Kolegium IPN- zbiorowy laureat Nagrody im. Kornela Filipowicza

Schetyna jak zwykle myli się, jedna partia, a konkretnie PiS, powinna obsadzić całe Kolegium IPN. Jednak ja- w przeciwieństwie do tego konia w klapkach (niekoniecznie tylko na oczach), który otwiera lodówkę i widzi Jarosława- nie wiedziałem o członkostwie wybranych w PiS. Cenckiewicz, Draus, Franaszek, Marecki i Wyszkowski według podanych w me(r)diach biogramów nie należą do żadnej partii, za to ich afiliacje polityczne, naukowe i koleżeńskie przyprawiają o ból głowy.

Zanim przyjrzę się członkom w kolejności alfabetycznej, pytam, czy nie było żadnego lepszego kandydata z reszty kraju? Kolegium będzie działało wyłącznie z perspektywy Gdańska i Krakowa (2:3). Czy mam się spodziewać, że wobec tego pleczysty dyrektor IPN w Warszawie zostanie w służbie czy nareszcie zajmie się pracą naukową? Przecież z Warszawy też są świetni kandydaci np. nieodżałowany „mój przyjaciel Piotr”, jak mawiał niegdyś członek Kolegium. Albo jawny i świadomy informator dziennikarza Trotyla, obecnie pracownik IPN, a niegdyś, w Moskwie… kandydaci wręcz idealni. A kandydaci z Rzeszowa, np. prof. Wątroba? Został wyrzucony przez reżim Komorowskiego, błąkał się po swojej macierzystej jednostce, a teraz nie może wrócić do pracy na podwójnym etacie? Co to za profesor, żyjący na jednym etacie?

Alfabetycznie:

– prof. Cenckiewicz, to, co mam do napisania o nim, nie nadaje się na krótki tekst; np. czy przeczytali Państwo w biografii Lecha Kaczyńskiego o jego współpracy z KL-D?

– prof. Draus, nie mam pojęcia, kto zacz, chętnie się przyjrzę;

– prof. Franaszek posiada bardzo ciekawych znajomych, po których spodziewam się przyznania przez prokuratora pionu lustracyjnego IPN, że Leszek Moczulski złożył prawdziwe Oświadczenie lustracyjne, a PiS przyzna, że afera teczkowa z 4.06 była błędem; Franaszek ma już taki przebój na swoim koncie, w opracowaniu „Jagiellończyk” znalazłem ciekawy przypis na temat prof. Ryszarda Łużnego. Chciałbym napisać „rzetelny”, ale nie mogę, ponieważ Franaszkowi „zapomniało się” o jeszcze jednej teczce Łużnego (ogólnodostępna w zbiorze jawnym krakowskiego IPN) tj. teczki kontaktu obywatelskiego. Czytelnicy spodziewali się tekstu o bohaterze „Solidarności” i taki tekst dostali. Po co wspominać wydarzenia na UJ z lat 60-tych? Nie mam szczególnych pretensji do Franaszka, przecież tradycja polegająca na tym, że przypis w opracowaniu wydanym przez IPN „może się zgadzać ze stanem faktycznym, ale nie musi”, ma już bardzo długą tradycję, a jej najwybitniejszym przedstawicielem jest dr Kamiński (Kornel Filipowicz). Mogę się mylić, lecz uważam Franaszka także za pioniera wymiany młodzieżowej między Krakowem a Warszawą, na wyższym stanowisku przyjmie ona wyższe (większe) rozmiary.

– prof. Marecki dał również popis przynależności do krakowskiej szkoły rzetelności i poszanowania dla prawdy, gdy odpowiadał mi na pytanie o przeszłość Rektora Kubisia: nie widział potrzeby zajmowania się dokumentacją SB na temat Kubisia zwanego przyjacielem Papieża, mimo że przygotowywał opracowanie na temat donosicieli na JPII. Dla zapracowanych dodam, że Kubiś był (jest?) przełożonym Mareckiego w PAT. Po drugie Marecki jest współautorem opracowania IPN dot. inwigilacji Kardynała Wyszyńskiego, w którym (przypisy i aneksy) wystawia się księżom nieprawdziwe świadectwa moralności. Korespondowałem z Mareckim w sprawie przeszłości ks. Zygmunta Króla na mailu służbowym IPN, a konkretnie o ukryciu rejestracji Króla w charakterze wieloletniego tajnego współpracownika. Jak odpowiada na takie pytanie pracownik IPN, naukowiec, historyk? Obwinia zmarłego ks. Piotra Niteckiego za przygotowanie materiałów. No tak, ja sam sobie jestem winien, nie skorzystałem z materiałów ks. Niteckiego, tylko zamówiłem kwerendę osobową w OBUiAD IPN w Warszawie, rokieta i mantolet mi na drogę. O charakterze Mareckiego najlepiej świadczy pospiesznie zaktualizowana biografia w Wikipedii- już od rana jest tam członkiem Kolegium. Co następne, kardynał?

– Krzysztof Wyszkowski- współczuję towarzystwa, może mieć Pan kłopoty, jeśli nie przeprowadzi się do Krakowa.

Mimo powyższego, doceniam zmianę, chociaż wbrew zapowiedziom „dobrej” jest ona tylko „lepszą”. Nareszcie nie porządzi IPN-em: złodziej tematów, umocowany lawirant, pieczeniarz, smakosz, a członkowie Kolegium przestaną okupować miejsca w warszawskiej Czytelni, a porozstawiają krzesła w krakowskiej i gdańskiej.

 

Reklamy

Ksiądz Alfons Skowronek- współpraca jako spotęgowanie chrześcijańskiej egzystencji

Następnym księdzem zanurzonym w kontaktach z funkcjonariuszami Służby Bezpieczeństwa jest Alfons Skowronek, do dzisiaj uznawany za chlubę Akademii Teologii Katolickiej. Stan zachowania teczki nie pozwala na określenie, czym Skowronka „szantażowano” zmuszając do współpracy. Może odmową paszportu i dewiz do NRF? Nie udało mi się tego wyjaśnić, bo dyrektor Domu Emeryta w Kiełpinie lubi wolną prasę, ale nie do tego stopnia, żeby zniżyć się do udzielenia odpowiedzi na pytania blogera. Podkreślam, że teczka jest o wiele obszerniejsza i nawet nie pokusiłem się o przedstawienie jej całości, choć uważam dokonany wybor za reprezentatywny.

– k. 40 Charakterystyka z 1967 r., Katowice, Tajne, brak podpisu, dane

            W/wym. jest wykładowcą przedmiotu- dogmatyka w Wyższym Śl. Seminarium Duchownym z siedzibą w Krakowie. W latach 1960- 1963 był rozpracowywany w ramach sprawy operacyjnej obserwacji z uwagi na aktywną działalność w środowisku tzw. inteligencji katolickiej /„głębiej myślącej”/. W czasie wygłaszanych kazań oraz nauk stanowych kierował krytyczne uwagi pod adresem Partii i Rządu /np. kazanie w dniu 18.IV.1961 r. wygłoszone w Tarnowskich Górach/, jak również bardzo ostro atakował ateizm dopatrując się w nim największego niebezpieczeństwa dla interesów kościoła w Polsce.

            W latach 1963- 1966 doktoryzował się w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

            Po powrocie do diecezji ponownie skierowany został przez b-pa Bednorza do pracy w Seminarium, mimo że zwracał się kilkakrotnie do niego o zezwolenie na dalsze studia specjalistyczne na uniwersytetach we Włoszech, Szwajcarii, względnie NRF. Ks. dr Skowronek uważa siebie za człowieka nieprzeciętnie uzdolnionego i z tego względu czuje- jak to określa- żal do kierownictwa kurialnego za uniemożliwienie mu kontynuowania dalszych studiów.

            Utrzymuje ożywione kontakty korespondencyjne z obywatelami innych państw. Między innymi ze swoim bratem- ks. zakonnym zamieszkałym w Chile oraz Szewczykiem ob. NRF, zam. w Monachium /prawdopodobnie krytyk literacki i komentator radiowy/, który przesyła mu różnego rodzaju książki oraz periodyki dla potrzeb seminarium.

            Ks. dr Skowronek starał się o wydanie mu paszportu na tymczasowy wyjazd do Włoch w roku 1965 i Chile w roku 1966 w celu- jak twierdził- dalszego kontynuowania studiów z zakresu dogmatyki. Jego prośba każdorazowo została załatwiona odmownie.

            Od roku 1965 ks. dr Skowronek nie występuje publicznie. Jego działalność ogranicza się do pracy dydaktycznej w seminarium oraz współpracy z tygodnikiem kurialnym pod nazwą „Gość Niedzielny”, w którym zamieszcza artykuły o treści religijnej. Kierownictwo kurii ocenia go pozytywnie jako naukowca i uważa, że jego obecność w seminarium jest pożądana.

                                                                                              Inspektor Wydziału IV Gr. I

                                                                                              / Jerzy Birnbach /

– k. 121 Raport z przeprowadzonej rozmowy z kandydatem na t.w. ks. dr. doc. „SA”, Katowice 2.12.1972 r., Tajne, Egz. pojedynczy

            W dniu 2.XII.72 r. przeprowadziłem kolejną rozmowę z kandydatem na t.w. ks. dr. doc. „SA” w hotelu- kawiarni „Orbis”. W rozmowie poruszyliśmy szereg tematów, a w szczególności skoncentrowałem się na następujących problemach o znaczeniu operacyjno-politycznym.

W dniach od 12- 19.XII.72 r. w Holandii odbędzie się kongres teologiczno-ekumeniczny zorganizowany przez wyznawców kościoła ewangelicko-augsburskiego. Kongres ma być poświęcony tematyce pt. „Brak ciągłości w teologii”.

            W obradach na terenie Holandii mają uczestniczyć zarówno wybitne postacie reprezentujące Episkopat Holandii i przedstawiciele kościoła ewangelicko-augsburskiego.

Polskę będą reprezentować teolodzy z 4-ch ośrodków naukowych tj. KUL, ATK, ChAT, środowisko krakowskie, w sumie około 20 osób.

            Z ramienia ATK udział wezmą: ks. dr doc. habilitowany Skowronek, który wchodzi w skład komisji ekumenicznej przy Episkopacie Polski. Według założeń programowych dyskusja będzie miała za zadanie omówienie wyników zbliżenia wyznań tych kościołów. Ks. doc. Skowronek oprócz prowadzonych wykładów na ATK w Warszawie jest również zaangażowany w studium pastoralnym w Katowicach i w Filii ATK w Gorzowie oraz w Wyższym Śląskim Seminarium Duchownym w Krakowie.

            Rozmówca wykazał zdziwienie, że Wyszyński wyraził zgodę na wzięcie udziału we wspomnianym Kongresie, gdyż, jak dotąd, okazywał zastrzeżenia wobec lansowanych nowych prądów i innowacji w kościele rzymsko-katolickim w Holandii. Przed wyjazdem na kongres ma dojść do spotkania między nim a księdzem bpem Miziołkiem, który prawdopodobnie zechce udzielić mu wytycznych i wskazówek co do treści ewentualnego publicznego wystąpienia na forum obrad.

            Drugą osobą, która będzie reprezentować ATK, jest ks. dr doc. habilitowany Zuberbier, który z uwagi na znajomość biegłą języka francuskiego wygłosi w imieniu polskich teologów referat zasadniczy. Nieznane są mu dotąd nazwiska osób wytypowanych na wyjazd do Holandii.

            Kolejnym tematem rozmowy była znana ks. S. sprawa zaginięcia ks. Kozioła, który samowolnie, bez wiedzy swoich przełożonych opuścił placówkę parafialną. Kandydat wykazał wiele zdziwienia zajętym stanowiskiem przez bpa Bednorza w pierwszym okresie zaginięcia ks. Kozioła. Określił bpa Bednorza jako nieodpowiedzialnego ordynariusza, pozbawionego realistycznego spojrzenia na obecną kształtującą się sytuację między państwem a kościołem. Dopuścił się pomówienia Służby Bezpieczeństwa o aresztowanie i zlikwidowanie ks. Kozioła. Z ubolewaniem kilkakrotnie powtarzał używając stwierdzenia „niestety, są to ludzie niepoważni, kierujący się złośliwością, a takich mamy jeszcze wielu w hierarchii kościelnej”. Ze swej strony krążącą plotkę wśród księży dementował i ośmieszał tych wszystkich, którzy je uporczywie lansowali.

Wystąpienie ze stanu kapłańskiego ks. dr. Drabiny ocenił obiektywnie, twierdząc, że głównym powodem podjęcia przez niego takiej decyzji to absolutnie nie wewnętrzny kryzys na tle religijnym, jak to usiłują niektórzy tłumaczyć, a w szczególności ks. bp Bednorz, a tylko i wyłącznie narastające konflikty między nim a ordynariuszem. Wynikały one i stale się pogłębiały na skutek wykazywanego na zewnątrz przez bpa Bednorza apodyktycznego stosunku wobec księży. W rozmowach między nimi dochodziło dość często do spięć, gdyż każdorazowo bp Bednorz starał się okazywać wyższość intelektualną i znajomość dyskutowanych problemów, z czym absolutnie się nie godził ks. dr Drabina. Dlatego też jest wygodne dla bpa Bednorza lansowanie stwierdzenia, że „ks. dr Drabina przeżywa kryzys wiary”. Wśród kleru i niektórych grup stanowo-zawodowych z terenu Chorzowa wiadomość o podjętej decyzji przez ks. dr. Drabinę wywołała ogromne zdziwienie. Ks. dr Drabina znany był w tym środowisku, gdyż systematycznie był angażowany jako wykładowca. Kandydat dostarczył dwa egzemplarze czasopisma pt. „Neue bildpost”, jest to wychodzący w Niemieckiej Republice Federalnej tygodnik, na łamach którego produkują się teolodzy o skrajnie zachowawczych poglądach. Czasopismo jest systematycznie przesyłane na adres kandydata przez nieznane mu osoby.

            Kandydat zwrócił się z prośbą, aby ewentualnie dokonać rezerwacji pokoju w hotelu w Zakopanem dla jego znajomej z NRF ob. Kleinhonz Monika, która będzie przebywała w Polsce od 27.XII do 5.I.1973 r.

Wykonano w 1 egz.                                                               mjr K. P e r e k

– k. 133 Raport z przeprowadzonej rozmowy z kandydatem na t.w. ks. SA, Katowice 12.11.1973 r., Tajne, Egz. pojedynczy

            Kandydat podczas swego pobytu w Katowicach wywołał spotkanie telefonicznie. Podczas rozmowy skrótowo poinformował o swoim pobycie w miesiącu lipcu i sierpniu br. w NRF. Pobyt ten potraktował, jak twierdzi, wyłącznie wypoczynkowo.

            Na temat aktualnych stosunków w diecezji katowickiej oraz jego pozycji u bpa Bednorza wyraził następujące poglądy.

Z biskupem Bednorzem w ostatnim czasie miał dwie rozmowy. Jedna dotyczyła zwrócenia mu uwagi, że wykłady w Wyższym Śląskim Seminarium Duchownym prowadzi bez koloratki, co tym samym wywiera ujemny wpływ na kleryków. Przestrzegł go również, że wykłady jego niekiedy zawierają reformatorskie stwierdzenia, które w lokalnym kościele w Polsce nie maja zastosowania. Wiele miejsca w dyskusji bp Bednorz poświęcił na wykazanie mu reprezentowanych przez niego na zewnątrz nowatorskich i reformatorskich poglądów. Nakazał, aby unikał używania sformułowań przeznaczonych dla księży, jakoby ateizm odnosił określone wpływy na poszczególne środowiska. Zaznaczył, że należy na ten temat mówić i pisać, ale z pozycji tej, że Kościół podjął i będzie podejmował walkę z zaprogramowanym ateizmem. W dyskusji na ten temat jednoznacznie stwierdzał, że bp Bednorz jest w błędzie, gdyż kojarzy ze sobą dwa odrębne problemy tj. ateizm i materializm konsumpcyjny. Jest zdania, że materializm konsumpcyjny … powszechnie u nas w Polsce dość często akcentujemy i stwierdzamy, to dąży się do lepszych warunków bytowych ludzi pracy.

            W rozmowie niedwuznacznie formułuje pogląd, że biskupi starszej generacji reprezentują wsteczne i zachowawcze pojęcia na … występujące zjawiska na inne …

                                                                                               mjr K. P e r e k

– k. 138 Raport z rozmowy z kandydatem na t.w. ks. „SA”, Katowice 17.12.1974 r., Tajne

            W dniu 17.XII.1974 r. do kolejnej rozmowy doszło w kawiarni „Orbis” w Katowicach.

Podczas rozmowy poruszono niektóre problemy związane z jego planowanym wyjazdem do Jerozolimy i Izraela. Wykazuje on pewne obawy, czy wyjazd dojdzie do skutku na skutek sytuacji konfliktowej.

Zaznaczył, że będzie miał prośbę dot. udzielenia mu pomocy w załatwianiu i wyrobieniu nowego paszportu z klauzulą na wszystkie kraje świata.

Przystąpiono z kolei di charakteryzacji osobowości ks. Wyplera zajmującego stanowisko kierownika Wydziału Administracyjnego na uczelni ATK w Warszawie.

Ocenia go jako bardzo zdolną jednostkę, z którą rektor żywi pewną nadzieję.

Bp Bednorz o ks. Wyplerze wyrażał pochlebne opinie. Jest to jego pupil, z którym wiąże określone nadzieje.

Ks. Wypler styl życia prowadzi bardzo swobodny, korzysta z rozrywek kulturalnych. Bywa często w teatrze i kinie. Jest towarzyski. Reprezentuje swoją osobą środowisko księżowskie o reformatorskich poglądach. Wychwala istniejące warunki i wytworzony klimat w poszczególnych episkopatach krajów europejskich, gdzie kler ma swobodę wypowiadania i reprezentowania własnych poglądów na sprawy życia wewnątrzkościelnego. Pomimo że na zewnątrz okazuje wobec swoich zwierzchników lojalność, to w rzeczywistości ma wyrobiony własny krytyczny pogląd.

Głównie przypisuje biskupom zachowawcze poglądy i brak wyczucia, a nawet wykazywaną uporczywość, nacechowaną negacją bądź krytycyzmem wobec zachodzących przemian społeczno-politycznych w Polsce. Jest zwolennikiem układnych stosunków między Państwem a Kościołem.

U w a g i :

Kandydat w rozmowach na określone tematy, a w szczególności aktualnych stosunków między państwem a Kościołem reprezentuje jednoznaczne stanowisko doprowadzenia do pełnej normalizacji płacenia dobrą wolą czynników władz państwowych, zmierzającą do wyeliminowania istniejących niedociągnięć w zakresie nowego budownictwa sakralnego. Jest przekonany i żywi nadzieję, że przyszłość rozwiąże ten problem z chwilą, gdy odejdzie z zajmowanego stanowiska kard. Wyszyński. Biskupów starszej generacji określa mianem „skostniałych starców mających o sobie mniemanie władców”.

Należy podkreślić, że kandydat w rozmowach uprofilowanych pod kątem omawiania poszczególnych osób wyraża o nich opinie i własne spostrzeżenia. W przeszłości czynił to niechętnie.

Na obecnym etapie zaawansowanego dialogu operacyjnego proponuję dokonać formalnego pozyskania kandydata.

                                                                                               mjr K. P e r e k

– k. 141 Raport, Katowice 18.06.1975 r., Tajne, Egz. pojedynczy

            Podczas pobytu w tut. Komendzie ppłk. Knapka z Dep. IV MSW uzgodniono, że kandydat ks. „SA” zostanie przez niego przejęty celem kontynuowania dalszego dialogu operacyjnego.

Kandydatowi ks. „SA” przekazałem numer telefonu do ppłk. Knapka, z którym się skontaktuje na terenie Warszawy.

Departament IV MSW w Warszawie wobec kandydata ma określone zadania specjalne na zagranicę.

                                                                                              mjr K. P E R E K

– k. 171 Notatka służbowa, Warszawa 22.02.1977 r., Tajne, Egz. poj.

Dnia 17.02.77 Tow. V-dyr. Dep. IV płk Cz. Wiejak poinformował mnie, że Tw. „Walter” jest kandydatem do stanowiska Prorektora ATK w W-wie.

                        Zadanie

– sondować stanowisko w przypadku propozycji awansu

– wiązać ze Służbą Bezpieczeństwa

– uczęstotliwić spotkania.

                                                                                              Insp. Wydz. I

                                                                                                          kpt. HBrodzik

– k. 205 pismo do Naczelnika Wydz. Paszportow KS MO, Warszawa 29.04.1977 r., Tajne, Egz. Nr 2

            Proszę o wydanie paszportu wielokrotnego na kraje świata dla ks. dr. Habilitowanego Alfonsa SKOWRONKA s. Józefa ur. 26.01.1928 r. zam. Al. Wł. Reymonta /…/ w Warszawie.

            Ks. SKOWRONEK zwrócił się o wymianę posiadanego paszportu PA-889320 wyd. 16.VI.1975 r. z terminem ważności na 2 lata.

            Dokumenty złożył w Punkcie Paszportowym w Komendzie Dzielnicowej MO przy ul. Żeromskiego 7, w związku z planowanym wyjazdem do RFN-u w lipcu br.

Ks. SKOWRONEK jest profesorem ATK w Warszawie i nie a zastrzeżeń jego wyjazdu.

            Nadmienia się, że w przeszłości podczas wręczania mu paszportu zgubiony został jego dowód osobisty. Jeżeli będzie to możliwe, to proszę o wydanie zaświadczenia w celu umożliwienia wyrobienia nowego dowodu osobistego.

Wyk. w 2 egz.                                                             NACZELNIK WYDZIAŁU I DEP. IV MSW

Egz. Nr 1 adresat

Egz. Nr 2 a/a

Opr. H.B.

Druk: 0526/77/JK                                                                 / płk mgr Zenon PŁATEK /

–  k. 226 Charakterystyka i kierunki wykorzystania t.w. ps. „Walter” nr 45348 pozyskanego 13.12.1976 r., Warszawa 26.07.1979 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. pojedynczy

T.w. ps. „Walter”, lat 51,pochodzenie robotnicze, wykształcenie wyższe, dr hab., profesor nadzwyczajny w Akademii Teologii Katolickiej, zam. w Warszawie.

Praca naukowa w ATK na płaszczyźnie ekumenizmu oraz tytuł naukowy umożliwiły mu nawiązanie szeregu kontaktów z biskupami, pracownikami samodzielnymi nauki, z księżmi w kraju i za granicą. W koleżeńskich i przyjacielskich kontaktach pozostaje m.in. z biskupem: Nosolem, Strobą, Mazurem, Dominem, kard. Volkiem, bpem Northuenem z RFN oraz prof. teologii Watzem, Lehmanhen z Uniwersytetu we Fryburgu. Od wielu lat współpracuje z redakcją „Gościa Niedzielnego” w Katowicach, niektórymi wydawnictwami diecezjalnymi oraz redakcją „Więzi”. Opracowuje artykuły polemizujące z „Pax Christi” w RFN. Wiedzą swoją i działalnością jako teolog na płaszczyźnie ekumenizmu przyczynia się do rozpoznawania mechanizmów działania wrogich ośrodków, zwłaszcza z RFN oraz w sposób naukowy do skutecznego przeciwdziałania w interesie Polski. Wyraża dość krytyczny stosunek do hierarchii Kościoła rzymskokatolickiego i polityki kard. Wyszyńskiego oraz do wielu biskupów w Episkopacie polskim.

W okresie współpracy wyjaśnił szereg problemów i udzielił szeregu opinii charakteryzujących ponad 60 osób, w tym kardynałów, biskupów, pracowników naukowych, kurii i WSD.

Przyczynił się do rozpoznania redakcji i zamierzeń „Comunio Werlag” w RFN oraz podejmowanych prób rozpowszechniania wydawnictwa w Polsce.

Rozpoznania składu osobowego Polskiego Towarzystwa Teologicznego oraz osłabienia jego działalności.

Rozpoznania i charakterystyki niektórych redaktorów „Więzi” na rzecz Wydziału II Dep. IV MSW.

Kierunki wykorzystania t.w.:

– Do rozpoznawania osób, kandydatów do godności kościelnych /bp Nossol, abp Stroba, bp Domin, ks. Szymecki b. rektor WSD oraz pracowników ATK i filii w Katowicach/.

– Do rozpoznawania personalnych kontaktów kadry naukowej ATK i studentów w zakresie współpracy naukowej pomiędzy ATK i Uniwersytetu w Bonn oraz innymi z krajów zachodnich.

