Ksiądz Andrzej Spławski- katecheza dla ubeka

Rzadko zajmuję się przeszłością jezuitów, z żalem zawiadamiam, że Spławski SJ nie przyczynił się do powstania tego tekstu. Czasy Loyoli, gdy jezuici rzucali się do każdej dysputy przeminęły. W siedmiu grzechach głównych trzeba dopisać podpunkt 1a: pycha pracownika ATK; prawie każdy tw, który pracował na tej uczelni nie zniża się do zaprzeczenia współpracy z SB.

– Notatka służbowa z rozmowy przeprowadzonej z księdzem jezuitą Andrzejem Spławskim, Warszawa 28.10.1975 r., Tajne

            W dniu 17.X.75 r. przeprowadziłem rozmowę operacyjną z kandydatem na t.w. „Andrzejem”. Celem rozmowy było rozeznanie osobowości w/w jako kandydata na t.w. Ks. Andrzej Spławski w 1975 r. przebywał w RFN na studium językowym. Do Monachium wyjechał na zaproszenie jezuitów niemieckich. Oficjalnie zaprosił go ekonom prowincji południowo-niemieckiej o. Krojzer. Z inicjatywą zaproszenia wystąpił o. doc. Charytański, kierownik Katedry katechetycznej na ATK w Warszawie, u którego w grupie pracuje ks. Spławski. Powodem zaproszenia było pogłębienie znajomości języka niemieckiego, a szczególnie zapoznanie się z problemami katechezy niemieckiej, w której to ma zamiar specjalizować się w przyszłości. Kurs ten, na którym przebywał kandydat, jest organizowany wyłącznie dla jezuitów z całego świata. Będąc w Monachium początkowo mieszkał u jezuitów, a pod koniec pobytu u sióstr zakonnych i ekonoma prowincji na Berletstrase 3. Na tym samym kursie byli także inni polscy jezuici, którzy przebywają na studiach za granicą. Spotkał tam swojego kolegę z nowicjatu o. Mieczysława Kożucha, który obecnie studiuje teologię w Paryżu i o. Adama Żaka z Neapolu. Będąc w Monachium o. Charytański zapoznał go z księżmi niemieckimi specjalistami z zakresu katechezy Tetnerem i Kilmanem.

            Tetner jest kierownikiem studium prywatnego ośrodka katechetycznego pod egidą kurii metropolitalnej. W ośrodku Tetnera robi doktorat ks. świecki z diecezji płockiej Piwowarski. Widywał się też z jezuitami polskimi o. Loską i o. Stachnowskim. O. Stachnowski robi doktorat w Rzymie, a czasowo przebywał w Monachium na studium językowym i jednocześnie kapelanował u sióstr zakonnych. Z o. Loską to jest bardziej skomplikowana sprawa, gdyż robi doktorat już bardzo długo i mu nic nie wychodzi, chyba w ogóle nic z tego nie wyjdzie. Jest bardzo sfrustrowany, czuje się pokrzywdzony, samotny, kapelanuje także u sióstr w szpitalu. Robi wrażenie jakby go coś ciągle gnębiło i trudno się z nim dogadać.

            W Monachium przebywa również były jezuita Tadeusz Zenka lat 26- 27, którego znałem z nowicjatu w Kaliszu. Po ukończeniu filozofii w Krakowie wyjechał na dalsze studia do Rzymu. W Rzymie studia mu nie wyszły, zawalił egzaminy i w ogóle nie chciał się uczyć. Potem wystąpił z zakonu i zaczął studiować Hegla na Uniwersytecie w Monachium. Powiedział nam, że do Polski nie ma po co wracać. Myśmy namawiali go, aby wrócił i studiował w Polsce, ponieważ ma takie możliwości, ale on nie chciał słuchać i oświadczył, że w ogóle się pomylił, że wstąpił do jezuitów i to było powodem jego wystąpienia z zakonu. W zakonie nie spotkał tego, o czym myślał, a w Rzymie studia nie odpowiadały mu duchowo. Chciał się zajmować swoimi własnymi sprawami. Będąc w Kaliszu bliższe kontakty utrzymywał z alumnem Czajką, który również wystąpił z zakonu. Ciekawą sprawą dla nas są jego środki utrzymania. Zakon mu nie pomaga, a studia kosztują, muszą to być „ciemne” źródła. Myśmy z Kożuchem zwracali mu uwagę, że włącza się w jakieś ciemne i śmierdzące sprawy i że na tym dobrze nie wyjdzie. Każdy z nas to czuł, że środki na jego utrzymanie pochodzą z jakichś ciemnych źródeł i że z takimi ludźmi utrzymywać kontaktów nie było sensu. Bliżej nie mogę nic powiedzieć o tych źródłach utrzymania, bo naprawdę to ich nie znam i on nam wyraźnie nie mówił, ale to się wyczuwało, a pytać go wprost to sami stawialibyśmy się w „głupiej sytuacji”.

            Według mojej oceny to Zenka zrobił szalone głupstwo i to z każdego punktu widzenia. Uważam, że to wypływało z jego abstrakcyjnego i nieodpowiedzialnego stylu bycia. Są pewni ludzie, którzy realizują swoje plany idąc po trupach. Nie liczył się z tym, że w kraju ma rodzinę, a przecież kontakty z rodziną w życiu są bardzo ważne. Robił wrażenie, że go w ogóle nie interesuje chociaż tyle rozmów Mietek Kożuch z nim na te tematy przeprowadził. Do niego to nie docierało, on szukał środków do życia za wszelką cenę nie patrząc w ogóle, skąd pochodzą i w co włazi. U niego wyczuwało się tylko chęć realizacji swojej idei. Tak to w mojej ocenie wyglądało.

Na pewno nie należy łączyć, ani też wiązać jego postępowania z naszym środowiskiem. My chcemy pracować dla kraju w takich warunkach, jakie u nas są, my akceptujemy i rozumiemy zachodzące przemiany. My jesteśmy formacją, która rozumie zachodzące zmiany w Polsce i na świecie. Kożuch i Żak wracają do kraju, są to dobrzy Polacy, wiedzą, czego chcą i na jakim świecie żyją. Będąc w Monachium nie przypominam sobie, aby mnie ktoś wypytywał o jakieś rzeczy, które stanowią tajemnicę państwową. Owszem, pytano nas, jak w Polsce się żyje, ale były to pytania nie takie, które mogłyby być takie, o których Pan myśli, ja rozumiem o jakiego rodzaju sprawy Panu chodzi. Na tym kursie było około 50 jezuitów z różnych krajów. Rozmowy były sympatyczne i życzliwe dla nas. W rozmowach poruszaliśmy różne tematy, a najbardziej dyskutowaliśmy przebieg obrad XXXII Kongregacji Generalnej.

            Jezuici mają teraz dużo kłopotów ze swoją formacją i wychowaniem młodzieży. Nie podobała nam się interwencja Pawła VI-go, Paweł VI-ty to nie jest Jan XXIII-ci, który pomimo i wbrew swojemu wiekowi potrafił mieć bardzo świeżą głowę. Paweł VI też ma swoich przeciwników w Kurii Rzymskiej, którzy mu przeszkadzają. Nie był obiektywnie informowany, ale coś zrobić na to nie było rady. Najważniejsze, że to, co zakiełkowało na Kongregacji, to i tak da swoje owoce. Ja obserwowałem tych młodych ludzi w Monachium. Oni dostrzegają zachodzące przemiany i rolę człowieka, a szczególnie zagadnienie sprawiedliwości. Na przykład Francuzi czy Amerykanie, a nawet młodzi Niemcy żyją sprawami społecznymi. To nie są ludzie, którzy chcieliby zrobić z jezuitów intelektualną enklawę samych dla siebie. Oni chcą być przydatni społecznie i ta tendencja się rozpowszechnia. To samo u nas w Polsce jest, różnica między średnim pokoleniem jezuitów a tym młodszym pokoleniem. Ciekawa rzecz, że pomimo tego, że interwencja Pawła VI zastopowała pewne sprawy, to na dole spotkały się one z bardzo przychylną atmosferą.

Nikt nie miał pretensji do delegatów, że tam narozrabiali, odwrotnie wszyscy byli zadowoleni.

            Do Polski 20 października ma przybyć o. Kerchoft jezuita z Belgii. Zamierza zwiedzić Warszawę i dać odczyty na KUL-u w Lublinie i na ATK w Warszawie. Osobiście go nie znam. Będę mógł coś powiedzieć po spotkaniu. Słyszałem, że jest to wybitny naukowiec i bardzo dobrze ustosunkowany do Polski. Ma szerokie kontakty z całym światem. Dużo nam może dać i pomóc. Ma również przyjechać do Polski jezuita francuski, nazwiska jego nie pamiętam. Słyszałem, że jest to bardzo pozytywna postać. Jak już wspomniałem, ja jestem w zespole katechetycznym o. Charytańskiego i zgodnie z jego sugestią chcę studiować na ATK, a później zainteresować się katechezą niemiecką, aby ją bliżej poznać i penetrować. Muszę jednak wcześniej dobrze opanować język niemiecki. Moje plany na przyszłość to praca na ATK, a także wyjazd do RFN na studia doktoranckie katechetyczne.

U w a g a : Kandydat należy do młodszego pokolenia jezuitów. Ma predyspozycje na pracownika naukowego. W rozmowie podkreśla swój pozytywny stosunek do władz PRL. Rozumie i akceptuje zachodzące pozytywne zmiany w świecie. Jest rozmowny. Na zadane pytania stara się dać odpowiedź wyczerpującą. Na propozycję dalszych rozmów wyraził zgodę. Chodzi po cywilnemu.

Przedsięwzięcie Zebrać opinie o w/w i jego rodzinie z terenu Kalisza i przystąpić do aktywnego opracowania jako kandydata na tw.

Odbito w 2 egz.                                                                     Opracował : ppłk St. Turlej

teczka ewid.

teczka obiektowa 

– pismo do Naczelnika Wydz. V Dep. IV MSW ppłka S. Ostafińskiego, Warszawa 9.04.1977 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. nr 1

            W nawiązaniu do pisma nr OCK-01889/77 z dnia 4 kwietnia 1977 r. podajemy poniżej zadania dla k.o. ps. „ANDRZEJ” wyjeżdżającego na teren Monachium- RFN:

1 Nawiązywać kontakty wśród obywateli PRL, którzy w ostatnim czasie /1- 2 lata/ odmówili powrotu do kraju i przebywają na terenie Monachium.

2 Dążyć do uzyskania o nich maksimum wiadomości, w tym:

a/ gdzie mieszkali i pracowali w kraju w okresie poprzedzającym wyjazd, zawód, czy i gdzie mają rodzinę w kraju, czy utrzymują jakiekolwiek kontakty z osobami w kraju, stan cywilny, miejsce pracy w Monachium, kiedy odmówili powrotu do kraju, rysopis i cechy charakterystyczne,

b/ dążyć do utrzymania z nimi kontaktów i uzyskania danych dot. adresu, numeru telefonu do domu lub miejsca pracy.

3 Interesować się osobami, które pozostają z tymi uciekinierami w kontaktach i starać się wejść w ich środowisko.

4 Wychwytywać miejsca, w których te osoby lubią przebywać lub odwiedzać, powody i okazje, dla których to robią, dni i pory dnia tych odwiedzin.

5 Interesować się środowiskiem uciekinierów z Polski skupiających się wokół ks. KAJKI i parafii polskiej w Monachium /kościół św. Anny/.

                                                                                                          [parafa]

                                                                                              NACZELNIK WYDZIAŁU III

                                                                                              DEPARTAMENTU I MSW

Wyk. w 2 egz.

Egz. nr 1 – Adr.

Egz. nr 2 – a/a

Opr. ML/ZR

– Notatka służbowa dot. przejęcia do współpracy tw. ps. „Andrzej”, Warszawa, 22.01.1981 r., Tajne spec. znaczenia. Egz. poj.

            W dniu 22.01 br. tow. płk S. Turlej w kawiarni hotelu „Grand” przekazał mi do współpracy t.w. ps. „Andrzej”.

T.w. wyraził zgodę na utrzymywanie kontaktów ze mną, nie mając oporów w tej kwestii. Podczas wspólnej rozmowy przekazał kilka osobistych refleksji w następujących sprawach:

– zdaniem t.w., co nie jest odosobnione, należy dopuścić do środków masowego przekazu nowe związki zawodowe „Solidarność” i branżowe, żeby społeczeństwo mogło wyrobić sobie pogląd na stanowisko tych ogniw i pozwoliłoby to na bardziej obiektywne spojrzenie na całość sytuacji społeczno-politycznej w kraju. To, co dzieje się do tej pory, to jest strzelanie do jednej bramki i w tej sytuacji trudno o obiektywną ocenę. Powszechnie mówi się o pozytywnej postawie Kościoła w tej trudnej sytuacji;

– prowincja mazowiecko-wielkopolska TJ otrzymuje pomoc materialną od prowincji z RFN, której siedziba mieści się w Kolonii. Pomoc ta wynika jakby z obowiązku, gdyż zachodnie prowincje są bogate i wiedzą, że my nie moglibyśmy prowadzić takiej działalności, jaką prowadzimy bez pomocy, nie mówiąc już o budownictwie. Sami jezuici tę pomoc traktują również jako obowiązek rekompensaty za wyrządzone krzywdy za swój naród w okresie II wojny światowej.

T.w. stwierdził, że podczas pobytu naszych księży w RFN można zaobserwować sympatię, jaką nas darzą tamtejsi jezuici. Zazdroszczą nam trochę pozycji Kościoła w Polsce i dobrej sytuacji powołaniowej;

– w prowincji czynione są przygotowania wstępne do wznowienia miesięcznika „Przegląd Powszechny”- pracami wstępnymi kieruje o. Opiela;

– rezygnacja gen. Arrupe ze stanowiska zdaniem t.w. podyktowana jest przyznaniem się do pewnych błędów w kierowaniu zakonem. Nie należy z tego jednak wyciągać wniosków, bo papież może się nie zgodzić.

U w a g i

            Rozmowa z t.w. posiadała charakter bardzo ogólnikowy. Celem spotkania było zapoznanie się wspólne i uzgodnienie dalszych kontaktów. T.w. jest wiekowo zbliżony do mnie, dlatego uważam, że w przyszłości współpraca może przybrać korzystny charakter. Z pierwszego kontaktu zaobserwowałem, że t.w. jest bardzo powściągliwy, podchodzi do rozmowy z rezerwą. Mogło to być spowodowane również tym, że rozmowę prowadzono w trzy osoby. Następne spotkanie ustalono pod koniec lutego br. Na spotkaniu wydatkowałem kwotę 84 zł /osiemdziesiąt cztery/.

                                                                                  por. R. Linosz

Źródło: t.w. „Andrzej”                                              Warszawa, dnia 5.08.1981 r.

Przyjął: por. R. Linosz

dnia 5.08.81 r. g. 11,30- 13,00                                             Tajne spec. znaczenia

kawiarnia „Ambasador”                                                                  egz. poj.

 

Informacja operacyjna ze słów źródła

 

            Ostatnie demonstracje i strajki organizowane przez „Solidarność” wzbudziły ogromny niepokój i obawy w środowisku jezuitów z ul. Rakowieckiej. Uważa się, że zmniejszenie racji żywnościowych nie stanowi faktycznego powodu, a dominować zaczęły siły zmierzające do osiągnięcia swoich partykularnych interesów. Potwierdzeniem tego jest fakt, że strajkujący pomijają niby główny cel strajku, a stawiają głównie inne cele o charakterze politycznym, jak uwolnienie więźniów politycznych, samorządów, cenzury itp.

Wyrażane są poglądy, że nastąpiło rozminięcie celów między „Solidarnością” robotniczą i chłopską. Uważa się, że jak najszybciej te dwie organizacje muszą się dogadać i rolnicy muszą zacząć dostarczać do skupu swoje produkty, a nie sprzedawać je handlarzom lub na wolnym rynku. Jeżeli do tego nie dojdzie, będzie tragedia. Żaden rząd z pustego nie da.

