Teresa Stylińska, czyli transfery do tygodnika „OdRzeczy”

Ogłoszono niedawno wielki sukces transferowy tygodnika „OdRzeczy” po pozyskaniu z rybackiej konkurencji wybitnego felietonisty i działacza motoryzacyjnego Łukasza Warzechy. Od tego czasu aż przebieram nogami, aby zobaczyć w Czytelni IPN materiały jego ojca- Jarosława. Bowiem na podstawie sprawy Jana Trusiaka formułuję wniosek, że do tygodnika „OR” trzeba się wkupić opozycyjną laurką.

Z tego, co mi się udało prześledzić w internecie, córka Jana Trusiaka- Teresa Stylińska wizytowała wiele tygodników odległych targetem o lata świetlne. Wygooglałem w jej karierze jako pierwsze: „Tygodnik Powszechny” i „Politykę”. Potem była przygoda z „Gazetą Polską”, aż na końcu wylądowała w „OR”. W międzyczasie, czyli chyba między „Polityką” a „GaPą”, Stylińska zniżyła się do publikacji w dzienniku „Rzeczpospolita”, w którym przedstawiła się jako córka zasłużonego żołnierza podziemia niepodległościowego; w której domu najcenniejszym dokumentem było zaświadczenie o ujawnieniu przed Komisją żołnierza Armii Krajowej. Ważne też jest, że Stylińska podpisała apel na stronie Stanisława Remuszki o lustrację środowiska dziennikarskiego. Jak wynika z poprzedniej publikacji oraz z publikacji wspomnień z domu Trusiaków, Stylińska może nie wytrwać w postanowieniu lustrowania i wycofa swój podpis ze strony remuszko.pl Stylińska może także „polecieć Bolkiem” i zażądać „zwrotu bezprawnie przechowywanego” w IPN „Zobowiązania” z 8.10.1949 r. jako niezbędnego w rodzinnej kolekcji.

Jednak Teresa Stylińska nie jest jedyną osobą, która pisała (lustrowała?) Jana Trusiaka.

Cdn

 

Reklamy

Jan Trusiak, czyli podlaski WiN w zasadzce

Z racji mody egzaltowania się dziejami oddziału „Łupaszki” ” poszukiwałem donosicieli z kręgu niepodległościowego podziemia. Natomiast media pełne są wiadomości o „Reginie”. Dzisiaj proponuję lekturę wyboru dokumentów z teczki Jana Trusiaka.

– zatw. Raport o dokonanym werbunku agenta, Warszawa 10.10.1949 r., Ściśle tajne

Dnia 8.X.1949 r. o godz. 715 na terenie Włoch k/W-wy został tajnie zdjęty Trusiak Jan ps. „Korycki”, były prezes obwodu org. „WiN” w Bielsku Podlaskim. Wymieniony został przewieziony na mieszkanie konspiracyjne „Mariensztad”, gdzie został przesłuchany na okoliczności jego szpiegowskiej działalności na terenie pow. Bielska Podlaskiego w latach 1944- 46. Podczas przesłuchania Trusiakowi udowodniono jego przestępstwo wobec Polski Ludowej, które uznała za słuszne. Trusiak cały czas przesłuchania zachowywał się poważnie i rozmyślał nad każdym wypowiedzianym słowem nie szukając wyjścia od poniesienia odpowiedzialności, gdyż jest osobą bardzo ambitną. Na podsunięcie mu myśli, że dla każdego obywatela jest droga rechabilitacji [sic], Trusiak zrozumiał, że ma możność pozostania na wolności. Wówczas zapytał się, czy nam się rozchodzi o współpracę i postawienie mu warunków. Następnie kolejno przedyskutował warunki, prosząc zarazem, by nie nakładać na niego zadań niemożliwych do wykonania, gdyż on chciałby z każdego zadania wywiązać się uczciwie i sumiennie, a tym samym zrehabilitować za popełnione przez niego przestępstwa.

Werbunek trwał do godz. 1615 i podczas całego werbunku kandydat był opanowany.

                                                                                                          ref. s. II Wydz. III

                                                                                                                      [parafa]

Zobowiązanie

Ja, niżej podpisany Trusiak Jan, zamieszkały we Włochach zobowiązuję się do informowania Organów Bezpieczeństwa o wszelkiej wrogiej działalności b. członków organizacji nielegalnych i ich propozycjach co do mego współudziału. Jednocześnie zobowiązuję się do szczerego i sumiennego informowania, przez co będę się starał zrehabilitować swoją działalność w AK i WiN, ujawnioną i darowaną amnestią polityczną z r. 1947-go. Jednocześnie zobowiązuję się do zachowania ścisłej tajemnicy, wiedząc, że w przeciwnym wypadku będę karany przez Sąd Wojskowy.

Warszawa, dnia 8.X.1949 r.                                      Jan Trusiak

Dla zachowania konspiracji wszystkie podawane przeze mnie informacje podpisywał będę pseudonimem „S.8”. Zobowiązanie moje będzie mnie obowiązywało przez jeden rok.

                                                                       Jan Trusiak

– Charakterystyka inf. „S-8”, Warszawa 2.08.1954 r., Ściśle tajne

            Inf. „S-8” został zawerbowany dn. 8.10.1949 r. na materiał[ach] kompromitujących z działalności w organizacji AK-WiN.

            Inf. „S-8” w okresie okupacji niemieckiej w 1941 r. wstąpił do PZP, gdzie objął stanowisko komendanta gm. Grodzisk. Po przemianowaniu na AK zostaje zastępcą komendanta Ośrodka Brańsk—Grodzisk. W okresie po wyzwoleniu został mianowany na prezesa obwodu, do głównych czynności jego należało zbierać informacje o: aparacie BP, MO, stacjonujących jednostkach wojskowych, organizacjach politycznych itp.

            Inf. „S-8” w wyniku współpracy z nami ujawnił szereg osób z Komendy Okr. Białystok. Obecnie z przebywających w Warszawie figurantów posiada dotarcie tylko do jednego, który jest również wykorzystywany operacyjnie. Inf. „S-8” jest na wysokim poziomie intelektualnym, poza rodziną nie utrzymuje z nikim stosunków towarzyskich, jednocześnie unika dotarcia do osób mogących nas interesować. Najchętniej w doniesieniach mówi o sprawach dot. obiektu, na którym pracuje. Pozornie robi wrażenie człowieka pozytywnie ustosunkowanego do Polski Ludowej, lecz nie widać u niego głębszego przekonania o słuszności naszej sprawy.

            Sprawdzenie informatora wykazało, że jest nieszczerym w stosunku do organów BP, co przejawiło się w zatajeniu niektórych faktów.

Wynagradzany do tego czasu inf. „S-8” nie był.

            Kier. S. II W. III                                             ref. S. II W. III

            /St… Jan ppor./                                              Gurtat Edward ppor.

[dopisek- tow. Gurtat występował wobec „S-8” jako „Ewoński”- przy nawiązywaniu kontaktu powołać się na to nazwisko.]

– Wywiad bbd, Ściśle tajne

            Trusiak Jan syn Władysława i Marii ur. 1910 r. we wsi Koryciny gm. Grodzisk, narodowość i obywatelstwo: polskie, wyznanie rzym.-kat., wykształ. Uniwersytet prawny.

            Trusiak Jan od siedmiu lat zaczął chodzić do szkoły w Korycinach, gdzie ukończył 4 oddz. Po ukończeniu szkoły w Korycinach pojechał się uczyć do Drohiczyna, gdzie ukończył gimnazjum. Z Drohiczyna pojechał się uczyć do Warszawy, gdzie przebywał do samej wojny.

            W 1939 r. Trusiak Jan był na wojnie w wojsku polskim w stopniu plutonowego, gdzie dostał się do niewoli niemieckiej. W 1940 r. zbiegł z niewoli i przyszedł do rodziny do Korycinów. 1941 r. na wiosnę w/w został aresztowany przez władze sowieckie, gdzie z Grodna zbiegł i przechował się za Bugiem. Podczas okupacji niemieckiej Trusiak Jan przebywał w Warszawie oraz przyjechał z Warszawy 1943 r. i pracował w Gminie w Grodzisku. 1944 r., kiedy tereny zostały wyzwolone, Trusiak Jan został aresztowany przez wojska radzieckie, gdzie uciekł z Bociek. 1945 r. Trusiak Jan ps. „Korycki”, „Borowicz” przyjechał do Korycina, gdzie było go widziano po wojskowemu w stopniu porucznika. Ale przeważnie chodził po cywilu. 1945 r. na jesieni, jak podaje źródło „Brzoza”, to przez Trusiaka Jan ps. „Korycki”, „Borowicz” zostały spalone auta wojskowe na szosie oraz rozbicie samochodów z żołnierzami. 1946 r. Trusiak Jan ps. „Korycki”, „Borowicz” wyjechał na Zachód, gdzie od tamtej pory nie był widziany przez ludność miejscową.

            Ojciec w/w przed wojną był wójtem i posiadał gospodarstwo wysokość 16 ha ziemi. Kiedy został zwolniony z wójta, ojciec w/w założył sobie sklep w Korycinach, przed wojną trzymał dwie siły najemne.

            Rodzina w/w składała się z 4-ch osób, dwoje dzieci to Jan, córka Helena jest nauczycielką we wsi Czarna-Cerkiewna, za Teodorczukiem, który jest nauczycielem we wsi Czarna-Cerkiewna gm. Grodzisk.

                                                                                  Wywiad przeprowadził:

                                                                                  ref. PUBP w Bielsku-Podl.

                                                                                              /-/ Kowalski

– Charakterystyka informatora ps. „S-8” nr rej. 2471, Warszawa 27.04.1956 r., Ściśle tajne!

                                               Inf. „S-8” zatr. w Centralnym Zarządzie

                                               Przetwórstwa Owocowo-Warzywnego

                                               na stanowisku radcy prawnego,

                                               wiek 43 lata, nar. i obyw. polskie,

                                               poch. społ. chłopskie, bezp., wykształc.