– Rozpoznawania oraz sugerowania rozwiązań i kierunku dalszej pracy w ramach Komisji d/s ekumenizmu pod kierownictwem bpa Miziołka oraz współdziałania ATK z Chrześcijańską Akademią Teologiczną w Warszawie.

– Rozpoznawania i sugestywnego oddziaływania na tematykę publikowanych artykułów w „Gościu Niedzielnym”, „Więzi” oraz bezpośrednie podejmowanie polemiki z wydawnictwami „Pax Christi” i „Comunio Werlag”.

                                                                                               Inspektor Wydziału I Dep. IV MSW

                                                                                                          kpt. Henryk Brodzik

Wyk. w 1 egz.

druk. …/00969

– k. 235 Notatka służbowa dot. tajnego współpracownika ps. „Walter”, Warszawa 1.04.1982 r., Tajne spec. znacz.

            W dniu 31.03.82 r. ponownie próbowałem nawiązać telefoniczny kontakt z tw „Walter”. Na wstępie rozmowy stwierdziłem, że dotrzymując sowa, zgodnie z jego sugestią wyrażoną podczas ostatniej rozmowy w październiku ub. r. (stwierdził wówczas, że z braku czasu nie możemy się spotkać, a dopiero z gdzieś w I kwartale przyszłego roku) chciałbym się z nim spotkać. Tw. oświadczył, że w dalszym ciągu jest to nieaktualne, bowiem jest zajęty. Zapytany, kiedy będzie wobec tego wolny, odparł, że dopiero gdzieś za 2 lata. Poczytałem to za żart. Wówczas tw. oświadczył, że spotkania te nie mają już sensu, gdyż nasze rozmowy nic już nie zmienią i pomogą. Mimo moich nalegań na spotkanie, w czasie którego chciałbym wyjaśnić przyczyny jego negatywnego stanowiska, on nie wyraził zgody, oświadczając, że na jego decyzję nie mają wpływu żadne czynniki zewnętrzne, a jedynie związane z jego pracą zawodową.

            Nadmieniam, że jego negatywny stosunek do współpracy (naszych spotkań) odnotowałem po powrocie tw. z zagranicy (za granicą przebywał [w] lipcu 1981 r.). Sądzę, że właśnie na powyższą decyzję wpłynął głównie jego pobyt za granicą, a nie charakter pracy zawodowej.

            W związku z powyższym wnioskuję:

1 zawieszenie na pewien okres współpracy z nim

2 poddanie go ścisłej kontroli operacyjnej i technicznej, która by pozwoliła na uzyskanie materiałów mogących skłonić go do dalszej współpracy.

                                                                                  mjr K. Kruszko

 – k. 241 Raport do Naczelnika Wydz. II Dep. IV MSW, Warszawa 29.10.1985 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. pojedynczy

            Melduję, że w dniu 23 września br. ppłk K. Kruszko przekazał na mój kontakt tajnego współpracownika ps. „WALTER” nr rej. 45348, celem kontynuowania współpracy.

            Spotkanie odbyto w Warszawie, w mieszkaniu tajnego współpracownika, bez przeszkód osób trzecich.

            Tw „Walter” wyraził zgodę na spotkanie się ze mną, lecz dał do zrozumienia, że tego typu sytuacje nie satysfakcjonują go.

            Poruszony przeze mnie temat zbliżających się wyborów do Sejmu zbył dwoma zdawkowymi zdaniami i nie chciał rozwinąć dyskusji.

            Poinformował, że w połowie listopada udaje się na zabieg operacyjny (prostata) w warszawskim szpitalu przy ul. Lindleya, gdzie będzie operowany przez prof. Olszewskiego.

Tw wyraził zgodę na moją propozycję dot. spotkania około 15 X br.

Uzgodniono sposób łączności (wymieniono telefony).

Uwagi: Występuję przed tw w/g własnego nazwiska. Ppłk Kruszko nie podnosił tematu dot. …

                                                                                  ppłk Wacławski

– k. 243 Notatka służbowa dot. prośby ze strony tw. ps. „Walter” nr rej. 45348, Warszawa 2.02.1987 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. pojedynczy

dekretacja Omówiłem sprawę z gen. Sz… Zadecydowano udzielić 50% zniżki cła (…) … 87 02 03

            Tw. ps. „Walter” w dniu 19.01 br. skierował pismo do Dyrektora GUC oraz do Urzędu d/s Wyznań /na ręce min. A. Łopatki/ zawierające prośbę o całkowite zwolnienie z opłaty celnej za samochód osobowy m-ki Ford „Eskort”, który zamierza sprowadzić do Polski z RFN w m-cu kwietniu br. Samochód otrzyma w formie darowizny.

            W uzasadnieniu prośby podał następujące względy:

– 20-letni staż pracy naukowej w ATK w Warszawie,

– b. skromne oszczędności finansowe, spowodowane m.in. nieprzerwaną pomocą najbliższym członkom rodziny pozostającym w trudnej sytuacji materialnej i zdrowotnej /dwie owdowiałe i chore siostry i brat rencista/,

– prowadzi zajęcia dydaktyczne w Warszawie w 6-ciu punktach miasta oraz dojeżdża do KUL w Lublinie i WSD w Olsztynie, Włocławku, Płocku, Katowicach, Wrocławiu i Poznaniu,

– wyjazdy na sympozja naukowe do NRD, Austrii, RFN, Holandii i Włoch,

– posiada schorzenia kręgosłupa ograniczające swobodę ruchu pieszego, a podróżowanie w trudnych warunkach komunikacyjnych pogarsza jego stan zdrowia,

– dotychczas nie korzystał ze zwolnienia z opłaty celnej.

            Z posiadanych przez nas danych wynika, że tw. „Walter”:

– jest prof. zwyczajnym teologii, specjalność teologia ekumeniczna,

– w ATK pracuje nieprzerwanie od 1968 r.,

– jest członkiem Komisji Konsultacyjnej Instytutu Ekumenicznego na KUL,

– prowadzi akcję charytatywną w środowisku ludzi ubogich,

– z ramienia PAX w 1978 r. za działalność społeczną otrzymał nagrodę im. Pietrzaka,

– od 1986 r. jest członkiem Rady Naukowej PAX przy „Augustianum”- Ośrodek Chrześcijańskiej Myśli Społecznej. Tutaj zajmuje się głównie koordynacją prac naukowo-badawczych.

W ramach prac Rady Naukowej realizuje zadania w zakresie problematyki społecznej ze szczególnym uwzględnieniem spraw pokoju,

– w czasie pobytu za granicą prezentuje postawę patriotyczną i godnie reprezentuje swoją macierzystą uczelnię. Wielokrotnie bronił interesów polityczno-społecznych naszego państwa,

– jego najbliższa rodzina zamieszkuje w kraju /2 siostry, 2 bracia/, jest pochodzenia robotniczego, ma trudną sytuację materialną, wymagającą pomocy i wsparcia finansowego ze strony „Waltera”.

Ocena dotychczasowej współpracy:

– jest długoletnim /od 1976 r./ i wartościowym tw.,

– od 2 lat realizuje za granicą zlecane do wykonania zadania i przekazuje informacje,

– zaakceptował wstępne zadania wynikające z potrzeby zabezpieczenia wizyty papieża w Polsce w 1987 r.,

– we współpracy jest zdyscyplinowany, przyjął propozycję dot. potrzeby uczęstotliwienia spotkań.

            Na spotkaniu w dniu 20.01 i 1.02 br. tw. „Walter” zwrócił się z prośbą o wsparcie i pomoc z naszej strony w jego staraniach o zwolnienie z opłaty celnej.

Postawił sprawę otwarcie, że zainteresowany jest tylko całkowitym zwolnieniem go z taryfy celnej, gdyż nie stać go na uiszczenie opłaty nawet w części.

Wniosek:

Biorąc pod uwagę prawdziwość i zasadność argumentacji zawartej w prośbie „Waltera” oraz pozytywną ocenę jego dotychczasowej współpracy, jak również to, że pozytywne załatwienie tej sprawy może mieć decydujący wpływ na dalszy tok i wyniki współpracy- wnoszę o spowodowanie zwolnienia go z opłaty celnej w całości.

  1. insp. Wydz. II Dep. IV MSW

                                                                                              ppłk J. Wacławski

Uwagi

Decyzję Urzędu d/s Wyznań o 50% zwolnieniu z cła tw „WALTER” przyjął … z rozgoryczeniem. Stwierdził podczas spotkania, że Sł. Bezpieczeństwa jest mało inteligentna. W związku z tym, jak podkreślił, nie zgadza się na dalsze kontakty .. ze mną. Oświadczył stanowczo, że od tej chwili … ze mną kontakty … Wyraził jedynie zgodę na kontakt telefoniczny przy okazji świąt kościelnych.

                                                                                              ppłk J. Wacławski

 

 

Konstanty Kulka, czyli władztwo teczek Leona Kieresa

Dla stałych Czytelników sprawa Konstantego Kulki nie jest nowa, na jej temat publikowałem blisko 5 lat temu. W ciągu tych lat Prezes dr Kamiński doznał porażenia „dobrą zmianą” i w końcu teczkę wyciągnięto ze zbioru zastrzeżonego kilka miesięcy temu. Niestety, Trotyl lub pracownicy IPN przetrzymywali ją przed nie zblatowanym, więc dostałem ją dopiero po wielotygodniowym oczekiwaniu- wczoraj, a i tak sądzę, że na skutek złożonej skargi.

Jak Państwo sami przeczytają, treść teczki jest śmiechu warta i jej zakwalifikowanie do zbioru tajemnic III RP warte jest dłuższej rozmowy z pierwszym Prezesem IPN- Leonem Kieresem. Kieres pełni obecnie ważną funkcję zbawcy demokracji w Polsce, ale tylko do czwartku. Od piątku ma bardzo ważne zadania we Wrocławiu, proponuję więc wręczyć mu stosowną petycję osobiście (Warsaw Guide: w każdy czwartek od 17.00 na peronach Dworca Centralnego).

Dwa miesiące temu Trotyl ogłosił wieloletnią współpracę artysty z SB, mam nadzieję, że nie pisał o Kulce, bo w jego teczce mowa jest o trzech dniach. Czy coś Państwo wiedzą na temat czy temat jest już nieaktualny po lekturze teczki Kulki 19.04?

– Raport z rozmowy operacyjnej z ob. K.K. do Naczelnika Wydz. V Dep. II MSW płka mgra Cz. Błażejewskiego, Warszawa 28.06.1974 r., Tajne

            Zgodnie z zatwierdzonym raportem w dniu 26.06 br. udałem się do m. zamieszkania ob. Konstantego K. i przeprowadziłem rozmowę na okoliczność udostępnienia nam mieszkania dla potrzeb Dep. Techniki w sprawie krypt. „Sykomor”.

            Rozmowa trwała krótko, ok. 15 min. i miała pomyślny przebieg /rozmówca spieszył się do pracy/. Po okazaniu legitymacji i przedstawieniu się oświadczyłem, że moja wizyta ma charakter jak najbardziej przyjacielski i podyktowana jest ważnymi potrzebami Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Podkreśliłem, że zanim zdecydowałem się na rozmowę przeanalizowałem okolicznych mieszkańców dochodząc do wniosku, że właśnie rozmówca i jego małżonka zasługują na pełne zaufanie. To stwierdzenie wyraźnie przypadło do gustu Konstantemu K.

            Naszą prośbę skonkretyzowałem w ten sposób, że potrzebujący skorzystać kilka razy z mieszkania małżonków K. celem instalacji urządzeń radio-namiarowych, ponieważ gdzieś w pobliżu pracuje nieznane nam urządzenie. Nie mamy dokładnego rozeznania dni i godzin pracy urządzenia. W związku z czym nie mogę w tej chwili podać, kiedy chcielibyśmy skorzystać z mieszkania. Zaproponowałem, to w dogodnym terminie dla rozmówcy przyjdę z fachowcem od tych spraw i wówczas omówimy dalsze szczegóły.

            Konstanty K. zaproponował spotkanie w dniu 2 lipca br. między godz. 10,00- 11,00.

            Na zakończenie rozmowy wspomniałem, aby rozmówca w oględny sposób powiedział o naszej rozmowie swojej małżonce, ponieważ z „głowami domu różnie bywa”. Konstanty K. zapewnił mnie, że mogę być spokojny. Małżonka podczas rozmowy była w łazience i w ogóle mnie nie widziała. W/g oświadczenia rozmówcy jest w ciąży.

            Nadmieniam, że małż. „K” mają zainstalowany telefon, co może mieć znaczenie dla Departamentu Techniki.

Przedsięwzięcia:

1 W dniu 2.07 br. udać się do małż. „K” z pracownikiem Dep. Techniki celem rozpoznania mieszkania i omówienia szczegółów korzystania.

2 Małżeństwo „K” zarejestrować w Biurze „C”.

                                                                                   Inspektor Wydziału V Dep. II

                                                                                              kpt. W. Chorąży

[dopisek- Notatka służbowa

            W dniu 2.07.74 wspólnie z tow. Godlewskim z Dep. Techniki przeprowadziłem rozmowę z małżeństwem Kulków. Wymienieni ponownie wyrazili zgodę na udostępnienie nam mieszkania na 3-4 razy po kilka godzin dziennie. Wyrazili też zgodę, że na czas korzystania z mieszkania pozostawią nas samych. Legenda o pracy urządzenia nadawczego w okolicy i konieczność dokonania namiarów została podtrzymana i umocniona.

            Uzgodniono, że po 10-tym lipca w dowolnym terminie będziemy mogli korzystać z mieszkania. Obecnie wyjeżdżają na kilka dni do Gdańska, a ze względu na psa w mieszkaniu pozostaje w takich przypadkach wujek.

                                                                                  Insp. Wydz. V

            W-wa dn. 2.7.74 r.                                                     [parafa]

– Notatka służbowa z rozmowy z ob. Grażyną K., Warszawa 22.10.1974 r., Tajne Egz. nr 2

            W dniu 18 bm. udałem się do m. zamieszkania małż. „K” celem uzgodnienia warunków i możliwości korzystania z ich mieszkania do działań technicznych pod figuranta sprawy krypt. „Syrena III”.

            Na miejscu zastałem właścicielkę mieszkania Grażynę K., która oświadczyła, że mąż aktualnie przebywa w Hiszpanii i wróci do kraju 3 listopada. „G.K.” pod nieobecność męża prowadzi generalny remont mieszkania polegający na przebudowie układu kuchni i jadalni. Remont przewidywany jest co najmniej 4 tygodnie i pracę wykonują prywatni rzemieślnicy.

            Mimo remontu Grażyna K. wyraziła zgodę na udostępnienie nam swego mieszkania w dniach 24 i 25 października w godzinach od 9.00 do 13.00. Termin ten [jest] dogodny dla Biura „T” bez względu na obecność domowników figuranta w mieszkaniu.

Składając wizytę, wręczyłem Grażynie K. kwiaty i butelkę francuskiego koniaku wart. 440 zł. Prezenty przyjęła życzliwie.

Przedsięwzięcia:

1 W porozumieniu z Dep. Techniki podjąć działania zmierzające do realizacji zaplanowanych przedsięwzięć technicznych.

                                                                                  Inspektor Wydziału V Dep. II

                                                                                              mjr W. Chorąży

– Notatka służbowa

            Zgodnie z porozumieniem w dniach 24-26.X br. korzystano z mieszkania mał. Kulków w godz. 10-1430. Właścicielka mieszkania G… K/…/ wychodziła w tym czasie na miasto, natomiast jej mąż przebywał za granicą.

            Po wykorzystaniu mieszkania złożono podziękowanie Grażynie K. i przeproszono za sprawiony kłopot. W odpowiedzi G. K. stwierdziła, że w przyszłości zawsze możemy zwrócić się do niej w sprawie skorzystania z mieszkania. Rozmówczyni nie jest zorientowana, do jakich celów wykorzystywano mieszkanie.

                                                                                  Insp. Wydz. V

                                                                                  mjr W. Chorąży

[dopisek-                    Notatka

            Prace przeprowadzone w mieszkaniu „K” nie dały pozytywnych rezultatów ze względu na przeszkody techniczne- niemożliwość przedostania się do mieszkania figuranta.]

W-wa, dn. 27.X.74 r.                                                 [parafa]

– Wniosek o złożenie materiałów do archiwum, Warszawa 17.07.1975 r., Tajne, Egz. pojedynczy

            Konstanty Kulka zabezpieczony został w Biurze „C” MSW w związku z koniecznością stworzenia bazy dla Biura „T” celem wykonania przedsięwzięć technicznych pod figuranta sprawy krypt. „Syrena III”- I sekr. Ambasady japońskiej Kazuo Takaze.

            Mieszkanie małż. Kulków wykorzystywano w ciągu trzech dni, na co Konstanty Kulka i jego żona Grażyna wyrazili zgodę.

            W związku z tym, iż figurant w dniu 5 marca 1975 r. wyjechał na stałe do Japonii, mieszkanie małżonków Kulków nie będzie wykorzystywane, wnoszę o złożenie materiałów do archiwum Biura „C” MSW.

                                                                       Insp. Wydz. V Dep. II

                                                                       mjr W. Chorąży

 

Kardynał Henryk Gulbinowicz- prawda i miłość

Publikuję dzisiaj dokumentację wieloletniego dialogu operacyjnego Kardynała Henryka Gulbinowicza z funkcjonariuszami Służby Bezpieczeństwa. Zaznaczam, że stanowi ona tylko część teczki Kardynała. Teczki, która w publikacjach IPN nie zasłużyła nawet na wspomnienie (Jan Żaryn w: Wstęp do Aparat bezpieczeństwa /…/ wobec ks. Popiełuszki) o swoim istnieniu. Mimo wielu negatywnych wypowiedzi, choćby o bpie Tokarczuku czy „Solidarności”, Kardynał Gulbinowicz nie zasługuje na określenie go tajnym współpracownikiem czy kontaktem operacyjnym SB. Tak, jak w przypadku Zyty Gilowicz, na pewno wybroniłby się w sądzie z zarzutu współpracy. Jak wynika z orzecznictwa potajemne schadzki z funkcjonariuszem SB za współpracą nie uchodzą.

– Notatka służbowa dot.: rozmowy z ks. Henrykiem Gulbinowiczem, Warszawa 18.11.1969 r., Tajne spec. znaczenia

            W dniu 13.11.1969 r. przeprowadziłem rozmowę z ks. H. Gulbinowiczem rektorem w Olsztynie kandydatem na administratora apostolskiego w Białymstoku.

            Po przyjęciu mnie w czytelni WSD przepraszając zapytał, jak długo będzie trwała nasza rozmowa, gdyż rozpoczął posiedzenie rady, skąd poproszono go do mnie. Powiedziałem, że mogę zgłosić się później, jeżeli w tej chwili nie dysponuje czasem. Odpowiedział, że byłoby to późno wieczorem, a ze względu na zmęczenie po całym dniu rozmowa mogłaby się odbyć w melancholijnej atmosferze, czego on osobiście nie lubi. Po uzgodnieniu, że wystarczy na rozmowę jedna godzina przepraszając mnie wyszedł, jak się wyraził przeprosić profesorów, że jest zajęty i powróci do nich za godzinę. Po powrocie nie pytając, skąd jestem, powiedział /z uśmiechem/ kilka uwag o czytelni, w której przebywaliśmy, po czym zapytał o cel mojej wizyty. Korzystając z tego powiedziałem „księża diecezjalni dobrze oceniają towarzyskie zachowanie się księdza rektora”. Tu rozmówca powiedział „chętnie posłuchałbym tych ocen”. Odpowiedziałem- dobrze, pomówimy o tym, a ponieważ mamy do omówienia kilka poważnych problemów, pozwoli ksiądz, że się przedstawię- mówiąc, że jestem oficerem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych /podziękował/. Wracając do ocen powiedziałem, że wielu księży docenia zasługi i poświęcenie w pracy z młodzieżą, szczególnie akademicką. Wysoko też oceniają pracę pedagogiczną w seminarium. Widzą jednak wady, które oceniają krytycznie, a mianowicie:

– wyniosłość i niekoleżeńskość,

– informowanie biskupa o różnych drobnych sprawach z osobistego życia księży,

– podejrzliwość o nie realizację zaleceń kurii i utrzymywanie kontaktu z władzami.

Świadczy też o tym ostatnio rozkolportowany anonim o zachowaniu się księdza rektora, którego treść na pewno ksiądz zna.

            Rozmówca podejmując dyskusję powiedział, że pozornie tak się wydaje. Prawdy coś w tym jest, ale muszę panu powiedzieć, że przyjaciół należy sobie dobierać i ja tak robię. Dlatego mam wśród księży przyjaciół, z którymi dzielę się troskami i radościami codziennego życia. Nie ze wszystkimi można jednak o sprawach osobistych czy nawet urzędowych mówić. Do wszystkich księży odnoszę się z szacunkiem, ale w rozmowach jestem urzędowy i dlatego mogą oceniać, że jestem wyniosły- niekoleżeński. Co do informowania biskupa o sprawach, jak pan powiedział z życia księży, jest częściowo prawdą. Robię to wówczas, kiedy postępowanie określonej osoby /księdza/ jest rażące i przynosi szkodę ogółowi kapłanów. To, że często bywam u biskupa nie jest związane z pomawianiem księży, ale z moją pracą, jaką wykonuję na zajmowanym stanowisku. Problemy poruszone w anonimie, o którym pan mówił, w większości są prawdziwe, ale nie wszystkie. Autor poza próbą poderwania mi autorytetu, co mu się częściowo udało i moralnym przygnębieniem mnie, nic więcej nie osiągnął, gdyż niczego, co jest zakazane kanonami, nie mógł mi udowodnić. Wydaje mi się też, że autor mało mnie zna, bo ja przeciwnie do tego, co pisze on w anonimie, jestem szczery w rozmowie. Poza tym lubię dobrze wykonaną pracę, porządek i dyscyplinę. Dlatego jestem wymagający tak wobec siebie, jak też wobec innych, a opieszalcom w pracy takie stanowisko nie się. Jako rektor staram się wykonać pracę tak, żeby przełożeni nie mieli do mnie zastrzeżeń. Z władzami świeckimi staram się również załatwiać sprawy, ale nie zawsze to się udaje. Stwierdzam jednak, że władze też nie zawsze prawidłowo domagają się załatwienia określonych spraw i nie zawsze realnie załatwiają nasze prośby np.:

– otrzymałem pismo o przesłanie wykazu alumnów w terminie do 31.VIII.69 r., a wiadomo, że alumni wracają z wakacji po 15 września, o czym władze wiedzą. Wiedzą również o tym, że nie wszyscy alumni po wakacjach wracają do seminarium z różnych przyczyn. Czy w takiej sytuacji można przesłać dokładna odpowiedź w podanym terminie? A to powoduje już nieporozumienia. Odpowiedź przesłał po 15-tym września,

– w naszym WSD przebywa około 80 alumnów, a w katowickim ponad 200-tu. Proszę sobie wyobrazić, że z Katowic i od nas powołano do wojska taką samą ilość 10-ciu alumnów. Czy to jest proporcjonalne?

– w pewnym okresie władze ograniczały wyjazdy księży biskupów za granicę. Czy to było prawidłowe? Mam wątpliwość. Ja proszę pana uważam, że należy im zezwalać na wyjazdy. Niech pojadą, zobaczą, porozmawiają z biskupami z krajów kapitalistycznych, to /przepraszam, jestem wschodniakiem/ może im się w tych „łbach” rozjaśni. Przekonają się bowiem, że ci biskupi z państw kapitalistycznych są bardziej socjalistami niż oni. To samo odniosłoby się również do księży, którzy po powrocie, jak się orientuję, inaczej patrzą na szereg spraw w kraju i inaczej odnoszą się do władz.

            Przyjemnie się z panem rozmawia, ale na pewno zanudzam pana swoimi wywodami, a pan niewątpliwie ma jeszcze do mnie inne sprawy. Zasadniczą sprawę dot. osoby księdza rektora. A to słucham pilnie. Otóż proszę księdza w niedługim czasie najprawdopodobniej otrzyma ksiądz mitrę i propozycję przyjęcia nominaty na rządcę w diecezji w Białymstoku. Wiąże się to z poważnymi obowiązkami, a w tej diecezji szczególnie, bo remont kościoła w Śliwnie, problemy dotyczące WSD, obciążenia podatkowe i inne organizacyjno-administracyjne związane z zarządzaniem diecezją. Załatwienie tych spraw będzie wymagało wielu rozmów i kontaktu z władzami. Możemy oczywiście pomóc w załatwieniu niektórych spraw, ale zależne to będzie od dobrej woli księdza i stosunku do nas. Wiadomo bowiem, kogo władze przed wyrażeniem zgody pytają o ocenę lub opinię w określonej sprawie. Rozmówca pilnie słuchał moich wypowiedzi wykazując zainteresowanie. Dało się też wyczuć, że jest zaskoczony tym, ale jednocześnie zadowolony.

