Andrzej Ciechanowiecki i strażnicy pamięci

W sprawie teczki Andrzeja Ciechanowieckiego skoncentrowała się cała patologia pisania i popularyzowania historii XX w.

Za inspirację w poruszeniu tematu muszę podziękować Pani Dorocie Koczwańskiej-Kalicie, która w wywiadzie z Karnowskimi słała jedną złotą myśl za drugą. Najważniejszą z nich jest opinia, że IPN ma za sobą wyciąganie na wierzch przeszłości (agenturalnej) wielkich nazwisk, żadne się już pojawią. Na stronie Encyklopedii Solidarności Ww. podała, że w Krakowie mieszka od 1979 r. Trzydzieści kilka lat to czas wystarczający dla historyka, aby poznać nazwisko tak zasłużonego krakusa, jakim jest Andrzej Ciechanowiecki, ale Ww. jest z zawodu polonistką. Inne jej bon-moty warte zastanowienia to: gdy IPN zajmie się historią dworską, przestanie być potrzebny; IPN- nie chciane dziecko III RP. Oznacza to, że IPN przestał być potrzebny ok. 10 lat temu, a Pani Koczwańska-Kalita wydaje na swoje dziecko więcej niż 200 mln złotych rocznie. Nazwisko Andrzeja Ciechanowieckiego jest jednym z trzech mieszkańców Krakowa, które wybrałem z innych badań dla zilustrowania, że w IPN zrobiono dużo, jeśli nie wszystko, aby nikt nie łączył jego nazwy z ujawnianiem niczyjej niewygodnej przeszłości. Szczerość Ww. poszła tak daleko, że w wywiadzie pochwaliła się swoją całkowitą niekompetencją przy castingu na krakowskiego archiwistę, dlatego proponuję zmienić tytuł wspomnień na „Legalna blondynka w NZS i w IPN”.

Moja korespondentka z Fundacji Ciechanowieckich bardzo się zdziwiła, że kolejna osoba zajmuje się życiorysem Andrzeja Ciechanowieckiego i odesłała mnie do całkiem świeżej publikacji Magdaleny Białonowskiej. Tak świeżej, że nie ma o niej ani słowa w Wikipedii. Z dużym zainteresowaniem zapoznałem się z tym dziełem, bo okazało się, że Andrzej Ciechanowiecki ma większą filmografię niż bibliografię, przemycał Komunię św. do więzienia, ręczy za niego Władysław Bartoszewski i widowiskowo aresztowała go Służba Bezpieczeństwa, na kilka lat przed swoim utworzeniem. Autorka korzystała z wszelkich możliwych archiwów i zbiorów, również krakowskich, ale nie z krakowskiego IPN (pewnie nie spotkała Doroty Koczwańskiej-Kality), więc o treści poniższych dokumentów nie ma tam ani słowa. Myślę, że nawet gdyby dr Białonowska cudem trafiła do krakowskiego IPN, to i tak nic by o tej teczce Ciechanowieckiego nic nie napisała, o czym świadczą służalcze fragmenty, iż w Polsce niestety nie uznaje się tytułów arystokratycznych, a chodzi hrabiowski tytuł Andrzeja Ciechanowieckiego od króla Włoch. W czasach świetności Rzeczypospolitej wyśmiewano przyjmowanie tytułów hrabiowskich z obcych dworów, szlachta szczyciła się równością stanu. W dzisiejszej Polsce dorobiliśmy się kasty chwalącej usankcjonowanie nierówności społecznych, w tym nierówności wobec prawa i chodzi o historyków sztuki, a nie partię Korwin.

Dwóch dokumentalistów poświęciło swój czas, aby dla TVP1 wyprodukować sagę o Ciechanowieckim: Mariusz Kobzdej i Róża Fabjanowska. Żadne z nich nie znalazło czasu na korespondencję o związkach filmów z teczkami. Kobzdej przy realizacji filmów powołuje się na współpracę z IPN, ale nie całkiem udatnie. Według przedstawionej wersji wydarzeń przez nową Rzecznik Prasową IPN do sformułowania „we współpracy z IPN” ma każda produkcja telewizji publicznej na podstawie porozumienia podpisanego przez Leona Kieresa. Jak każda, to i żadna.

Na zakończenie odniosę się do nagrody Strażnika Pamięci afiliowanej przy tygodniku „Do Rzeczy” tzn. do wyczynów dwóch członków Kapituły. W zeszłotygodniowym numerze tygodnika Piotr Zychowicz wychwala kolejną książkę Mariana Zacharskiego. Na fali entuzjazmu nie zastanowiło go, dlaczego po trzech książkach wydawcą Zacharskiego nie jest już Tadeusz Zysk. Przypuszczam, że powodem opamiętania się Zyska mogła być publikacja w sieci dokumentów z teczek Zacharskiego, o jego „akowskich tradycjach”. Najwyraźniej Zychowicz jeszcze nie doczytał dokumentacji o dealu stulecia: zakupie mieszkania na Ursynowie za miliardy dolarów amerykańskich, droga dzielnica. Drugim członkiem Kapituły Nagrody Strażnika Pamięci, na którego chcę zwrócić uwagę Czytelników, jest dyrektor  Rottermund, ten sam, który jest recenzentem pracy doktorskiej Magdaleny Białonowskiej o Ciechanowieckim. Wymieniam więc strażników pamięci w kolejności alfabetycznej: Białonowska, Kobzdej, Koczwańska-Kalita, Rottermund, Zychowicz; tak przypilnowali tej pamięci, że niejeden dwa razy pomyśli przed jej zbadaniem.

– Postanowienie o zakończeniu sprawy agenturalnego rozpracowania na osobę, Warszawa 11.12.1954 r., Ściśle tajne, Egz. poj.

Ja, Orłowski Zygmunt- ppor. Sekcji III Wydz. III rozpatrzywszy materiały na ob. C i e c h a n o w i e c k i e g o Andrzeja Stanisława s. Jerzego ustaliłem, że w/w przebywa w więzieniu Rawicz- skazany na 10 lat za działalność szpiegowską.

W 1952 roku został zawerbowany przez Dep. VII. Planowano spowodować wcześniejsze zwolnienie go z więzienia i przerzucenie za granicę. Po głębszej analizie materiałów stwierdzono, że nie jest on w zupełności szczery w stosunku do naszych Organów, a z drugiej strony nie mamy możliwości związania go z nami w takim stopniu, aby mieć pewność, że nas nie zdradzi. Dlatego zrezygnowaliśmy z wykorzystania go po naszej linii.

Wobec powyższego postanowiłem:

1/ Zakończyć sprawę agenturalnego rozpracowania na osobę kryp. „Jan Wolak”.

2/ Sprawę kryp. „Jan Wolak” przekazać do archiwum Dep. VII MBP.

 

Podpis przekazującego sprawę                                 Kier. Sekcji III Wydz. III Dep. VII

            [parafa]                                                                     [parafa Kander Br. por]

                                               Z-ca Naczelnika Wydz. III Dep. VII

                                               [parafa M… Karczewski mjr]

Odb. w 1 egz.

Druk. KM

– Raport o dokonanym werbunku kandydata na agenta, Warszawa 22.12.1952 r., Ściśle tajne, Egz. poj., dane

            Werbunek odbył się w pokoju biurowym zarządu więzienia Centr. w Rawiczu w dniu 5.XII.1952 r., trwał on około 4 godziny, nowo zawerbowany obrał sobie pseudonim „Jan Wolak”. Podstawą werbunku była baza patriotyczno-materialna.

            Rozmowę werbunkową prowadziłem w ten sposób, aby kandydat składał ustne deklaracje polityczne dot. jego pozytywnego stosunku do Władz Polski Ludowej. Kandydat kilkakrotnie mówił o swym zdecydowanie pozytywnym stanowisku odnośnie naszej linii politycznej, nadmieniał przy tym, że jeśli idzie o światopogląd, nie ma go jeszcze zupełnie skrystalizowanego, od idealizmu (religii), w/g jego słów, odszedł zupełnie. Wspomniał mi, że był w ZG Informacji MON, gdzie oferował swe usługi, ale jego propozycje nie zostały przyjęte, ponieważ w zamian za współpracę chciał otrzymać stanowisko w MSZ. Twierdził, że żałuje, iż wcześniej nie nawiązał kontaktu z Org. BP, który niewątpliwie ochroniłby go przed więzieniem. Wyrok przyjmuje, ma jednak zastrzeżenia co do jego surowości. Wykorzystałem jego wypowiedzi w sprawie stosunku do Org. Bezp. Publ. i zaproponowałem mu współpracę na odcinku zwalczania wrogów PRL działających wśród więźniów. Propozycji nie przyjął entuzjastycznie, wnosił zastrzeżenia twierdząc, iż wątpi w swoje zdolności i możliwości itd. Po pewnym czasie udało mi się go jednak nakłonić. Ciężko przyszło pisać zobowiązanie. Interesowała go kwestia wzajemnych stosunków między nami. Wyjaśniłem mu, że nasze polecenie jest dla niego rozkazem, a wobec wyrażonej przez niego obawy, że może otrzymać polecenia, których wykonanie go zdekonspiruje, uspokoiłem go, że każde przedsięwzięcie zostanie z nim uzgodnione i przedyskutowane (obawiał się, że może zostać spalony, co w więzieniu jest niemiłe, z uwagi na wrogi stosunek współwięźniów, powoływał się na sytuację, jaka panuje w więzieniu mokotowskim, gdzie rzekomo wszystkich informatorów znano). Pytał mnie następnie, czy współpraca może ulec przerwaniu, czy po wyjściu na wolność przestanie być z nami związany. Odpowiedziałem mu na to, że zobowiązanie tego rodzaju, jakie podpisał przed chwilą, pisze się tylko raz w życiu. Nie należy jednak zbytnio teoretyzować, w chwili obecnej stoi sprawa pomocy nam na terenie więzienia i innych perspektyw chwilowo nie widzę. W zasadzie na wszystkie nasze postulaty kandydat zgodził się i wykazał chęć współpracy, co szczególnie ujawniło się przy omawianiu konkretnych zadań (dbał o konspirację, prosił o pewien okres, w czasie którego będzie mógł się psychicznie przygotować do wykonywania naszych poleceń itp.). Przy pisaniu zobowiązania, którego treść dyktowałem kandydatowi wyłoniła się kwestia pseudonimu. Agent nie chciał sam sobie go wybrać, a odezwał się do mnie mniej więcej tymi słowy „A i tak mnie Pan oporządził, wiec niech mnie i Pan ochrzci; dla mnie sprawa, jaki będę miał pseudonim, jest obojętna”. Z zachowania mogłem odnieść wrażenie, że postawił tutaj sobie coś w rodzaju wewnętrznego zastrzeżenia, w kwestii dobrowolności przystąpienia do współpracy z nami. Nadmieniam jednak, że żadnego nacisku, poza argumentami patriotyczno-ideologicznymi, na niego nie wywierałem. Prosił, aby pseudonim składał się z dwóch słów imienia i nazwiska i aby miał brzmienie proste (nie szlacheckie) dla konspiracji. Charakterystyczne jest również, że pytał o zamiary USA po zwycięstwie Eisenhowera, chodziło mu o sprawę III wojny światowej.

Komentarz

W toku współpracy wyjaśni się sprawa jego szczerości w stosunkach z nami. Agent powinien w przyszłości mieć bardzo duże możliwości, z uwagi na inteligencję, znajomość języków i stosunki w wrogim środowisku. Cała nasza praca powinna obecnie iść w kierunku bliskiego i dostatecznie mocnego związania agenta z nami.

                                                                                  St. Ref. Sekcji VII Wydz. I

                                                                                  Tadeusz Łojkowski ppor.

– odpis

                                                                                                          ŚCIŚLE TAJNE

                                                                                                          Egz. Nr 2

 

Krewni w Polsce:

 

1 Matka Matylda Ciechanowiecka m. Kraków Stalina 5 m. 2, lat 53, artystka malarka, chorowita

2 Józef i Helena z Racjow  Jabłońscy, Kraków Senatorska 5, on ± 60 lat, bez zawodu, mało inteligentny, nic sobą nie przedstawia. Ona ± 62 lata, inteligentna, aktywna działaczka społeczna, pracowała ostatnio w CKBS

3 Krzysztof Jabłoński- adres jak wyżej, lat 30- mało inteligentny, hulaka, sportowiec- motocyklista, prowadził dział samochodowy jakiejś Centrali Handlowej w Krakowie.

4 Maria Jabłońska- adres jak wyżej, mało inteligentna, urzędniczka Nar. Banku Polskiego w Krakowie, lat ± 27

5 Stanisław Jabłoński- Warszawa Długa 1, mgr nauk ekonom. Handlu, urzędnik BGK /?/, lat ± 38, żonaty z Zofią Dowgiałło, historyczką, literatką, osobą inteligentną i wartościową

6 Aleksy Ciechanowiecki- Warszawa ul. Kielecka, lat ± 63, inż. kolejnictwa, dyr. dep. Min. Komunikacji, krewny bardzo daleki, dobry fachowiec, schorowany

7 Maria Gromanowa- Warszawa ul. Grójecka 40, lat ± 60, daleka krewna, wdowa, b. chorowita, dobra lingwistka

8 Stanisława Szeptycka- Warszawa Flory 1, lat ± 55, daleka krewna, wdowa po generale, inteligentna i dobra lingwistka, urzędniczka Centrali Importowo-Eksportowej w Warszawie

9 Izabella Światopełk-Mirska- Warszawa ul. Corazziego, lat ± 50, daleka krewna, wdowa, urzędniczka „Orbisu”, dobra lingwistka

Krewni za granicą:

USA: Andrzej Oświęcimski-Czapski ur. 1898 r. b. dyr. firmy okrętowej, znany sportowiec, bez żadnych zainteresowań intelektualnych i politycznych. Świeżo ożenił się z zamożną amerykanką lat 49.

Francja: Jakub de Forsaus, lat ±  70, ziemianin bez znaczenia, mieszka w Bretanii. Reneta de Forsaus, lat ± 75, zamężna za gen. Max Weygand, lat 60, obecnym prezesem Akademii Francuskiej, postacią bardzo we Francji znaną. Mieszkają w Paryżu. Potomstwa jednych i drugich jest sporo, nic o nich bliższego nie wiem.

Szwecja: Marika Stjernstadt, lat ± 75, znana literatka, b. prezes Szwedzkiej Akademii Literatury, znana działaczka pokojowa i przedstawicielka lewicowej inteligencji szwedzkiej, wielka przyjaciółka Polski, odznaczona [w] 1945 orderem Polonia Restituta, autorka entuzjastycznej książki pt. „Polska Rewolucja” (1948)- Sztokholm, Villagatan 6.

Eryk Stjernstadt, lat ± 70, viceprezes Szwedzkiego Czerwonego Krzyża, postać znana w Szwecji, mieszka w Sztokholmie.

Jerzy Stjernstadt, lat ± 73, znany i wybitny adwokat sztokholmski. Wszyscy mają liczne potomstwo, o którym nic bliższego nie wiem.

 

Wykonano w 3 egz.

Egz. Nr 1

   „  Nr 2

   „ Nr 3

Warszawa, dnia 9.XII.1952 r.

 

–                                                                                                         ŚCIŚLE TAJNE

Egz. nr 2

 

Znajomi

1 dr Józef Skąpski ur. 1921 r., Kraków Jaracza 14, wybitnie się zapowiadający prawnik-cywilista, asystent UJ, wybitna indywidualność prawnicza i naukowa.

2 mgr Tadeusz Chrzanowski ur. 1926 r., Kraków Słowackiego 36, historyk sztuki i bardzo zdolny poeta i literat, drukujący swe prace w prasie katolickiej /Dziś i Jutro, Tygodnik Powszechny/. Żonaty.

3 mgr Jacek Woźniakowski, lat 35, Kraków Pijarska 5, sekretarz redakcji Tygodnika Powszechnego, bardzo zdolny publicysta kulturalny i krytyk. Dobry tłumacz. Żonaty.

4 Dybowska Zofia ur. 1927 r., Kraków Garncarska 9, córka b. min. Kultury i Sztuki, historyczka sztuki, aktywna działaczka młodzieżowa, o szerokich zainteresowaniach kulturalnych.

5 Rogawska Krystyna ur. 1927 r., Kraków Jaracza 14, historyczka sztuki, b. ładna, nie przedstawia większych wartości intelektualnych.

6 prof. dr Adam Szpunar, lat ± 40, Kraków Krowoderska 14, wybitny prawnik-cywilista, obecnie prof. i dziekan Wydz. Prawa Uniw. Łódzkiego. Bardzo zdolny, o szerokich zainteresowaniach.

7 mgr Andrzej Rozmarynowicz ur. 1935 r., Kraków Kanoniczna 11, prawnik i socjolog, zdolny i rzutki, o orientacji postępowo-katolickiej.

8 prof. Stanisław Wiechowicz, lat ± 65, Kraków Mały Rynek 4, muzyk kompozytor, prorektor i dziekan wyższej szkoły muzycznej, laureat nagrody państwowej. Żonaty.

9 prof. Bronisław Rutkowski, lat ± 50, Kraków Stalina 5, muzyk, prorektor Wyższej Szkoły Muzycznej. Żonaty.

10 Stanisław Rostworowski, lat ± 53, Kraków 18 stycznia, inż. rolnik, działacz Caritasu i działacz postępowo-katolicki. Żonaty.

11 dr Janusz Makarczyk, lat ± 53, Kraków Manifestu Lipcowego 6, orientalista, dyplomata, literat, zdolny i rzutki, ale niezbyt głęboki. Jest adiunktem UW. Żonaty.

            Ponadto szerokie znajomości w świecie ziemiańskim, historyków sztuki, innych profesorów UJ, muzyków, w środowisku „Tygodnika Powszechnego” i duchowieństwa. Znajomości w środowisku ziemiańskim i naukowym dotyczą także innych ośrodków w Polsce /Warszawa, Poznań/.

  1. Dominik Horodyński, lat ± 35, publicysta „Dziś i Jutro”, poseł na sejm, zdolny, o zacięciu dobrego publicysty kulturalnego- Warszawa.

13 Aleksander Bocheński, lat ± 45, Warszawa, inż. rolnik, b. poseł na sejm, obecnie zastępca posła. Dobry publicysta i zdolny historyk, autor „Dziejów głupoty polskiej”.

14 Konstanty Łubieński, lat ± 45, Warszawa, ekonomista, nacz. wydz. min. Finansów, publicysta „Dziś i Jutro”, poseł na sejm. Zdolny publicysta i ekonomista.

Zagranica:

Argentyna: Jan Ciechowski ur. 1923 r., absolwent Szkoły Handlowej w Antwerpii, zdolny, ruchliwy, pracuje jako robotnik w Buenos Aires.

USA: Julian Górski ur. 1918 r., pracuje jako dziennikarz w Waszyngtonie, doskonały znawca języka angielskiego.

Anglia: Jan Bławdziewicz ur. 1923 r., pracuje w Londynie, zdolny ekonomista o szerokich zainteresowaniach.

Tomasz Łubieński ur. 1924 r., inżynier mechanik, pracuje gdzieś w stoczniach angielskich.

Francja: Leon Radziwiłł ur. 1922 r., nieinteligentny, pracuje w Paryżu w biurze turystycznym.

            Ponadto liczne znajomości różnych dyplomatów zagranicznych, którzy przed wojną lub po wojnie byli akredytowani w Warszawie. (Wszyscy dyplomaci akredytowani w Warszawie w latach 1945- 50 byli albo przyjaciółmi, albo znajomymi jego rodziny, I sekr. Amb. Bryt. Winch był jak gdyby jego bratem).

 

Wykonano w 3 egz.

Egz. Nr 1

   „  Nr 2

   „ Nr 3

Warszawa, dnia 9.XII.1952 r.

 

– Plan przedsięwzięć operacyjnych w sprawie agenta „Jan Wolak”, Rawicz 6.12.1952 r., Ściśle tajne, Egz. nr 1

1 Kierownik Działu Spec. Więzienia Centralnego w Rawiczu spowoduje do dnia 9.XII.52 r. przeniesienie agenta Jan Wolak do celi kilkuosobowej. Więźniowie tej celi powinni otrzymywać prasę, powinni oni stanowić element o wysokim poziomie umysłowym, aby agent Jan Wolak mógł prowadzić z nimi rozmowy i rozpracowywać ich.

