Dokonania tw Leszka

Dawno nie wspominałem o tw „Leszku”, za swoje niedopatrzenie przepraszam i czynię zadość.

Nie jest dla Państwa tajemnicą, że pracowałem z tw „Leszkiem” w tym samym pokoju. Nie jest sensacją, że w pokoju obok odchodziło łojenie wódy, ale na pohybel komunie. Nie jest sensacją, że pewnego dnia tw „Leszek” przyszedł do pracy tak niewyspany, że fanka ululała go spać w nieczynnym gabinecie lekarskim. Nie jest tajemnicą, że odgrażał się, że w przypadku zwolnienia założy działalność doradczą dla pozbawionych uprawnień kombatanckich itd.

Jednak pracę tw „Leszka” zaatakowano w publikacji IPN

https://przystanekhistoria.pl/pa2/teksty/64002,Przeciwko-dwom-wrogom-Boleslaw-Sawicz-Korsak-19232016.html

Dr Krajewski odczekał stosowne lata żałoby od śmierci płka Sawicz-Korsaka i opublikował wspomnienie z takimi rzeczami, których wcześniej cenzura nie przepuściłaby (albo puściła wersję roboczą). Po pierwsze dr Krajewski oznajmił, że płk Sawicz-Korsak wykiwał UB. Zbadanie tej okoliczności zajmuje sporo czasu, dość powiedzieć, że powołuje się na dokumenty UB i na relacje zainteresowanych.

Po drugie: [o Sawiczu-Korsaku] „Gdy po latach prowadziliśmy badania historyczne na tym terenie, wielokrotnie trafialiśmy na ślady jego działalności. Zostawił po sobie tylko dobrą pamięć, wszyscy wspominali go jako bardzo szlachetnego, rzetelnego i dobrego człowieka. Na posterunku dotrwał do kwietnia 1947 r., kiedy na rozkaz p.o. prezesa Okręgu WiN kpt. Józefa Ochmana „Orwida” złożył broń i ujawnił się wraz z blisko czterema setkami podkomendnych. Pozwolił wówczas dołączyć do składających broń oddziałów AK/WiN także ludziom z NZW, którzy ujawnili się jako akowcy. Zapewne niektórym spośród nich uratował w ten sposób życie. Co istotne, po 1989 r. oni także uzyskali uprawnienia kombatanckie jako AK­owcy i WiN­owcy, choć nigdy w tych organizacjach nie służyli.”

Pamiętam atmosferę działań Urzędu, po korytarzach chodzili prezesi stowarzyszeń i załatwiali, bo komuś coś obiecali, nie wyobrażałem sobie, że przyjęło to takie formy i rozmach. Z nazwiskiem Sawicz-Korsaka nie spotkałem się, ale o tych kilkunastu innych inaczej teraz myślę, raczej jak o Władysławie Stefańskim.

Wokół środowiska kombatanckiego zawsze toczyła się gra interesów. Weterani legionów wynieśli do władzy Cezara. „Zwycięscy” Włosi (1918 r.) popierali Mussoliniego. Gdy Moczar załatwił ZBoWiDowi uprawnienia kombatanckie stan GL/AL wzrósł czterokrotnie (z 5 do 20 tys.) w porównaniu z 1945 r. Wreszcie SPP popierało wnioski przyznania świadczenia za pracę przymusową trzyletnim dzieciom, więc podziemie narodowe znalazło się w znakomitym towarzystwie, czują wdzięczność dla tw „Leszka”.

Wyjaśniam, że w skali Urzędu tw „Leszek” miał zadanie realizować wnioski „Wyklętych”, a te z innych wydziałów opiniował; nie podpisywał decyzji, ale je parafował.

W tonie uspokajającym odpowiedział pracownik Urzędu:

Szanowny Panie,

w odpowiedzi na Pana wniosek o udzielenie informacji publicznej uprzejmie informujemy, że Szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych nie podejmował żadnych działań w związku z artykułem dr Kazimierza Krajewskiego „Przeciwko dwóm wrogom. Bolesław Sawicz-Korsak (1923-2016)” zamieszczonym na stronie przystanekhistoria.pl.

Po pierwsze, w treści artykułu nie ma żadnych informacji, które pozwoliłyby zweryfikować twierdzenia autora w odniesieniu do konkretnych osób.

Po drugie, zarówno pełnienie służby w organizacji Narodowe Zjednoczenie Wojskowe, jak i AK czy WiN po 1945 r. stanowi podstawę do przyznania uprawnień kombatanckich w oparciu o ten sam przepis czyli art. 1 ust. 2 pkt 5 ustawy o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego (tekst jedn. Dz.U. z 2020 poz. 517)(działalnością kombatancką jest pełnienie służby w polskich podziemnych formacjach wojskowych lub organizacjach niepodległościowych na terytorium Państwa Polskiego w jego granicach sprzed dnia 1 września 1939 r. oraz w granicach powojennych w okresie od wkroczenia armii Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (ZSRR) do dnia 21 października 1963 r., jeżeli były to formacje lub organizacje stawiające sobie za cel niepodległość i suwerenność Rzeczypospolitej). Zatem nawet w przypadku wskazania w powyższym artykule konkretnych osób z ww. organizacji, które miałyby uzyskać uprawnienia kombatanckie z tytułu pełnienia służby w innych organizacjach, niż w rzeczywistości prowadziły działalność, i o ile by ów fakt się potwierdził a osoby te wciąż by jeszcze żyły, to okoliczność ta nie stanowiłaby podstawy do wzruszenia decyzji w przedmiocie przyznania uprawnień kombatanckich, gdyż w przypadkach owych nie uległaby zmianie podstawa prawna przyznania tychże.

Z poważaniem

Tomasz Lis

Dyrektor Biura Dyrektora Generalnego UdSKiOR.

NZW, AK czy WiN to wszystko jedno, takim szacunkiem urzędników cieszą się dokonania żołnierzy podziemia. AL i partyzantka sowiecka też wszystko jedno?

Andrzej Kozanecki- burza dwóch mózgów i tylko jednej teczki

Niemal w tym samym czasie dziennikarz i historyk napisali biografię Wiesława Chrzanowskiego. Biografie różnią się z samego wydawniczego założenia: Graczyk napisał w ramach serii Autorytety, a Cenckiewicz w ramach zbioru Konfidenci, a więc obydwie biografie nie mogły nie różnić się w ocenie życia Chrzanowskiego. Przez całe dorosłe życie Chrzanowskiemu towarzyszył Andrzej Kozanecki, nominalnie jako przyjaciel, w młodzieżówce, w konspiracji, na procesie, w Warszawie. Jednak życie w PRL wystawiło tę przyjaźń na wielką próbę. Mało mnie obchodzi inne spojrzenie Cenckiewicza i Graczyka na Wiesława Chrzanowskiego, ale zgodni byli w powątpiewaniu, czy Kozanecki jest donosicielem:

https://www.rp.pl/Plus-Minus/302129994-Wieslaw-Chrzanowski-w-sidlach-bezpieki.html

Cenckiewicz dość szczegółowo omówił teczkę Kozaneckiego w przypisach i tylko z jednym zdaniem nie mogę się zgodzić. Kozanecki nie został dopuszczony do palestry z powodu donoszenia, ale z powodu skruchy wyrażonej z więzieniu. Natomiast donoszenie przyszło mu łatwiej za przydział mieszkania. Natomiast Graczyk niemal każdy donos tłumaczy małą przydatnością dla SB, to praktyczny wykład rewizjonizmu operacyjnego, poglądu powstałego, aby „nie łamać życia uczciwym ludziom” np. Kujdzie; tłumaczy wszystkim, jak ozi wykiwał SB, bo mógł powiedzieć więcej; czysty „Bolek”. Przypomina to opowieść o dobrym Leninie, który zabrał dziecku cukierka, a mógł zabić.

Z dwóch powodów sądzę, że ww. autorzy nie przebadali należycie sprawy Kozaneckiego. Wszyscy boją się zażądać dokumentacji teczek ze Służby Więziennej, a od sprawy Polana-Harashina wiadomo, że mają się one bardzo dobrze. Po drugie, chociaż Kozanecki miał być zwerbowany przede wszystkim do sprawy Chrzanowskiego, to jego donosy trafiały do innych teczek i ja Kozaneckiego nie poznałem przez sprawę Wiesława Chrzanowskiego, tylko przez tamte teczki.

Z ciekawostek zwracam uwagę, że Kozanecki wyjątkowo nie chciał współpracować z Majchrowskim, to prawdziwy ewenement.

– k. 43 Notatka służbowa, Wronki 30.10.1952 r.

W dniu 30 bm. przeprowadziłem rozmowę z więźniem karnym Kozaneckim Andrzejem skazanym przez WSR w Warszawie na karę 6 lat więzienia za grupowanie młodzieży katolickiej i wpajanie im nienawiści do Polski Ludowej i Zw. Radz. W swych wypowiedziach w/w więzień tłumacząc swoje przestępstwo jako popełnione w nieświadomości politycznej oraz jest to dalszy ciąg okupacji. Obecnie zrozumiał swoje przestępstwo i widzi, że przestępstwo popełnił niesłusznie i pragnie za nie się zrehabilitować szczerą pracą i lojalną podstawą wobec obecnego ustroju w Polsce. W dalszych swych wypowiedziach twierdzi, że był reakcjonistą i na tym odcinku poświęcał większość swojego życia rodzinnego, lecz dzisiaj po 4-letnim pobycie w więzieniu doznał całkowitego przeobrażenia. Z całokształtu przeprowadzonej rozmowy wyciągnąłem wniosek, że do pracy można go wziąć i z biegiem czasu po kilku rozmowach poruszających da się przekonać, przez co można będzie wykorzystać w/w pod względem operatywnym.

[podpis nieczytelny]

– k. 114 Raport o zezwolenie na opracowanie kandydata na werbunek Andrzeja Kozaneckiego, Warszawa 1958 r., Ściśle tajne

I Uzasadnienie opracowania

Kazanecki Andrzej posiada zaufanie oraz dotarcie do figuranta sprawy ewidencyjno-obserwacyjnej Chrzanowskiego Wiesława, z którym to w okresie okupacji działał w SN, a po wyzwoleniu w „Kolumnie Młodych” za tę działalność został skazany na 6 lat więzienia. Obecnie nie posiadamy agentury, która by miała kontakt z Chrzanowskim, stąd nie jest nam bliżej znana jego działalność. Kazanecki Andrzej wraz z Chrzanowskim przejawia działalność katolicką z racji tej ma możliwości rozeznania teraźniejszej działalności Chrzanowskiego. Wobec powyższego zamierzam w/w opracować jako kandydata na werbunek.

II Charakterystyka kandydata

Według posiadanych danych Kazanecki w latach 1943-1944 był członkiem „Młodzieży Wszechpolskiej” na terenie Warszawy pełniąc różne odpowiedzialne funkcje. W tymże czasie utrzymywał ścisły kontakt z Przeciszewskim Tadeuszem /figurant naszej sprawy/, Chrzanowskim Wiesławem /figurant naszej sprawy/, Danielewskim Jerzym, Macińskim Tadeuszem, Gorczykowskim Piotrem. Wymienione osoby zajmowały kierownicze stanowiska w org. MW i SN. Po wyzwoleniu odmówił działalności w SN, ponieważ wraz z Przeciszewskim i Chrzanowskim postanowili wstąpić do SP, a następnie do zespołu „Kolumny Młodych”. Wraz z Chrzanowskim byli organizatorami tzw. „Kursów Młodych”, wiedzy społecznej zmierzając do wychowania młodzieży w duchu wrogim wobec PRL i stworzenia masowego ruchu katolickiego-narodowego, który w wypadku wybuchu nowej wojny światowej mógłby realizować postawiony wyżej cel. Za działalność powyższą Kozanecki został aresztowany w 1948 r. i skazany na 6 lat więzienia.

W czasie pobytu w więzieniu dokonało się u niego wiele zmian w światopoglądzie, w wypowiedziach swych podkreślał swoją lojalność wobec PRL. Wydz. Spec. w więzieniu przeprowadził z nim rozmowy pod kątem operacyjnego wykorzystania, w czasie których Kazanecki pozytywnie się wypowiadał. W/w wraz z Chrzanowskim i Przeciszewskim obecnie kontaktuje się oraz działają w ramach Klubu Inteligencji Katolickiej.

Z powyższego wynika, że Kozanecki posiada zaufanie u Chrzanowskiego oraz Przeciszewskiego, a tym samym ma możliwości rozeznania ich działalności.

Of. oper. Wydz. III-go

/-/ J. Jóźwiak – ppor.

– k. 133 Notatka służbowa, Warszawa 20.06.1960 r., Ściśle tajne

Z danych agenturalnych wynika, co następuje:

Wiesław Chrzanowski, jak i Andrzej Kazanecki byli aplikantami Izby Adwokackiej w Warszawie, skazani byli prawomocnymi wyrokami sądu wojskowego na kary wieloletniego więzienia za to, że zaraz po wyzwoleniu byli w szeregach organizacji NSZ, a następnie po ujawnieniu brali udział w redakcji i publicystyce „Stronnictwa Pracy” z zabarwieniem narodowym.

Zarówno Kazanecki, jak i Chrzanowski zostali rehabilitowani, po czem rozpoczęli aplikację adwokacką zakończoną pomyślnym egzaminem.

Kazanecki będąc w takiej samej sytuacji co Chrzanowski został wpisany na listę adwokatów, Chrzanowski zaś nie, ze względów politycznych. Mówi się w adwokaturze, że widocznie Kazanecki współpracuje z władzami bezpieczeństwa, skoro Minister nie sprzeciwił się jego wpisaniu na listę.

Rada Adwokacka przejawia dużą inicjatywę tak u Ministra, jak i wykorzystuje wszystkie inne stosunki u wysoko postawionych osób w sprawie zmiany decyzji odn. Chrzanowskiego.

Podobno mnóstwo interwencji jest również w jego sprawie w KC, szczególnie ze strony adwokatury pochodzenia żydowskiego. Chrzanowski reprezentuje kierunek wybitnie katolicki np. organizował wycieczkę prawników do Częstochowy itp.

W Radzie Adwokackiej zarówno Kazanecki, jak i Chrzanowski cieszą się szczególnym poparciem adw. adw. Norberta Sawickiego i Józefa Stopnickiego.

Za zgodność z oryginałem:

St. ofic. oper. W. II D. II

Odb. w 2 egz. /STASIKOWSKI – kpt./

– k. 167 Notatka służbowa, Warszawa 9.11.1960 r., Tajne

W dniu 8 bm. przeprowadziłem kolejną rozmowę z adw. Kazaneckim Andrzejem na temat złożonego przez niego oświadczenia w sprawie Chrzanowskiego Wiesława.

Na wstępie oświadczyłem mu, że z treścią jego oświadczenia zapoznaliśmy się dokładnie i doszliśmy do wniosku, że scharakteryzował on osobę Chrzanowskiego dość szczegółowo, niemniej jednak jest z tym oświadczeniu szereg niedomówień i sugestii.

W odpowiedzi na to Kazanecki powiedział, że to, co napisał o Chrzanowskim, odpowiada całkowitej prawdzie, lecz zgadza się z tym, że pewne fakty zostały przez niego pominięte bądź to przez zapomnienie lub też opisane sugestywnie. W odniesieniu do sugestii wyraził się dosłownie „Proszę nie mieć do mnie pretensji, że może pewne fakty ująłem sugestywnie, ale jest to mój przyjaciel i tym się kierowałem”.

Obecnie dochodzę do wniosku, że sprawa niedopuszczenia Chrzanowskiego do zawodu adwokackiego nie dot. jego przeszłości, jak stara się on to sugerować wśród znajomych, a jest to związane z jakimiś sprawami aktualnymi. Dlatego też, o ile są jakieś niedomówienia w opisanym oświadczeniu, chętnie je wyjaśnię, gdyż pragnę pomóc Chrzanowskiemu”. Wobec takiego oświadczenia ze strony Kazaneckiego nadmieniłem mu, że w interesie jego, jako przyjaciela Chrzanowskiego, jak również naszym leżeć winno obiektywne wyjaśnienie sobie sprawy Chrzanowskiego i jego powiązań z grupą Kosseckiego oraz ujawnieniu osób mogących mieć pewien wpływ na Chrzanowskiego.

Przy tym zrobiłem aluzję, że sprawa powrotu Chrzanowskiego do adwokatury nie jest całkowicie zamknięta, że pomoc Kazaneckiego /o której sam pisze w oświadczeniu/ mogłaby poprawić sytuację przyjaciela. Aluzja ta wywołała zadowolenie u Kazaneckiego, który powiedział, że widzi, iż stosunek organów Służby Bezp. do Chrzanowskiego, jak również i jego samego jest dość pozytywny w przeciwieństwie do lat ubiegłych i dlatego chętnie w miarę posiadanych wiadomości poinformuje nas o tym, co nas interesuje. Znając dość dobrze Chrzanowskiego uważa, że środowisko Kosseckiego nie mogło na Chrzanowskiego oddziałowywać ideologicznie i nie poszedłby on na żadną robotę konspiracyjną w obecnych warunkach w Polsce. Chrzanowski mógł raczej w pewnej mierze oddziaływać na wspomnianą grupę. Znając Chrzanowskiego wie, że na niego może tylko oddziaływać równorzędny partner lub przewyższający go poziomem intelektualnym i wyrażający te same poglądy co Chrzanowski. jest to człowiek, jak się K. wyraził, chodzący własnymi drogami i indywidualista. Na terenie W-wy K. nie widzi takich osób, które mogły lub mogą mieć jakiś wpływ ideologiczno-polityczny na Chrzanowskiego. Z grup lub klubów katolickich najbardziej zbliżonych do poglądów Chrzanowskiego jest grupa „Znak”. Kazaneckiemu wiadomo, że Chrzanowskiego i jego matkę odwiedzali różni znajomi jego ojca, wywodzący się ze środowiska starej profesury, arystokracji, którzy chętnie dyskutowali z Chrzanowskim na różne tematy, wyrażali mu swój szacunek o podziw dla dużej wiedzy i typowali go w przyszłości na „wodza” lub premiera /słowa Kazaneckiego/. Wiadomo mu, że Chrzanowskiego odwiedzał arystokrata z Krakowa /prawd. Czartoryski/, o którym swego czasu była wzmianka w prasie, że wyjechał do USA. Na terenie Krakowa utrzymuje kontakt z adw. Rozmarynowiczem.