Panują opinie, że rząd musi podjąć natychmiastowe decyzje płacowo-cenowe. Trzeba wreszcie zacząć płacić za uczciwą pracę, przestać tolerować obiboków, skończyć z zapłatą „czy się stoi, czy się leży”, ustawić właściwe ceny i proporcje między żywnością a innymi artykułami. Sytuacja, jaka się toczy, jest dla wszystkich męcząca i obawiamy się, że rozsądek, za który tak nas chwalono, przeradza się w nieuzasadnione żądania.

            W dniu 31.07 br. bp Dąbrowski udzielił święceń kapłańskich 10 klerykom jezuickim z naszej prowincji. Pozostali wyświęceni byli na terenie prowincji południowej. Część nowo wyświęconych podejmuje od nowego roku specjalizację na ATK, jeden historię na KUL, dwóch wyjedzie na specjalizację za granicę.

            Na Rakowiecką przybyła 10-osobowa grupa studentów z RFN wraz z tamtejszym jezuitą do pracy społecznej przy budowie kościoła. Korzyści z tego wielkich nie ma, bo to nie są fachowcy, ale coś tam dłubią.

            W Braniewie od początku wakacji przebywała grupa naszych katechetów na roboczym spotkaniu w przedmiocie opracowania podręcznika do nauki religii dla szkół średnich. Ogółem w spotkaniu uczestniczyło około 19 osób wytypowanych do prac. Był nawet jeden z profesorów WSD z NRD. Omówiono ramowy zakres dotyczący klas I-szych. Były to referaty z zakresu pedagogiki, psychologii, seksuologii i innych teologicznych spraw i na ich podstawie na jesieni przystąpi się do konkretnej pracy.

            W środowisku naszym nie widać wielkiego entuzjazmu po wyborze Glempa na stanowisko prymasa. Uważamy, że nic się nie zmieni w stosunkach prymas-zakony, gdyż Glemp znany jest z niezbyt przychylnego stosunku do zakonów. Znana jest sprawa Fromborka, którą w naszych oczach się Glemp skompromitował. My będziemy robić swoje, bo okazuje się, że to, co robimy, jest słuszne i wcześniej czy później na nasze wychodzi.

            Ostatnio dużo obaw pada w sprawie „Przeglądu Powszechnego” w kwestii możliwości redakcyjnych. Są zdania, że porwaliśmy się z „motyką na księżyc” [sic], gdyż zapewnić dobry poziom dla 160-stronicowego miesięcznika będzie bardzo trudno.

Omówienie informacji

            Spotkanie wywołane zostało telefonicznie z mojej strony, po uprzedniej prośbie t.w. zgłoszonej do tow. Linosza /zna mnie jako Wysockiego/ z prośbą o przyspieszenie załatwienia paszportu. Nazwisko Linosz otrzymał od t.w. „Jan”.

Poprosiłem o nieprzekazywanie innym osobom mego nazwiska i zachowanie tych spraw do wyłącznej osobistej wiadomości, na co jednoznacznie wyraził zgodę i zapewnił mnie, że w przyszłości się to nie powtórzy. Zaproponował, że pod koniec września możemy się spotkać ponownie. W wypadku pozytywnego załatwienia paszportu spotkamy się z t.w. przed wyjazdem.

                                                                                              por. Ryszard Linosz

Źródło: t.w. ps. „Andrzej”                                        Warszawa, dnia 7.08.1981 r.

Przyjął: R. Linosz

dnia 7.08 br. g. 12,00- 13,00                                                Tajne spec. znaczenia

kawiarnia „Ambasador”                                                                  egz. poj.

 

Informacja operacyjna ze słów źródła

 

            Wśród obecnych księży jezuitów na Rakowieckiej po zerwaniu rozmów między rządem a „Solidarnością” zapanował bardzo poważny niepokój. Wyrażę tylko jedną opinię, jaką zaprezentował dr Andrzej Spławski /pracownik naukowy ATK i Bobolanum/, w rozmowie ze mną. Stwierdził, że wytworzyła się sytuacja pata i ma bardzo poważne obawy o spokojne rozwiązanie sprawy. Podkreślił, że „Solidarność” Regionu Mazowsze jest opanowana przez KOR i ci ludzie zmierzają konsekwentnie do realizacji swoich politycznych interesów. Te działania nie mają nic wspólnego z interesami ludzi pracy, a najmniej z interesem robotników. O. Spławski uważa, że „Solidarność” nigdy nie była ruchem apolitycznym, ale początkowo mówiono chociaż o tym, że będzie dbać o sprawy robotnicze. To, co robi obecnie „Solidarność”, zapewnia o faktycznych celach i działaniach tylko politykierskich.

Powiedział mi dalej, że nawet eksperci „Solidarności” mają już dość niektórych przywódców tego ruchu, bo ich w ogóle nie słuchają i z ich zdaniem się nie liczą. Sami przywódcy decydują, co robią za ludzi i bez ich zgody- on sam nie wierzy, że ludzi godzą się na te działania. Mówił podobnie o tym B. Cywiński- ekspert „Solidarności”.

            W przyszłym tygodniu odbędzie się spotkanie Cywińskiego z grupą niemieckich studentów przebywających na Rakowieckiej. Miało się odbyć wczoraj, lecz Cywiński odwołał, bo brał udział w rozmowach z rządem.

Cywiński to obecnie trochę inny człowiek niż był, bo trochę przejrzał na oczy i podobno ostrzega „Solidarność” przed KOR-em i innymi organizacjami. Będzie mówił na temat sytuacji w „Solidarności” i między związkiem a władzami.

Spławski powiedział, że dziś do narodu powinien przemówić ktoś z autentycznym autorytetem /szkoda, że nie żyje Wyszyński/, może to pomoże i ludzie się opanują.

                                                                                              por. Ryszard Linosz

Źródło: t.w. „Andrzej”                                              Warszawa, dnia 5.07.1983 r.

Przyjął: R. Linosz

dnia 5.VII g. 10- 11,30                                                          Tajne spec. znaczenia

kawiarnia „Grand”                                                                          egz. poj.

 

I n f o r m a c j a

operacyjna ze słów źródła

 

            W dniu 4 lipca br. powrócił po kilkunastodniowym pobycie w RFN jezuita z Rakowieckiej- o. Andrzej Spławski. Wyjechał tam w przeddzień zakończenia wizyty J.P.II w Polsce do stowarzyszenia niemieckich katechetów i katechetyków jako członek zespołu katechetów kierowanych przez jezuitę prof. Charytańskiego.

Przekazał nam kilka opinii, jakie panują u Niemców w związku z wizytą papieża w Polsce i treściami, jakie zaprezentował w kwestiach Ziem Zachodnich oraz ich historycznej przynależności do Polski. Stwierdził, że głównie na północy RFN, gdzie szczególnie skupia się środowisko tzw. uchodźców niemieckich, pełno było pazerności i ataków, nawet wulgarnych na wystąpienia papieża i całą wizytę. Zarzucano papieżowi, że nie miał prawa tak określić się jako polityk i szukać historycznych uwarunkowań przynależności tych ziem do Polski. Wręcz potępiono papieża za pobyt we Wrocławiu i Opolu. Opinie te, choć są bardzo bolesne dla wielu Niemców tak świeckich, jak i duchownych poprzez nadawanie im wszelkiej wrzawy, robią specyficzny klimat tej wizycie. Należy podkreślić, że znajdują one poparcie również w środowisku duchowieństwa niemieckiego, które aktywnie działa w kręgach różnych ziomkostw. Najbardziej bolesne jest to, że przedstawiciele szczególnie nowej emigracji polskiej wyrażają podobne opinie. Znani są z antypolskich wystąpień, tacy byli polscy księża jak: Kirszke pochodzący z Koszalina, były kapelan RWE, obecnie z braku funduszy pracujący tam społecznie. Często zastępuje go ks. Blachnicki, który aktywnie udziela się w tym środowisku. Kolejnym księdzem jest Galiński, obecny proboszcz parafii dla Polaków w Monachium. Grupa tych ludzi stanowi rozwrzeszczane, zamknięte „getto”, jednak ich bezczelność i wrzawa działają w zastraszający sposób na ludzi o odmiennych zdaniach. Należy podkreślić, że stara emigracja zdecydowanie odcina się od nich. Były również i pozytywne echa wizyty papieża w części poważnej prasy niemieckiej oraz w środowiskach duchowieństwa niemieckiego, mimo że są one na pewno zbieżne z większością społeczności, lecz nie mają takiej wrzawy, jak te poprzednie i dlatego mniej widoczne. Mówi się np. że ze strachu przed różnymi bojówkami i ziomkostwami do Polski nie przybył kard. Hoepfner i ważniejsi członkowie Episkopatu niemieckiego. Określa się ich jako ludzi bardzo strachliwych, którzy w obawie przed opluwaniem ich w „brukowcach” chowają głowy w piasek, choć myślą realnie jak większość społeczeństwa.

Mówi się, że Strauss złożyć ma prywatną wizytę w Polsce i NRD. Prasa tego oficjalnie nie zdementowała. Należy jednak podkreślić, że echa wizyty schodzą szybko z łam prasy, a obserwuje się bojaźń i lęk społeczeństwa RFN w związku z zagrożeniem wojną nuklearną. Organizowane są specjalne akcje o szerokiej skali tak przez postępowe kręgi społeczeństwa, jak i Kościół przeciwko zbrojeniom i apelowaniem o dialog mocarstw i rozbrojenie. Panuje niemal powszechny strach przed wojną.

Omówienie

Spotkanie planowe. Wydatkowałem kwotę zł 210 /dwieście dziesięć/. Z uwagi na urlop t.w. zadań nie zlecałem. Następne spotkanie w końcu września br.

W n i o s k i

Informację wykorzystać w meldunku i dla kierownictwa Dep. IV MSW.

                                                                                  Insp. Wydz. V Dep. IV MSW

                                                                                               kpt. Ryszard Linosz

Źródło: t.w. „Andrzej”                                              Warszawa, dnia 15.X.1983 r.

Przyjął: R. Linosz

dnia 15.X g. 11,30- 13,00                                                     Tajne spec. znaczenia

kawiarnia „Grand”                                                                          egz. nr

 

I n f o r m a c j a

operacyjna ze słów źródła

 

            Pełniący obowiązki prowincjała jezuitów o. Janczak otrzymał odpis pisma Urzędu d/s Wyznań, jakie skierowane zostało do Sekretariatu Episkopatu w sprawie politycznej działalności duchowieństwa. Na ok. 5 stronach wyliczone fakty tej działalności- 3,5 dotyczą jezuitów. Wyliczone są placówki nasze w miastach Bydgoszcz, Gdańsk, Kalisz, Łódź, Szczecin, Poznań, Warszawa- najbardziej aktywne w działalności politycznej. Następnie wymienione są fakty i cytaty dotyczące postawy poszczególnych krzyży, zdjęcia kolportowane przez jezuitów z demonstracji itp. Z ojców personalnie wymienieni są o.o. Dzierżek, Miecznikowski, Frączkowski oraz inni.

Pismo kończy się prośbą, żeby Episkopat i Konferencja wyższych Przełożonych zakonnych wpłynęła na zmianę tej sytuacji i przecięła tego typu wypadki.

Podczas zakończenia X-lecia Koronacji obrazu MB Łaskawej na Świętojańskiej przebywał bp Dąbrowski /nie wiem, czy arcybiskup czy biskup/, który podczas kolacji powiedział do obecnych jezuitów- „nie bójcie się, oni pokrzyczą, pokrzyczą i na tym się skończy, uspokoją się”.

Listem tym przejął się jednak o. Janczak i o. Koprowski, gdyż obaj nad nim się zastanawiali.

Na uroczystościach był obecny o. Mendelak z Gdańska i powiedział, że jest dumny z tego, że jego placówka zaliczona została do tych negatywnych dla władz i poczytuje to jako swój sukces.

            Wybór o. Andrzeja Koprowskiego na asystenta regionalnego spotkał się w naszym środowisku z zaskoczeniem. Panuje opinia, że jest to robota Perza, który pokazał jezuitom, co znaczy i jeżeli wybory kongregacji prowincjonalnej nie były po jego myśli, to i tak swoje zrobił.

Koprowski jest z tego niezadowolony, jednak stopniowo się z tym godzi. U nas uważa się, że ta funkcja jest dla niego bardzo niezręczna, bo będzie zmuszony pośredniczyć między generałem a sprawami naszej prowincji, z którymi się całkowicie nie zgadza w kwestiach dużego rozpolitykowania się. Dalej mówi się, ze jak biedaczek poradzi sobie bez mamusi, którą ma w Warszawie i jest „maminsynkiem”.

            Ostatnio mówi się o konflikcie między polskimi prowincjami w sprawie działki we Władysławowie, która do 1922 roku była własnością Kolegium krakowskiego, a od utworzenia dwóch prowincji znajduje się na terenie prowincji maz.-wielkopolskiej i zgodnie z tym należy do nas. „Gallileusze”, złośliwe określenie jezuitów tamtej prowincji, załatwili sobie cichą zgodę i rozpoczęli budowę domu wczasowego. Nasi, gdy się dowiedzieli, robią szum i z materiałami w tej sprawie pojechał specjalny kurier do Rzymu do prowincjała Perza.

Z a d a n i e

1 Przygotować relację z przebiegu prac zespołu katechetycznego kierowanego przez o. prof. Charytańskiego.

2 Zbierać opinie nt. przebiegu kongregacji generalnej.

Omówienie

Spotkanie wywołane z mojej inicjatywy. Odbyło się po długiej przerwie spowodowanej pobytem t.w. za granicą.

T.w. chętny jest do rozmów ogólnikowych i bardziej znanych szerszemu kręgowi osób, w tym i władzy /dlatego dużo mówił o liście/.

Dalsza współpraca będzie zmierzać do systematycznego wiązania t.w. i zdobywania szczegółowych informacji.

Na spotkaniu wręczyłem t.w. aktówkę wartości 1850 zł /jeden tysiąc osiemset pięćdziesiąt zł/. T.w. zapłacił rachunek wart. 1100 zł. Następne spotkanie w pierwszej połowie listopada.

W n i o s k i

1 Wykorzystać sprawę sporu o własność działki we Władysławowie do pogłębienia rozbieżności interesów między prowincjami.

2 Poprzez Wydz. IV WUSW w Gdańsku dokonać ustaleń dot. budowy domu wypoczynkowego i zgodności z przepisami prawa.

                                                                                  Insp. Wydz. V Dep. IV MSW

                                                                                              kpt. R. Linosz

Źródło: t.w. „Andrzej”                                                          Warszawa, dnia 30.04.1984 r.

Przyjął: R. Linosz

  1. 30.IV g. 11- 12,30 Tajne spec. znaczenia

kawiarnia „Grand”                                                                                      egz. poj.

 

I n f o r m a c j a

operacyjna ze słów źródła

 

            W kościele i środowisku jezuitów w W-wie przy ul. Rakowieckiej dzień 1 Maja jest wolny od zajęć, a od strony religijnej jako normalny, zwykły dzień. Msze poranne kończą się o godz. 9,30. Osobiście nic nie słyszałem o przygotowaniach czy też możliwościach zakłócenia przebiegu tego święta. Na Rakowieckiej na pewno też się nic odpowiedniego nie wydarzy.

Odnośnie zbliżających się wyborów do rad narodowych, to mogę zaprezentować tylko swoje zdanie na ten temat, bo dyskusji nie prowadzimy z braku czasu z jednej strony, a zainteresowania z drugiej. Jezuici tradycyjnie w takich sytuacjach zachowywali się różnie, gdyż żadnej agitacji czy też akcji bojkotu się nie prowadzi. Część pójdzie, a część na pewno nie.