2 Kierownik Dz. Spec. skieruje do celi, w której przebywać będzie agent Jan Wolak, informatora z zadaniem zdobycia w sposób delikatny zaufania agenta oraz następnie rozpracowania go w celu sprawdzenia jego lojalności. Jeżeli informator zdobędzie zaufanie agenta otrzyma on polecenie, aby w wiarygodny sposób, „pod sekretem” przyznał się agentowi Jan Wolak, że wie [o] jakieś nielegalnej, szpiegowskiej działalności poza terenem więzienia. Równocześnie agent Jan Wolak otrzyma polecenie zbliżenia się do informatora Działu spec. dla rozpracowania. Zarówno agent Jan Wolak, jak i informator Dz. Spec. otrzymają nastawienie [nie] deklarowania się jako zwolennicy ustroju Polski Rzeczypospolitej Ludowej, lecz przedstawiania siebie jako jego przeciwnicy.

3 Do celi, w której przebywał będzie agent Jan Wolak, zostaną podane kolejno książki: „Wstęp do teorii Marksizmu” autor Adam Schaff, „Nauki Ekonomiczne Karola Marksa” autor Kautsky.

4 Agent Jan Wolak otrzyma do tłumaczenia książki angielskie i francuskie, które zostaną przesłane do Dz. Spec. więzienia w Rawiczu z Wydz. I-szego Dep. VII MBP.

5 Łączność z agentem będzie utrzymywał Naczelnik Więzienia w Rawiczu kpt. Adamski St. Spotkania będą odbywały się zależnie od potrzeb nieżadziej [sic] jednak niż raz w miesiącu.

7 Materiały dot. agenta Jan Wolak będą przesyłane bezpośrednio do rąk własnych Naczelnika Wydziału Spec. Dep. Więziennictwa MBP, które następnie przekaże je do Wydz. I-szego Dep. VII MBP. Teczka personalna i pracy agenta Jan Wolak zostanie założona przez Wydz. I-szy Dep. VII MBP.

W postępowaniu z agentem Jan Wolak należy przyjąć jako zasadę nie dopuścić do dekonspiracji faktu jego współpracy z Organami BP.

8 Po dokonaniu sprawdzenia lojalności agenta Jan Wolak na spotkanie z nim przybędzie do Rawicza St. Ref. Wydz. I-szego Dep. VII MBP ppor. Łojkowski, który uzgodni z Kier. Dz. Spec. dalsze przedsięwzięcia.

 

Kier. Działu Specjalnego                                           St. Referent Wydz. I-go Dep. VII

Więzienia w Rawiczu                                                             MBP

/-/ U t r a t a Leon ppor.                                            /-/ Ł o j k o w s k i Tad. ppor.

 

wyk. w 2 egz.

1 egz. Kier. Dz. Spec. Rawicz

2 egz. Wydz. I Dep. VII MBP

 

– Raport z podróży służbowej do Rawicza w dniach 11- 13 marca br., Warszawa 14.03.1953 r., Ściśle tajne

Zajechawszy na miejsce stwierdziłem, że tak kierownika Działu Spec., jak i Naczelnika Więzienia kpt. Adamskiego nie było na miejscu (pierwszy na szkole, drugi na urlopie), jednakże w sprawie agenta „Jan Wolak” zorientowany był z-ca Naczelnika więzienia por. Paziak. W rozmowie z nim ustaliłem, że kpt. Adamski rozmawiał z Wolakiem dwa razy. Otrzymał od niego jeden meldunek dot. więźniów podejrzanych o współpracę z Działem Spec. Przed odjazdem kpt. Adamski polecił nawiązać łączność z w/w por. Paziakowi, ale ten dotychczas nie zrobił tego, jak wyraził się, taka robota mu nie odpowiada, gdzie kilku ludzi na raz pracuje z tym agentem. Przyznałem mu słuszność i poleciłem łączności z Wolakiem nie nawiązywać.

Następnie odbyłem spotkanie z Wolakiem. Został on wezwany wraz z wszystkimi materiałami dot. tłumaczonej książki i przyprowadzony do pokoju kierownika Działu Spec. Omówiłem z nim szereg zagadnień.

1 Konspiracja- Wg jego słów jest już trochę podejrzany, gdyż, jak na warunki więzienne, było szereg sytuacji, które mogły wzbudzić podejrzenie. Niewłaściwie go wywoływano, niedługo po podaniu w całym pawilonie komendy baczność- co oznacza, że ktoś z kierownictwa przychodzi. Przy przerzucaniu do innej celi, na parę minut wpuszczono do nowej celi jednego z więźniów z celi poprzedniej (gdzie też już był trochę podejrzany) i w rozmowie z nim musiał powiedzieć wobec wszystkich, że z celi wyszedł pierwszy zaprzeczający tym samym poprzednie[mu] oświadczeniu, jakoby miał wyjść ostatni. Takie i tym podobne sytuacje, jak uważa, zwróciły na niego podejrzenie. Nadmienił także, iż nie wytrzymuje nerwowo w celi, gdzie jest tak mało ludzi i bez przerwy wszyscy na siebie uważają. Prosił usilnie, aby go przenieść gdzieś w inne środowisko np. na pracę, aby mógł bardziej swobodnie się czuć, to wówczas dużo więcej będzie mógł zrobić.

2 Sprawa tłumaczenia- Dano mu książkę i polecono tłumaczyć bez żadnych wyjaśnień, co też zwróciło uwagę, gdyż poprzednio nie wspominał o tym, jakoby miał tłumaczyć książkę. Sama książka jego zdaniem nie jest odpowiednia, przestarzała i wątpi, aby była zbyt potrzebna, jest tam szereg wycieczek przeciwko ZSRR, co wywołuje zdziwienie u więźniów, że dali taką książkę do tłumaczenia. Na razie tłumaczy ją dosłownie i mimo że stara się pisać stylem poprawnym niezbyt nadaje się ona do druku. Uważa, że należałoby tu udzielić mu pomocy [w] osobie jakiegoś literata lub dziennikarza. Proponował znanego mu z poprzednich cel więźnia Sygi Teofila wzgl. jednego ze współlokatorów z celi więzienia Lacherta (inf. Wydz. Spec.). Pierwszy z nich pod względem fachowym jest dużo lepszy, ale jak już sprawdziłem, dotychczas nie jest zwerbowany i mając na uwadze rozpracowanie Wolaka należałoby dać mu do pomocy Lacherta lub ew. podszukać [sic] jeszcze jednego literata- informatora i dać tam do kontroli ich. Odnośnie książki powiedziałem, że tłumaczy ją nie tylko dla legendy, ale że będzie ona potrzebna. Prosił, że przy przepisywaniu jej na czysto dobrze byłoby pisać na maszynie, powiedziałem mu, iż rozpatrzę tę sprawę (więzienie maszyny nie posiada, a raczej nie mogłoby dać, gdyż mają ich bardzo mało, ew. można by dać naszą).

3 Wolak w rozmowie wysunął pewne sugestie, które sformułowawszy krótko można by ująć następująco:

A Oświadczył, iż orientując się po swym otoczeniu, środowisku naukowców, b. arystokratów itp. bezwzględnie mógłby dużo nam pomóc w naświetleniu tych osób w ustaleniu ich działalności itp.

B Jak orientuje się z urywków gazet, niedawno odbył się proces Kurii Krakowskiej, wielu spośród oskarżonych znał on osobiście i uważa, że nasze organa mimo wszystko nie mają tam należytego dotarcia, że w normalnych warunkach również mógłby on nam dużo tu pomóc.

C Zagadnienie kleru jego zdaniem nie jest kwestią tylko chwili obecnej, ale że potrfa [sic] to jeszcze 10-ki lat. Kler, jak wiadomo, wrogi jest obecnemu ustrojowi w swej większości. W związku z tym celowym winno być dla naszych organów nie tylko pozyskiwanie pewnych osób z tego środowiska, ale również nastawiając się na dłuższą metę wprowadzać zaufane swoje osoby.

Reasumując powyższe uważam, że winniśmy się zastanowić nad ew. możliwością wykorzystania więźniów, którzy zrozumieli prawdę, stali się zwolennikami naszego ustroju, a którzy mając większe wyroki chętnie zgodziliby się zamienić jedno więzienia na drugie tj. poświęcić się służbie kościelnej. Konkretniej mówiąc odnośnie swej osoby- zgodziłby się na to i uważa, że mógłby z siebie bardzo dużo w przyszłości dać. Dzięki swemu pochodzeniu i wykształceniu miałby zapewnioną tam karierę. Powiedziałem mu, że pomyślimy nad jego wnioskami, natomiast interesuje mnie, co może nam ciekawego przekazać w chwili obecnej. Na to oświadczył, że obecnie nie może nic więcej dać, gdyż wszystko, co interesujące nasze organy dał już w zeznaniach. W trakcie rozmowy oświadczyłem mu, że przeglądając jego sprawę odnosi się wrażenie, że nie był on w zupełności szczerym w stosunku do nas, że na tyle kontaktów z ludźmi o niezbyt pozytywnej opinii, nie wniósł on nic ciekawego, co by mogło pomóc naszym Organom. Udał obrażonego, że uważał dotychczas, iż jest w stosunku do nas w zupełnym porządku, a tu mu znów wysuwamy teraz pewne zastrzeżenia. W trakcie dalszej rozmowy przyznał mi, że może nie dał wyczerpujących wyjaśnień, ale to z tego powodu, że w ogóle nie interesował się tymi ludźmi od strony ciekawej dla nas, także być może, iż prowadzili oni pewną działalność nielegalną, ale on nie zwrócił na to najmniejszej uwagi. W dodatku po upływie dłuższego czasu nie mógł i nie może obecnie przypomnieć sobie nic szczególnego.

Odnośnie warunków bytu- sytuacja bardzo ciężka. Nadal jest na celi bez gazet i książek. Otrzymuje on z zagranicy paczki (z Anglii), jednak zatrzymują mu wszystkie lekarstwa, witaminy oraz kakao, czekoladę itp. artykuły odżywcze. Na domiar ostatnio chory jest na serce i mimo że lekarz obiecał mu lekarstwa, dotychczas tych lekarstw nie ma. Prosił mnie o pomoc, gdyż, jak tak dalej pójdzie, to się wykończy. Najlepiej, żeby mógł otrzymać jakąkolwiek pracę, chociażby fizyczną.

W sprawie amnestii spodziewa się, że obejmie go ona (jak twierdzi, artykuły jego podpadają pod amnestię), to zdjęłoby mu około 3 i pół roku. I tak jeszcze pozostałoby do odbycia 4-ry lata, uważa, że i tego trudno będzie mu wytrzymać. Nadmienił, że obecnie matka jego stara się w porozumieniu z jego adwokatem o ułaskawienie go. W tym celu zbiera już podpisy i oświadczenia od wielu jego znajomych, wpływowych osobistości. Oświadczyłem mu, że myślimy nad poprawieniem jego warunków, jednak że na razie niech stara się opanować siebie i pracować w obecnych warunkach. Zależy nam na rozpracowaniu jego obecnych współtowarzyszy celi, niech stara się zdobyć sobie ich zaufanie, aby mógł od nich coś uzyskać odnośnie ich przeszłości, powiązań organizacyjnych itp. Analizując możliwości stwierdził, że w zasadzie bliżej będzie mógł rozpoznać Lacherta, gdyż ma z nim więcej wspólnych zainteresowań, natomiast ten drugi jest bardzo małomówny i nie mogą znaleźć wspólnej płaszczyzny zainteresowań. Pytał się mnie, czy nie mógłby dostać wskazówek co do sposobu swej pracy i zachowania. Wskazałem mu, że podstawowym warunkiem [jest] pełna konspiracja, zachowanie jak najbardziej normalne, zdobycie sobie pełnego zaufania u osoby zainteresowanej. Odnośnie swego stanowiska pod względem politycznym niech zajmuje postawę raczej niezbyt przychylną do obecnej rzeczywistości, nie siejąc oczywiście wrogiej propagandy. Na to oświadczył, że szkoda, iż pierw nie miał takiego zezwolenia, gdyż dotychczas starał się deklarować jako postępowiec i w obecnej celi także. Oświadczyłem mu, że w zasadzie to nie szkodzi i dopiero po zdobyciu zaufania niby to będzie mógł się odsłonić przed współwięźniami. Wiele razy wspominał, że wielka szkoda, iż nasze organa nie znalazły z nim wspólnego języka, kiedy był jeszcze na wolności, na pewno wówczas dużo by dał dla nas i nie znalazłby się w obecnych warunkach. Oświadczył mi, że bardzo dobrze się stało, że chociaż teraz ma z nami kontakt i ze ten kontakt nie ogranicza się tylko do więzienia (jak mu  to mówiono w czasie pierwszej rozmowy- takie zobowiązanie podpisuje się raz w życiu), gdyż w przyszłości będzie z nami w kontakcie i zawsze będzie miał możność poradzić się co do swego postępowania.

Umówiłem się z nim, że następny raz spotkamy się za m-c. Do tego czasu skończy on tłumaczenie i pod tym pretekstem będzie wezwany. W międzyczasie zostanie dostarczona na ich celę literatura marksistowska, aby mogli rozmawiać na tematy polityczne, być może otrzymają i gazetę. Prosił mnie, aby, o ile to możliwe, dać im książkę w języku rosyjskim, gdyż Lachert zna dobrze rosyjski i uczy ich z pamięci rosyjskim. Mieliby wówczas coś w rodzaju podręcznika. Jako główne zadanie postawiłem przed nim zdobycie sobie pełnego zaufania u współtowarzyszy, aby mógł dokładnie ich scharakteryzować i w pełni naświetlić ich sylwetki.

Następnie po odbyciu spotkania por. Paziakowi przekazałem następujące momenty do przedstawienia kpt. Adamskiemu i realizacji ich.

1 Opieka lekarska, odżywienie witaminami przysyłanymi Wolakowi z zagranicy, jednakże w taki sposób, aby nie zdekonspirować go (najlepiej w laboratorium, a nie w celi).

2 Przekazać na celę literaturę marksistowską.

3 Odbyć spotkanie z Lachertem i upewnić go, że literatura przekazana będzie rzekomo dla ułatwienia mu rozgryzienia od strony politycznej Wolaka, aby nie wzbudzić u Lacherta podejrzeń.

4 Wyszukać literata- dziennikarza spośród sprawdzonej agentury w celu ew. wykorzystania dla kontroli rozpracowania W.

5 Z przesyłanych mu paczek nie zabierać artykułów odżywczych.

6 Ustalić nazwisko nadawcy paczek z Anglii i przesłać wraz z innymi materiałami do nas w najbliższym czasie.

7 Przestrzegać konspiracji- sprawdzać oględnie przez inną agenturę, czy nie jest zdekonspirowany lub podejrzany. Spotkania ograniczyć do jednego w m-cu.

Analizując całokształt sprawy uważam, co następuje:

1 Agent Wolak jest w perspektywie do wykorzystania po linii W. Już obecnie sugeruje nam swe możliwości po naszej linii za cenę ułatwienia mu wyjścia z więzienia. Należy przedtem zebrać dostateczne materiały wiążące go i w tym kierunku należy obecnie z nim pracować. Uważam, że powinno to trwać nie dłużej niż pół roku.

2 W związku z amnestią należy przyczynić się, aby został on objęty nią, przez co zmniejszy mu się karę o 3 i pół roku. Wówczas pozostałoby mu jeszcze do odbycia około 4 lat, co łatwiej byłoby rozwiązać.

3 W związku ze staraniem się obecnie jego matki o ułaskawienie go, śledzić za tą sprawą i ew. wykorzystać dla naszych przedsięwzięć.

4 Po zastosowaniu amnestii zastanowić się nad przeniesieniem go na okres paru m-cy przed zwolnieniem do lżejszego więzienia (obozu) w celu odżywienia i podleczenia go.

 

                                                                       St. Ref. Sekcji VII Wydz. I Dep. VII

                                                                                  /K a n d e r  B.- por./

Wyk. W 1 egz. /SJ

 

– Raport ze spotkania z agentem „Stanisław”, Kraków 6.06.1957 r., Ściśle tajne, Egz. Nr 1

            Spotkanie z ag. „Stanisław” odbyłem w jego prywatnym mieszkaniu, które jest wolne. Matka agenta przebywa obecnie w USA, skąd wrócić ma w początkach sierpnia br.

            Na wstępie agent przeprosił mnie, że nie przygotowanie [sic] notatki, o której była mowa na poprzednim spotkaniu. Tłumaczył się nawałem obowiązków związanych z aukcją dzieł sztuki. Aukcje tę organizował agent z ramienia PIS-u i jego wyjaśnienia można wziąć za wiarygodne.

Do zasługujących na uwagę spraw poruszonych przez agenta należą:

– sprawa zaproszenia agenta na uroczystość święta niepodległości Włoch urządzanej przez ambasadę włoską w Warszawie. Ambasador włoski przesłał agentowi zaproszenie, lecz agent nie skorzystał z tego. Powiadomił on ambasadora, że z powodu organizowania aukcji dzieł sztuki nie jest w stanie przyjechać do Warszawy. Równocześnie z listem agent przesłał na ręce ambasadora dwa katalogi charakteryzujące dzieła sztuki wystawione na sprzedaż. Do 20 bm. agent spodziewa się, iż wyjedzie do Warszawy, gdzie będzie chciał złożyć wizytę wspomnianemu ambasadorowi.

– sprawa pobytu w Krakowie przedstawicieli fundacji Forda, którzy z redakcji „Tygodnika Powszechnego” pobrali sporą listę projektowanych stypendystów. Jednym z kandydatów ma być agent „Stanisław”. Na temat uzyskania stypendium zagranicznego w ramach listy TP agent wypowiada się sceptycznie i podczas pobytu w Warszawie będzie starał się uzyskać stypendium z ramienia British Council niezależnie od listy TP.

            Spotkanie trwało krótko, gdyż agent musiał pójść na ul. Sławkowską 22, gdzie urządzał aukcje dzieł sztuki. Na zakończenie spotkania poprosiłem, by opisał swoje spotkania z amb. Włoch umawiając się na następne spotkanie w dniu 24.VI.1957 r.

 

                                                                       Za zgodność: [parafa]

– Raport ze spotkania z agentem „Stanisław”, Kraków 25.06.1957 r., Ściśle tajne, Egz. Nr 1

            Agent na spotkanie nie opracował notatki dot. jego spotkania z ambasadorem Włoch, gdyż, jak wyraził się, nic jeszcze konkretnego nie ma. Ostatnio był w Warszawie, lecz mimo dwukrotnego pobytu w ambasadzie włoskiej nie zastał ambasadora.

            W Warszawie agent otrzymał z ramienia Min. Kultury i Sztuki miesięczne stypendium na wyjazd do Włoch. Odpowiednie dokumenty złożył w Warszawie i spodziewa się wyjazdu we wrześniu br. Zamierza on po drodze zatrzymać się we Wiedniu, Paryżu i Pradze, gdzie ma dobrych znajomych.

            Niezależnie od tego stypendium „Stanisław” złożył podanie o stypendium z ramienia British Council, które ma obiecane.

            W mojej obecności otrzymał list z Paryża, w którym przyjaciel agenta powiadamia go, że przez kilka osób popchnął sprawę przyznania mu stypendium z ramienia fundacji Forda. Jednocześnie matka agenta przebywająca w USA czyni podobne starania.

            Z rozmowy wywnioskowałem, że „Stanisław” b. chce wyjechać na zagraniczne stypendium, celem pogłębienia studiów i odnowienia kontaktów i dla tego korzysta ze wszystkich sprzyjających okoliczności.

            Za granicą agent ma sporo znajomych, którzy zajmują różne pozycje polityczne lub gospodarcze, a w Rzymie ma przebywać przyjaciel domu agenta ksiądz, mający jakąś funkcję w jednej z kongregacji przy Watykanie.

            Z uwagi na to, że wyjazd agenta może dojść do skutku, poleciłem, by opisał, na ile ma obecnie informacji o znajomych przebywających w poszczególnych krajach. Agent obiecał to zrobić, lecz ponownie wrócił do starego już tematu, że chciałby jak najmniej pisać ze względu na konspirację. Wyjaśniłem informatorowi [, że] na dłuższą metę stan ten jest nie do utrzymania, a wcześniejsze zaczęcie pisania pozwoli na omówienie samej techniki opracowywania tego rodzaju dokumentów.