Oba te kontakty Chrzanowskiego dot. montowania jakiś grup katolickich na terenie Krakowa i W-wy. W W-wie Chrzanowski utrzymywał dość bliski kontakt z Micewskim b. z-cą Piaseckiego B. oraz z Męclewskim, red. Zachodniej Agencji Prasowej b. działaczem „Ojczyzny”.

Na terenie Katowic przebywa b. czołowy działacz „Ojczyzny” Alojzy Targ, z którym Chrzanowski utrzymuje bliskie kontakty, przy czym znajomość ich datuje się z okresu wspólnego pobytu w więzieniu mokotowskim.

Charakter tych kontaktów nie jest jednak bliżej znany Kazaneckiemu.

W dalszej rozmowie nawiązałem do zebrania grupy działaczy endecko-chadeckich u Bittnera, o którym Kazanecki ogólnie wspomniał w swoim oświadczeniu. Kazanecki wyjaśnił, iż zebranie to odbyło się z inicjatywy adw. Bittnera po „październiku”, przy czym udział w nim wzięli m.in. adw. Budka, Kopankiewicz, Kłosiński, Chrzanowski, Spasiński, Przeciszewski, Kazanecki i inni.

Na zebraniu tym stała kwestia powołania do życia partii politycznej pn. Chrześcijańskie Stowarzyszenie Demokratyczne, przy czym Bittner proponował na v-ce przewodniczącego ChSD Tadeusza Przeciszewskiego. Jak się Kazanecki zorientował, to Bittner chciał przy tej okazji upiec własną pieczeń tj. odegrać jeszcze na stare lata czołową rolę w życiu politycznym, wykorzystując w tym celu poparcie młodej grupy działaczy katolickich, jak Chrzanowskiego, Przeciszewskiego i Kazaneckiego.

Następnie zapytałem Kazaneckiego, jak obecnie ocenia aktualną postawę polityczną Chrzanowskiego. Kazanecki oświadczył, iż trudno mu jest w tej chwili coś bliżej na ten temat powiedzieć, gdyż mi iż ostatnio widział się trzykrotnie z Chrzanowskim- nie rozmawiał z nim na te tematy. Osobiście znając dość dobrze Chrzanowskiego jest zdania, że ten w obecnej sytuacji, [w] jakiej się znalazł przez dłuższy okres czasu, przestanie się interesować zagadnieniami politycznymi.

Sprawa niedopuszczenia go do zawodu adwokackiego jest ciężkim ciosem dla Chrzanowskiego i mocno to przeżywa, mimo że na zewnątrz stara się to ukryć.

Ostatnio z Chrzanowskim spotkał sie w dn. 28.X br. na imieninach Tadeusza Przeciszewskiego. Byli tam jeszcze obecni Auleytner, Hanka Przeciszewska, jej koleżanki z b. Sodalicji Mariańskiej i jakiś lekarz z żoną.

W zakończeniu rozmowy uzgodniłem z Kazaneckim, że w najbliższym czasie przeprowadzi dłuższą rozmowę z Chrzanowskim na interesujące nas tematy celem ustalenia aktualnej postawy politycznej w/w i jego opinii w sprawie grupy Kosseckiego. Następne spotkanie umówiono w końcu bm. lub w pierwszych dniach grudnia br. po uprzednio telefonicznym skontaktowaniu się.

St. Oficer Operac. Wydziału III

/-/ W. C z y ż Kpt.

Odbito w 3-ch egz.

Dr. RJ/r 5681/60

– k. 179 Wniosek do Z-cy Komendanta Służby Bezpieczeństwa, Warszawa 28.11.1960 r., Tajne

Grupa IVa tut. wydz. opracowuje kandydata na werbunek adw. Kazaneckiego Andrzeja b. działacza młodzieżowego SN i katolickiego. Z w/w przeprowadzono już kilka rozmów operacyjnych (ostatnio na LK „E-27”), do których ustosunkował się pozytywnie. Udzielił szereg cennych informacji do sprawy adw. Chrzanowskiego Wiesława oraz ostatnio o wszczętej akcji przedwyborczej znanego działacza chadecji adw. Bittnera Wacława, który pozostaje w aktywnym rozpracowaniu Wydz. I Dep. III MSW. Bittner w swoich poczynaniach stara się pozyskać Kazaneckiego, Chrzanowskiego i ich środowisko. Kazanecki posiada również możliwości rozpracowania grupy prawników-katolików, na którą założono nową sprawę operacyjną obserwacji.

Z dotychczasowych rozmów i treści udzielanych informacji wynika, że są duże perspektywy pozyskania Kazaneckiego na tajnego współpracownika. Z dotychczasowej obserwacji operacyjnej ustalono, że wrogie środowisko chadecko-endeckie na czele z Bittnerem przy każdej jakieś akcji politycznej prowadzonej przez Partię i czynniki rządowe liczy na osobę Kazaneckiego i Chrzanowskiego, który jako młodzi działacze aktywni cieszą się autorytetem w swoim środowisku.

Kazanecki jest kawalerem, lecz, jak oświadczył, pragnie wkrótce zawrzeć związek małżeński. Na przeszkodzie stoi jedynie kwestia mieszkaniowa. Kazanecki mieszka razem z matką w małym pokoiku. W celu rozwiązania tej sytuacji Kazanecki złożył podanie do Sekcji Kwaterunkowej DRN- Mokotów o wydanie mu nakazu kwaterunkowego na jego osobę i matkę na lokal, w którym zamieszkują od 1945 r. W sprawie tej napotyka na trudności ze strony władz kwaterunkowych. Udzielenie pomocy z naszej strony Kazaneckiemu w pozytywnym załatwieniu powyższej sprawy związałoby go niewątpliwie bardziej z nami.

St. Of. Oper. Wydz. III

Czyż

– k. 199 pismo do Przewodniczącego Dzielnicowej Rady Narodowej Warszawa-Mokotów tow. Świetlika, Warszawa 14.03.1961 r., Tajne, Egz. Nr 2

Niniejszym proszę o pozytywne załatwienie prośby ob. Andrzeja Kozaneckiego dot. wydania mu nakazu na zajmowany przez niego lokal przy ul. Kieleckiej Nr 29 m. /…/.

Odbito w 2-ch egz.

Egz. Nr 1 – adresat

Egz. Nr 2 – a/a

Druk KI Nr 1044/61 [Z-ca Komendanta MO]

d/s BP m.st. Warszawy]

– k. 212 Notatka służbowa, Warszawa 7.11.1962 r., Tajne, Egz. Nr 1

W dniu 7 bm. odbyłem spotkanie z kont. obyw. adw. „K.A.”, który poinformował mnie, co następuje:

Chrzanowski Wiesław od pewnego czasu zaczął się bliżej interesować kobietami w sensie wyszukiwania dla siebie odpowiedniej żony. Czyni to sam dlatego, że rodzice nakłaniają go w tym kierunku i starają się sami dla niego odpowiedniej kandydatki. Z tych względów Chrzanowski nie ma czasu na jakieś dyskusje na tematy polityczne, a ponadto rozmówca sam rzadko się z nim ostatnio widuje ze względu na pracę zawodową. Ostatnio spotkał go na imieninach adw. Tadeusza Kłosińskiego, jednak ze zrozumiałych względów nie było okazji na dyskusje polityczne. Ogólnie tylko rozmawiano na temat Soboru Watykańskiego i wystąpień papieża w sprawie Ziem Zachodnich.

Chrzanowski oświadczył, iż jest zadowolony z takiego stanowiska papieża i całkowicie popiera je.

Jednocześnie wyraża zdanie, że w związku z tym wystąpieniem papieża należy się liczyć z pewną zmianą polityki Wyszyńskiego w stosunkach Kościoła z państwem. Chrzanowski w dalszym ciągu dość mocno przeżywa sprawę niedopuszczenia go do zawodu adwokackiego. Ostatnio mówił, że skierował ponowną prośbę do V-ce Min. Zawadzkiego w tej sprawie, a niezależnie od tego zapisał się do niego na rozmowę w dniu 29.X br.

St. Ofic. Oper. Wydz. III-go

/-/ Wł. C z y ż – kpt. /

Odbito w 2-ch egzemplarzach

Egz. Nr 1 do sprawy „Mecenas”

Egz. Nr 2 teczka k.o.

Druk. HZ/Nr 4396/62

– k. 217 Notatka służbowa, Warszawa 25.01.1964 r., Tajne, Egz. Nr 1

Po uprzednim telefonicznym nawiązaniu kontaktu w dniu 25 stycznia br. w godzinach 13-ta – 15,30 odbyłem rozmowę z kontaktem adwokatem KA.

Za nawiązaniem ponownej łączności z tym kontaktem przemawiało szereg okoliczności, a przede wszystkim posiadanie rozeznania i możliwość głębszego dotarcia do środowiska osób o poglądach prawicowych, z którego wywodzi się KA, w tym do adwokata Bądkowskiego Jana czyniącego starania o wyjazd do Francji przez NRF.

Toczącej się między nami rozmowie nie usiłowałem nadawać charakteru sondującego. Starałem się m.in. zorientować, w jakich obecnie stosunkach i okolicznościach pozostaje z interesującymi nas osobami.

Doszedłem do przekonania, że KA ma wiele obiekcji w dalszym udzielaniu informacji rozmowach prowadzonych z nim przez poprzedniego pracownika. Miał przy tym dużo uznania za grzeczność, fakt i formę tych rozmów. Obecnie z ludźmi, którymi się poprzednio interesowaliśmy tj. Chrzanowskim, Kopankiewiczem, Bittnerem i innymi, nie ma ścisłych kontaktów.

Nie posiada głębszego rozeznania o ich życiu, pracy i zainteresowaniach. Częściej spotyka się na terenie Sądu z adwokatem Bądkowskim. Jednak tak jak kiedyś bardziej zaufanych rozmów z sobą nie prowadzą. Nie wie np. czy Bądkowski starał się ostatnio o wyjazd za granicę. Na oziębienie ich stosunków wpłynął fakt, że Bądkowski już od ub. roku zaczął unikać KA, a on nie miał potrzeby zabiegać o te względy, tym bardziej, że jest powszechnie uważany za lepszego adwokata. Występuje np. przed Sądem Najwyższym, czego Bądkowski nie miał dotychczas zaszczytu osiągnąć w swojej karierze zawodowej.

W części rozmowy KA ubolewał nad krzywdzącą jego środowisko zawodowe ustawę adwokacką, w wyniku czego szereg oddanych adwokatów odeszło od tego zawodu, inni zajęli się prowadzeniem tylko radcostw, a pozostali liczą, że ustawa nie przyjmie się w życiu i będzie niewątpliwie zmieniona. On sam odczuwa dotkliwie ograniczenie dochodów i rozmyśla zająć się czymś innym np. powrócić do publicystyki, której już kiedyś próbował.

Przez czas rozmowy ciągle umiejętnie podkreślał, że trudno mu się pogodzić z prowadzonym kursem polityki przez partię i państwo, stawiając mnie jako przedstawiciela aparatu stojącego po stronie zupełnie przeciwnej niż jego poglądy. Uważał np. iż reprezentowane przez niego poglądy w sprawach wychowania i organizacji młodzieży mogłyby się w praktyce okazać o wiele lepsze niż te, które są realizowane przez ZMS, ZMW pod kierownictwem partii.

Jest zdania, że autorytet kierownictwa partii od 1956 roku utracił na prestiżu przez szereg nieumiejętnych posunięć.

Oczywiście nie ograniczałem się tylko do wysłuchiwania tych inwektyw. Tym niemniej argumenty moje na pewno nie zmieniły politycznych, prawicowych przekonań KA. Powracając do poprzednio utrzymywanych z nim kontaktów poprosiłem go o pogłębienie dotychczas przekazanych informacji odnośnie adwokata Bądkowskiego określając, że chodzi nam o to, aby w toku codziennych obserwacji i rozmów wysondował, kogo aktualnie adwokat Bądkowski sobą reprezentuje, jakie ma najbliższe zamiary, jego zainteresowania osobiste, utrzymywane znajomości, stosunki rodzinne itp.

Zastrzegając się co do możliwości ustalania wszystkiego, co by nas interesowało, zobowiązał się, że nie traktując tego na zasadzie jakiejś długofalowej współpracy, lecz dorywczego zebrania i udzielenia informacji może to zrobić. Umówiliśmy się na ponowne spotkanie po upływie jednego miesiąca.

Oceniając przebieg rozmowy z KA dochodzę do wniosku, że nie był w niej szczery. O wielu sprawach na pewno celowo nie chciał mówić.

Wydaje mi się, że nie ma większych szans na operacyjne wykorzystywanie w charakterze kontaktu operacyjnego. Jest to nasz przeciwnik, umiejętny gracz, pełen nieufności i niewyzbytych prawicowych aspiracji.

Odb. w 2-ch egzempl.

Druk. HZ/Opr. ME/G. IV Nr 215/64

St. Ofic. Oper. Wydziału III-go

/-/ por. K. MAJCHROWSKI

– k. 227 Notatka służbowa, Warszawa 9.11.1964 r., Tajne

W dniu 7.XI.1964 r. nawiązałem kontakt z k.o. „K.A.”, który w czasie spotkania podał następujące informacje:

1 Na okazanym zdjęciu /Janek Tadeusz/ „KA” nie rozpoznał osoby, która nas interesuje. Oświadczył, że pracował w Warszawskiej Radzie „Startu” znajdującej się w Alejach Ujazdowskich. Następnie zapytano go, czy zna osobnika o nazwisku Janek Tadeusz, z całą stanowczością odpowiedział, że takiego nie zna, nieznana jest mu również osoba o nazwisku Skibniewska Teresa. „KA” oświadczył, że bliższych informacji o interesujących nas osobach mógłby z całą pewnością udzielić były prezes Henryk Narajek, który obecnie ma być prezesem Spółdzielni „Varsovia”. Narajek powinien również znać obywatela narodowości żydowskiej mieszkającego w latach 1956- 58 w baraku przy Wale Miedzeszyńskim, jego nazwisko prawdopodobnie brzmi Braffman.

2 W rozmowie „KA” powiedział, że jest obrońcą Gradowskiego- jednego ze współoskarżonych w aferze mięsnej. Twierdzi, że obrona jego będzie uzależniona od metody oskarżania ze strony prokuratora. Niemniej jednak jest to tzw. sprawa „uratowania głowy” ze względu na charakter przestępstw, który swym ostrzem godzi nie tylko w interes państwowy, ale i społeczny. Sprawa w pewnym sensie ma zabarwienie polityczne, gdyż nadużycia występowały w czasie trwania poważnych trudności w zaopatrzeniu rynku w artykuły mięsne. Ze względu na to, że Gradowski przystąpił do szkodliwej działalności już w czasie jej trwania, w czasie śledztwa bez krętactw ujawnił całą machinę gangu przestępczego oraz ujawnił nabyty majątek pochodzący z przestępstwa, stąd też obrona będzie szła w kierunku wykorzystania tego elementu jako okoliczności łagodzących. Dużą rolę odegrać może w obronie również brak nadzoru i dopuszczenie do tak poważnego skorumpowania urzędników państwowych. Jako jeden z argumentów użytych w obronie będzie fakt braku wykształcenia Gradowskiego /ma siedem oddziałów/.

3 Na temat aktualnej sytuacji w adwokaturze „KA” stwierdził, że wynika ona m.innymi z niezbyt właściwie sprecyzowanych punktów ustawy o ustroju adwokatury. Jako przykład podał fakt, że obrona zwykłego chuligana i wielkiego przestępcy jest w cenie niezróżnicowana, niemniej jednak nakład pracy w wielkich aferach jest niewspółmiernie wyższy. Ustawienie tzw. minimum i dokładanie do nisko obrotowych adwokatów wytwarza niezdrową atmosferę w środowisku adwokackim i /używa/ wpływa na wytwarzanie nastrojów niezadowolenia. Na ogół utrzymuje się opinia, iż ustawa jest nieżyciowa i zmusza niektórych adwokatów do pobierania pieniędzy poza zespołem. Przykładów, kto może brać pieniądze poza zespołem, nie podawał.

„KA” podał, że Wiesław Chrzanowski pracuje jako kierownik radców prawnych przy Centrali Spółdzielni Mieszkaniowych znajdujących się pod „Orłami” przy ul. Jasnej za należyte wywiązywanie się z obowiązków służbowych zaproponowano mu stanowisko v-ce dyrektora w tej instytucji. Jest na ogół zadowolony z tej pracy, gdyż na ustabilizowane zarobki.

„KA” m.in podał, że Chrzanowski według niego jest uczciwym człowiekiem, różniącym się od takiego działacza Bittnera, który znany jest z tego, że działalność swą prowadził dla własnego interesu. Chciałby być popularny i zdobyć jakąś poważniejszą pozycję. Np. w czasie wyborów do Sejmu usiłował organizować chadeków celem odbycia mandatu poselskiego.

„KA” wyraził zgodę na utrzymywanie z nami kontaktów oświadczając, że doskonale zdaje sobie sprawę z konieczności udzielania informacji naszym organom. Postawił jednak warunek, aby nasza współpraca nie miała charakteru konfidencjonalnego. Taki np. charakter chciał nadać poprzedni pracownik, który przeprowadzał z nim rozmowy.

Of. Oper. Wydz. III

/-/ St. Stykowski

Odb. 2 egz. + 2 wyciągi

Druk. FH Opr. SS G. II

k. 240 Notatka służbowa, Warszawa 17.06.1966 r., Tajne, Egz. poj.

Ko „KA” poinformował mnie, że adw. Palatyński w czasie wyjazdu do Izraela uległ wypadkowi samolotowemu i ma przebywać w szpitalu w Grecji.

W środowiskach adwokackich sprawa konfliktu państwo-kościół nie budzi większego zainteresowania. Nieliczni rozmówcy wspominali o zaistniałych incydentach w Gdańsku i ocenili to jako niepotrzebny nikomu wyskok. Winią za to władze państwowe i władców Kościoła. Zdaniem rozmówców zatargi takie nikomu nie przyniosą korzyści. Odwrotnie zaostrzą stosunki wewnętrzne w kraju.

KA z Chrzanowskim na te tematy nie rozmawiał. Na moją prośbę ma zamiar rozmawiać z nim w najbliższych dniach oraz chce mu po koleżeńsku poradzić, aby do tych spraw nie mieszał się.