            Rozmówca włączając się do dyskusji powiedział: „proszę pana, Żydzi dobrych proroków szanowali i czcili- złych kamienowali. Panu nie grozi to z mojej strony, ale uważam, że pan prorokuje”. Widzi pan, miałem szanse na otrzymanie mitry i przeszła mi /wskazał palcem/ koło nosa. Otrzymali lepsi. Czy lepsi to sprawa dyskusyjna- rozmówca roześmiał się i powiedział „cenne jest to, co pan mówi, ale nie wiem, czy to prawdziwe, czy też pan tylko prorokuje, czas jednak pokaże”. Zdaję sobie sprawę, jakie obowiązki ciążyć będą na mnie, gdyby do tego doszło, co pan mówi. Ale jak panu powiedziałem, ja nie jestem taki, jak mnie większość księży ocenia. Jestem człowiekiem patrzącym realnie na zachodzące zjawiska społeczne. Wiem, że tylko realna i obiektywna ocena faktów i dialog z władzami może być podstawą do pracy na takim stanowisku. Skoro o tym już mowa, to muszę panu powiedzieć, że chętnie utrzymam z panem nawiązany dziś dialog, o ile pan na to wyraża zgodę. Proszę jednak o informację, jak pana mogę odnaleźć, bo do mnie adres pan zna, świetnie trafił. Podałem telefon i adres skrytki pocztowej, za co rozmówca podziękował mówiąc, że na pewno skorzysta. Zapraszał do odwiedzin w obecnym miejscu pracy, a jeżeli to, co powiedziałem, okaże się prawdziwe, to „nie wątpię w to, że złoży mi pan wizytę i pogratuluje sukcesu”, co potwierdziłem.

            Rozmówca patrząc na zegarek powiedział: „przyjemnie się z panem rozmawia i chętnie podyskutowałbym jeszcze, ale profesorowie na mnie czekają”. Mam też do pana prośbę, a mianowicie: od około 2-ch lat staramy się o rozbudowę i remont dotychczasowego budynku biblioteki-archiwum. W początkowych rozmowach władze zapewniały, że sprawa będzie pozytywnie załatwiona i do dziś nic nie ma. Gdyby pan mógł powiedzieć, gdzie należy ciepłe zdanie na ten temat, bardzo byłbym wdzięczny. Bo widzi pan, każdy rządca diecezji chce zostawić po sobie jakiś trwały ślad i obecny nasz też pragnie tego. Dlatego bardzo o to pana proszę, o ile jest to w pana możliwościach. No tak, księże rektorze, ale wie ksiądz, jaką politykę prowadzi bp Drzazga. Proszę pana, czy on w ogóle prowadzi jakąkolwiek politykę? Muszę panu powiedzieć też, że archiwum, które posiadamy, jest nierozpoznane i niszczeje. Dowodem tego jest fakt, że obecnie przebywa u nas prof. z Torunia /nie wymienił nazwiska/ i znalazł dokumenty mówiące o polskości tych ziem i walkę o ich polskość, o czym dotychczas nigdzie się nie mówiło. Jeszcze raz proszę więc o poparcie tej sprawy. Odpowiedziałem, że zainteresuję się tym.

            Ponieważ czas mam ograniczony, dziękuję serdecznie za rozmowę i zawsze mile powitam pana w Olsztynie do czasu, kiedy tu będę, a na nowym miejscu szczególnie. Nawiązany przez nas dialog uważam za korzystny dla obydwu stron i chętnie go podtrzymam. Rozmowa trwała 1,5 godziny.

U w a g i :

            Rozmówca jest człowiekiem komunikatywnym. W rozmowie wykazuje dużą swobodę- dużo mówi. Stwarzam wrażenie bardzo solidnego i wymagającego wobec siebie i innych. Z posiadanych informacji i rozmowy wynika, że jest oddany kościołowi, ale przy umiejętnie prowadzonej rozmowie można uzyskać określone informacje i sugerować określone jego zachowanie się. Można też wnioskować, że jeżeli zobowiąże się do czegoś, zobowiązania dotrzyma.

            Odnośnie prośby rozmówcy w sprawie rozbudowy biblioteki-archiwum po sprawdzeniu na miejscu stwierdziłem, że władze centralne wyraziły na piśmie zgodę z propozycją wręczenia jej w dogodnej sytuacji. Wniosek odnośnie tej sprawy zostanie opracowany oddzielnie.

            W sprawie budowy kościoła w Narewce i remontu w Śliwinie jest pozytywna opinia władz wojewódzkich i centralnych, ale wydanie zezwolenia wstrzymane jest do czasu nominacji rządcy diecezji. Wydanie nominatowi tego zezwolenia będzie korzystne dla podjętego dialogu.

            Biorąc powyższe pod uwagę, jak też jego realne poglądy także w sprawach kościelnych proszę o wyrażenie zgody na podtrzymanie z nim kontaktu i w rozmowach wiązanie go ze Sł. Bezp.

                                                                       INSPEKTOR WYDZ. I DEP. IV MSW

                                                                                  ppłk  J. M A J

Wykonano 2 egz.

Druk: K.G.

– Notatka służbowa dot.: rozmowy z ks. Henrykiem Gulbinowiczem, Warszawa 7.02.1970 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. Nr 1

dekretacja T. Maj Z notatką zapoznał się tow. Morawski. Uważa, że następna rozmowa powinna już być b. zasadnicza i dłuższa. Należy mieć na uwadze organizowanie spotkań na Lk lub MK.

            W dniu 5.II.1970 r. przeprowadziłem rozmowę z w/w. Rozmówca poprosił mnie do swego gabinetu, gdzie bardzo serdecznie powitał mnie. Na wstępie złożyłem mu gratulacje z okazji otrzymania mitry i nominaty na rządcę diecezji wyrażając przekonanie, że rozpoczęty między nami dialog będzie się nadal układał na płaszczyźnie wzajemnego zrozumienia. Tu rozmówca powiedział „mam nadzieję, że tak i życzyłbym sobie tego”.

            Następnie złożyłem życzenia sukcesów w pracy duszpasterskiej i społecznej dla dobra Ojczyzny, wyrażając przekonanie, że bogate doświadczenie życiowe i praktycznej działalności, a przy tym dobra wola pozwoli na prawidłowe ułożenie stosunków z władzami wojewódzkimi i księżmi w diecezji. Rozmówca przepraszając powiedział „panie pułkowniku, ja wybrałem sobie herb cierpliwość i miłość. Zgodnie z tym hasłem chciałbym kierować diecezją. Pragnę więc zgodnie z naszymi rozmowami cierpliwie w drodze rozmów, wzajemnego zrozumienia i dobrej woli ułożyć stosunki z władzami na płaszczyźnie nie powodującej konfliktów kuria- władze”.

            W dalszej dyskusji poinformowałem rozmówcę, że prośba jego skierowana do mnie podczas poprzedniej rozmowy o powiedzenie kilku ciepłych słów do władz w sprawie biblioteki WSD, została wysłuchana. Władze są skłonne załatwić tę sprawę pozytywnie. Rozmówca wykazał zadowolenie mówiąc „sprawił mi pan tym wielką przyjemność. To nie jest sprawa do kolportowania i już nie dla mnie, a dla następcy, ale wewnętrznie mam zadowolenie, że przyczyniłem się do tego i duże uznanie dla pana”.

            Księże biskupie, ponieważ czas naszej rozmowy jest ograniczony, pragnąłbym, jeżeli wolno mi tu jest coś radzić, przekazać pewną propozycję. Ależ oczywiście z przyjemnością pana wysłucham. Zaproponowałem, żeby po uroczystości poprosił o wizytę przewodniczącego Prez. WRN, przedstawił się i poinformował o objęciu przez siebie tego urzędu. Jednocześnie poprosił jako rządca diecezji, że pragnąłby złożyć przewodniczącemu następną wizytę po zapoznaniu się ze sprawami i sytuacją w diecezji. Wówczas będzie mógł omówić sprawy, których załatwienie wymaga konsultacji z władzami, a także prosić o ich pozytywne załatwienie. Rozmówca odpowiedział mi, że problem ten już rozważał i decyzję złożenia takiej wizyty podjął. Nie wie tylko, czy uda mu się zrealizować to do wielkiego tygodnia, gdyż ma bardzo dużo zajęć, a mianowicie:

– sesja egzaminacyjna w Olsztynie i Białymstoku

– święcenia w Białymstoku i Olsztynie, bo następca zna pobieżnie alumnów

– wykłady do końca roku akademickiego w Olsztynie, co przyrzekł ordynariuszowi

– załatwienie wielu spraw w Episkopacie.

Jeżeli czas mi pozwoli, to złoży wizytę jeszcze przed świętami, a jeżeli nie, to po świętach. Gdyby ten drugi termin był aktualny, to pragnąłbym widzieć się z panem i omówić pewne sprawy, które byłyby przedmiotem rozmowy z przewodniczącym i zasięgnąć pana rady w tym względzie. Wykorzystując ten moment zapytałem „a jak ja będę mógł odnaleźć księdza biskupa”. Wyjaśnił, że będzie mieszkał w budynku przy prokatedrze i tam będzie urzędował, mogę więc telefonicznie porozumieć się z nim i umówimy godzinę, o której będzie mnie oczekiwał. Telefonu nie podaje, bo nie zna numeru, ale pan na pewno nie będzie miał trudności w ustaleniu go. Ponieważ umówiony czas dobiegał końca, podziękowałem za rozmowę przepraszając i dziękując za poświęcenie dla mnie chwili tak cennego czasu. Żegnając się życzyłem rozmówcy zdrowia i sukcesów na nowym stanowisku. Jednocześnie w imię naszej przyjaźni poprosiłem o przyjęcie skromnego upominku /paczka delikatesowa/, który wyjąłem z teczki kładąc na stole. Na moje stwierdzenie rozmówca powiedział „ależ panie pułkowniku, pan mnie stawia w takiej sytuacji, że będę panu jeszcze bardziej zobowiązany. Nie mogę też panu odmówić, bo mam dla pana wielki szacunek, gdyż zgodnie z moim powiedzeniem pan jest tym prorokiem, którego należy czcić, a nie kamienować. Wobec tego przyjmuję i może w przyszłości będę mógł się czymś zrewanżować. A za tym serdecznie panu dziękuję”. Do widzenia panu i oczekuję pana na nowym miejscu, obym nie musiał tak długo czekać jak obecnie.

                                               Maj

U w a g i : Spotkanie wywołałem telefonicznie. Gdy powiedziałem, kto mówi, powitał mnie bardzo serdecznie zapraszając do siebie o godz. 945.

Rozmowa odbyła się w bardzo serdecznej atmosferze z wykazaniem przez rozmówcę dużego zadowolenia z mojej wizyty.

Wykonano 2 egz.                                                       ppłk J. Maj

– Notatka służbowa dot. rozmowy z kandydatem na t.w. krypt. „Henryk”, Warszawa 13.04.1970 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. Nr 2

dekretacja …

            W dniu 10.04.1970 r. przeprowadziłem rozmowę z kandydatem na t.w. krypt. „Henryk”. Po powitaniu i wymianie kilku zdań na temat zdrowia zapytałem o warunki mieszkania i pracy na nowej placówce. Rozmówca podejmując ten temat powiedział:

1 Mieszkanie jest b. skromne i małe, zajmuje 2 pokoje skromnie urządzone i małą kaplicę- pokazał wszystkie zajmowane pomieszczenia. Dla niego samego to wystarczyłoby, ale nie ma gdzie przyjąć gości. Odwiedził go jeden z biskupów łomżyńskich i był bardzo zdziwiony, że zajmuje tak skromne pomieszczenia. Nie posiada też swojej służby. Dotychczas korzysta ze służby proboszcza. Tam też chodzi na posiłki. Nie jest to dobrze, bo księża są skrępowani jego obecnością, a on ich. Na razie nie widzi jednak innego rozwiązania.

2 Warunki pracy też są nienajlepsze. On sam zajmuje jeden pokój- gabinet. Wikariusz generalny pracuje razem z notariuszem, co wg przepisów kanonicznych jest niedopuszczalne. Poza tym na kancelarię kurii i sąd biskupi przeznaczony jest jeden większy pokój, co jest również niedopuszczalne. W takich warunkach praca jest bardzo utrudniona. Notariusze sądu biskupiego na badanie prowadzonych spraw muszą wyjeżdżać do poszczególnych parafii i korzystać z kancelarii proboszcza, mimo że przepisy kanoniczne na to nie pozwalają.

            Z tego może się pan zorientować, że warunki mieszkania i pracy nie są najlepsze. Nawet i pana nie mogę niczym poczęstować, bo musiałbym sam pójść do proboszcza i poprosić o kawę lub herbatę.

            Z księżmi i sprawami w diecezji rozmówca zapoznał się pobieżnie, bo na razie czas mu na to nie pozwolił. Część księży oczywiście zna z poprzedniego okresu pobytu w tej diecezji. Większość jest jednak młodych. Dlatego przyglądają się sobie i badają wzajemnie. Lepiej pozna ich na pewno podczas prowadzonych wizytacji kanonicznych. Będzie ich bardzo dużo, gdyż poprzednicy ze względu na wiek i stan zdrowia zaniedbali te sprawy. Tak więc z nadejściem wiosny większość [czasu] będzie przebywał na wizytacjach w poszczególnych parafiach.

            Z innych spraw związanych z zarządzaniem diecezją znane mu są tylko niektóre wymagające szybkiego rozwiązania. Są to między innymi:

1 Budowa kościoła w Śliwnie. W tej sprawie odwiedziło go już siedem delegacji kilkuosobowych i jedna osoba, która w rozmowie poinformowała, że jest przedstawicielem określonej grupy osób /prawda/. Na podstawie ich wyjaśnień i złożonej informacji przez ks. prałata /P. Maziewski/ rozmówca zamierza zaproponować władzom następujące rozwiązanie:

– prosić o zezwolenie na budowę nowego kościoła na granicy 2 wiosek Śliwna i Konował. W trakcie budowy rozebrać kościół drewniany w Śliwnie i część dobrego materiału wykorzystać do budowy nowego kościoła. Po zakończeniu budowy kościoła przenieść sprzęt liturgiczny z dotychczasowej kaplicy mieszczącej się w remizie strażackiej w Konowałach i obiekt ten przekazać jego właścicielowi;

– prosić o zezwolenie na odprawienie jeden raz w tygodniu /niedziela/ cichą mszę w punkcie katechetycznym w Śliwnie mieszczącym się w plebanii. W takiej sytuacji osoby starsze będą mogły zaspokoić swoje potrzeby religijne na miejscu. Jeżeli władze wyrażą na to zgodę, będzie można zlikwidować dotychczasowe nieporozumienia wiernych z poszczególnych wiosek tej parafii na tle, gdzie ma być budowany kościół. Nadto władze i kuria unikną dotychczasowych delegacji. Dotychczasowy kościół drewniany w Śliwnie został zamknięty decyzją Ministerstwa Budownictwa i Przemysłu Materiałów Budowlanych ze względu na zagrożenie życia ludzkiego.

2 Druga sprawa wymagająca szybkiego rozwiązania, to potrzeba pomieszczeń dla kurii. Zapytałem rozmówcę, czy podtrzymuje projekt w tej sprawie złożony do władz przez wikariusza kapitulnego. Odpowiedział, że to jest niemożliwe z różnych względów:

– po pierwsze jako rządca diecezji winien urzędować przy prokatedrze, a nie przy parafii św. Rocha. Gdyby władze przekazały te pomieszczenia dla potrzeb kurii urządziłby tam tylko biura sądu biskupiego;

– pomieszczeń tych jest mało, bo zaledwie 5-6 pokoi i niemożliwe byłoby urządzić tam biura kurialne i mieszkanie dla rządcy diecezji.

            W tej sprawie zamierza zgłosić inny projekt do władz, a mianowicie:

– przekazanie dla potrzeb kurii pomieszczeń w budynku kościelnym nad kinem „Ton”, które są obecnie zajmowane przez Towarzystwo Wiedzy Powszechnej lub

– przekazanie domu SS. Szarytek, gdzie obecnie mieści się dom dziecka lub przedszkole.

Obydwa wymienione budynki znajdują się w pobliżu prokatedry. W pomieszczeniach jednego z nich można urządzić biura kurialne i mieszkanie dla rządcy diecezji oraz dla służby. Gdyby na taką propozycję władze nie wyraziły zgody będzie prosił o zezwolenie na wybudowanie nowego budynku z przeznaczeniem na biura kurii i mieszkanie dla rządcy diecezji, a także dla pomocnika, który w przyszłości będzie na pewno mianowany.

3 Jest jeszcze następna sprawa, mówił rozmówca, która jest związana w pewnym sensie z dwoma poprzednimi. Otóż otrzymali zawiadomienie od władz, że część placów budowlanych znajdujących się w rejonie parafii św. Rocha będzie niezbędna dla miasta na potrzeby budowlane. W chwili obecnej prowadzone są tam badania terenu /prawda/. Jeżeli władze pójdą na pewne ustępstwa na rzecz kurii, on wyrazi zgodę na dobrowolne odstąpienie terenu na rzecz władz. Dlatego uważa, że to ma związek z dwoma poprzednimi sprawami.

            Poza tym proszę pana, mam problem do rozwiązania dotyczący WSD. Byłem już tam i oglądałem cały teren. Wokół zajmowanego /starego/ budynku przez WSD są wybudowane piękne nowe wysokie budynki i można się zorientować, że w tym rejonie będą dalsze budowy i uporządkowanie terenu. Tak więc za 2-3 lata na pewno władze zmuszone będą nas eksmitować z tego budynku, bo zajdzie potrzeba jego rozbiórki. W związku z tym, żeby uniknąć w przyszłości nieporozumienia między kurią i władzami zamierzam wcześniej prosić o zezwolenie na budowę nowego budynku dla WSD. Zapytany o lokalizację odpowiedział, że jego poprzednicy już zwracali się do władz z tą sprawą i proponowali lokalizację przy prokatedrze, czyli w centrum miasta, na co władze się nie zgadzały. On ma inny plan, bo to, co było proponowane, jego zdaniem nie odpowiada pod budynek na cele WSD. Teren proponowanej lokalizacji jest bowiem bardzo mały i nie można byłoby urządzić placu, który jest wymagany przy nowoczesnym seminarium /urządzenia sportowe i teren spacerowy/. W związku z tym zamierza zwrócić się do władz o zezwolenie na budowę WSD na przedmieściu- Dojlidy. Proponowany teren pod lokalizację przez jego poprzedników przekazałby w drodze dobrowolnej umowy na potrzeby miasta, gdyż, jak się zorientował, władze mają zamiar w przyszłości wybudować tam budynki mieszkalne lub użyteczności publicznej /dom dziecka/.

            Tak więc, jak pan powiedział w poprzednich rozmowach, ze mną jest mnóstwo spraw do załatwienia, które wymagają rozmów z władzami. Wobec tego, zgodnie z tym, co już panu powiedziałem, zamierzam wszystkie sprawy załatwić w drodze rozmów i wzajemnych konsultacji. Gdy władze potraktują to tolerancyjnie i wyrażą zgodę na załatwienie pewnych spraw, on ze swej strony uczyni to samo. Przyjemnie mu też będzie w takim wypadku wydać list pasterski do księży i wiernych informując o tym. Pozwoliłoby mu to w rozmowach z księżmi zwrócić im uwagę, że nic nie należy robić samowolnie, bez zezwolenia władz. Osobiście pragnąłby tego, żeby stosunki między władzami a kurią układały się na płaszczyźnie wzajemnego zrozumienia. Jak to będzie, mówił rozmówca, przyszłość okaże. W dniu 16.04.70 r. pan wojewoda wyznaczył mi wizytę, o którą prosiłem. Nie zamierzam jednak podczas tej wizyty narzekać i prosić o cokolwiek. Zamierzam jedynie złożyć wizytę kurtuazyjną- przedstawić się i powiedzieć, kim jestem i co tu robię. W późniejszym okresie poprosić o następna wizytę i wówczas wyjść z projektami, o których głośno myślałem dziś, a które wymagają jeszcze dopracowania. O innych problemach chętnie porozmawiam z panem, ale nie dziś, bo zamęczyłbym tą rozmową. Budowy zamierza prowadzić skromne ze względu na fundusze i ogrzanie ich.

U w a g i

1 Spotkanie wywołałem telefonicznie. Po zgłoszeniu się zostałem serdecznie powitany i zaproszony do jednego z zajmowanych przez rozmówcę pomieszczeń, gdzie odbyła się rozmowa.

2 Władze są skłonne wydać zezwolenie na budowę kościoła w Śliwnie po uprzednim przestudiowaniu projektu, który do dziś nie jest im znany.

3 Pozostałe propozycje rządcy będą rozpatrywane przez władze po przedłożeniu ich na piśmie.

4 Na zakończenie dyskusji rozmówca wyraził zadowolenie z dotychczasowych rozmów, zapraszał na następne i jednocześnie prosił o zachowanie ich w dyskrecji, żeby w przyszłości nie miał z tego powodu nieprzyjemności.

Wyk. egz. 2                                                         Sporządził:

Egz. nr 1- do teczki „Henryk”

   „   nr 2-                                                                       Józef M A J

Druk. S.K.

– Notatka służbowa dot. rozmowy z kandydatem na t.w. krypt. „Henryk”, Warszawa 19.08.1970 r., Tajne spec. znaczenia

W dniu 19.VIII.1970 r. przeprowadziłem rozmowę z kandydatem na t.w. krypt. „Henryk”. Na wstępie złożyłem mu życzenia imieninowe i wręczyłem upominek, za co serdecznie podziękował podkreślając dobrą pamięć. Po ogólnym powitaniu zapytałem go o stan zdrowia i wypoczynek podczas urlopu. Nadto, jak układa się praca na nowej placówce. Rozmówca podejmując temat powiedział:

1 W drugiej połowie lipca 1970 r. przebywał na urlopie w Krynicy Morskiej. Mieszkał w klasztorze. Nie mógł jednak dobrze wypocząć, gdyż po drugiej stronie ulicy, jak się wyraził, jest młodzieżowa „tanc buda” czynna do godz. 24.00. Na skutek tego mógł u siebie w pokoju bawić się i tańczyć, bo orkiestra była tak hałaśliwa, że dobrze ją było słychać. Zadowolony jednak jest z tego pobytu, gdyż podleczył gardło i dziś może dobrze mówić. Dlatego ze względu na jod może jeszcze w tym roku wybierze się nad morze, ale musi poszukać innego miejsca, gdzie mógłby odpoczywać.

2 Co do pracy na nowej placówce nie jest zbyt zadowolony. Pracy jest dużo i jeszcze więcej kłopotów. Będąc na poprzednim stanowisku także miał kłopoty, ale w porównaniu do dzisiejszych tamte były niczym. Poinformował, że dokonał już wizytacji wielu parafii, co pozwoliło mu zapoznać się z ogólną sytuacją, problematyką i warunkami pracy w parafiach, a także bolączkami każdej z nich. Jeżeli chodzi o kurię, nic się nie zmieniło od ostatniej rozmowy poza tym, że mianował ks. Piotra M. wikariuszem generalnym. Korzystając z jego wypowiedzi zapytałem, dlaczego nie zgłosił się do przewodniczącego prez. WRN, jak to zapowiadał. Odpowiedział, że miał taki zamiar, ale zrezygnował z niego, gdyż:

– po pierwsze do czerwca 1970 r. nie zapoznał się z sytuacją w diecezji i nie miał jeszcze dobrego rozeznania spraw, które zamierza omówić z przewodniczącym,

– po drugie za krótko jest w diecezji i władze nic jeszcze nie wiedziały o jego zachowaniu się. Dlatego chciał lepiej poznać sprawy i problematykę diecezji oraz pozwolić władzom na wstępną ocenę jego rządzenia i postawy w publicznych wystąpieniach.

