Testament Wojtyły- zlikwidować ATK

Dzisiaj publikuję wybrane dokumenty (donosy) z trzeciego tomu Teczki pracy księdza Stanisława Mędali. Przechodzą nazwiska znane, nawet bardzo znane: Wojtyła, Dziwisz, Macharski, Tischner, Pieronek i inne, znane tylko w Krakowie np. Kubiś. Na szczególną uwagę zasługują opinie o Akademii Teologii Katolickiej- proszę na razie nie rozbierać murów obecnej UKSW dla wypełnienia papieskiego Testamentu. Przecież nikt tam nie bierze poważnie przesłania JPII.

– k. 15

Źródło: „Roman”                                  Warszawa, dnia 20 października 1978

Przyjął: B. Karlicki

                                                                                              T A J N E

                                                                                              Egz. Nr 01

INFORMACJA OPERACYJNA

z dnia 19.X.1978 r.

Wybór kard. Wojtyły na papieża wywołał zaskoczenie i ogólną radość. Klerycy przyjęli wiadomość bardzo entuzjastycznie, a księża od razu podawali komentarze. Bardzo pozytywnie oceniono przygotowanie Wojtyły na papieża i jego pierwsze wystąpienia.

            Z satysfakcją przyjmowano depeszę władz PRL i komentarze w prasie, telewizji i w radio, solidaryzując się z tego rodzaju ujęciem. Natomiast sam wybór Wojtyły na papieża przez kardynałów oceniano na ogół jako kalkulacje o charakterze kościelnym i politycznym.

Przyszłą pozycję papieża uzależnia się od doboru współpracowników. Przy okazji dodawano, że w Krakowie Wojtyła nie miał pod tym względem zbyt szczęśliwej ręki /tak np. wypowiedział się ks. Tiszkner [sic], profesor filozofii na PWT i w Instytucie Teol. Księży Misjonarzy/.

            Ks. Gocławski, wizytator Zgromadzenia Księży Misjonarzy, przed wyborem papieża mówił krytycznie o kardynałach nastawionych konserwatywnie /np. o Sirim/.

Po wyborze Wojtyły ciągle podkreśla swoje przychylne ustosunkowanie się do niego Zgromadzenia. Dwa dni przed wyjazdem Wojtyły do Rzymu Gocławski był u niego wraz z Usowiczem, rektorem Instytutu Teologicznego Księży Misjonarzy i Formickim Edwardem- wicerektorem Inst. Teol., aby przedstawić nowe władze Instytutu. Podkreślał równie swoje postawienie na Wojtyłę na konsulcie /przedstawiciele zakonów/, przez co naraził się innym przełożonym zakonów.

Już przed wyborem Wojtyły zastanawiano się, kto byłby wzięty do Rzymu, gdyby on został wybrany na papieża /rozmowa w salonie 5.10 br. po inauguracji/.

Mówi się, że w Rzymie zostanie ks. Dziwisz i że Wojtyła sprowadzi ks. Jaworskiego, dziekana PWT, oraz Pieronka, prodziekana PWT- prawnika.

            Niektórzy wysuwają przypuszczenia /m.in. ks. Mędala/, że po odejściu Wojtyły osłabnie PWT. Gocławski i Dogiel podkreślali, że Wojtyła popierał bardzo PWT. Następca pójdzie raczej za kurią, która nie chce dawać zbyt dużych sum na PWT. Ale los PWT uzależnia się od przyszłego ordynariusza. Ks. Tiszkner [sic] przypuszcza, że Wojtyła będzie chciał zrobić nim ks. Macharskiego, rektora seminarium krakowskiego. Mówi się jednak, że ordynariusza nie będzie wyznaczał sam Wojtyła, lecz Wyszyński i władza państwowa. W takim wypadku ks. Tiszkner widzi na tym stanowisku ks. Stycznia z KUL-u.

            Zaniepokojeni są dominikanie, którzy przeciwstawiali się Wojtyle w przyłączeniu do PWT. Mówi się, że teraz nie mają szans uzyskania specjalnych praw dla swojego studium z Rzymu.

Baściak, dominikanin, mówił o wyborze Wojtyły jako czystej kalkulacji. Do tego wniosku miał dojść już w niedzielę dominikanin Skrzydlewski /?/ po pierwszych czterech głosowaniach. Przypuszcza się, że kardynałowie chcieli wybrać kogoś do prowadzenia w odpowiednim kierunku polityki wschodniej Watykanu. Dogiel sądzi, że Wojtyła zahamuje pozytywny rozwój stosunków między PRL a Watykanem, wysuwając swoje żądania pod adresem władz PRL. Odczuwa się w tym wpływ propagandy wrogiej PRL z Wolnej Europy.

            Wśród następców Wojtyły wymienia się często Ablewicza.

            W kurii krakowskiej duże ożywienie. Od rana we wtorek dużo osób wpisuje się do ksiąg pamiątkowych. Wiele osób przebywa w kaplicy. Z zagranicy przyjeżdżają dziennikarze i sprawozdawcy rozgłośni radiowych i telewizji. Wywiadu udzielał wczoraj ks. Pieronek i ks. Chmiel.

            Kuria organizuje na niedzielę wyjazd księży do Rzymu. Mówi się o decyzji ministra Kąkola udostępnienia samolotów na wyjazd do Rzymu.

Ze strony Zgromadzenia Misjonarzy wyjedzie ks. Formicki, z PWT dwóch kleryków /jeden z Wadowic/, ks. Pieronek, wyjechał ks. Macharski i wyjedzie ks. Jaworski.

            Z Rzymu miał dzwonić ks. Dziwisz do ks. Grzybka mówiąc o zachowaniu się Wojtyły po wyborze. Gdy Wojtyła przyszedł wieczorem do swoich apartamentów i został sam z ks. Dzwiszem, miał powiedzieć: „Stasiu, co my teraz zrobimy?” A ks. Dziwisz się rozpłakał.

            Na ogół uważa się, że Wojtyła będzie dobrze reprezentował Polaków, gdyż jest wykształcony, ma talent aktorski /np. ks. Gocławski zwrócił uwagę na jego grę aktorską w udzielaniu błogosławieństwa/, przez który przypadnie Włochom do gustu, zna języki i jest dość skrystalizowaną osobowością. Podkreśla się sympatię Włochów dla niego jako Polaka i podniesienie rangi Polonii w różnych krajach /zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych/.

            Wczoraj wieczorem /18.10 br./ w którymś z hoteli ks. /Czyż /?/ z Poznania, profesor łaciny i patrologii w seminarium poznańskim, dojeżdżający do seminarium gorzowskiego w Paradyżu, udzielał wywiadu dla dziennika włoskiej „Avvenire” i przekazał informacje dla sprawozdawców RAI /radia włoskiego/. Ks. ten jechał do Tarnowa na zjazd patrologów, gdzie był w programie udział kard. Wojtyły.

            Nominacja Stroby na ordynariusza w Poznaniu wywołała duże zdziwienie, gdyż miał oficjalny protest księży i kapituły poznańskiej. Uważa się, że Wyszyński zrobił ten błąd, gdyż wśród księży poznańskich będzie rozgoryczenie.

            Komentowano notatkę o depeszy min. Kąkola do Wyszyńskiego w związku ze śmiercią kard. Filipiaka jako szukanie przez władze PRL wszelkich sposób, żeby zyskać sobie sympatię Kościoła.

            Zaraz po wyborze Wojtyły na papieża zastanawiano się, kto będzie w Krakowie wybrany wikariuszem generalnym. Przypuszczano, że Wojtyła prześle telegram, żeby Kapituła wybrała wikariusza, gdyż nie wypada kapitule wychodzić z taką inicjatywą. Puszczano pogłoski, że kapituła wybrała bpa Groblickiego na wikariusza.

           Panuje powszechne przekonanie, że Wojtyła zostawi Wyszyńskiemu wszystkie dotychczasowe prawa specjalne i nie będzie ingerował w sprawy polskie. Mówi się, że jest on na tyle roztropny, mimo iż nie zawsze podzielał poglądy Wyszyńskiego, że uszanuje zasługi i pozycję Wyszyńskiego do rozstrzygania spraw krajowych.

        Rodzi się refleksja w związku z tym, że Wojtyła jest znany jako niezbyt dobry organizator i nieposiadający talentu w doborze współpracowników, żeby otoczyli go ludzie powodujący określony kierunek jego postępowania. Również obecną sytuację w Krakowie, który stał się miejscem zbierania informacji o Wojtyle, należałoby zorganizować odpowiednie dla władz państwowych rozpowszechnianie wiadomości i opinii o Wojtyle i naszym społeczeństwie. Można do tego wykorzystać np. PAX. Może to dotyczyć zakresu międzynarodowego i wewnętrznego.

       W środowisku misjonarskim na Stradomiu wyczuwa się niezadowolenie z nominacji Formickiego, nie tylko na prorektora Instytutu Teologicznego, prefekta studiów i asystenta superion, lecz również na radcę prowincjonalnego. Sądzi się, że Gocławski ustala w ten sposób klikę, bo radcą miałby być ks. Usowicz, rektor Instytutu. Ocenia się Usowicza jako manekina do reprezentacji Instytutu wobec PWT, ale nie mającego nic faktycznie do powiedzenia /głównymi oponentami, jeszcze niezbyt skrystalizowanymi, są Dogiel i Chadzidło/.

            Opozycja O. Gocławskiego zaznaczyła się u ks. Górskiego, który był przeniesiony dekretem z Gdyni do Krakowa na Nową Wieś /parafia przy ul. Szarzyńskiego/. Miał on powiedzieć, że ożeni się, gdy Gocławski będzie obstawał przy swej decyzji.

            Na Kleparzu /ul. Filipa 19/ zarysowuje się sytuacja skandaliczna. Gocławski mianował tam przełożonym ks. K/…/, dawnego profesora w Gorzowie i Gdańsku, a obecnie w Instytucie Teologii Księży Misjonarzy, który jest alkoholikiem. Poprzednio po leczeniu utrzymywał się w normie, ale ostatnio miał się upić /oficjalnie zachorował/ w domu. Pił również koniak na jubileuszu urządzonym dla ks. Starka w niedzielę 15 bm. na Stradomiu, co oznacza wejście na drogę pijaństwa. Przy okazji warto byłoby podać do wiadomości kleryków o takich faktach. Na Stradomiu alkoholikiem jest brat Stanisław P/…/, który często chodzi pijany. Podobno upija się ks. G/…/, ale ten raczej pozytywnie jest ustosunkowany do władz PRL, dlatego można by go oszczędzić.

19.X.1978 r.                                                              „Roman”

– k. 27

Źródło: „Roman”                            Warszawa, dnia 25 XI 1978 r.

Przyjął: B. Karlicki

                                                                                              T A J N E

                                                                                              Egz. Nr 02

INFORMACJA OPERACYJNA

z dnia 24.XI.1978 roku

            W kręgach duchowieństwa krakowskiego trwają dyskusje i domysły odnośnie do kandydata na biskupa krakowskiego. Profesorzy i wykładowcy PWT i seminariów uważają, że biskup krakowski powinien być „naukowcem” /teologiem/, żeby interesował się i popierał działalność PWT.

Wśród tego rodzaju kandydatów powtarza się nazwisko Tiszknera Józefa, filozofa, bpa Smoleńskiego, dawnego ojca duchowego, ks. Macharskiego- rektora seminarium krakowskiego, Augustyna Jankowskiego- benedyktyn i Kazimierza Romaniuka z Warszawy. Inni sądzą, że biskup krakowski powinien być przede wszystkim dobrym duszpasterzem i organizatorem. Chodzi między innymi o zorganizowanie i propagandowe wykorzystanie roku Stanisławowskiego /od 25 grudnia br. w związku z rocznicą śmierci Stanisława ze Szczepanowa/. Jako kandydata- duszpasterza- podaje się bpa Tokarczuka. Z Tokarczukiem wiążą nadzieje księża pochodzenia kresowego w Krakowie i malkontenci z aktualnej sytuacji Kościoła w Polsce.

            Ponieważ w Krakowie duchowieństwo jest rozbite na kliki i grupy /np. diecezjalni i zakonnicy, „lwowiacy” i krakowscy, młodzi i starzy, kurialiści i duszpasterze, „intelektualiści” i „zwykli” itp./, panuje opinia, że ktokolwiek zostanie biskupem z księży krakowskich, będzie reprezentował jakąś klikę. Dlatego księża krakowscy sądzą, że najlepszy byłby biskup z zewnątrz, stojący poza klikami, który by zjednoczył duchowieństwo krakowskie. Wśród tego rodzaju kandydatów mówi się o Romaniuku. Prowadzi się spekulacje, że Wyszyński będzie chciał wykorzystać autorytet Wojtyły wobec władz państwowych i narzucić Romaniuka. Podobno był on kandydatem na różne biskupstwa, ale odrzucanym przez władze państwowe. Teraz przypuszcza się, że gdy poda kandydaturę Romaniuka, władze państwowe zgodzą się na niego.

            Działalnością papieża zajmują się nie tylko duchowni, ale również kręgi ludzi świeckich. Ciągle komentuje się jego wystąpienia i mówi się o zadaniach papieża. Są tacy, którzy każde pociągnięcie Wojtyły uważają za genialne /np. Grygiel Stanisław- piszący w Tygodniku Powszechnym i „Znaku”/. Inni trochę krytyczniej podchodzą do jego działalności, podkreślając często aktorstwo i roztropność w pokonywaniu przeszkód. Przede wszystkim podkreśla się dogodną sytuację, którą stworzyła papieżowi prasa międzynarodowa. Również często podkreśla się, że władze PRL swoją przychylną postawą ułatwiły papieżowi „dobry start” na platformie międzynarodowej.

            Wśród pociągnięć papieża za szczególnie znaczące uważa się przyjęcie Lefebvre. Np. Grygiel sądzi, ze prawdopodobnie zjedna sobie Wojtyła Lefebvre’a. Idąc dalej po tej drodze mógłby dokonać zjednoczenia Kościołów i doprowadzić do jedności w Kościele katolickim. Księża nieco sceptyczniej oceniają przyjęcie Lefebvre’a, a nawet niektórzy uważają, że papież naraża swój autorytet biorąc się do załatwiania spraw, których nie da się na razie załatwić.

            Wśród entuzjastów Wojtyły w Krakowie znajduje się ksiądz Maliński. Napisał on książkę, będącą wspomnieniami ze spotkań i rozmów z Wojtyłą /180 stron maszynopisu/, którą będzie chciał jak najszybciej wydać drukiem za granicą. W ubiegłym tygodniu /przypuszczalnie 18.XI/ wyjechał on do Rzymu, żeby przeczytać Wojtyle to, co napisał /oczywiście przy współudziale innych osób/ i uzyskać zgodę na opublikowanie książki o nim. Być może, iż spodziewa się od Wojtyły subwencji na ten cel.

            Również Polskie Towarzystwo Teologiczne w Krakowie planuje opracować dzieło o Wojtyle i opublikować je w przyszłym roku w trybie przyspieszonym. Te plany nie były jeszcze szerzej omawiane, a mówił o nich prezes Jerzy Chmiel.