Odpowiedziałem mu też na temat samej konspiracji, iż nie ma podstaw do wysuwania wątpliwości co do tego, że z naszej strony jakieś informacje mogą przeniknąć na zewnątrz. Można zaobserwować, iż agent wysuwa w pierwszym rzędzie argument konspiracji i na tym punkcie jest bardzo uczulony, co należy szczególnie z nim mieć specjalnie na uwadze w toku dalszej współpracy. Takie stanowisko agenta wskazuje też w pewnej mierze na poważne traktowanie przez niego kontaktu z nami.

            W ogólnej rozmowie związanej z omówieniem osób znanych agentowi na terenie kraju ustaliłem charakter znajomości agenta z ks. Białek z Poznania.

            Agent ks. B. poznał w więzieniu mokotowskim, gdzie B. siedział za udział w nielegalnej organizacji młodzieżowej. Ks. B. agent określa mianem postrzelonego, który wszystkim chciałby dobrze zrobić, nie zawsze zdaje sobie sprawę, iż pewna pomoc może kolidować z prawem. Po wyjściu z więzienia ks. B. i agent utrzymywali bliższą znajomość. Tłem znajomości była pomoc prawna i finansowa dla kolegów, którzy pozostali w więzieniu. Od początku br. kontakt agenta z w/w poluźnił się i agent z tym księdzem nie widział się.

            Będąc przy osobie ks. B. agent dodał, iż ten jesienią ub. roku przysłał do niego jakiegoś Amerykanina polskiego pochodzenia. Ponieważ agenta nie było w Krakowie, osobnika tego przyjęła matka agenta, która dość chłodno przyjęła go bojąc się o syna i od tego czasu osobnik ten nie pokazał się.

            Gdy będzie agent jechał do Gdyni po matkę, to zatrzyma się u ks. B. i ostrożnie porozmawia na temat tego osobnika- jest to samorzutna inicjatywa agenta, ma którą zgodziłem się.

            Oceniając przebieg spotkania należy wziąć pod uwagę wypowiedzi agenta, iż od chwili nawiązania kontaktu z nami, układa mu się dość dobrze sprawa wyjazdu za granicę, gdzie będzie mógł uzyskać pewne informacje dla nas, że powoli odnawia stare kontakty zagraniczne, co mu pozwoli na wypłynięcie na szersze wody jako naukowcowi. Tematu dyplomacji nie poruszam, a agent do niego nie wraca, będąc pochłonięty załatwieniem spraw związanych ze stypendialnym wyjazdem za granicę.

 

                                                                       Za zgodność: [parafa]

– Charakterystyka tw „Stanisław”, Kraków 30.09.1961 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. pojedynczy, dane osobowe

            Wymieniony został pozyskany do współpracy w czasie pobytu w więzieniu w Rawiczu dnia 5.XII.1952 r. przez ppor. ŁOJKOWSKIEGO T. pracownika b. VII Dep. MBP. Pozyskanie było pomyślane z perspektywą nielegalnego przerzutu za granicę. Z uwagi na brak zaufania do w/w, który obrał sobie pseudonim „Jan Wolak”, z powyższego zrezygnowano, nie dając żadnego wyjaśnienia pozyskanemu. W okresie pobytu w więzieniu żadnych materiałów nie przekazał.

            Ponownie przeprowadziłem z nim rozmowę dot. współpracy z nami 18.V.1957 r. Mimo poważnych oporów zgodził się w zasadzie na kontakt ze mną, z tym, że nie chciał pisać doniesień. Uzgodniono, że będzie posługiwał się ps. „Stanisław”.

            Tajny współpracownik wywodzi się ze środowiska arystokratycznego. Jest synem oficera zawodowego, który był chargé de affairs w Budapeszcie i zmarł tam na udar serca w 1930 r. Matka pochodzi z hrabiowskiej rodziny.

            Od najmłodszych lat stykał się z dyplomatami kapitalistycznymi, odwiedzającymi dom jego rodziców i w wyniku tego nabrał właściwych temu środowisku manier, znajomości podstawowych języków obcych oraz osobiście poznał wielu dyplomatów.

            Okupację spędza w Warszawie, gdzie bierze udział w pracy konspiracyjnej ZWZ-AK, natomiast w kwietniu 1944 r. nawiązuje kontakt z grupą NSZ-owską „Sudeczki”. Bierze udział w powstaniu warszawskim, a po jego upadku przenosi się do Krakowa, otrzymując funkcję sekretarza znanego kolaboranta hr. RONIKIERA z RGO.

            W marcu 1945 r. „Stanisław” zostaje wciągnięty przez swojego znajomego MIERZEŃSKIEGO Stanisława „Mazurek” do organizacji NIE-WIN z zadaniem zorganizowania sieci wywiadowczej. Siatki takiej nie zrobił, niemniej jednak od luźnych informatorów zbierał informacje polityczne i przekazywał je „Mazurkowi”. Działalność tę prowadził do czerwca 1945 r.

            W tym czasie zostaje szefem protokołu dyplomatycznego w MHZ i wyjeżdża do Londynu, gdzie spotyka się ze swoimi znajomymi Anglikami, relacjonując im posiadane wiadomości charakteru politycznego, miał też doręczyć list Sapiehy arcybiskupowi Londynu.

            Później przestaje pracować w MHZ i kończy studia na Akademii Handlowej w Krakowie w 1947 r. W 1950 r. uzyskuje magistra historii sztuki na UJ i zaczyna pracować w Państwowym Instytucie Sztuki.

            Od pierwszych dni wyzwolenia tw. utrzymuje zażyłe kontakty z dyplomatami państw kapitalistycznych, a szczególnie z pracownikami ambasady angielskiej i amerykańskiej. Aresztowany w dniu 24.X.1950 otrzymał wyrok 10 lat więzienia za działalność do połowy 1945 r. oraz za utrzymywanie kontaktów z dyplomatami skompromitowanymi działalnością wywiadowczą. Z więzienia został zwolniony dnia 1.II.1956 r. i miał być zrehabilitowany.

            Ponieważ kontakt z nim był krótki, trudno dać pełną ocenę tw. „Stanisław” w odniesieniu do jego pracy z nami, lecz zaznaczyć trzeba:

– na spotkania przychodził prawie zawsze, lecz z opóźnieniem, co tłumaczył brakiem czasu, nawałem terminowych tłumaczeń itp.

– nie chciał pisać doniesień, mimo obietnic, że na następne spotkanie opracuje jakiś materiał i dlatego sporządzałem notatki z rozmów.

– w relacjach był bardzo zwięzły i unikał nazwisk. Widać było wyraźne unikanie poinformowania nas o bardziej istotnych rzeczach, o których wiedział.

– był przesadnie uczulony na punkcie ujawnienia jego kontaktu z nami w okresie pobytu w więzieniu i to miał stale do nas żal. Zawsze wracał do tego tematu w różnych wersjach i czynił to po kątem, czy dalsze widywanie się może coś przynieść.

            Obecnie „Stanisław” przebywa poza krajem od 1958 r. mając od strony formalnej paszport w porządku. Stałe jego miejsce pobytu to Anglia, jednakże w NRF zrobił doktorat na uniwersytecie w Tübingen. W Krakowie pozostaje jego matka, do której jest szalenie przywiązany. Starała się o wyjazd do Belgii, lecz nie wyrażono na powyższe zgody, do chwili, gdy „Stanisław” powróci do Polski. Ostatnio zamówiłem inwigilację jego korespondencji dla zorientowania się o planach tw. i jednocześnie, korzystając z jego urodzin, napisałem krótki list celem przypomnienia się.

            Trudno w obecnej charakterystyce tw. „Stanisław” podać jakieś jego perspektywy, dalsza praca będzie uzależniona od powrotu do kraju lub od odpowiedzi na list.

 

                                                                                  Z-ca Naczelnika Wydziału II 

                                                                                  /-/ Cz.  M o c h a mjr.

DZIAŁ SPECJALNY                                                          Rawicz, dnia 3 lutego 1953 r.

CENTRALNEGO WIĘZIENIA                                             ŚCIŚLE TAJNE

W RAWICZU

L.dz. 206/53 dsp

 

D O N I E S I E N I E

            Odnośnie osób uważanych za konfidentów władz w Rawiczu, więźniowie podaję nazwiska następujące

            Informacje pochodzą ze szpitala więziennego, gdzie wymienieni się znajdowali

Walenciak

Tabor Tadeusz

Madej

Nowak

Dobrowolski- lotnik

Szpondrowski- prawnik

NN najmłodszy fryzjer, ostatnio nieczynny (paw. I-szy)

Kozłowski Tadeusz

Wicherkiewicz Wojskowy

Odnośnie Kozłowskiego zetknąłem się po przybyciu do Rawicza. Dany był do celi nowo przybyłych i robił wrażenie konfidenta na wszystkich obecnych.

Nazwiska Madeja i Nowaka padły w rozmowach latem zeszłego roku w celi 153. Pozostałe zaś podane były przez starych więźniów rawickich nowo przybyłych, z którymi się zetknęli na kwarantannie. Ci zaś wyśmiewali je później między sobą w celi Nr 2.

 

                                                                                  Jan Wolak

 

                                               Za zgodność z oryginałem [sic]: [parafa]

                                                                                 Rawicz, dnia 12 marca 1953 r.

                                                                                  ŚCIŚLE TAJNE

 

LACHERT Zygmunt, lat 49. Z zawodu inżynier rolnik ze specjalnością budowy maszyn rolniczych, podobno jeden z tej dziedziny specjalistów w Polsce, dobry administrator rolniczy, przed wojną ziemianin, po wojnie do aresztowania Dyr. Państw. Nieruchomości Ziemskich na okręg Warszawski, ceniony na tym stanowisku ze względu na znajomości fachowe. Człowiek bardzo inteligentny i oczytany, o dużej wiedzy i zainteresowaniach humanistycznych i artystycznych. Muzyk amator, studiował grę na fortepianie, dobry poeta. W więzieniu napisał szereg ciekawych wierszy poświęconych Generalissimusowi Stalinowi „Marsz Przodowników Pracy”, „Z Buddą przez Świat”, posiada dobrą znajomość historii, literatury, sztuki. Zna bardzo dobrze rosyjski, niemiecki i trochę francuski. Obecnie czeka na zaliczenie amnestii i pójście do pracy, na czym mu bardzo zależy- uważa, że mógłby z siebie sporo dać. Chce pracować i żałuje, że do tej pory to było niemożliwością. Osłabiony długim pobytem w więzieniu (anemia serca). Aresztowany za przynależność do grupy konspiracyjnej związanej ideologicznie ze Stronnictwem Narodowym, którego był członkiem. O przestępstwie i sprawie mówi niechętnie, uważa, że wyrok był bardzo ciężki, ale liczy na złagodzenie z amnestii. Chętniej o sprawie literatury i sztuki, o znajomych wspólnych, warunki układają się poprawnie, ale bez zbliżenia i większej serdeczności. Stopień zaufania przeciętny. Robi wrażenie człowieka, który tylko myśli o pracy zawodowej, twierdzi, że bardzo stępiał w więzieniu, mimo to jeszcze przedstawia sobą wartościową i bardzo inteligentną jednostkę.

Mówi, że dużo przemyślał w więzieniu, analizując siebie i swoje postępowanie- liczy na pracę w Ośrodku Pracy, w tym kierunku rodzina jego robi starania.

 

                                                                       Jan W o l a k

                                                                                Rawicz, dnia 12 marca 1953 r.

 

W A Ł A C H Józef, lat 36, syn Górala- artysty malarza z Istebnej. Podczas wojny w obozie jenieckim dla żołnierzy, z którego uciekł. Był w AK. Po wojnie był we Włoszech nielegalnie, po powrocie studiował architekturę w Krakowie. Aresztowany pod zarzutem szpiegostwa, w związku z pobytem na zachodzie. Twierdzi, że sprawa tylko poszlakowa i bez dowodów ma nadzieję, iż może w związku z amnestią będzie ponownie rozpatrzona, wykształcenie nadzwyczajne, inteligencja średnia. Zapalony do architektury, gotów stale o tym mówić. Zakochany w górach, chciałby tam mieszkać.

Zamknięty w sobie, małomówny, nieskory do zbliżenia się, dużo milczy, myśli o projektach architektonicznych, jak twierdzi, uczy się rosyjskiego, zna niemiecki.

 

                                                                       Jan W o l a k

– Raport z przeprowadzonej rozmowy, Kraków 8.05.1957 r., Ściśle tajne, Egz. nr 2

            Dnia 8.V br. telefonicznie umówiłem się z … C… na rozmowę. Rozmowa odbyła się w jego prywatnym mieszkaniu i nikt nie przeszkadzał.

            Oceniając jej przebieg należy podkreślić niektóre momenty charakteryzujące obecne nastawienie w/w do nas, do naszych propozycji, jak też zwrócić uwagę na samą osobowość C.

  1. od samego początku, po moim wylegitymowaniu się, zapytał, czy moja rozmowa inspirowana jest przez Warszawę czy też z odcinka krakowskiego. Na stwierdzenia, że jest to inicjatywa krakowska, zajął postawę bierną oczekując na propozycje względnie na wyłuszczenie celu mojej wizyty u niego.

            Rozmowę najpierw skierowałem na temat jego matki, która niedawno wyjechała do USA na 3 miesiące. Wyraziłem osobiste przekonanie, iż matka już nie wróci, co zresztą nie przeszkadzało, że z naszej strony nie czyniono przeszkód w uzyskaniu paszportu. C. odpowiedział, że mam mylny pogląd na te sprawę i matka niewątpliwie wróci do Polski w przewidzianym terminie. Dodał też, że matka miała wiele trudności w otrzymaniu wizy i chyba interwencja radcy prawnego koncernu okrętowego, w którym pracował brat matki C., spowodowała otrzymanie wizy. Zadaniem matki, jak wyraził się C., jest uzyskanie stypendium dla niego- fundacji amerykańskiej celem pogłębienia studiów nad historią sztuki za granicą. W rachubę wchodzi okres 3- 6 miesięcy. Tu też C. zajął stanowisko, zapytał, czy niezależnie od przebiegu i wyniku dzisiejszej lub następnych rozmów jesteśmy skłonni nie czynić mu przeszkód w uzyskaniu paszportu. Odpowiedziałem, iż nie mamy powodów, by tak czynić, a odwrotnie, nasze stanowisko będzie w odniesieniu do jego sprawy pozytywne.

            Widząc, że C. oczekuje na wyjaśnienia zasadniczego celu mojej wizyty u niego sformułowałem je następująco:

a/ jako pracownik kontrwywiadu interesuje się zwalczaniem szpiegostwa,

b/ z powyższego wynika, że on- C. jest w naszym zainteresowaniu jako osoba mogąca nam w tym pomóc,

c/ jakie jest zdanie C. odnośnie postawionej propozycji mając na względzie to, że przebywając w więzieniu deklarował się jako zwolennik obecnego ustroju, co prawda z osobistymi obiekcjami w niektórych sprawach.

Po pewnym namyśle C. swoją odpowiedź ujął następująco: wywodzi się z rodziny dyplomatyczno-arystokratycznej, od lat najmłodszych obracał się w tym właśnie środowisku wynosząc z tego znajomość manier przyjętych tamże oraz znajomość języka francuskiego, angielskiego i niemieckiego. Dochodzi do tego znajomość wielu dyplomatów znanych jemu osobiście i jego matce. W 1945 r. mając 20 lat oraz takie znajomości, jak też i pewne przygotowanie- języki obce, obycie towarzyskie chciał idąc śladami ojca poświęcić się karierze dyplomatycznej. W pierwszych latach po wyzwoleniu pracował w MHZ, ale z racji przeszłości nie miał możliwości zupełnego wykorzystania swoich umiejętności w środowisku dyplomatów kapitalistycznych. Stwierdza, że obawiano się, by nie pracował dwulicowo.

  1. z gorzką ironią stwierdził „propozycja pańska jest spóźniona o całe 12 lat”. Obecnie został b. silnie uderzony po palcach, w ogóle zerwałem z kontaktami sobie znajomymi i po powrocie z więzienia zaczyna przerzucać się na działalność w dziedzinie historii sztuki, by zająć wreszcie jakąś pozycję w życiu z uwagi na niemożność poświęcenia się pracy dyplomatycznej, z czym, jak wyraził się C., „pozornie zgodził się”.

Na marginesie pobytu w więzieniu C. mówił, że jego „przestępstwa” podlegały amnestii, a wyrok i sama kwalifikacja prawna jego działalności w 1945 r. były niesłuszna.

Stara się o pełną rehabilitację i wymazanie go z rejestru skazanych. C. powiedział, że jego adwokat namawiał go, by zeznał, że był w toku śledztwa szykanowany itp. Na tą propozycję nie zgodził się, uważa bowiem, iż w swojej sprawie nie ma potrzeby uciekania się do kłamstwa. Swoją styczność z pracownikami BP określa mianem styczności z ludźmi- z pewnymi wyjątkami- mało inteligentnymi, ludźmi o bardzo wąskim horyzoncie myślenia zawodowego i politycznego. Najbardziej odczuł to wówczas, gdy podpisał zobowiązanie o współpracy- Więzienie Wronki – z pracownikiem b. MBP. Ten, gdy zorientował się, że on nie będzie mu potrzebny, przekazał go na łączność pracowników działu specjalnego w więzieniu. Ludzie ci zupełnie prymitywni pod każdym względem nie mogli z nim znaleźć wspólnego języka, co on bardzo silnie odczuwał.

W dalszym ciągu zachowuje głęboką urazę do tych ludzi b. MBP, z którymi zetknął się, gdyż nie umieli w wyniku swojej nieudolności zagrać z nim w otwarte karty i jego wykorzystać, na co byłby skłonny w tamtym czasie.

Co do swojej ówczesnej przydatności dla pracy kontrwywiadu przypomina C. ze skutkiem swoich kontaktów- bardzo częstych- bywał w mieszkaniach poważnych dyplomatów zachodnich, uważany w pełni za pewnego. W jego obecności poruszano niekiedy bardzo intymne sprawy, które niewątpliwie byłyby dla nas korzystne. Jego dom w Krakowie był miejscem różnych spotkań dyplomatów będących w Krakowie. Miał wyrobioną opinię w tym środowisku i znaczną ilość dobrych znajomych kolegów. Obecnie jego izolacja, zupełnie świadoma, doszła do tego, że nie wie, kto jest ambasadorem W. Brytanii w Polsce nie mówiąc o niższym personelu tej placówki, w której uprzednio bywał i czuł się jak w swoim własnym mieszkaniu.

Z tych też względów do chwili mojej wizyty umyślnie unikał kontaktów z dyplomatami, dziennikarzami zachodnimi. Dla przykładu podał, że redakcja „Tygodnika Powszechnego” skierowała do niego grupę amerykańskich pracowników telewizji dla udzielenia wywiadu. C. celowo nie zgodził się na udzielenie tego wywiadu /fakt ten potwierdzają posiadane materiały/.

Podobnie było z dziennikarzem angielskim Hubertem Auberonem, który chciał widzieć się z C., do czego nie doszło. Jak mówi C.- jego izolacja- od zagranicznych kontaktów jest obecnie zupełna.

Wspomniał dodatkowo, iż nie z własnej inicjatywy dwukrotnie zetknął się ze studentami francuskimi, którzy wg jego zdania nie zasługuje na uwagę z naszej strony /potwierdza nasze dane/.

Na moją propozycję nie dał wiążącej odpowiedzi. Od kontaktu z nami nie uchyla się, ani też nie obiecuje, iż będzie go utrzymywał. Uważa, iż sprawa ta wymaga gruntownego przemyślenia. W rozmowie ciągle wracał do okresu poprzedniego mówiąc „czy warto od nowa zaczynać to, co powinno mieć miejsce 12 lat temu i czy jest w ogóle jakiś sens mówienie o tym obecnie. C. jest w tej chwili bardzo zapracowany, ma pilne tłumaczenie dla Ossolineum we Wrocławiu- przeterminowana, robi teraz praca doktorska z zakresu historii sztuki. Zdrowie ma nadszarpnięte, jego serce i nerwy wymagają leczenia i stara się o pobyt w sanatorium.