                                               wyższe prawnicze- studiował na UW

            Do współpracy z Organami BP zawerbowany został przez Wydz. III UdoSBP w Warszawie w dniu 8.10.1949 r. na zasadach lojalności i nadal współpracuje na tych samych zasadach.

            Przed 1939 r. uczęszczał do gimnazjum, a następnie na Wydz. Prawa UW. W tym czasie, jak podaje, do żadnych organizacji politycznych nie należał.

            W listopadzie 1941 r. wstąpił do nielegalnej organizacji PZP /wszedł w skład AK/, gdzie pełnił funkcję komendanta placówki na gminę Grodzisk. W r. 1943 został mianowany z-cą d-cy ośrodka AK gm. Brańsk i Grodzisk i pozostawał na tym stanowisku do wyzwolenia tj. do lipca 1944 r. występując pod ps. „Lachowicz”. W czasie akcji tzw. „Burza” dostał rozkaz powołania pod broń tylu ludzi, ile było broni. Zebrał dwa uzbrojone plutony, których zadaniem było zwalczanie wycofujących się oddziałów niemieckich. Oddział złożył broń władzom radzieckim, przy czym dowódcy AK zostali zatrzymani w gm. Brańsk pow. Bielsk Podlaski m.in. w/w, który następnie zbiegł i ukrywał się oczekując na rozkaz z Okręgu AK Białystok krypt. „Bekas”. W kilka miesięcy po wyzwoleniu został mianowany II-gim zastępcą komendanta Obwodu AK Bielsk Podlaski z zadaniem organizowania i pobudzenia starych członków AK do dalszej nielegalnej działalności. Po kilku miesiącach tej działalności komendant obwodu ps. „Świda” zdezerterował i na jego miejsce z dniem 1.1.1945 r. od Komendanta Okręgu AK „Mścisława” otrzymał nominację na Komendanta obwodu Bielsk Podlaski przyjmując ps. „Korycki”. Była to organizacja WiN. Do zadań „Koryckiego” w tym czasie należało utrzymanie nielegalnej struktury organizacji, nadsyłanie miesięcznych meldunków do Okręgu o nastrojach wśród zorganizowanych w WiN-ie i miejscowej ludności, o działalności organizacji politycznych i społecznych, o poszczególnych działaniach partyjnych, ruchach wojsk itp. W tym czasie „Korycki” wydawał tygodnik „Jedność” [wcześniejsza nazwa brzmiała „O Demokratyczną Polskę”]- ostatni numer wyszedł w lipcu 1945 r.

            Po rozkazie „Radosława” opuścił teren obwodu rzekomo z zamiarem ujawnienia się. W Okręgu nadal uważano go za Komendanta Obwodu, a działalność za zawieszoną i następnie na rozkaz „Sulima” z Okręgu Białystok w czerwcu 1946 r. wrócił na obwód i przybrał ps. „Borowicz” dla rozwinięcia działalności politycznej w myśl programu płk. Rzepeckiego. Celu tego nie udało mu się osiągnąć, zrezygnował więc z funkcji komendanta obwodu 1.12.1946 r. i wyjechał do Warszawy. Ponieważ Okręg nie przekazał żadnych rozkazów i nie mianował na jego miejsce komendanta, po porozumieniu się ze swym sekretarzem ps. „Biały” wydał rozkaz ujawnienia się obwodu do 15.4.47 r., co też nastąpiło przed Komisją Wojew. Urz. BP w Warszawie. Inf. „S-8” również ujawnił się w kwietniu 1947 r. i na tym swoją działalność polityczną po wyzwoleniu zakończył.

            Inf. „S-8” został przekazany nam przez Wydz. III UdoSBP m.st. Warszawy. Na kontakt został przejęty przez Wydz. IV Dep. IV dn. 15.12.1955 r. w celu wykorzystania go w sprawie ag.-grupowej krypt. „Kufa”. W tym okresie współpracy inf. „S-8” dał się poznać jako niezbyt chętnie ustosunkowany do współpracy z Org. BP, chociaż specjalnie stwierdza, że rozumie potrzebę takiej współpracy i wszystko to, co mu będzie wiadome o wrogiej działalności przekaże Org. BP. Dodaje jednak przy tym, że kto inny mógłby lepiej informować Org. BP, gdyż on nie zwraca uwagi na wypowiedzi ludzi i nie posiada kontaktów ze względu na brak czasu [praca zawodowa i pochłonięcie zainteresowaniami dziedziną nauk prawniczych]. W rzeczywistości inf. „S-8” jak najskrupulatniej unika wszelkich kontaktów towarzyskich z ludźmi znanymi sobie z przeszłości i z obecnego miejsca pracy. Wydaje się, że postępuje tak … w tym celu, aby odpadały podstawy do dalszej współpracy. Zlecone zadania w zasadzie wykonuje, lecz często odciąga tłumacząc to różnymi przyczynami pochodzącymi ze strony figurantów. Ponadto inf. „S-8” twierdzi, że nie widzi ludzi złej woli, że nie widzi nawet przejawów szkodnictwa lub nadużyć, dopatruje się w takich wypadkach przyczyn w braku kwalifikacji zawodowych, przeoczenia itp. Takie stanowisko zajmował również w stosunku do figurantów sprawy ag.-grupowej „Kufa”, gdzie istnieją dowody szkodliwej działalności dla gospodarki.

            W celu sprawdzenia, jak również poszerzenia materiałów w sprawie ewid.-obserw. polecono mu szczegółowo opisać wspólną wycieczkę z figurantem i jego kontaktami, wśród których znajdował się sprawdzony nasz informator. Porównane informacje obydwu informatorów zgadzały się i na tej podstawie nie można się wyrazić negatywnie o szczerości inf. „S-8”. Ciekawe jest jednak to, że inf. „S-8” podał wszystko, co mogło być wiadomym wszystkim uczestnikom wycieczki, nie przytoczył treści rozmowy prowadzonej tylko z figurantem.

            Z rozmów w czasie spotkań, jego stosunku do współpracy odnosi się wrażenie potwierdzające opinię podana w charakterystyce przez Wydz. III UdoSBP, że informator „S-8” nie jest szczery, gdyż zataja niektóre fakty.

            W miejscu pracy kierownictwo określa go mianem „adwokata prywatnej inicjatywy”, ponieważ w sprawach spornych między CZPOW a spółdzielniami pomocniczymi broni tych ostatnich.

            Pod względem politycznym deklaruje pełną lojalność w stosunku do Władzy Ludowej, powiada, że jest wychowany w duchu demokratycznym przez swego ojca [znany w swoim powiecie jako ludowiec z PSL Wyzwolenie] i w zasadzie uznaje politykę Rządu PRL, chociaż nie przeczy, że ma pewne zastrzeżenia odnośnie polityki wewnętrznej w kraju.

            Z charakteru jest człowiekiem cichym, spokojnym i skrupulatnym. Posiada duże mniemanie o sobie pod względem zawodowym, zamiłowanej w zawodzie prawnika, ambitnej. Jeżeli chodzi o rozrywki jest zapalony, wędkarzem. Nałogów nie posiada, wygląd ascetyczny. Wykazuje umiejętność przestrzegania zasad konspiracji.

Spotkania odbywały się na LK „Zbucki”, pozostawał na kontakcie 3 towarzyszy.

W toku dalszej współpracy z inf. „S-8” należy zwrócić uwagę na sprawę szczerości i prawdomówności sprawdzając go. Opierając się jego deklaracjach lojalności należy wykorzystać to do obserwacji figuranta sprawy ewid.-obserw. Nowosielskiego, do chwili zdobycia lepszej agentury. Inf. „S-8” odpowiada kategorii informatora.

                                                                       Opracował

                                                            Ofic. op. S III W IV Dep. IV

                                                                       M Małyszek

Cdn

Jan Olaszek i historia na wesoło

Przepraszam, w tytule złośliwy chochlik zmienił na „wesoło” z „roboczo”, powinno być „Jan Olaszek i historia na roboczo”.

Datę narodzin tradycji „poprawnego” pisania o przeszłości Anny Rudzińskiej można wywieźć o wiele wcześniej niż „prace” Teresy Bochwic. Mekką wszelakiego picowania przeszłości osób, które chociaż otarły się o „Solidarność”, jest Encyklopedia Solidarności, że wymienię najgłośniejsze przypadki szefa Oficyny Rytm czy senatora z KLD. Po przejęciu Encyklopedii Solidarności przez IPN, podobno z przyczyn finansowych, liczyłem, że część nazwisk zniknie albo ich biogramy zostaną właściwie uzupełnione. Tymczasem korespondencja z drem Olaszkiem sprawę stawia w innym świetle. Mianowicie pracownicy IPN-u wpadli na znakomity pomysł, że biogramy zawieszone wiele lat temu w sieci nie podlegają poprawkom, tylko wszystkie opatrzy się informacją „wersja robocza”. Proszę sobie spojrzeć na wersję z sieci biogramu Anny Rudzińskiej. Jej autorem jest właśnie dr Olaszek, korzystał on z dokumentacji IPN, o czym świadczy wzmianka o Sprawie operacyjnego rozpracowania krypt. „Mątwa”. Jednak w biogramie nie umieścił informacji o współpracy Rudzińskiej z UB. W korespondencji dr Olaszek wyraził zdanie, że wzmianka „wersja robocza” zwalnia od uzupełniania biogramu w sieci, a obowiązujący jest biogram zamieszczony w wydaniu papierowym, który można znaleźć… w planach wydawniczych IPN. Podał także drugi „powód” takiego brzmienia biogramu Rudzińskiej- zajmuje się opozycją od 1976 r.