            W związku z opublikowanym wczoraj /23.XI/ listem Wojtyły do p. Jabłońskiego w „Expresie Wieczornym” według ks. Józefa Krzywdy /dyrektor kleryków w Krakowie na Stradomiu u Misjonarzy, adiunkt ATK w Warszawie przy katedrze prawa kanonicznego, dojeżdżający do Warszawy raz na dwa tygodnie z wykładami/ studenci ATK komentowali ten list jako postulaty papieża skierowane do rządu PRL, aby dać wolność Kościołowi w Polsce. Ks. Łowiński /prefekt Kościoła św. Krzyża/ wyraził się, że w liście nie wyczytał żadnych postulatów. Inni rozmówcy /np. ks. Mędala/ ze zdziwieniem pytali się Krzywdy, o jaką wolność chodziłoby Kościołowi. Na to Krzywda twierdził, że władza państwowe prowadzą obecnie systematyczną akcję prześladowczą Kościoła i w przyszłości zamierzają tę akcję wzmocnić. Papież wie o tym, dlatego wraz z podziękowaniem za wizytę już teraz wysuwa postulaty, które są ukryte w tekście, ale nie zawierają się w ostatniej części listu, gdy mowa o wolności Kościoła.

            Wśród różnych plotek i wypowiedzi o papieżu warto byłoby zwrócić uwagę na wiadomość o dawnej kochance Wojtyły i odpowiednio tę wiadomość wykorzystać. Podobno sympatią Wojtyły była w jego latach gimnazjalnych czy też studenckich Królikowska /obecnie nazywa się Kwiatkowska- aktorka krakowska, w Krakowie/. Już dawniej miała się chwalić, że była na spotkaniu z Wojtyłą jako kardynałem. Wtedy pytał się jej, czy pamięta, jak się w niej podkochiwał.

            Wiadomość tę można by wykorzystać np. do przeprowadzenia z aktorką wywiadu na temat Wojtyły przez jakiegoś dziennikarza włoskiego. Pytania mogłyby być pikantne /np. czy całowali się, ile razy, czy pragnęła mieć stosunek z Wojtyłą, czy miała, dlaczego nie wyszła za mąż za Karola, czy wyszłaby za niego teraz, gdyby ją poprosił, czy uważa, że papież mógłby się ożenić, dać jej rozwód itp./. Nagłówek /czy tytuły/ wywiadu powinny sugerować, jakoś mówić np. Papież powiedział, że zniesie celibat /być może, że kiedyś powiedział coś na ten temat do Królikowskiej, ewentualnie można by jej przypisać taką wypowiedź- tłumacz mógłby podać dziennikarzowi/ itp.

Druk: 01238/78/JK                                                   „Roman”

– k. 45

Źródło: „Roman”                                                                 Tajne

Przyjął: B. Karlicki

Dnia: 6.II.1979 r.

Informacja operacyjna

            W związku z papieżem /…/

– k. 50 [dopisek oficera prowadzącego]

W 1 egz. przekazać Wydz. IV n. Dep. Intensyfikować dyskusję na temat rozrzutności papieża, wyjazdów do Rzymu oraz ocen dot. poczucia triumfalizmu w Kościele polskim- nie ma to nic wspólnego, a odwrotnie, z duchem Ewangelii. Oceny wystąpień Papieża kształtować dość krytycznie- jako nierealne i b. kontrowersyjne w stosunku do słusznej, jednak głoszonej dotychczas „teologii wyzwolenia”. Starać się zdobyć wspólne zdjęcia rodzinne, towarzyskie Wojtyły i Kwiatkowskiej.

                                                                       [parafa]

– k. 53

Źródło: „Roman”                                                                 Tajne

Przyjął: B. Karlicki

Dnia: 8.II.1979 r.

Informacja operacyjna

            Bp Małysiak /…/

– k. 56 [dopisek oficera prowadzącego]

Roman przekazał 1 egz. pracy ks. S. Ryłko pt.: Rola grup nieformalnych w Kościele.

W 1 egz. przekazać Wydz. V …

Realizować zadania ustalone na poprzednim spotkaniu.

Nadal kształtować sytuację, by na wizytatora wybrano ponownie ks. Gocłowskiego.

Omówiłem też sprawę pracy nad habilitacją w sensie momentu, by Roman zintensyfikował ją i do wakacji skończył pisać pracę.

                                                                                              [parafa]

– k. 69

                                                                       Warszawa, dnia 10 sierpnia 1979 r. 

Źródło: „Roman”

Przyjął: B. Karlicki                                                               T A J N E

                                                                                                                Egz. pojedynczy

INFORMACJA OPERACYJNA

z dnia 9.VIII.1979 r.

            Nominacja Macharskiego jest dalej dość krytycznie oceniana. Podkreśla się, że zrobił on zbyt szybko i bez zasług karierę. Uwydatnia się jego postawę uniżoną wobec Wojtyły. Zwraca się uwagę na pochlebstwa, nadskakiwanie i płaszczenie się Macharskiego wobec Wojtyły. W związku z tym słyszy się wypowiedzi, że w Kościele liczy się tylko pochlebstwo i obłuda. Podobno Macharski jest wśród kleru diecezjalnego nielubiany. Nawet zakonnicy uważają, że kardynałem powinien zostać raczej Groblicki. Tego zdania jest m.in. wiceprowincjał karmelitów bosych. Jedynie siostry zakonne są uradowane karierą Macharskiego, gdyż umie on często ciepłe słówka kierować pod ich adresem. Uważa się, że Macharski na razie niczym się nie wykazał i w swych rządach nie objawia jakiegoś programu. Będąc jeszcze profesorem seminarium i rektorem miał z lekceważeniem wyrazić się o habilitacji, że jemu nie jest potrzebna. A wiadomo, że to należało do programu Wojtyły, żeby wykładowcy seminarium mieli habilitację. W związku z tym po nominacji Macharskiego na arcybiskupa Tischner przez dłuższy czas był mocno zdeprymowany. Przypuszczano, że spodziewał się on nominacji i byłby stosowny do realizacji naukowego programu Wojtyły, o ile ten program byłby rzeczywisty.

            W połowie lipca na Stradomiu u Księży Misjonarzy mieli spotkanie księża słowaccy /kilkunastu/ należący nieoficjalnie do tego zgromadzenia. Niektórzy z nich funkcjonują jako proboszczowie, inni jako wikariusze, a inni nie mają praw funkcjonowania jako duchowni. Spotkanie to miało charakter rekolekcji, które głosił ks. Mikula z Salzburga w Austrii oraz konwentu prowincji słowackiej. Na konwent przybył również ks. Florian Kapuściak z Rzymu. On od dłuższego czasu pracuje nad zorganizowaniem prowincji słowackiej księży misjonarzy. Organizuje spotkania w Krakowie od kilku lat. Na poprzednich spotkaniach było jednak niewielu księży. Spis niektórych księży jest w katalogu misjonarzy. Jednym z nich jest Vincent Zontak z Koszyc, pracujący jako wikary przy kościele św. Elżbiety. Kilku z nich pracuje w zakładach pracy.

            Niektórzy księża, a zwłaszcza siostry zakonne uważają, że ks. Dziwisz jest pierwszą osobą po papieżu. Mówią o nim entuzjastycznie, starają się dotrzeć do niego /m.in. ks. Matras załatwia przez niego różne sprawy/. Inni krytycznie mówią o Dziwiszu. M.in. ks. Mędala opierając się na Annuario Pontificio z 1979 r. kilkakrotnie podkreślał, że Dziwisz jest oficjalnie urzędnikiem czwartej kategorii drugiej klasy.

            Nominacja Tomko na sekretarza Synodu Biskupów a zwolnienie z tej funkcji Rubina wywołało zdziwienie wśród duchowieństwa. Niektórzy uważają, że Rubin został mianowany kardynałem i zwolniony z sekretarza zgodnie z polityką Watykanu promoveatur ut amoveatur, by dać miejsce innemu, który wykaże więcej inicjatywy i zdecydowania. Mówi się o nagrodzie dla Rubina, ale nie umie się wyjaśnić jego zwolnienia z sekretarza. Wśród księży słowackich panowało zadowolenie z nominacji Tomka. Podkreślano, że Tomko jest bardzo pracowity, zaangażowany w sprawy synodu biskupów i wykazał się żywotnością w jakiejś kongregacji.

            Na temat sytuacji w Kościele słyszy się dość zróżnicowane opinie. Dotyczy to zwłaszcza kolegialności. Na ogół jest przekonanie, że papież realizuje swój program, nie licząc się z głosami innych, jak to miał miejsce w Krakowie. Tak np. Pieronek wyraził się, że idea synodu krakowskiego w ujęciu Wojtyły była nierealna i niemożliwa do zrealizowania, ale nie można było na ten temat prowadzić dyskusji. Swoje koncepcje narzucał Wojtyła na zasadzie patriarchalnej i częściowo wymógł ich realizację. Uważa się, że tym systemem będzie oddziaływał na cały Kościół. Podkreśla się pracowitość Wojtyły, jego siły żywotne, ale metodę działania niektórzy uważają za przeżytek. Niektórym duchownym zdaje się jednak odpowiadać ten sposób działania, chociaż dziwią się, że papież nie potrafił porozumieć się z Lefebvrem.

            W środowiskach seminaryjnych dość żywo dyskutowano na temat dokumentu papieskiego o uniwersytetach katolickich. Uważa się, że dokument ten jest w zasadzie dziełem Pawła VI, ale znać w nim myśl obecnego papieża, który będzie się starał narzucić całemu Kościołowi krakowski system studiów kościelnych. Chodzi przede wszystkim o dowartościowanie duchownych przez dawanie im stopni akademickich i dowartościowanie wykładowców w seminariach przez habilitację.

            W ogólnym klimacie wśród duchowieństwa, mimo akceptacji w szeregu spraw wewnątrzkościelnych, wyczuwa się zawód. Przypuszczano, że papież poprowadzi naprzód unowocześnienie Kościoła, gdy tymczasem fakty i posunięcia wskazują, że te nadzieje nie mają podstaw. M.in. zwraca się uwagę, że papież nie daje pozwolenia księżom na zawarcie związku małżeńskiego, jeśli zdecydowali się odejść od kapłaństwa.

            W dniach 3-4 września w Nysie odbędzie się zjazd biblistów. Ocenia się, że program jest bardzo słaby. Nie ma on charakteru ściśle naukowego, lecz raczej ascetyczny i pseudonaukowy. Ci bibliści, którzy mogliby coś powiedzieć /np. Kudasiewicz/ będą głosili konferencje ascetyczne, a referaty są dość przypadkowe /m.in. ma komunikat ks. Woźniak Jerzy, bez wykształcenia biblijnego, chory na schizofrenię/. Nie przewiduje się obecności Wyszyńskiego czy Macharskiego, lecz tylko Nossola jako miejscowego ordynariusza.

                                                                                              „Roman”

wyk. w 1 egz.

druk. MJ/0882

– k. 72

Źródło: „Roman”

Przyjął: B. Karlicki                                                               Tajne

Informacja operacyjna

z dn. 09 VIII 1979 r.

Nominacja /…/

– k. 77 [dopisek oficera prowadzącego]

Treść o charakterze informacyjnym, ciekawa m.innymi do wykorzystania w sprawie „Świt”.

Odpis kieruje do Wydz. IV Dep. IV oraz do Wydz. problemowo zainteresowanych. Roman jest nadal na urlopie, wykłady rozpoczyna w m-cu październiku. Za zjazd biblistów opracuje sprawozdanie.

            Poza powyższym tematem omówiłem z Romanem konieczność ze względu na termin ukończenia habilitacji w roku bieżącym. Przekazałem mu pozdrowienia z okazji 35 rocznicy PRL od Generała /Dyr. Straszewski/. Przypomniałem, iż przecież taka była umowa, że Generał również zapytuje się, jak ta sprawa jest realizowana. Szczególnie, że zgodnie z ustaleniami Generała po habilitacji trzeba by rozpocząć finalizację akcji- urządzenia się już na stałe w Warszawie. Sądzę, iż dla niego będzie to b. korzystne w szerokim tego słowa znaczeniu. Roman podzielił ten pogląd i stwierdził, iż za około dwa m-ce pracę habilitacyjną będzie miał gotową. Przypomniał przy tym, iż będzie prosił nas o spowodowanie poparcia zarówno w ATK, jak i w Ministerstwie.

            Następne spotkanie 4-5.IX. br.

                                                                                              [parafa]

– k. 94

                                                                       Warszawa, dnia 20 listopada 1979 r.

Źródło: „Roman”

Przyjął: B. Karlicki

                                                                                              T A J N E

Egz. pojedynczy

INFORMACJA OPERACYJNA

z dnia 16.XI.1979 r.

            W związku z wizytą papieża w Irlandii i w związku z konsystorzem kardynałów w Rzymie dużo słyszało się wypowiedzi o Macharskim. Padały głosy, że on tylko jeździ za granicę, nadskakuje papieżowi, a nie zajmuje się swoimi sprawami związanymi z diecezją. Wysuwa się przeciw niemu zarzut, że jest płytki i nie ma szczerego kontaktu z księżmi. Jego sztuczny stosunek do księży da się wyczuć w sposobie witania, rozmawiania, załatwiania spraw. Usiłuje być jednak popularny, dlatego odwiedza klasztory zakonne, a nawet brał udział w październiku w miesięcznej „adoracji” księży przy ul. Franciszkańskiej 3. U zakonnic budzi on nawet entuzjazm, ale księża wyśmiewają gesty, sposób mówienia /naśladownictwo Wojtyły/, którzy często parodiują i treść przemówień Macharskiego.

            Z różnych wypowiedzi i przemilczeń Małysiaka i Pietraszki można wnioskować, że nie są entuzjastami zachwycającymi się swym szefem. Małysiak jest zadowolony, że usamodzielnił się znajdując mieszkanie przy plebanii, gdzie się stołuje /w klasztorze norbertanek/.

            Ze zgromadzeniem misjonarzy nie utrzymuje on jednak ściślejszego kontaktu ze względu na uraz do Gocłowskiego i Formickiego. Przyjaźni się natomiast z Dogielem, który pilnowal remontu mieszkania i jego wystroju według własnego gustu. Na Formickiego skarżył się do Dogiela, Jachimczaka /z Torunia/, Weissmana i Mędali, którzy złożyli mu wizytę pod koniec września. O Pietraszce mówiono ostatnio w związku z relacją Mazurka o dłuższej rozmowie z nim w ostatnim czasie. M.in. Pietraszko nie popiera wielu inicjatyw Wojtyły, Wyszyńskiego i Macharskiego m.in. idei niewolnictwa Maryi i związanych z tym nabożeństw. Stwierdzono nadto, że Pietraszko jest abulikiem, niezdolnym do wykonywania zobowiązań i decyzji. Dotyczy to m.in. nabożeństw i wizytacji. Jeśli umówi się na nabożeństwo, to najczęściej nie przyjedzie. Z tego względu nie wysyłają go również na wizytacje, bo w ostatniej chwili może się okazać, że biskup będzie nieobecny.