Wydaje mi się, że bardziej tymi wyborami powinno być zainteresowane społeczeństwo, gdyż od tego, kto będzie ich reprezentował we władzach lokalnych, zależą ich najbliższe życiowe interesy. Zainteresowania tego jednak w społeczeństwie specjalnie nie widzę. Uważam, że jest to spowodowane tak zrażeniem się do tego, co działo się w poprzednim okresie, jak i również biernością i brakiem świadomości społecznej cechującej społeczeństwo. Ludzie są zamknięci, nie interesuje ich ogół, tylko własny dom i problemy. Wynika to i z naszej sytuacji ekonomicznej i charakteru narodowego, bo gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania. Dlatego, jak społeczeństwo potraktuje wybory, zależy od doboru kandydatów, którzy powinni czuć się autentycznymi społecznikami, być związanymi ze swoimi środowiskami i chociaż dla społeczeństwa cos zrobić. Z drugiej strony społeczeństwo musi mieć możliwość rozliczenia swoich przedstawicieli z tego, co zrobili lub gdy niezgodnie z obietnicami przedwyborczymi ich reprezentowali. Tym sprawom należy poświęcić dużo odpowiedniej propagandy, dobrej, autentycznej, co może ludzi przekonać i obudzić z tego letargu, bo to moim zdaniem dla lokalnych środowisk jest bardzo ważne.

            W dniach 25- 26 na Rakowieckiej obradował zespół moderatorów jezuickich tzw. „Wspólnot Życia Chrześcijańskiego”. Są to ważne kwestie, które nabrały impulsu po II Soborze watykańskim. Po tzw. otwarciu się Kościoła rzymskokatolickiego rozpoczęto w całym świecie tworzenie fundamentów dla laikatu w różnych dziedzinach życia religijnego na rzecz wiary i Kościoła. Sytuacja ta różnie kształtuje się w poszczególnych państwach. Celem naszego spotkania było głównie zaprezentowanie swoich osiągnięć przez poszczególnych moderatorów, z których każdy pracuje po swojemu, a dosadnie mówiąc, na „dziko”, bo nie ma w tych sprawach żadnej koncepcji. Ja osobiście nie brałem w tym spotkaniu udziału i właściwie nie interesuję się tym problemem. Wiem, że niemal po wszystkich naszych domach są prowadzone różne grupy, tylko co robią, to trudno powiedzieć. W grupach tych mieszczą się tzw. neokatechumenaci tj. wierni, którzy w zależności od zainteresowań poszerzają swoją wiedzę na materiałach teologii i filozofii katolickiej. Są też grupy tzw. charyzmatyków, którzy nie na zasadzie naukowej, a nazwijmy to duchowej, wewnętrznej, czują potrzebę spotkania, rozmowy na temat Boga. W Polsce te problemy zaczynają dopiero raczkować, ale nie jest to taki prosty problem dla kierownictwa Kościoła. Na Zachodzie bardzo często dochodzi do drobnych i większych konfliktów między tymi grupami a biskupami czy kardynałami. Dlatego nie wszyscy członkowie Episkopatu w Polsce podchodzą do tych wspólnot z aplauzem czy też poparciem, bo nie chcą mieć po prostu kłopotów. W tej sytuacji w całym Kościele toczy się dyskusja nad wypracowaniem koncepcji i wspólnej linii działania. Nie sądzę, żeby te grupy posiadały coś wspólnego z sodalicjami mariańskimi, bo to jest wręcz aktualnie tak w Polsce, jak i na Zachodzie niemożliwe, bo to nie taka sytuacja jak w końcu lat czterdziestych czy wcześniejszych i nie ten Kościół. Żeby tworzyć grupy sodalicji mariańskich, trzeba najpierw stworzyć dla nich koncepcję odpowiednią dla istniejących realiów i możliwą do zaakceptowania współcześnie.

W okresie wakacyjnym rozstrzygnie się kwestia ostatecznego robienia doktoratu przez o. Spławskiego. Jeżeli wróci do Polski po obronie doktorskiej o. Bolewski z RFN, wtedy wejdzie na miejsce do zespołu katechetycznego i Spławski wyjedzie na pół roku, bo tu nie ma szans napisania spokojnie pracy, bo zespół ma tak napięte terminy, że nie ma na to szans.

Z a d a n i e

Zorientować się w zakresie prac naukowych i etapu tworzenia przez zespół katechetów podręczników do nauki religii dla szkoły średniej dla ucznia i dla nauczyciela, ustalić rozkład prac wakacyjnych i prowadzonych badań w tym zakresie.

Omówienie informacji

Spotkanie wywołane drogą telefoniczną, informacja udzielona ustnie w drodze stawianych pytań. Następne spotkanie w pierwszych dniach czerwca br. Na spotkaniu wydatkowałem kwotę 400 zł /czterysta/.

W n i o s k i

Informację wykorzystać w meldunku Dep. IV MSW.

W y c i ą g – W. IV D. IV

                                                                                  St. insp. Wydz. V Dep. IV MSW

                                                                                              kpt. R. Linosz

Źródło: t.w. „Andrzej”                                                          Warszawa, dnia 14.VI.1984 r.

Przyjął: R. Linosz

dnia 14.VI g. 10- 11                                                                          Tajne spec. znaczenia

kawiarnia „Grand”                                                                                      egz. poj.

 

I n f o r m a c j a

operacyjna ze słów ź r ó d ł a

 

            Wybory do rad narodowych szczebla terenowego nie stanowią przedmiotu zainteresowań ze strony jezuitów. Wydaje mi się, że na Rakowieckiej kierownictwo domu podeszło do tej sprawy na serio i poważnie. Wszyscy zostali sprawdzeni i otrzymali swoje numerki. W tablicy ogłoszeń wisiała lista osób zameldowanych czasowo w Warszawie, które indywidualnie do dnia 9 czerwca mogły się zgłosić i uzyskać zgodę na głosowanie. Byli tam głównie klerycy i część księży. Kto z tego skorzystał, tego nie wiem. Należy przypuszczać, że do wyborów sporo z nas pójdzie, choć autentycznie jest całkowity brak zainteresowania.

            Nasze środowisko żyje obecnie końcem roku akademickiego. Z chwilą skończenia sesji nastąpią wyjazdy urlopowe i robocze poszczególnych zespołów.

Katecheci wybierają się już pod koniec czerwca do Piotrkowa na dalsze prace nad książką do nauki religii. Aktualnie prof. Charytański oraz o. Kubik Władysław i salezjanin Murawski przebywają w Austrii na europejskim zjeździe katechetów. O. profesor zahaczyć ma też o RFN.

Jezuici zasmucili się trochę, że tylko 20% umorzono cło na dar, jaki otrzymali w postaci samochodu. Zapłacić musieli około 175 tys. zł i teraz myślą, jak sprzedać stary samochód, żeby wróciło się cło.

Nadchodzą do nas wieści, że wszystkie prace naukowe, wydawnictwa katechetyczne będą musiały być akceptowane przez Watykan, bo podobno dochodzi do takiego dowolnego interpretowania zjawisk teologicznych i filozoficznych, że może się okazać, iż zamiast religii uczy się czegoś innego. Podobno poważny konflikt na temat wiary wynikł między Watykanem a Episkopatem Francji.

            Wśród jezuitów zaczyna się dużo mówić o problemie zmiany prowincjała u nas, która ma nastąpić na wiosnę 1985 r. Niemal pewny kandydat o. Stanisław Opiela nie chciał przyjąć tej funkcji i znalazł zasadne argumenty, które pozwoliły jego rezygnację przyjąć. Z jednej strony jest to dobre, bo niech doprowadzi do końca to, co zaczął, a z drugiej zastanawiamy się, kto może być kandydatem. Powiem panu szczerze, że ja nie widzę naprawdę kandydata. Boję się, żeby u nas nie zaczęło się robić to, co w prowincji krakowskiej, gdzie ostatnio na funkcję rektora mianowano o. Kożucha, człowieka bardzo dobrego, ale tak miękkiego, że można tylko oczekiwać całkowitego rozpadu domu. Pod względem kadrowym w obu prowincjach jezuitów panuje istny „ogród zoologiczny”- dużo zwierząt, ale nie można znaleźć dla nich króla. Kandydatem jest jeszcze Florian Pełka, ale podobno też nie chce z Rzymu odejść i robi dobrze w Watykanie.

            Jeżeli chodzi o działania na odcinku wspólnot życia chrześcijańskiego, to można powiedzieć, że organizatorzy są na etapie permanentnej dyskusji. Czytałem te referaty i polemiki na spotkaniu i doszedłem do wniosku, że każdy to widzi po swojemu i co innego chce robić. Wydaje mi się, że jest to odległa droga, kiedy to się zacznie kręcić. Jezuici nie chcą się mieszać do tworzonych przy diecezjach kongregacji mariańskich, a na to, co chcą zaproponować, trzeba dużo czasu i wysiłków, jeżeli ma to mieć jakiś sens.

Omówienie informacji

Spotkanie wywołane z naszej inicjatywy. Z uwagi na wyjazd t.w. zadań nie zlecałem. Na spotkaniu wydatkowałem kwotę 400,- /czterysta/. Następne spotkanie we wrześniu br.

W n i o s k i

Informację wykorzystać w meldunku Wydz. IV Dep. IV MSW i prowadzonych sprawach.

Wyciąg                                                                       St. insp. Wydz. V Dep. IV MSW

Wydz. IV D. IV

                                                                                              / kpt. R. Linosz /

Reklamy

1949 – Rezydentura MBP w USA

Księża również wyjeżdżają na urlopy (miesięczne) i to wstrzymuje publikację dokumentów z kilku teczek. Tymczasem proponuję całkowitą zmianę tematu, a mianowicie lekturę o sytuacji komunistycznego wywiadu w USA. Znaleźć ten dokument w IPN jest w zasadzie niemożliwe. Zwracam uwagę na przedstawione sprawy finansowe, z jednej strony wywiad wydaje się hojny fundując dla agentki dom, a z drugiej strony rezydent narzeka na niedocieranie obiecanych pieniędzy. Jakie były średnie zarobki w NY w lato 1949 r.? W sprawozdaniu jest także strona z grafikiem, ale warunki edycji nie pozwalają na jej publikację, nie wnosi do tekstu nic nowego poza udokumentowaniem sympatii wywiadu do wektorów.

– k. 22 Sprawozdanie z dotychczasowej działalności i plan pracy do końca 1949 r.

I Sytuacja agencyjna (ogólna)

II Stan sieci

  • Stan agentury
  • Łączność
  • Konspiratki
  • Hotele
  • Skrzynki
  • Bezpieczeństwo pracy
  • Bezpieczeństwo pracy w miejscu zatrudnienia

III Wyniki pracy

  • Wykonanie zadań
  • Kadry
  • Łączność
  • Konspiratki i skrzynki
  • Poczta
  • Finanse
  • Inwentarz rezydentury

IV Plan pracy do końca r. 1949

  • Wypełnienie zadań
  • Powiększenie i usprawnienie siatki
  • Konspiratki i skrzynki
  • Łączność
  • Rozdział pracy
  • Szkolenie
  • Budżet rezydentury

V  Dezyderaty rezydentury

I  S y t u a c j a  a g e n c y j n a

(ogólna)

Powszechne i forsowne wysiłki władz amerykańskich idą w kierunku tworzenia i podsycania w Stanach Zjednoczonych szczególnej nerwowej atmosfery, która ma służyć do utrwalenia wśród ludności następujących przekonań:

            1 przekonanie o komunistycznym niebezpieczeństwie zewnętrznym i wewnętrznym,

            2 przekonanie o stałej i groźnej działalności kontramerykańskiego szpiegostwa,

            3 przekonanie, że trzecia wojna jest nieunikniona.

Prasa, radio, film oraz wszelkie środki, jakimi dysponuje propaganda w USA- nieustannie działają na dość nieskomplikowaną wyobraźnię mas amerykańskich, doprowadzając całe prawie społeczeństwo do swoistej histerii. Wszędzie i wszyscy wietrzą szpiegów i wywrotową robotę.

Afera Judyty Koplon i Gubiczewa- to jeden z prowokacyjnych chwytów dla podjudzenia nastrojów ludności. (Dziś sprawa ta jest już na ukończeniu, a ponieważ i inne procesy już się „opatrzyły”, daje się wyczuwać, że FBI szuka jakiejś nowej afery, aby dać masom nowy zastrzyk sensacji w pożądanym, antykomunistycznym kierunku.)

Poważni kongresmani i senatorowie publikują swoje naiwne elaboraty, w których z niebywałą dokładnością wyliczają, ilu agentów obcego wywiadu znajduje się w USA, ilu każdy z nich ma pomocników i „pinków” (wyrażenie z prasy).

Prokurator generalny, Tom Clark, „wyjawił” ostatnio w prasie, że władze federalne mają pod obserwacją 685 cudzoziemców, agentów kontramerykańskiego wywiadu. Mają to być urzędnicy obcych placówek.

Senator McCarran komunikuje o stu cudzoziemcach- szpiegach, którzy przebywają na terenie USA jako reprezentanci państw obcych.

Na odcinku polonijnym do podsycenia wrogiej nam atmosfery przyczyniły się w znacznym stopniu „rewelacje” Modelskiego i ucieczka Eislera na „Batorym”.

Każdy stan uważa za punkt honoru uchwalić jakiś „bill” wymierzony przeciwko szpiegom i komunistom (których się tu prawie utożsamia ze szpiegami). W tych niezliczonych „billach”, których teksty publikowane są w prasie, wysuwane są żądania b. naiwne, nieraz i makabryczne np. aby dzieci komunistów nie miały prawa uczęszczać do szkół, aby każdy członek straży ogniowej złożył przysięgę, że nie jest, ani nigdy nie był komunistą, aby nie wynajmować komunistom mieszkań i wiele podobnych w treści. Nie wszystkie te uchwały wchodzą w życie, ale świadczą one o panujących nastrojach.

Każda, cokolwiek choćby postępowa organizacja, stowarzyszenie czy gazeta podciągną zostają pod miano komunistycznych lub będących pod kontrolą komunistów- i już ludzi z nimi związanych może spotkać każda szykana ze strony władz, aż do zwolnienia z pracy lub- w wypadku, gdy chodzi o obywatela naturalizowanego- do deportacji włącznie.

Skutek z tego jest taki, że nasi sympatycy i przyjaciele boją się tknąć czegokolwiek. Dlatego wyszukiwanie ludzi do współpracy natrafia na ogromne trudności. (Mowa tu oczywiście nie o towarzyszach partyjnych, którzy potrafią pracować w każdych warunkach, ale którzy nie wchodzą w grę dla werbunku.) Obawa przed konsekwencjami powstrzymuje często najżyczliwszych. Stąd trudności w znalezieniu już nie tylko współpracowników, ale nawet konspiratek i skrzynek.

Dochodzi do tego moment nieufności tutejszych ludzi wobec naszych urzędników. Reakcyjny tygodnik „Pittsburczanin” z lipca br. pisze: „Gen. Modelski stworzył model dla następców…”. Nikt teraz nie ma pewności, czy ktoś nie stanie się następcą „modela”. Skarżyli się na to Filip, Maciej i Sumińska, o czym Centralę informowałem.

Powyższe napisałem, aby dać Wam obraz klimatu, w jakim agentura pracuje. Od tego klimatu w dużym stopniu uzależnione jest wykonywanie zadań, wyniki pracy i planowanie.

II S t a n  s i e c i

W chwili obecnej stan sieci przedstawia się, jak następuje:

                        Kadrowi:        Agata

                                               Filip

                                               Horman

                                               Marian

                                               Basia S.

                        Agenci zaw.:   Maciej

                                               Mela

                                               Gara

                                   Mak

                                   Iskra

                                   Jacek

                                   Narbutt

            Informatorzy:  Biskup

                                   Sumińska

                                   Gnom

                                   Dime

                                   Tadeusz

W załączeniu przesyłam wykaz graficzny sieci.

1 Stan agentury

Kadrowi:        Agata – rezydent – siedziba: New York. Na kontakcie bezpośrednim Agaty pozostają: Mela, Sumińska, Gnom, Dime, Maciej, Filip, Marian. Ogólne kontakty Agaty: International Workers Order, grupa polska (Polonia Society) – New York, Detroit, Filadelfia i ukraińska – New York; szereg osob z postępowej Polonii, nie związanych z żadną organizacją polonijną.

Filip – siedziba: Waszyngton. Na kontakcie Filipa są Jacek, Mak, Tadeusz. Ogólne kontakty: urzędnicy dyplomatyczni przebywający w Waszyngtonie.