Z kolei przedstawiłem C. sugestię, że jeszcze nie jest za późno, że nikt bardziej jak on nie jest predystynowany do działalności na niwie dyplomatycznej, a jeśli zacznie się z terenu kraju regenerować kontakty w tym środowisku niewątpliwie może to spowodować w konsekwencji, że uzyska miejsce w naszej dyplomacji. Moje wywody związane z tym problemem C. przyjmował sceptycznie wracając stale do swojego „czy warto zaczynać od nowa po 12 latach”.

Jak wyczułem tak postawiona przed C. sprawa znalazła odbicie w jego myślach i będzie go nurtowała, co niewątpliwie korzystnie wpłynie na decyzję C. odnośnie kontaktu z nami.

Wrażenia ogólne i wnioski:

  1. wobec mnie bardzo uprzejmy, zachowywał początkowo znaczna rezerwa. Pierwszy okres rozmowy polegał na wzajemnym sondowaniu się. Na początku bardzo zdenerwowany. Niosąc kawę na tacy porozlewał, gdyż tak silnie drżały mu ręce. Pokój, w którym mnie przyjął, jest jego pracownią, przypomina wyglądem sklep muzealny, obrazy, figurki itp., masa książek.

            Później C. zupełnie się uspokoił i rozmowa miała charakter spokojniejszy i bardzo rzeczowy. Na zakończenie rozmowy, która trwała 2 godziny wziął mój Nr telefonu i uzgodniliśmy, że zatelefonuję do niego dnia 17.V.57 r. i umówimy się na następną rozmowę.

            Z jego osobistych ambicji, jak można było wywnioskować z przebiegu całej rozmowy, wynika, że nie zrezygnował on z kariery dyplomatycznej i nadal choć skrycie o niej marzy. Ma wyraźne chęci typowe zresztą dla jego klasy, jak i mieszkańca Krakowa, zabłyśnięcia i pokazania się. Tę cechę należy umiejętnie przez nas wygrać.

            Następna rozmowa z C. winna moim zdaniem iść w kierunku:

a/ pogłębienia rozterki C. odnośnie tego, że nie jest on skończony dla pracy w dyplomacji, a wejście do niej uzależnione jest od jego decyzji, co należy mu przedstawić w formie b. subtelnej, mając na względzie jego pretensje do nas.

b/ Zorientowanie się, jaki wpływ wywarła pierwsza rozmowa na zmianę stanowiska C. co do jego spraw osobistych. Zamierzał bowiem całkowicie poświęcić się historii sztuki, by zająć odpowiednie stanowisko w Krakowie z tego zakresu, a zrezygnować z dyplomacji. Tę jego drugą skłonność zawodową umiejętnie podsycać mając na uwadze, iż jako dyplomata z powodzeniem może swój zakres wiedzy pogłębić przebywając za granicą.

c/ Prowadzenie rozmowy mającej na celu przekonanie C. o słuszności naszego stanowiska co do jego osoby, która najbardziej odpowiada tym celom, które wymieniłem podczas mojej pierwszej wizyty.

 

Wyk. w 2 egz.                                                             Z-ca Naczelnika Wydz. II-go

                                                                                               /-/ Mocha Cz. kpt.

– Raport ze spotkania z agentem „Stanisław”, Kraków 1.08.1957 r., Ściśle tajne, Egz. Nr 2

            Na kolejnym spotkaniu z ag. „Stanisław”, które odbyłem w dniu 1.VIII.1957 r., dowiedziałem się, że wspomniany w poprzednich notatkach radca ambasady angielskiej napisał do agenta list.

W liście tym radca wraz z żoną proszą agenta, by przy najbliższej okazji zaszedł do nich na śniadanie. Agent listem tym, jak i zawartym w nim zaproszeniem został zaskoczony i przypuszcza, iż otrzymał go skutkiem swojej wizyty u ambasadora Włoch. Wizyta ta nie dala wyniku, gdyż ambasadora nie zastał, lecz listownie agent powiadomił ambasadora, że był w Warszawie, lecz nie z jego winy do spotkania nie doszło.

Na wspomniany list agent odpisze, że nie skorzysta w sierpniu z zaproszenia z uwagi na urlop, a we wrześniu, gdy będzie w Warszawie, to nie omieszka go odwiedzić. W ten sposób bowiem uzgodniłem na spotkaniu z agentem odpowiedź.

W odniesieniu do matki agenta- ta odroczyła swój przyjazd do kraju o dwa tygodnie. Z jej telegraficznej odpowiedzi wynika, ze z USA wyjeżdża statkiem około 16 bm. i w kraju będzie z końcem sierpnia.

„Stanisław” poinformował mnie, że Min. Zdrowia przyznało im miesięczny pobyt w sanatorium w Szczawnicy /jako b. więźniowi/ i od 4.VIII.1957 r. agent będzie tam przebywał do ostatnich dni sierpnia, gdyż w razie powrotu matki chce ją oczekiwać w Gdyni lub w Gdańsku.

Ponieważ agent liczy się, że we wrześniu wyjedzie do Włoch jako stypendysta Min. Kultury i Sztuki, prosił bym poinformował go o sposobie zachowania się za granica.

Z uwagi na to, że „Stanisław” jest niesprawdzony, że jeszcze nie ma załatwionych formalności paszportowych ogólnie wyjaśniłem mu, jak winien postępować po wyjeździe z kraju. Zaznaczyłem też, że szczegółowe wytyczne otrzyma na krótko przed wyjazdem.

Poleciłem agentowi, by korzystając z pobytu w Szczawnicy, gdzie będzie miał więcej czasu, opisał dokładnie te punkty za granicą, w których będzie zatrzymał się, na co zgodził się. Chodzi tu o to, by przyuczono go do pisania, gdyż dotychczas żadnego doniesienia nie dał.

Następne spotkanie umówiłem na terenie Szczawnicy między 16 a 20.VIII.1957 r.

 

                                                                       Za zgodność: [parafa]

– Raport ze spotkania z tajnym współpracownikiem „Stanisław”, Kraków 8.10.1957 r., Ściśle tajne

            Zgodnie z telefonicznym umówieniem się odbyłem spotkanie z tajnym współpracownikiem ps. „Stanisław”, który w dniu 11.10.1957 r. wyjeżdża do Włoch jako stypendysta Min. Kultury i Sztuki. Jak wynika z rozmowy, to „Stanisław” na terenie Włoch będzie przebywał w Rzymie, Neapolu, Wenecji, Florencji, Bolonii. W miastach tych będzie zapoznawał się ze stanem muzealnictwa. Po zakończeniu pracy na terenie Włoch „Stanisław” prywatnie wyjedzie do Paryża i tam ma zamiar przebywać przez okres 10 dni.

            Ogólnie biorąc pobyt „Stanisława” za granicą ma trwać do końca listopada tak, że 1-2 grudnia ma być w Krakowie.

            Zgodnie z zatwierdzonym wnioskiem omówiłem z tajnym współpracownikiem zadanie, które ma wykonać w czasie pobytu w Rzymie i Paryżu.

            W Rzymie winien odnaleźć prałata Meysztowicza i po zapoznaniu się z nim za jego pomocą nawiązać interesujące kontakty tak wśród sfer duchownych, jak i polonijnych. Ogólnie poinformowałem „Stanisława”, że jeżeli będzie miał możliwości, to chodzi nam o rozeznanie sytuacji panującej wśród emigracji polskiej, sylwetki działaczy, stosunek do kraju itp.

            Tajny Współpracownik „Stanisław” powiadomił na spotkaniu, że wiezie list od nj. Lipkowskiego do zakonu maltańskiego, którego p.o. kanclerzem jest Emeryk Czapski. Zakon ten obecnie skupia 6000 członków i wszyscy są- muszą być- pochodzenia szlacheckiego. Jest to środowisko ekskluzywne rozporządzające jeszcze dość poważnymi środkami finansowymi. Siedziba zakonu mieści się w Rzymie. List ten wysyła poprzez „Stanisława”- Lipkowski- ostatni sekretarz zakonu maltańskiego do 1939 r.

            Z relacji „Stanisława”- list ten zawiera prośbę L., by władze zakonu wysłały swego przedstawiciela do Warszawy, dla negocjacji z naszym rządem. Celem ich ma być reaktywowanie zakonu maltańskiego w Polsce przy jednoczesnym przysłaniu dotacji na budowę domu starców w Polsce, z uwagi na charytatywną działalność wspomnianego wyżej zakonu.

            W tej sprawie zaleciłem tw. załatwianie spraw poruszonych w liście z tym, że znajduje się w tym środowisku winien w nim nawiązać szersze znajomości.

            Jeżeli chodzi o zadanie na terenie Paryża, to uzgodniłem ze „Stanisławem”, że zatrzymuje się u Bławdziewicza, co mu listownie obiecał i poprzez niego, jak i dom jego ojczyma nawiązywać będzie w sposób nie rzucający się w oczy znajomości towarzyskie. Przy podtrzymywaniu tych znajomości nadmieniłem mu, że interesują nas osoby zajmujące stanowiska rządowe w aparacie przymusu oraz osoby pracujące w instytutach naukowych. Jeśli spotka się z tą kategorią osób, winien ustalać, czy wśród nich nie ma osób polskiego pochodzenia, by po powrocie mógł je dokładnie scharakteryzować.

            Pod tym kątem zaleciłem „Stanisławowi” traktować zetknięcia się w Paryżu z drugim znajomym Jeleńskim- współpracownikiem paryskiej „Kultury”. Osobę Jeleńskiego winien wykorzystać do spenetrowania środowiska emigracji polskiej w Paryżu, w którym również otrzymał polecenie nawiązać interesujące nas kontakty.

            Poinformowałem tajnego współpracownika, że w odniesieniu do emigracji interesuje nas jej stosunek do kraju, prądy polityczne oraz poszczególne osobistości emigracyjne, a przede wszystkim te, które mają jakieś powiązania z krajem.

            Z uwagi na to, że „Stanisław” posiada w Paryżu krewnego gen. Weyganda, otrzymał polecenie odwiedzenia go. Podczas pobytu u wym. zadaniem „Stanisława” będzie zapoznanie się z ludźmi przychodzącymi do gen. Weyganda celem późniejszego ich scharakteryzowania, jak i rozmów tam prowadzonych.

            W razie natrafienia na osoby interesujące „Stanisław” ma zapewnić sobie z nimi kontakt korespondencyjny. Przyjdzie mu to łatwiej, gdyż związany jest pokrewieństwem z gen. Weygandem.

            Również omówiłem szczegółowo sprawę ewentualnego werbunku „Stanisława” przez obcy wywiad. Z chwilą spotkania się z taką propozycją „Stanisław” wypytuje się o szczegóły, lecz zasadniczo nie przyjmuje takiej propozycji. Stanowisko swoje uzasadnia pierwszą bytnością za granicą, powiązaniem ze sferami katolickimi w kraju, że na razie nie może pozytywnie wypowiedzieć się. Może to zrobić, gdy będzie drugi raz za granicą jako stypendysta fundacji Forda, gdyż będzie więcej czasu na omówienie tego tematu.

            Po dokładnym omówieniu wyżej wyszczególnionych spraw, pouczyłem „Stanisława”, że nie wolno mu robić żadnych notatek za wyjątkiem adresów, ponieważ wszelkie spostrzeżenia opisze po powrocie do kraju. Na jego zapytania, jak przedstawiać sytuację w kraju, odpowiedziałem, że obiektywnie- z tym, iż w określonej sytuacji w zależności od rozmówcy winien tak mówić, by znaleźć wspólny język. Nie znaczy to jednak, by miał w jakikolwiek sposób szkalować stosunki panujące u nas.

            W końcu życzyłem tajnemu współpracownikowi ps. „Stanisław” dobrej podróży i jej owocności tak dla niego, jak i dla nas.

 

                                                                       Z-ca Naczelnika Wydz. II-go

                                                                       /-/ Mocha Cz. kpt.

– Raport ze spotkania z tajnym współpracownikiem ps. „Stanisław”, Kraków 6.12.1957 r., Ściśle tajne

            Spotkanie ze „Stanisławem” zostało odbyte po jego powrocie z Paryża, gdzie przebywał przez 11 dni. Do Paryża przyjechał z Włoch studiując tam muzealnictwo /30 dni/.

Na wstępie „Stanisław” poinformował, że na kilka dni przed wyjazdem z Paryża, spotkał się ze swoim kolegą- nie wymienił i nie chciał podać nazwiska, który w jednej z rozmów powiedział mu, że jemu jest wiadomo, iż „Stanisław” przebywając w więzieniu miał kontakt z administracją. Odpowiada to rzeczywistości. Niezależnie od tego, jest mu- koledze- wiadomo, że w więzieniu pomagał innym więźniom i ten okres, zdaniem jego, jest w pewnym sensie usprawiedliwiony z tym, by obecnie te sprawy nie miały miejsca.

„Stanisław” na ten temat nie chciał kompletnie mówić i na tym rozmowa skończyła się. Jest tym dość wyraźnie przybity i stwierdził, że w tej sytuacji nie będzie mógł pisemnie przekazać mi swoich spostrzeżeń z pobytu we Włoszech i Paryżu. Nauczony, jak podkreślił, bolesnym doświadczeniem obawia się obecnie pisania.

Moja perswazja na ten temat odniosły o tyle skutek, że sprawę pisania ma przemyśleć „Stanisław” i ja celem znalezienia jakiegoś wyjścia.

            Ponieważ spotkanie miało nieoczekiwany charakter, dalszy ciąg jego prowadziłem na ogólne tematy nie starając się mówić o konkretnych sprawach.

            „Stanisław” nadmienił, że nie spotkał się z żadną propozycją tak co do prowadzenia wywiadu, jak i co do pozostania we Francji na mocy azylu.

            Z uwagi, że „Stanisław” miał mało czasu, dłużej rozmowy z nim nie prowadziłem. Uzgodniłem jedynie, że dnia 9.12.57 r. wyślę mu wezwanie n 10.12.57 r. godz. 11.00 celem odebrania depozytu /zdjęcia, adresy itp./, z czego był zadowolony, gdyż w jednej z poprzednich rozmów wspominał, iż chciałby mieć swoje zdjęcia z okresu, gdy pracował w MHZ-ecie.

 

                                                                       Z-ca Naczelnika Wydz. II-go

                                                                       /-/ Mocha Cz. kpt.

– Raport ze spotkania z tajnym współpracownikiem „Stanisław”, Kraków 31.12.1957 r., Ściśle tajne

            Dnia 30.12.57 r. odbyłem bez doniesienia spotkanie z t.w. „Stanisław”, który oświadczył, że zamierza ogólnie scharakteryzować sytuacje wśród środowisk polonijnych, z którymi zetknął się przebywając w Rzymie i Paryżu. Natomiast nie może jeszcze zdecydować się na opisywanie poznanych tam osób, gdyż stojąc w obliczu wyjazdu do Anglii obawia się dekonspiracji, na tym punkcie jest nadal przeczulony.

            Na sporządzenie ogólnej notatki wyraziłem zgodę- stanowić ona będzie pierwiastkowy materiał od t.w. i jednocześnie będzie elementem pogłębiającym werbunek i współpracę w/w z nami.

            Ze spraw poruszonych na spotkaniu na uwagę zasługują następujące:

– „Stanisław” otrzymał oficjalne zawiadomienie o przyznaniu mu stypendium Forda realizowanego przez British Council. Podróż do Anglii ma opłacić sam tajny współpracownik. W tym celu wniósł podania do NBP o zezwolenie kupna biletu za polskie pieniądze, niezależnie od czego czyni starania, by British Council pokryło podróż w dewizach. Szuka też możliwości w UNESCO /Paryż/, gdzie jest komórka mająca finansowo pomagać stypendystom. Starania w Paryżu robi przez znajomych.

– Załatwiając sprawy stypendialne w Warszawie wpadł do Ambasadora Włoch, który opuszcza z końcem grudnia Polskę. Jak zorientował się w czasie tej bytności, to nowym ambasadorem w Polsce ma być bardzo zdolny dyplomata włoski, bodajże o nazwisku Noel, nieprzyjemny jedynie w obejściu. Ma mieć 53 lata.

– Tajny współpracownik „Stanisław” jest zaproszony przez dr. Brzezickiego Eugeniusza /neurolog psychiatra/ z UJ na przyjęcie, na którym ma być konsul francuski. Zadaniem „Stanisława” będzie zgodnie z intencją Brzezickiego podtrzymywanie atmosfery przyjęcia i konwersacji z Konsulem. „Stanisław” określił Brzezickiego jako dobrze sytuowanego naukowca, prowadzącego „dom otwarty” dla eksponowanych osób. Uważa, że na tym przyjęciu bliżej zapozna się z konsulem i wyraziłem na to zgodę.

– „Stanisław” będąc w Warszawie przekazał swoje dokumenty dot. wstąpienia do Zw. Maltańskiego ambasadorowi Włoch /też maltańczyk/, który ma przekazać je w Rzymie do centrali maltańskiej. Członkiem związku może być arystokrata od 4 pokolenia. Poprzednio pisałem już o wpływach tego związku.

            Dłużej rozmowy nie przeprowadzałem i uzgodniłem, że zaraz po Nowym Roku spotkamy się.

 

                                                                       za zgodność: [parafa]

– Raport ze spotkania z t.w. „Stanisław”, Kraków 22.04.1958 r., Ściśle tajne

            Tajny współpracownik przybył na spotkanie punktualnie i z miejsca zaczął mówić o sprawach wyjazdu do Anglii. Będąc w ubiegłym tygodniu w Warszawie, wstąpił do British Council, gdzie Wood- pracownik tej instytucji- po porozumieniu się z BPZ wysłał „Stanisława”, by poszedł po paszport, który ma przyznany. Na terenie BPZ istotnie powiedziano t.w., że ma wszystko pozytywnie załatwione, lecz z braku czasu paszport otrzyma za 2-3 dni. Ponieważ „Stanisław” nie mógł dłużej pozostać w Warszawie, uzgodnił w BPZ, iż prześlą dokumenty do Krakowa i KWMO wyda mu paszport. Natomiast w kilka dni później pracownik British Council otrzymał wiadomość z BPZ od niejakiego Smolarczyka, że tw „Stanisław” nie wydadzą paszportu. Przyczyn nie podał. O powyższej decyzji został przez B.C. powiadomiony nasz współpracownik. Nie ma on jeszcze oficjalnej odmowy z BPZ. Stanem tym jest „Stanisław” rozgoryczony, czemu nie można odmówić słuszności.

            Z naszej strony nie stawiano przeszkód w wyjeździe i z pewnością na stanowisko BPZ wpłynęła opinia Biura Ewidencji MSW.

            W tej sytuacji „Stanisław” interweniował poprzez B.C. w BPZ oraz rozmawiał z przedstawicielem Fundacji Forda Stonem, który przyrzekł swoją interwencję. Takie też zapewnienie uzyskał ze strony Min. Kultury i Sztuki.

            Mając na uwadze te interwencje, uzgodniłem z t.w. „Stanisław” chwilowe wstrzymanie się od zainteresowania się jego sprawą przez nas. Interweniować będziemy, jeśli do połowy maja „Stanisław” nie uzyska zezwolenia na wyjazd do Anglii. Ma bowiem czas tylko do końca maja i w tym terminie musi wyjechać. W przeciwnym razie utraci stypendium Forda.

            W tym tygodniu „Stanisław” ponownie będzie w Warszawie i zorientuje się, jakie zmiany zaszły w odniesieniu do wydania paszportu. W Warszawie „Stanisław” ma rozprawę o odszkodowanie za pobyt w więzieniu i chce wziąć pieniądze. Sąd przyznał mu sumę 30 000 zł, lecz nie wiadomo, czy prokurator nie wniósł rewizji do wyroku.

            Poleciłem t.w., by w czasie pobytu skontaktował się z Fosterem lub Edmundem z amb. angielskiej.

            Jak powiadomił mnie „Stanisław”, to do kraju przyjechał Jan Gawroński w charakterze dziennikarza włoskiego. „Stanisław” jest z nim umówiony na godzinę 12-tą dnia 22.IV.58 r. Jaki dziennik reprezentuje Gawroński, „Stanisław” nie wie. Dowiedział się, iż uzyskał on ostatnio tytuł doktora mając za pracę „Model gospodarczy PRL”. [dopisek na marginesie- S VII W II]

            Z innych momentów zasługujących na zanotowanie, to sprawa Tygodnika Powszechnego.