            W Krakowie rozeszła się wiadomość, że Boniecki otrzymał zaproszenie do Watykanu, żeby objął kierownictwo spraw polskich w „L’Osservatore Romano”. Chodzi o kontrolę wiadomości dotyczących Polski i krajów socjalistycznych, gdyż redakcja w „L’Osservatore” nie ma rozeznania na te sprawy. Według niektórych /m.in. o. Paściak, dominikanin/ kontrola taka jest wymogiem w interesie Kościoła, że „L’Osservatore” nie umieszczało wiadomości idących po linii komunistów. Ale inni wyrażali opinię, że Boniecki powinien być liberalny, gdyż spotykał się z trudnościami w cenzurze krakowskiej. Być może, iż w jego mniemaniu była to publikacja leżąca w interesie Kościoła, ale ze względu na to, że nie wyraża opinii konserwatywnej części kleru, mogłaby prowadzić do liberalizacji polityki Kościoła. Wyrażano nawet zdziwienie, że Boniecki otrzymuje tę funkcję i będzie mógł swobodnie rozwinąć działalność publicystyczną według własnych przekonań i założeń.

            Zauważa się pewne przeobrażenia w myśleniu i działaniu ks. Tischnera. Dotychczas był znany z ciętych wypowiedzi i kawałów, ale umiał obiektywnie i krytyczni oceniać pewne zjawiska i wartości zarówno w Kościele, jak i poza nim. Był znany i ceniony ze względu na dialog podejmowany z filozofią marksistowską. Ale obecnie zachowuje się jak najciemniejszy fanatyk z kurii krakowskiej. Świadectwem tego wykład do młodzieży akademickiej w ramach duszpasterstwa, który miał miejsce w środę 7.XI br. w kościele księży misjonarzy w Nowej Wsi przy ul. Dzierżyńskiego. Tematem wykładu był dialog między filozofią katolicką i marksistowską w okresie powojennym. Według ks. Jana Telusa, wykładowcy teologii moralnej w Instytucie Teologicznym księży misjonarzy /powrócił z Rzymu we wrześniu br./ wykład stanowił paszkwil na filozofię marksistowską. Tischner miał się wyrazić, że przed wojną żaden filozof w Polsce nie był marksistą i żaden, poza jednym ks. Konstantym Michalskim, nigdy nawet nie wspomniał o Marksie. Po wojnie marksizm w Polsce zaczął działać od bazy ekonomicznej i społecznej. Posługując się krytyką myśli marksistowskiej w Polsce przeprowadzonej przez Kołakowskiego, Tischner ukazywał, że myśl ta stała na bardzo niskim poziomie. Wykład zakończył sarkastycznym stwierdzeniem, że przez 30 lat marksiści dążyli do stworzenia nadbudowy na założonej bazie, ale owocem dialogu filozofii katolickiej z marksistowską jest odpadnięcie nadbudowy od bazy, a wyrazem tego pielgrzymka papieża do Polski.

            Ks. Telus wyraził zdziwienie, że Tischner tak ostro krytykował marksizm i że może jeszcze swobodnie działać. Dziwił się tym bardziej, że jak dotąd bardzo pochlebnie oceniał w recenzjach niektóre publikacje marksistowskie. W dyskusji nad relacją Telusa nawet Dogiel dziwił się, że Tischner tak demagogicznie ustawił sprawę, bo przecież wiadomo, że przed wojną nie dopuszczono na uniwersytet nikogo, kto by szerzył idee marksistowskie, ale z tego nie wynika, żeby Marks nie był znany i nie budził zainteresowania.

            Wydaje się, iż warto byłoby Tischnera lekko ustawić. Wiadomo, ze ma własną willę w górach, gdzie często wyjeżdża i odpoczywa. Wiadomo, że ma dostęp do ośrodków uniwersyteckich w całym kraju, zarówno w Krakowie, jak i w Warszawie i może publicznie głosić swoje poglądy. Wiadomo, że może publikować, co mu się w głowie zrodzi, że wyjeżdża za granicę itp. Ciekawe, na czyjej bazie to robi? Widziałbym celowe wysłanie mu np. listu z podpisem studenta z akademika np. D.S. „Żaczek”, Al. 3 Maja 5, Kraków.

We wstępie: Czytałem wiele publikacji księdza. Od dawna marzyłem, żeby poznać tak wielkiego filozofa naszych czasów. W dniu 7 listopada miałem szczęście być na jego wykładzie o filozofii marksistowskiej. Ponieważ nie było możliwości dyskusji po wykładzie, szukałem okazji do osobistego skontaktowania się z księdzem, aby na te tematy porozmawiać, bo nie zrozumiałem /lub rodzą się wątpliwości/. Zdobyłem adres /ul. Marka 10/, więc prosiłbym o listowną odpowiedź… /np.:

1 czy przed wojną dopuszczono by marksistę do głosu na uniwersytecie,

2 który z filozofów katolickich, poza księdzem, prowadził dialog z filozofią marksistowską w sposób rzeczowy itp.

            W zakończeniu: W dyskusjach z kolegami i koleżankami zorientowałem się, że ksiądz był kandydatem na kardynała w Krakowie, ale zaszkodziła mu sympatia dla marksizmu i to miejsce zajął syn lokaja. Myślę, że tego rodzaju wystąpienia, które może nie wyrażają najgłębszych przekonań księdza jako błyskotliwego filozofa, otworzy szczeble kariery kościelnej. Gdyby trzeba było, gotów jestem zbierać podpisy od kolegów i koleżanek i przesłać prośbę do papieża, żeby zwrócił uwagę na księdza.

            W tym stylu list, w którym wystąpiłyby określenia Macharskiego uniemożliwiające Tischnerowi przekazanie listu innym księżom oraz aplikujące do jego najgłębszych odczuć- poczucia wartości, wolności i bezinteresowności. Chodziłoby o uświadomienie mu, że jest zwykłym karierowiczem, demagogiem, nieodpowiedzialnym agitatorem i dorobkiewiczem, jak Kubiś /ma Tischner do Kubisia antypatię/.

            Zaskoczeniem w środowisku krakowskim była broszura Wołynowicza „Sens pracy” /tzn. ks. Tadeusza Dzięgiela z Bydgoszczy/, którą przywiózł Mazurek i dał do wglądu księżom i klerykom. O tej broszurze mówił również Gocłowski skarżąc się na interwencję SB i rozmowę w sprawie Dzięgiela. W broszurze zwrócono uwagę na ostrą polemikę z praktyką celibatu w Kościele i nierozerwalność małżeństwa oraz na akcenty antyradzieckie. Niemal zgodnie uznano, że broszura jest wiernym odzwierciedleniem rozmów między księżmi i poglądów Dzięgiela, ale że tego nie powinno się publikować. Księża wyrazili obawę, że klerycy po przeczytaniu wypowiedzi o celibacie, będą oceniać księży jako niedorozwiniętych i jako typy patologiczne. Podobno Dzięgiel dał broszurę do kurii warszawskiej do rozpowszechnienia, ale po zorientowaniu się w jej treści, została wycofana. Sam podobno kolportuje różne ulotki. Nocą jeździ samochodem. Nawet biskupi go popierają. Podobno miał ustalony z niektórymi biskupami plan prowadzenia tzw. „rekolekcji dywanowych”, ze zwróceniem uwagi na rodzinę.

            Broszurę powielił ktoś, z kim od dawna utrzymuje kontakty, ale nie ma adresu. Podobno miała powielić to jakaś drukarnia w Bydgoszczy, ale po przeczytaniu uznano materiał za nieodpowiedni do powielania /na lewo/. Ktoś inny /podobno wojskowy/ dał drukarni 10000 zł za milczenie, a sam powielił. Oczywiście koszta pokrywa Dzięgiel.

            W związku ze znacznym autorytetem księży w naszym społeczeństwie, należałoby zwracać uwagę na sprzeczności między tym, co głoszą, a tym, jak postępują. Dotyczy to zwłaszcza księży, którzy cieszą się autorytetem moralnym u kleryków i młodzieży. Np. Ryłko w Krakowie głosił swego czasu bardzo interesujące kazania, które młodzież /klerycy/ inaczej by odbierała, gdyby było wiadomo, że ma własną willę, gdzie spędza czas na rozrywce z coraz to inną kobietą.

            Inny przykład: pod koniec października w kolejce w sklepie jedna z kobiet narzekała, że ks. W/…/ /kanonik kapituły krakowskiej na Wawelu/ teraz nie chce jej płacić za usługi, a pierwszy raz, gdy miał z nią stosunek, to zapłacił jej 50 dolarów /2.XI.1979 r./

            W tej formie ta wiadomość mogłaby być rozpowszechniona w seminarium krakowskim /na Podzamczu 8 i na ul. Manifestu Lipcowego/.

            Ożywiona dyskusje w środowisku Stradomskim wywołały artykuły o papieżu i roli Kościoła w „Polityce”. Niektórzy krytykowali Rakowskiego /np. Dogiel, Michalec/, a inni wskazywali /m.in. Mędala/, że Rakowski może wypowiadać swoje opinie i poglądy, które nie muszą być identyczne z poglądami księży ze środowiska krakowskiego. Równie niejednoznaczne oceniano artykuł Urbana, który chyba wszyscy przestudiowali. Np. Dogiel dziwił się, że Urban zebrał i podał do wiadomości słowa, które napłynęły w proteście od czytelników. Uważał, że są świadectwem oddźwięku artykułu Rakowskiego w społeczeństwie i że to jest zdrowa reakcja. Inni uznali /m.in. Telus/, że artykuł Urbana jest kompromitacją księży i środowisk katolickich.

            W związku z zapowiadanymi odznaczeniami na ATK dyskutowano na IT nad ich znaczeniem. Ks. Krzywda, adiunkt ATK, który przyjeżdża z wykładami do Krakowa, mówił, że na ATK mówi się, kto będzie odznaczony i że księża spodziewają się odznaczeń. Dogiel wyraził zdziwienie, że tak obecnie sytuacja się przedstawia, gdyż dawniej księża nie chcieli przyjmować odznaczeń. Uznano, że na ATK odznaczenia są sprawą zupełnie normalną, gdyż pracownicy mają pensje państwowe. Wyrażono zdziwienie, że Myrcha nie otrzymał żadnego odznaczenia, chociaż dawno pracuje, ale widocznie nie ubiega się o to i nie ma go, kto poprzeć, żeby podsunąć jego nazwisko na listę osób godnych odznaczeń.

                                                                                              „Roman”

16.XI.1979 r.

wyk. w 1 egz.

druk. MJ/01259

[dopisek- Wyc. ksero otrzymałem zwrot od płka Płatka

oraz z Wydz. IV- zniszczyłem.

                                               27.11 BK]

– k. 112

Źródło: „Roman”

Przyjął: płk B. Karlicki

                                                                                              T A J N E

egz. nr 02

INFORMACJA OPERACYJNA

z dnia 13.08.1980 r.

            W czerwcu i lipcu odbywały się w Rzymie obrady delegatów Zgromadzenia Księży Misjonarzy w Rzymie z wszystkich prowincji /tzw. konwent generalny/. Prowincję polską reprezentowali: ks. Gocławski jako wizytator, ks. Wł. Bomba, ks. St. W/…/ i ks. Józef Weissman /w zastępstwie za ks. Usowicza, który zrezygnował z wyjazdu/. Jednym z głównych punktów konwentu był wybór przełożonego generalnego, którym został Irlandczyk McCullen oraz czterech asystentów generalnych. Na przełożonego generalnego kandydatem był ks. Kapuściak Florian, który był przez 12 lat asystentem generalnym. Ale ustępujący przełożony generalny w imieniu Kapuściaka oświadczył, żeby zebrani nie brali go pod uwagę, gdyż w sumieniu nie może przyjąć tego urzędu. Wówczas ks. Gocławski jako przewodniczący sesji zauważył, że wystąpienie to jest wbrew prawu, ale prelegent oświadczył, że jest obok prawa, a nie przeciw prawu.

            Ponieważ Polak nie został przełożonym generalnym, wówczas otwarła [sic] się możliwość wyboru jednego z delegatów polskich na asystenta generalnego. Liczono się z tą ewentualnością już przy wyjeździe. Ustalono, że jako kandydata polska delegacja wysunie ks. W/…/. W/…/ zyskał sobie uznanie u konwentu i został wybrany asystentem generalnym na 6 lat.

            Po wyborach W/…/ został w Rzymie. Będzie się starał załatwić sprawy paszportowe, żeby przyjechać do kraju na Boże Narodzenie i potem wyjechać na stałe do Rzymu.

Ks. Stanisław W/…/

            Ur. w 1942 r. w woj. lubelskim. Przyjęty do księży Misjonarzy w 1962 r. Wyświęcony na księdza w 1967 r. Studia teologiczne poza Instytutem Teologicznym Księży Misjonarzy w Krakowie ul. Stradom 4 odbywał na Papieskim Wydziale Teologicznym i w Rzymie na Papieskim Instytucie Biblijnym i w Angelicum, gdzie zdobył doktorat z teologii biblijnej. Z Rzymu wrócił w 1974 r. do Krakowa, gdzie wykładał biblistykę i był prefektem studiów. W 1975 r. został skierowany do Gdańska na wicerektora i wykładowcę biblistyki.

            W czasie studiów przygotowywał się w dziedzinie języków. Opanował dość dobrze język angielski, włoski i niemiecki. Pracę doktorską pisał po włosku. Wzorem osobowym był dla niego ks. Usowicz i ks. Florian Kapuściak. Ten ostatni wywierał duży wpływ na W/…/ i darzył go szczególną sympatią. W/…/ był koleżeński, uczynny, pracowity, z poczuciem humoru. Dzięki zaletom charakteru i pracowitości zyskał sobie uznanie u misjonarzy, dlatego widziano w nim kandydata na wizytatora po Gocławskim.

            Jest to człowiek ambitny, mający duże wyobrażenie o sobie i wrażliwy. Chociaż nie daje poznać innym swoich przeżyć i na ogół jest bardzo dyskretny, to jednak często przeżywa wewnętrzne kryzysy i załamania. Wówczas lubi sięgnąć po wódkę. Ponieważ lubi popić, dlatego zyskiwał również wielu kolegów.

            Wydaje się, że dużą rolę w jego życiu odgrywa uczucie miłości do kobiety. Jest nią zamężna Teresa B/…/, lektorka języka angielskiego na UJ w Padervianum ul. Krupnicza 39, tel. 363-77 /centrala/. Spotkał się z nią jako student teologii, kiedy pobierał prywatne lekcje języka angielskiego. Wówczas zrodziła się u niego platoniczna miłość do Teresy, która trwa dotychczas. Za każdym pobytem w Krakowie pierwszy telefon był do Teresy i zawsze ją odwiedzał. Ona też darzy go sympatią. Wobec Teresy W/…/ zasadniczo nie ma tajemnic: zwierzał się jej ze swych osiągnięć, planów i marzeń. Z myślą o niej podejmował wiele inicjatyw, żeby móc jej powiedzieć, że czegoś dokonał. Ponieważ jest to /jak sądzę/ miłość niespełniona, idealna, W/…/ jest wrażliwy na kobiety subtelne, czułe i ładne. O tym nikomu się nie zwierza, ale można to zauważyć w jego żartach, zachowaniu się i pewnych reakcjach.