W okresie sprawozdawczym Filip zajmował się raczej sprawami KW, na co zwracano mu uwagę. Jak wynika z dotychczasowego doświadczenia, efekty pracy Filipa w Waszyngtonie są minimalne, niewspółmierne do jego możliwości i faktu, że jest to człowiek kadrowy i przeszkolony. O przyczynach tego Centrala była kilkakrotnie informowana. Rezydentura robi w związku z tym starania (via Centrala) o przeniesienie Filipa do jednego z ośrodków polonijnych.

Norma – siedziba: Detroit. Obecnie przechodzi okres aklimatyzacji (szczegóły vide odnośny raport, poczta nr 7).

Marian – siedziba: New York. W okresie sprawozdawczym Marian, poza kilkoma drobnymi usługami, nie udzielał się w pracy ze względów rodzinnych. W sierpniu br. Marian wyjeżdża do kraju.

Basia S. – siedziba: Waszyngton. Po naszej linii dotychczas nie pracuje. Odnośnie wciągnięcia jej do pracy nie otrzymałem żadnych wskazówek.

Agenci zawerb. : Maciej – siedziba: Chicago. Ze względu na Ozimę Maciej jest w zawieszeniu i sprawa jego dalszej pracy pozostaje do decyzji Centrali.

Moim zdaniem przy obecnym stanie sieci z Macieja nie należy rezygnować. Jest on chętny do pracy po naszej linii, a dotychczasowy brak wyników tłumaczy się tym, że Maciej ma bardzo wiele pracy po linii konsularnej.

Maciejowi brak przeszkolenia.

Mela – siedziba- teren działania: głównie New York, Waszyngton, Chicago. Zgodnie z maską (działacz antykomunistyczny, dziennikarz reakcyjny) Mela posiada kontakty wśród czołowych przedstawicieli reakcyjnej Polonii i polskiej emigracji politycznej; ma znajomości w Departamencie Stanu, w FBI i w antykomunistycznych instytucjach oraz organizacjach amerykańskich. Mela posiada również znajomości wśród działaczy polskiej emigracji politycznej we Francji, Anglii i Niemczech Zachodnich. Z działaczami tymi Mela prowadzi korespondencję.

Zgodnie z instrukcją Centrali z dn. 19.4.1949 r. Mela jest w trakcie zbliżania się do bezpośrednich centrów wywiadu amerykańskiego.

            Gera – siedziba: New York. Zgodnie z instytucją Centrali Gara pozostaje w zawieszeniu, poza udzielaniem informacji natury ogólnej.

            Mak – siedziba: Waszyngton. Mak właściwie wcale dla nas nie pracuje. Jak mi oświadczył, na jesieni przenosi się na stałe do New Yorku. W zależności od stałego miejsca pobytu Maka, zamierzam zmienić mu kontakt z Filipem, udzielić surowej nagany (powinna to zrobić Centrala) za dotychczasową „pracę” i zażądać od niego jasnej deklaracji co do dalszej współpracy z nami.

            Iskra – siedziba: Detroit. Iskra dotychczas nie jest z nikim na kontakcie. Przy werbowaniu w kraju otrzymał ode mnie instrukcje: odsunąć się od działalności politycznej i zabrać za business, co uczynił. Wiadomo mi, że Norman otrzymał zadanie skontaktowanie się z Iskrą w okresie trzymiesięcznej aklimatyzacji. Jak donosiłam, Norman poznał Iskrę w konsulacie na platformie towarzyskiej.

            Jacek – siedziba: Waszyngton. Pracuje zasadniczo po linii KW. Propozycję Filipa przeniesienia Jacka do W- popieram.

            Lew – siedziba Waszyngton i Żaba – siedziba Detroit, nie mają z nikim kontaktu. Lew wg informacji Filipa niewiele da po linii W, zaś skontaktowanie się z Żabą przedstawia duże ryzyko. Obecnie nie dysponuję odpowiednim człowiekiem, który by mógł zaryzykować spotkanie z Żabą. Możliwe, że Norman w okresie aklimatyzacji będzie mógł zebrać informacje o Żabie i na ich podstawie będzie można powziąć decyzję.

            Kotek – obecnie na stałe w kraju. Kotek pracował w Chicago, zasadniczo po linii KW. Jedyną jego akcją po linii W było spotkanie z Zarembą, o czym pisałem.

            Narbutt – siedziba: Chicago. W okresie sprawozdawczym Narbutt nadesłał jeden raport o Polonii, bez znaczenia. Poza tym po naszej linii nie pracował. Maciej, który ma Narbutta na kontakcie, twierdzi, że nie wróci on do kraju.

InformatorzyBiskup – siedziba: Detroit. Biskup przechodzi jeszcze okres aklimatyzacji tzn. okres przybierania maski. Stopniowo wchodzi on w swoją nową rolę. Odnawia dawne kontakty i nawiązuje nowe wśród Polonii reakcyjnej i rzym.-kat. kleru.

            Sumińska – siedziba: Detroit. Sumińska ma na kontakcie Biskupa. Przez swoje liczne kontakty i znajomości wśród postępowych sfer polonijnych i amerykańskich Sumińska dostarcza wiarygodnych opinii o ludziach, informuje o sytuacji agencyjnej i pomaga przy szukaniu skrzynek i konspiratek.

            Gnom – siedziba: New York. Gnom ma na kontakcie Stacha (vide raport o Stachu poczta nr 8). Gnom ma dość liczne kontakty, specjalnie w postępowych kołach żydowskich, które mogłyby dać daleko więcej niż dają dotychczas. Gnom ani w części nie wykorzystuje swoich znajomości po naszej linii. Zadania i instrukcje, jakie mu daję, uważa za zbyt błahe w stosunku do swojej osoby tak, że zasadniczo nie robi tego, o co go proszę, ale to, co sam uważa za właściwe, czyli bardzo mało. Przeważnie ogranicza się do fantastycznych projektów, jak np. zamordowanie Modelskiego albo zawerbowanie sekretarki Rozmarka pod groźbą rewolweru.

Gnom otrzymał od inż. X materiały radiowe, które przesłałem Centrali, a obecnie spodziewa się otrzymać od Stacha szereg wynalazków, o czym komunikuję w osobnym raporcie poczta nr 8. Na ogół jednak Gnom jest zajęty jedynie swoim spodziewanym awansem, po otrzymaniu którego, jak zapewnia, będzie mógł zdziałać daleko więcej.

            Dima – siedziba: New York. Przez swoje znajomości Dime dociera do ludzi, którzy mogą udzielić bezpośrednich informacji na interesujące nas tematy (np. w ten sposób zostały uzyskane wiadomości o cenzurze pocztowej w USA, o czym donosiłem w raporcie „mennica”). Dime opiniuje ludzi z środowiska polonijnego, pomaga w szukaniu skrzynek i konspiratek.

            Tadeusz – siedziba: Waszyngton. Centrala jest poinformowana o możliwościach i kontaktach Tadeusza z raportów Filipa, na którego kontakcie Tadeusz pozostaje. Według tych raportów Tadeusz nie ma żadnych szans po linii W, jakkolwiek Centrala postanowiła przenieść go do W.

2 Łączność

  1. Łączność wewnętrzna – odbywa się za pomocą zwykłej poczty, tylko w razach wyjątkowych, dotyczących spotkań (zwykle datę spotkania ustala się naprzód). Listy są zakodowane, nadawca fikcyjny.

Telefon, zwłaszcza z Melą, został ostatnio całkowicie zaniechany.

Atramentów sympatycznych nie używam wcale i na razie używać nie zamierzam z obawy przed dekonspiracją.

Łączność zewnętrzna z Centralą odbywa się na razie tylko oficjalną drogą kurierską i szyfrową.

3 Konspiratki

Sprawa konspiratek przedstawia się źle. Używałem dotychczas dwóch konspiratek, z których jedna mieściła się w apartament-house, a druga w mieszkaniu prywatnym, jednakże ze względów bezpieczeństwa pracy musiałem z nich zrezygnować. Proponowano mi inną konspiratkę, jednak nim jej zdążyłem użyć gospodarze zawiadomili mnie, że ze względu rodzinnych nie będę mógł korzystać z ich mieszkania. Prawdopodobnie chodziło tu o obawy, o których pisałem powyżej (pkt I).

Wyszukanie konspiratek jest rzeczą trudną, gdyż w obecnych warunkach ludzie nawet najbardziej nam oddani wahają się przed postawieniem mieszkania do dyspozycji w obawie przed ewentualnymi konsekwencjami w razie dekonspiracji.

W New Yorku jest bardzo dużo kradzieży, stąd mieszkańcy są do przesady uważni i przy najmniejszym podejrzeniu zawiadamiają natychmiast policję. Jeżeli ktoś z sąsiadów zauważy lub usłyszy czyjąś obecność w mieszkaniu w porze, gdy wiadomo, że gospodarzy w domu nie ma (pracują)- dzwoni do policji, że u sąsiadów są złodzieje. Niezależnie od tego w mieszkaniach są różne sygnały alarmowe umieszczone w drzwiach, oknach, pod dywanem. Sygnał taki można niechcący uruchomić i zaraz ma się na karku policję. W większości wypadków policja tutejsza chwyta złodziei właśnie na skutek doniesień telefonicznych sąsiadów lub mimowolnego uruchomienia sygnału alarmowego (Powyższe na podstawie własnych obserwacji, śledzenia kronik policyjnych w prasie oraz informacji Sumińskiej, Gary i Meli).

Konspiratka w USA winna wg mnie spełniać następujące warunki:

            a Powinna mieścić się w mieszkaniu prywatnym, w domu dużym, ale bez portiera i z windą bez obsługi.

            b Właściciele mieszkania winni być ludźmi zaufanymi, ale nie powinni mieć opinii komunistów ani ich zwolenników.

            c Właściciele mieszkania winni być ludźmi samotnymi, bez dzieci.

            d Spotkania winny odbywać się pod obecność gospodarzy (gospodarz lub gospodyni otwiera drzwi i o nic nie pytając prowadzi do oddzielnego pokoju).

Nie mogę podać terminu, kiedy konspiratki zgodne z powyższymi warunkami będę miał gotowe. Jednakże wyszukanie ich jest jednym z pierwszych zadań na najbliższą przyszłość.

4 Hotele (na podstawie obserwacji własnych i opinii Meli i Sumińskiej)

Ostatnie dwa spotkania z Melą, z powodu braku konspiratki, odbyły się już w hotelu.

Hotele w New Yorku i większych miastach jak Chicago i Detroit są bardzo liczne i bardzo duże. Mają po kilkadziesiąt pięter i kilkanaście wind. Tysiące osób przewala się dziennie przez taki hotel. Windy są czynne bez przerwy, każda zabiera kilkanaście osób naraz. Nasilenie ruchu słabsze jest nieco we wczesnych godzinach rannych i późną nocą. W ciągu dnia natomiast ruchu jest nieprzerwany.

W hallu hotelowym siedzi zawsze dwóch ludzi z FBI. Jednakże w tak dużej ciżbie ludzkiej można z łatwością wejść i wjechać windą, dokąd się zamierza, o ile oczywiście człowiek nie zwraca na siebie uwagi zbyt widocznym nieobyciem i cudzoziemskością, aczkolwiek i to jest tu rzeczą powszednią. Po pewnym czasie pobytu w Ameryce i zaznajomieniu się z urządzeniami hotelowymi można z powodzeniem zagubić się w hotelowym tłumie. Z góry wiem, w którym hotelu odbędzie się spotkanie, a numer pokoju i piętro otrzymuję w zakodowanym liście o obojętnej treści. Wpadunek jest możliwy tylko w tym wypadku, gdyby mnie śledzono. Dlatego też udając się na spotkanie kilkakrotnie zmieniam lokomocję i kierunek, odwiedzam sklepy i dopiero po dłuższym manewrowaniu udaje się, gdzie trzeba.

Mimo stałego sprawdzania (Meli to samo stale nakazuję), nie zauważyłem dotychczas koło siebie żadnych podejrzanych osób.

5 Skrzynki

W okresie sprawozdawczym zorganizowano tylko jedną skrzynkę dla przekazywania materiałów. Mieściła się w kościele w New Yorku i używana była tylko 2 razy, ponieważ częściej nie było potrzeby.

Zorganizowanie innych skrzynek natrafia na duże trudności.

6 Bezpieczeństwo pracy

Z uwagi na sytuację ogólną, niezależnie od uważnego konspirowania spotkań, ogranicza się je do niezbędnego minimum.

Przede wszystkim chodzi tu o Melę, z którą, począwszy od lipca, spotkania odbywają się tylko raz na miesiąc. Z Sumińską jest sprawa o tyle prostsza, że może ona każdorazowo przyjść do konsulatu. To samo tyczy się Filipa i Macieja.

7 Bezpieczeństwo pracy w miejscu zatrudnienia

O złym stanie personalnym na polskich placówkach w USA Centrala jest poinformowana. Nie będę tu wdawał się w szczegóły, bo jest to sprawa KW, ale im prędzej KW oczyści placówki nasze w Stanach z elementów niepożądanych, tym prędzej polepszy warunki pracy dla naszych ludzi pracujących po linii W.

Nasi ludzie na placówkach są stale pod obserwacją przeważającej większości urzędników obcych nam, wrogich albo zgoła na usługach FBI. Trzeba niezmiernie dużo opanowania i ustawicznej nerwowej uwagi, aby nie zwrócić na siebie oczu i uszu przeciwników. Jest to o tyle trudne, że stale się z nimi przebywa.

Personel placówki nowojorskiej jest najliczniejszy (ponad 30 osób) ze wszystkich placówek MSZ w USA, z Ambasadą łącznie, i personel ten jest bardzo zły. Winę za ten stan ponosi w pierwszym rzędzie szef Biura Personalnego MSZ i szef placówki nowojorskiej, którzy w ciągu 4 lat nie tylko nie potrafili złożyć jakiegoś możliwego zespołu ludzi, ale przeciwnie- uczynili KG w New Yorku azylem dla najgorszych elementów reakcyjnych, rugując równocześnie pod rozmaitymi pozorami nielicznych naszych ludzi (pisałem o tym w poprzednich raportach).

III  W y ni k i  p r a c y

1 Wykonanie zadań

Zadania wykonywane są w miarę możliwości siatki. Jak wynika z dotychczasowej praktyki, gros informacji dostarcza Mela i, ostatnio, Biskup, który dopiero wchodzi w pracę. Niewykorzystani są dotychczas Mak, Filip i Maciej, którzy przy pewnej reorganizacji (vide poprzednie raporty) mogą stać się pożyteczni.

Zadania nr 51 zostały w zasadzie wykonane. Głównie raporty Meli dostarczyły żądanych informacji oraz zdementowały niektóre informacje z innych źródeł.

Bieżące zadania wykonywane są w miarę sił i możliwości. Dostarczam maximum materiałów, jakie mogę zdobyć, aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że nie wyczerpują one w całości zagadnień. W miarę rozwoju i usprawnienia siatki, informacje będą stawały się coraz obszerniejsze.

2 Kadry

Poza kontaktami wynikającymi z instrukcji wyjazdowej:

            a Dopełniono formalnego werbunku Meli.

            b Zawerbowano (na razie nieformalnie) Biskupa.

            c Nawiązano ścisłą współpracę z Sumińską.

            d          „          „          „              z Gnomem.

            e          „          „          „              z Dime’m.

                                   (Ścisłą współpracą nazywam w tym wypadku fakt, iż informator współpracuje, posiadając świadomość zadań, celów i powodów współpracy. Konkretnie: Gnom zna mnie z kraju i wie dokładnie, o co chodzi. Sumińska i Dime wiedzą, że pracują dla dobra Polski Ludowej, o szczegóły nie pytają).

            f Przedstawiono do decyzji Centrali werbunek:

  • Binek’a
  • Paul’a

g Powiadomiono Centralę o dobrej możliwości umieszczenia kogoś w którejś z instytucji reakcyjnej Polonii, w szkole wywiadowczej, w wywiadzie lub KW amerykańskim.

3 Łączność

Zorganizowano, na razie wystarczająco, łączność wewnętrzną, drogą pocztową: listy zakodowane, nadawca fikcyjny.

Łączność zewnętrzna z Centralą odbywa się dotychczas wyłącznie drogą kurierską i szyfrową. Jestem w trakcie prób nad mennicą.