Jak stwierdził „Stanisław”, na przestrzeni ostatnich tygodni miał rozmowy z J. Woźniakowskim, Stommą i Kisielewskim. Rozmowy były inspirowane ze strony tych ostatnich. Głównym tematem wszystkich trzech rozmów była sytuacja w samej redakcji T.P. oraz linii, jaka T.P. reprezentuje od chwili wznowienia.

            Ocena stanu redakcji i linii T.P. przedstawiona przez rozmówców t.w. „Stanisław” sprowadza się do:

– redakcja T.P. kadrowo jest za wąska, by mogła to pismo postawić na odpowiednim poziomie i z tych względów gwałtownie szuka nowych ludzi. Z tych powodów rozmawiają ze „Stanisławem”.

– konsekwencją takiego stanu redakcji jest zmniejszenie się poczytności pisma, co nie pozostaje bez wpływu na stan finansowy.

– największą bolączką, podkreślaną przez wszystkich rozmówców, jest widoczny kryzys ideologiczny T.P., czym głównie martwi się Stomma, uważany za teoretyka linii, jaką reprezentuje T.P. Linia ta nie zdała egzaminu i przez pewne koła jest negatywnie oceniana, za granicą pozycja T.P. powszechnie jest potępiana. [dopisek na marginesie- Dla Z-cy Nacz. W. III tow. Faryny]

– widoczne są już objawy ograniczania prasy w ogóle, a katolickiej w szczególności drogą administracyjną, co będzie się pogłębiać i jeśli redakcja nie pozyska nowych piór, nie podniesie wpływów kasowych, będzie zmuszona zająć pozycję propaxowską, aczkolwiek od tej ewentualności bardzo odżegnywają [sic] się, mimo że większych perspektyw dla siebie w tej sytuacji nie widzą.

            „Stanisław” na współpracę z T.P. zasadniczo nie wyraził zgody, może on jedynie dorywczo im pomagać. Stomma miał wyjechać dnia 20.IV.1958 r. do Warszawy, a stamtąd do NRF na zaproszenie chrześcijańskich kół wydawniczych.

 

                                                                       Z-ca Naczelnika Wydz. II-go

                                                                       /-/ Mocha Czesław kpt.

[dopisek- Dnia 7 V 58 będąc w SPZ KWMO zapoznałem się z teczką „Stanisława”, która nadeszła z W-wy. „Stanisław” ma zgodę na wydanie paszportu. Początkowo była decyzja odmowna- na podstawie opinii Biura Ewid. Oper.- decyzję tę anulowano.]

 

Reklamy

Witold Sikorski- nie zajmuje się łgarstwami

Powoli coś się zmienia w Muzeum Powstania Warszawskiego i to na lepsze. Proszę spojrzeć na biogram Witolda Sikorskiego na stronie Archiwum Historii Mówionej, autorka wywiadu Urszula Herbich odważyła zapytać się o dzieje powojenne Powstańca. Nie, aby ją wyjaśniła, aż tak daleko idących oczekiwań nie mam, ale przestał to być temat tabu. Autorka na podstawie dokumentacji z IPN mogła lepiej przygotować wywiad, bo Witold Sikorski odgrywał ciekawą rolę w strukturach Państwa Podziemnego. Ponadto bohater tekstu sam z siebie wspomniał o operacji komunistycznej bezpieki na żołnierzy „Zośki” („zośkowcy” to koszmarek językowy). Zaraz potem zniechęca do szczegółowych poszukiwań stwierdzając, że identyfikacja agentury trwa w IPN 2 lata. Zapewniam Pana Sikorskiego i zainteresowanych tematem, że identyfikacja jednego z „właścicieli teczki” żołnierza „Zośki” zajęła mi około 2 minut, ściągnięcie teczki tydzień, a sporządzenie odpisów kilka dni. Jak tak dalej pójdzie, dyr. Ołdakowski nie zostanie profesorem.

W jedynej naszej rozmowie Pan Sikorski oświadczył, że łgarstwami się nie zajmuje. Przejdę więc do dokumentów z teczki.

 

– Notatka sporządzona na podstawie akt archiwalnych Nr 83/II, nadesłanych przez Komendę MO m.st. Warszawy, Warszawa 2.01.1963 r., Tajne Egz. Nr 1; dot. Witolda Sikorskiego /…/

            Akta archiwalne Nr 83/II składają się z dwu tomów. Pierwszy z nich dotyczy prowadzonej przez Miejski Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie sprawy przeciwko Janowi KULCZYCKIEMU, Januszowi LIGĘZIE, Tadeuszowi OLESZKOWI, Kazimierzowi GAWARECKIEMU, Janinie ARTKE, Janowi NARTOWSKIEMU, Tomaszowi SIKORSKIEMU i Witoldowi SIKORSKIEMU o to, że w dniu 17.X. r. usiłowali dokonać napadu rabunkowego na Bank Farmaceutów w Warszawie. Według znajdujących się w w/w aktach ustaleń bezpośrednimi sprawcami napadu mieli być: Janusz LIGĘZA, Tadeusz OLESZEK i Jan KULCZYCKI. Plan banku i informacji koniecznych dla dokonania napadu dostarczyli Jan NARTOWSKI, kierownik Banku Farmaceutów i Janina ARTKE, sekretarka Związku Farmaceutów za pośrednictwem kierowcy Kazimierza GAWARECKIEGO. Broni dostarczyli im- według początkowych danych- bracia Witold i Tomasz SIKORSCY. Napadu nie dokonano wskutek tego, że w oznaczonym było w Banku Farmaceutów zbyt wiele osób. Po wyjściu z Banku LIGĘZA, OLESZEK i KULCZYCKI zostali aresztowani przez pracowników Wydziału III Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego na m.st. Warszawę wraz z bronią. Następnie aresztowani zostali ich wspólnicy.

            Z materiałów zawartych w wyżej oznaczonych aktach wynika, że zarzut dostarczenia broni w stosunku do Witolda SIKORSKIEGO nie został potwierdzony. Wymieniony w swoich wyjaśnieniach stwierdził, że wydał Janowi KULCZYCKIEMU broń stanowiącą własność jego brata Tomasza SIKORSKIEGO. Uczynił tak, ponieważ wiedział, że brat jego wraz z KULCZYCKIM ją przechowywali. Witold SIKORSKI nie był zorientowany co do tego, jakiemu celowi służyć miała zabrana przez KULCZYCKIEGO broń.

            Przeciwko pozostałym osobom skierowano akt oskarżenia do Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie, który w dniu 21 marca 1947 r. skazał:

1 Tomasza SIKORSKIEGO za to, że od wiosny 1946 roku przechowywał bez prawnego zezwolenia przywiezione z wojska 3 pistolety systemów: „Parabellum”, „Walter” i „Nagan”, 2 magazynki zapasowe do „Parabellum”, amunicję oraz 2 granaty zaczepne bez zapalników, a więc za czyn wyczerpujący znamiona przestępstwa z art. 4 § 1 Dekretu z dnia 13 czerwca 1946 roku na 5 /pięć/ lat więzienia, na mocy ustawy amnestyjnej darując mu karę w całości.

2 Jana KULCZYCKIEGO za to, że bez zezwolenia właściwych władz przechowywał pistolet systemu „Parabellum”, a ponadto broń stanowiącą własność Tomasza SIKORSKIEGO, oznaczoną wyżej oraz za to, że w pierwszej połowie października 1946 roku planując napad na Banku Farmaceutów w Warszawie wraz z Tadeuszem OLESZKIEM i Januszem LIGĘZĄ, uzbrojeni w posiadaną broń usiłowali dokonać napadu na w/w banku, lecz zamierzonego czynu nie dokonali, a zatem za czyny przewidziane w art. 4 Dekretu z dnia 13 czerwca 1946 r. i art. 24 § 1 kkwp w zw. z art. 259 kk na zasadzie art. 4 Dekretu- 5 /pięć/ lat więzienia, na mocy amnestii darując mu karę w całości oraz z art. 24 § 1 KKWP w związku z art. 259 KK- na 2 lata więzienia, na zasadzie ustawy amnestyjnej darując mu karę w całości.

3 Tadeusza OLESZKA za to, że przechowywał bez zezwolenia właściwych władz broń, a następnie wraz z Janem KULCZYCKIM, Januszem LIGĘZĄ, uzbrojony udał się do Banku Farmaceutów celem ograbienia kasy banku, lecz zamierzonego przestępstwa nie dokonał, a więc o czyny przewidziane w art. 4 § 1 Dekretu z 13 czerwca 1946 r. i w art. 24 § 1 KKWP w zw. z art. 259 KK- na mocy art. 4 § 1 Dekretu z 13 czerwca 1946 na 5 /pięć/ lat więzienia, darując mu karę na podstawie ustawy amnestyjnej w całości oraz na mocy art. 24 § 1 KKWP w związku z art. 259 KK na 3 /trzy/ lata więzienia, na podstawie ustawy amnestyjnej łagodząc karę do 1 roku i 6 miesięcy więzienia.

4 Janusza LIGĘZĘ za to, że przechowywał broń bez zezwolenia właściwych władz oraz za to, że planując napad na Bank Farmaceutów namówił do współdziałania w tym napadzie KULCZYCKIEGO i OLESZKA, zaś w dniu wyznaczonym wszedł wraz z OLESZKIEM do banku celem ograbienia kasy, lecz zamierzonego przestępstwa nie dokonał, a więc o czyny przewidziane w art. 4 § 1 Dekretu z 13 czerwca 1946 r. i  art. 24 § 1 KKWP w zw. z art. 259 KK- na mocy art. 4 § 1 Dekretu z 13 czerwca 1946 roku- na 5 /pięć/ lat więzienia, darowując orzeczona karę mocą ustawy amnestyjnej w całości, zaś na mocy art. 24 § 1 KKWP w zw. z art. 259 KK na 3 /trzy/ lata więzienia, na podstawie ustawy amnestyjnej łagodząc karę do połowy.

5 Kazimierza GAWARECKIEGO za to, że dostarczył plany Banku Farmaceutów, zaś w dniu oznaczonym oczekiwał w swoim samochodzie, by odwieźć w razie udanego napadu KULCZYCKIEGO, OLESZKA i LIGĘZĘ, a więc za czyny przewidziane w art. 28 KKWP w zw. z art. 259 KK na 3 /trzy/ lata więzienia, na podstawie ustawy amnestyjnej łagodząc karę do połowy orzeczonej.

6 Janinę ARTKE za to, że udzieliła informacji z terenu Banku Farmaceutów, czym umożliwiła dokonanie napadu, a więc za czyn określony w art. 28 KKWP w zw. z art. 259 KK na 2 /dwa/ lata więzienia, na mocy ustawy amnestyjnej darowując jej karę w całości.

7 Jana NARTOWSKIEGO za to, że jako kierownik Banku Farmaceutów wszedł w porozumienie z Kazimierzem GAWARECKIM co do ograbienia banku, dostarczył plan banku, a także przekazał inne informacje z terenu banku, czym dopuścił się przestępstwa z art. 28 KKWP w zw. z art. 259 KK na 3 /trzy/ lata więzienia, na mocy ustawy amnestyjnej łagodząc karę do połowy.

            Tom drugi akt archiwalnych Nr 83/II dotyczy prowadzonej przeciwko Witoldowi SIKORSKIEMU sprawy o nielegalną działalność antypaństwową w grupie działaczy organizacji AK, którzy po ujawnieniu w roku 1945 wszczęli ponownie pracę konspiracyjną.

            Śledztwo w tej sprawie wszczęto w dniu 11 kwietnia 1949 roku. Do wymienionej sprawy SIKORSKI został aresztowany w dniu 13 stycznia 1949 roku. W tym czasie wymieniony był studentem Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Warszawskiego, pracował także w charakterze stażysty- asystenta w szpitalu św. Ducha w Warszawie.

            W dniu 27 lutego 1950 roku wymieniony został skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie za przestępstwo z art. 86 § 2 KKWP popełnione przez to, że pozostawał w łączności z członkami batalionu „Zośka” oraz brał udział w zebraniach mających na celu utrzymanie więzi grupowej łączącej członków AK i przysposobienie ich do czynnego wystąpienia w przyszłości przeciwko władzy Polski Ludowej- na 6 /sześć/ lat więzienia oraz utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na okres 3 /trzech/ lat i przepadek całego mienia.

            Skargi rewizyjnej skazanego i jego obrońców Najwyższy Sąd Wojskowy postanowieniem z dnia 25 lipca 1950 roku pozostawił bez uwzględnienia, zaskarżony wyrok utrzymując w mocy.

 

                                                                                  S p o r z ą d z i ł :

Wyk. w 3 egz. SS- 478

                                                                       Oficer Śledczy Wydziału I-go

                                                                       Biura Śledczego MSW

 

                                                                       /Hipolit STARSZAK/

 

– Notatka sporządzona na podstawie teczki personalnej i roboczej inf. ps. „Nawara”, dane WS- dane, Warszawa 16.10.1962 r., Tajne, Egz. Nr 2

            Ojciec Witolda SIKORSKIEGO był przed wojną światową adwokatem w Zamościu. Podczas okupacji został przez Niemców aresztowany i skierowany do obozu, gdzie zginął w lutym 1943 r.

            W czasie okupacji SIKORSKI przebywał na terenie Warszawy, gdzie był zatrudniony jako sprzedawca w jednym ze sklepów uczęszczając jednocześnie do szkoły. Egzamin dojrzałości składa w 1944 roku.

            W 1940 roku na terenie Warszawy SIKORSKI wstępuje do „Szarych Szeregów”, gdzie pracuje najpierw w tzw. „małym sabotażu”, a następnie w „wielkiej dywersji” w ramach harcerskiego batalionu Armii Krajowej „Zośka”. W szczególności uczestniczy on w szeregu likwidacji współpracowników okupanta. Wraz z batalionem „Zośka” bierze czynny udział w powstaniu warszawskim, podczas którego zostaje dwukrotnie ranny. Po upadku powstania przedostaje się na prawy brzeg Wisły i po wyleczeniu ran wstępuje ochotniczo do Odrodzonego Wojska Polskiego. W szeregach WP zostaje skierowany do Oficerskiej Szkoły Artylerii. Po ukończeniu szkoły zostaje mianowany do stopnia podporucznika i skierowany na front, odbywając służbę w 10-tej Sudeckiej Dywizji Piechoty II Armii Wojska Polskiego.

Po zakończeniu działań wojennych- do grudnia 1945 roku przebywa wraz ze swą jednostką na zachodniej granicy Polski, a w styczniu 1946 roku zostaje przyjęty na Wydział Lekarski Uniwersytetu Warszawskiego. Od początku 1946 roku bierze również czynny udział w pracach Związku Harcerstwa Polskiego.

Będąc studentem Wydziału Lekarskiego UW SIKORSKI zostaje zawerbowany do współpracy z Organami Bezpieczeństwa Publicznego przez Wydział V UBP na m.st. Warszawę. Do współpracy przystąpił dobrowolnie w dniu 26.XI.1946 roku, lecz, czy i jakie materiały podał w chwili werbunku, trudno jest stwierdzić, ponieważ w teczkach personalnej i roboczej materiałów takich nie ma. Przystępując do współpracy SIKORSKI obrał sobie pseudonim „Wacław”.

            Z raportu o zezwolenie na werbunek i raportu o dokonaniu werbunku wynika, że inf. „Wacław” miał pracować po zagadnieniu harcerstwa i w chwili werbunku był on uważany za cenną i wartościową jednostkę. Na podkreślenie zasługuje również fakt, że w chwili werbunku informator podał w życiorysie, iż urodził się w dniu 16.IX.1924 r., podczas gdy z odpisu aktu urodzenia wynika, że urodził się on w dniu 16.IX.1927 r. Fałszywą datę urodzenia inf. „Wacław” podał w chwili wstępowania do wojska, ponieważ, jak twierdził, inaczej nie byłby przyjęty.

            Z charakterystyki informatora- brak daty- umieszczonej w kwestionariuszu i podpisanej nieczytelnym podpisem wynika, że inf. „Wacław” posiada szerokie możliwości oraz cieszy się pełnym zaufaniem swego środowiska. Jednocześnie do ujemnych cech informatora zaliczone jest to, że w pracy z nami informator jest niepunktualny, niezdyscyplinowany, informacje podaje ogólne i unika podawania konkretnych doniesień na osoby, z którymi jest w bliskim kontakcie.

            Współpraca inf. „Wacława” w tym okresie z organami bezpieczeństwa trwała dwa lata, tj. do 25.X.1948 r., kiedy to orzeczeniem komisji Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie został wyeliminowany z sieci. W orzeczeniu swym komisja stwierdza, że inf. „Wacław” jako dwulicowiec winien być wyeliminowany z sieci i wzięty w aktywne rozpracowanie /k. 22/. Decyzją Szefa WUBP z dnia 25.X.1948 r. inf. „Wacław” jako- „spalony, bezwartościowy” został z sieci wyeliminowany.

            Tu należy nadmienić, że inf. „Wacław” w 1946 r. był werbowany przez Wydział V UBP na m.st. Warszawę, a w 1948 wyeliminowany został przez WUBP w Warszawie. Kiedy i przez kogo został on przekazany na łączność do WUBP w Warszawie, nie można stwierdzić z powodu braku odpowiednich adnotacji lub dokumentów.

            Po zerwaniu współpracy z inf. „Wacław” został on w dniu 13 stycznia 1949 r.- w czasie likwidacji organizacji „Radosława”- aresztowany pod zarzutem utrzymywania łączności z członkami batalionu „Zośka”. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie w dniu 27.II.1950 r. Witold SIKORSKI, na zasadzie art. 86 § 2 KKWP został skazany na 6 lat więzienia oraz utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na okres 3 lat i przepadek całego mienia /k. 65/.

            W więzieniu Witold SIKORSKI przebywał do dnia 5 grudnia 1953 r., kiedy to wyszedł na wolność. Podczas pobytu w więzieniu SIKORSKI współpracował z Działem III-cim i według charakterystyki pracowników tego Działu z obowiązków informatora wywiązywał się dobrze.

            Do współpracy z Działem Specjalnym więzienia w Rawiczu Witold SIKORSKI przystąpił w dniu 4 maja 1952 r. i przy werbunku obrał sobie pseudonim „Nawara”. Jak wynika z raportu o dokonanym werbunku /k. 27/ SIKORSKI początkowo nie chciał się zgodzić na współpracę tłumacząc się, że nie chce brać na siebie odpowiedzialności. „W związku z tym został osadzony na pojedynce pawilonu I-szego w celu przełamania w nim oporu”. Następnie po namyśle zgłosił się „przepraszając za swą uprzednią upartość, mówiąc, że godzi się na współpracę z Działem Specjalnym” /k. 27/.

W toku współpracy nadał on szereg informacji nadających się do służbowego wykorzystania, a w szczególności ujawnił inspiratorów buntu zorganizowanego w jednym z ośrodków pracy.

            Jak wynika z planu werbunku i opinii /k. 66/ Witold SIKORSKI w czasie pobytu w więzieniu pracował jako lekarz. W czasie pobytu w więzieniu w Rawiczu Witold SIKORSKI przebywał razem z inf. ps. „Rentgen”, którym, jak ustalono, jest Stefan STAMIROWSKI, znajomy SIKORSKIEGO z okresu okupacji.          

Po wyjściu z więzienia w grudniu 1953 r. Witold SIKORSKI przybył do Warszawy i tu w dniu 12 stycznia 1954 r. został podjęty na kontakt przez pracownika b. Dep. I K. d/s BP.

            Ze względu na to, że w tym czasie Witold SIKORSKI nie miał jeszcze ukończonych studiów medycznych, zwracał się on do nas kilka razy o udzielenie mu pomocy w dostaniu się na studia.

            W związku z tym, że współpraca jego z nami oceniana była jako dobra i przynosząca nam pożytek, sprawa jego studiów została- przy naszej pomocy- załatwiona pozytywnie.