            W/…/ dużo uwagi przykładał do publikacji własnych prac i artykułów. Szczególną radość przeżywał po opublikowaniu przez „Znak” jego artykułów o cudach w Piśmie św. Oczekiwał na publikację dalszych artykułów przez „Znak”. Chwalił się Teresie, że wyjdą drukiem następne artykuły. Ponieważ dotychczas nie ukazały się drukiem, dlatego przeżywał zawód i rozterkę. Wyładowywał się w pisaniu innych artykułów, w pracy duszpasterskiej i wychowawczej w seminarium w Gdańsku, ale nie opublikowanie przez „Znak” przesłanych materiałów było dla niego nieomal klęską życiową.

            Pracę doktorską pisał na temat struktury literackiej Księgi Pocieszenia /tj. część Księgi Izajasza, rozdziały 40- 55/. Opublikował ją na małej poligrafii w Lublinie. Nostryfikował pracę na KUL-u. Część pracy opublikował drukiem w „Studiach Gdańskich” tom III. Pracę licencjacką pisaną u o. Jankowskiego opublikował w „Analecta Cracoviensia”. Inne artykuły będą w „Vademecum biblijnym” pod red. o. Jankowskiego, w „Wstęp do Starego Testamentu” pod red. ks. Stachowiaka i w publikacji przygotowanej przez ks. Frankowskiego /W/…/ pisał o Pięciu Księgach/.

            Istnieje opinia, że był konflikt między W/…/ i Bombą w Gdańsku. Podobno miał odejść z Gdańska w tym roku, gdyby nawet nie został wybrany asystentem. W Gdańsku miał przejawiać frustrację.

            Pod względem światopoglądowym unika dyskusji. Również nie lubi dyskutować na tematy naukowe z biblistyki. Natomiast jest towarzyski. Nie słyszało się, żeby był negatywnie nastawiony do władz państwowych. Ale też nie było słychać o wypowiedziach pozytywnych.

                                                                                              „Roman”

druk. wcz/00334

– k. 220 Wyciąg z Informacji operacyjnej tw. „Roman” z 29.10.1981 r., Warszawa 30.10.1981 r., Tajne

            W dniu 23 bm. był w Krakowie u księży misjonarzy na Stradomiu prof. Andrzej Święcicki. W gronie kilkunastu księży przekazał swoją ocenę osoby Jaruzelskiego. Mówił, że w jego opinii i w opinii wielu jego znajomych Jaruzelski jest człowiekiem bardzo uczciwym i słownym. Dlatego jest nadzieja, że potrafi doprowadzić kraj do przełamania kryzysu. W dyskusji brali udział m.in. ks. Aleksander Ksowicz, ks. Tadeusz Gocławski, ks. Jan Zalewski.

            W dniu 26 bm. w parafii św. Krzyża w Warszawie przy ulicy Krakowskie Przedmieście 3 miała miejsce wizytacja dziekana księdza Piórkowskiego. W czasie obiadu z księżmi pracującymi przy parafii pytał się szczegółowo ks. A. Henela o sprawy związane z nadawaniem mszy przez radio. Wyraźnie pytał się o kontrolę tekstów przez komisję radiową. Ks. Henel wyjaśnił, że krąg celebransów został ograniczony przez prymasa Glempa do osób będących w komitecie kościelnym. Mówił, że kazania opracowują księża z komitetu, więc nie ma większych ingerencji ze strony państwowej. Natomiast przy ogłoszeniach jest staranna kontrola sformułowań. Ale, jego zdaniem, najsurowszymi cenzorami są dwie osoby w komitecie kościelnym: ks. Orszulik i bp Dąbrowski. Dziekan pytał się, czy nie byłoby możliwości, żeby do mikrofonu odmawiał modlitwy mszalne /na przykład „Wierzę”/ sam celebrans, by tych modlitw mogli się uczyć słuchacze z Litwy. Ks. Henel wyjaśnił, że ze względów technicznych /dwugłos/ jest to niemożliwe.

                                                                                  Za zgodność:

                                                                                  płk B. Karlicki

– k. 239 Wyciąg z Informacji operacyjnej tw. „Roman” z 19.01.1982 r., Warszawa 19.01.1982 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. nr 1

            Ks. Gocławski, wizytator Zgromadzenia Księży Misjonarzy, członek któregoś z zespołów Komisji Studiów, wypowiadał się na temat przyszłości ATK. Stwierdzał on, że wśród kompetentnych osób kościelnych istnieje przekonanie, że ATK zostanie zlikwidowana, jeśli przywróci się w kraju wolność. Uważa on, że ATK będzie mogła istnieć tylko wtedy, gdy zachowa się przez dłuższy czas stan wojenny i wprowadzi się większe restrykcje w stosunku do Kościoła. Swoją opinię uzasadniał faktycznym istnieniem wydziałów teologicznych w Krakowie i w Warszawie, jak papieskich wydziałów. Uważał on, że nie da się utrzymać w Warszawie ATK, gdy będzie się rozwijał papieski wydział teologiczny. Sądził on, że władze państwowe chętnie rozwiążą ATK ze względów finansowych.

            Podobny pogląd już wcześniej głosił ks. Kubiś Adam z Krakowa, który jest sekretarzem w Komisji do Spraw Studiów. Ks. Kubiś zlikwidowanie ATK uważa za główny program Wojtyły. Podstawy do likwidacji ATK będą wtedy, gdy w ustawie o szkolnictwie wyższym przejdzie klauzula, że uczelnie kościelne rządzą się własnymi prawami.

            W Krakowie w kręgu wykładowców Instytutu Teologicznego w dyskusjach zastanawiano się nad czasem trwania stanu wojennego. Sądzi się tam, że nie skończy się on prędko. Tak np. ks. Józef Mazurek twierdził 15.I br., że stan wojenny będzie trwał przynajmniej do czerwca, a ks. Dogiel wielokrotnie utrzymywał, że potrwa on bardzo długo, jeśli nie w formie obecnej, to w formie bardziej ukrytej na wzór restrykcji z czasów stalinowskich.

                                                                                                          „Roman”

Za zgodność:

[płk Bogdan Karlicki ]

wcz/0016/82

– k. 269

Źródło: tw. „Roman”                                                           Warszawa, dnia 19.X.1982 r.

Przyjął: B. Karlicki

                                                                                              TAJNE SPEC. ZNACZENIA

egz. nr 01

INFORMACJA OPERACYJNA

            16 sierpnia 1982 r. Nowak Jan, były dyrektor „Wolnej Europy” i jego żona złożyli wizytę u marianów w Waszyngtonie, gdzie spotkali się ze Stanisławem Kiczukiem, będącym na stypendium z KUL-u, ks. Stanisławem Mędalą i ks. Augustynem Eckmannem. Najpierw mówili o Ziemi Świętej, Eferia, Miliku. Nowak chwalił się wiadomościami otrzymanymi od Milika, że Jezus był esseńczykiem, tak jak Jan Chrzciciel. Ks. Mędala, biblista, kilkakrotnie powtarzał, że „to ciekawe”. Nowak prosił go potem o podanie kilku pozycji z archeologii biblijnej, żeby mógł się oczytać. Ks. Mędala odróżniał biblistykę naukową i biblistykę propagandową.

            Następnie Nowak wyraził się o Glempie. Przeciwstawiał Glempa i Wyszyńskiego. Mówił, ze Glemp idzie z władzą państwową, nie ma autorytetu. Nowak zachwycał się Wałęsą i Rulewskim. Wyraził się, że SB dąży do rozlewu krwi w Polsce.

            Na pytanie ks. Eckmanna, co Nowak sądzi o przyszłości Polski oświadczył, że jeśli rząd będzie się trzymał obranej linii, to będzie jeszcze gorzej. Bez kredytów Polska- jego zdaniem- nie pokona kryzysu. Mogłaby to zrobić „Solidarność”, która otrzymałaby kredyty.

            W sumie nie wiadomo było, po co Nowakowi przyszli do marianów. Kiczuk twierdzi, że chcieli się wyspowiadać. Faktycznie pytali się o spowiednika polskiego,na co ks. Mędala dał im adres ks. Szylica Janusza u werbistów. Kiczukowi chodziło jednak o osobiste spotkanie się z Nowakami, gdyż on je aranżował. Ks. Mędala utrzymywał, że Nowak mówi jak przed latami nagrana taśma i chciał znaleźć słuchaczy, żeby im zademonstrować swoje slogany polityczne.

            Na początku maja br. ks. Edward Mroczyński zakomunikował ks. Stanisławowi Mędali /był na stypendium w Waszyngtonie od kwietnia/ i ks. Augustynowi Eckmannowi /był na stypendium w Waszyngtonie od września ub. r./ zaproszenie od nauczycieli dyplomatów na 15 maja br. Szkoła dyplomatyczna mieści się w budynku Departamentu Stanu w Arlington. Na spotkaniu był tylko ks. Mroczyński /proboszcz/, bo ks. Mędala i ks. Eckmann wyjechali na ten czas z Waszyngtonu. Ks. Mroczyński miał powiedzieć dyplomatom, że księża goście bali się tego spotkania, żeby nie mieć trudności ze strony władz polskich. Zaproszenie ponowiono z zapewnieniem, że spotkanie ma na celu rozmowę w sprawach kościelnych, a nie politycznych. Spotkanie ustalono na 3 czerwca br. w domu jednej z nauczycielek w Montclair, ok. 50 km na południe od Waszyngtonu przy ul. King Valley Ct. /Court/. Dom znajduje się w lesie. Na spotkaniu było ok. 20 osób: 6 nauczycieli i ponad 10 osób /dyplomatów/ przygotowujących  się do wyjazdu do Polski. Z nauczycieli była Paź Ewa, która często bywa na plebanii u ks. Mroczyńskiego w Silver Spring i pani Wolańczyk /jej mąż jest lekarzem/. Z dyplomatów byli: Król Jerzy, wicekonsul w Warszawie, krewny kard. Króla z Filadelfii; Jan Halmo, przeznaczony do Krakowa; Marek Rawiec /?/ od spraw politycznych, udający się w sierpniu do Warszawy; Alexander Almasa /?/ /Japończyka/ udający się wraz z żoną do Krakowa; Brent Blaschke- do Krakowa; Benton Maria, attaché kulturalny w Warszawie od stycznia 1983 r. /jej matka mieszka w Denver, Colorado, a ona ma apartament w Waszyngtonie przy ul. 1851 Columbia Rd., NW H 308.

            Najpierw poproszono o wypowiedzi na temat sytuacji Kościoła w Polsce zaproszonych gości, a potem była dyskusja. Pierwszy zabrał głos /w jęz. polskim/ ks. St. Mędala. Mówił o Kościele w Krakowie, o Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i o Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie. Nawiązał do historii tych uczelni, uwydatnił rywalizację Wojtyły i Wyszyńskiego na tle ATK i Krakowa, mówił o powołaniach i o seminariach. Następnie ks. A. Eckmann przedstawił sytuację KUL-u.

            W dyskusji pytano się o stosunek KUL-u, PAT-u i seminariów do ministerstw, o bazę materialną KUL i PAT, o stopnie akademickie na PAT, o udziale młodzieży akademickiej w senacie na KUL-u /wg Eckmanna nie ma żadnego udziału/, o przepisach w stanie wojennym, dotyczących wyższych uczelni, o NZS studentów. Odpowiedzi były dość fragmentaryczne, ale obiektywne.

            Po lunchu /obiedzie/ ks. Eckmann był w innej grupie, a ks. Mroczyński i ks. Mędala w innej. Ks. Eckmann rozmawiał z kobietami o planowanych podróżach, o kąpieli i o liturgii. Wówczas Benton Maria dała mu adres do swej matki w Denver i swój adres. Pytała się, czy po przyjeździe do Polski będzie mogła z nim utrzymywać kontakty, na co on chętnie się zgodził. Jedna z pań /ks. Eckmann twierdzi, że nie Benton Maria, lecz inna/ ma przyjechać do Polski z ramienia Security, żeby prowadzić działalność przeciw SB. Ma przyjechać w grudniu.

            W drugim kręgu dyskutowano na temat sytuacji Kościoła w Polsce. Ks. Mroczyński i ks. Mędala mówili o nadużyciach w Kościele w Polsce dla celów propagandowych. Tak np. ks. Mroczyński dał przykład własnego brata z Grudziądza. Domagano się od niego /tzn. niektórzy podwładni/, żeby wtedy zawiesił krzyż, gdy oni usuną zdjęcia pornograficzne. Potem dyskutowano o tolerancji religijnej w Polsce- o tradycjach tolerancji i o nietolerancji w chwili obecnej ze strony katolicyzmu. Pytano się o sytuację wyznań mniejszościowych m.in. o sytuację Żydów, o sytuację geopolityczną Polski. Jeden z dyplomatów na pytanie, dlaczego w Washington Post ukazał się pochlebny artykuł o Andropowie, twierdził, że prasa amerykańska służy do odpowiedniego ukierunkowania rozgrywek wewnątrzpartyjnych w Związku Radzieckim.

            Potem ks. Eckmann ze swoją grupą przyłączyli się do grupy drugiej. Dyskutowano na temat „Solidarności”, chuligaństwa i przestępczości w Polsce. Dyplomaci pytali się, co księża- goście sądzą o ocenie Polski w Ameryce. Ks. Mroczyński i ks. Mędala twierdzili, że jest to wizja uproszczona, bez rozeznania sytuacji i rzeczywistych potrzeb. Wówczas nauczycielka Wolańczyk twierdziła, że wielu Polaków przyjeżdżających do USA żąda środków kompromitujących system np. ogłoszenia bankructwa, bezwzględnej blokady gospodarczej. Jedna z dyplomatek powiedziała, że nie jest jeszcze za późno, gdyż Ameryka podejmie jeszcze ostrzejsze sankcje i sytuacja w Polsce się pogorszy.

            Wobec krytycznej oceny działalności „Solidarności” przez dwóch kolegów, ks. Eckmann twierdził, że „Solidarność” w Polsce była potrzebna, bo np. nie było wolności religijnej i jej nie ma w Polsce.

            W końcu dyskusja okazała się niemożliwa, gdyż ks. Mędala wyraził się krytycznie o działalności niektórych Żydów w Polsce  w latach 1950 /np. Zambrowski/, a wśród dyplomatów zdaje się większość stanowili Amerykanie pochodzenia żydowskiego. Ks. Eckmann przeciwstawił się swoim kolegom, że nakreślając sytuację w Polsce zbyt przemilczają trudności stawiane Kościołowi. Bo np. ks. Mędala ukazał w ciemnych barwach sytuację wewnątrzkościelną w Krakowie; mówił m.in. o likwidacji klasztoru augustianów przez Sapiehę i podtrzymaniu decyzji przez Wojtyłę, żeby mieć pomieszczenia dla Papieskiej Akademii Teologicznej.