Innych ciekawszych informacji nie uzyskano od w/w.

Odb. w 1-ym egz.

Druk. HZ/ Opr. AF/II

Kier. Gr. II Wydziału III-go

/-/ kpt. A. FELIŚ

– k. 260 Notatka służbowa ze spotkania z kp. „KA” w kawiarni „Błękitna”, Warszawa 26.10.1967 r., Tajne

Źródło „KA” poinformował, że Chrzanowski Wiesław złożył na ręce Dziekana Warszawskiej Rady Adwokackiej adw. Skoczka prośbę o ponowne rozpatrzenie wniosku o wpisanie na listę adwokatów w Warszawie.

Adw. Skoczek osobiście zajął się sprawą i ma przedstawić całość materiałów u Ministra Walczaka. Podobno dziekan Skoczek miał powiedzieć do Chrzanowskiego, że uczyni wszystko co w jego mocy w celu załatwienia prośby pozytywnie. Ponieważ adw. Skoczek posiada autorytet w Ministerstwie Sprawiedliwości. „KA” przypuszcza, iż wniosek zostanie załatwiony pozytywnie.

Na temat niektórych adwokatów z Zesp. Adw. 24 „KA” poinformował, że pierwszą wielkością zespołu jest adw. Nowogródzki, który posiada rozległą praktykę i moc klientów.

Niektóre drobniejsze sprawy oddaje adw. Rosłańcowi i żyje z nim w bardzo dobrej komitywie. Również adw. Nowakowski znany jest jako dobry adwokat od spraw karnych, również z dużą klientelą. Adw. Polanowska Zofia przydomek „Królowa Bazaru” zna nieomal wszystkich złodziei z Bazaru Różyckiego i broni ich we wszystkich sprawach karnych. Jest popularna w tym środowisku. Adw. Rosłaniec Włodzimierz powiązany jest z Nowakowskim i Nowogródzkim ze względu na oddawanie przez nich niektórych drobniejszych spraw do obrony. Posiada on opinię bufona, zarozumialca i człowieka małomównego, przez długi czas utrzymywał bliższe stosunki z adw. Sobocińską-Rychłowską. Ma własny samochód i często wyjeżdżał z nią na różne eskapady, rok rocznie przebywa za granicą. Innych interesujących danych kp. nie przekazał.

Odb. w 2-ych egz.

Druk. HZ/ Opr. SS/II

nr kol. 2865

Inspektor Wydziału III-go

/-/ ppor. S. Stykowski /

– k. 281 Notatka służbowa ze spotkania z kp. „KA”, Warszawa 4.06.1970 r., Tajne, Egz. Nr 2

Na temat Wiesława Chrzanowskiego zostałem poinformowany, że w połowie m-ca maja udałem się z wycieczką „Orbisu” do Związku Radzieckiego na okres 3 tygodni. W dalszym ciągu pracuje w Centralnym Związku Spółdzielni Budownictwa Mieszkaniowego i nie ma zamiaru zmieniać miejsca pracy.

Ostatnio do Chrzanowskiego zbliżyła się Wanda Klott adw. z Pułtuska, jest sąsiadką Chrzanowskiego.

O małżeństwie na razie Chrzanowski nie myśli, a to z tego względu, że matka ze względu na arystokratyczne pochodzenie nie widzi dla syna odpowiedniej kandydatki o podobnym pochodzeniu. Dlatego też Chrzanowski może myśleć o małżeństwie dopiero po śmierci matki.

Chrzanowski wypowiadał się na temat nowego samorządu adwokackiego i zdaniem jego wybór jest trafny, co prawda nie wypowiadał się na temat nowego dziekana, ale słyszał i o nim pochlebne opinie.

Najbardziej Chrzanowskiego cieszy fakt, że Rada Adwokacka jest poważnie odmłodzona, co wpłynie dodatnio na pracę warszawskiej adwokatury.

Panuje również zadowolenie z wyboru Rady wśród młodszych adwokatów tak partyjnych, jak i bezpartyjnych. Jak oświadczył „KA”, nie spotkał się z negatywnymi wypowiedziami pod adresem nowego samorządu. Zdaniem „KA” nieporozumieniem było wybranie w poczet członków Rady Adw. Skrzypka i Nowodworskiej, a i pewne zastrzeżenie budzi osoba adw. Dubois, który utrzymuje kontakty z Żydami.

Ponadto w adwokaturze nic ciekawego się nie dzieje ze względu na okres letni, każdy myśli o urlopie.

Odb. w 2-ych egz. + wyc.

Druk. EB Opr. St. S./II

nr masz. 3538/70

Inspektor Wydziału III

/-/ por. St. Stykowski

– k. 282 Wniosek o złożenie w archiwum materiałów nr rej. 440 dot. Andrzeja Kozaneckiego, Warszawa 7.06.1974 r., Tajne, egz. nr 1

W/w z zawodu jest adwokatem. Ostatnio pełnił funkcję kierownika Zespołu Adwokackiego nr 20 w W-wie. W latach 1960- 1970 utrzymywaliśmy z w/w łączność operacyjną jako z kontaktem poufnym zarejestrowanym w Wydziale „C” tut. K-dy do nru 440. W toku współdziałania z SB nie nadał wartościowych informacji. Powierzchownie informował nas o sytuacji w adwokaturze i przekazywał sporadycznie dane o interesujących SB osobach. Stąd też kontakt z nim został zaniechany. Aktualnie Grupa II nie organizuje pracy operacyjnej w środowisku adwokatury i nie istnieje operacyjna potrzeba odnawiania z nim kontaktu.

W związku z powyższym wnoszę o przesłanie do tut. Wydziału „C” materiałów dot. w/w nr rej. 440 celem złożenia w archiwum i przechowania przez okres 20 lat.

KIEROWNIK GRUPY II WYDZIAŁU III

/-/ kpt. T. Szlubowski

Wyk. 2 egz.

Druk MW/opr. TSz

nr masz. 1636/74

– k. 285 pismo do Naczelnika Wydz. II Biura „C” MSW płka Zdzisława Bilskiemu, Warszawa 1.02.1982 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. Nr 2

W odpowiedzi na pismo l.dz. OMC-0121/82 z dnia 23.01.1982 w sprawie ob. Andrzeja KOZANECKIEGO s. Jana ur. 20.05.1920 uprzejmie informuję na podstawie mat. arch. nr 9912/I, że wymieniony w latach 1943-44 był aktywnym działaczem org. MW /Młodzież Wszechpolska/ i SN /Stronnictwo Narodowe/.

W okresie powstania warszawskiego brał czynny udział w zgrupowaniu „Baszta”, gdzie pełnił funkcję Kierownika V rej. Po upadku powstania został wywieziony na przymusowe roboty do Essen w Niemczech, skąd wraca do kraju w 1945 r.

Wiosną 1946 r. nawiązał kontakt z kierownictwem „MW’ i SN, lecz nie podjął żadnej działalności konspiracyjnej.

W latach 1946-48 był członkiem Stronnictwa Pracy, a następnie podjął pracę w zespole redakcyjnym „Kolumna Młodych” i organizował kursy „Katolickiej Wiedzy Powszechnej”, których zadaniem było wychowanie młodzieży w duchu katolicko-narodowym.

W roku 1948 aresztowany został przez b. MBP, został skazany na 6 lat więzienia przez WSR z art. 86 § 2 KKWP, w 1954 r. został zwolniony warunkowo, a następnie w 1957 przez Najwyższy Sąd uniewinniony z zarzutów zawartych w akcie oskarżenia i zrehabilitowany.

W roku 1956 Wydz. III KSMO opracowywał wym. pod kątem pozyskania na tw., w wyniku opracowania utrzymywany był z nim kontakt poufny, w latach 1960- 1970. W czasie tych kontaktów dał szereg cennych informacji na figurantów sprawy ze środowiska adwokackiego i b. czł. SN.

MJR MGR E. JANCZEWSKI

z up. KPT. M. SOKOŁOWSKI

odb. w 2-ch egz. SJ

Egz. nr 1 adresat

Egz. nr 2 a/a

Ks. maszynowa 21

Wałęsa z Konstancina

1 Maja- święto nie tylko komunistyczne, poświętujmy z działaczem konstancińskiej Solidarności. Pan Henryk Budrewicz to znana postać w Konstancinie i w okolicach, wymieniana nawet w tamtejszym (wirtualnym) muzeum. Z danych historycznych przedstawia się go jako przewodniczącego miejscowego Komitetu Obywatelskiego w 1989 r. Jednak do chwili powstania „Solidarności” jego przeszłość…, aż sam nie mogłem w to uwierzyć.

– k. 6/1 Zobowiązanie

Zobowiązuję się dobrowolnie do udzielania pomocy służbie bezpieczeństwa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w sprawach związanych z wykonywaną przeze mnie pracą. Fakt współpracy i wykonywania poleceń zachowam w ścisłej tajemnicy. W wypadku ujawnienia osobom trzecim wykonywanych przeze mnie czynności dla służby bezpieczeństwa zostałbym pociągnięty do odpowiedzialności karnej.

11.01.61 [parafa]

– k. 12 Raport do ViceDyrektora Biura T MSW dot. dodatkowego wynagrodzenia tw ps. Henio 26, Warszawa 12.07.1961 r., Tajne

W/W tajny współpracownik do współpracy z Wydz. III Biura „T” został pozyskany dn. 11.I.1961 r. i przeniesiony do pracy na obiekcie krypt. „Problemy” na miejsce tow. Skałby. Otrzymuje on od nas systematycznie 500 zł /pięćset/ miesięcznie, co w pewnym stopniu jest rekompensatą do pensji, jaką otrzymuje na obiekcie. Z powierzonych mu zadań wywiązuje się bardzo dobrze, wszystkie otrzymane od nas zadania wykonuje prawidłowo i szybko, a zarazem przestrzega wszelkich zasad konspiracji. Z uwagi, że wymieniony w dniu 15 lipca br. zawiera związek małżeński z ob. Szewczyk, pracownicą UPT Jeziorna, proszę Ob. Dyrektora o wyrażenie zgody na wynagradzanie go dodatkową sumą 1000 zł /tysiąc/ z funduszu „O” tytułem premii.

St. oficer t.o. Wydz. III biura „T”

UWAGI NACZELNIKA WYDZIAŁU: / St. PENCONEK por. /

[dopisek- Należałoby z tej okazji z tytułu

premii wręczyć proponowaną sumę.

[parafa] 3 VII 61 r./

– k. 25 Notatka służbowa dot. Henryka Budrewicza ko Wydz. I ps. Henio, Warszawa 3.02.1982 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. poj.

K.O. ps. „Henio” został pozyskany do współpracy z Wydziałem I Dep. Techniki w dniu 11.01.1961 r. na podstawie dobrowolności. W początkowym okresie wykorzystywany był do wykonywania podłączenia PT na telefony wewnętrzne hotelu „Bristol”. Z chwilą połączenia się hoteli „Bristol” i „Europejski” w jedno przedsiębiorstwo utworzono jeden dział techniczny, w skład którego weszły wewnętrzne centrale telefoniczne obu hoteli. Od tego momentu k.o. ps. „Henio” wykonywał podłączenie PT na telefony hoteli „Bristol” i „Europejski”.

W trakcie długoletniej współpracy k.o. ps. „Henio” dał się poznać od jak najlepszej strony, wykazując ogromne zaangażowanie i oddania naszym celom. Polecenia nasze wykonuje zawsze chętnie i dokładnie, nie szczędząc własnego czasu. Niejednokrotnie wykonywał podłączenia w godzinach wieczornych przyjeżdżając na nasze wezwanie z Konstancina- gdzie zamieszkuje. Nigdy nie było jakichkolwiek sygnałów wskazujących na dekonspirację naszej pracy, jak również jego osoby wśród pracowników hoteli.

W roku 1975 mocno przeżył /…/. Następnym niepowodzeniem w jego życiu był fakt /…/ i podjęła pracę zawodową.

Po sierpniu 1980 r., kiedy tworzyły się nowe struktury w ruchu zawodowym k.o. ps. „Henio” włączył się aktywnie w organizację nowych ZZ. Ze względu na to, że niemal cała załoga wstąpiła do nowych ZZ, względy konspiracji nie pozwalały na odciąganie go od tej działalności. Włączenie się w nurt organizacji nowych związków nie wpłynął w żadnym stopniu na współpracę. Dowodem tego może być m.in. fakt, że wykonał on podłączenie na PT telefonu Wałęsy, który zamieszkał w hotelu „Europejskim” podczas pierwszej wizyty w Warszawie. Poprzez nasze oddziaływanie k.o. ps. „Henio” nie kandydował do władz związkowych na wyższym szczeblu, został jedynie wybrany wiceprzewodniczącym grupy związkowej w hotelu „Europejskim”.

W dniu 13.12.1981 r. k.o. ps. „Henio” został zatrzymany i przetransportowany do Komisariatu MO na Starym Mieście za współuczestnictwo w organizacji strajku na terenie hotelu „Europejskiego”.

Po zatrzymaniu k.o. ps. „Henio” napisał oświadczenie o lojalności i zobowiązanie o zaniechaniu dalszej działalności. Nie wyraził natomiast zgody na danie gwarancji o zaprzestaniu działań przez jego kolegów, ponieważ nie może ręczyć za innych.

Swój pobyt na terenie hotelu w tym dniu k.o. ps. „Henio” tłumaczy wcześniej umówionym spotkaniem członków związku.

Po tym wydarzeniu k.o. ps. „Henio” nawiązał z nami kontakt- powiadamiając nas o zaistniałych faktach. W czasie rozmów przestrzegano go o ewentualnych konsekwencjach za złamanie przyrzeczenia. Zapewniał on, że w żadnym przypadku nie podejmie działań. Z uwagi na jego dotychczasową prawdomówność oraz solidność można było zaufać mu i nie podejmować żadnych czynności względem niego. Niemniej jednak postanowiono skontrolować jego działalność za pośrednictwem kontaktów operacyjnych Wydz. I w osobach k.o. ps. „Moskit” i k.o. ps. „Witold”. Z opinii obu k.o. jednoznacznie wynikało, że nie podejmował on żadnej działalności. Należy nadmienić, że decyzją dyrektora hoteli został on przeniesiony do pracy w hotelu „Victoria” do brygady elektroników. Podczas przekazywania tej decyzji dano mu do zrozumienia, że „byli członkami „Solidarności” nie mogą pracować w łączności”. Miał on pewne zastrzeżenia do tej decyzji i prosił nas o wyjaśnienie tej sprawy. Poradzono mu zachowanie spokoju i czekanie na rozwój dalszych wypadków.

Na temat działalności k.o. ps. „Henio” rozmawiano również z pracownikiem Biura „B” tow. Piątkowskim. Zasadniczym zarzutem w stosunku do k.o. ps. „Henio” było to, że nie wykazywał on inicjatywy w kierunku udzielania pomocy towarzyszom z Biura „B”. Godzi się nadmienić, że w dotychczasowej naszej współpracy k.o. ps. „Henio” nakierunkowywany był na wykonywanie konkretnych czynności dla nas i nie włączanie się do innych spraw. W ten sposób zapewnialiśmy sobie niejako wyłączność w stosunku do niego, jak również zabezpieczenie pełnej konspiracji naszej pracy. Wobec sprzeczności informacji otrzymywanych od towarzyszy z Wydz. VII Dep. Tech., jak i od towarzyszy z Biura „B” z informacjami od k.o. ps. „Moskit” i k.o. ps. „Witold”, doprowadzono do spotkania w dniu 29.02 br. w Wydz. I z Naczelnikiem Wydz. IX Biura „B” ppłk. J. Pileckim. Poza potwierdzeniem opinii tow. Piątkowskiego dodatkowo stwierdził, że k.o. ps. „Henio” jest zdekonspirowany na terenie hotelu i jest powszechnie uważany za „agenta bezpieki”. Stwierdzenie to całkowicie kłóci się z jego przynależnością do „Solidarności”, jak również z faktem pełnienia z wyboru funkcji wiceprzewodniczącego.

Na podstawie przeprowadzonych rozmów, jak i notatki służbowej Biura „B” nie można jednoznacznie stwierdzić, że k.o. ps. „Henio” podjął działalność związkową, natomiast można stwierdzić, że nie dopuścił się ujawnienia metod pracy SB. Ponadto stwierdzam, że k.o. ps. „Henio” zna system pracy PT na terenie hoteli „Bristol” i „Europejski”, jak również nasze zamierzenia co do zmiany tego systemu. Również zna on fakt współpracy z nami k.o. ps. „Moskit” i k.o. ps. „Bolek”. Z k.o. ps. „Moskit” współdziałali i uzupełniali się w robieniu podłączeń PT do obecnej chwili, natomiast w przeszłości podobnie współpracowali z k.o. ps. „Bolek”.

Insp. Wydz. I Dep. Tech.

kpt. S. Wachowicz

– k. 133 Raport do Naczelnika Wydz. I Biura T MSW, Warszawa 28.04.1971 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. poj.

Melduję, że zgodnie z decyzją Kierownictwa Wydziału przekazałem na spotkaniu w dniu 9.04.71 r. tw ps. „Henio” nr ew. 453 na osobisty kontakt por. Stanisławowi Wachowicz.

Stosowany dotychczas sposób kontaktowania się, jak i załatwiania spraw związanych z realizacją KRT pozostaje bez zmian.

Tw ps. „Henio” zmianę tę przyjął bez zastrzeżeń. Nadmieniam, że por. Wachowicz do obecnej chwili utrzymywał kontakt telefoniczny z tw ps. „Henio”.

ST. OF. WYDZIAŁU I BIURA „T”

KIEROWNIK SEKCJI I WYDZ. I

/Por. St. WACHOWICZ/

/Ppłk S. PENCONEK/

[Z-ca Naczelnika Wydz. I Biura „T” MSW

ppłk K. Puka]

– k. 243 Notatka służbowa ze spotkania z ko ps. Henio, Warszawa 10.09.1980 r., Tajne, Egz. poj.

W dniu 10.09 br. odbyłem spotkanie z ko ps. HENIO. Poruszono szereg zagadnień dotyczących naszej współpracy. Na 12 bm. umówiłem się na sprawdzenie stanu naszego kabla relacji PO- obiekt EUREKA (pomiar, przedzwonienie, sprawdzenie aktualności podłączeń).