Według tabelki zamieszczonej na stronie IPN Encyklopedią Solidarności zajmuje się kilkunastu pracowników. Mieli naprawdę wystarczającą ilość na czasu, aby niespełna 5000 biogramów posprawdzać, chociaż w zapisach ewidencyjnych. Jednak wybrano działalność całkowicie pozorowaną. Jak nauczyciel historii w powiecie wytłumaczy uczniowi referującemu opozycyjną działalność Anny Rudzińskiej, że ze źródeł IPN nie należy korzystać, bo są „robocze”? Nie wytłumaczy, bo to zagadnienie historiograficzne na poziomie studiów i to nie czwartego, a nie pierwszego roku i tak dezinformacja z IPN trafi pod strzechy.

Jan Olaszek dorobił się już recenzji swojego dorobku w sieci pióra prof. Cenckiewicza w artykule o gender w IPN. Nie mogę zgodzić się z Profesorem, iż w IPN uprawia się jakąkolwiek ideologię, w tym gender. Po prostu w IPN obowiązuje państwowa zasada robienia (publikowania) tego, co się szarym eminencjom podoba, co nie zaszkodzi w dalszej karierze naukowej, przy najmniejszym nakładzie pracy.

W korespondencji dr Olaszek stanowczo odrzucił moją sugestię, iż wpisał się w tradycję IPN nie pisania o agenturalnej przeszłości. Rzeczywiście, najstarszy znany mi przypadek nie pisania o agenturalnej przeszłości wywodzi się z tradycji Instytutu Studiów Politycznych PAN. W pracy zbiorowej poświęconej rodzajom współpracy ze służbami PRL Friszke obszernie opisał współpracę tw „Jarosławskiego”/„Anny” nie podając jego imienia i nazwiska, mimo że był to poseł na Sejm PRL- Wacław Auleytner. Skoro więc za dwóch Prezesów Instytut stanowił swoistą rezydenturę ISP PAN w kraju, nic zatem dziwnego, że pracowników IPN obowiązuje nie pisanie o współpracy z imienia i nazwiska.

W drodze ustawy o udzielaniu informacji publicznej pytałem Dyrektora Generalnego IPN o inne publikacje, w których wymieniono Annę Rudzińską. Chciałem w ten sposób ustalić zasięg „zarazy”. Oczywiście diagnostyka taka nie jest mile widziana w IPN, odpowiedziano mi, że publikacje IPN są ogólnodostępne, czyli że sam mogę sprawdzić, kto jeszcze picował przeszłość opozycji. IPN chwali się rozbudowaną działalnością wydawniczą, setki tomów rocznie, do tego konferencje i czasopisma. Łącznie, od 16 lat, tej makulatury (przypominam serię wyprzedaży za środkowego Kamińskiego) ukazało się tysiące pozycji. Innymi słowy Dyrektor Generalny oświadcza, że trzeba sobie usiąść w Czytelni i pozamawiać pozycje papierowe i ręcznie sprawdzać Indeksu osobowe. Dyrektor Generalny IPN wydaje się być właściwą osobą na właściwym miejscu- tak przesiąkł PRL-em, że w dobie baz i wykazów elektronicznych odsyła mnie do prac ręcznych. Dodawszy do tego „wersję roboczą” w publikacji IPN kłania się Stanisław Bareja. Proponuję przed każdym budynkiem IPN postawić tabliczkę „Roboty drogowe” i nikt nie będzie już Państwu zawracał głowy.

Anna Rudzińska- biografia niepoprawiana

Legendowanie przeszłości Teresy Bochwic nie dotyczy tylko jej własnej osoby. Niedawnymi czasy opracowała i wydała pamiętniki swojej matki- Anny Rudzińskiej. Wynika z nich, że Bochwic jest opozycjonistką co najmniej w drugim pokoleniu. Jako żart należy potraktować jej słowa ze wstępu o trudności wyważenia podejścia hagiograficznego z poczuciem rzetelności. Bochwic w opracowaniu nie poruszyła w ogóle sprawy współpracy matki z komunistyczną bezpieką, ani sprawy atrakcyjności funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej. Wiedzę o tych sprawach można posiąść w Czytelni IPN, jeśli tylko zamówi się właściwe teczki. Ta metoda zdobywania wiedzy nie jest Bochwic obca, skoro udała się do IPN po status pokrzywdzonej. Nie wiem, czy członkowie KRRiTv składają przysięgę, ale skopiowałem Państwu ze strony SDP cele statutowe: Podstawowe cele statutowe SDP to dbałość o rzetelne informowanie społeczeństwa za pośrednictwem mediów, wspieranie twórczości dziennikarskiej, dbałość o etykę zawodową dziennikarzy i ochrona ich praw. Jako rzetelnie poinformowany czekam teraz na stanowisko Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w sprawie niemającej żadnych podstaw, stronniczej i tendencyjnej serii publikacji o członkini Zarządu Głównego SDP- Teresie Bochwic.

– k. 42 Notatka służbowa dot. dochodzenia w sprawie Anny Rudzińskiej, Warszawa 5.08.1961 r., Tajne

            W dniu 7 lipca 1961 r. otrzymano z Wydz. IV Dep. III MSW informację, że na adres Anny Rudzińskiej kierowana jest korespondencja z emigracyjnego wydawnictwa „Kultura” w Paryżu, która może wyrządzić istotne szkody interesom Państwa Polskiego.

            W związku z powyższym wszczęto dochodzenie z art. 22 mkk oraz uzyskano z Prok. Woj. dla m.st. Warszawy postanowienie o zajęciu korespondencji A. Rudzińskiej.

            Jak wynika z informacji otrzymanych od kpt. Bańskiego z Wydz. IV Dep. III- Rudzińska w 1959 r. wyjechała na 7-miesięczne stypendium do Francji. Po powrocie do kraju prowadziła korespondencję z Jerzym Giedrojciem, który jest naczelnym redaktorem „Kultury” paryskiej, pośrednicząc w przesyłaniu z kraju od pracowników PAN oraz członków literackiego „Klubu Krzywego Koła” różnych materiałów publicystycznych m.in. do w/w.

            W ostatnim okresie Rudzińska zajmuje się jakimś tłumaczeniem dla Giedrojcia, za co otrzymuje pieniądze za pośrednictwem Banku PKO oraz przepisuje w domu na maszynie różne materiały socjologiczne dla pracowników PAN.

            Rudzińska była wykorzystywana operacyjnie przez Wydz. II KMMO w Warszawie. Ponieważ rozważana jest przez Dep. III MSW sprawa dalszego wykorzystania operacyjnego Rudzińskiej, nie otrzymano materiałów informacyjno-ustaleniowych mogących stanowić podstawę do opracowania planu śledztwa i realizacji.

            Czynności śledcze na obecnym etapie ograniczają się do legalizacji korespondencji, gdyż Departament III MSW stoi na stanowisku, że należy przed realizacją sprawy wykorzystać możliwości ustalenia i zebrania możliwie szerokiego materiału dowodowego na osoby współpracujące z „Kulturą”.

            Zalegalizowane fotokopie listów dotyczą informacji i propozycji różnych osób /część ustalono- naukowcy, literaci/ współpracy publicystycznej z Rudzińską. W jednym z listów jest odbitka szczotkowa wstępu do przygotowywanej książki Al. Herza- Żydzi w kulturze polskiej. Dwa listy zawierają zawiadomienia Banku PKO o nadesłaniu z zagranicy 120 i 35 dolarów USA do dyspozycji A. Rudzińskiej.

                                                                       sporządził:

                                                           Oficer Śledczy MSW

                                                           /-/ Jerzy Kuczys ppor.                                               

– k. 113 Notatka służbowa dot. Wiesława Pietryki pracownika redakcji „Problemy Kryminalistyki”, Warszawa 6.10.1961 r., Tajne

            Podczas rewizji mieszkaniowej przeprowadzonej u Anny Rudzińskiej zakwestionowano między innymi znaczną ilość korespondencji, jaką wyżej wymieniony prowadził z Rudzińską w czasie, gdy ta była na stypendium we Francji /Nancy/. Niezależnie od tego zakwestionowano maszynopis stanowiący artykuł dotyczący analizy stanu przestępczości w Polsce. W artykule tym podaje się dane cyfrowe dotyczące ilości popełnionych przestępstw w Polsce w rozbiciu na województwa. Przesłuchana Rudzińska na temat znajomości z Wiesławem Pietryką wyjaśniła, że poznała go w 1959 r. i on był przez pewien okres czasu jej kochankiem.

            Z tego też tytułu po wyjeździe jej do Francji utrzymywali częsty kontakt korespondencyjny. Zakwestionowany maszynopis stanowi własność Pietryki, artykuł ten Rudzińska przepisywała na maszynie.

            Artykuł wyżej omawiany przedstawiono do oceny tow. Olenderczykowi z Gabinetu Ministra, który po zapoznaniu się z treścią artykułu wyjaśnił, że te dane, o których mówi się w artykule, w zasadzie mogą być publikowane w Problemach Kryminalistyki, ponieważ czasopismo to przeznaczone jest dla zamkniętego kręgu czytelników.

            W związku z tym, że Wiesława Pietrykę łączyły z Rudzińską bardzo zażyłe stosunki wydaje się celowym przeprowadzenie z Pietryką rozmowy na okoliczność dotyczącą pracy Rudzińskiej w Klubie Krzywego Koła oraz jej kontaktów z Jerzym Giedroyciem. Z uwagi na to, że Wiesław Pietryka jako pracownik redakcji Problemów Kryminalistyki jest funkcjonariuszem MO.

            Proszę o decyzję odnośnie rozmowy z w/w.

                                                                       St. Of. Śledczy

                                                                       / Z. P u d y s z  por. /

– k. 41 Notatka służbowa opracowana na podstawie teczki personalnej Anny Rudzińskiej, Warszawa .07.1961 r.

            Córka oficera sanacyjnego, który po demobilizacji pracował w SA Gazolinie we Lwowie. W latach 1928- 1938 był on posłem na sejm z ramienia BBWR. Obecnie inspektor MHD Łódź.

            W 1937 r. Rudzińska wyjechała na studia do Francji. Powróciła w 1939 r.