            W dniu 15 kwietnia 1982 r. ks. Mroczyński /proboszcz w Waszyngtonie/, ks. Eckmann /z KUL/ i ks. Mędala /z Krakowa/ oraz ks. Kazimierz Zastawny /wikary w Lynn, Massachusset, diecezja Boston, kilka lat temu wyjechał z Polski do USA/ byli na przyjęciu u Ploss na zaproszenie pani Ploss. Pani Kaja Ploss jest żoną doradcy Regana do spraw rosyjskich, który poprzednio był profesorem w Harvard w Bostonie. Jest to Żyd pochodzenia holenderskiego. Ożenił się z Kają Mirecką, która rozwiodła się z Mireckim, aktorem i reżyserem w Polsce. Jej imiona i nazwisko: Hanna, Adela, Kaja /od dziadka z Piekar Śląskich- Kajetana/, Magdalena, Luiza, Elżbieta Plonka. Ojciec był burmistrzem w Piekarach Śl., chrzestnym- Ziętek. Urodzona 12.09.1928 r. Była literatką. Obecnie pisze powieść i scenariusz do Hollywood. Jest rozegzaltowana, prawie nienormalna. Boi się kogoś, kto ją szantażuje. Podobno pożyczyła od niego pieniądze /ok. 10 tys. dol./. Ładnie śpiewa. Choruje na raka. Lubi mówić o sobie i chwalić się pozycją męża. Męża- Plossa- uwielbia i dba o niego. Mówi, że mąż ma 60 tys. dol. na rok, ale z tego niewiele zostaje.

On jest skupiony, małomówny, teoretyk. Dawniej pisywał artykuły o sprawach radzieckich w czasopiśmie niemieckim „Ost-Europa” /?/.

            Na przyjęciu Ploss najwięcej rozmawiał z ks. Mędalą. Był on ciekawy na temat sytuacji w Polsce, a zwłaszcza o nastawieniu Polaków do Związku Radzieckiego. Pytał o nastroje przed 13 grudnia. Ks. Mędala twierdził, że stan wojenny był konieczny, gdyż był bałagan i chuligaństwo. Ploss wyraził zdanie, że rząd Jaruzelskiego wprowadził porządek. Poza tym wypowiedział się, że on osobiście nie widzi możliwości wyłączenia Polski z bloku socjalistycznego. Tymczasem niektórzy członkowie rządu Regana byli zdziwieni, że Polacy nie chcą się bić, żeby się odłączyć od Związku Radzieckiego. Mówił on, że rząd USA przez 10 minut potrafi się skoncentrować nad sprawami Polski, ale obecnie ma inne problemy. Ważny jest bisness. Ploss wyraził swe niepokoje, że podobnie jak dla USA zaskoczeniem było opanowanie sytuacji w Polsce przez Związek Radziecki za pośrednictwem wojska polskiego, tak w przyszłości Związek Radziecki przejmie rządy w USA za pośrednictwem Meksykańczyków albo Salwadorczyków.

            W dniach poprzedzających przyjęcie Ploss przygotowywał dla Regana dokładną charakterystykę kilku czołowych osobistości w Związku Radzieckim jako możliwych następców Breżniewa /w związku z wiadomością o chorobie Breżniewa/. Ploss osobiście widzi na tym stanowisku Czernienkę.

            Poza tym rozmowa dotyczyła sytuacji Kościoła w Polsce, pytano się o transmisję mszy z kościoła św. Krzyża w Warszawie, o cenzurę kazań. Stwierdzono, że transmisja idzie na bieżąco, nie wiedziano o cenzurze kazań radiowych. Przy tej okazji mówiono o Wąsowskich z Waszyngtonu, którzy byli inicjatorami transmisji mszy po polsku z Waszyngtonu. Ks. Mroczyński stwierdził, że Wąsowskim wcale nie chodzi o cele religijne, ale polityczne. Sami nie chodzą do kościoła, ale podsuwają tematy polityczne do poruszania w kazaniach radiowych z Waszyngtonu.

            Pani Ploss mówiła o dawnych gościach jak ks. Grzybku z Krakowa, ks. Hellerze z Tarnowa, ks. Szostku z Lublina oraz o dyskusjach i gościnie sekretarza ambasady polskiej w Waszyngtonie- Romaniuku.

            Ks. Mroczyński mówił o zamiarach wyjazdu do Polski, ale po wizę ma jechać wówczas, gdy skonkretyzuje datę wyjazdu. Wyraził się, że gdyby pojechał pod polski konsulat samochodem, to FBI będzie go miała w rejestrze. Gdyby nie wyjeżdżał do Polski, wówczas byłby na liście podejrzanych.

            W czasie pobytu na stypendium w Waszyngtonie od kwietnia do września 1982 r. ks. Mędala Stanisław z Krakowa utrzymywał kontakty z Marią Nazarczuk, tymczasową sekretarką The Catolic Biblical Association /tzw. sekretarką techniczną, bo sekretarzem jest benedyktyn o. dr Joseph Jenssen/ i wydawnictwa Catholic Biblical Quarerly. Adres pracy: Room 415, Catholic University of America, Washington, D.C. 20064.

Maria Nazarczuk urodziła się w 1939 r. na Polesiu. Ojciec jej był leśniczym. W czasie wojny przez Kraków rodzice wraz z 2 córkami wyjechali za granicę. Jej rodzice mieszkają na Florydzie w Tampa. Jej starsza siostra, zamężna, Bożena Tucker pracuje w ministerstwie obrony USA /National Defense/. Mieszka w Columbia k/Waszyngtonu. Maria zrobiła doktorat na Sorbonie w Paryżu. Zna dobrze francuski.

Kilka lat temu była sekretarką senatora z New Jersey w Kongresie. Ale przed jego kompromitacją przez FBI /przebrani za Arabów przekupili senatora/ na czyjeś polecenie zwolniła się z pracy. Tymczasowo pracuje w instytucji katolickiej, ale złożyła dokumenty, żeby się dostać do ministerstwa obrony USA. Trzykrotnie proponowano jej tę pracę. W końcu przeszła skrupulatnie testy. Jeśli otrzyma pracę, będzie mieszkała w Columbia. Wówczas nie może utrzymywać kontaktów z kimkolwiek z Polski. Prosiła ks. Mędalę, żeby do niej nie pisał. Jest samotna /tzn. nie wyszła za mąż/. Dość uczuciowa. W głębi żywi sympatię do Polaków i wszystkiego co polskie.

                                                                                               „Roman”

bk/00312

– k. 403 Notatka ze spotkania z tw „Roman”, Warszawa 25.04.1984 r.

            Odebrałem tłumaczenia z Kritisches Christentum:

– Austriacy solidarnie okazują pomoc rewolucji nikaraguańskiej,

– Prorok i czerwony biskup na 75-lecie urodzin arcybiskupa Colmary (?),

– Biskup austriacki krytykuje politykę USA.

            Omawiałem również refleksje Romana po spowiedzi świątecznej.

Wśród spowiadających jest, poza jak zwykle największą częścią grzechów pospolitych wynikających z dewotyzmu, spora ilość próbujących otrzymać rozgrzeszenie nie posiadając rozwodu kościelnego, a żyjąc w ponownym związku małżeńskim zawartym cywilnie. Z punktu prawa kościelnego sprawa jest dla spowiednika „drastyczna”, gdyż w przypadku otrzymania rozgrzeszenia penitent powołuje się na to w kurii w procesie rozwodowym i jest to precedensem na jego korzyść. Wówczas kuria zazwyczaj prowadzi „dochodzenie”, który ksiądz dał to rozgrzeszenie i wyciągają wnioski dyscyplinarne. Przeważnie są to osoby z innych miast, ze wsi czy parafii. Czasami powołuje się na usłyszane opinie, iż jakoby tutaj można było właśnie otrzymać rozgrzeszenie. Również sporo jest spowiadających niezrównoważonych, być może na tyle zdewociałych, że bodajże chorych psychicznie.

            Sporo jest przypadków spowiadających się z grzechu nienawiści do władzy komunistycznej, złej pracy w swoim zakładzie. Spowiadając ich zazwyczaj wiedzą, iż jest to nie po chrześcijańsku. Takim stosunkowo łatwo jest tę interpretację poszerzyć i wskazywać na konieczność zmiany postępowania i reakcji. Często jednak mówią, iż muszą ulegać ogólnej presji środowiska. B. rzadko zdarza się, że dzieje to się z faktu prześladowania kościoła przez komunistów.

            Obecnie nie zdarzyła się Romanowi, tak jak przy spowiedzi bożonarodzeniowej, iż obrażał w myślach Prymasa Glempa za ugodę z komunistami- władzami państwowymi.

            Również Roman opowiadał opinie wymiany poglądów przez ks. Sieńko, Tyszkę i Kapustę w któreś świąteczne popołudnie. Sprowadzały one się do ocen, że:

– około 10% parafian przychodzi do spowiedzi, mimo iż pozornie przy konfesjonałach jest kolejka,

– niewiele więcej w ogóle przychodzi do kościoła, bo cała masa aktualnie jest spoza terenu Warszawy, którzy przy okazji zwiedzania miasta, wpadają do kościoła.

Zupełnie osobnym problemem są sprawy wiary i wpływu Kościoła na tych ludzi manifestacyjność [sic] religijną w sumie jest zjawiskiem płytkim i to kiedyś Kościołowi da znać o sobie i to w sposób niekorzystny.

            Również wzmiankowaliśmy temat ATK. Zwracałem uwagę Romanowi, by starał się zdobywać tam pole, „budować” sobie szanse na jakiś awans hierarchiczny. Roman stwierdził, iż pamięta o tym, ale jest to b. trudne, bo trzeba przełamać już istniejące układy, a poza tym za bardzo jest on jeżdżący między Krakowem a Warszawą. Tym niemniej, aktualnie wziął na siebie przygotowanie jako konsultant z ramienia Rady Wydz. Teologicznego numeru Collectana Teologica na jubileusz prof. Grzybka.

            Ciekawych komentarzy po wyborach rektora i prorektora ATK Roman nie słyszał.

            Omawiałem też, przypominałem konieczność sygnalizacji w zw. [z] 1 maja.

                                                                                  [parafa]

– k. 410 Notatka ze spotkania z tw „Roman”, Warszawa 15.11.1984 r.

            Omawialiśmy sprawy ogólne m.innymi poruszałem spr. sytuacji na parafii, działalność poszczególnych księży, warunki, w jakich znalazł się Roman itp.

Problemy parafii są raczej rutynowe, ciągle najbardziej angażuje się we wszelkiego rodzaju wystawy, … i angażowanie artystów ks. Rutkowski, w zasadzie nie cieszy on się wielkim entuzjazmem poparcia ze strony pozostałych księży czy proboszcza. Raczej ostatnio coraz mniej angażuje się do tego, a raczej doradzają mu, by zajął się sobą i normalną pracą kościelną. Zaczął on studiować na ATK z porady proboszcza, to chyba wypełni mu to wolny czas. Ktoś, kiedyś nawet powiedział, że tę radę polecił mu dać kard. Glemp, trudno jednak tego dociec.

            Ogólnie Roman prosił mnie i powiedział, iż sam tak się ustawia, że z parafią chce jak najmniej mieć do czynienia, nie chce się w aktywną pracę angażować, bo się uwikła i w tym wszystkim utonie, również b. go to męczy, psychicznie obciąża go. Tak więc, z tych rzeczy parafialnych łapie tylko to, co się mówi przy posiłkach. Specjalnych zbiorówek, jakichś narad proboszcz nie zwołuje. Taki stosunek jest jego zdaniem optymalny. W zasadzie zgodziłem się z tym, iż kiedy spotka się z czymś zdecydowanie wrogim, to oczywiście trzeba ingerować.

            Dałem Romanowi dwa dość obszerne mat. z Concilium do przestudiowania i opatrzenia ustnym komentarzem ocenowym oraz jeden mat. AKG do przetłumaczenia.

            Na warunki Roman nadal narzeka. Ogólnie muszę stwierdzić, iż Roman jest ostatnio nie w najlepszej kondycji psychicznej. Staje się znów zbyt przewrażliwiony na punkcie konspiracji, sądzę, że to ma jakieś podłoże ogólniejsze i szersze, refleksyjne, życiowe podłoże.

                                                                                  [parafa]

 

Reklamy

Ksiądz Stanisław Mędala- chluba ATK

Sprawa ks. Mędali wymaga obszernego omówienia. Po pierwsze prezentowany poniżej materiał stanowi ułamek z setek kart teczki Ww. Na razie dokumenty pochodzą tylko z teczki personalnej. „Przerobienie” teczki pracy to zadanie na kolejne tygodnie. Nawet z tej teczki mogę tylko zasygnalizować sprawę zwolnienia z cła importowanego samochodu. Nie uwzględniłem także sprawy inspirowanej kariery jego brata w Hucie Lenina oraz przekazów pieniężnych do matki, bezpośrednio od oficera prowadzącego; roli książeczki oszczędnościowej PKO, na które wpłacano „należności” za współpracę. Po drugie Ww. należy do tych nielicznych osób, które zapoznały się ze swoją teczką. Stało się to po przesłuchaniu pionie śledczym IPN jako świadka i nie zostało odnotowane w Karcie kontrolnej. Po trzecie Ww. odpowiada na pytania w sprawie współpracy z SB, chociaż bardziej właściwie jest stwierdzenie, że na skutek prowadzonej w zakonie lustracji przygotował sobie 40-stronicowego gotowca na tę okoliczność. Lustracja w przypadku Ww. polegała na tym, że przełożony doczytał się jego nazwiska na tzw. liście Wildsteina. Natomiast z gotowca wynika, że Ww. był stypendystą SB do spraw porozumienia z Kościołem katolickim. Dopiero po tygodniach Ww. zorientował się, że ja pytałem o sprawy nie ujęte w gotowcu i odpowiedział, że na pewno chcę jego pieniędzy dla siebie; że samochód stanowił mienie zakonne; że mam popsuty mózg, skoro zajmuję się teczkami. Po czwarte największa część agenturalnego urobku Ww. została zniszczona już w czasach PRL. Kolega Ww. z uczelni- gen. Bączek- na pewno stwierdziłby, że działo się to w związku z zaplanowanym przejęciem władzy w wolnej RP. Zgodnie z datami podanymi na Notatkach ze zniszczenia, SB planowało oddanie władzy już w grudniu 1980 r. Zniszczono wówczas pierwszy (1964- 1971) i drugi (1971- 1978) tom teczki pracy, odpowiednio liczące 472 i 320 kart. Zachowana w IPN teczka pracy stanowi formalnie jej trzeci tom.