Rozmawialiśmy również o aktualnej sytuacji społeczno-politycznej, o sytuacji w miejscu pracy w/wym., o kłopotach, trudnościach itp. Nadmieniam, że ko ps. „HENIO” jest mężem zaufania. Na zakończenie dokonałem wypłaty.

Insp. Wydz. I Dep. Techniki MSW

por. mgr Janusz Stradowski

k. 244 Charakterystyka ko tw ps. Henio, Warszawa 21.10.1980 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. poj.

Ko ps. „HENIO” od 20 lat angażowany jest przez Wydział I Dep. Techniki MSW do realizacji z obiektów krypt. „EUREKA” i krypt. „PROBLEMY”. Współpraca z w/wym. układa się dobrze, nie mam do niego żadnych zastrzeżeń. Zadania zlecane przez nas wykonuje szybko, zachowując zasady konspiracji. Zna przedmiot swojej pracy.

Jest skromnym, uczciwym obywatelem, człowiekiem lubianym w kolektywie. Przez wiele lat pełni w pracy funkcję męża zaufania. W dowód zaufania został wybrany delegatem na zjazd Związków Zawodowych Pracowników Hotelarstwa. Po zjeździe jest członkiem zarządu nowo powstałych w przedsiębiorstwie Niezal. Samorządnych Związków Zawodowych „Mazowsze”.

Prowadzi skromny tryb życia, sam wychowuje 17-letnią córkę.

Wynagradzany za współpracę jest kwotą 700 złotych miesięcznie, co stanowi dodatkową kwotę do skromnej pensji.

Insp. Wydz. I Dep. Techniki MSW

por. mgr Janusz STRADOWSKI

– k. 261 Zobowiązanie, Warszawa 27.04.1983 r.

Ja, niżej podpisany Henryk Budrewicz s. Stanisława zobowiązuję się do zachowania w ścisłej tajemnicy wszystkie wiadomości, z jakimi zapoznałem się w czasie współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w okresie 11.01.1961 r. do 27.04.1983 r.

Jednocześnie przyjmuję do wiadomości, że zostałem uprzedzony o odpowiedzialności karno-sądowej w wypadku ujawnienia jakichkolwiek wiadomości związanych z współpracą.

[parafa]

k. 262 Wniosek o zaniechanie współpracy z tw, Warszawa 25.04.1983 r., Tajne spec. znaczenia

Insp. Wydz. I Dep. Tech. kpt. S. Wachowicz /…/

K.O. „Henio” pozyskany został do współpracy w 1961 r. celem wykonywania zadań specjalnych po linii Wydziału I Dep. Techniki na terenie hotelu „Europejskiego”.

W trakcie długoletniej współpracy ko „Henio” dał się poznać od jak najlepszej strony, wykazując ogromne zaangażowanie i oddanie naszym celom. Polecenia nasze wykonywał zawsze chętnie i dokładnie, nie szczędząc własnego czasu.

Z uwagi na to, że w 1982 r. ko „Henio” został zwolniony z pracy w hotelu „Europejskim” i podjął pracę w instytucji, która nie jest w naszym zainteresowaniu, dalsza współpraca z nim stała się niecelowa.

W związku z powyższym wnoszę o wyeliminowanie go z dalszej współpracy i złożenia teczki personalnej w archiwum Biura „C”.

Proszę o decyzję w powyższej sprawie.

Jeśli Państwo nie doliczyli się wielu stron, to tak, coś tu jest nie w porządku. Przyznaję się do pominięcia dużego fragmentu teczki, dokładnie 244 kart z pokwitowaniami wynagrodzenia z lat współpracy.

Dariusz Fikus- życiorys nieoperacyjny

Kontynuuję temat jakości badań pracowników IPN na przykładzie doktoratu gdańskiego o dziennikarstwie warszawskim.

Jeśli mam wierzyć dokumentom zaprezentowanym w „Załamaniu”, to Dariusz Fikus odgrywał główną rolę w działaniach Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Natomiast wg przypisu ze strony 368 można wywnioskować, że funkcjonariusze SB w ogóle nie prowadzili żadnych działań operacyjnych wobec Ww. Sam biogram sprawia wrażenie przepisanego w wikipedii bądź innego leksykonu dziennikarstwa. W przypadku tak ważnej postaci historycznej (w okresie karnawału „S”) nie przypuszczam, aby nie zamówiono kwerendy osobowej, ale jej wyniki mogły się nie spodobać. Mnóstwo osób kandyduje do nagrody im. Fikusa. Ponieważ nie ufundowano nagrody im. Bratkowskiego, to autor nie wstydzi się wspomnieć, że Stefan Bratkowski to figurant sos krypt. Szmaragd na s. 66.

Tu wtrącę dygresję na temat robienia kariery w IPN. W 2005 r., po enuncjacjach na temat współpracy Fikusa z SB z wnioskiem o udostępnienie dokumentów wystąpiła rodzina. Treść dokumentów nie była sensacyjna, ale i tak nie spodobała się odbiorcom. Wymogli oni na pracowniku obsługi powtórne sprawdzenie zapisu w oryginale inwentarza sygn. I. Pracownik obsługi tak przejął się rozterkami rodziny, że wręcz występował jako ich pełnomocnik. W tamtym czasie obowiązywały surowe przepisy o tajemnicy państwowej, restrykcje obowiązywały nawet w prywatnych kontaktach między pracownikami archiwum, a pracownicy obsługi nie mieli dostępu do oryginałów zapisów ewidencyjnych. Mimo to przeforsowano przez pion ewidencji udostępnienie pracownikowi obsługi inwentarza, ale i tak wyszedł ze strefy bardzo niezadowolony. Jego inteligencja emocjonalna została po 2 latach nagrodzona stanowiskiem kierowniczym i jego staż na nim jest rekordowy.

Służba Bezpieczeństwa zajmowała się Dariuszem Fikusem dwukrotnie. Po raz pierwszy Ww. został zarejestrowany do nru 20362, w dniu 25.03.1967 r., przez funkcjonariusza Wydz. VII Dep. II MSW, w kategorii kand. i wyrejestrowany 25.05.1970 r. Materiały (teczka) trafiła do archiwum Biura „C” MSW z sygn. Ik, a zniszczono je 27.07.1983 r. Mikrofilm z tej teczki zniszczono w styczniu 1990 r. protokołem brakownia nr 113. To sprawę tego zapisu ujawniono w 2005 r. i nic więcej.

Po raz drugi Fikusa zarejestrowano do nru 64368, w dniu 6.03.1981 r., funkcjonariusz Wydz. XIV Dep. II MSW, w kategorii zab.

W dniu 26.02.1982 r. zmieniono kategorię rejestracji na kwest. krypt. Sekretarz.

W dniu 3.12.1983 r. zmieniono komórkę rejestrującą na Wydz. VII Dep. III MSW. Data zmiany nie jest pewna, cyfry są bardzo słabo czytelne, a zmiana jest tylko formalna, bo są to ci sami funkcjonariusze z tymi samymi zadaniami.

W 31.12.1988 r. wpisano zamianę kategorii na „KO” i zgodnie z Instrukcją odczytuję ten skrót jako „kontakt operacyjny”.

Kolejna zmiana (formalna) jednostki nastąpiła 10.01.1990 r. na Wydz. V DOKPP.

W dniu 22.03.1990 r., a więc bardzo późno, zrezygnowano z prowadzenia sprawy. Nie ma informacji o losach teczki. O ile wiem, nikt tych informacji dotychczas nikomu nie ujawniał.

W internecie sugerowano, że różne rzeczy mogą okazać się po ujawnieniu akt wojskowych. Nic takiego mi nie udostępniono i sądząc z okresu drugiej rejestracji, nic się już okazać nie może.

Pewne środowisko w i wokół IPN dąży do opisywania Służby Bezpieczeństwa jako tonącego okrętu z uciekającymi z niego szczurami. Domniemane werbunki Józefa Kuśmierka i Dariusza Fikusa do tej tezy nie pasują.

Cdn

Józef Kuśmierek sprawa wielokrotnie przebadana

Sprawa barwnej przeszłości Józefa Kuśmierka była w IPN przedmiotem badań kilku osób. Swoje wpisy umieścili w karcie kontrolnej teczki Kuśmierka: jeden pokrzywdzony (wniosek WK-4634/08), jeden pracownik IPN (MB), jedna dziennikarka z Czerska (MG) i jedna pisarka (JS). Efektów ich pracy nigdzie nie znalazłem. Za to w karcie brakuje wpisu pracownika IPN z Gdańska, który w swoim doktoracie wymieniał Kuśmierka wielokrotnie. W biogramie ze strony 237 nie zająknął się o rozpracowaniu i internowaniu Kuśmierka, ale o zatrudnieniu w wyborczej już tak. Nawet udział w Powstaniu Warszawskim (za 1944.pl) nie przebił się do pracownika IPN, a co dopiero…

– k. 4 Raport do Kierownika Wydziału Ochrony Rządu RP

Proszę uprzejmie o uwolnienie mię ze Służby Bezpieczeństwa Publicznego Wydziału Ochrony Rządów, ponieważ w najbliższym czasie będę uczęszczał na uniwersytet. Poza tym muszę uregulować swoje sprawy rodzinne i majątkowe.

funkcjonariusz WOR

Józef Kuśmierek

Warszawa 10 X 1945 roku

– k. 7 pismo do Kierownika Wydz. Personalnego, Warszawa 10.10.1945 r.

Skierowując do Waszej dyspozycji zbrojmistrza Wydziału Kuśmierka Józefa.

Przesyłam jego podanie i kompromitujące materiały. Kuśmierek jest członkiem PPR prowadzi propagandę przeciw demokracji, ironizuje na temat Rządu Rz. P. ubliża MO, prowadzi propagandę antysemicką, wypowiada się [za] koncepcją walki zbrojnej, przeciwstawia się ZSRR.

Materiał w danej sprawie został skierowany do MBP do Wydziału Specjalnego.

Kierownik

Wydziału Ochrony Rządu

Mjr Dolecki

– k. 23 pismo do Wydz. Personalnego KW PPR, Warszawa 7.02.1946 r.

W załączeniu przesyłamy legitymację partyjną Nr 2220 ob. KUŚMIERKA Józefa, który został zwolniony jako nienadający się do pracy w organach Bezpieczeństwa i zawiadamiamy o jego zachowaniu się niegodnym świadomego Peperowca.

Ob. Kuśmierek Józef wypowiadał się wobec kolegów w sposób ironiczny o demokracji ludowej, o roli partii demokratycznych w umacnianiu wpływów sowieckich na terenach Polski, krytykował politykę rolną Rządu RP, opowiadał anegdoty antyrządowe czy podrywał autorytet nie tylko partii, ale i Rządu RP.

KIEROWNIK WYDZIAŁU PERSONALNEGO MBP

/ O R E C H W A ppłk /

a co dopiero służba w strukturze bezpieczeństwa publicznego, która w IPN nie jest żadnym tematem. Biogram Kuśmierka sąsiaduje z biogramem Krzysztofa Wolickiego, u którego służbę w UB jednak wspomniano. Według Katalogu IPN służba Wolickiego trwała tylko kilkanaście dni więcej niż Kuśmierka. W Katalogu funkcjonariuszy IPN Kuśmierka też nie wymieniono, a więc te kilkanaście dni robi różnicę- nie wymieni cię pracownik IPN, ani w publikacji, ani w Katalogu IPN.

Dla kolejnych socjologów wchodzących w zawód zdradzam przepis na (ba)danie błyskawiczne: „członek” GL i AL po „wyzwoleniu” wstępuje do organów MO i UB; spotkałem tylko 1 (słownie: jeden) wyjątek z próby kilkutysięcznej.

Wracając do tematu przeszłości Józefa Kuśmierka najważniejsze informacje należy odtworzyć z zapisów ewidencyjnych. Po wieloletnim prowadzeniu na tego dziennikarza kwestionariusza ewidencyjnego mjr Kusztelak (służba z epizodem w wywiadzie) w dniu 4.01.1989 r. zmienił charakter rejestracji Kuśmierka na kontakt operacyjny ps. Prelegent, czyli- wg zapisów- zwerbował go na osobowe źródło informacji. Nie jest to wiadomość, która byłaby użyteczna w tym doktoracie, ale autor sam wywołał temat roku 1989 wspominając o zatrudnieniu Kuśmierka w wyborczej. Czy dla pracownika IPN mają znaczenie działania operacyjne SB wobec tej gazety? Jeśli nikt nie podał mu tego na kserokopii- nie mają.

A w kwestiach bieżących:

wyrok uznający Leszka Żebrowskiego za kłamcę lustracyjnego nie jest już prawomocny. Żebrowski przegrał w Sądzie Okręgowym i w Sądzie Apelacyjnym (II AKa 311/19), ale wygrał kasację przed Sądem Najwyższym w dniu 26.02.2021 r. i SA ma rozpatrzeć sprawę ponownie.

Miłośnikom teorii spiskowych pod rozwagę poddaję, że w tygodniku rybackim „biegły z IPN” informował, że wyrok na Żebrowskiego jest nieprawomocny. Ten numer tygodnika wyprzedzał datę wyroku o 11 dni. Przypadek?

Lista tw czechosłowackiej SB- StB

Ponieważ w Czechach dzieje się, to wspomóżmy ich w poszukiwaniu agentów (nie tylko GRU). Poniższa lista przechowywana była w Zbiorze zastrzeżonym, co oznacza, że Prezes IPN wysługiwał się nie tylko UOP, ale i czeskim służbom.

Tekst dot. doktoratu IPN o dziennikarzach- w najbliższym czasie.

[Wykaz tw StB]

TAJNE SPEC. ZNACZENIA

Egz. nr 2

1 T.w. „Prawda” z Usti n/L. – posiada dotarcie do Kazimierek Apolinarego, imię zakonne Zygmunt, zam. 05-170 Zakroczym. Gwardiana klasztoru Lisowskiego Honoriusza, imię zakonne Stanisław, zam. 21-100 Lubartów, ul. Lubelska /…/

2 T.w. „Horst” z Usti n/L. – posiada dotarcie do Mateskowicz, ojciec Benedyktyn, zam. Wonchock [sic], prowincjał zakonu cystersów.

3 T.w. „Pawlina” z Usti n/L. – posiada dotarcie na:

– klasztoru dominikańskiego w Warszawie,

– klasztoru dominikańskiego w Krakowie,

– klasztoru paulinów w Częstochowie.

4 T.w. „Karel” z Ostrawy – posiada dotarcie do:

– Zdzisława Szmidta zam. 02-382 Warszawa, ul. Grójecka /…/, profesor Uniwersytetu Katolickiego w Warszawie.

5 T.w. „Gabriel” z Cz. Budziej. – posiada dotarcie do:

– Gaisslekowej Ingulaty- przełożona klasztoru premonstratu w Krakowie i Częstochowie,

– Maidrena Jana, profesora teologii w Gdańsku.

6 T.w. „Malik” z Brna – posiada dotarcie do:

– /…/ w Krakowie.

7 T.w. „Kiman” z Bratysławy – posiada dotarcie do:

– klasztoru bernardynów w Krakowie.

8 T.w. „Lipowski” z Bańskiej Bystrzycy – dociera do:

– Szoltesa- duchownego kościoła rzymskokatolickiego zam. w Nowym Sączu

9 T.w. „Pitio” z Bańskiej Bystrzycy – dociera do:

– Osucha Jana, jezuity z Krakowa

– Zajkowskiego Mirosława, jezuity zam. w Warszawie na ul. Świętojańskiej nr 10.

10 T.w. „Hwiezda” z Koszyc – dociera do:

– Wawrczak Stefana, jezuity, kierownika punktu sprzedaży książek w klasztorze w Krakowie.

11 T.w. „Józef” z Koszyc – dociera do:

– Mydlarza Stanisława, duchowny rzym.-kat. w Krakowie,

– Gonczarka ze Stwirzawy.

12 T.w. „Piszta” z Koszyc – dociera do:

– Kowalskiego, ojciec zakonny z Częstochowy.

13 T.w. „Galis” z Koszyc – dociera do:

– Wawrczak Stefana, brata jezuitów, zam. Kraków, ul. Kopernika nr 26

14 T.w. „Czestny” z Koszyc – dociera do:

– Gajek Jana, biritanlista /fonet./ z Krakowa

15 T.w. „Władek” z Ostrawy – dociera do:

– Narzyńskiego Janusza, biskupa, zam. Warszawa, ul. 3 Maja /…/

– Busse Edwarda, proboszcza, zam. Zielona Góra ul. Żeromskiego /…/

– Terlik Tadeusza, konseniora, zam. Goleszów /…/

– Kubiczek Pawła, seniora, zam. Szczytno, ul. Warszawska nr /…/

Uwaga:

Dane te przekazał dnia 16.01.79 r. Naczelnik mjr Samek z Dep. X FMSW CSRS- do wykorzystania, a przede wszystkim dla opracowania zadań dla wymienionej agentury.

Tłumaczył: K. Banaś

Odbito 4 egz.

Egz. nr 1 W. I

Egz. nr 2 W. II

Egz. nr 3 W. III

Egz. nr 4 W. V

Druk.: K.G.- 0023/79

Zdzisław Morawski – na pomoc krajowej jednostce

Muszę Państwa lojalnie uprzedzić, że lekturze tego tekstu mogą się Państwo naprawdę załamać i to nie tylko dlatego, że pastwię się nad „Załamaniem na froncie ideologicznym”. Książka ta ma bardzo gorącą recenzję na stronie IPN:

https://ipn.gov.pl/pl/publikacje/ksiazki/13008,Zalamanie-na-froncie-ideologicznym-Stowarzyszenie-Dziennikarzy-Polskich-od-Sierp.html

według której autor doktoratu miał m.in. odpowiedzieć na pytania:

… Kim byli protagoniści nadający ton SDP, zarówno w kontekście zawodowych i politycznych biografii, środowiskowych afiliacji, jak i wyznawanej ideologii? … Co możemy powiedzieć o realnych relacjach między SDP a kluczowymi instytucjami władzy w PRL (partia i SB) z jednej strony, a zrodzoną po Sierpniu „Solidarnością” z drugiej?

W świetle poprzednich i poniższej wiadomości autor i recenzenci nie sprostali ogromowi materiału Służby Bezpieczeństwa o SDP (zalecałbym skromność i zajmowanie się gdańskim oddziałem SDP). Najlepszym przykładem przykracania materiału jest sposób potraktowania „wybitnej” postaci Zdzisława Morawskiego.