            W okresie okupacji pracowała w „Społem” w Łukowie. Później handlowała zamieszkując w Wilnie i W-wie.

Mąż Witold Rudziński- kompozytor.

            Zawerbowana do współpracy 14.7.1952 r. pod ps. „Zuzanna” przy wykorzystaniu zatajenia przez nią w aktach personalnych danych o przedwojennej działalności ojca, działacza BBWR i dyr. administracyjnego „Gazolina”. Była wykorzystywana do ujawniania wrogiego elementu na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie studiowała. Przekazywane przez nią materiały miały charakter ogólnoinformacyjny. Współpracę przerwano w 1954 r. po ukończeniu przez nią uczelni.

                                                                                  Bański

– k. 43 Notatka ze spotkania z k.s. „Zuzanna” w dniu 6.09.1960 r., Warszawa 10.09.1960 r., Tajne, Egz. Nr 3

            W dniu 6 bm. odbyłem spotkanie z k.s. „Zuzanna”, która przyjechała z Francji. Przebywała tam od listopada 1959 r. jako stypendystka na kursie socjologicznym na Centre Universitaire w Nancy. Uczestnikami tego kursu byli młodzi naukowcy z różnych krajów, delegowani przez instytucje naukowe, którzy otrzymali stypendium francuskie. Z relacji jej na temat pobytu na kursie wynikało, że nie zaobserwowała tam żadnych faktów mogących nas interesować i nie zawarła tam ciekawszych znajomości.

Spośród uczestników kursu zwracał uwagę Niemiec z NRF DYTNYCH Koch, który mówił, że jest działaczem partii adenauerowskiej. Dyskutował on często na temat polskich ziem zachodnich i lansował twierdzenie, że problem ten powinien być rozstrzygnięty drogą odsprzedania tych ziem przez Polskę Niemcom lub ustanowienie na nich wspólnej administracji.

            Po trzytygodniowym pobycie w Nancy pojechała na ferie świąteczne do Paryża. Przez parę dni mieszkała tam u swych kuzynów ZALEWSKICH, a następnie u znajomej Jacqueline HECHT, zam. rue .asbordes-halmore … Jest to bardzo zamożna kobieta, z zawodu socjolog, zatrudniona w Instytucie Demograficznym w Paryżu. „Zuzanna” poznała ją podczas jej pobytu w Warszawie w 1957 r. Podczas pobytu w Paryżu skontaktowała się z redaktorem „Kultury” … powołując się na polecenie prof. STAFA w sprawie wymiany książek. … przyjął ją b. uprzejmie, lecz rozmowa z nim ograniczała się do spraw oficjalnych, gdyż zachowywał się powściągliwie. Poza tym dzwoniła w tej samej sprawie do JELEŃSKIEGO i umówiła się z nim [na] spotkanie. Na spotkanie to JELEŃSKI nie przyszedł rzekomo dlatego, że zapomniał, wobec czego sprawę wymiany książek załatwiła z nim listownie.

Skontaktowała się także telefonicznie z MIŁOSZEM, którego znała osobiście, lecz do spotkania z nim nie doszło, gdyż wyjeżdżał on na wakacje i nie miał czasu.

            W czasie ponownego pobytu w Paryżu podczas ferii wiosennych poznała Allana KOSKO i Piotra RAWICZA. Będąc w restauracji usłyszała, że rozmawiają po polsku i sama nawiązała z nimi znajomość, która- sądząc z jej wypowiedzi- przybrała później, zwłaszcza z Piotrem RAWICZEM dość zażyły charakter. Allan KOSKO jest literatem. Z Polski wyjechał w 1947 r. Między innymi współpracuje on z PAH-em poprawiając zeszyty naukowe wydawano przez tę instytucję w Paryżu. Jest rozwiedziony z obecną żoną SA… Piotr RAWICZ przebywa we Francji także od kilkunastu lat i trudni pracą literacką. Przez pewien czas pracował w francuskim Ministerstwie Rolnictwa, z ramienia którego prowadził import świń z Polski.

            Za ich pośrednictwem zawarła jeszcze szereg nowych znajomości między innymi z Michałem BORWICZEM b. działaczem socjalistycznych organizacji żydowskich, piszącym obecnie książki na temat martyrologii Żydów w Polsce i Abrahamem ZEMSZEM, krytykiem literackim.

            Podczas pobytu na kursie w Nancy chodziła często do zamieszkałego tam od kilkudziesięciu lat, a pochodzącemu z Polski O…, który był znajomym jednego z uczestników kursu PELERMUTYRA, pracownika Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC PZPR. P… poznała dyrektora Departamentu Ministerstwa Zdrowia KELLERA, który w 1957 r. wyjechał z Polski i zamieszkuje obecnie w Pomney k/Nancy. Ponieważ teść „Zuzanny” był w tym samym czasie co KELLER również dyrektorem Departamentu w Ministerstwie Zdrowia, KELLER zainteresował się jej osobą i zaprosił ją do siebie do domu. Jest on bardzo dobrze sytuowany, posiada 4-pokojowe, komfortowo urządzone mieszkanie, samochód itp.

Pracuje jako inżynier chemik w stalowni w Pomney. W rozmowie z nią powoływał się na zażyłą znajomość z ministrem SZTACHELSKIM i oświadczył, że b. chętnie powróciłby do Polski na zajmowane poprzednio stanowisko, ale jedynie tylko w tym wypadku, gdyby SZTACHELSKI był z powrotem Ministrem Zdrowia, gdyż tylko z nim mógłby pracować /swojego czasu w prasie była wzmianka o dużych nadużyciach popełnionych przez KELLERA, które zostały ujawnione po jego wyjeździe z Polski/.

            W czasie pobytu w Nancy „Zuzanna” była okresowo zatrudniona przy obsłudze polskiego pawilonu na odbywających się tam targach. Przy pawilonie tym zaczepił ją jakiś mężczyzna, który poprosił o odnalezienie i skontaktowanie z nim jego znajomego, z którym nie widział się od kilkunastu lat. Po wyrażeniu przez nią zgody dał jej adres: Stanisław …, Łódź ul. …, a jego własny … Julian Francja- Blainville.

            Po zakończeniu kursu w Nancy „Zuzanna” wyjechała do Paryża i rozpoczęła starania o dalsze stypendium umożliwiające przedłużenie pobytu we Francji o jeden miesiąc. W sprawie tej … skierował ja do p. MUSSE, kierującej Komitetem Współpracy Uniwersyteckiej Polsko-Francuskiej. Kazał jej przy tym powołać się na nazwisko MICHAŁOWSKIEGO. Komitet ten załatwił jej przyznanie stypendium przez francuskie MSZ w wysokości 30 tys. franków. Po przyznaniu jej tego stypendium zadzwonił do niej jakiś mężczyzna, który po przedstawieniu się jako MICHAŁOWSKI powiedział, że zostało jej przyznane stypendium, ale więcej nic już nie dostanie i prosił ją o spotkanie się z nim w kawiarni. „Zuzanna” zgodziła się na to spotkanie, lecz przed tym połączyła się telefonicznie z Piotrem RAWICZEM i spytała, czy zna MICHAŁOWSKIEGO. RAWICZ odpowiedział krótko: „Wolna Europa”. Gdy wyraziła wątpliwość, czy powinna iść na to spotkanie RAWICZ powiedział, że nic się jej nie stanie, jak pójdzie, ponieważ MICHAŁOWSKI umawia się i rozmawia prawie z każdym Polakiem przyjeżdżającym do Francji i radził, aby się z nim zobaczyła.

            Spotkanie to, tak jak się umówili, miało miejsce w kawiarni i trwało ok. 45 minut. MICHAŁOWSKI poza podaniem nazwiska nic nie mówił na temat swojej osoby tzn. kim jest i czym się zajmuje. Nie wyjaśnił także, w jakim celu lub z jakiego powodu chciał się z nią zobaczyć. „Zuzanna” twierdzi, że rozmowa toczyła się jedynie na temat spraw związanych z jej przyjazdem do Francji tj. literatury, stosunków kulturalnych, socjologii itp. MICHAŁOWSKI nie stawiał jej rzekomo konkretnych pytań. Między innymi nadmienił, że pragnąłby otrzymywać z Polski różne pisma informujące o życiu w kraju, lecz gdy „Zuzanna” stwierdziła, iż jest to możliwe naturalną drogą pocztową, nic więcej na ten temat nie powiedział. Poza tym przypadkiem więcej się z nim nie umawiała i nie spotykała. Rysopis MICHAŁOWSKIEGO określiła następująco: mężczyzna ok. lat 45, wysoki, średniej tuszy, brunet, ma … krzaczaste brwi i duży nos.

            „Zuzanna” wspomniała także, że otrzymała propozycję objęcia na okres około jednego roku lektoratu języka polskiego na Uniwersytecie w Strasburgu i w przyszłym roku ma zamiar skorzystać z tej propozycji.

            Po sprawdzeniu w wydanym przez Dep. II MSW Informatorze o wywiadzie francuskim okazało się, że figuruje tam nazwisko PAWŁOWSKI vel MICHAŁOWSKI Zbigniew, przy którym znajduje się uwaga „współpracownik wywiadu francuskiego- podaje się za pracownika „Wolnej Europy”.

                                                           Starszy oficer operacyjny Wydz. II

                                                                       /Orkwiszewski A. kpt./

Wyk. w 3 egz. LL/75

– k. 177 Notatka opracowana na podstawie teczki personalnej i roboczej b. tw. „Zuzanna” Nr arch. 5150/1 dot. Anny Rudzińskiej, Warszawa 11.05.1962 r., Tajne, Egz. Nr 1

            „Zuzanna” została zaangażowana przez Wydz. III Komendy MO m.st. Warszawy 14.VII.1952 r. Do współpracy z Org. Bezp. zgodziła się chętnie. W okresie współpracy przekazała kilka informacji niemających istotnego znaczenia operacyjnego, głównie dotyczyły morali studentów UW oraz znanych jej osób należących do reakcyjnych organizacji w okresie okupacji.