Jak Państwo na pewno zauważyli, unikam nazywania bohatera teczki „księdzem”. W jednym ze styczniowych numerów tygodnika „OdRzeczy” Piotr Semka mianował (między wierszami) Wałęsę naczelnym kabotynem RP. Zupełnie nie zgadzam się z Semką, bo działo się to przed ujawnieniem teczki przez szafiarkę Marię Kiszczak i Wałęsa mógł mieć cały czas nadzieję, że do tego nie dojdzie, więc na tym opierał swoje zadufanie. Z Ww. sprawa ma się jednak inaczej, nie tylko teczka zachowała się, ale i Ww. ją oglądał, a mimo to wyparcie u niego postępuje.

Dla mnie najcenniejsze są fragmenty świadczące o stopniu infiltracji i wpływach SB na Akademii Teologii Katolickiej. Nic zatem dziwnego, że uczelnią tą nawet w wolnej Polsce zawiadywał nie jeden ksiądz- tajny współpracownik.

– k. 10 Streszczenie sprawy agenturalnej, Warszawa 17.10.1964 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. Nr 1

                         1/ Dane personalne

MĘDALA Stanisław s. Władysława /…/

Pochodzi z rodziny chłopskiej. Do szkoły średniej uczęszczał w Dąbrowie Tarnowskiej. Był wtedy aktywistą ZMP /przewodniczący Koła/. Po ukończeniu gimnazjum wstąpił do Instytutu Teologicznego księży misjonarzy w Krakowie. W roku 1959 wyjechał na dalsze studia do Rzymu, gdzie studiował na „Gregorianum” i „Biblicum”. W br. uzyskał tytuł doktora pisma świętego i powrócił do kraju. Od września 1964 r. został skierowany jako wykładowca języka hebrajskiego do WSD w Goździkowie.

Ojciec Władysław i matka Maria mieszkają w Szarwarku pow. Dąbrowa, pracują na gospodarstwie rolnym.

2/ Dane operacyjne

            Wciągnięty do współpracy na terenie Rzymu w końcu 1960 r., na bazie patriotyzmu, bez formalnego werbunku i podpisywania zobowiązania.

Tw. udzielał ustnych informacji ze środowiska księży polskich oraz niektórych urzędów watykańskich. Posiadały one charakter operacyjny i informacyjny i były wykorzystywane zarówno przez naszą jednostkę, jak również przez Dep. IV MSW.

Za współpracę był kilkakrotnie wynagradzany niewielkimi sumami pieniężnymi.

3/ Charakterystyka

            Tw. „Aktywny” jest lojalnym obywatelem i patriotą PRL. Do Zakonu wstąpił pod wpływem środowiska /proboszcz/ i rodziny. Zaimponowała mu możliwość nauki, szczególnie języków starożytnych oraz zdecydowała chęć pracy w środowisku katolickim, które sam określa jako najbardziej zacofane.

Dzięki dużym zdolnościom zostaje skierowany na KUL, a następnie na dalsze studia do Rzymu. Tu ostatecznie rozczarowuje się do religii i kościoła i staje się ateistą. Jednak na zewnątrz zachowuje postawę wiernego, zdyscyplinowanego i bogobojnego kapłana. Kościół określa mianem cyrku, a księży uważa za przebierańców i błaznów. Nowo wstępującym do Seminariów i Zakonów nazywa nienormalnymi. Nie ma skrupułów w informowaniu o swym najbliższym otoczeniu. Dopingowany potrafi wejść w zaufanie, dojść do szczegółów, zdobyć pożądane informacje.

We współpracy sprawdzony. Można mieć do niego zaufanie. Ma uraz na punkcie dekonspiracji. Boi się własnego cienia. Obawia się, że dostarczone przez niego informacje mogą trafić drogą przecieków do hierarchii kościelnej i spowodować dekonspirację źródła. Na spotkania przychodzi po cywilnemu. Jest śmiały, otwarty, bezpośredni. W miejscach publicznych zachowuje się swobodnie. Lubi poczęstunki w kawiarniach i chętnie przyjmuje je, choć dużo nie pije.

Na współpracę na terenie kraju wyraził zgodę, podnosząc znów sprawę zabezpieczenia całkowitej konspiracji.

Uzgodniono z tw. „Aktywny”, że zostanie on przekazany na kontakt pracowników pionu krajowego w Poznaniu. Spotkanie wyznaczono na dzień 22 października br. godz. 17.00 w Poznaniu przy wejściu do hotelu „Merkury”, zapasowe w dwa kolejne dni w tym samym miejscu i o tej samej godzinie.

Odb. w 2 egz. WZ

opr. AKwiatkowski kpt.

– k. 12 Wykaz wynagrodzeń [zsumowane latami w zł]

1964                1000

1965                3100

1966                2600

1967                2500

1968                3500

1969                2700

1970                6000

1971                13000

1972                14000

1973                15500

1974                18500

1975                18800

1976                10500

1977                22000

1978                62000

1979                60000

1980                70000

1981                60000

1982                60000

1983                63000

1984                75000

1985                10000

–  k. 21 Informacja, Warszawa 5.07.1967 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. poj.

            T.w. „Ryszard” kompletuje materiały do pracy naukowej. Pragnie uzyskać docenturę na ATK. Podobne przygotowania czynią ks. Dawidziuk z diec. Podlaskiej- ze Starego Testamentu i ks. Rosłan franciszkanin, z Nowego Testamentu. Przy realizacji tych planów dużo mógłby pomóc ks. Stępień, który jak dotychczas popiera ks. Dawidziuka, obecnego asystenta z ATK. W wypadku przeforsowania ks. Dawidziuka „Ryszard” będzie miał utrudnione zadanie przy uzyskaniu wspomnianego stopnia naukowego. Gdyby on nie przeszedł, zwiększą się szanse „Ryszarda”. W poczynaniach swych liczy on na pozytywną postawę władz w stosunku do jego osoby.

            W perspektywie chciałby przenieść się do Warszawy pracować naukowo, a nawet sekularyzować się.

Tajnemu współpracownikowi dałem do wypełnienia ankietę o wymianę dowodu osobistego.

                                                                       OFIC. OPER. WYDZ. I DEP. IV MSW

                                                                                                           MROZOWICZ

Wykonano 1 egz.

–  k. 25 Charakterystyka tw ps. „Ryszard” nr rej. 11958, Warszawa 21.07.1968 r., Tajne spec. znacz., Egz. poj.

            T.w. pochodzi z rodziny chłopskiej, ksiądz zakonny, studia ukończył na Biblicum i Gregorianum uzyskując doktorat. Pozyskany do współpracy 10.XII.1960 r. podczas studiów w Rzymie, profesor WSD.

            Pozyskania dokonano na bazie patriotyzmu, bez formalnego werbunku i zobowiązania. W trakcie współpracy sprawdzony, można mieć do niego zaufanie. Udziela informacji o najbliższym środowisku. W rozmowach śmiały i otwarty. Posiada jednak uraz na punkcie dekonspiracji, co jest u niego pewnego rodzaju obsesją. Obawia się, by przekazane przez niego informacje w formie przecieków nie dotarły do hierarchii kościelnej. Dlatego też przyjąć można, iż znane mu fakty dawkuje. Niemniej przekazuje dane kompromitujące poszczególne osoby lub środowisko, w którym przebywa. Wykazuje własną inicjatywę i spryt operacyjny oraz zaangażowanie osobiste.

            Na spotkania przychodzi po cywilnemu. Dotychczas odbywano je w lokalach publicznych w różnych miastach, do których wyjeżdżał. Posiada dość ograniczone możliwości swobodnego opuszczania miejsca pracy i zamieszkania z uwagi na reguły zakonne oraz warunki, gdzie mieści się seminarium, w którym jest profesorem. Doniesień nie pisze poza wykazami alumnów o listami powiadamiającymi o dacie i miejscu spotkania, które przesyła na wskazany mu adres. Za okres od m-ca października 1964 r. odbyto z nim 24 spotkania. Nie ma możliwości określania z nim systematycznych terminów spotkań, chociaż istnieją takie potrzeby, jak również nie można wywoływać spotkań doraźnych. Zlecane zadania w zasadzie realizuje. W uzasadnionych wypadkach nawet przy obiektywnych trudnościach stawiał się żądanym miejscu i czasie np. uroczystości milenijne w Gorzowie Wlkp.

            Dotychczas uzyskiwane od niego materiały posiadają istotną wartość operacyjną. W ostatnim okresie był wykorzystywany do stwarzania i pogłębiania konfliktu między kurią i biskupami a kierownictwem i kadrą profesorską WSD oraz do zbierania informacji o poszczególnych profesorach i alumnach, w tym kandydatach do werbunku.

            „Ryszard” posiada b. skromne warunki materialne. Jest nagradzany finansowo.

            Za wręczone mu pieniądze pisze pokwitowania- jako za zwrot kosztów podróży.

            W perspektywie ma szanse awansu i przejścia do pracy samodzielnej. Przygotowuje habilitację na docenta.

                                                                       INSPEKTOR WYDZ. I DEP. IV MSW

                                                                                  mjr M. MROZOWICZ

Wykonano 1 egz.

Druk. K.F.

–  k. 27 Notatka służbowa, Warszawa 29.07.1969 r., Tajne spec. znacz., Egz. poj.

            „Ryszard” przygotowuje materiały do pracy naukowej, chce uzyskać stopień docenta. Był bardzo zadowolony z reakcji, jaką wywołał jego referat na zjeździe biblistów i gratulacji ks. Stępnia, od którego zależy otwarcie przewodu. Stępień jest do niego przychylnie ustosunkowany, dlatego też liczy na jego poparcie.

            T.w. w związku z przygotowywaną pracą planuje w przyszłym roku wyjazd do Rzymu. Zaproszenie przyśle ks. Czapla, a finanse z tym związane pokrywa bp Krauze. On również obiecał opłacić koszta wydania za granicą pracy „Ryszarda”.

            Biorąc pod uwagę fakt, że „Ryszard” posiada dowód osobisty, w którym pominięto jego zawód, prosił bym poinformował go, jak ma wypełnić ankietę paszportową, by nie popaść w kolizję z prawem, a jednocześnie by po powrocie z zagranicy posiadać ten sam dowód osobisty.

            Obiecałem na następnym spotkaniu przekazać mu odpowiednie wskazówki.

Wykonano egz. 1                                          INSPEKTOR WYDZ. I DEP. IV MSW

teczka personalna                                                         MJR M. MROZOWICZ

Druk. S. K.

– k. 33 Notatka służbowa dot. tw. „Ryszard”, Warszawa 19.09.1970 r., Tajne., Egz. poj.

            Na spotkaniu w dniu 16 września br. „Ryszard” rozmawiając na temat spraw rodzinnych określił swoją sytuację materialną jako b. ciężką. Motywował to tym, iż w zasadzie na nim spoczywa obowiązek pomocy rodzicom. Ostatnio ojciec poważnie się rozchorował, stan jest poważny i nie ma nadziei, że powróci do takiego stanu zdrowia, by mógł nadal zarobkować. Pozostałe rodzeństwo niestety nie jest w stanie efektywnie pomagać rodzicom. Jeden brat też jest poważnie chory i jest na rencie, drugi jeszcze kończy uczelnię i trochę dorabia.

            W tej sytuacji, jak mi oświadczył t.w. „Ryszard”, on zmuszony jest przyjąć jakąś dodatkową pracę, aby móc dawać rodzicom miesięcznie co najmniej 1000 zł /jeden tysiąc/. Nadarza się przyjęcie niedzielnej pomocy duszpasterskiej. Jest to kłopotliwe, bo musiałby dojeżdżać. Kosztować go to będzie b. dużo czasu. Utrudni przygotowywanie do wykładów. Cały dotychczas posiadany wolny czas będzie miał zajęty. Zapytywał się mnie, co ma w tej sytuacji zrobić, czy przyjąć wzmiankowaną pomoc czy też nie. Na moją wzmiankę, że no cóż, skoro istnieje taka potrzeba. Odpowiedział, iż gdy przyjmie tę pomoc, to nie będzie się już mógł ze mną widywać z powodu absolutnego braku czasu.

            W dalszej dyskusji na ten temat t.w. „Ryszard” oświadczył, iż zamiast przyjmowania wzmiankowanej pracy może on przecież wykonywać jakieś zlecone dodatkowe prace dla nas w formie- jak to określił- jakichś analiz, statystyk czy t.p.

            Uzgodniliśmy, iż do ustaleń w tej sprawie powrócimy na następnym spotkaniu.

            Biorąc pod uwagę ciężką sytuację materialną t.w. „Ryszard”, uwzględniając fakt, iż jest on związany z SB /współpracuje od 1960 r./ i w tym czasie jego informacje stanowiły istotny materiał operacyjny- wykorzystywany był m.in. do prowadzenia działań dezintegracyjnych na odcinku WSD- biskupi, kuria i bp Pluta- zgromadzenie misjonarzy w Krakowie oraz, iż istnieją możliwości rozszerzenia wykorzystania w tej dziedzinie t.w. „Ryszard”, uważam, że powinniśmy przyjść t.w. z pomocą. Szczególnie, iż t.w. „Ryszard” jest z młodszej generacji księży, posiada już pewien dorobek naukowy /w roku bieżącym był w Rzymie i oddał pracę doktorską/ i posiada perspektywy awansu. M.in. wszczął już pewne kroki przygotowujące uzyskanie docentury na ATK.

                                              INSPEKTOR WYDZ. I DEPARTAMENTU IV MSW

                                                                       /ppłk B. KARLICKI/

Wykonano 1 egz.

Druk: K.G.

[dopisek- Proszę wystąpić

z raportem do Dyr. Dep.

o wyrażenie zgody

na opłacanie miesięczne

w sumie 1000 zł.

Uważam to za słuszne

i wskazane.

                        [parafa]

–  k. 39 Charakterystyka tw ps. „Roman” nr rej. 11958, Warszawa 10.01.1972 r., Tajne spec. znacz.

            W ostatnim okresie wymieniony znacznie zaktywizował się w pracy. Uzyskał znaczne osiągnięcia w prowadzonych działaniach dezintegracyjnych na terenie diecezji gorzowskiej. Dotyczyły one płaszczyzn:

– rektor WSD- profesura- kierownictwo zakonu misjonarzy w Krakowie

– WSD- biskupi gorzowscy

– biskupi gorzowscy- kierownic.

Zaaranżowane zostały również próby wyjścia z pewnymi konfliktami /bp Pluta- siostry zakonne/ poprzez władze prowincji do Watykanu.

W czerwcu 1971 r. TW „Ryszard” brał aktywny udział w przygotowaniu wprowadzenia ekipy techniki instalującej TO dla zabezpieczenia obrad konferencji plenarnej Episkopatu. Wykazał przy tym dużo inwencji, odwagi i dyscypliny w wykonywaniu poleceń i generalnego zadania.

W omawianym czasie udało się przezwyciężyć „uraz” na punkcie pisania doniesień. Pisze na maszynie wartościowe doniesienia. Wpływa to na podniesienie poziomu pracy. Otrzymuje miesięczne wynagrodzenie w sumie 1000 zł, co wpływa też na aktywność w pracy.

Niezależnie jednak od spraw finansowych wykazuje duże zaangażowanie osobiste. Jest w zasadzie niewierzącym.