            Jak wynika z notatek służbowych i opinii znajdujących się w teczce personalnej inf. „Nawara”, to współpraca jego z naszymi organami oceniana była jako szczera i do 1959 r. był on na kontakcie tow. KWIATKOWSKIEGO, tow. IWANOWA, a wyeliminowany został przez tow. Mariana PISZCZ. SIKORSKI Witold ps. „Nawara” z sieci został wyeliminowany w dniu 27.V.1959 r., lecz jego efektywna współpraca z nami miała miejsce do 1957 r. Tow. PISZCZ w raporcie o wyłączeniu z sieci pisze, że inf. „Nawara” od 1957 r. „nie ma kontaktu z nami, dając tym samym dowód, że współpracę z nami  traktuje jako zło konieczne”. Ponadto w charakterystyce stwierdza on, że SIKORSKI „we współpracy z nami nie wykazywał żadnej inicjatywy, a realizował postawione zadania, które polegały na zbieraniu materiału informacyjnego. Pracę z nami traktował jako obowiązek narzucony mu w pewnym stopniu”. Z charakterystyki tej wynika również, że SIKORSKI czas reorganizacji w naszym aparacie wykorzystał, aby rozluźnić swoje stosunki z nami.

            Z charakterystyki sporządzonej przez tow. KWIATKOWSKIEGO wynika, że inf. „Nawara” jest dotychczas /1955 r./ mało sprawdzony, „jest człowiekiem bardzo inteligentnym i posiadającym ciekawe z punktu widzenia KW środowisko. Przy dalszej umiejętnej współpracy może być bardzo cennym informatorem”.

            W aktach nie spotkano żadnej charakterystyki sporządzonej przez tow. IWANOWA, mimo że inf. „Nawara” przez dłuższy czas pozostawał u niego na kontakcie.

            Należy również nadmienić, że w teczce personalnej inf. „Nawara” znajduje się kilka spisów nazwisk jego znajomych sporządzonych przez samego informatora. Jak wynika z tych dokumentów znajomi inf. „Nawary”, a jest ich około 150-ciu rekrutują się przeważnie spośród działaczy ZMP, względnie członków „Szarych Szeregów” lub batalionu „Zośka”. Jak wynika z późniejszych dokumentów, ludzie ci przeważnie rozpoczęli jakieś studia i obecnie część ich [sic] pracuje w lecznictwie, a niektórzy, jak np. Jacek WEJROCH związali się z Instytutem Wydawniczym PAX /spis znajomych figurujących w teczce personalnej inf. „Nawary” stanowi oddzielny dokument/.

            Analizując całokształt materiałów znajdujących się w teczce personalnej inf. „Nawary” dochodzi się do wniosku, że informator ten w początkowym okresie swej współpracy z organami bezpieczeństwa /1946- 1948 r./ zdekonspirował się- najprawdopodobniej celowo- gdyż nie chciał z nami współpracować.

            W okresie swego pobytu w więzieniu /1949- 1953/ informator początkowo nie chciał podjąć współpracy z Działem Specjalnym, a w późniejszym okresie- biorąc pod uwagę jego informacje na temat buntu więźniów- oddał dość poważne usługi.

            Najciekawszym wydaje się okres jego współpracy z nami od 1954 do 1957 roku, ponieważ w tym czasie stawiano przed nim dość konkretne zadania do wykonania. Sprawa ta zostanie omówiona w dalszej części notatki na podstawie teczki roboczej inf. „Nawara”. Okres ten można podzielić ba dwie części.

W początkowym okresie swej współpracy z nami w latach 1954- 1956 inf. „Nawara” zdawał sobie sprawę z faktu, iż dzięki naszej pomocy dostał się na studia medyczne, jak również brał pod uwagę to, że był w tym czasie bez środków do życia i otrzymywał od nas pewną pomoc materialną. Poza wymienionymi względami najprawdopodobniej obawiał się, że tak, jak pomogliśmy mu w dostaniu się na studia, tak samo możemy spowodować usunięcie go z uczelni.

Biorąc pod uwagę powyższe momenty nasuwa się wniosek, że na ogół dobra współpraca inf. „Nawary” z nami w tym okresie wypływała z tych właśnie względów.

            W okresie lat 1956- 57 po zakończeniu studiów przez inf. „Nawarę” daje się zauważyć ze strony informatora brak chęci do współpracy. Powyższe można stwierdzić na tej podstawie, że informator zrywa spotkania, względnie przychodzi bez przygotowanego materiału. Poza tym, jak to wynika z notatki kpt. IWANOWA z dnia 4 marca 1957 r., informator „był wyraźnie czymś przygnębiony”, a na zapytanie, co jest tego powodem, oświadczył, że „ma nieprzyjemności z żoną, którą zawiesili w pracy” /powyższe nie zostało sprawdzone/. Ostatnie spotkanie z inf. „Nawarą” miało miejsce w dniu 11 maja 1957 r. W czasie tego spotkania informator poinformował ustnie kpt. IWANOWA o swoim kontakcie z PAWLIKOWSKIM, nie otrzymując żadnego zadania. Od tego czasu kontakt z informatorem został zerwany. Wydaje się, że informator biorąc pod uwagę swą ustabilizowaną już pozycję życiową, wykorzystał dogodny dla siebie moment reorganizacji w naszym aparacie w celu rozwiązania współpracy z nami.

Obecnie trudno jest coś konkretnego na ten temat stwierdzić z powodu tego, że przed zakończeniem współpracy z informatorem nikt na ten temat nie rozmawiał.

 

                                   000                             

 

            Teczka robocza inf. „Nawary” składa się z 202 kart. Całość dokumentów można podzielić na trzy części. Pierwsza część obejmuje dokumenty sporządzone przez inf. „Nawarę” w pierwszym okresie swej współpracy z nami. Są to dokumenty o charakterze raczej ogólnym. Jest w nich wymienione bardzo dużo nazwisk osób znanych informatorowi bądź to z okresu okupacji i wspólnej konspiracji, bądź też z pracy w harcerstwie. Charakterystycznym dla materiałów z tego okresu jest fakt, że inf. „Nawara” podawał całe listy nazwisk bez żadnych komentarzy, a w nielicznych wypadkach ograniczał się do stwierdzenia, że dana osoba jest harcmistrzem lub, że zajmuje się pracą w harcerstwie.

Doniesienia jego są bardzo krótkie, bez żadnych zadań i szerszych opisów. Na uwagę zasługuje również fakt, że mimo iż inf. „Nawara” zawerbowany został do współpracy w dniu 26.XI.1946 r., to pierwsze jego doniesienie nosi datę 27.XI.1947. Czy przed tym okresem dawał on jakieś materiały- trudno jest obecnie stwierdzić. Do osób wymienionych przez „Nawarę” w tym okresie zaliczyć należy m.in. Leona GAJDOWSKIEGO- kpt. AK, adiutanta szkoły podchorążych Szarych Szeregów. W stosunku do innych osób nie podaje on ich przynależności organizacyjnej z okresu okupacji.

            Drugi okres współpracy „Nawary” z nami, to okres jego pobytu w więzieniu. Okres ten zawiera się w czasie od maja 1952 do grudnia 1953 r. Materiałów dawanych w tym okresie przez inf. „Nawarę” nie posiadamy. Z notatek znajdujących się w jego teczce roboczej, a dotyczących odbywanych spotkań wynika, że inf. „Nawara” udzielał informacji o współwięźniach, z którymi stykał się z racji swej pracy jako lekarz. W notatkach tych nie ma żadnych nazwisk osób, które by współdziałały z informatorem w czasie okupacji bądź należały do AK czy Szarych Szeregów.

            Dopiero w trzecim okresie tj. od stycznia 1954 r. do maja 1957 informator zaczyna podawać ciekawsze materiały.

W pierwszym swym doniesieniu 12.I.1954 r. „Nawara” podaje dane dotyczące stryja Antoniego SIKORSKIEGO ppłk. armii przedwrześniowej, który w okresie wojny był w Anglii, gdzie pracował w Sztabie gen. SIKORSKIEGO, a w 1947 r. przyjechał do kraju.

            W dalszych doniesieniach z tego okresu „Nawara” wymienia takie nazwiska jak: Tadeusz NOWIERSKI, Bogdan DECZKOWSKI, Bogdan BUBNOW, LUBICZ-NYCZ Bronisław, Jacek KARPIŃSKI, Jan KULCZYCKI, Jerzy MALIŃSKI, Lech GREGORCZYK, Wojciech KOSTKIEWICZ i szereg innych. Zarówno osoby w/wymienione, jak i inne podawane przez „Nawarę” w doniesieniach rekrutują się przeważnie ze środowiska AK-owskiego.

            W maju 1954 r. inf. „Nawara” został przejęty na kontakt przez tow. IWANOWA w celu wprowadzenia go do sprawy „Koran” pod figuranta TATAROWSKIEGO Janusza prac. Min. Leśnictwa. Wprowadzając „Nawarę” do tej sprawy brano pod uwagę jego znajomości z Bogdanem SIKORĄ, KARLIKOWSKIM Tytusem i ZAJĄCZKOWSKIM Stefanem, którzy zatrudnieni byli w tym właśnie Ministerstwie. W efekcie „Nawara” scharakteryzował swych znajomych, o których mowa wyżej, a do TATAROWSKIEGO nie dotarł. Ze sprawy „Koran” najprawdopodobniej został wycofany.

            Następnie „Nawara” pozostając w dalszym ciągu na łączności tow. IWANOWA zaczął udzielać informacji o Stefanie STAMIROWSKIM, kpt. marynarki wojennej WÓJCICKIM, Renardzie CZERWIŃSKIM i innych. Osoby te jak np. WÓJCICKI i CZERWIŃSKI inf. „Nawara” poznał już po wojnie i scharakteryzował je bez żadnych zadań z naszej strony.

            Z danych uzyskanych od „Nawary” wynika również, że on wspólnie z ĆWIKIEM i WEJROCHEM jest współautorem książki dokumentalnej o powstaniu warszawskim. Przy tej okazji „Nawara” poznał żonę b. gen. KIRCHMAYERA, jej córkę oraz żonę Pluty CZACHOWSKIEGO. Z żoną KIRCHMAYERA i jej córką był nawet kilka razy w kawiarni.

            W grudniu 1954 r. „Nawara” wywołał spotkanie i poinformował nas o tym, że STAMIROWSKI nosi się z zamiarem nielegalnego wyjazdu z kraju.

            W początku 1955 r. informator dawał kilka doniesień na temat różnych plotek krążących w związku z Plenum KC PZPR.

            W późniejszych doniesieniach charakteryzuje on różne osoby, z którymi stykał się w czasie pracy lub w innych okolicznościach. Od czasu do czasu wraca do osób takich jak: STAMIROWSKI, STASIAKOWSKI, KOSTKIEWICZ, WEJROCH i inni, odnośnie których opracowany zostanie oddzielny dokument.

            W drugiej połowie 1955 r. inf. „Nawara” zerwał trzy kolejne spotkania.

            W końcu 1955 i 1956 r. inf. „Nawara” rozpracowywał Wiktora PAWLIKOWSKIEGO- ówczesnego studenta medycyny, który rozpracowywany był ze względu na … kontakty z cudzoziemcami. Rozpracowanie to prowadzone było wspólnie z WSW MON z powodu, iż PAWLIKOWSKI był lekarzem w Centralnym Szpitalu MON. Od tego czasu informator nie wraca już w swych materiałach do swych znajomych z AK zajmując się wyłącznie osobą PAWLIKOWSKIEGO. Stan taki trwa do chwili zerwania współpracy przez informatora. Charakterystycznym jest fakt, że w ostatnim okresie informator przychodził dość często na spotkania bez przygotowanego materiału.

            Analizując całość materiałów zawartych w teczce roboczej inf. „Nawary” należy stwierdzić, że zawiera b. dużo nazwisk różnych osób /ponad 150/, z czego część to jego znajomi z okresu okupacji, część to znajomi znajomych i część to osoby poznane już po wojnie.

            W odniesieniu do niektórych z tych osób opracowana zostanie oddzielna notatka.

 

 

                                                                                              St. oficer śledczy Wydz. I

wyk. 3 egz. FL- 120

                                                                                              /-/ Jerzy Szymczak- kpt.

 

– Notatka dot. niektórych osób przechodzących w teczce roboczej inf. „NAWARA”, Warszawa … października 1962 r., Tajne, Egz. Nr 2

            W niniejszej notatce omówione zostaną materiały dotyczące niżej wymienionych osób:

            1 Jan STASIAKOWSKI

            2 Wojciech KOSTKIEWICZ

            3 JACEK WEJROCH

            4 ĆWIK

            5 Stefan STAMIROWSKI

            6 Waldemar KOSOBUDZKI

            7 Tadeusz NOWIERSKI

            8 Jacek KARPIŃSKI

            9 Zbigniew SIEMASZKO

            10 Henryk KOZŁOWSKI

            11 Jerzy KAPUCIŃSKI

            12 KRASIŃSKI

            W odniesieniu do Jana STASIAKOWSKIEGO posiadamy materiały pochodzące od inf. „Nawary”, z których wynika, że Jan STASIAKOWSKI urodzony w 1926 r. zamieszkiwał przed wojną razem z rodzicami w Warszawie przy ulicy Marszałkowskiej Nr 31.

            Matka jego przed wojną i obecnie- 1954 r. pracowała w Ministerstwie Oświaty. Ojciec jego był przed wojną zawodowym oficerem II-go Oddziału Sztabu Generalnego i w czasie walk w Hiszpanii został tam wysłany. Następnie jako prowokator został rozpoznany i rozstrzelany.

            STASIAKOWSKI chodził przed wojną do szkoły powszechnej, a w latach 1941- 44 chodził do Gimnazjum im. Rejtana w Warszawie przy ul. Śniadeckich Nr 8 /wówczas nazywała się ona „Obowiązkową Szkołą Zawodową Nr 8”/. W 1944 r. był w pierwszej klasie licealnej. Jednocześnie „obijał” się po szpitalach warszawskich jak Ewangelicko-Wolski i Maltański.

            W 1943 r. STASIAKOWSKI wstąpił do „Szarych Szeregów” plutonu „Alek” i otrzymał tam pseudonim „Medyk”. W początku 1944 r. przeniósł się wraz ze swym kolegą ŚWIĄTKIEWICZEM Janem /w 1954 r. w Anglii/ do Oddziału Kedyw- „Collegium A”. Był to Oddział dyspozycyjny Okręgu Warszawskiego AK dowodzony przez mjr. Rybickiego ps.ps. „Stary Andrzej” i „Maciej”. Bezpośrednim dowódcą Jan STASIAKOWSKIEGO był por. „Olszyna”. Oddział „Collegium A” wykonywał wyroki np. znana sprawa ze „Skrzypkiem”, dokonywał dywersji itp. W akcjach tych między innymi brał udział Jan STASIAKOWSKI.

            W czasie powstania warszawskiego STASIAKOWSKI brał udział w walkach- wraz ze swym oddziałem na Woli i Starym Mieście. Był ranny w nogę. Po upadku Starego Miasta przeszedł do Śródmieścia- już jako kpr. Podchorąży. W Śródmieściu załatwił przez Świątkiewicza stopień podporucznika i z tym dostał się do niewoli.

            W niewoli przebywał w okolicach Lubeki, a po wyzwoleniu pozostał w brytyjskiej strefie okupacyjnej w zgrupowaniu płk. ZIEMSKIEGO i był w bliskim kontakcie ze znanym „dwójkarzem” kpt. de Julien. Pracował tam w charakterze tzw. „lekarza wojskowego”. Tam też ożenił się z Polką przebywającą w Niemczech na pracach przymusowych.

            Do kraju powrócił w 1947 r. i zamieszkał u matki w Warszawie przy ul. Akademickiej Nr 3 m. 98. W latach 1947- 48 nigdzie nie pracował, mówił, że będzie studiował, „zdawał” egzaminy. Faktycznie do końca roku 1948 nie zdał żadnego egzaminu.

            Od 1949 r. pracował w Pogotowiu Ratunkowym w Warszawie przy ul. Hożej /u dr Mall/ jako lekarz. W 1950 r. lub 1951 r. z powodu braku dyplomu został zwolniony.

            W 1952 r. STASIAKOWSKI rozpoczął pracę w Centralnym Ośrodku Wyszkolenia Kom. Głównej Terenowej Obrony Przeciwlotniczej /KGTOFL/ w Warszawie przy ulicy Nowy Świat, w charakterze wykładowcy i rzeczoznawcy, a ostatnio /1954 r./ także jako lekarz internatu. Z Komendy Głównej TOPL uzyskał zaświadczenie, że jest lekarzem i na tej podstawie zarejestrował się jako lekarz w Wydziale Zdrowia Prez. Stoł. RN w Warszawie ul. Bagatela Nr 10. Jest to najprawdopodobniej zwykłym oszustwem, gdyż STASIAKOWSKI nie ma w ogóle przygotowania do pracy w charakterze lekarza. W 1954 r. jest członkiem Stołecznego Zarządu PCK, a ponadto pracuje jako wykładowca chorób zakaźnych w Państwowym Liceum Felczerskim w Warszawie ul. Sielecka 24.

            Na terenie TOPL-u STASIAKOWSKI przyjaźni się z z-cą Komendanta d/s polityczno-wychowawczych, z którym często w rozmowach porusza tematy polityczne. Zastępca ten do niedawna /dane z 1954 r./ był w służbie czynnej w stopniu pułkownika, a zdemobilizowanie z wojska i przeniesienie do TOPL-u traktuje jako degradację. Ponadto STASIAKOWSKI na terenie TOPL-u przyjaźni się z kierownikiem kancelarii Centralnego Ośrodka Szkolenia TOPL, który wystawia mu różne zaświadczenia.

            STASIAKOWSKI miał kilka kochanek, a nawet jedna z nich podobno otruła się. Ostatnio /1954 r./ kochanką jego jest Janina D/…/- zatrudniona w Centralnym Zarządzie Przemysłu Tytoniowego, a której ojciec jest szoferem w Pogotowiu Ratunkowym.

            Żona jego- Helena STASIAKOWSKA- pracuje jako młodsza pielęgniarka w Szpitalu Dziecięcym przy ulicy Kopernika w Warszawie.

            Według niesprawdzonych danych Jan STASIAKOWSKI zajmuje się prywatną praktyką lekarską, którą uprawia poza terenem Warszawy. W tym celu wyjeżdża na parę dni w tygodniu do NN księdza w miejscowości Tuplice pow. Sępólno woj. Kielce i tam przyjmuje pacjentów na plebanii.

            STASIAKOWSKI utrzymuje stosunki z:

– inf. „NAWARA”

– dr Marian KULESZA z Państw. Zakł. Higieny

– Witold KLIMOWICZ- student medycyny /IV roku 1954/

– Jacek WEJROCH

– Antonina Dąbrowa-Kasińska- dentystka

            Brat jego Andrzej STASIAKOWSKI pracuje /1954/ w Dyrekcji Hoteli Miejskich w Warszawie, podobno jest członkiem ZMP. Należał kiedyś do PZPR, skąd został usunięty na skutek ujawnienia afery z ich ojcem /dane niesprawdzone/. Andrzej STASIAKOWSKI w czasie powstania był w żandarmerii AKa, na terenie Niemiec służył w Military Police w Hamburgu. Do kraju powrócili obydwaj w 1947 r.

            W 1954 r. STASIAKOWSKI w miejscu swego zamieszkania posiadał telefon Nr 44-433.

            W doniesieniu z 11.IX.1954 r. inf. „Nawara” podaję, że całe studia lekarskie STASIAKOWSKIEGO stoją pod znakiem zapytania. Charakteryzując go informator stwierdza, że STASIAKOWSKI z natury jest bardzo miękki, łatwo się łamie, bardzo lubi nadużywać alkoholu, lubi wygodne życie, ma duże znajomości oraz jest w trudnych warunkach materialnych, gdyż dużo pieniędzy wydaje na kochankę.

            W 1954 r. Jan STASIAKOWSKI zamieszkiwał wraz z żoną i dzieckiem na osiedlu WSM przy ul. Jarosława Dąbrowskiego w Warszawie.