            W chwili obecnej po rozważeniu wszystkiego jest już przygotowany do rozmowy i zamierza poprosić przewodniczącego o przyjęcie go we wrześniu 1970 r. Podczas tej wizyty będzie prosił o:

– zezwolenie na budowę kościoła na granicy Śliwna i Konował tak, jak już o tym ze mną rozmawiał. Dziś ma jednak lepsze uzasadnienie na ten temat, gdyż osobiście był w Śliwnie i Konowałach, widział, jak wygląda i w jakim stanie jest kaplica w Śliwnie i Konowałach, co pomoże mu w rozmowie z przewodniczącym.

Podczas jego pobytu w tej parafii odwiedziły go delegacje wiernych z poszczególnych wiosek należących do parafii prosząc o podjęcie aktywnych starań u władz o budowę kościoła. Odpowiedział im, że starania takie podejmie w najbliższym okresie, ale ma do nich prośbę, żeby zachowali spokój w tej sprawie i wyrazili zgodę na propozycje kurii /powiedział jakie/- zgodzili się. Nadto, żeby wykonywali solidnie wszystkie obowiązki wobec państwa. Mówiąc to zauważył, że niektórzy wykazali zdziwienie. Dlatego powiedział im „myślicie, że przyjechał biskup demokrata i zamiast dążyć do budowy kościoła, to mówi wam o obowiązku wobec państwa”. Jak widzicie, biskup taki jest, jak wygląda, ale jeżeli chcemy prosić władze o załatwienie określonej sprawy, to musimy być wobec władz w porządku, żeby do nas nie było uwag. W przeciwnym wypadku władze mogą nam powiedzieć „prosicie o załatwienie sprawy dla kościoła, a nie wywiązujecie się z obowiązków wobec państwa”. Uważa, że rozmówcy zrozumieli go, gdyż przyrzekli, że swoje obowiązki wobec państwa wykonują solidnie. Pozostałe sprawy dotyczące tej placówki zamierza omówić z przewodniczącym tak, jak podał w poprzedniej rozmowie z dn. 13.IV.70 r.

Sprawę pomieszczeń dla kurii rozważał jeszcze raz sprawdzając osobiście pomieszczenia budynków, o których mówił. Na podstawie szczegółowego rozeznania stwierdził, że może zaproponować przewodniczącemu dwa warianty rozwiązania tej sprawy i prosić o pozytywne załatwienie.

1 przekazanie dla potrzeb kurii budynku SS. Szarytek, gdzie mieści się dom dziecka. Na urząd kurialny budynek ten odpowiadałby. Nie wie, jakie będzie zdanie władz w tej sprawie, ale osobiście uważa, że budynek ten na dom dziecka nie nadaje się, gdyż jest przy ulicy przelotowej i ze względu na zakłócenia dzieci nie mają tam właściwego wypoczynku.

2 prosić o zezwolenie na budowę nowego budynku /biurowca/ wraz z mieszkaniem dla rządcy diecezji i pomocnika tj. biskupa sufragana.

            Z trzeciego projektu, o którym kiedyś mówił dot. budynku kina „Ton” zmuszony jest zrezygnować, gdyż pomieszczeń tych jest mało. Może dla kurii wystarczyłoby, ale nie miałby pomieszczeń na II instancję sądu biskupiego i mieszkania dla siebie i pomocnika.

            Omówi też sprawę budowy Wyższego Seminarium Duchownego w Dojlidach. Uzasadni tę sprawę w ten sposób, jak omawiał podczas poprzedniej rozmowy, a dodatkowo powie o warunkach, jakie są w dotychczasowym budynku. Przeprowadził bowiem dla siebie badania przez specjalistę budownictwa i stwierdził, że za 2-3 lata budynek będzie się nadawał tylko do rozbiórki. Poza tym w większości pomieszczeń tego budynku znajduje się posadzka betonowa i trudno jest dziś inwestować w to kładąc podłogę, bo byłoby to wyrzuceniem pieniędzy.

            Prócz powyższych spraw zamierza omówić z przewodniczącym Prez. WRN trzy inne sprawy, a mianowicie:

1 Sprawę budynku przy ul. Traugutta 44. Wyjaśnił, że budynek ten został wybudowany przy b. kościele garnizonowym, który pismem został przekazany do użytku parafii i do dziś jest użytkowany. Na budowę ksiądz urzędujący tam uzyskał zezwolenie władz. Połowa tego budynku jest wykończona i użytkowana, zaś druga połowa jest wybudowana na wysokość parteru i dalsze prace zostały przez władze wstrzymane. Mury są nie zabezpieczone, bo nie wolno i pod wpływem warunków atmosferycznych niszczeją. Uważa, że ktoś tu popełnił błąd wstrzymując dalsze prace budowlane, bo gdyby po wykończeniu budowy ksiądz nie wykorzystał tego w sposób uzasadniający dla potrzeb kościoła, to władze miejskie mogłyby to wykorzystać na potrzeby miasta. Ponieważ ksiądz posiada materiał budowlany do ukończenia rozpoczętej budowy będzie prosił przewodniczącego o zezwolenie na jej kontynuowanie.

2 W parafii Janów dekanat Korycin, pow. Sokółka w miejscowości Łubianka jest kaplica, w której odprawiane są nabożeństwa i udzielane inne posługi religijne bez prawa grzebania zmarłych. W miejscowości tej został wydzielony teren z przeznaczeniem na cmentarz i ogrodzony. Władze nie wydały jednak do dziś zezwolenia na grzebanie zmarłych mimo złożenia prośby, a do Janowa jest około 10- 11 km. W okresie zimy 1969/70 w Łubiance zmarła staruszka nie mająca żadnej rodziny i przed śmiercią prosiła o pogrzebanie jej na tym właśnie cmentarzu uzasadniając, że tu prędzej ktoś ze znajomych odwiedzi grób i zapali świeczkę w dniu święta zmarłych. Miejscowi gospodarze wykonując jej wolę pogrzebali ją tam. Ksiądz w tej sprawie nie brał żadnego udziału i nikogo nie inspirował. W tej sprawie będzie usilnie prosił przewodniczącego o pozytywne jej załatwienie.

3 Stwierdził również, że kuria i WSD ma duże zadłużenie finansowe i nie ma możliwości dokonania wpłat. Uważa, że dokonywane przez organ finansowy domiary są nieprawidłowe, bo ja nie mam możliwości dokonania wpłat i zadłużenia rosną. W związku z tym będzie prosił przewodniczącego o prawidłowe uregulowanie tej sprawy /umorzenie/ i wyznaczenie podatku realnego, który można będzie płacić.

            Reasumując powyższe problemy rozmówca wyraził nadzieję, że przewodniczący ze zrozumieniem wysłucha go i obiektywnie rozważy te sprawy, co przyczyniłoby się do poprawienia stosunków władze- kuria. On ze swej strony wykaże też dobrą wolę i chętnie załatwi sprawy, które władze będą miały do niego. Stara się obecnie i będzie to robił nadal tak, żeby swoją osobą i działalnością nie stwarzać kłopotów i zadrażnień. Przeciwnie- będzie robił wszystko, żeby stosunki władze- kuria układały się na płaszczyźnie obopólnego zrozumienia, co umożliwi prawidłowe współżycie. Że to jest możliwe, przekonał się podczas prowadzonych wizytacji w parafiach. Księża są bowiem pozytywnie ustosunkowani do zaleceń władz, chociaż ze strachem to mówili. Uważa, że to dobrze, bo pracując w ten sposób przyczyniają się do pomnażania dorobku państwa. Wiadomo mu też jest, że wielu z księży należy do grona /jak się określa w tym środowisku/ patriotów. On nie zamierza im w tym przeszkadzać, jeżeli będą prawidłowo wykonywać obowiązki duszpasterskie. Wielu z nich jak się orientuje prowadzi księgi inwentarzowe, ale żaden nie pokazał mu tego, a więc on nic na ten temat nie chce wiedzieć. Trudno mu jednak założyć taką księgę w kurii, bo pan rozumie, szybko by to przekazano do episkopatu i nikt mnie wówczas nie obroni. W kurii są jednak księża, którzy na wszystko zwracają uwagę, żeby na czymś, jak mówią, „przyłapać rządcę”. Dlatego musi na to uważać. Osobiście nie widzi nic w tym złego, uważa jednak, że sprawa ta powinna być załatwiona w drodze ustawy sejmowej, bo wówczas nie miałby nikt nic do powiedzenia. Załatwienie tej sprawy w drodze zarządzenia ministra wywołuje szereg komentarzy i podejrzeń, że to jest jakaś pułapka dla kościoła. Jeżeli władze uważają, że nie musi to być w drodze ustawy, a wystarczy zarządzenie ministra trzeba się z tym pogodzić i robić tak, żeby było dobrze.

            Co do patriotów, powiem panu ciekawą rzecz, jak to niektórzy biskupi nieprawidłowo oceniają takich księży. Kiedy byłem w województwie olsztyńskim, znałem kilku takich księży, ale powiem panu o jednym. Jest ksiądz patriota w Mikołajkach. Dobry człowiek i dobry duszpasterz, a bp Drzazga ma zawsze do niego jakieś uwagi. Jadąc na wczasy zatrzymałem się w Olsztynie i od jednego księdza dowiedziałem się ciekawej rzeczy. Otóż bp Drzazga przesłał do władz wojewódzkich wniosek o rozbudowę kaplicy w Mikołajkach. Władze prawdopodobnie zaproponowały mu zamianę tej kaplicy na kościół protestancki /duży obiekt/. Miał odpowiedzieć, że na zamianę nie zgadza się. Jeżeli faktycznie tak zrobił, to popełnił duży błąd zaprzepaszczając dobrą okazję i wydał bardzo krytyczną opinię o sobie. Być może, że nie zgodził się na zamianę, bo on sam nie ma własnego zdania i o najdrobniejszą rzecz pyta kard. Wyszyńskiego. Informuje go też o wszystkim, co załatwia z władzami, nawet to, jeśli otrzyma zatwierdzenie administratora na parafię. Zapytałem rozmówcę, czy nie zachciałby porozmawiać z bp. Drzazgą i wytłumaczyć mu pewne sprawy. Odpowiedział mi, że chętnie by to zrobił, ale z Drzazgą trudno jest na te tematy rozmawiać, bo on wierzy tylko w to, co powie mu kard. Wyszyński. Jemu księża w Olsztynie doradzali w wielu sprawach, jak należy je rozwiązać i mimo nalegań nie posłuchał ich, na czym stracił.

            Inna ciekawostka, to sprawy ekumeniczne. Widzi pan, ja po przybyciu do Białegostoku złożyłem wizytę biskupowi prawosławnemu Nikanorowi i przyjąłem go z rewizytą u siebie. Nie widziałem nic w tym złego, a raczej pozytywnie oceniłem nasze rozmowy. O tym dowiedzieli się inni biskupi w kraju i na ostatniej konferencji episkopatu kilku /nie wymienił nazwisk/ zapytało mnie o tę sprawę, czy to prawda. Gdy potwierdziłem, mieli do mnie zastrzeżenie, że tego nie należy robić, bo w Polsce nie ma warunków na to i poza tym będę uchodził za demokratę, co może spowodować nieprzychylny stosunek kardynała do mnie jako rządcy. Odpowiedziałem im, że tego nie przewiduję, gdyż o tych sprawach była mowa na ostatnim soborze i są w tej mierze określone zalecenia, które biskupi winni realizować. Zgodzili się ze mną.

            W dalszej rozmowie poruszyłem problem pracy duszpasterskiej w archidiecezji. Rozmówca odpowiedział mi, że jeżeli chodzi o tę część, która jest w granicach Polski, to nie ma większych zastrzeżeń, chociaż w różnych parafiach różnie się ta praca kształtuje. Wszystko jest jednak do naprawienia. Co do tej części archidiecezji, która znajduje się w granicach Związku Radzieckiego niewiele może powiedzieć, gdyż nie utrzymuje do chwili obecnej żadnego kontaktu i nie ma takiego zamiaru, mimo że w nominacie na stanowisko rządcy diecezji jest mowa o zainteresowaniu się tym terenem. Nie będzie tego robił, gdyż zamiast poprawić sytuację może ją pogorszyć. Na tym terenie jest mianowany przez Watykan wikariusz kapitulny /nie wymienił nazwiska/ i on załatwia tam wszystkie sprawy. Nie widzi więc potrzeby bliższego zainteresowania się tą sprawą. Jeżeli jednak interesuje to pana, to powiem swoje wrażenia z pobytu tam w 1969 r. Otóż, jak panu wiadomo, pojechałem odwiedzić dalszych krewnych i znajomych. Stąd też wiem, że jest tam sporo czynnych kościołów rzym.-kat., w których księża bez większych trudności prowadzą pracę duszpasterską. Gorzej jest z tym, że są to księża w starszym wieku i za długo już nie popracują. Nic ja tu jednak sam zmienić nie mogę. Widziałem też, że wszystkie kościoły czynne są utrzymane w dobrym stanie, z czego jako kapłan byłem zadowolony. Stwierdziłem też, że tamtejsze władze państwowe pewne sprawy przegapiły, co obecnie przyniosło ujemne skutki. Na przykład kościół studencki przy uniwersytecie w Wilnie zamieniono po wojnie na ośrodek maszynowy, zaś kościół św. Jana na magazyn. Do czasu, kiedy nie propagowano turystyki, wszystko było dobrze. Obecnie ze względu na rozwój turystyki we wszystkich folderach turystycznych podane są te kościoły jako wysokiej klasy zabytki, w których kiedyś koncertował Moniuszko. Przyjeżdżający turyści pytają o te obiekty, gdyż chcieliby je zobaczyć. Wówczas władze zrozumiały, że popełniły błąd w tej sprawie. Podjęły więc decyzję odrestaurowania tych obiektów. Zlikwidowano więc ośrodek maszynowy i magazyn i przystąpiono do ich remontu. Dobrze, że tak się stało, bo to naprawdę zabytki wysokiej klasy, ale wyobraża pan sobie, ile to będzie teraz kosztować ze względu na dość duże zdewastowanie pewnych urządzeń, które przeszkadzały dawnemu użytkownikowi obiektu. Uważam, że decyzja władz o odrestaurowaniu tych obiektów jest słuszna, gdyż ze względu na ich ważność i rozwijającą się turystykę wydatki szybko się zamortyzują. Poza tym prawie wszystkie kościoły w Wilnie są czynne.

            Szkoda mi tylko proszę pana, że ja nie mogę, chociażby chwilowo, bo trudno powiedzieć, jak będzie dalej, wyjechać tam i odwiedzić dawnych znajomych, miejsca, gdzie się wychowywałem, uczyłem i studiowałem. A w ubiegłym roku, po powrocie myślałem o takim wyjeździe. Dziś jest to niemożliwe, bo zdaję sobie sprawę, że nie pozwolono by mi na taki wyjazd. Nawet gdyby władze Polski i Zw. Radzieckiego po określonych zabiegach wyraziły zgodę na wyjazd, to obawiałbym się pojechać, żeby księżom tam pracującym i wiernym nie przysparzać kłopotów. Zdaję sobie bowiem sprawę, że gdybym się tam pokazał w obecnej mojej sytuacji, musiałbym odbyć wiele spotkań i rozmów tak z księżmi, jak też z wiernymi. Mogłoby dojść do organizowania wycieczek na nabożeństwa, które odprawiałbym. Wytworzyłaby się przez to kłopotliwa sytuacja i dla mnie, i dla władz. Księża mogliby też mieć trudności po tym, gdyż można by ich podejrzewać o inspirację, mimo że by tego nie robili. Dociekano by też, jakie sprawy były omawiane podczas różnych spotkań z księżmi i wiernymi. Jakie zalecenia przekazałem do dalszej pracy itp. Żeby tego uniknąć, nie mogę i nie będę prosił o pozwolenie na wyjazd. Muszę panu powiedzieć, że księża wyjeżdżający na ten teren pytają mnie, czy mam coś do przekazania dla kogoś. Może bym i miał, ale tego nie robię, bo chcę uniknąć podejrzeń. Mówię im tylko, żeby przekazali pozdrowienia dla miejscowości, w której będą, bez wskazania określonej osoby.

            Omawiając sprawy diecezji i sytuacji kościoła rzym.-kat. na terenie Zw. Radz. Zapytał, czy jestem zorientowany w sprawie ewentualnych odszkodowań na terenie Polski za majątek pozostawiony przez kościół za granicą. Odpowiedziałem mu, że osoby fizyczne odszkodowanie takie otrzymały. Nie wiem natomiast, czy kościołowi jako osobie prawnej takie odszkodowanie przysługuje. Przeprosił, że zapytał o tę sprawę, stwierdzając jednocześnie, że będzie się starał wyjaśnić sobie ten problem. Poinformowałem, że ja również postaram się o wyjaśnienie tego.

            Dziękując za wizytę prosił, żeby w miarę naszych możliwości powiedzieć, gdzie należy określoną opinię o sprawach, które były przedmiotem rozmowy. Oświadczyłem, że może na to liczyć. W końcowej części dyskusji rozmówca przepraszając mnie, zapytał „czy pan jest faktycznie reprezentantem tej instytucji, w imieniu której występuje i czy nazwisko pana jest takie, jak się pan przedstawił. Chciałbym też wiedzieć, czy nie ma pan w naszych rozmowach jakiegoś ukrytego celu, o czym pan nie mówi. Nie pytałem o to pana podczas pierwszej naszej rozmowy, bo mógłby pan źle o mnie pomyśleć, tym bardziej, że nie pytał pan mnie o dowód”. W związku z tym okazałem rozmówcy legitymację służbową, za co podziękował. Natomiast co do celu naszych rozmów uważam, że jest on jasno określony. Resort ten jako jedno z ogniw administracji państwowej odpowiada za stan bezpieczeństwa i porządku publicznego. W związku z tym zobowiązany jest posiadać na ten temat określoną ilość niezbędnych informacji w celu samodzielnego załatwienia nieprawidłowości lub przekazania określonych informacji dla władz państwowych, które są pomocne w podejmowaniu decyzji. Podziękował za informacje stwierdzając, że dla niego jest to wystarczające.

U w a g i

1 W toku dyskusji rozmówca przypominał, że rozmawia ze mną szczerze niczego nie ukrywając poza sprawami ze spowiedzi. Dlatego prosi mnie o zachowanie naszych rozmów w dyskrecji, a to, co trzeba i należy, określonej osobie przekazać dokonać w sposób nie ujawniający właściwego źródła.

2 Nadal prosi o składanie wizyt i tylko w godzinach wieczornych z wcześniejszym uprzedzeniem, żeby mógł zarezerwować sobie czas na naszą rozmowę.

3 Przekazując prezent imieninowy przyjął go z pewnym zastrzeżeniem stwierdzając, że to krępuje go i prosił, żeby w przyszłości tego nie robić…

– Notatka służbowa dot. rozmowy rozmowa z kandydatem na tw krypt. „Henryk”, Warszawa 23.08.1972 r., Tajne

            Po przybyciu na spotkanie /umówiłem telefonicznie/ „Henryk” powitał mnie bardzo serdecznie pytając, co było przyczyną, że tak długo nie ujawniałem się. Wyjaśniłem, że przez długi okres byłem zajęty innymi sprawami, które nie pozwalały na kontakt z nim /podając sprawę ustalenia sprawców morderstwa Gerharda/. Wyjaśnienie przyjął z zadowoleniem. Następnie stwierdziłem, że w tym okresie „Henryk” dużo podróżował, bo odwiedził Włochy, Niemcy i Węgry /celowo podałem mylnie/, a więc na pewno ma wiele refleksji z tych podróży. Podejmując ten temat „Henryk” wyjaśnił:

1 Wiadomość o wyjeździe na Węgry nie jest prawdziwa. Przebywał bowiem w Rumunii, a przez Węgry tylko przejeżdżał. Wyjazd ten związany był z leczeniem strun głosowych. Podczas miesięcznego pobytu zwiedził szereg miejscowości /był własnym samochodem z kierowcą/. Podobały mu się szczególnie wioski bardzo zadbane i czystko utrzymane.

2 Do Włoch pojechał na beatyfikację o. M. Kolbe. Poza uroczystością zwiedził tylko Monte Cassino. Kilka ostatnich wolnych dni poświęcił opiece księdza pochodzącego z Wilna, a od wyzwolenia przebywającego w Rzymie.

3 W kwietniu 1972 r. jako turysta przebywał przez około 10 dni w NRD. Zwiedził Berlin i inne miasta. To, co widział, ocenił ujemnie, a mianowicie, że brudno, a odnoszenie się do turystów- niechętne. Ogólnie atmosfera zimna.

            W dalszej rozmowie poruszyłem problem stosunków kuria- władze podkreślając jego prawidłową postawę. Władze doceniając to, wydały stosunkowo dużo pozytywnych decyzji w sprawach budowlanych. Tu rozmówca włączył się do dyskusji stwierdzając, że istotnie  1971 r. władze załatwiły pozytywnie 20 wniosków budowlanych, w tym 2 plebanie. W bieżącym roku otrzymał odpowiedź pozytywną na 8 wniosków, w tym budowę jednego kościoła i jednej plebanii. Jest więc bardzo zadowolony z tego, chociaż potrzeb ma więcej. W chwili obecnej zależy mu szczególnie na otrzymaniu zezwolenia na budowę kościoła w Czarnej Białostockiej i budowie kaplicy w miejscowości Nowiny Kosyjerskie parafia Knyszyn, gdzie są wykonane fundamenty, dokumentacja i parafia posiada zgromadzony materiał budowlany. Prócz tego widzi konieczność budowy dwóch kaplic, a to:

1 w miejscowości Lipina, gdzie w poprzednim okresie była kaplica prowizoryczna, która podczas burzy zawaliła się;

2 w parafii Jałówka- miejscowości nie pamiętał, na którą jest zgromadzony materiał budowlany.

            Za najpilniejszą potrzebę budowy obiektów sakralnych uważa Czarną Białostocką i Nowiny Kasjerskie. Rozmówca powiedział również, że po otrzymaniu zezwolenia na budowę kościoła w Czarnej Białostockiej zaproponuje władzom zamianę terenu. Pragnąłby bowiem wybudować kościół przy cmentarzu /teren państwowy/, a w zamian przekazałby władzom teren, na którym znajduje się obecnie prowizoryczna kaplica /teren kościelny/. Jeżeli władze zgodzą się, będzie wdzięczny. Jeżeli nie wyrażą zgody, będzie budował na posiadanym terenie.

            Kolejna sprawa poruszona przez rozmówcę, to zezwolenie na dokończenie budowy budynku kościelnego przy ul. Traugutta w Białymstoku i przejęcie przez władze terenów budowlanych w parafii św. Rocha w Białymstoku. Wyjaśniając szczegóły rozmówca powiedział:

1 Na budowę budynku przy ul. Traugutta urzędujący tam ksiądz uzyskał zezwolenie władz. Połowa tegoż budynku została ukończona i jest użytkowana, zaś druga połowa została wybudowana na wysokość parteru i dalsze prace zostały wstrzymane. Powstrzymaniu budowy władze miejskie złożyły wniosek o wywłaszczenie terenu wraz z budynkiem. Obecnie sprawa ma być rozpatrywana przez sąd. Pokoje uzyskane po ukończeniu budowy zostałyby przeznaczone dla księży emerytów. Sprawę tę rozmówca poruszył podczas rozmowy z przewodniczącym PWRN.

2 Odnośnie wywłaszczenia terenów w parafii św. Rocha „Henryk” wyjaśnił, że nie wyrazi zgody na wywłaszczenie, ale wyrazi zgodę na dobrowolne przekazanie. Prosi jednak o uwzględnienie w planach miasta drogi dojazdowej do kościoła i plebanii w celu dowiezienia opału i dojazdu do kościoła oraz wybudowanie na skarpie boksów samochodowych i budynku gospodarczego, gdyż dotychczasowy będzie rozebrany.

            Mówiąc o w/w sprawach rozmówca stwierdził, że rozwiązanie każdej z nich będzie uzgadniał z władzami i realizował po otrzymaniu zezwolenia. Nie ma bowiem zamiaru postępować tak, jak bp Ignacy Tokarczuk. Dlatego zwraca się do nas z prośbą o przekazanie ciepłego słowa do władz w omawianych sprawach. Uważa bowiem, że władze i służba nasza nie mają uwag odnośnie jego dotychczasowego postępowania. Stara się bowiem układać poprawne stosunki z władzami i zaleca to również księżom. Korzystając z jego wypowiedzi zwróciłem uwagę, że nie wszystko jest tak, jak mówi, bo są również fakty ujemne, a mianowicie:

– będąc na rekolekcjach u oo. Jezuitów w Łodzi między innymi mówił w gronie księży, że rozmowy w sprawie normalizacji stosunków są w impasie, a za tym nie należy czekać na zmianę polityki,

– w sprawie budownictwa powiedział, że władze w Białymstoku mają negatywny stosunek do budowy WSD i usiłują politycznie zastraszyć inżynierów i wykładowców,

– księża Potocki, Kisiel i Trochim podczas głoszonych kazań pozwalają sobie również na podobne sugestie w tym względzie, a zachowanie ks. Sosnowskiego i Pietkuna pozostawia wiele do życzenia.