Spotkania organizuję z TW „Roman” w Warszawie na LK „Marista”. Jedynie w przypadkach spotkań w terenie organizuję je w m-tach wojewódzkich w pokoju hotelowym.

            Ostatnio z nowym rokiem akademickim w wyniku przeprowadzonych przedsięwzięć został przeniesiony na inne m-sce pracy. Nie udała się co prawda osiągnąć Krakowa, a WSD Gdańsk. W tej sytuacji przemanewrowanie go do Krakowa jest celem perspektywicznym.

            Wykorzystanie TW „Roman” prowadzić należy w kierunkach:

– rozpoznania działalności biskupa i kurii gdańskiej oraz WSD

– prowadzenia działań inspiracyjnych o charakterze dezintegracyjnym

– zwiększenia i wychowania TW w zakresie prac koncepcyjnych opierających się na treściach kościelnych.

            Niezależnie od powyższego przekonywać należy TW o konieczności powiększania dorobku naukowego, co zwiększy jego perspektywiczne możliwości awansu. W tej dziedzinie w roku ubiegłym załatwialiśmy TW wyjazd do Francji dla doskonalenia języka francuskiego. TW ma możliwości habilitowania się na ATK.

                                                                                   Inspektor W. I D. IV                                                                                                                                                                                                                                                                                      Karlicki

–  k. 48 Charakterystyka tw ps. „Roman” nr rej. 11958, Warszawa 10.01.1978 r., Tajne spec. znacz.

            TW „Roman” wywodzi się z rodziny chłopskiej. Szkołę średnią ukończył w Dąbrowie Tarnowskiej, w tym czasie aktywnie działał w ZMP- był przewodniczącym Koła. Po ukończeniu szkoły średniej wstąpił do Instytutu Teologicznego XX Misjonarzy w Krakowie, po ukończeniu którego został skierowany na dalsze studia do Rzymu. Tam studiował na „Gregorianum” i „Biblicum”. Po uzyskaniu doktoratu z zakresu pisma świętego [sic] powrócił do kraju. Władze zgromadzenia skierowały go do pracy jako wykładowcę języka hebrajskiego w WSD w Gościkowie- w diecezji gorzowskiej.

            „Roman” jest człowiekiem zdolnym, dążącym do zdobywania wiedzy, b. inteligentny i refleksyjny, o dość dużej i ciekawej wyobraźni, do PRL nastawiony patriotycznie. Post factum zerwania [dąży do] ułożenia sobie kariery świeckiej, z więc wstąpienie do zgromadzenia zakonnego ocenia jako zasadniczą pomyłkę życiową. Zainteresowała go jednak możliwość ciekawych studiów /greka, łacina, hebrajski/ i możliwość bezpłatnych studiów zagranicznych, co nawiasem mówiąc, osiągnął. De facto jest niewierzący i wiele chce zrobić dla nas jako Polak- patriota.

            „Roman” utrzymuje kontakt z SB od 1960 r., kiedy to na terenie Rzymu jako student „Gregorianum” zgodził się udzielać informacji o interesujących nas problemach. Informacje dotyczyły środowiska księży polskich zamieszkałych w Rzymie, jak i tam studiujących oraz dykasterii watykańskich. „Roman” współpracował bez zobowiązania na zasadzie uczuć patriotycznych. Informacje uzyskane od „Romana” były cenne, potwierdzały się i były wykorzystywane zarówno przez Dep. I, jak i IV MSW.

            „Roman” po powrocie do kraju nadal utrzymuje kontakt z SB tj. od 1964 r. Jest na kontakcie oficerów- poruczników Wydz. I Dep. IV MSW. Zarówno w czasie pracy na terenie WSD w Gościkowie, w WSD w Oliwie, jak i w IT w Krakowie, praca „Romana” uzyskuje oceny dodatnie. Wykorzystywany jest do działań zapoznawczych, dezintegracyjnych, jak też kształtujących określone sytuacje czy nastroje lub opinie. Zarówno dotyczy to spraw często lokalnych, ale również obejmuje opinie o sytuacji Kościoła w relacji z władzami państwowymi, polityki państwa w ogóle i jego zdobyczy. Chodzi tu o kontakty z cudzoziemcami, jak też wyjazdy zagraniczne.

„Roman” poza realizacją zadań posiada inicjatywę i często na mocy „decyzji własnej” prowadzi niektóre lokalne gry. Trzeba stwierdzić, że robi to z b. dobrym wyczuciem i prawidłowo. Zgłasza również w toku pracy szereg propozycji, które świadczą o b. dobrym zmyśle operacyjnym, dużym zaangażowaniem w pracy z SB i prawidłowej ocenie realiów. „Roman” jest sprawdzonym i oddanym tajnym współpracownikiem. Był okres, już w czasie pobytu w Krakowie, iż rozmyślał radząc się nas, czy nie laicyzować się zupełnie. Uzgodniliśmy wówczas, iż pozostaje się [sic] w zgromadzeniu, robi habilitację i stara się o przeniesienie do Warszawy, gdzie mógłby się w pełni usamodzielnić zarówno w pracy zawodowej, jak i w sensie egzystencji /mieszkanie nie w zakonie/.

            Niestety, dość niekorzystnie na te plany wpłynęły zaburzenia zdrowia Romana, które nastąpiły w czasie pobytu w Gdańsku- Oliwie. Okazały się one dość przewlekłe i dość dotkliwe, bo dotknęły systemu nerwowego. Są to dość charakterystyczne objawy w tym wieku i przy celibatowej egzystencji. W ostatnim czasie tj. w roku bieżącym stan zdrowia Romana jest już zupełnie dobry, co wskazywały już rokowania ubiegłoroczne.

            W związku z powyższym stanem zdrowia „Romana” współpraca zawieszona była okresowo, jak również wpłynęło to na intensywność pracy, szczególnie, że Roman starał się również przygotowywać do habilitacji. Niestety, przygotowania te stan zdrowia też zahamował. Postawy „Roman” nie zmienił.

            Aktualnie, po odbyciu spotkania kontrolnego z „Romanem” Tow. Gen. K. Straszewski dokonał ustaleń- propozycji dla „Romana”:

– miesięczna gratyfikacja 5000 zł

– wyłączne zajęcie się zrobieniem habilitacji

– następnie przemanewrowanie się do Warszawy do samodzielnej pracy na ATK

– usamodzielnienie się od zakonu co do zakwaterowania i egzystencji

– jak z powyższego wynika, definitywnie pozostanie się [sic] w Kościele i tam praca z SB.

Tow. gen. Straszewski omawiając powyższe kwestie stwierdził, iż tam, gdzie trzeba będzie, okażemy pomoc w realizacji.

            „Roman” w pełni zaakceptował i dziękował Generałowi za powyższe ustalenia, stwierdzając, iż absolutnie jest do dyspozycji SB. Dziękował też Generałowi za tak wydatną gratyfikację finansową oraz za wspomaganie finansowe dotychczas, dzięki czemu mógł pomóc swoim rodzicom.

            Na roboczo ustaliłem z „Romanem”, iż spotykać się będziemy okresowo- co parę miesięcy. Na spotkaniach przekazywał będę gratyfikację osobiście, a w międzyczasie wpłacał będę co miesięcznie na książeczkę PKO.

            W związku z powyższym „Roman” wykorzystywany będzie operacyjnie w zakresie rozpoznania w sprawach bieżących w IT, PWT w Krakowie oraz PTT w Krakowie.

            W przypadkach ważnych i pilnych spraw „Roman” otrzymywał będzie zlecone zadania.

                                                                                  [parafa]

– k. 60 pismo do Zastępcy Naczelnika Wydz. VI Dep. IV MSW płk. B. Karlickiego, Warszawa 11.11.1982 r., Tajne, Egz. nr 1

            Uprzejmie dziękujemy za przekazanie nam wartościowych informacji operacyjnych od Waszego źródła krypt. „ROMAN”.

            Jednocześnie informujemy, iż jesteśmy bardzo zainteresowani ewentualnym pogłębieniem sygnalnej informacji Waszego źródła dot.: przypuszczalnego przyjazdu do Polski w grudniu br. pracownicy służb specjalnych USA, oddelegowanej do prowadzenia działalności przeciw SB.

            W wypadku braku możliwości ustalenia danych personalnych w/wym. osoby, zainteresowani jesteśmy dokonaniem chociażby ustaleń pomocniczych np. rysopisu itp.

                                                           NACZELNIK WYDZIAŁU III DEP. I MSW

                                                                       Płk S. KWIATKOWSKI

Wyk. w 2 egz.

Egz. nr 1- adresat

Egz. nr 2- a/a

Wyk. JH/AW. Dn. 10.11.82 r.

[dopisek- Po omówieniu z Romanem przekazałem w dniu 30.XI 82 r. g. 1030 płk. Spyra (z-ca j.w.) informację, iż nie ma możliwości ustalić bliższe szczegóły. Uzgodniłem też, że ta odpowiedź jest co do… ostateczna.]

– k. 61 Charakterystyka tw „Roman” nr rej. 11958, Warszawa 5.01.1983 r., Tajne spec. znaczenia

            Roman współpracuje z SB od 1960 r., kiedy to zgłosił się samorzutnie będąc na studiach /Biblicum/ w Rzymie do Ambasady i zgłosił chęć współpracowania z władzami. Kontakt nawiązał wówczas z … Dep. I.

            Po powrocie do kraju nadal utrzymywany jest z nim kontakt do chwili obecnej tj. w kraju od 1964 r. Okres ten pracuje po zagadnieniach Kościoła rzymsko-katolickiego.

            W roku 1981 wymieniony złożył zgodnie z dotychczasowymi założeniami pracę habilitacyjną. W związku z tym w roku akademickim 1981/1982 został przyjęty na etat adiunkta na Wydz. Teologicznym ATK. W roku 1982 otrzymał tytuł doktora habilitowanego teologii w zakresie biblistyki na Wydziale Teologii ATK. W związku z tym otrzymał etat docenta na tejże uczelni. Etat ten, jak również tytuł naukowy jest zatwierdzony przez Radę Naukową przy Ministerstwie Szkolnictwa Wyższego.

W organizacji zatrudnienia i przyjęcia pracy habilitacyjnej na ATK przeprowadzone były przedsięwzięcia operacyjne m.innymi przez źródła osobowe gen. Straszewskiego. Tak więc, zakładane jw. cele manewrowania tw „Roman” w tym zakresie zostały zrealizowane z powodzeniem. Pozostaje do zrealizowania jeszcze problem przeniesienia się Romana na stałe do Warszawy.

            W aktualnym stanie Roman uzyskując zatrudnienie na ATK musiał zachować jeszcze wykłady w Instytucie Teologicznym Zgromadzenia Misjonarzy św. A… w Krakowie na Stradomie. Jest to koniecznością, gdyż nie uzyskał zwolnienia od swoich władz zwierzchnich. Stanowi to jednak z punktu widzenia obciążenia pracą i korzyści dla maksymalnego wykorzystania go do realizacji naszych zadań spore utrudnienie. Bowiem Roman musi tam co najmniej na dwa dni w tygodniu dojeżdżać. Zadaniem więc będzie by wykorzystać najbliższą okazję i z tych wykładów się uwolnić, pozostając wyłącznie na ATK.

            Również niedogodnością będzie dla nas jego zamieszkanie w pokojach parafialnych kościoła św. Krzyża. Niestety, obiecanej pomocy, zgodnie z obietnicą gen. Straszewskiego, daną na kontrolnym spotkaniu w zakresie otrzymania samodzielnego mieszkania, nie jesteśmy obecnie w stanie udzielić.

            Ocena wykonywanych zadań przez tow. Roman jest dobra. Wykorzystywany jest poza udzielaniem posiadanych informacji bieżących do wypracowania koncepcji kontestacji w Kościele, ocen zjawisk następujących w Kościele i wynikających z nich wniosków, jak również do tłumaczenia materiałów- artykułów z języków obcych, a mianowicie z niemieckiego, francuskiego, angielskiego i włoskiego. Materiały te wykorzystywane są następnie w prowadzonych przez nas działaniach dezintegracyjnych. W większości faktów publikowane są w miesięczniku kontestacyjnym w pełni sterowanym przez nas pn. „Ancora”.

Również w kryteriach oceny i rady omawiana jest z nim ukazująca się „Ancora”.

  1. „Roman” jest współpracownikiem związanym z nami, zaangażowanym w działaniach realizowanych na rzecz przemian w Kościele. Zaangażowanie to wypływa z motywacji światopoglądowych, jest niewierzącym oraz zmuszonym do egzystencji w Kościele (patrz poprzednie charakterystyki). Jest zdyscyplinowanym i [po]słusznym w uzgodnieniach z nami i w realizacji zadań. Nadal jest bardzo skrupulatny, a może i przeczulony na punkcie konspiracji zarówno współpracy, jak i wykonywanych zadań.

            W roku 1982 był na stypendium w Stanach Zjednoczonych. Na wyjazd zapytywał się [sic] nas o zgodę. Oczywiście otrzymał. Wyjazd stanowił dla niego dużą wartość z punktu widzenia naukowego.

Otrzymał zadania typu informacyjnego, uzgodnione na roboczo z Dep. I. Po powrocie przekazał wiele informacji wykraczających poza otrzymane zadania. Otrzymałem ocenę z Dep. I, iż przekazane informacje są materiałem wartościowym. /vide pismo Dep. I rozdział I str. 271/.

Roman wyjeżdżał również na urlop do RFN. O wyjazdach melduje, prosi o zgodę i przekazuje zdobyte informacje.

            Oceniam, iż Roman jest z nami b. związany i rozmawia b. szczerze. Świadczy o tym również fakt, iż bez żenady mówi o spowiedzi i sprawach, które są spowiadane przez ludzi. W przypadku potrzeby okazania mu pomocy zwraca się o to do nas. Z reguły załatwiamy. Jest wynagradzany finansowo.

            „Roman” nadal winien być wykorzystywany w dotychczas realizowanych kierunkach, a mianowicie:

– ocena zachodzących zjawisk w kościele i wśród duchowieństwa, szczególnie diecezjalnego

– spostrzeżenia, wnioski i uwagi mogące być wykorzystane przez nas w prowadzonej pracy operacyjnej zarówno „D”, jak i indoktrynacji

– uwagi dot. kontestacji w Kościele zarówno pod względem dogmatycznym, politycznym, jak też teologicznym i strukturalnym

– dalsze umacnianie swej pozycji na ATK w kierunku awansu w hierarchii na uczelni

– wypracowywanie ewentualnych koncepcji co do rozwiązań omawianych problemów

– informacja bieżąca.

                                                                                  [parafa]

– k. 64 Charakterystyka tw „Roman” nr rej. 11958, Warszawa 12.01.1985 r., Tajne spec. znaczenia

            Współpraca z tw Roman w czasie od ostatniej charakterystyki układała się dobrze. Dają jednak znać o sobie cechy charakterologiczne tj. nadwrażliwość i swego rodzaju obsesyjne bilansowanie swego życia, co w konsekwencji prowadzi do stresów i okresowych załamań, co przy zdrowiu, na które dość narzeka, nie nastraja go generalnie dobrze.