4 Konspiratki i skrzynki

Po stracie dwóch konspiratek w danej chwili nie rozporządzam żadną. Jest jedna skrzynka, rzadko używana, w kościele nowojorskim.

5 Poczta

W okresie sprawozdawczym wysłano do Centrali pocztę 7 razy wg każdorazowo dołączanego rejestru.

Wysłano do Centrali 22 szyfrówki, otrzymano z Centrali 17 szyfrówek.

6 Finanse

W okresie sprawozdawczym otrzymano z Centrali: $           22500

                                                           od PRISu: $                100

                                                           od Normana: $           920

                                                           Razem:            $          23520

Z tego $ 13000 wypłacono Meli na kupno domu, inne rozchody wg raportów kasowych dosyłanych Centrali co 2 miesiące.

Stan kasy rezydentury na dzień 1 sierpnia 1949 r.: $            31959

7 Inwentarz rezydentury

Rezydentura posiada:

2 kasetki żelazne                                 – Agata

2 aparaty do mennicy                        – Agata(dla Normana)

1 maszyna do pisania                         – Filip

1 aparat Leica                                               – Agata

1 aparat Praktiflex                             – Filip

1 przyrząd do fot. dokumentów          – Agata

2 lampy reflektorowe z uchwytami     – Agata

1 mikroskop kieszonkowy ołówkowy  – Agata

Przybory do wywoływania filmu:

wanienka szklana, przyrząd do cięcia

klisz, tank bakielitowy                        – Agata

W roku bieżącym chcę zakupić maszynę do pisania, ponieważ moja już się psuje i $ 24 wydałem na reperację.

IV  P l a n  p r a c y

(do końca r. 1949)

1 Wypełniać ściśle zadania i instrukcje Centrali.

2 Powiększyć i usprawnić siatkę przez:

            a ludzi typowanych przez Biskupa, Sumińską i Melę

            b osobiste kontakty w Polonia Society

            c przeniesienie Filipa do ośrodka polonijnego

            d zmianę kontaktu Maka wg uznania Centrali

            e uaktywnienie Macieja przez odciążenie go w pracy po linii konsularnej

            f wprowadzenie naszych ludzi jako DP, o czym pisałem w raportach do Centrali.

W związku z projektowaną rozbudową siatki zachodzi potrzeba uruchomienia na tutejszym terenie agenta werbownika. Proszę Centralę o wypowiedzenie się w tej sprawie.

3 Konspiratki i skrzynki

            a wyszukać w rb. w New Yorku, Detroit i Chicago po jednej lub dwie konspiratki wg wymogów podanych w cz. II pkt 3.

            b wyszukać w w/w miastach skrzynki tzn. adresy, na które będzie można odbierać i wysyłać listy.

4 Łączność

            a łączność wewnętrzna zostanie usprawniona przez skrzynki adresowe,

            b łączność zewnętrzna z Centralą do końca br. zamierzam uruchomić:

                        1 mennicę

                        2 jednostronną łączność radiową.

5 Rozdział pracy

            Filip- po przeniesieniu z Waszyngtonu do ośrodka polonijnego normalna praca po linii zadań

            Norman- Proponuję przedłużyć mu aklimatyzację do listopada br. W tym czasie Norman będzie uczył się języka i zaznajamiał z ludźmi na platformie towarzyskiej.

            Maciej – Zależnie od decyzji Centrali wykorzystanie Macieja zostanie zaplanowane później.

            Mela – Kontynuowanie dotychczasowej pracy. Dalsze zbliżenie się do ośrodków wywiadowczych w myśl instrukcji Centrali. W związku z prawdopodobnym zaangażowaniem do wywiadu USA niektórych ludzi podanych przez Melę Modelskiemu (Shleyen, Pomian, Omiecińska), co potwierdzają materiały posiadane przez Centralę, Mela będzie miała do nich dobre zbliżenie, poza już posiadanym kontaktem z Modelskim. Wysuwa się tu jednak kwestia słabości Meli, która, jako osoba niefachowa, może okazać się słabym partnerem w zetknięciu z wywiadowcami zawodowymi, jak Shleyen czy Pomian. Nas sprawę tę będzie zwrócona szczególna uwaga. Już obecnie przeprowadzane jest szkolenie Meli (na spotkaniach). Zamierzam spotykać się z Melą nie częściej, jak raz na miesiąc.

            Mak – Po zmianie kontaktu, ze względu na jego kontakty zadania po linii WRN i Intermarium.

            Iskra – Typowanie ludzi do sieci nielegalnej.

            Sumińska – Typowanie ludzi, pomoc w wyszukiwaniu konspiratek i skrzynek. Informacje o sytuacji agencyjnej. Kontakt z Biskupem.

            Biskup – Rozszerzanie kontaktów. Wykonywanie zadań po linii obiektu 51. Teren działania- ośrodki KPA, ZKP, Zw. Weteranów, Sokolstwo, Mikołajczyk, Modelski. Zamierzeniem moim na rok bieżący jest zbliżyć Biskupa do tych punktów.

            Dime – Wyszukiwanie konspiratek i skrzynek. Informowanie o sytuacji agencyjnej.

            Gnom – Utrzymywanie kontaktów z pewnymi ludźmi (vide raporty) celem pozyskiwania informacji i sprzętu z dziedziny technicznej (radio, fotografia, telefony, urządzenia do prac nad energią atomową).

6 Szkolenie

Ze względu na warunki szkolenia w ścisłym znaczeniu tego słowa nie jestem w stanie prowadzić. Przy spotkaniach (z Melą, Sumińską, Maciejem, Dime’m, Gnomem) zamierzam kontynuować instruktaż na tematy:

            a konspiracji

  • zachowywanie się w domu i na zewnątrz
  • przechowywanie materiałów

            b inwigilacji

  • konieczność sprawdzania ew. śledzenia
  • udawanie się na spotkanie

            c pisania raportów

  • ścisłość informacji
  • podawanie źródła i jego ocena
  • dokładne sformułowania.

7 Budżet rezydentury

Według dotychczasowych danych budżet rezydentury będzie zamykał się w granicach $ 1500 miesięcznie, z tego:

            Mela –             $ 450

            Biskup –           $ 400

            Agata –            $ 143               razem: $ 993

Dochodzą do tego koszta dodatkowe dla Meli oraz przejazdy i inne świadczenia dla siatki.

Biskup, jak komunikowałem w poprzednim raporcie, będzie otrzymywał zasadniczo $ 60 tygodniowo, a dodatkowe $ 40 tylko wtedy, gdy będzie wyjeżdżał w teren dla wykonania zadań.

V  D e z y d e r a t y  r e z y d e n t u r y

1 Szereg moich szyfrówek i zapytań zawartych w raportach Centrala pozostawiła bez odpowiedzi.

Wysłałem szyfrówkę w sprawie aparatu radiowego, nadawczo-odbiorczego- bez odpowiedzi.

Wysłałem szyfrówkę w sprawie Techniczkowej- bez odpowiedzi.

Wysłałem szyfrówkę o wizy dla ludzi Sumińskiej- otrzymałem wprawdzie pozytywną odpowiedź, ale sprawa nie została załatwiona.

Prosiłem o wyrobienie mi legitymacji ZZ z MSZ- bez odpowiedzi.

Prosiłem o uregulowanie sprawy partyjnej Filipa- bez odpowiedzi.

Prosiłem o decyzję w sprawie zadań dla Maka- bez odpowiedzi.

Prosiłem o sprawdzenie raportów Alefa w sprawie prof. Malinowskiego- bez odpowiedzi.

Prosiłem o odpowiedź w sprawie kartoteki, którą Galewicz miał doręczyć- bez odpowiedzi.

Prosiłem o ocenę materiałów radiowych i odpowiedź, czy się tym interesować- bez odpowiedzi.

Prosiłem o odpowiedź w sprawie Mikołajczyka- bez odpowiedzi.

Pytałem trzykrotnie o Grossa Refiksa- bez odpowiedzi.

Prosiłem o materiały szkoleniowe, kurs korespondencyjny dla mnie- bez odpowiedzi.

Nie trzymam tu żadnego archiwum i zrozumiałe, że powyższe stanowi tylko część pytań, które wyłowiłem z pamięci, a które pozostały bez odpowiedzi. Rozumiem, że z pewnych względów nie chcecie mnie informować o niektórych sprawach, ale przecież zawsze można jakąś odpowiedź dać. Zupełne ignorowanie moich zapytań przez Centralę wytwarza fatalną sytuację w terenie i poczucie bezsilności i niepewności.

W takich warunkach rzeczy nawet na pozór drobne, jak np. wyrobienie dla mnie legitymacji ZZ, o którą Krasicki już mnie kilkakrotnie zapytywał, urastają do poważnych problemów.

Z drugiej strony brak odpowiedzi z Centrali zraża często ludzi do współpracy z nami. Tak np. miała się rzecz z człowiekiem, który via Gnom dostarczył materiały radiowe i nie otrzymał żadnej odpowiedzi na swoją propozycję. Ludzie chętni do współpracy są tu rzeczą cenną i należy o tym pamiętać.

W obecnym stanie rzeczy nie jestem pewien, czy moje materiały dochodzą do właściwych rąk. Ani razu nie otrzymałem potwierdzenia odbioru poczty.

Dla usprawnienia pracy proponuję:

  1. aby na każdą szyfrówkę była odpowiedź, jeżeli szyfrówka zawiera konkretne zapytania,
  2. aby każda poczta z Centrali zawierała rejestr (podobnie jak ja to czynię),
  3. aby każdorazowo kwitować odbiór poczty: „kwitujemy odbiór poczty nr … z datą … wg załączonego przez Was rejestru”.

2 Domagam się stanowczo terminowego nadsyłania przeznaczonych dla rezydentury funduszów, co jest niezbędnym warunkiem prawidłowego funkcjonowania siatki. Dotychczasową praktykę przesyłania pieniędzy z grubym opóźnieniem i po wielokrotnych monitach z mojej strony uważam za niedopuszczalną.

New York, 25 lipca 1949 r.                                       agata

Ksiądz Mirosław Piszczatowski- Pruszków for ever

Według proboszcza pruszkowskiej parafii, w której rezyduje ks. Piszczatowski, nie jest on życzliwy publikacjom o nim. Proboszcz pewnie sądzi, że jego rezydent jest skromny. Zaprzeczam- przypadkami obyczajowymi ks. Piszczatowskiego można obdzielić kilka osób. Ja jednak wątek obyczajowy teczki pominąłem niemal w całości z braku czasu, a zajmę się wątkiem współpracy ks. Piszczatowskiego z SB.

– k. 13 Notatka informacyjna z przeprowadzonej rozmowy z ob. Mirosławem Piszczatowskim, alumnem Seminarium Duchownego w Warszawie 28.07.1960 r., Wysokie Mazowieckie 29.07.1960 r., Ściśle tajne

            Ob. Piszczatowski M. jest alumnem Seminarium Duchownego w Warszawie i przebywa obecnie na urlopie u swej matki, która posiada gospodarstwo 7 ha we wsi Piszczaty-Piotrowięta. Na tym gospodarstwie jest jeszcze syn Henryk i synowa. Obecnie Piszczatowski Henryk jest na trzymiesięcznym przeszkoleniu wojskowym. Z Piszczatowskim M. zna się bliżej st. sierż. Staszyński Antoni oficer dyżurny KPMO w Wysokiem Mazowieckiem, który poprzednio obsługiwał tamtejszy teren pracując na stanowisku oficera operacyjno-dochodzeniowego. W dniu 25.VII.60 r. ob. Piszczatowski M. zwrócił się telefonicznie do st. sierż. Staszyńskiego A., że chce się z nim spotkać w sprawie umożliwienia mu ściągnięcia jego brata Henryka z wojska na kilkudniowy urlop w związku z okresem żniwnym.

            Wykorzystując tę sytuację udałem się wspólnie ze st. sierż. Staszyńskim dnia 28.VII.60 r. do Piszczatowskiego M., lecz nie zastaliśmy go w domu, gdyż był u swego wujka Kurzyny Czesława zam. w Garbowie Starym pomagając przy żniwach. Wobec tego, że st. sierż. Staszyński znał się również z ob. Kurzyną zajechaliśmy do niego i przeprowadziliśmy rozmowę z ob. Piszczatowskim M. Ze względu na to, że rozmowa odbywała się przy osobach trzecich, a więc przy rodzinie, nie poruszaliśmy zasadniczo interesujących nas tematów, ale chodziło mi o ogólne zorientowanie się o cechach charakteru alumna.

            W rozmowie sam zwrócił uwagę, że ciekawy jest, czy też ks. wikary Klimaszewski Tadeusz poniesie konsekwencję za zorganizowanie „odpustu” we Wnorach Starych, bo przecież nie na to zezwolenia władz świeckich ani kościelnych. Odpowiedziałem na to wymijając to, dając mu jednocześnie pytanie, jak on rozumie samowolę ks. Klimaszewskiego, który mimo prawdopodobnego sprzeciwu władz kościelnych imprezę taką organizował i angażował się w zorganizowanie nowej parafii. Rozmówca odpowiedział, że wiadomo mu jest, iż proboszcz Prószyński nie zgadzał się na zorganizowanie nowej parafii i przede wszystkim chodziło mu o niezadrażnianie stosunków z władzami świeckimi, jednakże ks. Klimaszewski T. uparcie przy swoim obstawał, a nawet miał rzekomo skarżyć się przed kardynałem, mimo wszystko on tj. Piszczatowski M. stanowiska ks. Klimaszewskiego nie popiera, gdyż uważa to za awanturnictwo i coś niezgodnego z prawem kanonicznym. Nadmienił również, że w tej sprawie pomógł ks. Klimaszewskiemu duży fanatyzm miejscowej ludności z Wnor Starych, którzy nie zwracają uwagi na wszelkiego rodzaju interwencje władz świeckich. Twierdził, że gdyby w tej chwili przystąpiono do rozbiórki kościoła, względnie też zabrano stąd ks. Klimaszewskiego, to doszłoby do dużych zaburzeń wśród miejscowej ludności. Wg jego relacji na odpuście dlatego było tak dużo ludzi, że w okolicy krążyły wersje, iż organa MO będą rozpędzać zebranych i dlatego większość przyjeżdżała dla ciekawości. On sam uważa, że zorganizowanie nowej parafii nie ma najmniejszego sensu, gdyż po kilku latach miejscowa ludność stanie przed problemem pobudowania nowego kościoła murowanego, bo obecnie pobudowany kościół już toczy grzyb ze względu na niewłaściwe drzewo. Natomiast sprawa postawienia murowanego kościoła i jego kompletne wyposażenie pociągnie za sobą tak duże koszta, że budowa przeciągnie się kilkadziesiąt lat i może wywołać zniechęcenie parafian z powodu konieczności składania wysokich składek.

            Poza tym mówił, że co trzeźwiejsi mieszkańcy podśmiewali się z tej „szarpaniny” ks. Klimaszewskiego uważając go za niepoważnego w postępowaniu.

            Jak wynika z krótko przeprowadzonej rozmowy ob.                          jest dość rozmownym, towarzyskim, lubi wypić, jest wesołego usposobienia. Na tematy społeczne zwraca dość pilnie uwagę, jednakże mówi, że na terenie Seminarium nie ma możliwości tak swobodnej dyskusji i panuje tam ścisły rygor. Po pożegnaniu się z nim zwrócił się osobiście do st. sierż. Staszyńskiego pytając go dyskretnie, czy nie wie, skąd wpłynął telegram do Gromadzkiej Rady Narodowej z zapytaniem o jego opinię i czy pije wódkę. Staszyński odpowiedział, że nie zna tej sprawy, ale o ile mu o to chodzi, to może bliżej ustalić.

Odbito w 2-ch egz.

            1 egz. spr. ks. Klimaszewskiego                     Z-ca Kom. Pow. MO d/s Bezp.