            Mówiąc o wypowiedziach „Henryka” na terenie Łodzi zauważyłem jego zakłopotanie. Podejmując dyskusję tłumaczył się, że w takim zakresie nie rozmawia nigdy z księżmi w sprawach normalizacji. Zapytany przez księży mógł coś powiedzieć, ale nie w ten sposób. W sprawie budowy WSD na pewno nic nie mówił, gdyż w tej sprawie nie złożył jeszcze wniosku do władz. Owszem, zamierza go złożyć, ale w odpowiednim czasie. Dotychczasowy budynek WSD ulegnie rozbiórce ze względu na rozbudowę miasta. Uważa więc, że sprawa budowy nowego budynku będzie pozytywnie załatwiona. Dlatego przykro mu jest słyszeć takie zarzuty pod jego adresem. Uważa, że celowo ktoś czyni próby przedstawienia go władzom w złym świetle i prosi o nie rozpowszechnianie takich wiadomości.

            W odniesieniu do księży Potockiego, Kisiela i Trochima „Henryk” wyjaśnił, że wiadomo mu jest, iż pierwsi dwaj podczas kazań, a Trochim na naradzie dekanalnej niewłaściwie zachowali się. Dlatego też natychmiast zwrócił im uwagę, że nie życzy sobie tego, a jeśli się to powtórzy w przyszłości, będzie wyciągał wnioski kanoniczne.

W sprawie zachowania się księży Sosnowskiego i Pietkuna podjął już odpowiednie decyzje, a mianowicie:

– ks. Sosnowskiego przeniósł jako wikariusza do parafii Mońki. Ponieważ w określonym terminie nie wykonał dekretu, przypomniał mu o tym w skierowanym do niego piśmie, wyznaczając termin przeniesienia, a jeżeli go nie wykona zostanie suspendowany. Wówczas ks. Sosnowski zgłosił się do „Henryka” i w rozmowie zagroził, że jeżeli dekret nie zostanie cofnięty, on wystąpi ze stanu duchownego. „Henryk” poprosił go, żeby złożył to na piśmie i może wystąpić. Ks. Sosnowski wyszedł zaniepokojony. Po kilku dniach zgłosił się ponownie z prośbą o przedłużenie mu terminu przeniesienia o 4 dni uzasadniając to tym, że nie otrzymał z PKS meblowozu w wyznaczonym czasie;

– ks. Pietkuna, który jest inspiratorem poczynań ks. Sosnowskiego zamierza skierować do określonego zakładu, żeby nie kompromitował jego i księży.

            Uważa, że usunięcie ks. Sosnowskiego i ks. Pietkuna z parafii św. Rocha będzie zakończeniem konfliktu z kurią i władzami.

            W dalszej dyskusji „Henryk” poruszył niżej wymienione sprawy.

1 W 1971 r. WSD zwróciło się do PKS o wynajęcie autokaru na wycieczkę dla kleryków po terenie diecezji. Autokar otrzymali i zwiedzili kilka parafii. Pokazano im również osiągnięcia w budownictwie i gospodarce. Byli z tego bardzo zadowoleni. W 1972 r. WSD zwróciło się również o autokar na wycieczkę do Żelazowej Woli, Niepokalanowa i Warszawy. PKS odmówił wynajęcia autokaru. Proszono  później o autokar do Suchowoli. I tym razem otrzymano odpowiedź odmowną. W związku z tym klerycy pytali rektora, dlaczego nie są realizowane wycieczki zapowiedziane przez niego. Gdy otrzymali odpowiedź, że brak autokaru, nie przyjęli tego do wiadomości mówiąc, że inne WSD organizują takie wycieczki. Wiadomości takie mają od swoich kolegów.

2 Po wyzwoleniu otrzymali od władz kościół ewangelicki w Białymstoku i do dziś użytkują go. Obecnie właściciel tego obiektu /konsystorz w Warszawie/ zwrócił się z prośbą o zawarcie umowy dzierżawnej lub wykupienie. Po sprawdzeniu dokumentów stwierdzono, że właściciel ma prawo do obiektu. W związku z tym podjęto decyzję jego kupna. W tej sprawie zwróci się do Ministerstwa Finansów o zwolnienie go z podatku od nabycia praw majątkowych, a do Urzędu d/s Wyznań o wydanie zaświadczenia, że kuria jest osobą prawną. Prosił o poparcie w tej sprawie.

3 Kilka pokoi w plebanii parafii św. Rocha zajmuje Zrzeszenie Studentów Polskich. Często odbywają się tam różne wieczorki organizowane przez miejscowego przewodniczącego ZSP- nazwiska brak. Nic by nie było w tym dziwnego, gdyby nie było burd z okazji wieczorków. Dlatego pragnie zasygnalizować jeden z takich faktów. Otóż jeszcze przed zakończeniem roku akademickiego zorganizowany został wieczorek, w którym uczestniczył przedstawiciel Centralnego Zarządu ZSP z Warszawy. Podczas tego wieczorku doszło do wybryków chuligańskich. Ponieważ apele o spokój nie odnosiły skutku wezwano funkcjonariuszy MO. Przybyli funkcjonariusze MO zabrali miejscowego przewodniczącego do izby wytrzeźwień, przedstawiciela z Warszawy wylegitymowali i polecili udać się do hotelu, zaś pozostałym polecili się rozejść. Przy tej okazji do lokalu tego udał się jeden z księży, który stwierdził, że pomieszczenia są bardzo zniszczone, brudne, a nawet wyłamane klamki w drzwiach. Prosi by sprawą osób odpowiedzialnych za to zajęły się władze.

                                                                                                                                                                                                                                    M a j

U w a g i

1 W sprawie budownictwa sakralnego poinformowano rozmówcę, że władze administracyjne rozpatrują złożone wnioski, ale wszystkie nie mogą być załatwione w jednym roku. Dlatego należy spokojnie czekać.

2 W sprawie budynku przy ul. Traugutta i drogi dojazdowej oraz przejęcia terenów w parafii św. Rocha obiecałem zainteresować określone władze propozycjami parafii w celu obiektywnego ich rozpatrzenia.

3 Obiecałem poinformować określone władze w sprawie autokarów na wycieczki i lokalu ZSP.

4 Rozmowa odbyła się w pokoju „Henryka”, w którym przyjmuje gości. Termin rozmowy został uzgodniony telefonicznie.

5 Rozmówca był zadowolony z mojego przybycia. Zachowywał się swobodnie i aktywnie uczestniczył w dyskusji. Poczęstował mnie podczas rozmowy kawą i czekoladkami. Zapraszał na dalsze wizyty.

6 Jeden egzemplarz notatki przesłać do Wydz. IV KWMO w Białymstoku w celu wykorzystania

                                                                                                                                M a j

odb. w 2 egz.

1 egz. teczka „Henryka”

2 egz. W. IV Białystok

druk. MJ

– Notatka służbowa ze spotkania z kandydatem na tw krypt. „Henryk”, Warszawa 28.03.1973 r., Tajne, Egz. nr 1

            W dniu 28.03.1973 r. przeprowadziłem rozmowę z kand. na t.w. krypt. „Henryk”. Przedmiotem rozmowy były sprawy:

– budownictwa sakralnego w diecezji,

– budownictwa obiektów parafialnych niezbędnych do funkcjonowania parafii,

– erygowanie nowych parafii w mieście,

– remonty obiektów sakralnych i parafialnych.

            Mówiąc o budownictwie sakralnym „Henryk” poinformował, że otrzymał zezwolenie na budowę kościoła w Czarnej Białostockiej, za co w serdecznych słowach podziękował. Stwierdził jednocześnie, że w dniu 20.03.73 r. do Kier. Wydz. do Spraw Wyznań Prez. WRN udaje się referent do spraw budownictwa w kurii ks. C. Potocki. Będzie on omawiał sprawę lokalizacji kościoła w Czarnej Białostockiej. W rozmowie przedłoży 4 propozycje z pełnym uzasadnieniem, prosząc o załatwienie na jedną wymienioną w punkcie 1 lub 2 wniosku /szkic w załączeniu/. Za pozytywnym załatwieniem pierwszej lub drugiej propozycji przemawiają względy bezpieczeństwa wiernych w dojściu do kościoła i interesy ochrony obiektów państwowych. Kościół bowiem jest obiektem takim, do którego każda osoba, niezależnie od obywatelstwa, ma wstęp. Dlatego też lokalizacja w 3 lub 4 pkcie nie byłaby wskazana. Oczywiście budował będzie w miejscu, na które władze wyrażą zgodę. Prosił jednak o przekazanie określonych sugestii władzom w tym względzie.

            Następnie poinformował, ze złożył wnioski o zezwolenie na budowę kaplic dojazdowych w miejscowości:

            – Nowiny Kasjerskie,

            – Lipina pow. Sokółka

            – Kulesze pow. Mońki

            – Podozierany

Zależy mu bardzo na otrzymaniu zezwolenia na budowę 2 kaplic, a mianowicie w Nowinach Kasjerskich /odległość od kościoła 11- 12 km/ i w Lipinie. Będą to małe kaplice dojazdowe księdza z parafii macierzystej, na co jest zdecydowany złożyć władzom zobowiązanie, że nie będzie tam parafii. Są to bowiem małe miejscowości, które nie byłyby w stanie utrzymać księdza. O zezwolenie na budowę pozostałych 2 kaplic w miejscowości Kulesze i Podozierany będzie prosił w przyszłości. Zamierzenia swoje będzie realizował tylko wówczas, kiedy otrzyma zezwolenie. W Episkopacie mówi się wprawdzie, żeby w tych sprawach naśladować bpa Tokarczuka, ale nie wiem, czy znajdą się tacy naśladowcy, gdyż większość ordynariuszy nie pochwala tego i w diecezjach załatwia te sprawy z władzami wg własnych koncepcji. Do tych i on się zalicza, bo zależy mu na utrzymaniu dobrych stosunków z władzami, załatwiania spraw na płaszczyźnie wzajemnego zrozumienia i nie stwarzania faktów powodujących konflikty. Mówiąc o tych sprawach i bpie Tokarczuku „Henryk” stwierdził, że członkiem episkopatu jest od trzech lat i zapewniał o dużej zmianie w poglądach większości biskupów. Wprawdzie oficjalnie nie występują, ale rozmowy w mniejszym gronie wyraźnie o tym świadczą. Potwierdza to tezę, że nie ma lub prawie nie ma naśladowców bpa Tokarczuka i jego zdaniem nie będzie ich w przyszłości. Wielu zrozumiało, gdzie żyje, kim jest, w jakim środowisku pracuje i dokąd winien zmierzać w swej działalności. „Henryk” poza Tokarczukiem nie wymieniał żadnego nazwiska biskupa. Powiedział tylko „niech mi pan wierzy, że ludzie bardzo się zmieniają, nawet ci, którzy w pewnym okresie popierali Tokarczuka i myśleli o naśladowaniu go”.

            „Henryk” mówiąc o budownictwie sakralnym w przyszłości m.in. powiedział, że kuria przekazuje na potrzeby miasta wiele hektarów terenu. Wskazanym więc byłoby, żeby architekci projektując nowe osiedla przewidzieli również określony teren pod budowę sakralną, żeby w przyszłości inni na nich nie narzekali. Być może, że nie będzie to potrzebne, ale w takim wypadku teren można wykorzystać pod inną budowę. Możliwe, że pan inaczej myśli i ja się z tym zgadzam, ale wie pan, kim ja jestem, więc myślę o tym.

            Kolejną sprawą były problemy budownictwa parafialnego i budynków niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania kurii. W problemie tym „Henryk” skoncentrował swoją uwagę na otrzymaniu zezwolenia na budowę budynku dla WSD /lokalizacja/. W tej sprawie wniosek złożył u władz wojewódzkich kilka lat temu. Posiada na ten cel pewną kwotę dolarów /nie wymienił ile/. Poza tym, gdy otrzyma zezwolenie wyjedzie do USA, gdzie obiecano mu, że udzielą daleko idącej pomocy finansowej. Przypomina ten fakt dlatego, bo zdaje sobie sprawę, że w niedługim okresie czasu władze zalecą wyprowadzenie się z obecnie zajmowanych budynków przez WSD. Wie, że teren, na którym znajdują się obecne budynki, jest przeznaczony na inny cel w związku z rozbudową miasta. Dlatego proszę pana o poinformowanie, kogo należy, że do czasu, kiedy trzeba będzie opuścić posiadane budynki, nowe muszą być gotowe do użytku, żeby można było przenieść sprzęt. Warunki w dotychczasowych pomieszczeniach WSD są b. ciężkie. Podczas rozmowy prosiłem Przewodniczącego WRN o zezwolenie na budowę budynku gospodarczego dla WSD i remont byłego domku należącego do WSD. Odpowiedział mi, że nie ma, o czym mówić, bo w tym rejonie są inne plany. Do tego powiem panu coś więcej. Będąc u ministra Skarżyńskiego ten powiedział mi, że utrzymuje tymczasowość kurii, że księża wspominają czasy wileńskie, a to zmierza do rewizjonizmu. Wytłumaczyłem panu ministrowi, że nie utrzymuję tymczasowości, a prawdą jest, że profesorowie wspominają czasy pracy w WSD w Wilnie. Mieli oni tam bardzo dobre warunki lokalowe, co było korzystne dla nauczania młodej kadry. Tu mając trudne warunki dla siebie i dla alumnów wspominają tamte, ale nie ma to nic wspólnego z rewizjonizmem.

            Druga sprawa z zakresu budownictwa parafialnego to prośba o zezwolenie na budowę budynków gospodarczych w parafii św. Rocha. Władze miejskie zamierzają przejąć w drodze wywłaszczenia około 3 ha terenu należącego do parafii św. Rocha. Kuria proponuje przejęcie tego terenu w dwóch etapach. W pierwszym etapie przejąć 2/3 terenu, w drugim pozostałą część. Propozycja ta uzasadniona jest tym, że na tej pozostałej części w przeszłości był cmentarz i wierni jeszcze zgłaszają zastrzeżenia urządzania tam obiektów rekreacyjno-rozrywkowych /np. kawiarnia/. Władze miejskie nie zagospodarują w przeciągu roku całego terenu. Kuria wyraża zgodę na przekazanie terenu w drodze dobrowolnej umowy, a nie wywłaszczenia. Poza tym kuria i probostwo prosi o zezwolenie na budowę budynku mieszkalno-gospodarczego i garaży. Projekt zagospodarowania mógłby opracować całościowo jeden architekt z uwzględnieniem obiektów dla parafii. Wówczas nie byłoby zastrzeżeń co do ich usytuowania i wyglądu. Należną kwotę za plany parafia zgadza się wpłacić na określone przez władze konto. W tej sprawie przesłał do władz pismo z propozycjami, o których mówił.

            W stojącym od dłuższego czasu budynku mieszkalnym przy ul. Traugutta podjęte zostały prace wykończeniowe. W styczniu komisja budowlana wstrzymała jednak dalsze prace. Następnie władze budowlane przesłały do księdza pismo, że decyzja w sprawie dalszych prac przy wykończeniu budynku zostanie podjęta do /wymieniono datę/. Ponieważ termin minął i decyzji nie przysłano księdzu, dalsze prace zostały ponownie podjęte, gdyż zgodnie z kpa, nie udzielenie odpowiedzi przez władze uznano jako milczącą zgodę. Na budowę tego budynku w ubiegłych latach była wydana zgoda władz.

            Kuria na terenie miasta zamierza erygować 3 nowe parafie pod wezwaniem św. Stanisława, św. Wojciecha i Serca Jezusa. Wnioski w tej sprawie zostały złożone do władz. Kościoły, o których mowa wyżej, są w dobrym stanie za wyjątkiem Serca Jezusa, który jest remontowany obecnie za zgodą władz. Jest więc prośba o poparcie u władz złożonych wniosków.

            Ostatnio kuria uzyskała informacje, że w pobliżu kaplicy św. Małgorzaty, użytkowanej przez kościół prawosławny, znajdującej się w rejonie Kom. Woj. PZPR ma być budowany amfiteatr. Zlokalizowany więc zostanie na b. cmentarzu grzebalnym. Czy to będzie dobrze, „Henryk” ma zastrzeżenia i proponuje w tej sprawie petycję do władz państwowych i kościelnych z prośbą o lokalizację w tym miejscu innego obiektu.

            Następnie „Henryk” poinformował, że rządca diecezji otrzymał zaproszenie o zjawieniu się w 1973 r. w Watykanie w sprawie adlimina. W związku z tym zapytał „czy biskup białostocki może liczyć na otrzymanie paszportu”. Odpowiedziałem twierdząco, że paszport otrzyma. Po mojej odpowiedzi „Henryk” stwierdził, że w 1973 r. zamierza wyjechać za granicę dwukrotnie, a mianowicie:

– w pierwszej połowie roku na uroczystości organizowane w rocznicę koronacji św. Brygidy do Szwecji,

– drugiej połowie roku do Watykanu w sprawie adlimina.

            Będąc we Włoszech odwiedzi również księży z diecezji białostockiej przebywających w Anglii [sic], którzy już kilkakrotnie zapraszali go do złożenia wizyty.

            Po omówieniu w/w problemów „Henryk” prosił, żeby nie traktować poszczególnych spraw jako jego żądań. Mówi ze mną o tych sprawach, bo widzi takie potrzeby. Nie ma jednak zamiaru robić czegokolwiek bez zezwolenia władz. Dlatego prosi o poparcie w postaci powiedzenia ciepłego słowa, gdzie należy. On jednak dotąd będzie czynił wszystko, żeby utrzymać kontakt z władzami i wszystkie sprawy załatwiać na płaszczyźnie wzajemnego zrozumienia, bo tylko ten sposób uważa za właściwy.

U w a g i

1 Mówiąc o sprawach budowlanych „Henryk” powiedział „panie pułkowniku, ale zrobił pan frajdę bpowi Mikołajowi”. Zapytałem, o co chodzi. Odpowiedział, że bp Mikołaj otrzymał zezwolenie na budowę kościoła w Wygodzie. Stwierdziłem, że sprawę załatwiły władze, na co „Henryk”: to ja wiem, ale wiem też, kto ma dużo do powiedzenia w tym względzie. Dodał przy tym, że bp Mikołaj po wyjściu od przewodniczącego Prez. WRN złożył mu wizytę i „tu, w tym gabinecie skakał jak dziecko, tak się cieszył”. W odpowiedzi oświadczyłem, że wykazywane zadowolenie jest związane z tym, że Wygoda jest rodzinną parafią bpa Mikołaja. To prawda, mówił „Henryk”, ale nigdy nie widziałem go tak zadowolonego.

2 Na zakończenie rozmowy „Henryk” powiedział, że ma jeszcze jedną sprawę, która dotyczy mnie i jego. Jest to sprawa wzajemnego zaufania. Wie pan, że od pierwszej naszej rozmowy wzbudził pan we mnie zaufanie. Zdobył je pan swoją otwartością i realną oceną problemów. Pogłębił je później niezawodnością i humorem, a także swobodnym zachowaniem i znajomością problemów. Gdy w ubiegłym roku zwrócił mi pan uwagę na temat mojego pobytu w Łodzi, pomyślałem, że ujawnia się nie tylko ateista, ale oficer bezpieczeństwa, który mimo dyskusji ze mną śledzi każdy mój krok, żeby wykorzystać to przeciwko mnie. Pomyślałem wówczas źle o panu /zamierzałem przerwać nasze rozmowy/. W ostatniej chwili powstrzymałem się i podczas następnych rozmów bacznie obserwowałem pana, śledząc jednocześnie, czy wypowiedzi pana mają lub będą miały pokrycie w praktyce. Wygrał pan. Dziś mówię o tym dlatego, że czuję się winnym wobec pana za złe myśli pod pana adresem. Proszę więc nie obrażać się na mnie. Musiałem to powiedzieć, żeby się wobec pana oficjalnie oczyścić i stwierdzam, że „spadł mi kamień z serca”. Proszę też pamiętać, że jest pan zawsze mile u mnie widziany. Ze swej strony wyjaśniłem, jaki cel miała moja uwaga, z czym „Henryk” zgodził się.

3 „Henryk” mówiąc o zachodzących zmianach w postawie biskupów w pewnej chwili przerwał mówiąc „dość, bo za dużo mówię”. Gdy zauważyłem, że jest to rozmowa między nami, odpowiedział „to prawda, być może w przyszłości wrócimy do tego”.

4 Był bardzo rozżalony, że minister Skarżyński zarzucał mu stwarzanie dogodnych warunków do szerzenia się rewizjonizmu. Przy tym powiedział „pan mnie już dobrze zna, czy zgadza się pan z taką oceną”. Dało się też zauważyć, że moje zaprzeczenie takiej ocenie wyraźnie zadowoliło go.

5 „Henryk” żalił się, że będąc ostatnio u przewodniczącego Prez. WRN, ten zwrócił mu uwagę, że księża zbierają w punktach katechetycznych młodzież pozaszkolną, z którą przeprowadzają pogadanki. Uważa, że jest to uwaga niesłuszna, gdyż w sierpniu 1972 r., podczas rozmowy, przewodniczący zwrócił się z prośbą, żeby księża włączyli się do pracy z młodzieżą w kierunku zwalczania pijaństwa, kradzieży, chuligańskich wybryków itp. Wówczas „Henryk” powiedział „zgoda, ale młodzież tę będziemy zbierać w punktach katechetycznych, bo tylko tam będzie możliwość oddziaływania na nią”. W kościele będziemy o tym mówić, ale efekty będą wówczas, gdy będzie się to robić w małych grupach. Przewodniczący zgodził się z propozycją „Henryka”, a obecnie zwraca uwagę, a więc jakaś niekonsekwencja, mówi „Henryk”. Poza tym prosił, żeby władze poinformować, że właściwy skutek na tym odcinku będzie wtedy, kiedy będziemy rozmawiać z młodzieżą w małych grupach i prelekcje będą się kończyć mszą świętą. Wie, że władze będą miały zastrzeżenia do tego, jeżeli mają zastrzeżenia do samych rozmów. Będą podejrzewać, że z punktu katechetycznego ksiądz zrobi kaplicę. Uważa jednak, że w tej sprawie można się porozumieć i określić warunki i formę prowadzenia prelekcji. Trzeba tylko dobrej woli obydwu stron.

„Henryk” żegnając się zapraszał do składania mu wizyt.

                                                                                   Insp. Wydziału I Dep. IV MSW

 

odb. w 2 egz.                                                                         J. M a j

1 egz. teczka „Henryk”

2 egz. W. IV Białystok

– Notatka służbowa ze spotkania z kandydatem na tw krypt. „Henryk” z 16.05.1973 r., Warszawa 16.05.1973 r., Tajne

            Podczas rozmowy omawiano niżej wymienione problemy:

– praca z księżmi w diecezji,

– budownictwo sakralne i parafialne.

            Mówiąc o pracy księży „Henryk” powiedział: „po objęciu urzędu myślałem, że swoim zachowaniem wszystkich ujmę i podporządkuję swojej woli”. W dużej mierze udało się to zrobić, ale jest to trudny problem. Są tacy- mówił „Henryk”- którzy pomimo rozmów z nimi zachowują się niewłaściwie. Kompromitują przez to siebie i podważają autorytet innym. Na szczęście nie dużo jest tych, których zachowanie jest kompromitujące, a do tego inni nie zwracają na nich uwagi. Przywódcą duchowym rzekomo pokrzywdzonych /ks. Sasinowski i ks. Świetliński/ jest ks. Pietkun. Otoczyli się oni kilkoma osobami świeckimi, których wykorzystują do obrony siebie, bo rzekomo są zagrożeni. Tu rozmówca poruszył sprawę pisania przez ks. Pietkuna i kolportowania przez osoby świeckie paszkwili oczerniających ks. P. Maziewskiego i bpa Gulbinowicza /sprawa znana Sł. Bezp./. Stwierdził, że zażalenia ks. Pietkuna razem z pozostałymi przesyłali też do prymasa i do urzędów watykańskich. Nic im to nie pomogło, bo decyzja co do działalności księży w diecezji należy do ordynariusza i taką odpowiedź otrzymali na swoje zażalenia. Sprawą powielania paszkwili i kolportowania ich zainteresowała się milicja, wyjaśniając, kto udostępnił powielacz. Mówią więc, że oskarżył ich ordynariusz i ks. P. Maziewski.