            Z notatki służbowej- k. 102 teczka robocza- wynika, że o przynależności STASIAKOWSKIEGO do Szarych Szeregów i Kedywu mogą dużo powiedzieć Bogdan DECZKOWSKI i Tytus KARLIKOWSKI zam. w Warszawie. Natomiast z terenu Lubeki zna STASIAKOWSKIEGO Jacek WEJROCH. Z bratem swym podobno STASIAKOWSKI żyje w niezgodzie, a z żoną swą prawdopodobnie nie mieszka.`

            W doniesieniu z 2.IV.1955 r. inf. „NAWARA” podaje, że Jan STASIAKOWSKI nadal pracuje w KG TOPL jako główny ekspert do spraw służby medycznej i w dalszym ciągu cieszy się wielkim zaufaniem odpowiedzialnych pracowników KG TOPL. Z doniesienia tego wynika również /k. 132/, że Jan STASIAKOWSKI miał jakąś sprawę, a nawet był w niej przesłuchiwany w charakterze świadka Jacek WEJROCH.

            W późniejszych materiałach nazwisko STASIAKOWSKIEGO już nie figuruje.

            Z informacji znajdującej się w teczce personalnej „NAWARY” na karcie 113 wynika, że w okresie okupacji magazyn broni kompanii „Rudy” znajdował się w mieszkaniu Jana STASIAKOWSKIEGO ps. „Medyk”. Skrytka znajdowała się w podłodze w roku pokoju. STASIAKOWSKI w tym czasie zamieszkiwał w Warszawie przy ulicy Marszałkowskiej Nr 31 lub 31a.

            W odniesieniu do osoby Wojciecha KOSTKIEWICZA posiadamy b. mało materiałów. Nazwisko jego figuruje w spisie znajomych inf. „Nawary”. Ponadto wiadomo nam jest z doniesienia tegoż informatora, że Wojciech KOSTKIEWICZ zamieszkuje w Zalesiu ul. Czarneckiego Nr 14 i jest synem byłego pułkownika, który poległ w Katyniu.

            W latach 1948- 1953 KOSTKIEWICZ miał przebywać w więzieniu za nielegalne posiadanie broni.

            W 1954 r. pracował w Instytucie Wydawniczym PAX i inf. „Nawara” określa, że obraca się on w środowisku katolickim.

            Informator „Rentgen” podaje w swym doniesieniu z dnia 25.X.54 r., że Wojciech KOSTKIEWICZ utrzymuje dobre stosunki z Witoldem SIKORSKIM i Ładą-Szeląg Tadeuszem, który jest podejrzany o to, że współpracował z UB. Na spotkanie w restauracji Smakosz, na którym byli obecni w/w, miał jeszcze przyjść Jacek WEJROCH i Jan STASIAKOWSKI. Jednakże, jak przypuszcza informator „Rentgen”, na skutek uprzedzenia ich przez SIKORSKIEGO o obecności Łady-Szeląga, do restauracji tej nie przyszli.

            „Rentgen” podaje również, że ob. MAJEWSKA, która miała współpracować z Dep. Ochrony Rządu MBP, utrzymuje b. bliskie stosunki z matką KOSTKIEWICZA i w dniu 23.V.1954 r. była u niej na imieninach.

            Informator „Nawara” podał, że Stefan STAMIROWSKI po powrocie z więzienia zamieszkał w 1954 r. u rodziców KOSTKIEWICZA w Zalesiu przy ulicy Czarneckiego Nr 14.

            Działalność okupacyjna Wojciecha KOSTKIEWICZA nie jest nam znana.

            Jacek WEJROCH, jak to wynika ze spisu znajomych inf. „Nawara” z dnia 24.II.1954 r., jest magistrem socjologii, zatrudniony w dziale wydawniczym Zarządu Głównego PCK.

            W okresie przed wojną uczęszczał do gimnazjum „Rejtana” i od najmłodszych lat należał do harcerstwa.

            W czasie powstania warszawskiego walczył w szeregach AK będąc jednym z członków dowództwa batalionu „Zośka”. W czasie okupacji pracował w Komendzie Dywersji AK „Kedyw”.

            Po klęsce powstania dostał się do niewoli niemieckiej, skąd przedostał się do Włoch do armii Andersa. Będąc w II-gim Korpusie przebywał w miejscowości San Georgio na wypoczynku. Z Włoch przedostał się do Anglii, gdzie nawiązał kontakt z polską misją wojskową i przy jej poparciu przyjechał do Polski w 1947 r.

            Po przyjeździe ukończył socjologię na UW, zna kilka języków obcych i przez „Nawarę” charakteryzowany jest jako wybitnie inteligentny. Jest jawnym przeciwnikiem ustroju ludowego.

            „Nawara” stwierdza, że Jacek WEJROCH w 1954 r. jest szefem prasowym PCK. Utrzymuje kontakty ze wszystkimi byłymi członkami batalionu „Zośka” i w miarę możliwości pomaga im. Lubi się dobrze ubierać i mieć dużo pieniędzy. Kobieciarz. Wuj Jacka WEJROCHA KALIŃSKI jest pułkownikiem II Korpusu, obecnie przebywa w Anglii i WEJROCH utrzymuje z nim kontakt listowy.

            Przez jakiś czas pracował w Światowej Federacji Młodzieży jako tłumacz i z tego tytułu stykał się z delegacjami zagranicznymi, a nawet utrzymywał z niektórymi delegatami korespondencję po ich wyjeździe z Polski.

            WEJROCH utrzymuje bliskie stosunki z T. ĆWIKIEM, Witoldem SIKORSKIM i KASIŃSKĄ. Wspólnie z SIKORSKIM i ĆWIKIEM WEJROCH przygotowywał w 1954 r. materiały do wydania książki na temat powstania warszawskiego. Faktycznymi autorami tej książki mieli być WEJROCH i SIKORSKI. Natomiast ĆWIK miał tę pracę autoryzować.

            WEJROCH w czasie rozmów z ĆWIKIEM dowiaduje się różnych plotek na tematy polityczne, których ten dowiaduje się od swych znajomych lub z audycji zagranicznych. Niektórymi z tych plotek WEJROCH dzieli się z „Nawarą”.

            WEJROCH pozostaje w zażyłych stosunkach z prezesem PCK dr. RUTKIEWICZ, który wyjeżdżając za granicę opowiada mu swoje osobiste wrażenia.

            Poza tym dowiaduje się on niektórych plotek z posiedzeń aktywu centralnego Partii, w których w 1955 r. brał udział dr RUTKIEWICZ.

            Od 1948 r. WEJROCH jest żonaty. W listopadzie 1955 r. „Nawara” poinformował nas, że WEJROCH wraz z kolegami zwracał się do KC PZPR z prośbą o zezwolenie na założenie tygodnika społeczno-politycznego. Pismo to miało być organem inteligencji niemarksistowskiej i jego zadaniem między innymi miała być dyskusja z emigracją polska i przekonywanie jej o właściwej polskiej racji stanu. Do komitetu redakcyjnego mieli powołać ludzi młodych o niespalonych nazwiskach. Sprawa ta została najprawdopodobniej załatwiona negatywnie.

            Na temat Stefana STAMIROWSKIEGO zostanie opracowana oddzielna notatka.

            W aktach personalnych i roboczych „Nawary” znajdują się dane, że w czasie pobytu w więzieniu w Rawiczu STAMIROWSKI przebywał tam razem z SIKORSKIM. Po wyjściu STAMIROWSKIEGO z więzienia „Nawara” podejrzewał go o kontakt z UB. Podejrzenie to powziął na podstawie znalezionej kartki z zapisanym przez STAMIROWSKIEGO telefonem- numer centrali MBP.

            „Nawara” dowiedział się również od STAMIROWSKIEGO, że pracownik stowarzyszenia PAX- DALEWSKI uciekł w 1954 r. za granicę zabierając ze sobą 100 000 zł.

            Na podstawie rozmów ze STAMIROWSKIM „Nawara” podejrzewał, że STAMIROWSKI wyjeżdżał z Włoch do ZSRR ze specjalnym zadaniem.

            STAMIROWSKI pozostawał w bliskich stosunkach z żoną b. generała KIRCHMAYERA- Wandą i jej córką Krystyną. Przed swym nielegalnym wyjazdem z Polski, o czym „Nawara” nam doniósł, STAMIROWSKI pożyczył od KIRCHMAYEROWEJ maszynę do pisania, którą następnie sprzedał i pieniądze sobie przywłaszczył.

            Utrzymywał kontakty z obywatelami obcych państwa zam. w hotelu „Polonia” w Warszawie na tle transakcji czarnogiełdowych. Prawdopodobnie STAMIROWSKI oszukał tych „zagraniczniaków”, gdyż w/w szukali go przez portiera hotelu „Polonia”.

            STAMIROWSKI przed ucieczką z Polski starał się o wydanie paszportu przez BPZ, lecz go nie otrzymał.

            „Nawara” podaje również, że STAMIROWSKI ożenił się ze swą żoną Ireną NOWAK-STAMIROWSKĄ zam. w Otmuchowie woj. Opole, właścicielką zakładu fotograficznego, że miała dwa dolary.

            W czasie pobytu w Warszawie STAMIROWSKI mieszkał u swego kolegi DŁUGOSZEWSKIEGO, brata Wieniawy przy Marszałkowskiej Nr 72. DŁUGOSZEWSKI poznał się ze STAMIROWSKIM poprzez płk. DWORZAKA, stale zamieszkałego w Polonii /1954 r./.

Ponadto przed ucieczką pobrał od Wandy KIRCHMAYER znaczną ilość rękopisów prac jej męża- niedrukowanych i zabrał je ze sobą.

Jak wynika z pism /k. 110- 111/ STAMIROWSKI pozostawał na kontakcie władz bezpieczeństwa, zarówno w czasie pobytu w więzieniu, jak i na wolności.

Obecnie przebywa w Anglii.

KOSSOBUDZKI Waldemar figuruje w spisie znajomych informatora „Nawary” z więzienia. Przy nazwisku jego znajduje się adnotacja „podawał, że w II Oddz. 2 KP, następnie kontakty z attachatem wojsk ambasady amerykańskiej.”

Innych materiałów nie posiadamy.

NOWIERSKI Tadeusz s. Ludomira zam. w Warszawie przy ulicy Górnośląskiej nr 22 m. 8. Przed wojną był oficerem 2-go Pułku Lotniczego. W czasie wojny pilot RAF-u- ostatnio jako podpułkownik, doradca skrzydła myśliwskiego. Od czerwca 1948 r. do maja 1950 r. przebywał w więzieniu na Mokotowie. Aresztowany do sprawy ŚLIWIŃSKIEGO i SKALSKIEGO. W 1954 r. współwłaściciel taksówki Nr 418 w Warszawie. Poprzednio zamieszkiwał w Krakowie ul. Śląska 9 m. /…/.

W 1954 r. „Nawara” utrzymywał z nim kontakt odwiedzając go w mieszkaniu.

NOWIERSKI utrzymywał kontakt listowny ze swym kolegą w Anglii- RADOMSKIM, który po 1950 r. zbiegł z Polski do Anglii.

Na terenie Warszawy NOWIERSKI starał się przez adwokata HRYCKOWIANA o zwolnienie lub zmianę artykułu w stosunku do Stanisława SKALSKIEGO. Poza tym kontaktował się ze Szturm de Sztremem. We wrześniu 1954 r. miał zamiar przystąpić do spółki w warsztacie produkcyjnym wiórki do podłóg. Ponadto nosił się z myślą uruchomienia wspólnie z b. majorem RAF-u SZCZEŚNIECZKIEM warsztatu mechanicznego. Utrzymywał kontakty z Bolesławem JABŁOŃSKIM, który mieszka gdzieś w Warszawie, w okolicy Górnośląskiej. Zapoznali się ze sobą w więzieniu.

Jacek KARPIŃSKI, jak wynika z materiału zawartego w teczce personalnej i roboczej „Nawary”, zamieszkuje wraz z matką w Akademii Wychowania Fizycznego na Bielanach. Pracuje jako inżynier elektryk w fabryce aparatów radiowych T-12 na Żeraniu. W czasie okupacji należał do dywersji AK.

Z protokołu przesłuchania SIKORSKIEGO w dniu 18.XI.1946 r. wynika, że matka Jacka KARPIŃSKIEGO jest lekarzem i pracowała w szpitalu powiatowym w Radomsku, a sam KARPIŃSKI przebywał w tym czasie na studiach w Łodzi.

Podczas okupacji należał do Szarych Szeregów.

Innych materiałów nie posiadamy.

Zbigniew SIEMASZKO mieszka w Warszawie przy ul. Karłowicza. W czasie wojny przebywał na terenie Wileńszczyzny w oddziałach AK. Pracuje w przedsiębiorstwie budowlanym. Mieszka razem z rodziną /dane ze spisu znajomych inf. „Nawary” z 24.II.1954 r./.

Innym materiałem nie dysponujemy.

Henryk KOZŁOWSKI figuruje w protokole przesłuchania Witolda SIKORSKIEGO z dnia 18.XI.1946 r. jako oficer Szarych Szeregów, batalionu „Zośka” stopień oficerski otrzymał podczas powstania. W 1946 r. prowadził warsztat samochodowo-mechaniczny w Warszawie przy ulicy Topiel róg Tamki. Zamieszkiwał wówczas przy Al. 3 Maja 34 m. /…/. W czasie okupacji posługiwał się pseudonimem „Kamila”.

Z danych o więźniu SIKORSKIM- k. BO- wynika, że KOZŁOWSKI Henryk zam. przy ul. Smolnej i jest magistrem ekonomii.

Innych materiałów nie posiadamy.

Jerzy KAPUSCIŃSKI, jak wynika z protokołu przesłuchania SIKORSKIEGO, uczęszczał razem z SIKORSKIM do gimnazjum im. Rejtana. W czasie okupacji zamieszkiwał w Warszawie, lecz czy należał do jakiejś organizacji, tego SIKORSKI nie wie. W 1946 r. zdawał maturę w gimnazjum Rejtana, zamieszkiwał w Warszawie ul. Tarczyńska 11 m. /…/.

Innych materiałów nie posiadamy.

KASIŃSKI imienia brak, jak wynika z doniesienia „Rentgena”, utrzymuje kontakty z SIKORSKIM i przychodzi do niego do mieszkania. Jest on mężem koleżanki SIKORSKIEGO. Zatrudniony w MBP przy ul. Puławskiej. Żona jego jest Antonina Dąbrowianka. Do grupy ich znajomych należy dr KULIK i dr ŁOZIŃSKI inspektor Dep. Zdrowia MSW. Ze spisu znajomych „Nawary” wynika, że Tosia KASIŃSKA- żona w/w jest lekarzem docentem, mieszka przy ul. Iwickiej Nr 47b, pracuje w Szymanowie pod Warszawą i w Warszawie. Mąż jej pracuje w przedsiębiorstwie budowlanym MBP. W czasie powstania była łączniczką AK. Po wyzwoleniu brała czynny udział w pracach ZHP. Dzięki temu, że jej mąż pracował w MBP KASIŃSKA ułatwiała swym znajomym zakup towarów w zamkniętych sklepach MBP.

Innego materiału nie posiadamy.

Wyk. w 3 egz. JSZ/SŚ- 224                                        [parafa]

 

 

Andrzej Wasilewicz, czyli ballada o gwardziście

Po bardzo długiej nieobecności w mediach niedawno powrócił do nich Andrzej Wasilewicz z apelem o pomoc (materialną) koledze. Skorzystam więc z okazji i opublikuję dokumenty z jego teczki. Na polskie media w sprawie skomunikowania się z aktorem nie mogłem liczyć, tym większe podziękowania składam redakcji „Nowego Dziennika”- z New Jersey, która zadziałała błyskawicznie.

W korespondencji ze mną Andrzej Wasilewicz potraktował wiarygodność teczki SB jak „Kapitał” Marksa, jak przeczytają Państwo poniżej, trochę się na tym zna. Następnie odesłał mnie do swoich dwóch ballad:

http://www.polskieradio.pl/68/2461/Audio/326022,Rekolekcje-polskiego-domokrazcy

http://player.polskieradio.pl/

Może jakieś dziewczyny biorą się jeszcze na ballady, ale Wasilewicz deklarował, że treści teczki nie zna, więc jaki może być związek ballad z nieznanej treści teczką? Oczekiwałem po Wasilewiczu jasnego stwierdzenia, że dokumenty z teczki SB są fałszywe, a on nigdy nie spotykał się z jej funkcjonariuszem. W napisanym już po zapoznaniu się z odpisami poniższych dokumentów Wasilewicz wytarł sobie buzię Maciejem Rayzacherem, ale jego rękojmi nie przedstawił i nie stwierdził jasno, że spotykali się w trzech: on, Rayzacher i SB-ek. Natomiast w ostatniej korespondencji Wasilewicz oświadczył, że nie będzie rozmawiał z Grabowskim, dopóki ten nie przeprosi go za powypisywane bzdury. Odświeżę Panu pamięć: dokument na karcie nr 33 pisał Pan własnoręcznie.

k. 26 zatw. Wniosek o zatwierdzenie pozyskania tajnego współpracownika ps. „Dan”, Warszawa 20.09.1978 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. poj., dane Andrzej Wasilewicza

            W dniu 19.09.1978 r. z w/wymienionym przeprowadziłem rozmowę operacyjną, w wyniku której pozyskałem go do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Andrzej Wasilewicz złożył pisemne oświadczenie obierając pseudonim „Dan”.

Charakterystyka tw:

            Wymieniony pochodzi z rodziny inteligenckiej, ojciec jego jest b. pracownikiem KW PZPR w Koszalinie, w chwili obecnej jest rencistą, lecz nadal czynnie uczestniczy w różnych pracach społecznych, brat zaś jest wykładowcą w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Obrony Przeciwlotniczej w Koszalinie.

            Przez kilka lat w/w był aktywnym sportowcem z sekcji judo KS Gwardia w Koszalinie i kilkakrotnie wchodził w skład reprezentacji Polski w tej dyscyplinie. W okresie 1967 r.- 1974 r. kilkakrotnie wyjeżdżał za granicę jako reprezentant Polski w judo i to zarówno do KDL /Węgry, NRD/, jak i do KK /Austria, Holandia/. Ponadto w latach 1974- 1977 r. wyjeżdżał turystycznie do Kanady, Szwecji, Grecji, Jugosławii, Holandii.

            Po ukończeniu studiów na Wydziale Aktorskim Państwowej Szkoły Teatralnej w Warszawie, w roku 1975 rozpoczął pracę zawodową jako aktor w teatrze „Powszechnym” w Warszawie, gdzie pracuje do chwili obecnej.

            Mimo młodego wieku występował w kilku filmach fabularnych i serialach telewizyjnych, przez co zyskał popularność nie tylko w środowisku aktorskim, lecz w całym kraju.

            W roku 1976 objęty został kontrolą operacyjną w ramach sprawy operacyjnego sprawdzenia krypt. „List”, zebrane wszechstronne informacje nie potwierdziły prowadzenia przez niego jakiejkolwiek wrogiej działalności.

            W miesiącu czerwcu 1977 r. z A. Wasilewiczem przeprowadzono rozmowę operacyjną, w wyniku której można śmiało stwierdzić, że posiada on dobre rozeznanie w sytuacji i zjawiskach występujących w środowisku artystycznym, że na krytyczny stosunek do działań elementów antysocjalistycznych. W rozmowie tej nie odrzucał możliwości dalszych kontaktów ze Służbą Bezpieczeństwa. Dalsza kontrola operacyjna Wasilewicza w ramach działań operacyjnych w środowisku artystycznym wykazała, że Wasilewicz pomimo sprzyjającego klimatu, jaki występuje w teatrze „Powszechnym” nie angażuje się w działalność antysocjalistyczną.

            W dniu 19.09.1978 r. przeprowadzono z A. Wasilewiczem kolejną rozmowę, w czasie której wyraził chęć udzielenia informacji Służbie Bezpieczeństwa. Rozmowa wykazała, że ma on naturalne możliwości informowania nas o działalności figuranta sprawy operacyjnego rozpracowania- Macieja Rayzachera, na terenie teatru, jak też o sytuacji w środowisku aktorskim. Chętnie udzielał informacji na wszystkie zadawane pytania, nie miał żadnych oporów w operowaniu faktami dot. konkretnych osób, w tym również o Macieju Rayzacherze. Zobowiązał się do rzetelnego wykonywania stawianych mu zadań, wykazał zrozumienie dla naszych potrzeb w zakresie przeciwdziałania inicjatywom podejmowanym przez elementy antysocjalistyczne.