W grudniu 1954 r. przerwano kontakt z „Zuzanną” z uwagi na brak możliwości dotarcia do osób interesujących służbę bezp. oraz ze względu na stosunki rodzinne- rozeszła się z mężem i wychowywała troje dzieci.

Ze współpracy ze służbą bezp. w tym okresie była nastawiona pozytywnie.

            W październiku 1958 r. pracownik Wydz. III KMO m.st. Warszawy zamierzał ponownie nawiązać kontakt operacyjny z „Zuzanną”. W czasie rozmowy „Zuzanna” kategorycznie odmówiła współpracy ze służbą bezp. motywując, że nie ma dotarcia do osób wrogo nastawionych do PRL oraz że współpraca jej nie odpowiada, ponieważ inaczej patrzy na życie niż dawniej. Nadmieniła, że dawniej współpraca ze służbą bezpieczeństwa jej imponowała, ale uważa ten okres za definitywnie zakończony, nadmieniając, że jeśli będzie miała jakieś sprawy, to sama się zgłosi, ale jako świadek.

            W związku z wyjazdem na stypendium do Nancy /Francji/ w dniu 10.XI.59 r. pracownik Wydz. II Kom. m.st. Warszawy przeprowadził rozmowę operacyjną z „Zuzanną”. Oświadczyła, że po doświadczeniach ze współpracy, do której ją angażowano, czuje lęk przed tego rodzaju sprawami. Zastrzegła się przed aktywnym zaangażowaniem na terenie Francji, ale wyraziła gotowość zwrócenia uwagi na zachowanie się obywateli polskich na terenie Francji. Skłonna była też zainteresować się ludźmi, z którymi spotka się w Paryżu, dodając, że na tym terenie w czasie ferii będzie miała większe możliwości ze względu na czas wolny od nauki.

            Po powrocie do kraju 6.IX.60 r. złożyła ustne relacje z pobytu w Nancy i Paryżu:

– nie zaobserwowała faktów mogących zainteresować służbę bezp., ani nie zawarła ciekawych znajomości,

– z polecenia Szafa skontaktowała się z Giedroyciem w sprawie wymiany książek,

– umówiła się też z Jeleńskim /„Kultura”/, ale do spotkania nie doszło,

– rozmawiała telefonicznie z Miłoszem, ale do spotkania nie doszło, bo wyjeżdżał na urlop,

– za pośrednictwem Allana Kosko i Piotra Rawicza zawarła znajomość z Michałem Borowiczem b. działaczem socjalistycznym i Abrachamem Zamszem- krytykiem literackim,

– poznała i przeprowadziła kilka rozmów /była również u niego w domu/ z uciekinierem z Polski b. dyr. dep. Min. Zdrowia Kollerem,

– Grubin Julian prosił o przekazanie jego adresu znajomemu w Łodzi Stanisławowi Nowickiemu,

– po zakończeniu kursu w Nancy rozpoczęła starania o dalsze stypendium. W tej sprawie Giedroyć skierował ją do pani Rosse zajmującą się sprawami współpracy uniwersyteckiej Polska-Francja i kazał powołać się na Michałowskiego,

– po przyznaniu dalszego stypendium odbyła w kawiarni 45 minut spotkanie z Michałowskim, już wcześniej od Rawicza wiedziała, że Michałowski jest pracownikiem W.E.

Rozmowa dotyczyła stosunków kulturalnych, socjologii itp., konkretnych pytań nie stawiał.

Ustalono, że Pawłowski vel Michałowski Zbigniew jest współpracownikiem wywiadu francuskiego- podaje się za pracownika W.E.

            Wydz. II KMMO nie podtrzymywał dalszego kontaktu z „Zuzanną” z braku możliwości dalszego operacyjnego wykorzystania.

            Tow. Orkwiszewski, który prowadził rozmowy z „Zuzanną”, informował mnie, że w czasie rozmowy zachowywała się swobodnie, obszernie relacjonowała o zawartych znajomościach.

                                                                       Opracował ofic. oper. Wydz. II Dep. III

odb. w 1 egz. HK                                                       / kpt. H. Woźnica /

– k. 91 /…/ – Anna RUDZIŃSKA – aktualnie pracująca w Ośrodku Badań Opinii Publicznej Polskiego Radia. Od 1958 r. ściśle związana z b. Klubem „Krzywego Koła”. Za kolportowanie paszkwili o wrogiej treści skazana na 1 rok więzienia. RUDZIŃSKA organizuje spotkania w swoim domu z b. działaczami KKK i innymi osobami znanymi ze swego wrogiego stanowiska do PRL. W 1952 r. RUDZIŃSKA była zawerbowana do współpracy ze służbą bezpieczeństwa. Ostatnio w rozmowie z pracownikiem MSW okres współpracy z SB oceniła jako największą hańbę w jej życiu. /…/

Cdn

 

Ksiądz Feliks Folejewski a piątkowy Cyrk Gadowskiego

Wspominałem, że na pierwszym spotkaniu z cyklu „Tajemnice wywiadu” nie było nic o wywiadzie, a tym bardziej o jego chociaż jednej tajemnicy. Zgłoszono za to wniosek racjonalizatorski, aby ze zbioru zastrzeżonego wyjmować teczki nieprzychylnych ludowi smoleńskiemu i wymieniono Kardynała Nycza i bpa Pieronka. O ile Pieronek w tym składzie osobowym nie wymagał uzasadnienia, to Nyczowi zarzucono nieuczestniczenie w dziesiętnicach.

W przeciwieństwie do „konferansjera” Gadowskiego ja wyjdę naprzeciw zapotrzebowaniu klientów. Mianowicie ujawnię przeszłość duchownego, co prawda nie z teczki, tylko z zapisów ewidencyjnych, który- z braku teczki- nie był w zbiorze zastrzeżonym nigdy, a odnośnie dziesiętnic, to brał udział w każdej.

Najstarszy zachowany zapis ewidencyjny powstał w 1968 r. i dotyczy założenia ks. Folejewskiemu Teczki Ewidencji Operacyjnej Księdza. Następny zapis jest starszy o 4 lata i informuje, iż ks. Folejewski przechodzi w sprawie organizacji „Ruch”. Potem następuje długa przerwa do grudnia 1985 r., gdy st. inspektor Wydz. IV SUSW kpt. Wiktor Kotow zarejestrował ks. Folejewskiego pod numerem 43931. Więcej światła na charakter rejestracji rzuca dopiero karta Mkr-3 z 9.01.1990 z prośbą o wyrejestrowanie z kartoteki ogólnoinformacyjnej materiałów Wydz. IV SUSW nr 43931 z powodu nieprzydatności operacyjnej, a które zniszczono we własnym zakresie. Na tej karcie ołówkiem, czyli za dziennikiem rejestracyjnym SUSW, podano tw „Robotnik”. Dowodów współpracy „Robotnika” z SB poszukuję, ale zawsze mogą Państwo zapytać policyjnego emeryta- ww. Kotowa, który urodził się w niedalekim Sulejówku i mieszkał na ulicy, której nazwa predysponowała go pełnienia służby w Policji- na ul. Dzierżyńskiego.

Dziejami jego edukacji nie będę Państwa zanudzał, dość że nasz „kreślarz” odbył zasadniczą służbę wojskową w JW. 5650 w Ostródzie i życie cywilne już go nie ciągnęło. Służbę milicyjną rozpoczął od posterunku na lotnisku, ale szkoła w Szczytnie rozbudziła jego ambicje ratowania socjalistycznej Ojczyzny i w 1976 r. trafił do pionu religijnego w Pałacu Mostowskich. Według przełożonych odnalazł powołanie w męskich zakonach:

– k. 13 Wniosek Personalny z 2.01.1979 r.

/…/ Na powierzonym odcinku pracy osiąga zadawalające rezultaty w operacyjnym zabezpieczeniu obiektów. Posiada na kontakcie 7 jednostek tajnych współpracowników, z którymi pracuje systematycznie i prawidłowo. W roku ubiegłym pozyskał do współpracy 2 jednostki. Prowadzi szereg rozmów operacyjnych uzyskując w wyniku tego ciekawe informacje. Rozpoczęte dialogi z księżmi zakonnymi rokują nadzieję na pozyskanie ich do współpracy. /…/

– k. 15 Opinia służbowa z 16.12.1984 r. /…/ przechodzi do pracy w SB w Wydziale IV SUSW.

Znajomość zasad pracy i przygotowanie do wykonywania zadań służbowych bardzo dobra, doświadczenie zawodowe duże.

W jego operacyjnym zainteresowaniu pozostają liczące się zgromadzenia zakonne męskie oraz WSD XX Pallotynów w Ołtarzewie.

Na kontakcie posiada 14 jednostek TW, z którymi współpracę układa prawidłowo.

Organizuje też i systematycznie pozyskuje nowe osobowe źródła informacji.