            Wykorzystując wypowiedzi „Henryka” na temat działalności ks. Pietkuna, podzieliłem jego zdanie, że jest to ksiądz uciążliwy. Wiadomo mi jest, powiedziałem „Henrykowi”, że ks. Pietkun w kwietniu br. przekazał do redakcji „Wolna Europa” swoją ocenę na temat stosunków państwo-kościół. Nie wiem, co ks. Pietkun może powiedzieć na ten temat. Myślę, że niewiele, gdyż jego wiadomości mogą być z zasięgu jednej lub dwóch diecezji i to niedokładne. Ocenę taką mogłaby opracować plenarna konferencja episkopatu, chociaż i ta nie byłaby dokładna, bo jednostronna. Słyszałem, że na ostatniej konferencji był ten problem omawiany. Nie znam szczegółowej dyskusji i podjętych wniosków, bo tam nie byłem. Rozmówca obserwując mnie bacznie roześmiał się mówiąc „jeszcze nie byłem”. Zaraz też zmienił temat dalszej dyskusji, mówiąc, że ma kłopoty z budownictwem. Dlatego też ma prośbę do mnie, żeby udzielić mu pomocy w sprawie:

– lokalizacji kościoła w Czarnej Białostockiej. Chodzi mu o budowę w rejonie pierwszym lub drugim, o czym rozmawiał ze mną podczas spotkania w dniu 28.03.73 r. Stwierdził, że w tej sprawie była w Czarnej Białostockiej komisja mieszana i z tego, co wie, władze skłaniają się do wydania lokalizacji w rejonie trzecim lub czwartym. Jeżeli nie będzie możliwe uzyskanie pierwszego lub drugiego rejonu, przyjmie trzeci i tam będzie budował. Wolałby jednak pierwszy lub drugi;

– uzyskania zezwolenia na budowę kaplic w miejscowości Nowiny Kasierskie i Lipina. W miejscowościach tych wierni bardzo zabiegają o budowę kaplic. Wiąże się to z ich przyrzeczeniem /budowy kaplicy/ z okresu okupacji;

– uzyskania zezwolenia na budowę seminarium, co władze przyrzekały mu jeszcze w 1971 r., a teraz nic się na ten temat nie mówi. Prośbę w tej sprawie złożył w maju 1972 r.

            Zapewniłem rozmówcę zainteresować się interesującymi go sprawami i w miarę możliwości pomóc w załatwieniu ich. Wykorzystując tę problematykę powiedziałem, że w wielu przypadkach władze kościelne po otrzymaniu zezwolenia nie rozpoczynają budowy. Fakt taki zaistniał również w Białymstoku. Przez dłuższy czas zabiegano o zezwolenie na budowę plebanii w parafii Fara. Gdy zezwolenie otrzymano, zwleka się z rozpoczęciem budowy. A może zmieniono przeznaczenie tego budynku? Rozmówca zaskoczony moją wypowiedzią oświadczył, że nie zmieniono przeznaczenia budynku, ale nie ma jeszcze zatwierdzenia planów szczegółowych, gdyż władze zastanawiają się nad wielkością jego kubatury. Wyjaśnił przy tym, że jest to budynek duży, dlatego, że przewiduje się tam:

– trzy mieszkania dla organistów z rodziną,

– trzy mieszkania rodzinne dla zakrystianów,

– mieszkanie dla proboszcza i gosposi oraz jej pomocy,

– mieszkania dla 17 wikariuszy,

– kancelaria parafialna,

– duża sala konferencyjna, z której będzie również korzystała kuria, bo w starym budynku nie ma takiego pomieszczenia,

– duże pomieszczenie zwane refektarzem /ze względu na dużą ilość księży/,

– pomieszczenia na sprzęt liturgiczny, szwalnie, pralnie i suszarnie,

– pomieszczenia na punkty katechetyczne,

– w piwnicach pomieszczenia warsztatowe niezbędne do konserwacji budynków administracyjnych i wnętrza kościoła,

– kilka pomieszczeń na przyjęcie gości /w tym biskupów/ przyjeżdżających z okazji różnych uroczystości kościelnych.

Widzi pan- mówił „Henryk”- że nie planuje się w tym budynku niczego, co byłoby zbędne. Dlatego proszę pana o pomoc w zatwierdzeniu przez władze przedłożonych planów. Zgodziłem się z wypowiedzią rozmówcy dodając, że są jednak fakty opieszałości rozpoczęcia lub realizacji inwestycji. Oczywiście wiem, że władze kościelne inaczej oceniają tę sprawę.

Na plenarnej konferencji episkopatu omawiano tę sprawę mówiąc o trudnościach w otrzymaniu zezwoleń na budowy. Rozmówca ponownie roześmiał się i spokojnie powiedział „istotnie na konferencji omawiano ten problem”. Mówiono o trudnościach w realizacji zezwoleń. Można na ten temat wiele powiedzieć, ale jeszcze nie dziś”.

U w a g i

1 Szczegóły sprawy w odniesieniu do lokalizacji kościoła w Czarnej Białostockiej, budowy kaplic w rejonie Janowszczyzny i budowy seminarium diecezjalnego omówiłem z kierownictwem Wydz. IV w Białymstoku.

2 Szczegółowe omawianie sprawy budowy plebanii Fara jest istotne ze względu na przeznaczenie pomieszczeń. Zamierzenia w tym względzie zostaną sprawdzone przez posiadane jednostki t.w.

3 Gdy mówiłem o problemach omawianych przez konferencję plenarną episkopatu, „Henryk” bacznie zwracał uwagę, co mówię, a dało się odczuć, że na sformułowanie zdań również. Gdy potwierdził omawianie problemu budownictwa, dało się zauważyć chwilę zastanowienia, ale nie podjął dyskusji, kwitując to słowami „jeszcze nie dziś”. Nie podjąłem dalszej dyskusji w tym względzie, gdyż uznałem, że mogłoby to zniweczyć nasze zamierzenia. Z jego wypowiedzi natomiast wnioskować można, że w przyszłości będzie dyskutował na tematy omawiane podczas konferencji episkopatu, ale przy umiejętnym podjęciu problemu. Wnioskuję to na podstawie jego stwierdzenia przy pożegnaniu „panie pułkowniku, serdecznie dziękuję za wizytę, tym bardziej, że była ona bardzo miła, a pan był w wyjątkowym humorze”.

4 W toku rozmowy „Henryk” zgłosił prośbę dot. wyrażenia przez władze zgody na objęcie probostwa przez ks. Malickiego ze względu na duże beneficjum w tej parafii i jego znajomość rolnictwa. Próbował nakłonić innych księży, ale żaden nie przyjął, tłumacząc się brakiem znajomości rolnictwa. Zdaje sobie sprawę, że ks. Malicki nie najchlubniejszej przeszłości, ale za czyny swoje odpokutował. Prosi więc o ponowne rozpatrzenie tej sprawy przez władze.

5 Zgłosił tez prośbę o niestwarzanie mu trudności w załatwieniu sprawy paszportowej w związku z jego wyjazdem do Anglii i Włoch. Nadto wykwaterowanie ob. Wierzbickiego z budynków kościelnych. Władze wydały w tej sprawie decyzję kilka miesięcy temu, a do dziś nie została ona zrealizowana.

            Sprawy poruszone w punkcie 4 i 5 omówiłem z Naczelnikiem Wydziału IV ppłk. J. Panasewiczem.

odb. w 2 egz.                                                                         Insp. Wydziału I Dep. IV MSW

1 egz. teczka „Henryk”

2 egz. W. IV Białystok

                                                                                                          Mjr J. M a j

– Notatka służbowa ze spotkania z kandydatem na tw „Henryk”, Warszawa 13.08.1973 r., Tajne

             Na wstępie rozmowy „Henryk” podzielił się swoimi refleksjami z pobytu w Szwecji. Stwierdził, że widać tam wszędzie ład i porządek, ale widoczna jest też plaga pijaństwa i narkomanii, co jego zdaniem jest bardzo niebezpieczne dla narodu. Uważa, że władze polskie winny zwrócić szczególną uwagę na te problemy. Rozmówca uważa, że poziom życia ludności w Szwecji jest znacznie niższy niż w Polsce. Ocenia to na podstawie skromnego odżywiania się i ubioru.

            W dalszej rozmowie podjąłem temat przygotowania przez episkopat listu pasterskiego do odczytania w dniu 26.08.73 r. na temat systemu szkolnictwa w Polsce. Zwróciłem uwagę na krytyczną treść przygotowywanego listu.

Wyjaśniłem zasady pracy szkół o przedłużonym działaniu i szkół zbiorczych oraz wykładaniu w nich pozytywnej wiedzy. Nadto, że w dokumentach państwowych na temat nauki i wychowania nie ma sformułowań zabraniających katechizacji. Poza tym władze załatwiają pozytywnie wiele różnych wniosków zgłaszanych przez biskupów. Dlatego władzom niezrozumiała jest forma listu i krytyczne jego sformułowania.

            Rozmówca podejmując temat powiedział, że generalnie zgadza się z moimi uwagami. Jako biskup widzi jednak pewne niebezpieczeństwo w odniesieniu do:

– szkół o przedłużonym działaniu- młodzież za długo będzie pracowała umysłowo, bo około 12 godzin. Może to przynieść odmienny skutek od zamierzonego. Z własnego doświadczenia jako b. pedagog wie, że młodzież wieku szkolnym musi mieć czas na „wyżycie” się w sposób kulturalny. W przeciwnym wypadku może dojść do sytuacji, jaka była przed kilku laty nagminnego chuligaństwa;

– szkoły zbiorczej- młodzież dodatkowo będzie tracić więź rodzinną i zainteresowanie zawodem rolnika. Więzy te z czasem będą się rozluźniać, co w przyszłości dla rodziny nie jest korzystne;

– Kościół w obydwu przypadkach będzie miał trudności w organizacji nauczania katechizacji.

            Dobrze by było, żeby władze oświatowe opracowując program dla tych szkół, widziały te problemy i poczyniły próby zaradzenia im.

            Wracając do treści listu rozmówca- po zastrzeżeniu się, że dyskusja jest w cztery oczy- powiedział:

– na temat korekty listu była już dyskusja i wielu biskupów nie zgadza się z jego treścią. Sugerowano stonowanie niektórych sformułowań. Zdawało się, że sugestie biskupów zostały przyjęte. Okazało się, że w poprawionym projekcie nic nie zmieniono;

– musi się pan liczyć z tym, że z oficjalną kontrą przeciwko Stefanowi w takich sprawach żaden z biskupów nie wystąpi. Każdy się obawia, że oficjalne wystąpienie za zdecydowanie odmiennym poglądem będzie powodowało ciągłą zemstę przez okres jego panowania. Nikt takiego kłopotu nie chce sobie robić. Dlatego poza delikatnymi sugestiami biskupi nie mówią nic. W diecezjach prowadzą jednak własną politykę. Nie uważam za konieczne wymieniać ich nazwisk- mówi rozmówca- bo nie mam wątpliwości, że panowie ich znają. Myślę, że nie macie trudności w rozeznaniu, kto jest kim, chociażby ze względu na układy wzajemnych stosunków z władzami, wydawanych zaleceniach i wytycznych dla księży oraz osobiste zachowanie się.

            Mówił pan, że dla władz stanowisko episkopatu w sprawie listu jest niezrozumiałe. Uważam- mówił rozmówca- że władze nie powinny wykazywać zaniepokojenia tą sprawą. Były już przecież listy na ten temat- czy coś się stało?- nic! Wiemy przecież, jak to czytanie odbywa się. Co robią czytający i jak odbierają to słuchacze. A więc jeden list mniej, jeden więcej, niczego nie zmieni. Biskupi zdają sobie z tego sprawę, ale nie przyjmuje tego do wiadomości Stefan- wolno mu. Władze powinny więc realizować swoje zamierzenia i nie przejmować się listem i nie wykazywać zaniepokojenia.

            Mówił pan, że jeżeli dojdzie do konsultacji w tej sprawie, wskazanym jest sugerowanie korekty listu i ewentualne odłożenie czytania lub wycofania go. Podkreślam jeszcze raz, że sugestie takie już były i jeżeli dojdzie do konsultacji, na pewno będą. Żaden z biskupów nie będzie miał jednak wpływu tak na korektę listu, jak też na wycofanie go lub odłożenie czytania. Załatwia te sprawy bp Dąbrowski zgodnie z wolą Stefana.

            W dalszej rozmowie poinformowałem rozmówcę, że ks. Pietkun napisał odwołanie do ministra w sprawie nie otrzymania paszportu. W związku z tym mam podjąć decyzję w tej sprawie i zastanawiam się, jaką? „Henryk” zapytał- dokąd ks. Pietkun zamierza wyjechać. Gdy odpowiedziałem, że do Rzymu, rozmówca gestem twarzy wyraził niezadowolenie. W rozmowie na ten temat powiedział „czuję, że oczekuje pan ode mnie konkretnego stanowiska- wydać lub nie. W mojej sytuacji trudno jest powiedzieć nie. Dlatego też powiem, że jego pobyt w Rzymie nie jest wskazany, bo wie pan, że jest to nieobliczalny. Muszę panu powiedzieć, że jest to człowiek, który do wszystkiego i do wszystkich ma pretensję. Kilka dni temu przyszedł do mnie, żebym mu dał ambonę, ołtarz i konfesjonał /zakazano mu głoszenia kazań i odprawiania mszy w kościele/. Odpowiedziałem mu, że wszyscy księża wiedzą o tym, iż mogą korzystać z pomocy księży zatrudnionych w kurii i WSD. Nie mogę jednak wydać polecenia, żeby księdza zapraszali, a osobistej ambony, ołtarza i konfesjonału to ja też nie mam”.

            Następnie rozmówca poruszył sprawę budownictwa prosząc o pomoc w uzyskaniu zezwolenia na budowę kaplic w miejscowości:

– Lipina i Nowiny Kasierskie. Budowa ta jest związana z przyrzeczeniem wiernych /budowy kaplicy/ z okresu okupacji;

– budowę budynku dla seminarium;

– lokalizacji budowy kościoła w Czarnej Białostockiej.

Poinformowałem, że zainteresuję się w/w sprawami i w miarę możliwości będę się starał pomóc w ich załatwieniu.

U w a g i

            Zainteresować się i wyjaśnić sprawę ks. Stanisława Andrukiewicza- wik. z Grodziska pow. Dąbrowa Białostocka i ks. Stanisława Chomotnik z Moniek.

                                                                                  Insp. Wydziału I Dep. IV MSW   

odb. w 2 egz.                                                                         J. M a j

1 egz. t. pracy „Henryk”

2 egz. W. IV Białystok

– Notatka służbowa ze spotkania z kandydatem na t.w. krypt. „Henryk”, Warszawa 13.02.1974 r., Tajne

            Na wstępie rozmowy „Henryk” wyraził zadowolenie z wyjazdu do Anglii, Francji i Włoch. Opowiedział o swoich wrażeniach z rozmów i zwiedzania:

– Londynu i kilku miejscowości położonych najbliżej w jego sąsiedztwie;

– Paryża, Lourdes i innych miejscowości na trasie do granicy włoskiej.

Sytuację, w jakiej znajdują się księża polscy w zwiedzanych miejscowościach, nie był zachwycony. Żyją oni ubogo, bo środowiska Polonii są małe. Poza tym nie wszyscy są praktykujący.

            W Rzymie przebywał najdłużej, gdyż celem jego przyjazdu do tego miasta było złożenie sprawozdania papieżowi. Zauważyłem, że miał trudne zadanie, gdyż jego poprzednicy, jak się orientuje, takiego sprawozdania nie składali. Rozmówca w replice stwierdził, że zadanie nie było trudne, gdyż prawo kościelne przewiduje, że ordynariusz składa sprawozdanie za okres swojej kadencji. Składał więc sprawozdanie za okres 4 lat. Było ono jednak uciążliwe dlatego, że musiał odwiedzać przewodniczących poszczególnych kongregacji i składać sprawozdanie w zakresie ich zainteresowania np.: powołań kapłańskich, kształcenia kadr, beneficjum, budownictwa kościelnego itp. Po takiej rozmowie, na ogół krótkiej, kierowany był do określonego pracownika kongregacji, któremu złożył dokument na piśmie i odpowiedział na pytania. W rozmowie z przewodniczącym kongregacji d/s seminarium zapytany został o pomieszczenia i warunki WSD. Zmuszony był odpowiedzieć obiektywnie, że warunki są złe, gdyż nie mają budynku dla seminarium. W tej sprawie złożył wniosek do władz, ale odpowiedzi jeszcze nie otrzymał. Tu rozmówca z zażenowaniem stwierdził „mam wrażenie panie pułkowniku, że przed 4 laty dałem się nabrać”. Jeszcze przed moim objęciem diecezji i w późniejszym terminie rozmawiałem z panem na tematy różnych problemów, w tym i budownictwa. Prosiłem pana o pomoc w tych sprawach i wiem, że do tego, co osiągnąłem, przyczynił się pan. Jest to jednak niewiele, bo zezwolenie na:

– kościół w Narewce zostało wydane po spaleniu się starego kościoła,

– kościół w Konowałach zostało wydane, bo kaplica w Śliwnie zagrażała bezpieczeństwu,

– kościół w Czarnej Białostockiej zostało wydane zezwolenie po spaleniu się kaplicy. Otrzymując to zezwolenie prosiłem o względną lokalizację wymieniając trzy warianty. Otrzymałem najgorszy. Przyjąłem i to, bo innej możliwości nie miałem.

Kuria otrzymała kilka zezwoleń na budynki kościelne w poszczególnych parafiach, w tym i w Białymstoku. Uregulowano z władzami szereg innych spraw zaległych a drażliwych. Przez okres swoich rządów wykonywałem tylko to, na co posiadałem zezwolenie władz i zalecałem w ten sam sposób postępować księżom. Czy wszyscy zastosowali się do tego? Na pewno nie. „Miałem z nimi i mam wiele kłopotów. Pragnę tez nadal utrzymywać poprawne stosunki z władzami. Jednak denerwują mnie pewne sprawy np. w 1971 r. przewodniczący Prez. WRN podczas rozmowy obiecał mi wydać zezwolenie na budowę budynku dla WSD, kaplicy w miejscowości Lipina i Nowiny Kasjerskie, wyprowadzić z dotychczasowych pomieszczeń WSD ob. Wierzbickiego. Do dziś sprawy te nie są załatwione i nie jestem pewny, czy zezwolenia te otrzymam. W tym samym czasie władze przejęły kilka, a nawet kilkanaście hektarów ziemi kurialnej na terenie miasta, na co wyraziłem zgodę. Sam byłem przekonany i mówiłem to księżom, że zawsze należy postępować praworządnie, a na pewno władze to docenią. Dziś analizując swoje postępowanie i milczenie władz w poszczególnych sprawach mam wątpliwości, czy cokolwiek otrzymam. Wątpliwość taka zrodziła się u mnie, gdy zacząłem się zastanawiać nad postępowaniem bpa Tokarczuka. Ja wiem i pan wie, jak postępuje bp Tokarczuk, a władze pomimo to legalizują mu nielegalnie wybudowane placówki i wydają zezwolenia na nowe obiekty sakralne. Zastanawiam się więc, a może Tokarczuk ma rację, że tak robi. Niech pan nie myśli, że ja mam zamiar robić tak, jak Tokarczuk. Nie, ja się do tego nie nadaję, ale myśli, że może postępowanie Tokarczuka jest dobre, ciągle wracają. Otrzymanie zezwolenia na budowę kaplicy w miejscowości Lipina i budynku WSD jest dla mnie dziś sprawą prestiżową. Proszę więc pana o pomoc u władz w załatwieniu tych zezwoleń”.

            Podejmując poruszone przez rozmówcę tematy wyjaśniłem mu, że nie można w ten sposób oceniać wydanych zezwoleń na budownictwo i załatwienie wielu innych spraw. Władze doceniają jego postawę, załatwiły- jak sam stwierdza- szereg spraw pozytywnie i mam nadzieję, że jeszcze wiele załatwią, w tym również wyprowadzenie Wierzbickiego. Należy jednak cierpliwie poczekać zgodnie z obranym herbem „cierpliwość i miłość”. Jednocześnie poinformowałem, że będę postulował u władz pozytywne załatwienie jego próśb. Uważam jednak, że po otrzymaniu zezwolenia szybciej należy podejmować prace przygotowawcze związane z budową danego obiektu. Tak- stwierdził rozmówca- mówił mi to pan w odniesieniu do budowy plebanii w parafii Fara. Robiliśmy wszystko, żeby przyspieszyć rozpoczęcie budowy, ale władze bardzo długo nie wydawały decyzji co do kubatury tego budynku. Nie wiem, czy mamy już zgodę na naszą propozycję, ale wiosną rozpoczniemy budowę.

            Dalsza sprawa i kłopoty z tym związane, to ks. Zabielski i ks. Laskowski. Pragnę panu wyjaśnić te sprawy i moje stanowisko:

1 Ks. Zabielski zgłosił się do mnie- mówił rozmówca- i oświadczył, że przebywa od dłuższego czasu na terenie diecezji. Ma w Sobolewie swoją posiadłość, na której rozpoczął budowę domu prywatnego. Uprzedziłem go wówczas, że na wszelkiego typu budowę musi uzyskać zezwolenie władz. Jeżeli takiego nie ma, może mieć w przyszłości kłopoty. Poza tym na budowę domu musi uzyskać zgodę prowincjała, żeby nie wszedł w kolizję z przepisami kościelnymi dotyczącymi ubóstwa a obowiązującymi zakony. Podczas tej rozmowy ks. Zabielski prosił o przyjęcie go do diecezji. Odpowiedziałem, że przyjąć nie mogę, gdyż mam wystarczającą ilość księży diecezjalnych. Jesienią 1973 r. ks. Zabielski zgłosił się po raz drugi informując, że oprócz domu buduje stolarnię. Gdy to usłyszałem, pomyślałem sobie „próbuje ptaszek uwić sobie gniazdko”. Oświadczyłem, że co robi jest jego prywatną sprawą, jeżeli prowincjał wyraził zgodę. Odpowiedział, że posiada zgodę prowincjała. Ostrzegłem go również, że nie może liczyć na moje zezwolenie co do ewentualnego zorganizowania placówki zakonnej w Sobolewie.

Wiem, że ks. Zabielski w swojej działalności i postępowaniu naruszył przepisy prawne i za to winien odpowiadać przed sądem. Zdaniem rozmówcy umieszczenie go w szpitalu jako psychicznie chorego jest problematyczne. Posiada bowiem wiadomości, że ks. Zabielski jest zdrowy. Nie wierz też w groźbę ks. Zabielskiego /samospalenia się/. Niepotrzebne jest też pilnowanie ks. Zabielskiego w szpitalu przez milicjantów. Wiadomości te posiada od ludzi, którzy pracują w szpitalu i od dłuższego czasu znają ks. Zabielskiego, gdyż w okolicznych parafiach w pobliżu Choroszczy głosił nauki misyjne. Sprawę z ks. Zabielskim władze powinny załatwić roztropnie, by nie stwarzać dalszych kłopotów. Ludność Grabówki jest bowiem poruszona tym faktem i zaczyna myśleć o tym, żeby w wiosce mieć kaplicę. Dlatego władze powinny podjąć szybko decyzję co do wykupienia lub wywłaszczenia majątku ks. Zabielskiego oraz decyzję co do jego odpowiedzialności.

W tej sprawie kilkakrotnie byłem wzywany do wojewody, bo wydałem protest i zgodziłem się na opiekę kanoniczną. Nie wszystko panu wojewodzie mogłem powiedzieć, bo nie wiem, czy zechciałby to zrozumieć.

Panu wyjaśniam, że napisanie protestu i przyjęcie opieki kanonicznej nastąpiło na polecenie prymasa. Ponieważ było to polecenie, protest jest więc lakoniczny a zgoda na opiekę tylko kanoniczną /bo ja aresztu nie mam/.

W sprawie tej starałem się zachować spokój i niczego nie czynić, co mogłoby wpłynąć na pogorszenie stosunków kuria- władze.