– k. 20 Notatka służbowa dot. ko „Carol”, Warszawa 28.01.1975 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. Nr 2

Zdzisław Morawski s. Tadeusza i Julii Lubomirskiej, ur. 11 stycznia 1927 r. /…/

I.

Wymieniony pochodzi z rodziny ziemiańskiej i jest spokrewniony z szeregiem odłamów polskiej arystokracji. przez okres okupacji zamieszkiwał w Małej Wsi. W tym czasie kończy szkołę średnią na tajnych kompletach. Po upaństwowieniu majątku rodzina „C” przenosi się do Grójca. We wrześniu 1945 r. „C” rozpoczyna studia na Uniwersytecie Warszawskim. W okresie studiów działał w Bratniej Pomocy Studentów UW. Studia kończy w 1949 roku.

W latach 1946- 1947 pracował dorywczo jako praktykant w kilku warszawskich redakcjach. W 1948 roku rozpoczął pracę w Polskiej Agencji Prasowej.

Pochodzenie „C” rzutowało na jego osobę, jednak od początku był lojalny wobec władz i ustroju PRL. Przez wiele lat pracował na zaufanie środowiska, w którym żył i pracował. Jego postawa spowodowała, że w 1962 roku po szeregu latach starania się został przyjęty do PZPR.

W 1965 roku wyjechał do Algieru jako stały korespondent PAP-u. W 1968 roku został akredytowany na tym samym statusie we Włoszech. Ponadto pełnił w PAP szereg odpowiedzialnych funkcji.

„C” oceniany jest za swoją pracę zawodową jako jeden z najzdolniejszych dziennikarzy. Cechuje go duża inteligencja, spostrzegawczość, łatwość nawiązywania kontaktów. Posiada dużo inwencji własnej.

Aktualnie „C” pełni funkcję zastępcy redaktora naczelnego Redakcji Zagranicznych PAP.

II.

„C” był dwukrotnie pozyskiwany do współpracy z Organami MSW /MBP/. Pierwszy raz w 1950 roku przez b. Dep. V do rozpracowywania środowiska dziennikarskiego. Podstawą werbunku była jego lojalność do władzy ludowej. Po krótkim okresie współpracy, gdy zorientował się, że osoba prowadząca go jest narodowości żydowskiej, odmówił dalszej współpracy zasłaniając się dziedziczną chorobą nerwową.

Ponownego werbunku dokonano w 1962 roku przez Dep. II MSW. Po sprecyzowaniu zainteresowań resortu chętnie i bez najmniejszych oporów wyraził zgodę na kontynuowanie współpracy. „C” zastrzegł jednocześnie, że chce, aby ten kontakt traktować jako wyraz jego postawy i obowiązku patriotycznego i nie nadawać mu zbyt konfidencjonalnego charakteru.

Za okres współpracy z Departamentem II MSW „C” oceniany był pozytywnie. Przekazał szereg interesujących informacji dot. m.innymi:

– dziennikarzy KK akredytowanych w Polsce;

– ocen sytuacji wewnątrz kraju;

– poszczególnych środowisk.

III.

W 1965 roku w związku z wyjazdem „C” do Algieru wyraził gotowość kontynuowania współpracy i realizowania zadań za granicą.

Podstawą współpracy z Dep. I było także poczucie obowiązku obywatelskiego i patriotyzmu. W trakcie współpracy przeszedł on cykl szkoleń dot. specyfiki pracy wywiadowczej. „C” wykazał duże zaangażowanie w pracy. Przekazał szereg informacji ocenionych pozytywnie, jak również wykazał inicjatywę w opracowywaniu osób.

W oparciu o dotychczasowe materiały nie stwierdzono, aby zaistniał fakt dekonspiracji „C” w środowisku pracy, rodzinnym i za granicą.

W toku współpracy nie stosowano stałych form wynagrodzenia. „C” otrzymywał zwrot poniesionych kosztów oraz okazjonalne premie.

Postawa „C” we współpracy z Departamentem I upoważnia do stwierdzenia, że jest on szczery i lojalny wobec resortu MSW, z którym wyraża gotowość współpracy na terenie kraju.

Opracował:

Ppor. Janisław KOSIOROWSKI

– k. 116 Postanowienie o zakończeniu i przekazaniu sprawy do archiwum Dep. I, Warszawa 4.11.1981 r., Tajne spec. znaczenia

/…/ Zdzisław MORAWSKI /…/ w związku z powrotem „MENONA” do kraju oraz decyzją Kierownictwa Departamentu I MSW przekazano w/wym. do dalszego prowadzenia do Wydziału XIV Dep. II MSW /ppłk W. Wilk/. Sprawę założono w dn. 20 września 1979 r. w Wydziale III Dep. I MSW w związku z wyjazdem w/wym. do Rzymu w charakterze korespondenta PAP. Całą dotychczasową współpracę z „MENONEM” /operacyjną i informacyjną/ należy ocenić pozytywnie. W trakcie współpracy z De. I MSW „M” przekazał szereg wartościowych informacji wykorzystanych na najwyższym rozdzielniku /KPR, kierownictwo MSW, Zarząd II Szt. Gen. WP, bratnie służby/. Od początku współpracy wykazywał dużą inicjatywę i zaangażowanie w realizowanie czynności rzutujących o końcowym efekcie na działalność operacyjną. Przekazał szereg naprowadzeń. Wykorzystywany był również w przedsięwzięciach inspiracyjnych i operacyjnych. Ponadto opracował szereg charakterystyk dostojników watykańskich, rządowych, polityków, przywódców i członków poszczególnych włoskich partii politycznych. /…/

– k. 118 Raport o podjecie kontaktu operacyjnego ze Zdzisławem Morawskim, Warszawa 20.09.1979 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. poj.

/…/ Realizację naszych zadań miała również miejsce podczas pobytu „M” we Włoszech w okresie 1968- 1974. W okresie współpracy z Dep. I „M” przeszedł cykl szkoleń dot. specyfiki pracy wywiadowczej.

„M” już w toku współpracy z Dep. II przekazał szereg interesujących ten pion informacji /…/ Stopień tajności uzyskiwanych materiałów był zróżnicowany: od tajnych do prasowych- wyprzedzających. Informacje zaś oceniane były jako wiarygodne i były potwierdzone zarówno przez inne źródła, jak i przez zaistniałe fakty. /…/

Od 1975 r. „M” wykorzystywany był przez Dep. III w charakterze konsultanta z racji pracy w obiekcie /PAP/ ochranianym przez w/wym. jednostkę. Przekazał w tym czasie szereg informacji operacyjnych i ocen dot. środowiska dziennikarskiego. Przekazywane informacje uzupełniał własnymi spostrzeżeniami z zachowaniem obiektywizmu.

Mł. Insp. Wydz. III Dep. I MSW

Ppor. M. Chojnowski

– k. 127 pismo do Z-cy Dyr. Dep. II MSW płka St. Gronieckiego, Warszawa 11.08.1981 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. nr 2

W nawiązaniu do Waszego pisma L.dz. ODM-00346/WW/81 z dn. 18 sierpnia br. dot. konsultanta ps. „CAROL” nr rej. 57145 uprzejmie informuję, iż ze względu na szczególny interes operacyjny wyrażamy zgodę na przekazanie Wam tej jednostki do dalszego prowadzenia.

Jednocześnie informuję, iż w/wym. wykorzystywany był przez nasz Departament w latach 1979- 1981 w czasie jego pracy oficjalnej w Rzymie. Ze zlecanych mu zadań wywiązywał się b. dobrze. W toku współpracy opartej na poczuciu obowiązku obywatelskiego i patriotyzmie „CAROLA” nie stosowano stałych form wynagradzania. „CAROL” otrzymywał zwrot poniesionych kosztów oraz okazjonalne premie.

Tryb i formę przekazania określą w drodze roboczych kontaktów zainteresowani oficerowie naszych Jednostek. O dacie powrotu „CAROLA” do kraju poinformujemy oddzielnie.

Z-CA DYREKTORA DEPARTAMENTU I MSW

Płk B. ZELEŃSKI

Odb. w 2 egz.

Egz. nr 1 – adresata

Egz. nr 2 – a/a

Opr. KL/JK

Powyższe dokumenty pochodzą z teczki J-7290, czyli Dep. I MSW o Morawskim do 1981r., zachowanej w mikrofilmie. Współpraca Morawskiego z SB trwała niemal 30 lat, aby to stwierdzić, trzeba wspomóc się zapisami ewidencyjnymi. Wg karty i dziennika rejestracyjnego, gdy Morawski nie przebywał służbowo za granicą (czyli nie był użyteczny dla wywiadu SB), to przejmowały go: Wydz. IV Dep. III MSW, Wydz. XIV Dep. II albo Wydz. VII Dep. III MSW (te dwa ostatnie, to w zasadzie ci sami funkcjonariusze). Dlatego ta teczka zawiera stosunkowo mało informacji o pracy Morawskiego w kraju, ale i tak nie ma ich gdzie indziej. Pracy Morawskiego w kraju nie można przecenić, o czym świadczy cytowane pismo k. 127- krajowa jednostka nie poradzi sobie bez niego, woła o pomoc, że tylko to źródło, tylko Morawski jest w stanie spacyfikować środowisko dziennikarskie.

A jak opisano Morawskiego w ww. wydawnictwie IPN? Z imienia i nazwiska Morawskiego wspomniano dwukrotnie jako naczelny „Życia Warszawy”, w zasadzie jako osobę bez znaczenia dla wydarzeń wokół SDP. Przy pierwszej wzmiance zamieszczono przypis z sensacyjną treścią:

„8 Zdzisław Morawski (ur. 1927)- dziennikarz. Żołnierz AK. Wieloletni pracownik PAP (od 1948 r.), także jako korespondent zagraniczny (1966- 1968- w Algierii, 1968- 1974, 1979- 1981, 1986- 1990 w Watykanie). Redaktor naczelny „Życia Warszawy” (1981- 1986). W związku z pracą korespondenta rejestrowany jako KO „Mides” przez Departament I MSW (AIPN, MSW 01746/5, Protokoły brakowania akt Departamentu I MSW, k. 183, dokument przekazany autorowi przez Sławomira Cenckiewicza).”

Jeśli samo Państwo nie doczytali, to wyjaśniam, że za sensację uważam:

przepisanie danych biograficzny (chyba z Wikipedii),

pominięcie informacji o agenturalnej przeszłości Morawskiego,

pominięcie informacji, że na temat Morawskiego zachowały się w zasobie IPN 2 teczki,

korzystanie ze świstka, mimo że z bardzo dobrym pochodzeniem- przecież IPN po to powstał, aby nie wyciągać z UOP pojedynczych kartek,

pracownik naukowy IPN, doktorant otwarcie przyznaje się, że nie zamawia kwerendy osobowej dot. osoby wymienianej w swojej pracy naukowej.

Nie byłem tak ustosunkowany w IPN, aby dr Cenckiewicz znosił mi pojedyncze świstki z archiwum. Musiałem wystąpić z Wnioskiem z 22.07.2015 r. o przeprowadzenie kwerendy osobowej dot. Zdzisława Morawskiego.

Autor doktoratu bez żenady podał w Indeksie kilkanaście pseudonimów ozi bez ich identyfikacji. Wśród nich znajdujemy „”Karol” TW (N.N.) 182, 513)”. Według drugiej, szczątkowo zachowanej teczki Dep. II MSW Morawski nosił (w kraju) właśnie ten pseudonim. Wg dokumentów z „Załamania” „Karol” obraca się w środowisku „Życia Warszawy” i ma pomóc w neutralizacji Stefana Bratkowskiego. To Morawski? Chyba tak. Na pewno nie wpadli na to absolwenci i pracownicy Uniwersytetu Gdańskiego.

Cdn

Zdzisław Sierpiński- pierwszy powstaniec warszawski

W nawiązaniu do poprzedniego tekstu, ujawniającego gdańską szkołę źródłoznawstwa, temat kontynuuję. Zdzisław Sierpiński to bardzo znana postać, jego potyczka z „nazistami” na Żoliborzu o włos wyprzedziła wybuch Powstania. Są dwa główne źródła, w których jego przeszłość opisano- źródło na stronie 1944.pl oraz wydany doktorat pt. „Załamanie na froncie ideologicznym”. Jeśli chodzi o biogram 1944.pl, niestety ma on związek większy z polonistyką niż z historią. Natomiast doktorat powstał w gdańskim IPN i jest to bardzo istotne dla wymowy publikacji. Sierpiński jest w nim wspomniany tylko raz, ale z multum informacji: jako przewodniczący Koła „Solidarności” w „Życiu Warszawy”, jako bezpartyjny i jako b. tw ps. Grudziński w latach 1963-1975, wyeliminowany wskutek stanowczej odmowy współpracy. Są to informacje z samego źródła, a Sierpiński nie występuje w przypisie źródłowym, co świadczy, że doktorant darował sobie przeanalizowanie zapisów ewidencyjnych SB albo co gorsza w ogóle nie wystąpił o kwerendę dot. Sierpińskiego.

Teczka „Grudzińskiego” nie zachowała się i jego dokonania z lat 1963-1975 trzeba zbierać z innych teczek; znalazłem go w trzech. Zacznę dokumentu z teczki sor „Emerytka”, do której Sierpiński został zwerbowany:

– k. 205 Doniesienie na temat redakcji „Ruchu Muzycznego”, Warszawa, dnia 5.XII.1963 r., Tajne, Egz. Nr 1

Pismo o ponad stuletnich tradycjach stale ukazuje się pod tym samym tytułem. Reaktywowane po wojnie w małym formacie i nakładzie. Następne ukazywało się w Krakowie. Decyzją komisji wydawniczej KC PZPR zdecydowano likwidację pisma, które nie spełniało wymogów nakładu, popularności i zasięgu wydawniczego. Na wniosek grupy krytyków muzycznych z Warszawy, proponującej, aby pismo ukazywało się w Warszawie, decyzją MKiSzt. Przeniesiono je do stolicy i przydzielono do WAiF. Tam ukazuje się od 1 lutego 1960 r. Skład redakcji pokrywa się w zasadzie z tymi, którzy zakładali pismo. Stosunkowo niewielka grupa ludzi należy do luźnych współpracowników, bo w Polsce w ogóle ilość piszących o muzyce nie przekracza osiemdziesięciu osób- w tym za poważne pozycje można liczyć nie więcej jak trzydzieści procent tej liczby. A oto skład redakcji i charakterystyka pracowników:

– Zygmunt Mycielski– b. ziemian [sic], pisze w prasie od przedwojny, najwybitniejsze pióro w Polsce. Wieloletni felietonista i esseista „Przeglądu Kulturalnego”. Przestał pisać w tym tygodniku po powrocie z Izraela, gdzie został zaproszony na koszt tego państwa, a następnie odmówiono mu prawa publikowania /decyzją red. Gottesmanna/ tych materiałów, ponieważ był to okres politycznej silnej współpracy z ZRA. W formie protestu zrezygnował z pisania w ogóle w tym piśmie.

Obecnie redaktor naczelny warszawskiego „Ruchu Muzycznego”. Przedtem również w kierownictwie redakcji krakowskiej. Bardzo wyrobiony politycznie, wielokrotny człowiek różnych komisji powoływanych przez Ministra Kultury, prezes Zw. Kompozytorów, laureat licznych nagród państwowych i zagranicznych. Obecnie jest to już człowiek stary i schorowany, którego aktywność maleje. Obowiązki jednak w piśmie spełnia jeszcze energicznie biorąc pełną odpowiedzialność za wszystko, co się w tej redakcji dzieje.

– Ludwik Jerzy Erhardt– wbrew pozorom, jakie stwarza podobieństwo nazwiska i imienia /są na ten temat plotki/ nie ma nic wspólnego z kanclerzem NRF. Ojciec wicedyrektor Teatru Wielkiego Opery i Baletu w budowie /z-ca dyr. Szyfmana/, stary działacz w środowisku aktorskim. Matka tłumaczka z języka czeskiego jest- o ile wiem- z pochodzenia Czeszką. Erhardt pełni obowiązki z-cy naczelnego redaktora, a zaczął przed paru laty jako sekretarz redakcji. Wybitna indywidualność, świetne pióro, najzdolniejszy wśród piszącej młodzieży. Mimo młodego wieku ma za sobą już bardzo ciekawą książkę wydaną przez PWM i pozycję na rynku dziennikarskim zbliżoną do Mycielskiego, Waldorffa, Kisielewskiego, czyli tzw. „wielkiej trójki” /czasami do tej grupy zaliczany jest również Jarosław Iwaszkiewicz, piszący również o muzyce od czasu do czasu/. Erhardt jest niewątpliwie kandydatem na przyszłego redaktora naczelnego pisma. Wiele pisze i wykonuje zlecone prace dla wielu instytucji. Żona jest reżyserem teatralnym, na razie jeszcze pracującym dorywczo raczej w miastach prowincjonalnych: Białystok, Koszalin i inne. Erhardt wykazuje się dużą trzeźwością polityczną, co się objawia między innymi również w sposobie redagowania pisma.

– Jan Grzybowski– sekretarz redakcji. Wzór dokładności i pracowitości. Jest cennym nabytkiem dla redakcji. Trudno coś o nim bliżej powiedzieć. Pracuje jak mrówka, po pracy idzie do domu i nie udziela się towarzysko. Tu na marginesie trzeba dodać, że cała grupa pracowników „Ruchu” nie żyje ze sobą w specjalnie bliskich stosunkach towarzyskich. Może to sprawia fakt, że wszyscy się kilka razy w tygodniu i tak spotykają, jak nie w redakcji w dzień, to wieczorem na koncertach w filharmonii lub operze.

– Leszek Terpiłowski– trudno coś bliżej powiedzieć: ostatnio wyraźnie widać gwałtowną poprawę sytuacji finansowej. Przeprowadził się z Warszawy do domu jednorodzinnego pod Warszawą. Przestał pisać w gazetach i „Ruchu” przeszedł raczej na większe prace typu pisania komedii muzycznych i książek oraz różnych opracowań do programów dla instytucji muzycznych. Pełni obowiązki, również od niedawna, w Poznaniu jako dramaturg w Operze Poznańskiej, zaproszony tam przez swojego przyjaciela dyr. Roberta Satanowskiego. Ostatnio Terpiłowski mało pokazuje się w „RM”, nie widuje się go na koncertach, bywa tylko na tzw. wielkich wydarzeniach muzycznych. Na własną prośbę zrezygnował ze współpracy z „Ekspressem Wieczornym”.