Jest pracownikiem zdolnym, samodzielnym, z własną inicjatywą, posiadającym dużo zapału i umiejętności organizacyjnych, zdyscyplinowany. W okresach nieobecności kierownika sekcji pełni jego funkcję. /…/

– k. 18 Indywidualna karta przeglądu kadrowego /…/

           1982 rok

Jest przodującym pracownikiem sekcji V. Stosunkowo najbardziej obciążony pracą z punktu widzenia: ważności operacyjnej obiektów i zadań, posiadanych środków pracy. Pracownik zdolny, zaangażowany, samodzielny, zdyscyplinowany. Można mu powierzyć każde zadanie. Ma systematycznie dobre wyniki operacyjne. /…/

            1983 rok

Pracownik wyróżniający się zarówno od strony wyników w pracy, jak i pracowitości i zaangażowania. Samodzielny z inicjatywą, konsekwentny w realizowaniu postawionych celów. Uzyskiwane wyniki, dojrzałość zawodowa predysponują go do dalszego awansu. /…/7  1984 rok

Pracownik osiągający dobre wyniki w pracy operacyjnej. Doświadczony, o dużym stopniu samodzielności, pracowity. Posiada wiele własnej inicjatywy. Zdyscyplinowany, koleżeński, mający duży zasób wiedzy ogólnej i fachowej. /…/

            1985 rok

Pracownik doświadczony, zdyscyplinowany. W roku bieżącym osiąga nieco słabsze wyniki w pracy operacyjnej- jest pasywny, mało widoczny. Niemniej zlecane zadania realizuje prawidłowo. Kryzys powinien przezwyciężyć. /…/

            1987 rok

Za rok 1986 opiniowany pozytywnie. Realizował prawidłowo zadania służbowe. Absencja w pracy od lutego do listopada 1987 roku, spowodowana chorobą serca. Powrócił na dotychczas zajmowane stanowisko. /…/

Wraz z Okrągłym Stołem świat Kotowa się załamał m.in. dał się pobić i zabrać sobie legitymację służbową. Uważając, że do władzy doszły zuchy próbował startować do UOP-u:

– k. 21 Ankieta działalności operacyjnej funkcjonariusza SB bd

1 Nazwa operacji lub zadanie nie prowadziłem /…/

6 Czy były skargi na postępowanie /kto i dlaczego?/ nie było

7 Czy któryś z „figurantów” może wydać pozytywną opinię o sposobie i osobie prowadzącej operację? nie może

„Zuchy” z Komisji Kwalifikacyjnej nie dały się nabrać na „pracę analityczną” i Kotow dosłużył lat w Policji.

 

Deputowany Charles Margueritte

Zainteresowanie wywiadu wojskowego PRL osobą Bernarda Margueritta to odprysk grubszej sprawy. Żołnierze ustawili sobie celownik o wiele wyżej, wzięli się za wysokiej rangi polityka i chcieli go przerobić na agenta.

– k. 46

                        Zał. do pisma Nr 24/65                      Dnia 11.11.1965 r.

                        Załącznik nr 2 do pisma nr 24/64

dopisek o uprzedzeniu Paczochy o zw. BM z wywiadem

N o t a t k a

Dot. „H” [Charles Margueritte]

            Ostatnio nawiązałem stosunku z „H” [Margueritte], byłym deputowanym, byłym szefem gabinetu w ministerstwie Obrony, a obecnie Komisarzem departamentalnym do spraw młodzieży i sportu /jego obszerna biografia jest zamieszczona w „Who is Who”/. Jest on wpływową osobą w kierownictwie partii socjalistycznej, należy do jej lewego skrzydła. /…/

            Okoliczności zawarcia tej znajomości były następujące: Najpierw, na jednym z przyjęć, nawiązałem kontakt z synem „H” [Margueritte], który ma wyjechać w niedługim czasie do Polski w charakterze dziennikarza-korespondenta. Syn „H” [Margueritte] nie był osobą bezpośrednio dla mnie ciekawą, niemniej po paru spotkaniach zaprosiłem go do domu na kolację. Poczuł się on zobowiązany do rewanżu i zaprosił mnie z żoną do siebie do domu /mieszka on z rodzicami ok. 30 km od Sanoka [Paryża], gdzie mają kilkuhektarową posiadłość/. Tym sposobem doszło do mojej wizyty u „H” [Margueritte], która miała miejsce 7-go bm. „H” [Charles Margueritte] początkowo był sztywny, traktował mnie jak kolegę syna, ale potem „rozkręcił się” i był moim partnerem. Zgodził się na dalszy kontakt. Winien to być według ogólnie przyjętych zasad obiad u mnie albo w restauracji. Konkretnej daty tego spotkania nie ustaliliśmy.

            Żona „H” [Margueritte] jest serdeczna, ale bardzo zajęta gospodarstwem domowym i dziećmi /ma ich pięcioro, w wieku od 5-ciu do 27-miu lat/. Pozatem [sic] pracuje w jednej z bibliotek uniwersyteckich na pół etatu /obiecała przygotować mi z tej racji materiały na tematy polityczne i gospodarcze/. Kłopoty codzienne nie pozwalają jej na utrzymywanie stosunków towarzyskich.

            „H” [Margueritte] jest w pewnym stopniu osobistością polityczną. Ponieważ jego partia należy do opozycji, krytykuje on nasze przyjazne stosunki z obecnym rządem. Krytyki jego w szerokim stopniu odparłem, a w każdym razie doszliśmy do wzajemnego zrozumienia naszych pozycji.

            Warto zaznaczyć, że „H” [Margueritte] był kiedyś znajomym poprzednika obecnego naszego drukarza [Ambasadora]. Stwierdziłem też ciekawą rzecz: na jednej z butelek z naszą wódką, którą „H” [Margueritte] otrzymał – jak twierdził – od znajomych z Polski, figurowała pieczątka z datą z kwietnia br. Znaczy to, że „H” [Margueritte] ma jakieś kontakty z Polską.

            Wydaje mi się, iż warto utrzymać z „H” [Margueritte] kontakt, mimo iż będzie to nieco kosztowne /około 100 F miesięcznie/ i być może niełatwe. Można by od niego otrzymywać informacje pochodzące z wyższych sfer politycznych na tematy wewnętrzne i zagraniczne /np. stosunki z USA i Niemcami/. „H” [Margueritte] jako opozycjonista będzie działał przeciw interesom obecnego rządu, zatem może dzielić się ze mną różnymi zakulisowymi i trzymanymi w tajemnicy informacjami. Będzie starał się prawdopodobnie pozyskać mnie dla siebie jako przeciwnika rządowego. Istnieje jedynie kwestia, w jakim stopniu będzie mnie darzył zaufaniem.

            Jest też inna kwestia: żona „H” [Margueritte] wspomniała, że syn jej brata mieszkający pod Sanokiem [Paryżem], z wykształcenia matematyk, jest specjalistą w sprawach rakietowych. M.inn. jeździł on w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca na bazę, w której będą przeprowadzane próby rakiet typu „I” [Diament]. Szanse dotarcia do tej osoby są niewielkie, ale niewykluczone.

            Oddzielnie przedstawiam notatkę obrazującą poglądy „H” [Margueritte] jako socjalisty na niektóre zagadnienia polityczne.

            Proszę o aprobatę dalszych kontaktów z „H” [Margueritte].

                                                                                  P a r n a s [kpt. Paczocha]

            Znajomość Parnasa [kpt. Paczochy] z „H” [Margueritte] jest typowym kontaktem profesjonalnym, który powinien on utrzymywać w ramach wykonywania swych obowiązków dla drukarni [Ambasady]. Drukarnia jednak nie daje mu funduszów na podtrzymywanie tego kontaktu, motywując to brakiem środków finansowych.

Możliwość wyjścia Parnasa poprzez „H” [Margueritte] na bardziej interesujące kontakty w chwili obecnej jest dość iluzoryczna. Ze swej strony uważam jednak, że celowe jest finansowanie przez nas tego kontaktu /suma jest nieduża/. Być może uda się jednak Parnasowi [kpt. Pacosze] tą drogą nawiązać ciekawe znajomości. Należy przypuszczać, że nie da to natychmiastowych rezultatów, lecz w naszej pracy tego rodzaju inwestowanie jest niezbędne.

Proszę o zgodę Centrali w tej sprawie.

                                                                       J A N U S Z [Płk Kaźmierski]

/…/

– k. 53 zał. do pisma not. z 15.12.1965 r. /…/

/…/ Ojciec „X” [Margueritte] był jeszcze parę lat temu deputowanym partii socjalistycznej. Jest nadal członkiem tej partii, należy do jej skrzydła lewego. Był inicjatorem zbliżenia z komunistami, współorganizował formację mającą być łącznikiem między tymi dwoma partiami. Wyszedł nawet na jakiś czas z partii socjalistycznej, ale znowu do niej  wrócił. Jest przeciwnikiem obecnego rządu, z podobnych przyczyn jak jego syn. Obecnie jest okręgowym inspektorem do spraw młodzieży i sportu. W czasie wojny brał udział w walce przeciw okupantowi. Posiada liczne odznaczenia, między innymi polskie /zachodnie/.

/…/ Parnas /…/ JANUSZ

/…/

– k. 57

                        Zał. do wch. O I/2/0063/66                Dnia 18.I.1966 r.

                        Załącznik nr 9 do pisma nr

Notatka ze spotkania z „A” [Margueritte]

            W dniu 16-go bm byłem w domu u „A” [Margueritte] /zaprosił mnie wraz z żoną na obiad/. Relację z rozmowy na tematy ogólnopolityczne przedstawiam oddzielnie. Niżej podaję wypowiedzi i niektóre dane dot. „A” [Margueritte], charakteryzujące jego osobę.

1/ „A” [Margueritte] opowiada się za lewym skrzydłem partii socjalistycznej i za współpracą z komunistami.

2/ Swoje stanowisko w kwestii niemieckiej określił: „Mówimy o zjednoczeniu Niemiec życząc sobie, by do tego nie doszło”.

3/ Wypowiedź na temat „problemu” żydowskiego: „Tutaj problem ten nie istnieje, ponieważ wszystkie kluczowe pozycje zajmują Żydzi”. Tu wymienił szereg nazwisk, m.inn. premiera, ministra Gospodarki, min. Rolnictwa, ostatniego ministra Przemysłu, b. dyrektora banku państwowego, dyrektora państwowych zakładów samochodowych, dyrektora- właściciela jednej z głównych firm lotniczych itd.

4/ W sprawie listu biskupów polskich do biskupów niemieckich „A” [Margueritte] zgodził się w pełni, że biskupi nie powinni zajmować się problemami politycznymi /sam, ze znajomością rzeczy, zahaczył o ten temat/. Przyznał też, że zmiana zachodnich granic Polski nie jest ani dla kogokolwiek poza Niemcami pożądana, ani też możliwa. Postawił jednak pytanie: dlaczego mówiąc o granicach zachodnich nie wspomina się ani słowa o granicach wschodnich Polski?