Dziś mogę panu powiedzieć, że ks. Zabielski w swoich założeniach planował zorganizowanie placówki zakonnej, gdyż cała działalność jego na to wskazuje. Poza tym w 1973 r. zgłosiło się do mnie kilku prowincjałów z propozycją zorganizowania w diecezji placówek zakonnych, w tym również na terenie Białegostoku. Jeden z nich zgłosił propozycję, żeby oddać do dyspozycji zakonu kościół św. Wojciecha wraz z budynkami. Wszystkim zgłaszającym się oświadczyłem, że mam wystarczającą ilość księży diecezjalnych i nigdy nie zgodzę się na organizację placówek zakonnych w diecezji.

2 Ks. Laskowski bez porozumienia się z biskupem ogłosił wiernym Suchowoli, że w określonym dniu przyjedzie biskup poświęcić kaplicę. Wierni zebrali pieniądze i przygotowali przyjęcie. Biskup nie przyjechał, bo żadnej kaplicy nie było. Sprawa dotyczyła punktu katechetycznego. Spowodowało to wiele nieporozumień i kłopotu dla biskupa. Ks. Laskowski został więc odwołany z Suchowoli, ale nie zgodził się na przeniesienie do innej parafii. Biskup zatrzymał go więc w kurii i umieścił w pokoju gościnnym. Laskowski wykorzystując tę sytuację rozpowszechnił wśród księży i wiernych wiadomość, jakoby został doradcą biskupa i kanonikiem kapituły. Księża w to nie wierzą, ale wśród wiernych wytwarza się nieporozumienie. Rozmówca osobiście uważa, że ks. Laskowski jest człowiekiem zachwianym psychicznie na tle emocjonalnym. Na skutek wytworzonych nieporozumień przez ks. Laskowskiego władze ukarały wiernych. Rozmówca uważa, że w tej sprawie winien być ukarany ks. Laskowski jako inspirator. Karanie ludzi uważa za niesłuszne, gdyż prowadzi to do niezadowolenia. Zdaniem rozmówcy władze w tych sprawach winny podejmować decyzje bardzo rozsądnie, żeby nie zrażać ludzi.

            W dalszej rozmowie podjąłem temat wizyty arcybpa Casaroli w Polsce. Rozmówca- po wysłuchaniu mnie- oświadczył:

– na pewno ma pan rację eksponując oprawę i pozytywy wizyty;

– w przeciwieństwie do pana, ja nie jestem takim optymistą co do szybkiej normalizacji stosunków;

– jestem za dialogiem i dobrze się stało, że został on podjęty między Rządem i Watykanem. Jest to jednak początek całej sprawy i będzie wymagał czasu i wielu rozmów na różnych szczeblach.

Nie mogę jednak ustosunkować się do tego problemu, bo nie posiadam wystarczającej ilości wiedzy w tym względzie.

Trudno mi też odpowiedzieć panu, co do wyjazdu kard. Wyszyńskiego z Warszawy czy notatki prasowej w sprawie kard. Mindszenty’ego.

U w a g i

            Podczas rozmowy wyczuwało się rozżalenie rozmówcy, że  pomimo przyrzeczeń władz nie otrzymał zezwoleń na złożone wnioski. Nie wykazywał przy tym zdenerwowania. Prosił bardzo o pomoc w uzyskaniu zezwolenia na budowę kaplicy w miejscowości Lipina oraz budynku dla WSD i wyprowadzenie z budynków kościelnych ob. Wierzbickiego. Podkreślał, że dla niego są to prestiżowe sprawy.

                                                                                   St. insp. Wydziału I Dep. IV MSW

odb. w 2 egz.                                                                                     J. M a j

1 egz. t. pr. „Henryk”

2 egz. W. IV Białystok

– Notatka służbowa z rozmowy z kandydatem na t.w. krypt. „Henryk”, Warszawa 26.05.1975 r., Tajne, Egz. pojedynczy

            Na wstępie rozmowy złożyłem „Henrykowi” gratulacje z okazji mianowania przewodniczącym komisji duszpasterstwa akademickiego. W odpowiedzi „Henryk” stwierdził, że powinien złożyć mu kondolencje. Wiąże się to z ogromem obowiązków i przysparza kłopotów. A tych ma sporo w diecezji. Przewodniczący Kurowski podczas rozmów obiecał zezwolenie na budowę kaplicy w miejscowości Lipina i anulowanie kary grzywny księdzu i właścicielowi punktu katechetycznego w Lipinie. Do dziś nie otrzymał określonych dokumentów w tej sprawie. Ma obawę, czy otrzyma, ponieważ Kurowski już wyjechał. Sytuacja w tej miejscowości nie jest korzystna a ukaranie księdza grzywną za odprawienie mszy w punkcie katechetycznym i właściciela budynku drażni ludzi. Dlatego nie wiem, czy nie ma racji bp Tokarczuk. Ja nie jestem z tych ludzi. Jestem cierpliwy, ale nie wiem, czy uda mi się załatwiać minimum zgodnie z przepisami.

            Załatwiono wreszcie lokalizację kościoła w Czarnej Białostockiej, ale architektura nie wydaje zezwolenia na rozpoczęcie budowy.

Ostatnio zażądano od kurii zaświadczenia o stanie budynków sąsiadujących z planowaną budową kościoła, które należą do Dyrekcji Lasów Państwowych. Dyrekcja nie zgadza się na wydanie zaświadczenia, bo sąsiadujące budynki to obory koszarowe z I-szej wojny światowej przerobione na mieszkania dla Służby Leśnej. Budynki te nadają się do rozbiórki. Tak więc, cała sprawa zawisła. „Henryk” prosił o pomoc w tej sprawie.

            Nie załatwiono do dziś lokalizacji kaplicy w Kuleszach. Nie załatwiono również zezwolenia na budowę budynku dla WSD, pomimo że w dotychczas zajmowanym /starym/ pękają ściany i grozi [to] niebezpieczeństwem zawalenia się. W tej sprawie poza komisją, która stwierdziła pęknięcia, nic więcej się nie robi, a nawet na czasowe umocnienie ścian potrzebne jest zezwolenie.

            Następna sprawa, która nie została załatwiona, to zezwolenie na budowę budynku parafialnego w parafii Rocha.

            Sprawy te, jak stwierdza „Henryk”, omawiane były na spotkaniu z przewodniczącym Kurowskim. Podczas tej rozmowy „Henryk” otrzymał zapewnienie, że wszystkie te sprawy z wyjątkiem budynku dla WSD będą w 1975 r. załatwiane. Do dziś nie otrzymał jednak żadnych dokumentów. Sprawa WSD ma być rozpatrzona oddzielnie.

            Poza tym „Henryk” mówił o wyjeździe ks. Pietkuna do Rzymu na kongres mariologiczny wykazując z tego powodu niezadowolenie pod adresem władz centralnych, gdyż te wyraziły zgodę na wydanie paszportu po odwołaniu ks. Pietkuna.

            Poinformował również, że w lipcu 1975 r. wyjeżdża do Rzymu z okazji roku świętego.

            Na zakończenie spotkania poinformowałem „Henryka”, że wyjeżdżam na placówkę za granicę i proponuję zapoznanie z moim przełożonym w celu kontynuacji rozmów. Po uzgodnieniu sprawy podałem „Henrykowi” nazwisko. Stwierdził bowiem, że nie jest konieczny ponowny przyjazd. Wystarczy, gdy przełożony uprzedzi telefonicznie swoją wizytę [sic] podając nazwisko.

UWAGI

Uważam, że przed podjęciem rozmowy z „Henrykiem” wskazane jest spowodowanie załatwienia sprawy Lipina, Czarnej Białostockiej, Kuleszy i Rocha. W sprawach tych są już decyzje. Chodzi o to, żeby „Henryk” otrzymał na ten temat określone dokumenty. Załatwienie tych spraw spowoduje jego przyjazne ustawienie się w dalszych rozmowach.

Wyk. 1 egz.                                                                                        J. MAJ

– Notatka dot. rozmowy operacyjnej z biskupem Gulbinowiczem, Warszawa 15.10.1975 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. pojedynczy

            Rozmowę przeprowadziłem w dniu 13.X. br. Trwała około 2,5 godz. Głównym jej celem było zaproszenie bpa na rozmowę do Warszawy, w której miał uczestniczyć Dyrektor Departamentu IV.

            Początkowo biskup zaczął się użalać na niekonsekwencję władz w sprawie budownictwa. Otrzymał wiosną br. zapewnienie, że dostanie zezwolenie na budowę kaplicy w Lipinie, były powiat Sokółka /12 km od kościoła/, a w trakcie ostatniej rozmowy wojewoda zakomunikował mu, że sprawa będzie załatwiona w terminie późniejszym.

Ponieważ stanowisko władz wojewódzkich uległo zmianie i postanowiono dać zezwolenie, zakomunikowałem to biskupowi. Oświadczył, że nie wierzy, dokąd nie będzie miał decyzji na piśmie.

            Następnie wyjaśniłem główny cel przyjazdu. Oświadczyłem, że chciałby z nim rozmawiać członek kierownictwa MSW. Rozmowa dotyczyć będzie spraw związanych z jego osobą i będzie się odbywała za wiedzą czynników politycznych. Chciałem go w związku z tym w imieniu rozmówcy uprzejmie zaprosić do Warszawy. Biskup zapytał, co będzie konkretnie tematem rozmowy. Odpowiedziałem, że odniosłem wrażenie, że rozmówca chce przedstawić problem osobiście. Z tego, co ja się orientuję, nie będzie tematów przykrych, ani stawiających go w kłopotliwej sytuacji. Jest więc prośba, by zechciał skorzystać z zaproszenia. Biskup zażartował, że jeśli tyle wiem, to wiem z pewnością wszystko. Wyjaśniłem, [że] jest to ten szczebel rozmowy, że nie chciałbym niczego uprzedzać. Mógłbym bowiem poinformować go nieściśle.

            W odpowiedzi przedstawił następujące stanowisko:

– nie będę decydować się na wyjazd nie znając przedmiotu rozmowy,

– nie ma tajemnic, które nie zostałyby wcześniej lub później ujawnione. Nie może więc ponosić ryzyka, nie znając tematu rozmowy. Zażartował nawet „może tu u mnie jest podsłuch i cała rozmowa jest nagrywana”. Obawę tę zbyłem żartobliwie.,

– w zasadzie, jeśli wyjeżdża, to towarzyszy mu ktoś z księży. Wyjazd samemu mógłby wywołać jakieś domysły. Dodał „wie pan, jacy księża są dociekliwi i jak lubią plotkować”.

            Próbowałem przekonać, aby skorzystał z zaproszenia. W Warszawie są bowiem znacznie większe możliwości, by rozmowa odbyła się z zapewnieniem koniecznych dla niej warunków.

            Biskup podtrzymał jednak swoje stanowisko.

            W odpowiedzi oświadczyłem, że przekażę jego obiekcje i zastrzeżenia. Zapytałem, czy jeśli rozmówca w tej sytuacji zechciałby złożyć wizytę u niego, może liczyć na przyjęcie. Biskup oświadczył, że oczywiście, jak najbardziej chętnie widzi u siebie.

            Dodał na zakończenie tego, że jeżeli jednak tematem rozmówcy byłyby kwestie, wobec których musiałby powiedzieć zdecydowanie nie, lepiej byłoby, aby taka rozmowa nie miała miejsca. Nie chciałby bowiem, aby pozostawiła jakieś nieprzyjemne wrażenie. Dodałem, iż nie sądzę, by musiało dojść do takiej sytuacji.

            Uzgodniono termin rozmowy na piątek godz. 1400, ustalając, że potwierdzony zostanie on jeszcze telefonicznie.

            Biskup zażartował, że zabiłem mu potężnego klina. Odpowiedziałem, że można go bardzo łatwo wyjąć. Zażartował, że powinien zastosować wobec mnie średniowieczną metodę. Zamknąć wszystkie drzwi i trzymać dotąd, aż powiem całą prawdę.

            W toku rozmowy biskup kilkakrotnie podkreślał swoją lojalność, gotowość poprawnego układania stosunków. Zapewniał, że nie chce konfliktów. Uważa, że każdy na swoim odcinku może i powinien dobrze służyć narodowi.

            Interesował się pożarami w Warszawie, mówiąc, że wg krążących pogłosek, jest to celowe działanie, będące wynikiem, jak to określił, „walk frakcyjnych”.

Wyjaśniłem, że pożary mają miejsce nie tylko u nas i że pod względem szkód pożary, jakie miały miejsce w Warszawie, nie są największe, z tych które zdarzyły się w ostatnich latach w naszym kraju, a o których informowała prasa. Dodano im tylko pod wpływem audycji „W.E.” sensacyjnego posmaku. Podobna atmosfera towarzyszyła zresztą np. pożarowi w Drukarni Domu Słowa Polskiego, a po zakończeniu śledztwa okazało się, że przyczyną było zwykłe niedbalstwo pracownika.

Wyk. w 1 egz.

Opr. Cz.W.                                                       NACZELNIK WYDZ. I DEP. IV MSW

Druk: /0112/JK

                                                                                              /ppłk mgr Cz. WIEJAK/

– Notatka z rozmowy operacyjnej z biskupem G.H., Warszawa 20.01.1976 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. pojedynczy

            W dniu dzisiejszym przeprowadzona została przez gen. Straszewskiego kolejna rozmowa z bpem G.H., w której uczestniczyłem również i ja.

            Zgodnie z ustaleniami, jakie miały miejsce podczas rozmowy odbytej w Warszawie dnia 9.I.1976 r. biskup zadzwonił w dniu 16.I br. prosząc o złożenie mu wizyty w jego dotychczasowej rezydencji w dniu 20.I.76 r.

            Wizyta nasza zorganizowana została z zachowaniem pełnej dyskrecji. Miała ona miejsce w godz. 18- 21.00. Podczas naszej obecności w obiekcie nie było żadnego z księży, a jedynie zaufana zakonnica obsługująca przy stole. Mimo zapowiedzi nie był też obecny ks. Głódź- zaufany bpa, który przywoził go na rozmowę do Studzienicznej i do Lublina.

            Rozmowa, podobnie jak poprzednio, była bardzo swobodna i nie wyczuwało się, by nominacja spowodowała zmianę stosunku do nas.

            Z całokształtu rozmowy na uwagę zasługuje kilka charakterystycznych momentów:

– mówiąc o swojej pierwszej wizycie we Wrocławiu biskup oświadczył, iż wyczuł, że niektórzy chcą, aby tańczył pod takt ich muzyki, ale, jak oświadczył, nie ma ucha wrażliwego na takie melodie. Stanowisko takie może mieć istotne znaczenie, albowiem w Warszawie ustawiono bpa Marka, by był pierwszym doradcą nowego ordynariusza i czuwał nad jego poczynaniami. Może to więc oznaczać, że bp G.H. zachowa na nowym miejscu dużą niezależność od Wyszyńskiego i Dąbrowskiego;

– w trakcie rozmowy na temat nowych problemów i trudności, jakie mogą wystąpić na nowym miejscu, bp żartobliwie z sympatią oświadczył „dobrze, że chociaż wiem, komu i jakiej instytucji to wszystko zawdzięczam”;

– podczas kolacji bp wzniósł oficjalny toast, w którym zawarł następujące myśli- cieszy się, że może gościć przedstawicieli władz, wizyta nasza sprawia mu dużą satysfakcję, cieszy go fakt, że przy stole, przy którym przyjmowani byli arcybiskupi i kardynałowie, może dzisiaj gościć Generała- jest człowiekiem dialogu i będzie starał się działać w duchu wzajemnego zrozumienia i poszanowania władz, jest Polakiem i patriotą, widzi wiele problemów, w rozwiązywaniu których Państwo i Kościół mogą ściśle współdziałać- liczy, że jego postawa znajdzie zrozumienie u władz państwowych i będzie z tego bardzo rad;

– ani w trakcie rozmowy, ani też w oficjalnym toaście nie wspomniał o zobowiązaniach, jakie wynikają z uchwał Episkopatu czy też z lojalności wobec Wyszyńskiego- wszystkie problemy stawiał w swoim imieniu;

– w trakcie kolacji, w nawiązaniu do poprzedniej rozmowy, zaprosiliśmy go do złożenia nam wizyty w Warszawie w prywatnym mieszkaniu- biskup początkowo miał opory, mówił, że trudno mu składać wizyty w nieznanym miejscu, że zbyt dużo ludzi będzie o tym wiedziało, że już składał nam wizytę w Lublinie itp. Gdy zapewniliśmy go, że poza nami nikt nie będzie obecny, ani też nikt nie będzie dodatkowo wtajemniczony, zgodził się na propozycję, sugerując jedynie, by odłożyć ją na okres po świętach wielkanocnych, gdyż- jak oświadczył- początkowo na wszystkie momenty jego zachowania będzie zwracana uwaga, później będzie wielki post [sic];

– biskup wykluczył zasadniczo możliwość spotkania się z nim we Wrocławiu, gdyż- jak się wyraził- aby się tam do niego dostać, trzeba się będzie opowiadać zbyt wielu ludziom.

            Biskup miał żal, że jego nominacja i odejście nie spotkały się z żadną reakcją ze strony miejscowych władz wojewódzkich.

            Po wyjaśnieniu sprawy okazało się, że wojewoda wysłał pismo gratulacyjne w dniu 11 stycznia, ale skierowane zostało ono do Wrocławia. Następnie wojewoda wyjechał do sanatorium i już nie kontaktował się z nim /wraca dopiero 3 lutego/.

            W trakcie naszej wizyty biskup był niezwykle uprzejmy, gościnny i starał się swoim zachowaniem nas bardzo honorować.

                                                                              NACZELNIK WYDZ. I DEP. IV MSW

odb. w 1 egz.                                                                         Ppłk mgr Cz. W I E J A K

druk. MJ/00453

– Notatka dot. rozmowy z arcybiskupem Gulbinowiczem, Warszawa 28.10.1976 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. pojedynczy

            Była to pierwsza rozmowa z wym. od chwili wyjścia z Białegostoku i otrzymania nominacji na Wrocław. Podczas ostatniej wizyty, jaką Gen. Straszewski i ja złożyliśmy mu w Białymstoku wysunięta została propozycja zrewanżowania się przez nas za miłą gościnę i spotkania się w Warszawie bądź innym odpowiednim miejscu. Abp Gulbinowicz aczkolwiek bez dawania jednoznacznej odpowiedzi propozycję przyjął zastrzegając jednak, że nie może to nastąpić szybko, gdyż idzie na nowe, nieznane miejsce i musi poświęcić wiele czasu na poznanie sytuacji.

            Na rozmowę umówiłem się telefonicznie starając się tak ustawić propozycję, by z konieczności odbyła się ona w jego prywatnej rezydencji. Arcbp Gulbinowicz oświadczył jednak, że jego poprzednik nie miał w zwyczaju przyjmować w rezydencji, a on nie chciałby tej tradycji naruszać. Zaproponował, by złożyć mu wizytę w kurii. Prosił przy tym, aby się przy wejściu nie przedstawiać, gdyż on już komu i co trzeba powie. Wysunął też propozycję, by złożyć wizytę o godz. 9.30, gdyż wówczas nie ma jeszcze przyjęć interesantów i nikt nie będzie przeszkadzał.

            Faktycznie o godz. 9.30 w wejściu oczekiwała siostra zakonna i na oświadczenie moje, że jestem umówiony, zaprowadziła do gabinetu.

            Rozmowa trwała 1 godz. 10 min. Po wymianie kilku ogólnych zwrotów przekazałem pozdrowienia od generała i nawiązując do naszej wizyty w Białymstoku zaproponowałem w imieniu generała i własnym złożenie nam wizyty w Warszawie. Arcbp Gulbinowicz zareagował dosyć szybko oświadczając, że w tym roku to będzie niestety niemożliwe i że trzeba tę sprawę odłożyć. Jako argument podał zapoznawanie się z diecezją, dużo wyjazdów, przeciążenie pracą i kompletny brak czasu dla siebie. Próbowałem sugerować, że może istniałaby jakaś możliwość przy okazji bytności w Warszawie. Oświadczył, że będzie co prawda w Warszawie w dniach 22- 25 listopada br. z okazji obrad Konferencji Episkopatu, ale przyjedzie wieczorem i będzie zmęczony, a po obradach musi zaraz wracać. Innych okazji pobytu w Warszawie nie spodziewa się.

            Następnie rozmowę skierował na temat aktualnej sytuacji w kraju. Podkreślał b. mocno, że istnieje duże, grożące wybuchem napięcie i władze powinny podjąć jakieś kroki, by to rozładować. Mówił o tym, nie tyle w formie krytyki, ile z jakąś troską. Próbowałem niektóre rzeczy naświetlać mówiąc, że wiele kroków zostało podjętych, ale trzeba trochę czasu, by dały rezultaty.

            Pozytywnie ocenił stosunki z miejscowymi władzami powtarzając swoje dotychczasowe sformułowania, że nie chce przysparzać kłopotów i wywoływać konfliktów i dlatego, dokąd może, prosi. Podkreślił, że nie zamierza wysuwać żadnych wygórowanych żądań, ale to, o co prosi, jest już naprawdę konieczne. Zwrócił się też do mnie z prośbą o pomoc w uzyskaniu zezwolenia na budowę kościoła we Wrocławiu na osiedlu Legnicka oraz w 3 innych sprawach z woj. jeleniogórskiego, ale już drobnych nie mających istotniejszego znaczenia /Szklarska Poręba, Jeżów, Podgórzyn/. Obiecałem zainteresowanie się i powiadomienie o wynikach. Wyraził oburzenie, że „Caritas” nadużył jego zaufania publikując bez uprzedzenia jego odpowiedź na złożone mu z okazji nominacji życzenia i sugerując jakoby popierał on zrzeszenie. Oświadczył, że chyba nikomu nie zależy, aby został zaszufladkowany.

Podkreślił, że mimo iż oczywiście działalności „Caritasu” nie aprobuje, ale traktował zarząd jak ludzi, z szacunkiem i dlatego odpowiedział na życzenia- w tej chwili już tego więcej nie uczyni.

Pod koniec rozmowy jeszcze raz wróciłem do propozycji. Arcybiskup odpowiedział, bym przekazał Generałowi podziękowania za pamięć i zapewnił, że nic się nie zmieniło. Użył sformułowania, że w obecnej sytuacji nie najważniejsze jest, czy dojdzie do spotkania. W konkluzji ustaliliśmy, że wrócimy do tej sprawy na początku przyszłego roku.

Wychodząc zapewniłem go, że w kurii, ani diecezji nikt mnie nie zna, nie rozmawiałem tu z żadnym z księży i pierwszy raz jestem w obrębie tych obiektów /co jest zgodne z prawdą/. Arcybiskup odpowiedział, że to dobrze i prosił, aby na przyszłość też się nie przedstawiać.

Jeżeli chodzi o ogólną atmosferę wizyty, to zachowywał się podobnie, jak podczas rozmów w Białymstoku w swoim stylu /dobry humor i dużo słów/.

Odbito 1 egz.

Oprac. Cz. W.                                                                       Ppłk Cz. W I E J A K

Druk.: K.G.-00567/76

– Notatka dot. rozmowy z biskupem Gulbinowiczem, Warszawa 22.01.1977 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. pojedynczy

            Była to druga rozmowa od chwili przybycia wymienionego do Wrocławia. Zgodnie z uzgodnieniami, jakie miały miejsce w trakcie poprzedniej rozmowy, ponowiłem zaproszenie do Warszawy w imieniu Gen. Straszewskiego /Dąbrowski/ i własnym traktując to jako rewizytę /za nasz wspólny pobyt w Białymstoku/, a także jako możliwość swobodnej wymiany poglądów.

Biskup początkowo oświadczył, że to niemożliwe, gdyż nie ma ku temu odpowiednich warunków. Gdy jednak ponowiłem propozycję oświadczając, iż nie rozumiem, o jakie warunki może tu chodzić dodając, iż samo spotkanie będzie pod Warszawą i w niekrępującym miejscu, biskup po dużych wahaniach oświadczył, że 27 kwietnia będzie w Warszawie na spotkaniu ekumenicznym. Ponieważ trwa ono krótko /zazwyczaj do 13.00/ zaproponował, że po południu do wieczornego odlotu samolotu miałby czas na spotkanie z nami. Poprosił o mój numer telefonu informując, że przed planowanym przyjazdem zadzwoni i potwierdzi ten termin /jeśli nie wynikną jakieś przeszkody/.

Z innych kwestii, które poruszono, to sprawa zezwolenia na budowę kościoła na osiedlu Legnicka. Biskup podkreślił, że to główna sprawa i zrezygnuje dla niej z wszystkich innych postulatów. Stwierdził nawet, że jeśli mu w tym nie pomożemy, to dalsze kontakty z nami będzie uważał za bezcelowe. Co prawda żartem, ale dodał, że jego cierpliwość jest na wyczerpaniu, gdyż nie wie, co odpowiadać ludziom /starania trwają od 10 lat/ i chyba wypadnie mu działać nielegalnie, wbrew prawu.

