero we wrześniu. Kerenyi miała imieniny, na które przyszli Witold Wirpsza, Mandalian, Krystyna Boglar, a Jerzy Andrzejewski nie.

Jako literatka o Andrzeju Wajdzie

Wachowicz ukończyła książkę o pisarstwie Sienkiewicza i przestała odpowiadać na telefony Orłowskiego. Miałaby już spokój od SB, gdyby nie informacje innego kontaktu poufnego – ps. „Trybun”. Literatką i dziennikarką telewizyjną (praca w TeleEchu) zainteresował się funkcjonariusz Z. Stachowiak. Według jego notatki znowu doszło do spotkania w kawiarni: „W wyniku spotkania „Barbara” przyjęła propozycję udzielania pomocy Służbie Bezpieczeństwa. Zakres oraz forma współpracy, zostanie uzgodniona na następnym spotkaniu, które nastąpi w przyszłym tygodniu.” „Barbara” również Stachowiakowi zgłosiła sprawę osobistą- wymeldowania od niej byłego męża. Stachowiak rekomendował przełożonym podjęcie działań wobec inercji urzędników Prezydium Rady Narodowej na rzecz wymeldowania męża. „uzyskalibyśmy w ten sposób naturalny trwałego związania „Barbary” ze S.B.” Następny dokument w sprawie pojawił się dopiero w następnym roku i było nim doniesienie „Barbary” na Andrzeja Wajdę: w jego zespole zaplanowano realizację serialu o Fryderyku Chopinie w koprodukcji z telewizją francuską, a sam Wajda reżyseruje sztukę Durenmatta w Zurichu. Stachowiak też chciał z „Barbary” zrobić tajnego współpracownika, ale miesiąc później sprawę zabrał mu kierownik Grupy – kpt. Górski spotkał się z kp „Barbarą” tylko raz: „Wyraziła gotowość udzielania nam informacji dot. środowiska literackiego i artystycznego.”, ale więcej razy się nie spotkali. Cała teczka Barbary Wachowicz okraszona jest donosami. Do wspomnianego „Trybuna” swoje cegiełki dołożyli „Ryszard” i „Henryk”, podsłuch telefoniczny i „kontrola” korespondencji. Donosili m.in. o powodzie rozwodu, osobistych antypatiach, profesjonalizmie zawodowym, roznoszeniu plotek, ekstrawaganckim ubiorze i o charakterze panny przedwojennego dworku. /…/

Aleksander Zinowiew i udział Polaka w inwigilacji dysydenta

Aleksander Zinowiew należy do moich ulubionych pisarzy. Tym bardziej wstrząśnięty byłem donosem polskiego dziennikarza na dysydenta. Tożsamość donosiciela podam w następnej notce. W teczce brak informacji o przekazaniu donosu do KGB.

– k. 11 Informacja operacyjna, Warszawa 14.12.1978 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. poj.

            Uzyskaliśmy wiarygodną informację, że w dniach 1-5 listopada 1978 r. w Brukseli (Belgia) odbywał się EUROCON IV- międzynarodowy kongres pisarzy uprawiających (science fiction) fantastykę naukową.

            W czasie kongresu w dniu 3 listopada 1978 r. w dyskusji wystąpił radziecki dysydent Aleksander ZINOWIEW. A. Zinowiew w przemówieniu pt. „Tak zwana fikcja naukowa” zawarł szereg akcentów antyradzieckich i antykomunistycznych.