Cel pozyskania:

            Tw. ps. „Dan” pozyskany został do zabezpieczenia dopływu informacji o figurancie sprawy operacyjnego rozpracowania krypt. „Kwestarz”- Macieju Rayzacherze, aktorze teatru „Powszechnego”. Tw. z racji wspólnej pracy z figurantem ma możliwość codziennej kontroli zachowania się figuranta w miejscu pracy i perspektywy zacieśniania z nim kontaktów.

            Ponadto poszerza się nasze możliwości operacyjne w zakresie rozpoznawania zespołu teatru, który jest podatny na wpływy elementów antysocjalistycznych. Dowodem tego było poparcie w 1976 i 1977 r. akcji zbiórki pieniędzy na rzecz „Graczy”, kolportaż nielegalnych wydawnictw, podpisywania petycji.

Kierunki wykorzystania tw:

            Planuje się wykorzystanie tw „Dan” w kierunkach:

– wszechstronnego rozpoznania zespołu teatru „Powszechnego” w kontekście antysocjalistycznej działalności „Graczy”,

– zapewnienie bieżącego dopływu informacji o sytuacji w środowisku artystycznym /teatralnym, filmowym, telewizji/ pod kątem ustalenia sposobów i zakresu oddziaływania antysocjalistycznych grup na to środowisko i występujących w nim negatywnych tendencji,

– przeciwstawienie próbom podejmowanym przez te elementy wykorzystania środowiska artystycznego do antypaństwowej działalności /w zakresie możliwości posiadanych przez tw/,

– wykorzystanie do stosowania kombinacji operacyjnych w stosunku do figurantów spraw prowadzonych przez Sekcję IV Wydz. III-1.

                                                                       St. inspektor Wydz. III-1 KSMO

                                                                       /-/ ppor. Zbigniew Grabowski

Pozyskanie celowe

Kierunki wykorzystania

zgodne z aktualnymi

potrzebami.

                        20.09.78

 k. 33

WARSZAWA, 19.09.78

 

OŚWIADCZENIE

 

Oświadczam, że treść rozmów oraz fakty utrzymywania kontaktu z Funkcjonariuszem SB zachowam w tajemnicy.

                                                           Andrzej Wasilewicz

k. 112 Raport dot. tw ps. „Dan” nr ewid. 24317 do Naczelnika Wydz. III-1 SUSW, Warszawa 28.06.1986 r., Tajne egz. poj.

dekretacja tow. Grabowski

nie znajduję żadnego usprawiedliwienia

na tak karygodne postępowanie

[parafa Naczelnika] 30.6.86

            Tw ps. „Dan” pozyskany został do współpracy w dniu 19.09.1978 r. W trakcie jej trwania przekazał 6 informacji operacyjnych dot. zespołu aktorskiego teatru „Powszechnego” oraz figuranta sprawy krypt. „Kwestarz”. W dniu 16 czerwca 1980 r. tw ps. „Dan” wyjechał w celach turystycznych do Maroka, Hiszpanii oraz USA. Przebywając w USA zwrócił się z prośbą do Konsula Generalnego PRL w Nowym Jorku o przedłużenie ważności paszportu, które to uzyskał z terminem ważności do 30 października 1981 r. W późniejszym terminie tajny współpracownik nie ubiegał się o dalsze przedłużenie, ani też wznowienie paszportu (informacja uzyskana z Wydziału Paszportów KWMO w Koszalinie). Należy domniemywać, że wymieniony postanowił pozostać za granicą na stałe. Po opracowaniu charakterystyki materiały złożone zostaną w archiwum Wydz. „C” SUSW.

                                                                                  kpt. Z. Grabowski

k. 118 zatw. Charakterystyka tw ps. „Dan” nr ewid. 24317, Warszawa 19.07.1986 r., Tajne spec. zn., egz. poj.

Tajny współpracownik ps. „DAN” pozyskany został do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa w dniu 19.09.1978 r. na zasadzie dobrowolności.

Celem pozyskania było operacyjne zabezpieczanie środowiska artystycznego, a w szczególności dot. ustalania sposobów i zakresu oddziaływania antysocjalistycznych grup na to środowisko. Kolejnym celem było zabezpieczenie dopływu informacji o figurancie sprawy operacyjnego rozpracowania krypt. „KWESTARZ”- M. Rayzacherze.

Tw. ps. „DAN” był znanym aktorem zatrudnionym w Teatrze „Powszechnym” w Warszawie. Mimo młodego wieku występował w kilku filmach fabularnych i serialach telewizyjnych, przez co zyskał popularność, nie tylko w środowisku aktorskim.

Z racji wspólnej pracy z Maciejem Rayzacherem aktorem tego samego teatru miał możliwość codziennej kontroli zachowania się figuranta w miejscu pracy i perspektywy zacieśniania z nim dalszych kontaktów. W swoich kontaktach na co dzień TW cieszył się znacznym autorytetem i zaufaniem.

W toku współpracy tw. ps. „DAN” przekazał podczas 6-ciu spotkań tyleż samo informacji operacyjnych w formie ustnej. Spotkania odbywano w godzinach 12,00- 14,00 w lokalach gastronomicznych. Przekazane, użyteczne informacje dot. zespołu aktorskiego teatru „Powszechnego”, środowiska filmowego i telewizyjnego. Umożliwiły pogłębić [sic] naszą wiedzę o zjawiska i problemy tam występujące.

Ponadto tw. przekazał szereg informacji wykorzystywanych w sprawie operacyjnego rozpracowania krypt. „KWESTARZ”, prowadzonej na M. Rayzachera, do którego posiadał dobre dotarcie. W czasie spotkań tw. ps. „DAN” był systematycznie szkolony pod kątem przekazywania wyprzedzających informacji, pouczony był o metodach i formach uzyskiwania użytecznych informacji oraz realizacji zadań z uwzględnieniem aspektu dekonspiracji, nie był kontrolowany. Wynagrodzony został jeden raz w postaci upominku rzeczowego.

            W dniu 16 czerwca 1980 r. tw. ps. „DAN” wyjechał w celach turystycznych do Maroka, Hiszpanii i USA. Przebywając w USA zwrócił się z prośbą do Konsula Generalnego PRL w Nowym Jorku o przedłużenie ważności paszportu, które to uzyskał z terminem ważności do 30.10.1981 r. W późniejszym okresie tw. „DAN” nie ubiega się o dalsze przedłużenie, ani też wznowienia ważności paszportu. Należy domniemywać, że wymieniony postanowił pozostać za granicą na stałe. Mając na uwadze powyższe należy uznać, że współpraca została przerwana i nie ma perspektyw na jej kontynuowanie.

 

                                                                       Kierownik Sekcji II Wydz. III-1 SUSW

 

                                                                                  kpt. Zb. Grabowski

Wykonano w 1 egz.

teczka nr 24317

 k. 120

Źródło: Tw. ps. „Dan”                                                         Warszawa, dnia 17.10.1978 r.

Przyjął: Z. Grabowski

Miejsce: kawiarnia                                                                            Tajne spec. znaczenia

                                                                                                                      egz. pojedynczy

 

I n f o r m a c j a  o p e r a c y j n a

/ze słów tw./

 

            W dniu 26 września br. zespół aktorski teatru „Powszechnego” w W-wie, który gra w sztuce pt. „Przed wschodem słońca”, został wezwany przez dyr. teatru- Zygmunta Hübnera, który poinformował, że z powodu zatrzymania przez organa MO i SB aktora Macieja Rayzachera, grana w tym dniu wymieniona sztuka, zostanie wystawiona bez udziału Rayzachera, który miał grać w prologu.

            W gabinecie Z. Hübnera akurat przebywali- B. Smela, J.T. Stanisławski, A. Wasilewicz, M. Sołubianka, E. Kępińska, O. Łukaszewicz, oznajmiona przez dyrektora wiadomość nie zrobiła żadnego większego wrażenia wśród zebranych. Bolesław Smela tylko stwierdził, że Rayzacher zaczyna zbierać owoce swojej działalności i można się spodziewać, że tego typu informacje dot. zatrzymania w/w będą do teatru docierać częściej.

            Przedstawienie sztuki „Przed wschodem słońca” odbyło się w tym dniu bez jakichkolwiek przygód, prolog, w którym grał Rayzacher, został po prostu wycięty.

            O wiele trudniejsza będzie sytuacja, kiedy zatrzymanie M. Rayzachera zbiegnie się z przedstawieniami sztuk, gdzie gra on poważniejsze role.

Obecnie, na terenie teatru Rayzacher jest prawie niezauważalny, z nikim nie utrzymuje bliższych kontaktów, przychodzi do teatru tylko w te dni, kiedy gra lub na próby. Całkiem inaczej było w roku ubiegłym, działalnością Rayzachera żywiej interesowali się tacy aktorzy jak: K. Kaczor, J.T. Stanisławski czy też nieżyjący Piotr Zaborowski. W tamtym okresie M. Rayzacher był głównym dostawcą biuletynów Komitetu Obrony Robotników, przeprowadzał zbiórki pieniężne, częściej też dyskutowano na temat działalności KOR-u, zaangażowania się w tę działalność H. Mikołajskiej itp. Zauważyłem tylko, że pewną sympatią darzy go tylko Kazimierz Kaczor, można to tłumaczyć starymi powiązaniami, są sytuacje, że tylko on rozmawia z Rayzacherem, reszta zespołu całkowicie go ignoruje. Nie sądzę, żeby się go ludzie bali, ale uważam, że to, co on robi, jest po prostu niepoważne, jestem przekonany, że nie zdaje on sobie sprawy, że jest tylko narzędziem w rękach osób, dla których tego typu działalność jest sensem istnienia. Jestem przekonany, że w podobny sposób myśli cały zespół teatru „Powszechnego”, dla którego nie jest on dobrym partnerem jako aktor, stąd bierze się izolacja jego osoby od innych aktorów.

            W miesiącu listopadzie br., prawdopodobnie 29, zespół teatru „Powszechnego” wyjeżdża do Budapesztu, nie wiem na razie z jaką sztuką i czy pojedzie Rayzacher, domyślam się, że może to być sztuka „Zemsta”, której premiera jest przygotowywana w chwili obecnej, lecz nadal nie jest mi znana cała obsada aktorska.

            W bieżącym roku rozpocznie się realizacja filmu „Huragan” w reżyserii Mieczysława Waśkowskiego, który jest współautorem scenariusza. Film ten ma być realizowany w wersjach: fabularnej i telewizyjnej. Tematycznie dotyczyć będzie okresu napoleońskiego, oparty jest na powieściach: „Huragan”- W. Gąsiorowskiego i „Kozietulski i inni”- M. Brandysa.

Waśkowski zaproponował mi jedną z ról, ponadto z tego, co jestem poinformowany, to propozycje obsady innych ról otrzymali K. Kaczor, K. Janczar, D. Olbrychski, P. Fronczewski.

            W rozmowie z Mieczysławem Waśkowskim, który obecnie kompletuje zespół aktorski oraz resztę ekipy realizatorskiej, dowiedziałem się również, że brana jest pod uwagę również osoba Mariana Brandysa jako konsultanta do tego filmu, który uważany jest obecnie jako jeden z najlepszych znawców epoki napoleońskiej.

                                                                                  „Dan”

 

Zadania: Poprzez pracę w teatrze „Powszechnym” dążyć do nawiązania bliższych kontaktów z M. Rayzacherem, na bieżąco kontrolować jego kontakty oraz zachowanie na terenie teatru „Powszechnego”.

Omówienie Było to pierwsze spotkanie z nowo pozyskanym tw. ps. „Dan”, przekazane informacje można uważać za wiarygodne, ponieważ mają pokrycie w informacjach przekazanych przez tw. ps. Stanisław”. „Dan” na spotkanie przyszedł punktualnie, zachowywał się naturalnie, sam wystąpił z inicjatywą nawiązania bliższych kontaktów z Rayzacherem, jest przekonany, że ma w tym szansę, ponieważ już w roku ubiegłym Rayzacher proponował wspólne spotkania. W przyszłości planuję wprowadzić tw. ps. „Dan” na lokal kontaktowy.

Przedsięwzięcia:

Informację dot. filmu „Huragan” pogłębić przez tw. ps. „Dan”

Informację dot. wyjazdu do Budapesztu pogłębić przez ko „K”.

 

                                               St. inspektor Wydziału III-1 KSMO

 

                                                           por. Zbigniew Grabowski

 

Rozdzielnik:

egz. poj.- teczka pracy tw.

wyciąg- sprawa „Kwestarz”

[dopisek- W zadaniu dla nowo pozyskanego tw należy szczegółowo omówić, jak realizować zadanie. Dlaczego nie ma się tw zbliżyć np. do Kaczora? Czy dyrekcja teatru nie może dawać podrzędnych ról Rayzacherowi, by w wypadku jego nieobecności nie ponosił tatr strat? Poinformować pilnie Wydz. IV Dep. III o ew. wykorzystaniu M. Brandysa do konsultacji.

                                                                       17.X.78

k. 123

Źródło: Tw. ps. „Dan”                                                         Warszawa, dnia 27.11.1978 r.

Przyjął: Z. Grabowski

Miejsce: kawiarnia                                                                            TAJNE spec. znaczenia

                                                                                                                      egz. nr 1

 

I n f o r m a c j a  o p e r a c y j n a

/ze słów tw./

 

            Przez okres ostatniego miesiąca cały zespół teatru „Powszechnego” intensywnie pracował, miało to związek z przygotowaniami do dwóch premier, a mianowicie „Burzy” W. Sakaspeare [sic] i „Zemsty” A. Fredry, które odbyły się w dniach 16 i 17 listopada br.

W okresie tym również trwają intensywne przygotowania do turnee teatru po Węgierskiej Republice Ludowej.

            Znam już szczegóły dotyczące programu turnee, a mianowicie: czasookres turnee obejmować będzie terminy od 29 listopada br. do 7 grudnia br. Zespół „Powszechnego” zaprezentuje tam następujące sztuki: „Sprawa Dantona”, „Barbarzyńcy” oraz trzy jednoaktówki S. Mrożka zatytułowane: „Karol”, „Striptease” i „Na pełnym morzu”. Pobyt teatru w WRL ograniczy się do dwóch miast tj. Budapesztu i Miszkolca. W Budapeszcie odbędą się inscenizacje takich sztuk, jak: „Sprawa Dantona” i „Barbarzyńcy”, a ponadto brane jest pod uwagę wystawienie wspomnianych jednoaktówek S. Mrożka, w Miszkolcu zaprezentowane będą prawdopodobnie takie sztuki, jak: „Sprawa Dantona” i jednoaktówki S. Mrożka. Zespół teatru zakwaterowanych będzie w hotelu „Royal” w Budapeszcie, a grać będzie w teatrach „Komedia” i „Narodowy”, oczywiście przytoczone nazwy teatrów przetłumaczyłem na j. polski.

 W związku ze wspomnianym turnee w dniu 23 listopada br. dyrektor teatru- Zygmunt Hübner zwołał zebranie całego składu osobowego, który weźmie udział w wyjeździe na Węgry. Podczas zebrania Hübner poinformował o sposobie zachowania zespołu podczas turnee, przestrzegał przed próbami przestępstw celnych, przy tym omówił incydent, jaki zdarzył się w Szwecji zespołowi teatru „Ateneum”, którego kilku pracowników dopuściło się przemytu alkoholu oraz papierosów. Incydent ten pociągnął za sobą dość poważne skutki, a mianowicie prasa szwedzka, a zwłaszcza dzienniki, które wykorzystywane są przez wrogie nam ośrodki, w tym dziennik „Aftenbladet”, na swoich łamach przepuściły taką kampanię prasową, że cały wysiłek i sukces sceniczny poszedł na marne. Po zebraniu w gronie kilku aktorów tj. B. Smeli, K. Kaczora oraz J. Stanisławskiego dyskutowaliśmy na temat wydarzeń w Szwecji, K. Kaczor stwierdził, że czytał dziennik „Aftenbladet”, w którym był zamieszczony artykuł szkalujący nawet w pewnym sensie wybór Papieża- Jana Pawła II, można to nawet stwierdzić po tytule, a mianowicie „Nowy Papież z kraju przemytników i złodziei”. Wszyscy rozmówcy byli zgodnego zdania, że dla kilku butelek alkoholu lub kartonów papierosów nie warto narażać reputacji teatru. Tak samo zgodzili się ze słusznością kar, jakie nałożyła dyrekcja teatru w stosunku do winnych.

W ostatnim okresie czasu próbowałem kilkakrotnie rozmawiać z Maciejem Rayzacherem, rozmowy te przeważnie odbywały się w przerwach przedstawień. Jednak w trakcie rozmów natrafiałem na dość poważne argumenty, a mianowicie na moje pytanie, dlaczego przychodzi on do teatru z modlitewnikiem, Rayzacher zaczął mówić o swoim bożym posłannictwie, o tym, że kiedyś był bardzo odsunięty od spraw kościoła, dlatego też jego życie było bardzo monotonne, natrafiał na dość poważne komplikacje życiowe. Obecnie sytuacja się zmieniła, jako dowód przytoczył fakt, że urodził mu się syn, że jest bardzo doceniany w środowisku, w którym się obraca i uważa, że jest bardzo przydatny ludziom, którzy postępują słusznie, lecz przez to są dyskredytowani przez władze. Każda wypowiedź Rayzachera kończyła się argumentacją dot. religii i kościoła.

Rayzacher w teatrze nadal jest odsunięty od innych, moim zdaniem wynika to z jego postawy, wydaje mi się, że w chwili obecnej brak jest jakiejkolwiek płaszczyzny rozmów z wymienionym. Nie tylko ja próbowałem z nim rozmawiać, takie próby były również ze strony Kazimierza Kaczora, Jana Stanisławskiego i innych, lecz zawsze natrafiały na takie trudności, że zniechęcało to do dalszych rozmów. Takie samo stanowisko Rayzacher zajął nawet wobec dyrekcji teatru, podobno nawet kilkakrotnie dawał obietnice Z. Hübnerowi, że zaprzestał swojej działalności, że nie chce mieszać i narażać teatru, że powinien poświęcić się tylko sztuce aktorskiej i wychowaniu dzieci. Co się tyczy jego aktorstwa, to zauważyłem, że przestał on się w tej materii rozwijać, obecnie zaliczany jest do bardzo słabych aktorów. Mimo tego dziwi mnie postawa dyr. Hübnera, który z uporem nadal obsadza Rayzachera w nowych sztukach jako przykład mogę przytoczyć rolę bosmana, jaką otrzymał on w sztuce „Burza”.

 

                                                                                  „Dan”

 

Zadania: W przypadku wyjazdu M. Rayzachera na wspomniane turnee po WRL, nadal kontynuować z nim rozmowy, zwrócić baczną uwagę na jego zachowanie, starać się zamieszkać razem z nim w hotelu, co ułatwi zwrócenie uwagi na jego ewentualne kontakty, wypowiedzi. Poprzez rozmowy z figurantem dążyć do wyrobienia sobie u niego zaufania, pretekstem może być nawet pewnego rodzaju fascynacja jego działalnością, co może po pewnym okresie doprowadzić do zacieśnienia się wzajemnych kontaktów, a nawet do wejścia w krąg osób, które zajmują się działalnością antysocjalistyczną.

Omówienie: Z uwagi na fakt, że było to dopiero drugie spotkanie z tw, poinstruowałem „Dana” o sposobie realizacji zadań. Podczas spotkania wręczyłem tw. ps. „Dan” upominek w postaci butelki koniaku „Roben”, co na pewno wpłynie na zacieśnienie współpracy z SB. „Dan” podziękował za upominek, przyjął go bardzo chętnie, sprawiał wrażenie mile zaskoczonego.

Przedsięwzięcia:

Informację dot. osoby M. Rayzachera nadal pogłębiać przez tw. ps. „Stanisław” oraz ks. ps. „A.K.”

 

                                                           St. inspektor Wydziału III-1 KSMO

           

                                                                       por. Zbigniew Grabowski

 

Wyk. 2 egz.

Egz. nr 1- teczka pracy tw.

Egz. nr 2- sprawa krypt. „Kwestarz”

[dopisek- Czy nie znaliście decyzji negatywnej o wyjeździe Rayzachera? To po co takie zadanie! Stosunek Rayzachera do otoczenia i …, czy nie warto lepiej zrobić z niego w teatrze człowieka stukniętego? Ciekawe jest spostrzeżenie o dyr. Hübnerze- to dużo wyjaśnia. 30.XI.78