5/ „A” [Margueritte] oświadczył m.inn.: „Tutaj uważa się, że Polska jest fenomenem, że jest ona krajem zachodnim wschodniego bloku. Sytuacja ta jest zadawalająca”. „A” miał tu na myśli oddziaływanie Polski na inne kraje socjalistyczne w kierunku zbliżenia z zachodem.

6/ „A” [Margueritte] jest nominalnie katolikiem, ale nie praktykuje. W praktyce tj. w pracy zawodowej przeciwstawia się wpływom kleru; tak przynajmniej to utrzymywał.

7/ Nie udało się ustalić konkretnych powiązań „A” [Margueritte] z Polakami, czy też z polską emigracją. Jedno jest pewne: „A” [Margueritte] zna dobrze sprawy polskie, w tym również zagadnienia bieżące. Stwierdził on m.inn., że jest bliskim przyjacielem „B” [poseł A. CONTE], b. członka grupy parlamentarnej zajmującej się stosunkami z Polską. Z nazwiskiem „B” [A. Conte] zetknąłem się już kiedyś i o ile mi wiadomo, był on bezpośrednio związany z tut. reakcyjną polską emigracją.

8/ Nie zauważyłem, by „A” [Margueritte] starał się wyciągać ode mnie jakiekolwiek informacje czy też wpływać na moje opinie. Nie interesował się też specjalnie sprawami syna, który jest w Polsce. Oświadczył tylko, że syn jest zadowolony i że zgodnie z planami winien za klika dni powrócić.

Nie ustalałem z „A” [Margueritte] żadnych planów co do dalszych spotkań. Aby umówić się z nim, mogę w każdej chwili zatelefonować do niego do biura albo do domu. Wydaje się celowe zorganizowanie następnego spotkania w restauracji, z samym „A” [Margueritte]. Miałoby ono charakter roboczy, na wzór kontaktów utrzymywanych z dziennikarzami i z różnymi osobami ze środowisk politycznych.

Uwagi:

Przypuszczam, że „A” [Margueritte] interesuje się wyłącznie zagadnieniami politycznymi. Należy do wpływowych kół w partii socjalistycznej, a partia ta posiada swoje plany i prowadzi politykę na skalę międzynarodową, a co najmniej europejską. Z tym wiąże się zainteresowanie także Polską. W tym kontekście, kontakty „A” [Margueritte] z polską emigracją oraz jego zainteresowanie tym, co się dzieje w Polsce byłoby rzeczą naturalną. Nie można przy tym wykluczyć powiązań „A” [Margueritte] ze służbami specjalnymi.

Moje stosunki z „A” [Margueritte] nie mają zdefiniowanego charakteru. Na utrzymywanie stosunków koleżeńskich „A” [Margueritte] jest w stosunku do mnie osobą nieco za poważną. Jego syn, w tej chwili nieobecny, nie stanowi też więzi. Kontakty nasze rozwijają się raczej na zasadzie rewanżów. Byłoby dobrze nadać tym stosunkom charakter roboczy, to jest traktować go jako osobę interesującą mnie ze względu na znajomość zagadnień politycznych.

Warto również zauważyć, że żona „A” [Margueritte] odnosi się do naszych stosunków pozytywnie oraz stara się je przenieść na płaszczyznę rodzinną /zapraszała nas z dziećmi/. Poglądy żony „A” [Margueritte] np. w sprawie niemieckiej są bardziej lewicowe i realistyczne niż u „A” [Margueritte].

                                                                       P a r n a s [Kpt. Paczocha]

Z operacyjnego punktu widzenia spotkanie Parnasa z “A” [Margueritte] nie wniosło istotniejszych momentów do sprawy. Dane biograficzne „A” [Margueritte] /wyciąg z Who is Who/ znajdują się w „O” [Paris Match].

                                                           J A N U S Z [Płk Kaźmierski]

            Teczki deputowanego w bazie akt IPN nie znalazłem. Przypuszczam, że niedługo wypłynie ze zbioru zastrzeżonego w tygodniku zatrudniającym autora, który wykorzystuje stanowisko państwowe do celów prywatnych.

 

Bernard Margueritte a zbiór zastrzeżony

Zwykła kwerenda

Rozpocznę od wyników „zwykłej” kwerendy przeprowadzonej w Archiwum IPN. Margueritte podlegał rozpracowaniu SB jako korespondent zagraniczny: /…/ Korespondent „Le Mond” w Warszawie od listopada 1966 r. Podejrzany o współpracę z wywiadem francuskim. Z uwagi na wrogość dziennika „Le Monde” do Polski przez kilka miesięcy nie otrzymał akredytacji w Polsce. Zgodę na to redakcja wyjednała u tow. Kliszki w czasie jego pobytu w Paryżu. Po zerwaniu stosunków dyplomat. z Izraelem napisał trzy antypolskie artykuły opublikowane w „Le Monde”, otrzymał ostrzeżenie od władz MSZ. Dziennikarz do PRL wrócił, zarejestrowano go do Sprawy operacyjnego sprawdzenia „Gamma I” 19.03.1975 r. 30.07.1981 r. sprawę przejął Wydz. XV Dep. II MSW, co może mieć kluczowe znaczenie w sprawie. 15.04.1988 r. sprawę przekazano do Wydz. XII. Z wypisu nie wynika, co stało się z teczką Sos „Gamma I”, mnie tej teczki nie udostępniono.

Brak „głównej” teczki Margueritte’a maskowany jest erzacem w postaci dokumentacji Biura „B” MSW z lat 1975, 1978 i 1985. Dziennikarz mieszkał w Zalesiu Górnym, a Wydz. VII Dep. II MSW zlecił śledzenie jego wizyt i fotograficzne dokumentowanie wszystkich spotkań. „W Zalesiu nie ma warunków” stwierdził SB-ek, ustalając, od którego miejsca Margueritte’a śledzić. Miał na myśli, że stać mu pod domem, na małej uliczce dekonspiruje zainteresowanie SB. Wymyślono „podejmowanie” (przechwytywanie) na trasie dojazdowej. Ponieważ z rejonu Piaseczna można dojechać dwoma drogami, to na Margueritte’a czekały aż dwa zespoły „samochodowe”. W innym Komunikacie podano liczbę 15 funkcjonariuszy zajętych obserwacją tylko Margueritte’a. Według zachowanych Komunikatów dziennikarz w dzień powszedni odwiedzał: teściów, Halę Koszyki i sklepy na ul. Kredytowej, Cepelię. Obiad jadł w Klubie Architekta. W dzień „świąteczny” zaliczał korty na ul. Myśliwieckiej, a żona hipodrom na ul. Kozielskiej, a po rekreacji przebierali się wizytowo i gościli na przyjęciu w Ambasadzie Szwecji. Prawie w każdym Komunikacie podawano, że Margueritte’a jeździ bardzo szybko, często spogląda w lusterko, co miało oznaczać przeszkolenie kontrwywiadowcze. W teczce zachowało się 8 (słownie: osiem) Komunikatów, że figurant nie wyjechał do Warszawy (a zespoły obserwacyjne czekały). Z tych materiałów nie odnotowałem nazwisk „opiekunów” Margueritte’a z Dep. II MSW.

Na marginesie wspomnę, że rutynowe czynności wobec Margueritte’a podejmowano w Katowicach, Krakowie i Biurze Śledczym MSW.

Słaba pamięć

Tu należy wspomnieć, że Margueritte’a jest pionierem w testowaniu polskiej lustracji. Jako jedynemu odważnemu udało mu się wystartować w wyborach (przytulony przez ZSL) i nie wypełnić Oświadczenia lustracyjnego. Zwrócił tym moją uwagę i również Piotra Goćka. W „Rz” ukazał się wywiad, w którym Margueritte’a wykazał się znajomością kryptonimu „swojej” sprawy prowadzonej przez SB i wykazał się słabą pamięcią do dat. Mianowicie podał, że mógł coś tam podpisać podczas rozmów na początku lat 70-tych, a nie chciałby złamać prawa podając, że nie podpisał i właśnie w związku z tym nie podpisał Oświadczenia lustracyjnego.

Każdy dziennikarz, który poznał teczki Margueritte’a w IPN sprostowałby, że rozmowy miały miejsce z 1966 r. po dwuletnim rozpracowaniu. Odnotowano dwie rozmowy o charakterze operacyjnym, nie licząc relacji ze spotkań o charakterze towarzyskim. Podstawą zainteresowania była lektura korespondencji między Joanną Giecewicz a Margueritte’m przez Biuro „W” MSW. Zachował się wykaz 195 przechwyconych listów. Narzeczeni (?) utrwalali swój związek na odległość, ale funkcjonariuszy zainteresowała służba Margueritte’a w armii (151 pułk transportowy w Montlhery– obsługa dowództwa w Paryżu). Po zorientowaniu się, że Margueritte przyjeżdża do PRL dla Giecewicz, a nie na studia, zlecono nie przedłużanie mu wizy. To także istotny moment w całej historii- można było i blokowano mu przyjazd do PRL, a to odbijało się na jego planach życiowych i zawodowych.

Z charakterystyki osoby dziennikarza (z 15.12.1965 r.) wynotowałem fragment dot. poglądów politycznych: /…/ 3/ „X” [Margueritte] jest lewicującym ideowcem, wyrażającym przychylny stosunek do współpracy z tut. komunistami. Należy do przeciwników obecnego szefa państwa. Zarzuca mu dyktatorską formę rządów, prowadzenie polityki odpowiadającej interesom wielkich kapitałów, tolerowanie penetracji amerykańskiej, nieszczerość wobec krajów socjalistycznych itd. Według „X” [Margueritte] zbliżenie z krajami socjalistycznymi winno odbyć się na bazie lewicowej. To, które dokonuje się obecnie, nie służy interesom lewicy.