Dowodząc, że paradoks literacki może mieć silny oddźwięk, jeżeli będzie wyrażał sytuację realną zawierającą tendencje sprzeczne, ZINOWIEW powiedział- „weźmy np. taki rodzaj literacki jak groteska i jej związek z rzeczywistością. Posłużę się dla zobrazowania mojej propozycji parabolą opowiedzianą mi przez Andrejewa. „Stwierdziliśmy przyjazd wagonów z kontenerami z naftą na dany dworzec, tu przetaczano naftę do cystern innego składu i dalej transportowano naftę innym składem.” O co chodzi? Zapewniam Was, że żadna fikcja paranaukowa czy naukowa nie może przeciwstawiać się żadnemu produktowi radzieckiej rzeczywistości. Okazuje się, że nafta ta została przetoczona, aby obniżyć średnią przebiegu wagonów. Można takich przykładów zacytować tysiące, są one częścią składową życia codziennego w Związku Radzieckim. Kiedy w moich książkach opisywałem niektóre z tych przykładów, reakcja Zachodu polegała na sklasyfikowaniu ich jako satyrę groteskową. Natomiast czytelnicy radzieccy żadnej satyry nie doszukali się. Jedni przyjęli to jako obelgę, inni dopatrywali się prawdy. W innym miejscu A. Zinowiew podnosi problem wzrostu nierówności w poziomie życia społeczeństwa komunistycznego, co może pokazać ZSRR jedynie fikcja literacka, bowiem jakiekolwiek badania w tej sprawie są niemożliwe i nikt na takie w społeczeństwie radzieckim nie zgodzi się. ZINOWIEW w innym fragmencie wystąpienia mówi- „literatura fikcyjna jest zbiorem bzdur, lecz nie każda bzdura jest fikcją literacką. Jeżeli np. radziecka propaganda głosi, że w ZSRR istnieje wolność słowa, będzie to po prostu oszustwem, a nie fikcją literacką. Jeżeli natomiast klasycy marksizmu, przywódcy komunistyczni, teoretycy komunizmu głoszą, że w komunizmie ludzie będą korzystać z dóbr jak z rogu obfitości, będzie to już typowa fikcja, a także oszustwo. Takie specyficzne kłamstwa i oszustwa rodzą fikcję literacką.

W dalszej części ZINOWIEW mówił- Jeżeli obiecujemy człowiekowi radzieckiemu mieszkanie dla każdej rodziny, możność studiowania, tanie mięso w sklepach, wolność podróżowania na Zachód itd., to po prostu nie uwierzy. Jeżeli obiecamy realizację wszystkich potrzeb, realizację wszystkich marzeń, żywotność do 500 lat, loty na Wenus, to nawet jeśli nie uwierzy, to wysłucha uważnie i przyjmie takie słowa jako fikcję literacką.

Przytoczone powyżej fragmenty wystąpienia A. Zinowiewa i inne znajdujące się w tekście w sposób jednoznaczny potwierdzają antyradziecki i antykomunistyczny charakter działań autora tak zwanej fikcji naukowej.

                                                                                  Mł. insp. Wydz. IV Dep. III MSW

                                                                                              ppor. S. Jończyk

– k. 33 Notatka służbowa, Warszawa 14.12.1978 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. poj.

            W dniu 12 grudnia 1978 r. źródło „AW” przekazał tekst przemówienia Aleksandra ZINOWIEWA- dysydenta radzieckiego na EUROCONIE (międzynarodowy kongres pisarzy fantastyki naukowej) w Brukseli (1-5.11.1978 r.). Przemówienie jest w j. francuskim.

                                                                                  Mł. insp. Wydz. IV Dep. III MSW

                                                                                              ppor. Stefan Jończyk

 

Andrzej Wójtowicz i propozycja autolustracji

Z dokumentacji prof. Wójtowicza zachowało się niewiele. Zapisy ewidencyjne mają swoją wymowę- w latach 1982- 1989 został zarejestrowany jako kontakt operacyjny ps. „Toskańczyk” przez funkcjonariusza Wydz. XI Dep. I MSW. Na karcie osobowej podano nazwisko funkcjonariusza, który całą „procedurę” rozpoczął- był to „Włodzimierz Siewierski”, obecnie znany pisarz sensacyjny. Jednak z zapisów nie wynika, czy to on dokonywał werbunku. Zasadniczy dokument dotyczący sprawy, czyli teczka ko „Toskańczyk”, została zniszczona w październiku 1989 r.

Prof. Wójtowicz w korespondencji wyrażał zdziwienie treścią zapisów rejestracyjnych. Początkowo unikał zajęcia jednoznacznego stanowiska. Dopiero po pewnym czasie odpisał, że nie poczuwa się do żadnej współpracy. Owszem, odbył dwa spotkania przed wyjazdem do Włoch na stypendium, ale to o niczym nie przesądza.

Z karty paszportowej wynika, że „stypendium” we Włoszech to praca w stacji PAN. W latach 80-tych praca na Zachodzie była spełnieniem marzeń dla obywateli PRL.

Mam nadzieję, że prof. Wójtowicz wytrwa w postanowieniu obrony swojego dobrego imienia i zobaczymy przed sądem kilku funkcjonariuszy wywiadu SB.