            2 egz. spr. PM                                                           w Wys. Mazowieckiem

                                                                                  /-/ N O W A K  F. kpt. –

– k. 101 Notatka służbowa, Pruszków 15.06.1970 r., Tajne

W dniu 15 bm. po telefonicznym uzgodnieniu udałem się do ks. P. i przeprowadziłem z nim kolejną rozmowę. Na początku oddałem mu dwa biuletyny episkopatu, które dał mi do wglądu. Dał mi przy tym list kardynała Wyszyńskiego do tow. Gomułki z dnia 12.III.66 r. Rozmówca nie ma jeszcze aktualnego biuletynu episkopatu. Biuletynów apologicznych on nie czyta.

Podjąłem dyskusję na temat filii parafialnej Pruszków- Tworki. Ks. P. powiedział mi, że to nie jest żadna filia parafialna, tylko fikcja. Praktycznie to ks. Indrzejczyk spełnia taką rolę jak inni wikariusze z parafii Pruszków.

Poza tym ksiądz ten w kaplicy w Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Pruszkowie odprawia w niedzielę raz tylko nabożeństwa oraz nabożeństwa pogrzebowe, ale na te nabożeństwa każdorazowo musi uzyskać zezwolenie od dyrekcji szpitala.

Sprawa budowy kościoła w Tworkach upadła, gdyż kuria nie ma w tym żadnych zamiarów. Kuria dlatego nie interesuje się już budową kościoła, ponieważ kościół parafialny jest blisko i to wystarcza. Zamiary kurii są, aby wybudować nowy kościół, gdzieś szosy wiodącej z Pruszkowa do Warszawy w rejonie na styku Pruszkowa z Piastowa lub w Malichach. Powiedziałem, że w rejonie tym są księża Salwatorianie. Odpowiedział, że wie o tym, iż Salwatorianie odprawiają nabożeństwa nielegalnie w Piastowie i są za to karani administracyjnie. Jego zdaniem Salwatorianie nie odegrają decydującej roli w budowie nowego kościoła.

            Z wypowiedzi ks. P. wynika, że papież Paweł VI przyjął bardzo ozięble księży polskich, którzy ostatnio byli z pielgrzymką w Dachau i w Rzymie. Księża dekanatu pruszkowskiego oburzają się tym faktem i podkreślają, że Niemcy mają jeszcze duże wpływy w Watykanie, czego wyrazem była postawa Pawła VI wobec polskiej pielgrzymki.

            W dekanacie tym krążą też pogłoski, że kardynał Wojtyła miał otrzymać jakieś wysokie stanowisko w Watykanie, ale czy to już jest faktem, tego nikt nie wie. Zdaniem wielu kapłanów, gdyby kard. Wojtyła rzeczywiście otrzymał stanowisko w Watykanie, byłoby to pozytywne dla Kościoła polskiego. Poza tym więcej księży z Polski powinno kończyć studia duchowne w Rzymie, co wpłynęłoby na wzrost [liczby]polskich duchownych w różnych instytucjach watykańskich.

            Są też pogłoski, że podczas uroczystości kościelnych we Wrocławiu w dniach 4- 5 maja br. Wyszyński wypowiedział się, iż w sprawie uznania stałej organizacji kościelnej na ziemiach zachodnich Polski, episkopat już nie prosi, a żąda od Pawła VI odpowiedniej decyzji. Wypowiedź ta jest przez księży oceniana bardzo pozytywnie i kard. Wyszyński za to ma duże uznanie.

            Ks. P. podczas rozmowy powiedział mi, że ma dyżur w kancelarii parafialnej, przez co ma mało czasu do rozmowy ze mną i oświadczył, że za tydzień moglibyśmy spotkać się w Warszawie przy kawie. Uzgodniliśmy, że dnia 22.VI.70 r. termin uzgodnimy telefonicznie. Rozmówca podczas rozmowy zachowywał się spokojnie. Ubranym był w szaty duchowne.

Odbito w 3-ch egz.

Egz. Nr 1 – t. oprac. na ks. P.

Egz. Nr 2 – t. par. Pruszków                                                 St. Insp. Oper. RSB Pruszków

Egz. Nr 3 – t. na Salwatorianów

oprac. H.S./J.O.                                                                                kpt. Henryk Sękulski

– k. 103 zatwierdzony Wniosek o zezwolenie opracowania kandydata na tw wraz z planem opracowania opracowanie, Pruszków 21.07.1970 r., Tajne spec. znaczenia

            Zwracam się z prośbą o zezwolenie na opracowanie w charakterze kandydata na tw:

                                   Ks. Piszczatowski Mirosław /…/

Wymienionego zamierzam opracować na tw. w celu rozpoznania zamierzeń i działalności kleru w dek. Pruszków. Poprzez w/w można będzie zabezpieczyć dopływ informacji, gdyż zna on się z dużą ilością księży i uczestniczy w konferencjach dekanalnych, zastępuje proboszcza i v-ce dziekana, przez co ma też dostęp do dokumentów przychodzących z kurii do parafii. Jest chętny do rozmów. Poza tym lubi on świecki tryb życia, nie jest fanatykiem religijnym.

Wychowywał się przy rodzicach utrzymujących się z gospodarstwa rolnego. Po ukończeniu szkoły podstawowej w Kobylinie pow. Wysokie Maz. wybył do Warszawy, gdzie ukończył średnie wykształcenie. W latach 1955- 61 był alumnem WSD w Warszawie. Święcenia kapłańskie otrzymał dnia 20-II-1962 r. w Warszawie. Od 1962 r. został wikariuszem w parafii Józefów dek. Karczew, w latach 1963- 65 w parafii Zielonka dek. Rembertów, a od 1965 r. jest w parafii Pruszków do chwili obecnej i zamierza nadal pozostać na tut. terenie. Z uzyskanych informacji wynika również, że bardzo lubi przebywać w towarzystwie kobiet. Ostatnio będąc w Zielonce k. Warszawy był pod wpływem alkoholu i na wskutek sprzeczki z kierowcą Tax[i] i używania wulgarnych słów został zatrzymany przez MO na kilka godzin na Post. MO w Zielonce.

Był on opracowywany jako kandydat na tw przez kilka jednostek Sł. Bezp. i od czasu, gdy został alumnem przeprowadzanych z nim było kilka rozmów. Okazywał się jednak nie przystępny do utrzymywania kontaktu z prac. Sł. Bezp. i z opracowań rezygnowano. W obecnym czasie w rozmowach jest przystępny i można z nim rozmawiać poza plebanią.

Plan opracowania

1 Dokonać ustaleń rozpoznawczych dot. opinii opracowywanego wśród księży dekanatu pruszkowskiego, zebrać dane o jego osobowości poprzez tw ps. „Józef” oraz poprzez rozmowy z kandydatem na tw ps. „Kołodziej”

                        Wyk. kpt. Sękulski H. do dnia 1-X-1970 r.

2 Opracować informacje dot. w/w z materiałów PT i z teczki ewid. oper. na księdza, przy czym przedłużyć zamówienie PT o dalsze 3 miesiące.

                        Wyk. kpt. Sękulski H. do dnia 15-IX-1970 r.

3 Przeprowadzić ustalenia rozpoznawcze na osoby utrzymujące kontakty z w/w, o których są częściowe dane w dok. PT

                        Wyk. kpt. Sękulski H. do dnia 1-X-1970 r.

4 Kontynuować rozmowy z kandydatem na tw uzgadniając z nim spotkania w Warszawie w restauracjach. Podczas rozmów mieć na uwadze:

a uzyskiwanie danych o postawach księży wobec ciekawych wydarzeń, wobec spraw społecznych, przemian wewnątrzkościelnych

b nielegalne budownictwo sakralne, w tym na uwadze nielegalna kaplica Salwatorianów w Piastowie

c ważniejsze uroczystości kościelne, pielgrzymki itp.

d podczas rozmów mieć na uwadze pogłębianie współpracy ze Sł. Bezp., na którą ustnie w zasadzie wyraził zgodę.

                        Wyk. kpt. Sękulski H. do dnia 1-XI-1970 r.

4 Po wykonaniu powyższych przedsięwzięć, w wypadku pozytywnym wystąpić z wnioskiem o pozyskanie w/w na tw.

                        Wyk. kpt. Sękulski H. do dnia 1-XI-1970 r.

                                                                                              St. Insp. Ref. Sł. Bezp.

KMiPMO w Pruszkowie

                                                                                              /-/ Sękulski H. kpt.

Wyk. w 1 egz.

Opr. i wyk. SH.

– k. 118 Notatka służbowa, Pruszków 25.03.1971 r., Tajne, Egz. Nr 1

            W dniu 24 bm. przeprowadziłem kolejną rozmowę z k-tem na tw. ps. „Leon” w jednej z restauracji w Warszawie. Termin spotkania uzgodniliśmy telefonicznie. Na uzgodnione miejsce przybył punktualnie bez szat duchownych. W czasie rozmowy poruszyłem kilka tematów interesujących Sł. Bezp. Ponieważ kuria w ostatnim czasie znowu ponowiła wniosek do władz państwowych o zezwolenie budowy kościoła w Pruszkowie Wsch. /Tworki/ poruszyłem problemy z tym związane oraz sprawy dot. księży z parafii Pruszków. Uzyskałem informację na ten temat, że w sprawie planowanego kościoła mogą zajść pewne zmiany. Otóż proboszcz ks. Jan Górny w czerwcu ma wystąpić do kurii o przeniesienie rektora filii parafialnej w Tworkach ks. Romana Indrzejczyka, który jednocześnie zajmuje się sprawą dot. planowanej budowy kościoła. Na jego miejsce proboszcz będzie chciał wikariusza. Zdaniem proboszcza ta filia parafialna to i tak jest fikcją, a poza tym nie ma potrzeby budowy nowego kościoła w tym rejonie Pruszkowa, ponieważ jest to blisko parafialnego kościoła, który może pomieścić nawet 5 tys. ludzi. Jeżeli kuria chce budować kościół, to raczej dalej np. w Malichach koło Piastowa.

Malichy należą do Pruszkowa ostatnio. Niezależnie od tego ks. Górny zmieni dobie też wikariuszy dotychczasowych ks. Jakackiego i ks. Młynarskiego. Wprawdzie do nich nic nie ma, ale nie są to ludzie z inicjatywą. Chciałby, aby pozostał wikariuszem ks. Piszczatowski zastępujący go. Ksiądz ten czuje się zbyt obciążony pracą i jeżeli proboszcz nie odciąży go, to sam będzie chciał się przenieść do innej parafii. Ks. Młynarczyk i ks. Jakacki są zdaniem rozmówcy samoluby, niekoleżeńscy i np. gdy chciał pomocy od nich innych ksiądz, to nie było mowy, aby komuś pomogli. Wikariusze wymienieni mało interesują się książkami i polityką. Rozmawiają o polityce nieraz przy śniadaniu. Np. ks. Górny mówił swym wikariuszom, że on zanim ma własne zdanie o czymś, stara się wiedzieć na ten sam temat z różnych źródeł. Czyta więc „Życie Warszawy”, patrzy w telewizję, słucha dzienników w polskim radio, jak również ciekawi się, co mówi „Wolna Europa” i inne zachodnie radiostacje nadawane dla Polaków. Księża ci dochodzą w dyskusjach też, że dobrze jest słuchać audycji zagranicznych, gdyż polskie środki masowego przekazu nie podają ważnych spraw, mimo że mówiło się o tym, iż pod tym względem będzie dobrze. Jako przykład biorę pod uwagę to, że o wydarzeniach w Łodzi nic nie podawano, aż skończyło się to podaniem tylko wzmianką. Słyszeli też przez Wolną Europę, że E. Gierek ostatnio wracając z Białegostoku został ranny w nogę, a kierowca jego zabity, ponieważ był na niego zamach. Na drugi dzień, gdy był w Katowicach, to było widać w telewizji, że kulał lekko. Między Gierkiem a Moczarem są jakieś duże sprzeczki. Należy zaznaczyć, iż np. Wolną Europę traktują jako wrogą PRL i często kłamiącą, tendencyjną, ale mimo to coś się można dowiedzieć. Jeżeli chodzi o wypowiedzi dot. Andrzeja Czechowicza, to księża z parafii Pruszków nieco wątpią w to, że on był rzeczywiście nasłany do „Wolnej Europy” przez polski wywiad. Poza tym jest duże zaskoczenie co do jawnego mówienia o wywiadzie polskim.

W odniesieniu do konferencji dekanalnej w dekanacie Pruszków to rozmówca powiedział mi, iż nic ciekawego nie było, a o stosunkach Państwo-Kościół poinformowano księży, iż: rozmowy kard. Wyszyńskiego i P. Jaroszewiczem są w tajemnicy. Nie ma mowy, aby w tym roku papież przybył do Polski, gdyż to, co się odbyło, to tylko rozmowy wstępne. Kard. Wyszyński jeszcze raz zdecydował się na rozmowy, mimo że miał zawody kilka razy. Wiadomo jednak ogólnie, że kard. Wyszyński premierowi przedstawił sprawę budowy kościołów, szkolnictwa, a właściwie to punktów katechetycznych, że księża są nękani karami w tej kategorii działalności duszpasterskiej. Kardynał przedstawił też premierowi sprawę zakonów, aby mogli swobodnie nauczać religii itp.

Wiadomo też, że gdy przybył kardynał do premiera, ten przedstawił mu się na wstępie, że osobiście jest niewierzącym. Poza tym rozmowa trwała około 3 godziny i gdy kard. Wyszyński wychodził, był uśmiechnięty i zadowolony.

            Jeżeli chodzi o to, że list episkopatu o zagrożonym bycie narodu nie był czytany w kościołach w Pruszkowie w niedzielę dnia 21.III.71 r., to rozmówca wyjaśnił mi, iż list ten będzie dopiero czytany dnia 28.III.71 r. Zmiana terminu wynikała z powodu odbywających się rekolekcji wielkanocnych. Rekolekcje prowadzili paulini. Zdaniem rozmówcy są skromni w wypowiedziach, nie tak jak kiedyś jezuici. Oprócz ww tematów rozmawiałem z k-tem na tw na temat potrzeby zachowania w tajemnicy faktów naszej współpracy. Należy nadmienić, że to o czym wyżej podał mi, nie zdobyłem tego dyskusyjnie, a była to świadoma informacja z jego strony. Oświadczył mi, że jemu zależy na tym, aby nikt nie wiedział o naszych kontaktach. Księża na pewno by donieśli kurii, jak by się dowiedzieli. Powiedziałem, że mnie też zależy, aby nikt o tym nie wiedział i nawet żaden inny funkcjonariusz nie wie o naszych rozmowach. Wie natomiast mój przełożony, który, choć spóźnione, przesyła życzenia imieninowe. Zadowolony był z tego i uzgodniliśmy, iż kiedyś zapoznam go. Wyszło to z mojej strony. Zauważyłem, że byłby zadowolony. Podczas spotkania wręczyłem rozmówcy prezent delikatesowy na sumę 234 zł z tytułu imienin, który dość wstydliwie, ale przyjął. Na konsumpcję wydano 111 zł 80 gr. Następna rozmowa po 15.IV.71 r.

U w a g a :

Gdyby wybył z Pruszkowa ks. Indrzejczyk, mogłoby dodatnio wpłynąć nie tylko na to, że mogłoby nastąpić zaniechanie planów budowy kościoła, ale można by też ewentualnie wpłynąć na zmniejszenie aktywności duszpasterstwa akademickiego w Pruszkowie, czym się też zajmuje ten ksiądz.

Przedsięwzięcia:

Rozpatrzyć sprawy, gdyby wybył ks. Indrzejczyk z Pruszkowa, aby MRN zajęła jego mieszkanie, a nowy wikariusz żeby zamieszkał na plebanii.