– Bohdan Pociej– niewiele można powiedzieć. Na pewno wybitne pióro i znawca, doskonały muzyk dawnej i najnowszej [sic]. Bardzo trudny z nim kontakt, ponieważ się potwornie jąka, co sprawia, że unikają go rozmówcy. Kontakty z nim tylko w „RM” i na koncertach bardzo luźne.

– Hilary Krzysztofiak– grafik, redaktor graficzny pisma. Malarz. Wystawiał wiele na wystawach obrazów, scenograf. Pochodzi ze Śląska. Żona dziennikarka w „Walce Młodych” lub „Sztandarze Młodych”. Dokładnie nie wiem.

– Tadeusz Kaczyński– obecnie przebywa na stypendium we Francji. Wraca w styczniu 1964 r. Dobrze pisze, indywidualność trochę zeskorupiała, jest przykładem nudnego muzykologa, pryncypialny, zasadniczy. Bardzo dobry i solidny pracownik, którego głównymi bazami jest „RM” i „Sztandar Młodych”, gdzie pisuje tygodniowe recenzje.

– Zdzisław Sierpiński– odmienny typ pracownika od wszystkich pozostałych. Raczej dziennikarz niż krytyk muzyczny i publicysta. Pracuje w prasie od 19 lat /najpierw w „Dzienniku Zachodnim”, potem od r. 1947 w „Życiu Warszawy”/. Zajmuje się specjalnie zagadnieniami organizacyjnymi życia muzycznego w Polsce. Jedyny piszący o muzyce na etacie w piśmie codziennym. W „RM” specjalnie się nie udziela, chociaż początkowo był inicjatorem założenia pisma w Warszawie i najaktywniejszym pracownikiem przy organizacji pisma na początku.

– Józef Kański– pisuje, poza „RM”, w „Trybunie Ludu”. To mu daje specjalne przywileje. Jest mimo młodego wieku członkiem komisji przydziału nagród państwowych Ministra Kultury i Szt., członkiem Zw. Kompozytorów, członkiem zarz. SPAM. Bardzo często wyjeżdża za granicę wykorzystując dawane mu przez MKiSzt. Możliwości. Są to zaproszenia, jakie nadsyłają do Polski bez wskazania, kto ma przyjechać. Wtedy zwykle jedzie Kański. Pisze bardzo fachowo, ale nudno. Jednak wysokiej klasy fachowiec operowy. Jest autorem wielu /ok. 600/ audycji operowych w radio, gdzie również pracuje. Pisuje również czasami do prasy zagranicznej. Charakterystyczne cechy osobiste: umiejętność nawiązywania kontaktów z ludźmi, ma olbrzymie znajomości w tzw. świecie muzycznym i środowisku artystycznym. Zna wszystkie wysoko postawione osobistości z Min. Kultury i wydziału kultury KC. Ma umiejętność okrążenia wokół nich i tym samym zwracania na siebie uwagi. Określany jest jednak w środowisku jako typ karierowicza. Potworna gaduła i glinda- ale mówi zawsze z sensem, tylko za długo i za nudno. Ma znakomite rozczepienie uwagi. Morze [sic] trzy rzeczy robić na raz: pisać artykuł słuchając jakiejś konferencji i jednocześnie brać udział w obradach i rozmowach, jakie się toczą obok niego siedzących.

Żona- dziennikarka, pisująca w „Trybunie Ludu” i „RM”, gdzie ją bardzo forsował Kański, beztalencie, umysłowość prymitywna, ale duży spryt i też umiejętność nawiązywania kontaktów z ludźmi. O niej też się mówi: brzydka, głupia, ale sprytna. Kański od czasu do czasu koncertuje jako pianista w filharmoniach w różnych miastach Polski. Grał również raz w Filharmonii Narodowej. Jest niewątpliwie i w tej dziedzinie utalentowanym wykonawcą, co ma tym większy walor, że przecież jego główna pozycja to fakt, że jest krytykiem muzycznym. Nie prowadzi życia towarzyskiego, przynajmniej w grupie najbliższych kolegów. Raz lub dwa razy do roku wyprawia imieniny i żony i wtedy są tam wszyscy: od oficjeli, przez kolegów, profesorów konserwatorium, stare ciotki i wujkowie, najbliższa rodzina.

Ma rodzinę za granicą: chyba Londyn i Holandia. W obu tych krajach bywał już kilka razy i zawsze opowiadał, że zatrzymywał się u rodziny i gdyby nie jej pomoc byłoby krucho z finansami. W Anglii /Londyn/ przebywał czas dłuższy na stypendium Tow. im. F. Chopina. Do Holandii wyjeżdża co roku na Holandfestiwal. Ostatnio był we Włoszech na festiwalu w Palermo razem z Józefem PATKOWSKIM z radia. Był to wyjazd na zaproszenie organizatorów, przydzielony Kańskiemu przez MKiSzt. Po powrocie zorganizował towarzyskie przyjęcie dla kilku kolegów z „RM” oraz zaproszonych gości z „Pagartu” i swoich znajomych artystów ze studiów.

Obok tych stałych współpracowników „RM” istnieje grupa bliżej, chociaż luźno z tym pismem współpracujących.

Bogdan Pilarski– sylwetka bardzo nieprzyjemna i nieciekawa. Obecnie przebywa za granicą /USA/ na stypendium, ale jeździ po całej prawie Europie, jak dochodzą wieści od artystów, kompozytorów i dyrygentów, którzy go w różnych krajach spotykają. Kański widział go na przykład na festiwalu w Palermo. Kaczyński spotkał go w Paryżu. Czasami przychodzą do „RM” kartki od niego z innych krajów. Miał przykrości w czasie poprzedniego wyjazdu do Moskwy na stypendium. Wbrew sprzeciwowi władz, chciał jechać do Gruzji i udał się tam, co skończyło się odwołaniem go ze Zw. Radzieckiego. Mimo to wkrótce pojechał na stypendium do USA. Skrajny awangardzista, jako człowiek mało inteligentny, chociaż dużo wie z muzyki i wiele na ten temat pisze, ale zawsze w wąskim widzeniu skrajnej awangardy.

Jan Weber – najwybitniejszy krytyki muzyczny w Polsce. Poziom na skalę europejską. Maniak na punkcie wykonawstwa. Tym żyje od świtu do świtu. Siedzi w radio i stale tylko słucha taśm i płyt albo robi sobie przesłuchania w domu, lub siedzi na koncercie. Natura trochę Cygana. Dziwak. Ma stałe trudności z niezałatwionymi formalnościami- jak typowy artysta. To się okazuje, że nie ma zameldowania, to znów, że z wojskiem nie dopełnił jakichś formalności itd. Miał wyjechać na stypendium amerykańskie do USA, ale chyba też przez brak umiejętności i możliwości zebrania wszystkich potrzebnych papierów- nic z tego nie wyszło. Kontaktuje się dość często z ambasadą USA, zapraszany tam w związku z wizytami amerykańskich artystów oraz organizacją festiwalu filmów muzycznych, który robił wespół z Filharmonią Narodową.

„Grudziński”

Informacja:

Doniesienie jest pierwszym od chwili pozyskania do współpracy t.w. ps. „Grudziński”. Zawiera dane dot. środowiska muzycznego skupionego w redakcji „Ruch Muzyczny”, ze szczególnym uwzględnieniem figuranta sprawy krypt. „Emerytka” Józefa K.

Uzupełniając doniesienie w części odnoszącej się do Józefa K. dodaję, że jego etatowym zatrudnieniem jest praca w redakcji „Ruch Muz.”, gdzie zajmuje stanowisko kierownika działu oporowego [sic]. Ponadto pracuje jeszcze w Radio, dla którego opracowuje różne audycje o charakterze muzycznym, głównie audycje operowe oraz w redakcji „Trybuny Ludu”. W tej ostatniej redakcji Józef K. pracuje nieetatowo, opłacany jest na zasadzie wierszówek. Tak samo wygląda angaż jego żony w tej redakcji /chodzi o Teresę Grabowską/. Łączne zarobki Józefa K. w stosunku miesięcznym wyrażają się kwotą około 6000 zł.

Józef K. obok funkcji piastowanych w różnych komisjach wymienionych w doniesieniu jest również członkiem Komisji Zamówień Kompozytorskich przy Min. Kultury i Sztuki. Łącznie traktując Józef K. posiada bardzo wpływową pozycję w środowisku twórczym.

Z doniesienia t.w. „Grudziński” oraz na podstawie jego ustnej relacji należy dopatrywać się, że Józef K. jest szczególnie wysoko notowany w Ministerstwie Kultury i Sztuki oraz w Wydziale Kultury KC.

W jednym lub drugim wypadku jest usilnie przez kogoś popierany. Ma to wyraz głównie przy typowaniu do określonych ciał reprezentatywnych lub przy wyjazdach za granicę. Charakterystycznym jest, że w sprawach wyjazdów za granicę nie często bywa nadsyłane zaproszenie na nazwisko konkretnej osoby, lecz kierowane do Ministerstwa Kultury i Sztuki celem wytypowania. W tych przypadkach najczęściej korzysta Józef K.

Omawiany ostatnio dostał mieszkanie przydzielone mu decyzją Ministra Galińskiego z puli Urzędu Rady Ministrów. Do mieszkania tego przeprowadził się w końcu miesiąca listopada br.

W rozmowie z t.w. „Grudziński”- Józef K. chwalił się, że w domu, w którym dostał mieszkanie, mieszkają „same fisze”, co można zaobserwować po luksusowych samochodach, jakie stoją przed domem.

Józef K. mówił to przy okazji omawiania sprawy telefonu prywatnego. Józef K. aktualnie telefonu nie posiada. Dom, w którym zamieszkał, jest nowy i brak jest jeszcze w tej chwili kabla.

Właśnie wówczas mówił, że na pewno w najbliższym czasie będzie miał telefon, gdyż nie on sam jest tym zainteresowany, aby przeciągnięto kabel telefoniczny.

Odnośnie żony Józefa K.- Teresy Grabowskiej t.w. podał, ze znana mu jest jako kobieta z temperamentem, która prawdopodobnie byłaby podatna do wyżycia się erotycznego poza małżeństwem.

Pewne propozycje miał z jej strony także t.w. „Grudziński”, lecz z nich nie skorzystał. [dopisek- Wykorzystać ten pkt przez innego tw]

T.w. „Grudziński” w najbliższym czasie odwiedzi Józefa K. prywatnie w jego domu. Okazją będzie przyjęcie, jakie Józef K. organizuje w związku z otrzymaniem mieszkania. Obok nowego miejsca zamieszkania mieszka kuzynka t.w. „Grudziński”. Sytuację tę t.w. wykorzysta w celu zacieśnienia kontaktów z Józefem K. na płaszczyźnie towarzyskiej. Kuzynka będzie czasem służyła jako kamuflaż wizyt „Grudzińskiego” u „K”.

Doniesienie odbierałem od t.w. „Grudziński” w czasie trzeciej z rzędu rozmowy z nim. Nadal, jak poprzednio, zachowuje się bardzo poprawnie wobec organów Służby Bezpieczeństwa. W sposobie zachowania się wobec postawienia przed nim propozycji współpracy nie zaobserwowałem zmian.

W granicach możliwości przyjmuje on na siebie obowiązek przyjścia nam z pomocą w sprawie rozeznania Józefa K. Sądzę, że stopniowo będzie można z pełnym powodzeniem wykorzystać „Grudzińskiego” również do zagadnienia penetracji w środowisku twórczym, a ściślej dziennikarskim.

Zadanie

T.w. „Grudziński” otrzymał zadanie:

1 Ustalić kontakty Józefa K. na płaszczyźnie towarzyskiej oraz zawodowej wykraczające poza „RM”.

2 Zacieśnić kontakt towarzyski z Józefem K. oraz jego żoną.

Przedsięwzięcia:

Doniesienie wykorzystać w sprawie.

Odb. w 2 egz.

Egz. Nr 1 sprawa „Emerytka”

Egz. Nr 2 teczka pracy t.w.

Druk. M-ka/2467

St. Ofic. Operac. Wydziału II

/ M. J A S A K /

Bardzo obszernie i bardzo konkretnie, w tym również informacje o zwyczajach seksualnych, przydatne do kombinacji operacyjnych. Również w teczce Zygmunta Mycielskiego przechowywany jest obszerny donos „Grudzińskiego”:

– Doniesienie ze słów tw „Grudziński” w mieszkaniu tw, Warszawa, dnia 23.XI.1966 r., Tajne, Egz. Nr 2

Mycielskiego Zygmunta znam od kilkunastu lat z tytułu wspólnej pracy w dwutygodniku pt. „Ruch Muzyczny”. Nie jest to oczywiście znajomość z rzędu tych, jakie utrzymuje z wieloma znanymi dziennikarzami, muzykami i krytykami muzycznymi, gdyż dzieli nas różnica wieku, ale znajomość, która upoważnia mnie do stwierdzenia, że jesteśmy w dobrej komitywie.

Mówiąc na temat Mycielskiego należy uwzględnić przede wszystkim fakt, że jest on jedną z tych osób, które miały wyjątkową możliwość ukończenia sławnej szkoły kompozycji prowadzonej przez NADIE BOULANGER w Paryżu. Sam fakt ukończenia tej szkoły stawia adepta niemal na piedestale wszelkich wartości muzycznych – a Mycielski oprócz tego ma talent zarówno jako kompozytor jak i pisarz.

… dalej, pobyt w tej szkole umożliwił mu zawarcie przyjaźni z wieloma wybitnymi postaciami świata muzycznego. Stąd np. Mycielski nie ma żadnych, ale to żadnych problemów, jeżeli znajdzie się we Francji, Anglii, Niemczech czy Stanach Zjednoczon. To jest pierwszy i chyba najważniejszy moment w jego karierze. Drugim są powiązania międzynarodowe z wieloma pederastami, których jednym z haseł jest wzajemna pomoc, a trzecim fakt posiadania tytułu hrabiowskiego. Tytuł ten w wielu wypadkach umożliwia mu wejście tam, gdzie wielu ludzi niemal nigdy się nie dostanie.

Moje sympatie dla Mycielskiego ograniczają się raczej do uznania jego dużej kultury osobistej, umiejętności współżycia z ludźmi i podziwu dla talentu zarówno kompozytora jak i pisarza, i krytyka.

Nie sądzę jednak, aby było właściwe, że człowiek ten – choć niewątpliwie jest wybitną postacią – miesza się w sprawy kultury i to jakimiś mafijnymi drogami nawet wtedy, gdy go nikt do tego nie upoważnia. Czyniąc to jednak powoduje się przekonaniem, że ma rację, a to na pewno częściowo usprawiedliwia. Zresztą jeżeli nawet jest … do naszej rzeczywistości, to też nie powinno dziwić, gdyż całe dziesiątki lat pracowały na ukształtowanie się jego mentalności.

Zadziwiające jest jednak to, że on jako człowiek sławny, mogący się o wiele lepiej urządzić za granicą, powrócił po wyzwoleniu do kraju i rozpoczął pracę w bardzo trudnych warunkach zajmując się ustawianiem życia muzycznego. Bazując na tym, co powiedziałem, uważam, że obiektywna ocena tego człowieka nie jest na pewno sprawą prostą, szczególnie wtedy, gdy będzie chcieli bardzo obiektywnie przyjrzeć mu się uwzględniając wszystkie za i przeciw.

Co do jednego jestem pewien już w tej chwili, a mianowicie, że entuzjastą socjalizmu na pewno nie jest.

Jak już wspomniałem, Mycielski od czasu do czasu bywa za granicą w sprawach związanych z muzyką. Ostatnio np. brał udział w konkursie muzycznym organizowanym w Monaco przez Ks. ..niers. Kompozycja Mycielskiego na tym konkursie zajęła pierwsze miejsce. Czy rzeczywiście była najlepsza – trudno powiedzieć – była jednak dobra. Wysokość nagrody była raczej podyktowana faktem, że tytuł szlachecki i duże jak to się mówi plecy.

Mniej więcej w tym samym czasie tj. pod koniec 1965 roku podróżował po Związku Radzieckim, gdzie zajmował się sprawami tzw. muzyki awangardowej. Chciał po prostu dowiedzieć się, jak te sprawy wyglądają na tamtym terenie, ewentualnie przedstawić nasze osiągnięcia na tym odcinku. Spotkał się podobno z dużymi trudnościami już w momencie nawiązywania kontaktów z przedstawicielami radzieckiego świata muzycznego. Po prostu tamtejsze władze pozwalały mu rozmawiać tylko z ludźmi do tego wytypowanymi. Podczas rozmowy ze mną na ten temat Mycielski wspominał, że w Związku Radzieckim ma jakiegoś krewnego. Krewny ten jest profesorem fizyki w jednym z instytutów naukowo-badawczych Moskwy. Także kontaktował się z nim, ale z tego powodu miał później jakieś nieprzyjemności. Dokładnie jednak nie wypytywałem się, o co dokładnie chodziło.

Odnośnie jego kontaktów w kraju i zagranicą trudno mówić podczas jednego spotkania, gdyż musiałbym wymienić co najmniej setkę różnych nazwisk.

INFORMACJA

Powyższe doniesienie odebrano od tw. w związku z przygotowaniem odpowiedzi na pismo dla Wydziału Ogólnego Departamentu II.

PRZEDSIĘWZIĘCIA

Doniesienie zostanie przekazane Wydziałowi III tut. Komendy, który interesuje się Mycielskim jako przyszłym figurantem sprawy.

Odb. w 1-ch egz.

Egz. Nr 1 Wydz. III

Egz. Nr 2 a/a St. Oficer Operacyjny Wydziału II

Opr. J- VII.

[podpis]

ppor. Wielgo J.

W mieszkaniu tw tzn. że po trzech latach współpracy bardzo się zaprzyjaźnili i SB-ek dojeżdżał aż na ul. Barcicką. Również w teczce Ludwika Erhardta znajduję się dokument ze współpracy „Grudzińskiego”, ale stanowi wyciąg z pierwszego dokumentu, więc go nie powtarzam. Według mojej orientacji sprawa „Ruchu Muzycznego” została opisana w niszowym wydawnictwie IPN i została tam opisana współpraca L. Erhardta, jednak wiadomości z tego artykułu do wikipedii się nie przebiły.