W ostatnim okresie sprawa procesu toruńskiego wywołała u niego pewne rozdrażnienie, powróciła przesadna troska o konspirację współpracy. Dość często wpada ostatnio w stany przygnębienia i rezygnacji, gdyż, jak stwierdza, życie wypadło mu przejść w środowisku, co do którego ma najmniejszy respekt i uznanie (Kościoła).

            Realizacja zadań przebiegała zgodnie z założeniami. Obejmowały one zakres działań „D” oraz indoktrynacji i lojalizacji kleru diecezjalnego w ramach przedsięwzięć prowadzonych w sprawie obiektowej krypt. „Świt”. W tym zakresie Roman dokonywał też tłumaczeń z języka niemieckiego, francuskiego i angielskiego. Nasze zainteresowania „Roman” znał jako zalegendowane, iż istotnie działa grupa kontestacyjna księży, a my podrzucamy jej niektóre materiały kapturowo. Zresztą parę lektur wysyłał na ich adres sam.

            Na ATK usadowił się już na dobre, bodajże zdobył sobie uznanie. Aczkolwiek często narzeka na nawał pracy, gdyż jest b. obciążony, a łączenie tej pracy z wyjazdami (wykłady) na IT (Instytut Teologiczny XX Misjonarzy w Krakowie na Stradomiu) jest b. uciążliwe, a niestety nie może się tego pozbyć, gdyż władze Stowarzyszenia się na to nie zgadzają. Przy okazji zaszłości krakowskich daje też pojedyncze wykłady na Akademii Papieskiej.

            Roman dość narzeka ostatnio na stan zdrowia, powracają objawy, jakie miał przed wieloma laty, kiedy był wykładowcą w WSD w Gdańsku Oliwie. Niektóre z tych objawów mogą być uznane jako postcelibatowe.

            W dyskusjach na temat sytuacji w Kościele polskim, postawy znacznej części duchowieństwa Roman wyraża dezaprobatę i przerażony jest wzrostem pozycji Kościoła w Polsce. Również ma za złe władzom, iż tak respektują Kościół i de facto, jak to określa, podnoszą do najwyższej rangi Kościół jako pasterza dialogu. Uznaje argumenty, iż określone realia polityki wyznaniowej muszą być przestrzegane i nie winą tej polityki jest, że Kościół zyskał taki szczebel swojej pozycji, uznając to, jednak pogodzić z tym się nie może. Stwierdza, że ciężko mu to zrozumieć, on zakładał zupełnie coś odwrotnego. To było zresztą motywacją jego zaangażowania we współpracy.

            „Roman” nadal winien być wykorzystywany po linii ATK, IT, Stowarzyszenia ks.ks. Misjonarzy w Krakowie i AP (Akademia Papieska), jak też trzeba wypracować linię wykorzystania być może w sprawie obiektowej „Babel”.

            Dotychczasowe wykorzystanie w spr. obiektowej „Świt” nie będzie już aktualne wobec zamierzonej likwidacji sprawy.

            Ważnym czynnikiem będzie w najbliższym półroczu przygotowanie Romana do przekazania, gdyż dotychczas pracujący z nim odchodzą na emeryturę. Wobec wzmiankowanej nadwrażliwości Romana również trzeba tę sprawę rozsądnie rozegrać.

                                                                                  [parafa]

– k. 66 Raport ze spotkania z tw „Roman”, Warszawa 25.06.1985 r., Tajne

            Zgodnie z ustaleniem telefonicznym spotkałem się z Romanem o godz. 1000 na MK „Relaks”, na którym stale pracujemy. Tak, jak zazwyczaj przygotowałem herbatę i rozpoczęliśmy rozmowę.

            Zapytałem się Romana, z jakich powodów zerwał w lutym spotkanie, tak długo się nie odzywał i aż musiałem go „łapać” telefonicznie, czy naprawdę aż tak był zajęty czy też zdrowie tak mocno mu zaczęło nie dopisywać.

            Roman odpowiedział zapytaniem, czy ja żartuję czy kpię, bo zdziwienie z wielu względów to pragnąłby on wyrazić, jak ja wyobrażam sobie dalej współpracę, skoro funkcjonariusze SB oficjalnie demaskują współpracowników tej służby.

            Odpowiedziałem Romanowi, iż nigdzie nie został zdemaskowany czy zdekonspirowany i b. proszę o wyjaśnienia, co zaszło, że spowodowało takie jego zdanie.

            W wyjaśnieniu Roman podał, iż teraz to już może względnie spokojnie o tym mówić i dlatego nie dzwonił wcześniej, bo musiał dojść do siebie po tym szoku. Bo chodzi tu o proces i zeznania Piotrowskiego, a szczególnie Pietruszki, w których w ocenach działalności kleru i hierarchii powoływali się na opinie expertów profesorów z ATK, Akademii Papieskiej i KUL. W tym okresie czasu księża pilnie słuchali sprawozdań radiowych i telewizyjnych. On sam tego wieczoru, kiedy to zeznanie po raz pierwszy było podane publicznie, bodajże był właśnie w Krakowie na wykładach (z wykładami), właśnie na AP i IT (Instytucie Teologicznym XX Misjonarzy a Paulo) i wrócił wieczorem. Rano przy śniadaniu od razu zaatakowano go, że na pewno on jest tym ekspertem, bo wykłada na ATK i AP. Zaczęto docinki i różne reminiscencje, jak to on starał się być przy takich czy innych sytuacjach, by donosić władzom, przypominano i przypominał ks. Rutkowski (ten od imprez z aktorami w kościele) fakty potwierdzające tę tezę. Jak to określił Roman, „omal się nie załamałem”, szok był to dla mnie wielki. Było to właśnie między naszym spotkaniem w styczniu a umówionym w pierwszej dekadzie lutego. Od tego czasu w czasie posiłków raczej przy Romanie mówi się zdawkowo i Roman czuje, że jest obserwowany. Relacjonując te fakty Roman użył określenia: nie po to wychowałem się w ZMP i dobrowolnie zgłosiłem się prawie że 30 lat temu do Ambasady PRL w Rzymie, żeby współpracować, żebyście teraz dopuścili do takiej kompromitacji i takiego wykończenia mnie, to jest niedopuszczalne. Czy ja mogę dalej z wami współpracować, zadał pytanie, czy raczej już, oświadczył dość podenerwowany, bodajże relację wydarzeń jak wyżej. [?]

            W odpowiedzi na relację Romana oświadczyłem mu, prosząc o uspokojenie się i tak, jak zawsze razem, ocenę realnie sytuacji, iż:

– zeznania składali już nie funkcjonariusze, a wydaleni ze służby ludzie, którzy naruszyli prawo, dokonali zbrodni i w obronie tacy ludzie zawsze mogą podawać różne sprawy, a zatem nic tu SB jako instytucja nie zawiniła

– wymieniani istotnie eksperci, mimo iż było to nieostrożne …, to jednak podani byli ogólnie i nikt nie został zdekonspirowany, bo nie mógł być zdekonspirowany, dodałem. Sądzę, wyraziłem zdanie, iż nie on jeden przecież jednocześnie wykłada na ATK i AP- znam chociażby at hoc wymieniając osoby kilka takich nazwisk

– zakładać więc należy, że księża będąc mocno podekscytowani, jak to zazwyczaj bywa, zaczęli na własną rękę prowadzić prywatnie swoje poszukiwania

– wyrażam mu uznanie, że się nie załamał pod naporem ich supozycji, obronił się, a znając jego, nie pozostał im dłużny, bo tak przecież faktycznie było najdogodniej postąpić.

To szczególnie ostatnie stwierdzenie jakoś go ujęło i już znacznie spokojniej zaczęliśmy rozmawiać.

            Dalej oświadczyłem Romanowi, iż my jako służba wysoko oceniamy jego zaangażowanie po naszej stronie i uważamy, iż na pewno trzeba na jakiś okres, sądzę, iż jeszcze około 6 miesięcy, pracę zaniechać, a później ją kontynuować. Po wymianie zdań w tym duchu Roman coraz bardziej zaczął przyjmować moje argumenty, ale nie na tyle, by przyjąć w pełni moje zdanie o kontynuacji współpracy po pewnej przerwie. Wysunął propozycję, iż w oparciu o rozmowę kiedyś na tematy przysługującej funkcjonariuszom emerytury, on zwraca się z prośbą o właśnie odejście na emeryturę. Przecież po 25 latach pracy przysługuje mu emerytura, oświadczył w formie pytajnej.

            Dalszą dyskusję prowadziłem próbując przekonać Romana o potrzebie i dla niego, ze względu na zaangażowanie w sprawy świadomego budowania socjalistycznego państwa i dla nas, używałem przy tym argumentu, iż nie wiem, czy tak czy inaczej mój przełożony zgodzi się i zatwierdzi jego propozycję. Ale uważam mimo wszystko, iż przecież w każdej sytuacji on, kiedy będzie uznawał, że działalność p-ko Państwu powinna nam jako SB być znana, to zamelduje ją.

            Roman oświadczył na to, że na pewno tak, jak powiedziałem, on postąpi i prosi o przekazanie i zapewnienie w jego imieniu, że on, mimo wszystko, swojej postawy światopoglądowej nie zmienia i jest nadal z naszymi władzami i państwem. Jednak jest już zmęczony i b. wyczerpany nerwowo, a przecież tak, jak złożoną ma egzystencję, to z tym środowiskiem przecież musi żyć we względnej koleżeńskiej przyjaźni, mimo że dla niego to jest pro forma.

            Odpowiedziałem, iż muszę tę sprawę omówić z przełożonym. Uważam, że on podtrzyma mój punkt widzenia.

            Roman wtrącił na to, iż jest to już niemożliwe, bo takiego napięcia w tej sytuacji, jaka się wytworzyła, on nie wytrzyma w żadnym przypadku.

            Cały przebieg przytoczonej rozmowy rozładował jednak poważnie Roman i dalej porozmawialiśmy ogólnie o sytuacji w Kościele o sytuacji wewnętrznej w kraju u nas itp.

Powiedziałem, że akurat dzisiaj miałem, co niniejszym czynię, złożyć podziękowania i uznanie za okres 25 lat współpracy z nami, jak też przekazać mu gratyfikację pieniężną jubileuszową.

Roman za wyrazy uznania i podziękowania, jak się wyraził, przyjmuje je i dziękuje nam, gratyfikacji jednak przyjąć nie może, bo ostatnio nic nie robił, a i ze względu na konspirację czy też przed obawą dekonspiracji postanowił już nie podpisywać, ani pisać. Dzięki nam zarabia dość sporo (ATK), jest to mu wystarczające i b. prosi bym zrozumiał jego postawę. Było to powiedziane w tonie spokojnym, jak zazwyczaj rozmawiamy. Przyjąłem to nie chcąc znów zadrażniać.

Na zakończenie spotkania zaproponowałem Romanowi, że przecież musimy się jeszcze spotkać, bo trzeba omówić stanowisko przełożonego. O miejscu spotkania Roman wyraził się, że w lipcu jest na Wybrzeżu, to może tam. Zgodziłem się. Termin 17 lipca godz. 1400 w Gdyni w restauracji George’a. Ale zaproponowałem, iż gdyby nie mógł, to w Warszawie w sierpniu spotkamy się. Roman przyjął propozycję i umówił się, iż zadzwoni do mnie w pierwszej połowie sierpnia i podkreślił, że w Warszawie tylko w mieszkaniu może się spotkać.

Na tym spotkanie zostało zakończone.

Uważam, iż istotnie Roman przeżył duży szok i dobrze, że się nie załamał. Szkoda, że mimo wszystko nie wyszedł do mnie na kontakt, by sytuację omówić. Jednak znając jego przewrażliwienie na punkcie dekonspiracji, trzeba go zrozumieć.

Optymalne rozwiązanie to w sprawie współpracy z Romanem urlopowanie go na dość długi okres, by wyszedł zupełnie ze skutków szoku i przedyskutowanie z nim dalszej współpracy. O ile nie będzie się jednak czuł na siłach, „emerytowanie” go z propozycją dość rzadkich „kontaktów dyskusyjnych”.

Sprawę komplikuje dodatkowo moje odejście na emeryturę. Roman w normalnym trybie był b. uwrażliwony na przekazywanie, a teraz na pewno jeszcze bardziej.

                                                                                  [parafa]

Cdn

 

Policja broni (danych) donosiciela SB

W toku prowadzonych badań nad przeszłością Marka Hłaski spotkałem się z działalnością tajnego współpracownika ps. „J-43”. Według dostępnych w IPN zapisów ewidencyjnych trzy lata donosił SB, aby w 1974 r. „przejść” do prowadzenia w Milicji Obywatelskiej, co najważniejsze- z teczką. Skoro tropy prowadzą do Pałacu Mostowskich, złożyłem tam stosowny, pobrany ze strony KSP Wniosek o udostępnienie dokumentacji tw ps. „J-43”. Wniosek został zbojkotowany, oświadczono, iż współpracownicy Milicji pozostają pod ochroną prawa.

Wyborcy, którzy liczyli na dobrą zmianę, mogą obejść się ze smakiem. Być może emocjonują się Państwo rozdaniami na szczeblu Komendantów, ale na najniższych kierowniczych stanowiskach w Policji pozostają wypróbowane towarzyszki. Pracownicy Archiwum IPN udają, że tematu nie ma. Dla nich wszystkich mam niespodziankę:

Warszawa, dnia 12 kwietnia 2016 r.

Marek Mądrzak

/…/

                        Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie

            Stosownie do pouczenia udzielonego przez Prokuratora Komisji Pana Marka Klimczaka o treści ustawy o IPN zawiadamiam o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

            Na podstawie złożonego Wniosku dziennikarskiego w lutym 2015 r. wystąpiłem o identyfikację osobowego źródła informacji donoszącego na Marka Hłaskę ps. „J-43” w związku z art. 36 ust. 4b ustawy o IPN. Kwerenda zakończyła się negatywnie, ponieważ teczkę po trzech latach prowadzenia, w 1974 r., przekazano do pionu milicyjnego KSMO, co ustalono na podstawie dziennika rejestracyjnego MSW.

W związku z powyższym zwróciłem się ze stosownym wnioskiem do WOIN KSP o udostępnienie teczki tw ps. „J-43”. W odpowiedzi informowano o ochronie milicyjnego źródła informacji- pismami, zamiast orzeczeniami. Korzystając z przysługujących środków prawnych sprawę bezczynności KSP zaskarżyłem do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Wśród dokumentacji przekazanej z KSP znajduje się także dokument z klauzulą Tajne.

Na tej podstawie mogę stwierdzić, że pracownikom KSP znane są dane tw ps. „J-43”, a prawodpodobnie dysponują oni również stosowną dokumentacją SB na ten temat. Przetrzymywanie tej wiedzy i teczki z daleka od IPN uważam za niezgodne z obowiązującymi przepisami.

Proszę także o rozważenie odpowiedzialności pracowników BUiAD IPN, którzy znali dokładnie przypadek tw ps. „J-43” i nie nadali sprawie żadnego biegu.