Odbito w 3-ch egz.                                                                St. Insp. Oper. RSB Pruszków

Egz. Nr 1 – t. parafii kand.                                                               kpt. Henryk Sękulski

Egz. Nr 2 – t. par. Pruszków 

Egz. Nr 3 – Wydz. IV KWMO

oprac. HS/JO

masz. 370/71

– k. 125 Notatka służbowa z przeprowadzonej rozmowy z kandydatem na tw ps. „Leonard” 4.06.1971 r., Pruszków 4.06.1971 r., Tajne

Podczas kolejnej rozmowy, jaką odbyłem z k-tem na tw. ps. „Leon” w jego mieszkaniu, uzyskałem od niego następujące informacje:

– W odniesieniu do ks. Indrzejczyka Romana powiedział mi, że kuria raczej go pozostawi w tym roku na miejscu tzn. nie będzie przeniesiony do innej parafii, chociaż on chciałby się przenieść. Uważa się, że jest w niezbyt wygodnej sytuacji, ponieważ kuria nalega na utworzenie nowej kaplicy w Tworkach, a on nie chce wchodzić w kolizję z władzami państwowymi. Koledzy jego- księża wikariusze- z proboszczem doradzają mu, aby przekonał kurię, że nie mają racji tworzenia nowej kaplicy, gdyż jest blisko kościół parafialny i lepiej koncepcje tworzenia nowej kaplicy umiejscowić w Malichach sąsiadujących z Tworkami. Ks. Indrzejczyk w sprawie kaplicy osobiście nic nie robi, ale są osoby świeckie, które się tym zajęły i chcą działać u wyższych instancji- składać interwencje itp. Rozmówca nie zna szczegółów, ale jest jakaś osoba wpływowa, która odgórnie ma te sprawy już załatwiać. Ks. Indrzejczyk nie chce mieć z tym nic wspólnego, ale wie o przebiegu załatwiania. Zdaniem rozmówcy ks. Indrzejczyk Roman jest dobrym patriotą i np. w odniesieniu do działalności duszpasterstwa akademickiego, jaką prowadzi, nie ma celów antypaństwowych.

W czerwcu br. nie ma w planie żadnych wycieczek z parafii Pruszków. Są natomiast zawiadomienia do młodych małżeństw i nawet z ambony ogłaszane, aby, kto chętny, udał się na Jasną Górę dnia 13-VI 71 r. Żaden z księży jednak nie wyjedzie z tej parafii i jeżeli ktoś będzie jechał, to nie w sposób zorganizowany, grupowo. Jest prawdopodobne, że ks. Indrzejczyk wyjedzie w góry ze studentami na tzw. obóz wędrowny, ale może to być dopiero w lipcu lub sierpniu tj. w czasie urlopu, a nie wie jeszcze, kiedy będzie miał ten urlop.

W sprawie stosunków Państwo-Kościół rozmówca powiedział mi, że w środowisku księży dekanatu pruszkowskiego istnieje ogólna opinia, iż może dojść do wprowadzenia lekcji religii w szkołach. Z drugiej strony nie wydaje się prawdopodobne, ponieważ hierarchia kościelna i księża nie są za tym, aby były lekcje religii w szkołach, gdyż obecnie czują się swobodniejsi, a w szkołach mogliby być ograniczani przez władze. Inna sprawa, to fakt obawy księży przed obowiązkami, ponieważ musieliby brać udział w nauczaniu. Obecnie zaś pomagają zakonnice, z drugiej strony można trochę mniej wykonywać program i dobrze jest. Odpowiada to kurii, bo uważa na pewno, iż władze nie będą się wtrącały do nauczania religii. Z tego wynika, że kuria nie chce w zasadzie nauki religii w szkołach i księżom też to odpowiada, tylko inne motywy są księży niż kurii.

Rozmówca zachowywał się podczas rozmowy bardzo przychylnie i rozmowy traktuje jako współpracę z nim i zdaje sobie sprawę z tego, że informuje Sł. Bezp.

Dane uzyskane od rozmówcy wykorzystam do meldunków.

                                                                                              St. Insp. Ref. Sł. Bezp.

KMiPMO w Pruszkowie

                                                                                              /-/ Sękulski H. kpt.

Wyk. w 2-ch egz.

Egz. nr 1 teczka opr.

Egz. nr 2 teczka par. Pruszków

Opr. i wyk. SH.

– k. 153 Notatka służbowa z przeprowadzonej rozmowy z kandydatem na tw ps. „Leon” 18.09.1971 r., Pruszków 22.09.1971 r., Tajne

Podczas kolejnej rozmowy z k-tem na tw. ps. „Leon” uzyskałem następujące informacje:

Księża z parafii Pruszków szeroko komentują wystąpienie w telewizji sekretarza KC Olszowskiego i innych, jakie miało miejsce ostatnio podczas pytań i odpowiedzi w cyklu pod nazwą „Trybuna Obywatelska”. Przede wszystkim podobało się księżom to, że tak jak była prostota pytań, tak prosto i otwarcie były odpowiedzi na te pytania. Rozmówcy szczególnie podobały się odpowiedzi i zachowanie Olszowskiego. Zdaniem wikariuszy z Pruszkowa, Olszowski zyskał sobie sympatię i uznanie za realistyczną treść wypowiedzi. Partia zyskuje sobie dużo ludzi przez wymienione formy kontaktu z obywatelami. Zdaniem księży ww okres kampanii przed VI Zjazdem będzie atrakcyjny co do form działania Partii. Wśród księży bliskich rozmówcy, istnieje przekonanie, że założenia rozwoju gospodarczego kraju, przy takich przywódcach jacy są obecnie, możliwe jest wykonanie ich. Zapowiada się dużo dobrego dla ludności i księża powinni w swej pracy duszpasterskiej sprzyjać w dobrym wychowaniu obywateli. Księża pochwalają też akcję walki z chuligaństwem, jaką prowadzi MO. Funkcjonariusze MO u księży mają za to duże uznanie. Zostałem poinformowany też, że w dniu 10.X.1971 r. do kościoła parafialnego w Pruszkowie przyjedzie bp Majewski celem bierzmowania. Zdaniem rozmówcy uroczystość ta będzie skromna, a ponieważ bp Majewski w swych przemówieniach jest bardzo „dziecinny”, starsi będą się nudzili w kościele.

Podczas rozmowy wręczyłem k-towi na tw. ps. „Leon” paczkę delikatesową wartości 382 zł. Przyjął paczkę bez jakichkolwiek oporów i był zadowolony. Rozmowa była w jego mieszkaniu i trwała 30 minut. Niczym mnie nie częstował. Wkrótce, jak mi powiedział, musiał iść do dzieci i prowadzić zajęcia katechetyczne. Zasadniczym celem rozmowy była treść wyżej opisana i wręczenie paczki. Zależało mnie [sic] ponadto, aby nie przedłużać pobytu u rozmówcy, gdyż nie ma przeszkód spotykania się z nim np. w Warszawie.

Następne spotkanie uzgodnimy telefonicznie.

W odniesieniu dot. Gerharda rozmówca nic nie słyszał na ten temat.

W n i o s k i

1/ treść informacji wykorzystać do meldunków

2/ w dniu 10.X.71 r. zabezpieczyć operacyjnie wizytację bpa Majewskiego i wykorzystać do tych celów m.in. k-ta na tw. ps. „Leon”

3/  w związku z tym, że odbyto wielokrotnie rozmowy z k-tem na tw. podczas jego opracowywania, uzyskano od niego szereg interesujących informacji i zdaje on sobie sprawę w pełni, że współpracuje ze Sł. Bezp. proponuję zakończyć okres jego stopniowego pozyskania na tw. i dokonanie rejestracji jako tw. pod ps. „Leon”.

                                                                                              St. Insp. Oper. RSB Pruszków

Odbito w 2-ch egz.

                                                                                                          kpt. H. Sękulski

Egz. Nr 1 – t. pers.

Egz. Nr 2 – t. pracy

oprac. SH/JO

masz. 943/71

[dopisek- Tow. Sękulski

Zgadzam się na zarejestrowanie w Wydz. „C” jako tw. W dalszych jednak rozmowach nadawać charakter bardziej systematycznej współpracy. Wykorzystanie jego musi być wszechstronniejsze, mieć należy również na uwadze osobowe rozeznanie innych duchownych w dekanacie i całokształt zachodzących zmian. Możemy również w dogodnych sytuacjach inspirować go, aby wywierał określony wpływ na duch. i społeczeństwo. To trzeba przewidzieć w późniejszym planie wykorzystania operacyjnego.

                                                                                  Z-ca Kom. Miasta i Pow. MO

                                                                                              d/s Sł. Bezpieczeństwa

                                   25.IX.1971 r.                                      w Pruszkowie

                                                                                              kpt. St. Regulski

– k. 189 Notatka, Warszawa 6.06.1974 r., Tajne

W dniu dzisiejszym tw. „Leon” załatwiłem w KPMO Pruszków wydanie Dowodu Osobistego, gdzie w rubryce zawód napisane ma zamiast ksiądz pracownik umysłowy. Znaczek skarbowy za 100 zł opłaciłem ja.

  1. insp. Wydz. IV

teczka pers. tw

                                                                                  kpt. Jóźwik

– k. 213 Informacja sporządzona na podstawie ustnej relacji tw ps. „Leon”, źródło: tw ps. „Leon”, przyjął: sierż. Zbigniew Lasek, dnia: 8.10.1976 r., miejsce: mieszkanie tw, Tajne, egz. nr 2

W parafii Rdutów nastąpiła zmiana na stanowisku administratora, poprzedni ks. Stanisław Lewandowski odszedł do parafii Krośniewice, gdzie prawdopodobnie ma zostać dziekanem. Na jego miejsce przyszedł ks. Mirosław Piszczatowski, który poprzednio pełnił obowiązki wikariusza w dekanacie Praga-Południe, w parafii Wawer. Tw poinformował o sposobie zaaklimatyzowania się ks. Piszczatowskiego w nowej parafii, która jest jego pierwszą samodzielną placówką. Miał oświadczyć, że chciałby się pokazać w nowym środowisku z dobrej strony, nie jak jego poprzednik, który bardziej dbał o własne interesy niż parafii. Na początek zrobił porządek w obejściu i zabudowaniach gospodarczych, osobiście poobcinał żywopłot. Przy pomocy pracowników pobliskiego PGR /Turzynów/ w godzinach popołudniowych uporządkował cmentarz grzebalny, wycinając zbędne drzewa i krzewy. Nosi się też z zamiarem całkowitego remontu plebanii, a szczególnie zmianą dachu. Obecnie doprowadził do stanu używalności łazienkę. Ma trudności ze zgromadzeniem materiałów budowlanych, szczególnie drewna i cementu. Nawiązał już kontakty z miejscowymi władzami gminnymi, aktywem partyjnym, kierownikami zakładów pracy /są to dwa PGR-y/. Oświadczył, że są to okolice typowo rolnicze, bogate. Dociera do mieszkańców okolicznych wsi, jeździ tam osobiście, nawiązuje kontakty z rolnikami. Z powodu znacznych odległości wsi od kościoła sam organizuje nabożeństwa różańcowe w domach prywatnych, stwierdził, że ta forma odpowiada parafianom, gdyż nasilenie prac polowych uniemożliwiałoby uczestniczenie w nabożeństwach w kościele. Naukę religii prowadzi w kościele, lecz nosi się z zamiarem adaptacji na cele katechetyczne jednego z budynków gospodarczych. Frekwencja na religii 100%. Nie posiada gospodarstwa przydomowego, dlatego ma trudności z zaopatrzeniem w artykuły żywnościowe, szczególnie w warzywa. Rozwiązuje to w ten sposób, że jeździ do Warszawy, gdzie dokonuje większych zakupów. Ponadto miejscowa sklepowa mając większe dostawy atrakcyjnych artykułów spożywczych niekiedy mu je zostawia. Uzgodnił też z niektórymi rolnikami, że kiedy będą dokonywać uboju, część mięsa mu odsprzedadzą. Nie ma stałej gospodyni, gdyż obecnie nie chce narażać się na plotki, co jest nieuniknione, gdy posiada młodą gospodynię, a starej nie chce. Obecnie gospodarstwo domowe prowadzi miejscowa kobieta, żona traktorzysty z pobliskiego PGR, jest ona dochodząca. W trakcie rozmowy nowy administrator miał oświadczyć, że z parafii, którą otrzymał, powinien „wyciągnąć ok. 10 tys. złotych”, chodzi o dochód. Parafia posiada ok. 10 ha ziemi, lecz wszystka jest wydzierżawiona, nie ma z niej żadnego dochodu, tyle co na podatki, 3 ha użytkuje jego organista. W jego dalszych planach jest też remont kościoła parafialnego, ma założyć nową marmurową podłogę oraz wstawienie ławek z prawdziwego zdarzenia. Myśli też o zabezpieczeniu okien i drzwi przed włamaniem, posiada kilka cennych obrazów i figurek. Ksiądz Piszczatowski jest też zbieraczem starych mebli i kryształów. Po przyjściu na nową placówkę ma kłopoty z zainstalowaniem telefonu, dokładnie wznowienie numeru. Poprzedni administrator posiadał telefon, lecz nie opłacił abonamentu i z tego powodu numer został zabrany. TW poradził [się], w jaki sposób ma załatwić przywrócenie numeru telefonu, gdyż jest zorientowany, że poczta posiada dwa wolne numery. Nowy administrator nie angażuje się w życie polityczne, polecenia kurii wykonuje, lecz w sposób, jaki jest mu wygodny. Sam do kurii nie jeździ mając o niej jak najbardziej negatywne zdanie. Odczytał list ze 154 Konferencji Plenarnej EP, jednak nie skomentował tego, a przeczytał dlatego, by ludzie znali choć część prawdy, której nie podają środki masowego przekazu. Nowy administrator nie przewiduje w ciągu 2 lat wizytacji biskupa, zrobi to wtedy, gdy będzie zrobiony porządek w zabudowaniach i po remoncie plebanii. W okresie od 11 do 13 listopada będzie organizował uroczystości M.B.Rdutowskiej, lecz też nie będzie zapraszał biskupa, spokojnie, w duchu religijnym.

Na terenie woj. konińskiego są dwie parafie dekanatu krośniewickiego, są to Rdutów i Dzierzbice. Administratorem parafii Dzierzbice jest ksiądz Stanisław Matysiak, kolega ks. Piszczatowskiego. Miał się wypowiadać, że gotów byłby się dać pozyskać Służbie Bezpieczeństwa, gdyż wtedy łatwiej jest coś załatwić, a władze wtedy nie stwarzają jakichś utrudnień.

Z a d a n i e :

1 Bliższe rozeznanie sytuacji panującej wśród księży dekanatu krośniewickiego w sprawie utworzonego Funduszu Ubezpieczenia Emerytalnego Duchownych.

2 W miarę możliwości nawiązywanie kontaktów z księżmi dekanatu kłodawskiego.

3 Ustalenie panującej sytuacji w dek. Krośniewickim na temat obsadzenia stanowiska dziekana.

P r z e d s i ę w z i ę c i e :

Wykorzystać TW do głębszego rozeznania osobowości administratora par. Dzierzbice pod względem jego ewentualnego pozyskania do współpracy z SB.

 

U w a g i :

            W dniu 8.10.1976 r. został mi przekazany na kontakt operacyjny przez kpt. Stefana Jóźwik z Komendy Stołecznej MO tajny współpracownik ps. „Leon”. TW wyraził zgodę na dalszą współpracę z SB. Następne spotkanie odbędzie się pod koniec miesiąca, w dni wolne od pracy /czwartek, piątek, sobota/ po uprzednim napisaniu krótkiego listu zapowiadającego przyjazd. Dalsze będę uzgadniał z oznaczeniem godziny i daty. Spotkania będą się odbywały w prywatnym mieszkaniu TW w godzinach przedpołudniowych lub w zależności od wynikłej sytuacji.

R o z d z i e l n i k :

            egz. nr 1 informacji teczka pracy TW,

            egz. nr 2          „          „          personalna TW,

            wyciąg z informacji dot. ks. Piszczatowskiego teczka na parafię Rdutów,

            wyciąg z informacji dot. ks. Matysiaka teczka EOK na wym.

                                                                                  Informację opracował:

                                                                                  mł. insp. oper. SB sierż. Lasek Z.