Jeśli chodzi o lata 1963-1975 należy jeszcze wspomnieć o jednej informacji z zapisów ewidencyjnych. 19.12.1973 r. na karcie EO-4-C/63 odnotowano, że „Grudziński” to źródło wartościowe i sprawdzone. Czy z takiego źródła można zrezygnować w sytuacji „załamania na froncie”? Ze służb nie wychodzi się nigdy?

Śmiem twierdzić, że z „pomocy” Sierpińskiego nie zrezygnowano. Wielotomowa sprawa obiektowa „Grota” na stowarzyszenie dziennikarskie prowadzona była w latach 1980-1986. Z indeksu wydanego doktoratu wynika, że autor nie zidentyfikował kilkunastu osobowych źródeł informacji. Lata temu wykazałem, że po prostu nie próbował ustalić, kto kryje się za cytowanymi pseudonimami na przykładzie prof. Bogdana Michalskiego. W wydanym doktoracie nie zaprezentował żadnych własnych ustaleń o Sierpińskim, a tego dziennikarza zarejestrowali funkcjonariusze „dziennikarskiej” komórki MSW w okresie 28.10.1981- 25.03.1983 r. i w okresie 25.07.1985- 28.08.1989 r., obydwa razy w kategorii zabezpieczenie.

Kategoria „zabezpieczenie” należy do najbardziej kłopotliwych dla badaczy, wbrew temu co widnieje w „Słowniku” na stronie IPN (myślałem, że poprawili Rozpracowanie Operacyjne po kilkunastu latach wprowadzania w błąd). Wypracowałem sobie schemat na podstawie zachowanych teczek „zabezpieczenia”: jeśli zabezpieczenie prowadzone trwało do 2 lat, to oznacza, że nie zdecydowano się na sprawę operacyjną, ani na werbunek; jeśli jednak trwało ono dłużej, to może oznaczać, że doszło do skutecznego werbunku, a przypuszczenie to graniczy z pewnością. Z akt wynika także, że funkcjonariusze „od dziennikarzy” po werbunku zapominali zmienić kategorię rejestracji w Biurze „C” MSW, idąc za przykładem Dep. I i Biura Studiów.

Mam dobry przykład tego zjawiska. Nie mam wątpliwości co do współpracy z SB jednego z najważniejszych funkcjonariuszy komercyjnej telewizji. Mimo prestiżowej pracy w resortowych dzieciach tego funkcjonariusza nie wspomniano ani razu. Według zapisów ewidencyjnych PA (jak dalej będę nazywał funkcjonariusza) 26.07.1983 r. został zarejestrowany przez wywiad MSW, a 19.03.1985 r. przez kontrwywiad MSW. Obydwa okresy w kategorii zabezpieczenie. PA wyrejestrowano 7.02.1990 r. Żadna z dwóch teczek nie zachowała się. W okresie rejestracji PA pracował jako korespondent zagraniczny. Czy naprawdę sądzą Państwo, że przez ponad 6 lat SB obserwowało PA i na nic się nie zdecydowało?

Wracając do Sierpińskiego, to z ww. życiorysów nie wynika, aby prowadził działalność opozycyjną lub negatywnie zweryfikowano go w stanie wojennym, mimo że działał w „Solidarności”. Zatem należało analizować działalność i dokumenty SB pod kątem tego, że jednak wrócił do współpracy z SB. Niestety, autor uczył się w gdańskiej szkole dokumentu i wg niego Sierpiński żadnej roli w karnawale SDP nie odegrał.

Cdn

Prof. T. Łepkowski- dlaczego wiki to marne źródło

Na jakość informacji podawanych w wolnej encyklopedii utyskiwałem wielokrotnie. Nie spodziewałem się jednak, że źródłem „niedomówień” stanie się praca prof. Cenckiewicza. Prof. Łepkowski cieszy się obszernym biogram na wiki i wspomniano tam o jego opozycyjnej działalności w PRL, a w przypisie powołano się na pracę prof. Cenckiewicza. Rzeczywiście, „Oczami bezpieki” zawiera precyzyjne i jednoznaczne informacje na temat działalności prof. Łepkowskiego i autor nawet powołał się na sygnaturę archiwalną, ale tylko jedną. Wskazana teczka zawiera zbiór biogramów wielu postaci ze środowiska nauki, kultury i sztuki, wg mojej orientacji w ogóle nie zawiera informacji operacyjnych. Natomiast prowadzona na mój wniosek kwerenda osobowa dot. Tadeusza Łepkowskiego wykazała w IPN tylko 7 (słownie: siedem) sygnatur materiałów archiwalnych.

Zapytałem prof. Cenckiewicza o użytą metodę badawczą, ale, jak się wszyscy spodziewali, odpowiedzi nie otrzymałem. Sądzę, że od powstania biogramu prof. Łepkowskiego w „Oczami bezpieki” należy datować powstanie gdańsko-krakowskiej szkoły dziejów najnowszych i ten temat będzie tu jeszcze obecny.

Według udostępnionych zapisów ewidencyjnych bezpieka zajmowała się prof. Łepkowskim w latach 1963- 1976 i w latach 1985- 1989. Do tego drugiego okresu teczka się nie zachowała, więc streszczę, że 24.03.1985 r. nn funkcjonariusz Wydz. III Dep. III MSW (od nauki) zarejestrował Ww. w kategorii zabezpieczenie. W dniu 10.12.1985 r. kategorię rejestracji zmieniono na SOR „Latynos”, a więc w ciągu 9 miesięcy doniesiono SB o wrogiej i niebezpiecznej działalności Ww. Na pewno używano osobowych i technicznych źródeł informacji. Po kilkunastu miesiącach prowadzenia intensywnej inwigilacji obniżono rangę rejestracji na „kwestionariusz ewidencyjny”, a 27.02.1989 r. z prowadzenia sprawy zrezygnowano, więc teczka do Biura „C” MSW nie trafiła. Może być przechowywana w „skrzyni posagowej” ostatniego prowadzącego SB-eka, na podobieństwo szafy Kiszczaka, Lesiaka czy Mochejskiego, trzeba po nią zrobić wycieczkę na Mokotów.

W postaci mikrofilmu zachowała się teczka z pierwszego okresu „opieki” SB nad prof. Łepkowskim, a jej sygnaturę można było znaleźć nawet na tzw. liście Wildsteina. O ile się dowiedziałem, nie było chętnych do jej wzmiankowania, mimo że tylu znakomitych badaczy pracuje przy projekcie „Partia komunistyczna w systemie władzy w Polsce 1944-1989”. Nie badałem, przy jakich projektach pracował w IPN prof. Cenckiewicz.

Teczka jest mała objętościowo, w wyborze dokumentów pominąłem 2 donosy oraz dokumenty dot. działalności politycznej prof. Łepkowskiego do 1963 r., chociaż to wdzięczny temat do badań.

– k. 8 Notatka służbowa z rozmowy z doc. drem T. Łepkowskim, Warszawa 10.09.1963 r., Tajne, Egz. nr 1

Z rozmowy z w/w na uwagę zasługują następujące stwierdzenia odnośnie środowiska historyków. Według rozmowy charakterystyczną postawą wzmiankowanego środowiska jako całości i poszczególnych jednostek jest postawa wyczekiwania na rezultaty narady w Wydziale Nauki KC PZPR, która po kilku przesunięciach terminu ma odbyć się w grudniu br. Narada ta ma dotyczyć sytuacji w naukach humanistycznych. Ł. uważa, że w dalszym ciągu wśród historyków jest bardzo silna tendencja uciekania od okresów historii najnowszej w bardziej „bezpieczne” okresy, jak historia 18 czy 19 wieku. Sądzi, że ta tendencja będzie jeszcze bardziej wzrastać, uwarunkowane to jest szeregiem przyczyn. Jedna z nich sprowadza się do tego, że istnieje daleko posunięta ostrożność średniej kadry naukowej, wykształconej już w PRL, która wykazuje małą prężność twórczą i minimalną inicjatywę w kierunku nowych badań. Ciekawsze postulaty i chyba najbardziej cenne w tym zakresie wysuwa starsza kadra naukowa, która jednakowoż nie jest badawczo z tym okresem związana i politycznie niezaangażowana po stronie ideologii marksistowskiej, mimo iż większość spośród niej należy do partii.

Odnośnie zjazdu historyków interlokutor stwierdził, że zasadnicze obrady rozpoczną się 13 bm., a zakończy 15 bm. Dnie 12 i 16 bm. przeznaczone będą na specjalistyczne obrady w wąskich grupach, których będzie kilkadziesiąt nie będą one miały tej wagi, co zasadnicze obrady, które będą toczyć się w trzech zasadniczych grupach:

I-sza wokół kultury kultury średniowiecza, wygłoszonych zostanie kilka referatów, zasadniczy wygłosi prof. Gieysztor.

II-a wokół problematyki powstania styczniowego, kilka referatów, zasadniczy wygłosi prof. Kieniewicz. Rozmówca będzie brał udział w tej grupie.

III-cia wokół historii PRL, kilka referatów, zasadniczy wygłoszą docenci Cz. Madajczyk z Warszawy i H. Zieliński z Wrocławia.

Ł. uważa, że największe dyskusje toczyć się będą w II-giej grupie, w niej też spodziewany jest największy udział zaproszonych gości zagranicznych. Sądzi on, że prezesem PTH nadal zostanie prof. Herbst, cieszący się jego zdaniem bardzo dużą popularnością w regionalnych kołach PTH i faktycznie dużej klasy naukowiec.

Ł. nie jest zorientowany, jakie są reperkusje wśród historyków odnośnie XIII Plenum KC, gdyż przez okres wakacyjny był nieobecny w Warszawie, a po przyjeździe chorował, lecz sądzi, że dużo na ten temat będzie mowy w kuluarach zjazdu.

W toku rozmowy dr Ł. zasygnalizował, że praca Pracowni Historii PRL nie jest postawiona na należytym poziomie. Jego zdaniem, prócz obiektywnych przyczyn, które to powodują, istotną przyczyną jest jej obsada personalna np. prof. Arnold jest na pewno dobrym mediewistą, ale do pracy w tym zakładzie chyba się nie nadaje. Kierownik jej doc. Rączka jest człowiekiem chwiejnym, o nieokreślonym bliżej stanowisku, nie mający własnego zdania.

W sprawie wyjazdów na stypendia zagraniczne Ł. wyrażał pogląd, że w zasadzie dobór kandydatów jest dobry i właściwy, chociaż zdarzają się i tu wypadki występowania człowieka, który, jedzie tylko dlatego, że taki wyjazd jest atrakcyjny i zwykle tematy badań takiego kandydata podawane przy staraniach o wyjazd są czasem śmieszne.

Ze względu na to, że Ł. był bardzo zajęty pisaniem referatu na obrady swej sekcji (struktur społecznych), szerzej poruszanych tematów nie [rozwijał]. Uzgodniliśmy, po zjeździe zadzwonię do Ł. i wtedy porozmawiamy szczegółowiej na interesujące mnie tematy oraz że przekaże on mnie swe uwagi i spostrzeżenia odnośnie samego zjazdu tak od strony merytorycznej, jak i politycznej.

Rozmowę z Ł. przeprowadziłem w dn. 10.IX br. w godz. 11.10- 12.00 w jego mieszkaniu po uprzednim telefonicznym umówieniu się.

Uwagi:

Odniosłem wrażenie, że dr Ł. jest bardzo pozytywnie ustosunkowany do nas. Rozmawiał bez żadnych oporów, mimochodem zaznaczył, że jest członkiem partii i od kilku lat członkiem egzekutywy Komitetu Zakł. jakby chcąc tym podkreślić swoje stanowisko i rozproszyć moje ewentualne obiekcje. Chętnie zgodził się na następną rozmowę, zaznaczając tylko, że czasem jest niedysponowany z uwagi na chorobę (kamienie żółciowe). Uważam, że kontakt z w/w na płaszczyźnie partyjnej da nam bardzo dużo od strony informacyjno-poznawczej Instytutu Historii, a przede wszystkim o poszczególnych prac. nauk.

Of. Oper. Wydz. IV Dep. III-go

Budzikowski

– k. 23 Notatka służbowa z rozmowy z kp Ł, Warszawa 25.01.1965 r., Tajne, Egz. nr 1

Rozmowa z kp. „Ł” dot. jego pobytu na stypendium VI sekcji „Ecole Pratique” [sic] w Paryżu. Kp. „Ł” w rozmowie przeprowadzonej przed wyjazdem na stypendium przekazałem pewne zalecenia ogólne dot. struktury i obsady personalnej VI sekcji, uwag i spostrzeżeń na temat środowisk grupujących się wokół tej placówki oraz na temat postawy i zachowania się polskich stypendystów.

Na wstępie rozmowy „Ł” oświadczył, że uwagi jego nie będą zbyt obszerne z uwagi na to, że wszelkie plany i zamierzenia pokrzyżowało mu zachorowanie na żółtaczkę- po miesiącu pobytu w Paryżu, czego finałem było odtransportowanie go z końcem października ub. roku do Warszawy.

Z uwag „Ł” dot. obsady personalnej VI sekcji na uwagę zasługuje stwierdzenie, iż zaobserwować można utworzenie się jak gdyby dwóch po cichu zwalczających się obozów, na czele których stoją: szef VI sekcji prof. Braudel i z drugiej strony od niedawna wykładający na VI sekcji prof. Sorbony Pontale. Pontale jest w wieku około 50 lat, na Sorbonie wykłada historię cywilizacji. Na VI sekcji prowadzi on również wykłady i seminaria z tej dziedziny. Pontale nie dorównuje Braudelowi pod względem dorobku naukowego i nie posiada błyskotliwości umysłu Braudela, lecz zyskuje sobie uznanie za swój bezpośredni i serdeczny stosunek do seminarzystów i stypendystów. Charakterystyczną rzeczą jest to, że skupił on na swych seminariach prawie że samych Słowian, z których część to emigranci. Portale ne ma tak rozległych kontaktów międzynarodowych jak Braudel, ale „Ł” słyszał, że przedsiębrał kroki celem wyjazdu do kilku krajów a między innymi miał wyjechać z początkiem br. do USA- cele wyjazdu nie są „Ł” znane. W Polsce przebywał on przypuszczalnie tylko jeden raz. „Ł” był umówiony z Portalem, lecz spotkanie nie doszło do skutku ze względu na chorobę „Ł”. Jak dowiedział się „Ł”, sekretarką Portala była przez jakiś czas niejaka Turska, z wykształcenia przypuszczalnie historyk sztuki, która do Francji przyjechała w odwiedziny do krewnych i pozostała tam mając zamiar studiować na VI sekcji, w tej chwili stara się ona usilnie o uzyskanie stypendium i możliwość robienia doktoratu na VI sekcji. W kraju ma ona matkę w podeszłym wieku. Do chwili wyjazdu „Ł” z Francji stypendium VI sekcji Turska nie otrzymała. Jak zauważył „Ł”, rzeczą charakterystyczną jest zmalenie wpływów Hellera, a właściwie jego zainteresowań stypendystami z obozu socjalistycznego. Zwrócili również na to uwagę inni polscy stypendyści, będący nie po raz pierwszy na stypendium VI sekcji. „Ł” i kilku innych polskich stypendystów wiedząc o tym, że Heller lubiał, gdy stypendyści zaraz po przyjeździe przychodzili do niego, uczynili to. Heller tą wizytą nie był zachwycony, powiedział kilka zdawkowych zdań, w ogóle o nic nie pytając, czego nie omieszkał czynić uprzednio. Wydawał się być czymś przygnębiony. Spośród Polaków na stypendium w tym okresie czasu przebywali prof. Ryszka, docent Turlejska, dr Andrzej Grabski, docent Paweł Czartoryski, dr Henryk Hinz, dr Anna Żarnowska. Dr A. Żarnowska jest żoną dra Janusza Żarnowskiego pracującego w Instytucie Historii PAN, ona pracuje na Uniwersytecie Warszawskim. Swym wyjazdem na stypendium VI sekcji była bardzo przejęta. „Ł” sądzi tak po rozmowach z nią przed wyjazdem w kraju i po przyjeździe w Paryżu. Po przyjeździe do Paryża Ż. była bardzo zdenerwowana, jak oświadczyła „Ł”, zdenerwowanie jej wypływało z dwóch rzeczy, po pierwsze: późnym wydaniem paszportu i faktem rozmowy z nią przez prac. MSW tuż przed wyjazdem. Jak relacjonowała „Ł”, na kilkanaście dni przed wyjazdem zadzwonił do niej osobnik przedstawiający się za prac. MSW z prośbą o rozmowę, po wyrażeniu przez nią zgody i dojściu rozmowy do skutku osobnik ten rozmawiał w taki sposób, że nie wiedziała ona, czego od niej chce, co ponoć miało ją najbardziej wyprowadzić z równowagi. Oświadczyła ona do „Ł” w rozmowie, że jeśli MSW ma do niej jakieś zastrzeżenia, to mogło jej nie wydawać zezwolenia na wyjazd, a nie szykanować jej najpierw zwłoką w wydaniu paszportu, a następnie rozmową z różnymi ostrzeżeniami pod jej adresem.