Rozmowa zeszła też na temat aktualnej sytuacji w kraju. Biskup próbował podkreślać, że nastroje są bardzo złe, ludzie są zdenerwowani i może dojść do ostrych napięć i konfliktów. Wyjaśniłem, że robi się wiele dla poprawy sytuacji i że ta poprawa jest już odczuwalna. Ponieważ biskup użył określenia, iż państwo robotnicze nie troszczy się o robotników, zareplikowałem, że to teza „Wolnej Europy” i tych, którzy się jej wysługują, a którzy z kolei chcą się kreować na opozycję. Oświadczyłem, iż jestem przekonany, że on osobiście nie wierzy w prawdziwość sformułowania, którego użył.

Chcąc złagodzić sytuację biskup odpowiedział, iż oczywiście nie ma wątpliwości, że „WE” i inne ośrodki nie będą nas chwalić, ale nie trzeba im dawać pretekstów i argumentów do uprawiania takiej propagandy.

Rozmowa odbiegała nieco od poprzednich charakteryzujących się dużą swobodą zachowania biskupa. Był bowiem chory /grypa/ i trochę w związku z tym poirytowany.

                                                                                  ppłk Cz. WIEJAK

Odbito 1 egz.

Druk.: K.G.-0098/77

– Notatka z rozmowy operacyjnej z arcybiskupem H. Gulbinowiczem, Warszawa 27.04.1977 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. pojedynczy

            Rozmowa stanowiła kontynuację poprzednio nawiązanych kontaktów. Odbyła się w rezydencji MSW w Konstancinie. Uczestniczył w niej gen. Straszewski.

            W trakcie wizyty, jaką złożyliśmy wspólnie z gen. Straszewskim G. w Białymstoku przed wyjazdem do Wrocławia, zaprosiliśmy wym. do Warszawy z rewizytą. Biskup Gulbinowicz aczkolwiek niechętnie, ale przyjął naszą propozycję.

            W ciągu 1976 r. dwukrotnie ponawialiśmy propozycję przyjęcia naszego zaproszenia. Biskup odkładał sprawę tłumacząc się nawałem obowiązków i związanym z tym brakiem czasu.

            Podczas rozmowy odbytej z nim we Wrocławiu w styczniu br. biskup zgodził się na spotkanie w Warszawie w dniu 27.IV br. Propozycja wizyty została ponowiona telefonicznie przez gen. Straszewskiego w dniu 20.IV br.

            Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami arcbp G. zadzwonił do mnie do domu dnia 26.IV br. Zaproponowałem spotkanie w Hotelu „Europejskim”, lecz odmówił ze względu na konspirację. Uzgodniliśmy więc, że spotkamy się na ul. Bagatela i zadecydujemy co dalej. Po spotkaniu zaproponowałem wyjazd poza Warszawę. Biskup zgodził się bez oporów zastrzegając, iż ma czas maksymalnie do godz. 11.45 i o tej porze musi być już na Miodowej.

            W trakcie jazdy samochodem i podczas rozmowy w rezydencji G. zachowywał się bardzo swobodnie, w swoim stylu, starając się żartować.

            Podobnie jak w trakcie poprzednich rozmów starał się przedstawiać siebie jako człowieka, który nie zamierza prowadzić do konfliktów i zadrażnień, pragnie mieć dobre stosunki z władzami, a wszystkie sprawy załatwiać legalnie. Podkreślał, że nie ma jakichś nadzwyczajnych żądań i wymagań, a zwraca się z prośbą jedynie o to, co jest naprawdę konieczne. Główna sprawa, na której mu w chwili obecnej szczególnie zależy, to uzyskanie zezwolenia na budowę kościoła na osiedlu Legnicka we Wrocławiu. Sadzić należy, że pozytywna decyzja w tym względzie wywarłaby korzystny wpływ zarówno na jego stosunek do władz, jak i dalszych kontaktów z nami.

            W rozmowie wiele uwagi poświęcono problematyce niemieckiej, w tym zwłaszcza zamierzeniem hierarchii RFN dot. utrzymania mniejszości niemieckiej m.in. przez utworzenie dla niej specjalnych ośrodków duszpasterskich prowadzących działalność w j. niemieckim. Zwrócono także uwagę na przypadki prowokacyjnego zachowania się grup turystów z RFN w kościołach /np. demonstracyjne zbiorowe śpiewy w j. niemieckim/. Podkreślono, że władze bardzo pozytywnie oceniają jednoznaczne stanowisko Prymasa w tym względzie jako patriotyczne, zgodne z interesem narodowym i polityką państwa.

            Biskup starał się raczej zbagatelizować problem podkreślając, że być może zamiary takie w RFN mogą się rodzić, ale nie mają w naszych warunkach szans realizacji. Czas niejako sam sprzyja naturalnemu wygaśnięciu tego problemu. Swoje stanowisko prezentował też z pozycji patriotyczno-narodowych.

            W rozmowie odnotowane zostały zarówno przez nas, jak i rozmówcę stwierdzenia dot. postępów w normalizacji stosunków państwo-kościół. Biskup deklarował się jako rzecznik tego procesu.

            Wydaje się, że G. był zadowolony z warunków, w jakich odbywała się rozmowa, jak i z jej przebiegu.

            Zaproponowaliśmy kolejne złożenie nam wizyty, gdy będzie miał więcej czasu, by można było porozmawiać bez pośpiechu.

            Biskup próbował zbyć żartem nasze zaproszenie oświadczając, że zrewanżował się nam za naszą wizytę u niego i sprawę można uznać za zakończoną. Sądzić jednak należy, że aczkolwiek z wahaniem i pewnymi oporami, to jednak na propozycję kolejnego spotkania się w podobnych warunkach wyraził zgodę.

            Po spotkaniu odwieźliśmy G. w rejon ul. Miodowej.

            Okoliczności i forma umówienia się na spotkanie, a także nie przyjęcie propozycji odbycia rozmowy w Hotelu Europejskim mogą wskazywać, że nie ujawnił kontaktów z nami Wyszyńskiemu- stąd troska o konspirację.

Odbito 1 egz.                                                                         ppłk Cz. WIEJAK

Druk.: K.G.-00240/77

– Notatka z rozmowy operacyjnej z biskupem Gulbinowiczem, Warszawa 19.10.1979 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. pojedynczy

            Głównym celem rozmowy było zwrócenie uwagi na konsekwencje związane z zaproszeniem do udziału w tyg. Kultury chrześcijańskiej takich ludzi jak Rayzacher, Kisielewski czy Salij podkreślając, że ludzi ci będą się starali wykorzystać tę okoliczność do szkodliwej działalności politycznej, a ich postawy są przecież znane.

            Rozmówca nie chciał przyjąć ostrzeżeń uznając, że ulegamy donosom itp. Próbował tłumaczyć, że w roku ubiegłym podobna impreza przebiegła spokojnie i w tym będzie podobnie. Na moje obawy odpowiedział, że lepiej niech coś się dzieje oficjalnie niż ma iść w podziemie.

            Nawiązał do mszy za Pyjasa mówiąc, że też nasz strach miał wielkie oczy, a wszystko zakończyło się spokojnie.

            Próbował twierdzić, że diecezja jest szykanowana, że jest na niego jakaś nagonka. Na moje zaprzeczenie podał przykład budownictwa sakralnego twierdząc, że on w 6-ciu województwach nie dostał nic, a Tokarczuk ma 6 zezwoleń.

            Z ubolewaniem wypowiadał się, że nie wpuszczono papieża do Wrocławia. Nie przyjął mojego argumentu, że były przecież jakieś granice czasowo-organizacyjne, a postulatów było wiele /Katowice, Lublin, Poznań/, trzeba więc było wybierać i przyjęty program był chyba najbardziej optymalny.

            Rozmówca stwarzał wrażenie przygnębionego i był w dość pesymistycznym nastroju.

Odbito 1 egz.                                                                         ppłk Cz. WIEJAK

Druk.: K.G.-00390/79

– Notatka z rozmowy operacyjnej z arcybiskupem H. Gulbinowiczem, Warszawa 6.08.1981 r., Tajne spec. znaczenia

            Rozmowa dotyczyła głównie problemów związanych z aktualną sytuacją w kraju. Przedstawiłem rozmówcy niektóre główne przeszkody, na jakie napotyka rząd w działaniach na rzecz wyprowadzenia kraju z obecnych trudności, a mianowicie:

– kryzys zaufania do inicjatyw, posunięć i intencji rządu;

– rozprężenie społeczne, gwałtowny spadek wydajności pracy, dyscypliny społecznej i obywatelskiej;

– torpedowanie i sabotowanie inicjatyw rządu przez „Solidarność”.

            Podkreśliłem wzrost napięcia, jakie wywołują ostatnie akcje protestacyjne, organizowane przez „Solidarność” i niebezpieczeństwa dla kraju, jakie ona ze sobą niosą.

            Rozmówce w odpowiedzi na moje uwagi zaprezentował następujące opinie:

– rząd musi się pogodzić z głębokim kryzysem zaufania i z faktem, że odbudowa tego zaufania będzie dokonywała się bardzo powoli, drobnymi krokami. Ważnym jest, by propaganda docierała do najszerszych kręgów tych, których myślą najprostszymi kategoriami. Nie można bez przerwy mówić „jest źle, będzie gorzej”. Przy takiej propagandzie ludzie nie myślą o sprawach społecznych, narodowych, a tylko o tym, jak się przed tym gorszym zabezpieczyć. Dlatego uświadamiając realia trzeba zawsze wskazywać nadzieję i szansę poprawy. Zdaniem rozmówcy po propagandzie sukcesu wpadliśmy w propagandę skrajnego pesymizmu. Nie można także, zdaniem rozmówcy, straszyć społeczeństwa interwencją z zewnątrz. Przeciętny Polak, jak się wyraził rozmówca, myśli w ten sposób „po co mam pracować i wysilać się, kiedy przyjdą bolszewicy i tak wszystko zabiorą”. Towarzysząca takiemu myśleniu atmosfera nie może oczywiście sprzyjać rzetelnej pracy.

Zdaniem rozmówcy, rząd niepotrzebnie lansuje koncepcję jednorazowej dużej podwyżki cen. W powszechnym odbiorze przeciętnego obywatela jest w tym jakiś ukryty zamiar. W powszechnym odczuciu rząd ma zmagazynowane towary, które po podwyżce cen rzuci na rynek, by ściągnąć pieniądze. W tym głównie tkwi duża nieufność wobec koncepcji jednorazowej dużej podwyżki, choć jej potrzebę ludzie na ogół sobie uświadamiają.

Rozmówca jednoznacznie krytycznie ocenił ostatnią demonstrację w Warszawie. Stwierdził, iż nie rozumie jej sensu i celu. Wg jego przypuszczenia działacze „Mazowsza” chcieli się po prostu popisać, by było o nich równie głośno, jak o Wybrzeżu czy Śląsku. Przy tej okazji rozmówca dodał, że niestety i w „Solidarności” znaleźli się ludzie o wybujałych ambicjach i niestety nie do końca odpowiedzialni. Wiemy dobrze /dodał/, kto to jest taki Rulewski.

Rozmówca stwierdził, iż władze muszą przyjąć do wiadomości, że „Solidarność” nie będzie wszystkiego akceptować, że będzie wysuwać swoje racje i bronić ich. Nie musi oznaczać to konfliktów i napięć. Jak się wyraził, Kościół nigdy nie ulegał władzy, zawsze zdecydowanie bronił swoich racji, a mimo to udało się wypracować pożyteczny dla interesów narodu, Kościoła i państwa system współżycia. Taki styl musi, zdaniem rozmówcy, zostać wypracowany w przypadku „Solidarności”.

            Wyraziłem się przy tej okazji z uznaniem o postawie Kościoła w aktualnej sytuacji dodając, iż wypracowanie takiego modelu było możliwe dzięki poczuciu odpowiedzialności zarówno strony państwowej, jak i kościelnej. Trudno o taki model /dodałem/ w przypadku, gdy znaczna część obecnych działaczy „Solidarności” takiego poczucia odpowiedzialności nie wykazuje bądź wręcz daje się manipulować siłom wrogim państwu.

            O ile w trakcie poprzednich spotkań rozmówce pozwalał sobie niekiedy na różna złośliwe aluzje czy uwagi dotyczące sytuacji w państwie, to obecna rozmowa przebiegała w bardzo poważnej atmosferze.

                                                                                  płk Cz. WIEJAK

– Notatka służbowa z przeprowadzonej rozmowy z k.o. ps. „Henryk”, Warszawa 4.06.1983 r., Tajne specjalnego znaczenia, Egz. nr 1

            W dniu 3 czerwca br. nawiązałem kontakt i podjąłem dialog z ko. „Henryk”. Po złożeniu gratulacji „Henryk” powiedział „panie pułkowniku, dlaczego mi pan dokucza, przecież to jest ciężka praca”. Uwagę tę wypowiedział z uśmiechem. Tak powiedziałem, ale otrzymanych godności nie wolno lekceważyć. Jednocześnie złożyłem życzenia, aby niebawem spotkała go taka niespodzianka, jak przyznanie godności wyższego stopnia. Rozmówca uśmiechając się powiedział „jest to mało prawdopodobne, bo Polska ma trzech kardynałów i w tej chwili jest pełny skład tj. Glemp, Macharski i Rubin. Poza tym obowiązuje tu tradycja, a diecezja, którą kieruje, nie może być równa tradycji np. diecezji krakowskiej czy gnieźnieńsko-warszawskiej. Przyznając mu rację powiedziałem „księże arcybiskupie, moje zjawienie się zawsze jest zwiastunem dobrych wiadomości, bądźmy więc dobrych myśli. I jeszcze jedno, poprzedni rządca tej diecezji posiadał wyższą godność, a więc jest już jakaś tradycja. W tej części dyskusji rozmówca wykazywał zadowolenie z głoszonych przeze mnie pochlebstw pod jego adresem.

            Po krótkiej wymianie wiadomości na tematy osobiste jego, moje i mojej rodziny poruszył temat przyjazdu papieża. Wykorzystałem to i podjąłem dyskusję. Poruszyłem problem maksymalnego zapewnienia bezpieczeństwa papieżowi. Jednocześnie stwierdziłem, że rejon katedry jest niebezpiecznym miejscem i wskazane jest jego odpowiednie zabezpieczenie, żeby nie było niespodzianek. W odpowiedzi rozmówca stwierdził, że w rejon ten będą skierowani wierni znani proboszczom. Oni to właśnie otrzymają bilety, które rozprowadza między znane im osoby, żeby zapewnić maksimum bezpieczeństwa. Poza tym kościelna służba porządkowa składać się będzie z księży i alumnów fizycznie sprawnych, których będą wspomagać osoby świeckie przybyłe z poszczególnych parafii. Ponadto będą państwowe siły porządkowe. Zależy mu bowiem tak jak władzom, żeby przebieg wizyty był spokojny i uroczysty. W tym kierunku będzie czynił wszystko, co jest możliwe łącznie z zabezpieczeniem katedry i innych budynków kościelnych. W tym miejscu powiedziałem o próbach agresywnych akcji z użyciem broni i materiałów wybuchowych. Dlatego w imieniu moim i moich przełożonych proszę o szczególne zwrócenie uwagi na zabezpieczenie tego rejonu.

            Drugi problem poruszony w rozmowie, to głównie uroczystości z udziałem papieża. Rozmówca zapewnił, że uczyni wszystko, aby spotkanie wiernych z papieżem przebiegło spokojnie i uroczyście. Rejon ten zabezpieczają siły porządkowe i kościelna służba porządkowa, składająca się z księży i osób świeckich. Na każde 50 osób będzie jeden ksiądz i 5-ciu mężczyzn w komżach. Poza tym już od tygodnia są rozmowy z księżmi i apele w kościołach, żeby po uroczystości wierni rozchodzili się spokojnie i powoli, bo bramy mają określoną szerokość. Nadto w końcowej części uroczystości spiker podejmie śpiew pieśni i będzie apelował o powolne rozchodzenie się do domów. Wszystkie pozostałe sprawy techniczne związane z zabezpieczeniem będą uzgadniać przedstawiciele sił porządkowych i kościelnej służby porządkowej.

            Mówiąc o głównej uroczystości rozmówca z żalem powiedział, ze tylko w jego diecezji papież nie jedzie do katedry przez miasto. Byłby to większy efekt, bo większość wiernych widziałaby go z bliska. No cóż, powiedziała rozmówca, pan generał nie wyraził zgody.

            W dalszej dyskusji rozmówca zgłosił dwie prośby, a mianowicie:

1 Prosi, żeby Milicyjna Służba Ruchu w dniu uroczystości zachowała humor i uśmiech, żeby pouczyła, zwróciła uwagę, a nie karała mandatem.

– żeby bardziej tolerancyjnie traktowała naruszenie przepisów drogowych np. fala ludzi przekracza skrzyżowanie przy czerwonym świetle.

Rygorystyczne traktowanie przechodniów, podnieconych przeżytą uroczystością może prowadzić do nieporozumienia. Myślę, mówił rozmówca, że zna pan, jak się zachowuje przy takich okazjach milicja w państwach Europy wschodniej [sic]. Zawsze z humorem i uśmiechem do przechodniów i tolerancyjnie w odniesieniu do przepisów.

2 Dobrze by było, żeby władze wyraziły zgodę na odpracowanie przed lub po /do uzgodnienia/ dzień, w którym będą uroczystości z udziałem papieża. Jeżeli tej zgody nie będzie, może dojść do nieporozumienia między dyrekcją i pracującymi. Znane mu są fakty, że poza tymi, którzy pracują w ruchu ciągłym, inni piszą prośby o udzielenie wolnego dnia.

Uważa, że na tej zamianie- odpracowanie dnia, nikt nie straci. Tym bardziej, że znaczenie wizyty- zdaniem rozmówcy- będzie ogromne. Jego zdaniem, wizyta doprowadzi do konsolidacji społeczeństwa oraz zbliżenia i zaufania do władz. Nie mniej ważne będzie znaczenie zewnętrzne, bowiem ze skonsolidowanym społeczeństwem mającym zaufanie do władz, nie można już prowadzić rozgrywki. Ta karta już nie nadaje się do gry. Dlatego musi być wycofana.

            Na zakończenie poruszyłem temat dalszych spotkań. Rozmówca odpowiedział „dla pana zawsze są drzwi otwarte, należy tylko zadzwonić i umówić się na określony termin.

Wykonano w 1 egz.                                                    St. Inspektor Wydz. I Dep. IV MSW

                                                                                              ppłk J. MAJ

– Wnioski na temat rozmowy, jaką przeprowadził 20.06.1984 r. Zastępca Szefa WUSW ds. SB we Wrocławiu płk mgr Cz. Błażejewski z Abpem Gulbinowiczem, Warszawa 2.07.1984 r., Tajne specjalnego znaczenia [nie podpisane]

            Generalnie rozmowę należy ocenić jako korzystną. Poruszono bowiem wszystkie interesujące nas problemy, i co należy podkreślić, wszystkie one w zasadzie- za wyjątkiem sprawy 10 milionów złotych- zostały wyjaśnione, z korzyścią dla nas.

            Uważam, że dialog z abpem Gulbinowiczem winien być utrzymany, chociażby dla korzystnego kształtowania jego postawy, a także dla oddziaływania poprzez niego na postawy kleru diecezji wrocławskiej. W przyszłych rozmowach można w dalszym ciągu wykazywać abpowi Gulbinowiczowi, iż jego działalność nie przyczynia się do tworzenia korzystnego klimatu dla kształtowania postaw obywatelskich podległego mu kleru.

            Wydaje się, że w sprawie pomnika Wyszyńskiego i ewentualnych uroczystości kościelnych z okazji 40-lecia Ziem Odzyskanych należałoby poinformować abpa Gulbinowicza, że nie jest to sprawa dotycząca wyłącznie Wrocławia i województwa, lecz łączy się z określonym regionem kraju, stąd dla jej wstępnego omówienia właściwszym wydaje się, by podjął ją Sekretarz Episkopatu w ramach jego kontaktów z władzami.

            Na temat podniesionej przez niego kwestii ulotek kolportowanych w woj. koszalińskim, w których zawarte były krytyczne ujęcie dotyczące jego osoby, można poinformować go, że ze względu na miejsce kolportażu sprawę ulotek prowadził tamtejszy Urząd Spraw Wewnętrznych. Z uzyskanych wyjaśnień wynika, że pochodzą one od osób duchownych, a motywem ich były osobiste animozje do niego, ze strony niektórych księży z tamtego rejonu.

            Koniecznym wydaje się natomiast utrzymanie zdecydowanego i jednoznacznego stanowiska wobec sprawy zwrotu 10 milionów złotych, jakie abp Gulbinowicz przejął do depozytu od byłej „Solidarności”. W tym wypadku powinien on odnieść absolutną pewność, że kwotę tę musi zwrócić w całości na rzecz nowych związków zawodowych- według obowiązujących przepisów prawno-finansowych.

                                                                           DYREKTOR DEPARTAMENTU IV MSW

                                                                                              gen. bryg. Z. PŁATEK

– Notatka służbowa z przeprowadzonej rozmowy z „Henrykiem”, Warszawa 10.10.1985 r., Tajne specjalnego znaczenia

            Rozmówca powitał mnie serdecznie, stwierdzając jednocześnie, że dobrze wyglądam i świetnie się prezentuję. Jednocześnie zapytał:

  1. Kogo pan teraz reprezentuje?
  2. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych.
  3. To duża instytucja. Proszę pana o uściślenie swojej wypowiedzi.
  4. Dyrektora Departamentu.
  5. A czy dał panu delegację na piśmie zezwalającą na rozmowę ze mną?
  6. Czy to jest konieczne? Nigdy tego nie było.
  7. Konieczne, bo my nie spiskujemy, tylko oficjalnie rozmawiamy. Następnym razem proszę delegację na piśmie.

            W dalszej rozmowie podjąłem problem zbliżającej się uroczystości ku czci św. Jadwigi Śląskiej- 85-10-1. w Trzebnicy. /…/

Materiał opracowano na podstawie notatek wykonanych podczas rozmowy.

Informacje dot.: uroczystości we Wrocławiu i Trzebnicy przekazano do wykorzystania Z-cy Naczelnika Wydziału IV WUSW we Wrocławiu.

Uwagi i wnioski:

1 Było to pierwsze spotkanie po otrzymaniu godności kardynalskiej. Spotkanie odbyłem w 3 dni po rozmowie, jaką z „Henrykiem” przeprowadzili I Sekretarz KW PZPR we Wrocławiu, Wojewoda wrocławski i Z-ca Szefa d/s Służby Bezpieczeństwa we Wrocławiu.

2 Rozmowa miała miejsce kilka dni przed kościelnymi uroczystościami zakończenia obchodów 40-lecia powrotu Kościoła na Polskie Ziemie Zachodnie i Północne.

3 „Henryk” rozmowę ze mną wykorzystał do przedstawienia swoich bolączek odnoszących się do terenów województwa wałbrzyskiego, o czym powyżej. Według mojego rozmówcy w wymienionym województwie najbardziej niekorzystnie układają się stosunki z miejscowymi władzami.

            Biorąc pod uwagę powyższe oraz treści przekazanych informacji nasuwają się następujące wnioski:

1 „Henryk” w moim przekonaniu chce unikać kontaktów typu operacyjnego, gdyż mają one posmak konfidencjonalny.

2 Na skutek 15-letniej znajomości między nami, jak dotychczas „Henryk” nie zdobył się na postawienie przede mną tej sprawy wręcz. Jednak jego pytanie, czy mam delegację do rozmów z nim i kogo reprezentuję, wskazuje, iż w dalszych kontaktach przedstawicieli władz z nim pragnąłby mieć partnera politycznego mogącego podejmować decyzje w sprawach o szerokim wymiarze, a nawet w kwestiach polityki /inf. nt. Benitto Craxiego/. Być może świadomie mi to mówił dając do zrozumienia, w jakich sferach politycznych się obraca.

3 W związku z powyższym proponuję rozważenie celowości doboru osoby ze szczebla centralnego administracji państwowej jako rozmówcy z „Henrykiem”.

                                                                               St. Inspektor Wydz. II Dep. IV MSW

                                                                                              ppłk J. MAJ

Wykonano 2 egz.

Egz. Nr 1 – „Henryk”

Egz. Nr 2 – spr. obiektowa