Same rozmowy dot. polityki i poruszano w nich wątki zgody komunistów (francuskich) na NATO i EWG, osłabienia niemieckiego nacjonalizmu przez „Europę”, błędów de Gaulle’a w samodzielnej polityce wschodniej. W drugiej rozmowie podał nawet o usunięciu z SDECE po ujawnieniu związków z PRL. Na zakończenie wątku wypada także podać, że teczkę i rozmowy prowadzili żołnierze wywiadu LWP, a nie z MSW, ale rozumiem, że dla osoby „nie wykluczającej, że podpisała coś” jest to sprawa całkowicie drugoplanowa.

Kłopoty lustracyjne

Jeśli Margueritte myli SB z wojskiem, połowę lat 60-tych z połową lat 70-tych, myli „Gammę” z „X”, zabezpiecza się na wypadek podpisania „czegoś”, to dlaczego nie miałby podpisać zobowiązania do współpracy na początku lat 80-tych? Taka ewentualność pojawia się po lekturze teczki oficera wywiadu SB na niejawnym etacie, który poznawszy Margueritte’a pytał o instrukcje oficera prowadzącego:

– Notatka dot. Bernarda Margueritte, Warszawa 18.01.1982 r., Tajne, Egz. poj.

            B.M. poznałem w Waszyngtonie, z racji pełnionych obowiązków w Ambasadzie PRL. Przebywał on w tym czasie na rocznym stypendium naukowym, w czasie którego miał przygotowywać książkę na temat przemian społecznych w Polsce. B.M. miał kłopoty z ponowną akredytacją w Polsce jako przedstawiciel „Le Figaro”. Spotkałem się z nim wielokrotnie. Poznałem jego żonę i teściów na śniadaniu wydanym przez radcę Z. Kozłowicza. B.M. przekazał mi do wglądu m.in. sprawozdanie A. Korbońskiego z pobytu w Polsce.

            Dnia 14.I.1982 r. będąc w Centrum Prasowym MSZ spotkałem B.M. ponownie. W trakcie krótkiej rozmowy pytał mnie o aktualne stanowisko. Podał swoje numery telefonów- praca 490123, dom /…/. Wyrażał chęć spotkania się ze mną w przyszłości. Przekazałem jemu telefon służbowy do Instytutu. Nr telefonu prywatnego jest w książce telefonicznej. Nie zamierzam z własnej inicjatywy nawiązać kontaktu z B.M., gdyby jednak zgłosił się sam, kontakt nawiążę.

                                                                                  „SZTAG”

– Raport, Warszawa 23.01.1982 r., Tajne, Egz. poj.

            W dniu 14 bm. of. zew. „DECKMAN” /„Sztag”/ zetknął się w klubie Interpress’u w Warszawie z ob. Francji Bernard MARGUEITTE akredytowanym w Polsce korespondentem „Le Figaro”, którego poznał wcześniej w USA i wykorzystywał sporadycznie jako kapturowe źródło informacji. Podczas spotkania w Interpress’ie B.M. wyraził chęć podtrzymania znajomości i obiecał skontaktowanie się z „Deckman’em” w bliskiej przyszłości /wiadomo mu, iż „D” pracuje na uczelni/.

            Z dokonanych sprawdzeń wynika, że B. MARGUERITTE jest aktywnie rozpracowywany przez Wydział XV Departamentu II, który jest zainteresowany w uzyskaniu bezpośredniego dotarcia do B.M.

            W związku z powyższym proszę o wyrażenie zgody na podtrzymanie przez „Deckman’a” kontaktu z B. MARGUERITTE w celu:

– kapturowego, informacyjnego wykorzystania B.M.,

– pogłębienia rozpoznania działalności B.M. w kraju.

            W przypadku akceptacji, w porozumieniu z Wydz. XVII Dep. I i Wydz. XV Dep. II uzgodnione zostaną szczegółowe zadania dla „Deckman’a”.

                                                                       St. Inspektor Wydz. II Dep. I MSW

                                                                                  PŁK ST. KRAUZE

druk IW.

                                   [dopisek- Towarzyszu Dyrektorze,

                      Proszę o akceptację przedsięwzięcia.

                                                    23.1.82 Zych]

[dopisek- Tow. P/…/ z W. XV D. II powiadomił mnie, iż M.B. pozostaje na ich kontakcie. W związku z tym uzgodniliśmy, że „Deckman” może podjąć kontakt tylko, jeżeli z inicjatywą wystąpi M.B. Wydz. XV jest zainteresowany w pogłębianiu rozpoznania działalności M.B. w kraju.

                                               27.01.82 Krauze]

Osobowość funkcjonariusza

Teczka towarzysza P. z Wydz. XV Dep. II MSW nie zawiera tak dobrego materiału badawczego, jak teczka opisywanego niedawno Jana Czajki. Jednak jest to postać warta uwagi. Urodził się Łomżyńskiem, należał do harcerstwa, powołany do zasadniczej służby wojskowej trafił do Torunia- WSOWRiArt., w trakcie której sprawdzał się jako tajny współpracownik, a Szef Oddziału WSW w Bydgoszczy zarekomendował go jako kandydata do Służby Bezpieczeństwa.

k. 114 Opinia służbowa, Toruń 14.06.1971 r., Tajne, egz. poj., dane P.

Wymieniony w organach Służby Bezpieczeństwa pracuje od 15 grudnia 1969 r., początkowo po zagadnieniu Wydziału IV-go, aktualnie wspólnie z por. Władysławem Dudzińskim organizuje pracę operacyjną po zagadnieniu niemieckim.

Opiniowany wykazuje właściwą postawę i chęci do pracy operacyjnej.

Przy pomocy i udziale starszego pracownika założył dwie sprawy operacyjne i pozyskał dwa źródła- kontakty operacyjne. W opracowaniu posiada jednego t.w.

Wg zdania pracownika bezpośrednio pracującego z opiniowanym należy zwrócić uwagę, by kpr. P/../ bardziej systematycznie wykonywał zadania jak: ustalenia, wywiady lub sprawdzenia. Na dobro kpr. P/…/ należy odnotować jego umiejętność analizy materiałów i wyciągania prawidłowych wniosków, niemniej cechę tę należy ciągle podtrzymywać i rozwijać. W okresie akcji „Jesień 70” opiniowany wykazał właściwą postawę, wykorzystywał wszystkie możliwości, w tym kontakty osobiste do zbierania informacji o sytuacji w tym okresie. Poza tym jako mniej znany w środowisku wykorzystywany był do nagrywania kazań w kościołach. Zadania te wykonywał dobrze.

Kpr. /…/ dwukrotnie wyróżniony był nagrodami pieniężnymi.

Jest on członkiem PZPR /…/

– k. 147

        AKADEMIA

SPRAW WEWNĘTRZNYCH

L.dz. NA-284/78

ROZKAZ Nr 15/78

KOMENDANTA KURSU AKADEMII SPRAW WEWNĘTRZNYCH

z dnia 16 czerwca 1978 roku

w sprawie ukarania ppor. /…/

            W miesiącu kwietniu i maju bieżącego roku ppor. /…/ kilkakrotnie miał zwracaną uwagę z powodu noszenia nadmiernie długich włosów i naruszania obowiązujących przepisów w zakresie schludnego i regulaminowego wyglądu zewnętrznego. W dniu 24.05.1978 r. ppor. /…/ otrzymał polecenie ostrzyżenia się zgodnie z obowiązującymi przepisami, którego jednak do dnia 15.06.1978 r. nie wykonał.

            Ppor. /…/ swoim postępowaniem naruszył podstawowe zasady dyscypliny służbowej i popełnił przewinienie określone w § 11 ust. 2 pkt 1 regulaminu dyscyplinarnego funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej. Na podstawie regulaminu dyscyplinarnego funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej § 34 ust. 4 /zarządzenie nr 4/76 Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 12 stycznia 1976 r./.

K a r z ę :

ppor. /…/- studenta II grupy dydaktycznej I roku studiów stacjonarnych – upomnieniem.

            Rozkaz podać do wiadomości wszystkim studentom I roku studiów stacjonarnych ASW.

                                                           K O M E N D A N T  K U R S U

                                               AKADEMII SPRAW WEWNĘTRZNYCH

                                                                    Ppłk mgr Jan ŚLIPKO

– k. 175 Opinia służbowa, Warszawa 6.05.1987 r., Tajne, Egz. Nr 1

/…/ W Departamencie II MSW pracuje od 1980.08.01 na stanowisku inspektora.

            Posiada dobre przygotowanie i wiedzę operacyjną uzyskaną w WSO MSW w Legionowie i w ASW. Jest doświadczonym i samodzielnym funkcjonariuszem, wyróżniającym się pracowitością, rzetelnością i dyspozycyjnością. Realizuje z powodzeniem złożone działania kontrwywiadowcze na powierzonym mu odcinku. Wykazuje wiele własnej inicjatywy i pomysłowości w planowaniu i realizacji przedsięwzięć operacyjnych, w tym i w pozyskiwaniu osobowych źródeł informacji.

            Cechuje go krytyczny i bezkompromisowy stosunek wobec sił występujących przeciwko socjalizmowi /…/

                                                                       NACZELNIK WYDZ. IV DEP. II MSW

                                                                       MJR INŻ. ST. M A R K O W S K P. generalnie miał pod górkę m.in. musiał zrezygnować ze służby w Dep. I MSW. Potem rodzona siostra uciekła do USA. W 1990 r. elegancko go odstawiono na Studia Podyplomowe na Wydziale Handlu Zagranicznego SGPiS „Analiza rynków i marketingu”.

Gociek nie siedział w IPN chyba nigdy, mimo to podjął się rozmowy o lustracji Margueritte’a. Gadowskiemu powiedziano, że w „zetce” są sprawozdania. Pleskot uhonorował Margueritte’a jako ofiarę systemu. Czy ABW posiada komórkę dezinformacyjną?