– k. 228 Charakterystyka pracy tw ps. „Leon” nr ewidencji 5574, Pruszków 25.01.1972 r., Tajne spec. znaczenia

Tw ps. „Leon” pozyskany został do współpracy dnia 25-IX-1971 r. przez St. Insp. kpt. H. Sękulskiego i pozostaje na jego kontakcie. Celem pozyskania było zapewnienie dopływu informacji z odcinka kleru katolickiego. Po dokonaniu pozyskania odbyto z tw. jedno spotkanie. Miejscem odbywania spotkań z tw. tak przed pozyskaniem jego tj. w toku opracowywania, jak i po pozyskaniu, były lokale gastronomiczne w Warszawie i miejsce jego zamieszkania. Terminy i miejsca spotkań uzgadniano z nim telefonicznie. Ostatnie spotkanie odbyto z nim dnia 12-X-1971 r. Po tym terminie wybył z Pruszkowa do Kutna. Podczas opracowywania wynagradzany był w 1971 r. dwukrotnie paczkami delikatesowymi. Przyjmował paczki z pewnym zażenowaniem, ale chętnie.

            Tw ps. „Leon” jest chętnym do współpracy, ma szerokie znajomości wśród księży. Dekonspiracji nie stwierdzono, ale jest on mało szkolony pod tym względem. Uważa się on za człowieka bardzo przebiegłego, nawet więcej niż faktycznie nim jest. Jest bardzo ambitnym, lubi, gdy w rozmowie docenia się jego wiedzę. Można z nim rozmawiać nawet na tematy jego przeżyć intymnych, jeśli rozmowa ma formę towarzyską. Ze względu na krótki okres jego współpracy wydaje się być koniecznością, aby zachować ostrożność podczas rozmów z nim.

            Nabrał on pewnego przywiązania do pracownika przeprowadzającego z nim rozmowy, niemniej jednak inny pracownik Sł. Bezp., jeżeli się powoła na Heńka z Pruszkowa w celu dalszej kontynuacji z nim kontaktów, niewątpliwie gotów będzie w dalszym ciągu współpracować ze Sł. Bezp.

                                                                                              St. Insp. Ref. Sł. Bezp.

KMiPMO w Pruszkowie

                                                                                              /-/ Sękulski H. kpt.

Wyk. w 1 egz.

Opr. i wyk. SH.

– k. 233 Kierunkowy plan wykorzystania tw ps. „Leon”, Kutno 3.11.1972 r., Tajne spec. znaczenia

Tajny współpracownik ps. „Leon” nr rej. 5574 został pozyskany do współpracy w dniu 25.09.1971 r. na zasadzie dobrowolności przez jednostkę Służby Bezpieczeństwa w Pruszkowie. Celem pozyskania było zapewnienie dopływu informacji z odcinka kleru katolickiego. Na teren pow. kutnowskiego tw przyszedł pod koniec 1971 r. Łączność z nim nawiązano na punkcie katechetycznym w dniu 14.II.1972 r. W czasie pierwszej rozmowy tw między innymi oświadczył, że wszystko rozumie, lecz chyba od nowa nie będzie zaczynał tzn. współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa w Kutnie. Później jednak zmienił zdanie i wyraził zgodę na następne spotkanie. Od tego czasu spotkania z tw ustalane są telefonicznie bez najmniejszych trudności. Tw jedynie zastrzegł, że spotkania z nim nie mogą się odbywać na terenie pow. kutnowskiego. Dlatego też dotychczas kilka spotkań odbyto w Muzeum w Łowiczu i KPMO Płock. W czasie spotkań tw chętnie przekazywał informacje o sytuacji w parafii Kutno, działalności i postawie ks. dziekana Świtkowskiego i wikariuszy parafii Kutno, ogólnej sytuacji w parafii Kutno, organizacjach przykościelnych, listach pasterskich wydanych przez kurię, posiadających wartość operacyjną dla SB. W okresie współpracy na terenie Kutna był raz wynagradzany sumą 650 zł oraz dwa razy tytułem zwrotów kosztów podróży wręczono 440 zł. Spotkania z tw. planuje się odbywać w Lk na terenie Łowicza. Biorąc pod uwagę, że tw. ps. „Leon” jest młodym i energicznym księdzem, chętnie udzielającym interesujących Służbę Bezpieczeństwa informacji, planuje się wykorzystać tw. w następujących kierunkach:

1 Kontroli narad dekanalnych, rejonowych lub innych organizowanych przez kurie. Szczególnie przy tym należy zwracać [uwagę], by tw. informował o wypowiedziach ks. dziekana Świtkowskiego na naradach i charakterze dyskusji księży biorących w nich udział.

2 Informowania o organizowanych imprezach religijnych w ramach dekanatu lub poza dekanatem, w których tw. bierze udział.

3 Przekazywania bieżących wytycznych zarządzeń, instrukcji, listów duszpasterskich kurii i Episkopatu ze szczególnym uwzględnieniem tych wytycznych i listów, które przedstawiają wartość operacyjną dla Służby Bezpieczeństwa.

4 Informowania o stosowanych przez ks. dziekana Świtkowskiego i pozostałych księży dekanatu kutnowskiego formach pracy duszpasterskiej w poszczególnych środowiskach społecznych. Szczególną uwagę należy zwrócić na ideologiczną działalność księży wśród młodzieży i w tzw. duszpasterstwie stanowo-zawodowym.

5 Ustalania wszelkich konfliktów między proboszczami a poszczególnymi wikariuszami parafii oraz klerem a wiernymi w celu operacyjnego wykorzystania przez Sł. Bezpieczeństwa.

6 W celu realizacji Zarządzenia Nr 0077/70 wykorzystać tw. do zabezpieczenia dopływu informacji o wszelkich przejawach wrogiej i nielegalnej działalności kleru katolickiego i aktywu parafialnego w dekanacie kutnowskim, uwzględniając szczególnie budownictwo sakralne, gromadzenie materiałów budowlanych, organizowanie zbiórek pieniężnych, dokonywanie remontów kapitalnych itp. Zwrócić też uwagę na zamierzenia ks. dziekana Świtkowskiego przejęcia kaplicy ewangelickiej w Kutnie przez parafię rzymsko-katolicką w tej miejscowości.

7 Kontroli obiektywności i prawdziwości przekazywanych informacji przez tw. ps. „W i k t o r”.

8 Ustalenia opinii i wypowiedzi dziekana ks. Świtkowskiego oraz poszczególnych księży dekanatu kutnowskiego na temat aktualnych stosunków państwo-kościół i pespektywy ich normalizacji.

9 Ustalać kontakty i ich charakter, jakie ewentualnie będą utrzymywali księża parafii Kutno z zagranicą, a szczególnie z państwami kapitalistycznymi.

S z k o l e n i e  tw.

1 Na każdym spotkaniu należy sprawdzać obiektywność i prawdziwość przekazywanych przez tw. informacji.

2 Sposób uzyskiwania przez tw. informacji.

3 Kształtowania prawidłowego stosunku tw. do współpracy z SB.

4 Zachowania zasad konspiracji współpracy.

5 Przyzwyczajania tw. do udzielania informacji na piśmie.

6 Systematycznego przychodzenia tw na spotkania.

K o n t r o l a  tw.

1 Informacje przekazane przez tw. sprawdzić z innymi posiadanymi źródłami.

2 W czasie spotkań wyjaśniać w rozmowie z tw. wszystkie niejasności, które ewentualnie będą zawierały przekazane przez niego informacje.

3 Kontrolować kontakty tw. i ich charakter wykorzystując w tym celu perlustrację korespondencji.

Hasło wywołania spotkania z tw.

Spotkania z tw. ps. „Leon” planuje się ustalać drogą telefoniczną, ponieważ ze względu na pracę duszpasterską i częste wyjazdy służbowe i prywatne do Warszawy tw nie jest w stanie z góry przewidzieć terminu następnego spotkania. W związku z tym w celu wywołania spotkania należy dzwonić na nr 3461 i prosić ks. Mirosława przedstawiając się jako znajomy z Kutna.

Natomiast tw. będzie dzwonił na nr 2414 prosząc pana Stanisława przedstawiając się jako „Leon”. Po skontaktowaniu się zostanie ustalona data i miejsce spotkania.

                                                                                              Insp. Oper. Służby Bezpiecz.

Sporządził 1 egz.

– teczka pers. tw.

Opracował: SH.

Wykonał: BS.

                                                                                              por. St. Hermaniuk

– k. 237 Notatka służbowa dot. t.w. ps. „Leon” nr rej. 24805, Kutno 8.12.1972 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. Nr 2

                                                                       T.w. ps. „LEON” Nr rej. 24805,

                                                                       wikariusz parafii Kutno, wykształcenie

                                                                       średnie i WSD. Aktualnie pozostaje

                                                                       na łączności por. Hermaniuka.

            Wymieniony do współpracy został pozyskany przez Sł. Bezp. w Pruszkowie we wrześniu 1971 r. na materiałach kompromitujących- grożono mu kolegium za zakłócanie porządku publicznego w stanie wskazującym na spożycie alkoholu. Zobowiązania o współpracy ze Sł. Bezp. nie podpisał, zna natomiast nadany mu pseudonim „Leon”.

Tajny współpracownik ps. „Leon” na kontakt tow. Hermaniuka został przejęty w lutym 1972 r. Należy nadmienić, że t.w. po przyjściu do Kutna odmówił współpracy Sł. Bezp. i w rozmowie z pracownikiem powiedział, że w Pruszkowie kontakt z naszymi organami musiał utrzymywać, ponieważ grożono mu sprawą na kolegium, a tu w Kutnie Sł. Bezp. nic nie może mu zrobić. Po kilku rozmowach operacyjnych przeprowadzonych przez por. Hermaniuka, t.w. ps. „Leon” zmienił swój stosunek wobec Sł. Bezp. do tego stopnia, iż obecnie bardzo chętnie udziela informacji na tematy wchodzące w zakres zainteresowania Wydziału IV-go.

            Zadania do wykonania t.w. ps. „Leon” zlecane są ustnie, które zatwierdzane są na piśmie przez Z-cę K-dta d/s Bezp. w Kutnie.

            Plan kierunkowego wykorzystania tajnego współpracownika z dnia 3 listopada 1972 r. w sposób dokładny obrazuje aktualną działalność t.w., jak również jego aktualne możliwości operacyjne, w oparciu o które budowane są na bieżąco zadania dla t.w. ps. „Leon”. Oprócz planów kierunkowego wykorzystania tajnego współpracownika sporządzana jest szczegółowa charakterystyka, w której Sł. Bezp. w Kutnie dokonała analizy z przebiegu pracy z tajnym współpracownikiem. Dotychczas tajny współpracownik informacje z wykonania zadań przekazuje ustnie.

Na prośbę pracownika, aby opracowywał doniesienia własnoręcznie, nie wyraził zgody, usprawiedliwiał się brakiem czasu i wrodzonym wstrętem do pisania. Informacje przekazywane przez tajnego współpracownika są wartościowe, w oparciu o które Sł. Bezp. w Kutnie rozeznała:

– działalność i zachowanie księży z parafii Kutno, która od kilku lat pozostaje w czynnym zainteresowaniu Sł. Bezp.;

– metody i sposoby działalności aktywu katolickiego skupionego wokół parafii Kutno;

– wartość operacyjną wszystkich księży z dekanatu Kutno, co pozwala na wytypowanie kandydata na t.w. spośród nich;

– treść dokumentów przychodzących z kurii dot. wytycznych do pracy duszpasterskiej oraz listów.

            Przekazane informacje przez t.w. na wyżej wyszczególnione tematy są na bieżąco sprawdzane przez takie źródła informacji jak: t.w. ps. „Baranowski”, t.w. ps. „Wiktor”.

Wynik porównania informacji był pozytywny i potwierdził, iż t.w. ps. „Leon” przekazuje materiały obiektywne, wyczerpujące i prawdziwe.

            Spotkania z wymienionym uzgadniane są telefonicznie przez t.w. ps. „Leon” bądź pracownika, jeżeli zachodzi potrzeba operacyjna /przeciętnie jedno spotkanie w miesiącu/. Tajny współpracownik dał warunek, że spotkanie może odbywać jedynie na terenie Warszawy, ponieważ tam odbyte spotkania gwarantują całkowitą konspirację współpracy jego ze Sł. Bezp.

            Szkolenie tajnego współpracownika odbywane jest w czasie spotkań zgodnie z nakreślonym kierunkiem zawartym w planie wykorzystania t.w. Największy nacisk w czasie spotkań pracownik kładzie na umiejętność zbierania informacji z jednoczesnym zachowaniem tajności współpracy przez t.w. Przebieg i wynik szkolenia dokumentowane są w notatkach służbowych ze spotkań.

            Ponadto t.w. ps. „Leon” na bieżąco jest opracowywany przez t.w. ps. „Wiktor” i t.w. ps. „Baranowski” oraz środki techniki operacyjnej „PT” i Biuro „W”.

Z pogłębienia opracowania t.w. ps. „Leon” wynika, że w dostateczny sposób rozeznana jest jego działalność, charakter nowo nawiązywanych kontaktów, opinia, jaka cieszy się u przełożonych oraz kolegów.

            Z t.w. ps. „Leon” nie było spotkań kontrolnych, ponieważ, jak twierdzi tow. Kubiak, takich potrzeb nie było. Przebieg pracy tajnego współpracownika Z-ca K-dta d/s Bezp. w Kutnie na bieżąco kontroluje w oparciu o uzyskane informacje od wymienionego. W wypadku spostrzeżenia uchybień w pracy z t.w. przełożony czyni pisemne i ustne uwagi pracownikowi tow. Hermaniukowi.

            Od chwili przejęcia t.w. ps. „Leon” na łączność Służby Bezpieczeństwa w Kutnie nie był on wykorzystywany w określonych sytuacjach bądź grach czy kombinacjach operacyjnych.

            Służba Bezpieczeństwa w Kutnie tajnego współpracownika wynagrodziła raz sumą 600 zł oraz koszty podróży z Kutna do Warszawy- tajny współpracownik odbioru pieniędzy nie kwituje. Pracownik z tych wydatków sporządza raporty, które zatwierdzane są przez przełożonego.

Uwaga

            W pracy z t.w. ps. „Leon” należy zwracać większą uwagę na takie momenty jak:

– opracowywanie doniesień własnoręcznie przez tajnego współpracownika, co doprowadzi do jeszcze większego związania go z naszym aparatem;

– kwitowanie wynagrodzeń za współpracę [ze] Sł. Bezp. przez tajnego współpracownika. Należy zrezygnować ze zwracania t.w. kosztów podróży po każdym spotkaniu, jeżeli nie wypada brać pokwitowania na tak niskie sumy, a w zamian stosować wyższe wynagrodzenie [dopisek- okresowe za współpracę, które winno być kwitowane przez tw. ps. „Leon”]

                                                                                                          St. insp. Wydz. IV

                                                                                              por. Sergiusz Dąbrowski  

– k. 289 Postanowienie o rozwiązaniu współpracy z tw ps. „Leon” nr ewidencji 2478

Tw w okresie współpracy nadużywał alkoholu. Pod wpływem alkoholu wielokrotnie był zatrzymywany przez organa MO za wszczynanie awantur i zakłócanie porządku publicznego. W jednym przypadku za wywołanie awantury w restauracji „Odra” na terenie Warszawy w dniu 13.09.1975 r. został osadzony w areszcie.

W obecnym swym miejscu pracy tj. w parafii Rdutów również dał się poznać jako osoba mało zrównoważona. Wprowadza się często w stan zamroczenia alkoholowego i wywołuje ciągłe awantury z miejscowym organistą, który wielokrotnie pisał skargi do kurii. Tym samym podrywa sobie autorytet wśród wiernych.

Na spotkaniu w m-cu czerwcu 1978 r. zwróciłem uwagę na jego niewłaściwe postępowanie. Uwagę moją zbagatelizował, ponieważ był również w stanie nietrzeźwym. Usiłował częstować mnie wódką, a kiedy mu odmówiłem, posądził mnie o przywłaszczenie pieniędzy, które po pewnym czasie znalazł. O fakcie tym powiadomiłem N-ka Wydziału.

W związku z tym postanowiono: nie utrzymywać dalszych kontaktów z wymienionym, ponieważ jego postępowanie mogłoby doprowadzić do dekonspiracji oraz innych przykrych następstw.

Współpracę zakończono, a teczkę personalną i pracy postanowiono złożyć w składnicy operacyjnej Wydziału „C”.

                                                                       por. Wiesław Walczak

                                                                       [NACZELNIK WYDZIAŁU IV

                                                                                  KWMO w Koninie

                                                                                  parafa]