Jeśli chodzi o kontakty z wykładowcami VI sekcji, to najaktywniejszy pod tym względem był dr Andrzej Grabski, który rozmawiał z prof. prof. Braudelem, Mandru, Romano, bardzo często przebywał w towarzystwie niejakiego Szyszmana- osobnika zam. w Paryżu od kilkunastu lat, przed tym zamieszkałego w Polsce. Szyszman posiada ponoć jakieś dożywotnie stypendium francuskiego ministra kultury czy też informacji, bardzo często go można spotkać w siedzibie VI sekcji lub też w którejś z bibliotek. Bardzo chętnie nawiązuje kontakty z polskimi stypendystami zapraszając na kawę, ułatwia kontakty z księgarniami polskimi w Paryżu „Libellą i księgarnią Lima. „Ł” wiadomo jest, że Szyszman był kilkakrotnie z Grabskim i prof. Ryszką w tych księgarniach. Rzeczą charakterystyczną jest to, że Grabski po kilku tygodniach pobytu na VI sekcji dostał stosunkowo wysoką zapomogę na zakup książek. „Ł” zna Grabskiego od kilku lat, charakteryzując go powiedział, że jest on dość zdolnym historykiem i może zrobić dużą karierę w tej dyscyplinie naukowej. Pod względem politycznym dała się zauważyć duża ewolucja Grabskiego na lewo. Przed tym Grabski stale podkreślał, że pochodzi ze starej dobrej rodziny endeckiej. Jak zauważył „Ł”, związek z tradycją endecką dawał się odczuć nie tylko przez więzy krwi, ale również przez uzewnętrznione poglądy polityczne. Grabski pracuje w Zakładzie Historiografii Instytutu Historii PAN, mieszka stale w Łodzi. Pobyt jego we Francji ma trwać około roku. Prócz Grabskiego bardzo żywe kontakty z wykładowcami VI sekcji utrzymywał prof. F. Ryszka. „Ł” wiadomo jest, że Ryszka rozmawiał z Romano, Mandru i Braudelem, tematyka rozmów „Ł” nie jest znana. Ryszka spotkał się również w Paryżu z prof. Jerzym Langrodem, cel spotkania „Ł” nie jest znany.

W Paryżu „Ł” spotkał również dra Jerzego Gąssowskiego adiunkta na Uniwersytecie Warszawskim i w Instytucie Historii Kultury Materialnej- archeologa z wykształcenia. Gąssowski we Francji bawił już od kilku miesięcy, wespół z grupą innych archeologów prowadził prace wykopaliskowe na południu Francji. Pobyt tej grupy we Francji trwał do końca sierpnia, po czym wszyscy inni jej uczestnicy powrócili do kraju, pozostał tylko na własną rękę dr Gąssowski. „Ł” nie wie, w jaki sposób Gąssowski załatwił sobie sprawę przedłużenia ważności pobytu, faktem jest, że pobyt przedłużył sobie o kilka tygodni i do kraju wrócił najprawdopodobniej z początkiem listopada. Pytany przez „Ł” o cel pobytu w Paryżu Gąssowski odpowiadał, ze zbiera materiały do pracy habilitacyjnej, tymczasem ani „Ł”, ani też inni polscy stypendyści nie widzieli go w żadnej poważnej bibliotece naukowej. Indagowany w żartobliwy sposób przez grupę polskich stypendystów o powyższe Gąssowski zmieszał się i oświadczył, że bywa w takich bibliotekach, do których nie chodzą. Po tej rozmowie w ostentacyjny sposób pokazał się w jednej z bibliotek, a niezauważony przez „Ł” zaczepił go i powiedział „a widzisz, że jestem i pracuję”. Charakterystycznym było, że Gąssowski stale posiadał dużo pieniędzy, gdy wszyscy inni odczuwali ich brak, czasem nie mogąc sobie pozwolić na kawę. Gąssowski stale zapraszał kilka osób na wino i kawę i, jak mówił do „Ł”, nosił się z myślą kupienia samochodu. Jak wiadomo jest „Ł”, samochód taki istotnie przywiózł. Będąc w Paryżu Gąssowski ciągle wyjeżdżał gdzieś poza teren tego miasta. Zwierzał się „Ł”, że chce wyjechać na prace wykopaliskowe do Meksyku, a ponieważ Polska nie prowadzi tam takich prac, zamierza to uczynić za pośrednictwem uczonych USA i sfinalizować swój wyjazd z ekipą jakiegoś Uniwersytetu lub placówki naukowej z USA. Ponoć nawiązał już potrzebne w tym celu kontakty, wyjazd jego byłby sfinansowany przez którąś z licznych fundacji z terenu USA. Oświadczył przy tym, że wyjazd jego trwałby przynajmniej rok. Na pytanie, jak załatwi sprawę swej ewentualnej nieobecności na UW i w PAN, gdzie posiada etaty, odpowiedział, że to dla niego nie przedstawia większej trudności. „Ł” wiadomo jest, że Gąssowski dość często wyjeżdżał w ubiegłych latach na Zachód, prawie z każdego takiego wojażu przywoził samochód. „Ł” określił go jako człowieka niezwykle sprytnego, obrotnego i dość ciekawego. Mimo jednak kilkuletniej znajomości /lecz sporadycznej/ „Ł” poza tym nic na jego temat nie może powiedzieć. Uważa, że jako naukowiec Gąssowski jest dość zdolny, posiada przy tym nieprzeciętną „żyłkę” do robienia interesów. „Ł” sądzi, że przewyższa on pod tym względem dr. T. Rosłanowskiego IHKM, który przecież, gdy przebywał w Paryżu rozwinął formalną wymianę handlową między Polską a Francją w postaci wysyłania na różne adresy w Warszawie i nie tylko olbrzymiej ilości paczek, które zawierały towary „chodliwe” w Polsce, a z kolei jego rodzina w Warszawie /chodzi o rodzinę dr Rosłanowskiego/ wysyłała na jego adres i inne podane przez niego takie same ilości paczek zawierających towary z Polski- poszukiwane we Francji. Rosłanowski wsławił się jeszcze tym, że w sposób nachalny nawiązał we Francji różne kontakty przedstawiając swą rzekomo trudną sytuację, „żebrał” i wyłudzał od wielu osób różnego rodzaju „datki” nie wyłączając datków pieniężnych. „Ł” na następne spotkanie dostarczy wykaz osób, które w sposób bliższy mogą scharakteryzować „handlowo-żebraczą” działalność Rosłanowskiego.

Z osób kręcących się wokół polskich stypendystów uwagę „Ł” zwrócił niejaki Jerzy Friedman z wykształcenia socjolog, w wieku około 50 lat. Jest on przypuszczalnie polskim Żydem, we Francji przebywa od lat powojennych, przed wojną mieszkał najprawdopodobniej w Łodzi. Jest on bardzo uczynny w stosunku do polskich stypendystów, dość często zaprasza ich do siebie do domu. Bardzo często przebywa w bibliotece i w innych pomieszczeniach VI sekcji, szukając tylko okazji do nawiązania kontaktu. „Ł” nie zdołał się dowiedzieć nic poza tym bliższego na jego temat ze względu na chorobę. Postara się na jego temat porozmawiać z kolegami, którzy się z nim zetknęli bliżej.

„Ł” w Paryżu spotkał się również ze swą b. koleżanką z Instytutu- Rymszyną, która dwa lata temu wyszła za mąż za Francuza i w 1963 r. wyjechała na stałe do Francji. R. pracuje kontraktowo w jakiejś bibliotece i stara się o otrzymanie stypendium „Ecole…” celem napisania pracy doktorskiej.

Z toku rozmowy zaindagowałem „Ł”, czy był na otwartym zebraniu partyjnym Wydz. I PAN, na co „Ł” odpowiedział, że był obecny, lecz nie na całym zebraniu, tylko na informacji tow. Kraśki i pierwszych 4-rech głosach w dyskusji,a mianowicie dra Bachracha, dra dra Eilstein z WSNS, doc. Najdus z Instytutu Historii i Siekierskiej b. pracownicy Polskiego Radia. Wszystkie te głosy były bardzo krytyczne i w niedwuznaczny sposób były skierowane przeciw polityce partii przede wszystkim w dziedzinie ideologii i kultury. Bachrach w swym wystąpieniu zaatakował najpierw używanie terminu „rewizjonizm”, by przejść następnie do charakteryzowania sytuacji w środowiskach inteligenckich, sytuację tę określił jako stan permanentnie pogłębiającej się depresji, której najdobitniejszym wyrazem jest list „34” i sprawa Wańkowicza i Millera. Jak określał „Ł”, Bachrach jest dobrym mówcą, mówił bardzo sugestywnie i przekonywującą.

Eilstein mówiła bardzo mętnie, w wywodzie swym poruszała życie ideowe partii stwierdzając, że na tym polu obserwuje się kompletny bezwład. Poruszyła sprawę wolności słowa, informacji i propagandy, stwierdzając w dłuższym wywodzie, że nie ma wolności słowa, propaganda jest bezwartościowa, informacja jest mylna i nieprawdziwa, jak w przypadku odejścia Chruszczowa i dlatego ludzie, aby się dowiedzieć coś [sic], muszą słuchać „Wolnej Europy”. Wystąpienie jej, mimo iż chaotyczne, było b. zjadliwe pod adresem władz partyjnych.

Najdus na wstępie zajęła się sprawą sytuacji w międzynarodowym ruchu robotniczym dochodząc w konkluzji do stwierdzenia, że jedyną myślącą partią jest Włoska Partia Komunistyczna. Następnie Najdus przeszła do sprawy młodzieży stwierdzając, że młodzież wychowana jest niewłaściwie, w wyniku czego wśród młodzieży nie ma zaangażowania w życie kraju, dominującą postawą jest indyferentyzm i strach oraz czołobitność przed tymi, co zajmują jakieś stanowisko. W końcowej fazie w ostrych słowach zaatakowano tygodnik „Kulturę” i redaktora naczelnego tegoż czasopisma Wilhelmiego określając go „agentem” zdolnym tylko do wykonywania rozkazów. Zaoponowała przeciwko stwierdzeniu tow. Kraśki, że „Kultura” reprezentuje poważny poziom, konkludując, że jest to pismo nie do czytania. Z tego punktu widzenia niewłaściwym było zlikwidowanie „Przeglądu Kulturalnego” i „Nowej Kultury”, które reprezentowały powyższy poziom. Parę słów poświęciła polityce wydawniczej stwierdzając, że wydaje się pozycje mało wartościowe, a nie wydaje się rzeczy cennych. Siekierska gross swego wystąpienia poświęciła sprawie Wańkowicza i polityce wydawniczej, która jej zdaniem popiera wydawanie „bubli”. Całości jej wystąpienia „Ł” nie słyszał, gdyż ze względu na złe samopoczucie opuścił salę udając się do domu. Jak zaznaczył, prawie we wszystkich wystąpieniach były mniej lub wyraźne wycieczki pod adresem tow. Kraśki, który jego zdaniem zachowywał się bardzo godnie i rozsądnie. Przemówienia wymienionych dyskutantów były kilkakrotnie oklaskiwane.

Następne spotkanie z „Ł” wstępnie ustalone zostało na połowę lutego.

Ofic. Oper. Wydz. IV Dep. III MSW

/ L. Budzikowski /

Odbito 2 egz.

k. 29 Notatka służbowa z rozmowy z kp „Ł” 6.04.1965 r., Warszawa 10.04.1965 r., Tajne, Egz. Nr 2

Z całokształtu rozmowy z kp. „Ł” na uwagę zasługują następujące momenty dot. opinii środowiska naukowo-historycznego odnośnie sprawy Modzelewskiego, Kuronia, Hassa i innych.

W środowisku tym uważa się, że sprawa ta przez partię pod względem politycznym zostanie przegrana tak, jak przegrana została sprawa Wańkowicza. Uważa się, że sprawa ta jest dopiero początkiem trudności, jakie zacznie mieć partia z młodzieży i ze średnim pokoleniem. Rozmówcy „Ł”- prof. Kula, docent Leśkiewiczowa, prof. Zieliński z Wrocławia, dr J. Jedlicki, dr Marek Drozdowski i inni podkreślali, że sprawa ta nie jest przypadkową, wynikła ona na bazie trudności ekonomicznych i niezadowolenia klasy robotniczej z warunków materialnych, których poprawę ciągle się obiecywało, a które nigdy nie zostały zrealizowane. Podkreślano również brak umiejętności polityczno-taktycznych kierowników życia partyjnego i państwowego, którzy nie umieją pokierować w odpowiedni sposób życiem politycznym, lecz starają się metodami policyjnymi rozwiązywać problemy polityczne. Zwracano uwagę na to, że tow. Gomułka, który doszedł do władzy na fali szerokiego upolitycznienia społeczeństwa, stara się to społeczeństwo maksymalnie odpolityczniać. Plena partii poświęcone są sprawom może istotnym, ale drobnostkowym i zdaniem rozmówców „Ł” robią tylko złą krew i doprowadzają ludzi do szewskiej pasji. Wyrażano się, że kierownicy życia partyjnego stali się zinstytucjonalizowanymi jednostkami i pod tym względem się zestarzeli, chociaż wiekiem nie są starzy. Brak jest dopływu do kierownictwa partyjnego nowych ludzi.

Przypuszcza się, że za Kuroniem i Modzelewskim stoją inne osoby i że działalność ich w jakiś sposób była inspirowana. Podkreśla się, że mimo iż program napisany przez nich jest sam w sobie nielogiczny z uwagi na to, że są tam stwierdzenia zaczerpnięte z socjalizmu utopijnego marksizmu, trockizmu itp., to jednak jest w nim zawartych szereg słusznych rzeczy- podkreślał to przede wszystkim w rozmowie z „Ł” Marian Drozdowski, lecz, jakie to są rzeczy słuszne, bliżej nie precyzował.

Powszechne zdziwienie w środowisku historyków wzbudziło aresztowanie Ludwika Hassa, nikt nie wie, za co został aresztowany. Aresztowanie jego nie jest łączone ze sprawą Kuronia i Modzelewskiego. Z tytułu jego aresztowania wyrażane jest współczucie nad jego losem z uwagi na to, że pół życia przesiedział w więzieniach. Przypomina się, że do sanacyjnego więzienia wpakowali go towarzysze z KPP za poglądy trockistowskie, za to samo siedział również na Syberii w ZSRR. Mówi się, że Hass i Rosen-Zawadzki to są osobnicy znani z tego, że nie umieją trzymać języka za zębami i wiadomo jest, że Hass nie krył się ze swymi poglądami trockistowskimi i jeśli nie złamały go dotychczasowe „odsiadki” to i obecne represje go nie złamią. Poglądy trockistowskie w wydaniu Hassa uważane były za jego „hobby”.

Wśród rozmówców „Ł” były również osoby, które uważały, że Kuronia i Modzelewskiego należało aresztować, gdyż działalność ich wykraczała poza przyjęte normy partyjne i bezczynność władz, w tym wypadku by ich tylko rozzuchwalała.

W całej rozmowie kp. „Ł” przedstawionych opinii nie utożsamiał personalnie, mimo iż niektórych swych rozmówców wymienił z nazwiska. Pogląd na tę sprawę wyrażony przez niego w rozmowie ma odzwierciedlać opinię środowiska historyków. Dało się wyczuć, że „Ł” z tym poglądem solidaryzuje się.

Kp. „Ł” zastrzegał się, że opinia ta może być nieadekwatna z uwagi na słabe zorientowanie środowiska w meritum sprawy i poglądów grupy Kuronia i Modzelewskiego. Niewiele osób widziało dokumenty napisane przez tę grupę, a jeszcze mniej się z nimi zapoznało. Zainteresowanie tą sprawą jest ogromne, a z uwagi na znikomą ilość osób kompetentnych mogących dać rzetelną informację o niej powstają poglądy i opinie częstokroć uproszczone i zwulgaryzowane. Poza tym „Ł” oznajmił mi, że w swym środowisku naukowym cieszy się on opinią „dzierżymordy” tak, że poszczególne osoby niezbyt szeroko rozmawiają z nim na en temat.

Z innych poruszonych spraw kp. „Ł” uzupełnił swą informację dot. J. Friedmana stwierdzając, że jest on znanym profesorem socjologii na VI sekcji. We Francji przebywa przypuszczalnie gdzieś od 40 lat, jest Żydem urodzonym w Polsce. Friedman zna raczej słabo język polski, natomiast dużo lepiej zna go jego żona. Oboje oni utrzymują żywe kontakty ze stypendystami polskimi i dość często zapraszają ich do siebie do domu. Tak Friedman, jak i jego żona są w wieku około 60 lat.

Jeśli chodzi o osobnika nazwiskiem Szyszman, to jest on z pochodzenia Karaimem, a z zawodu orientalistą, zna on doskonale język polski. We Francji przebywa przypuszczalnie od roku 1939, liczy również około 60 lat. W rozmowach mocno podkreśla, że jest Karaimem z pochodzenia, a nie Żydem. Jest bardzo uczynnym w stosunku do polskich stypendystów ułatwiając im nawiązanie różnych kontaktów. Żyje z jakiegoś drobnego stypendium francuskiej Akademii Nauk, często go można spotkać w siedzibie VI sekcji lub w którejś z bibliotek. „Ł” przypuszcza, że ma on jakieś kontakty naukowe z polskimi orientalistami. Sądzi on, że dużo więcej na temat wym. osobników mógłby powiedzieć dr A. Grabski zaznaczając, że powrócił on już z Francji.

„Ł” zorientowany jest, że do Instytutu Historii mają przyjechać wykładowcy VI sekcji na czele z prof. Romano, lecz nie przypuszcza on, żeby był w jakiś sposób zaangażowany w związku z ich przyjazdem, być może, że dojdzie do spotkania „Ł” z Romano na płaszczyźnie prywatnej, a wtedy „Ł” będzie mógł coś więcej powiedzieć na temat jego pobytu. Przypuszcza on, że Romano będzie się raczej kontaktował z górą Instytutu Historii i Wydz. I PAN z uwagi na to, że jako prawa ręka prof. Braudela będzie miał chyba szerokie pełnomocnictwo w kwestiach stypendialnych.

Następne spotkanie z „Ł” wstępnie zostało uzgodnione na koniec kwietnia.

Ofic. Oper. Wydz. IV Dep. III MSW

/ L. Budzikowski /

Odbito 2 egz.

– k. 35 Notatka służbowa ze spotkania z kp. ps. „Ł”, Warszawa 31.03.1966 r., Tajne, Egz. r 1

W trakcie spotkania z kp. „Ł” omówione zostały sprawy sytuacji w naukach historycznych tak pod względem naukowym, jak i kadrowym ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji w działach historii najnowszej.

Zdaniem „Ł” najsilniejszym ośrodkiem historycznym w Polsce tak pod względem kadrowym, jak i naukowym jest Warszawa. Przy czym na pozycji tej nie zaważa ośrodek PAN-owski, jakim jest Instytut Historii, lecz przodujący pozycją ośrodka warszawskiego determinuje inne ośrodki jak Zakład Historii Partii przy KC PZPR, Wojskowy Instytut Historyczny, Wydział Historyczny UW i Wojskowej Akademii Politycznej. Inne ośrodki jak Kraków, Lublin, Gdańsk i Toruń, Wrocław-Opole, nie odgrywają prawie żadnej roli. Prowadzą one badania naukowe nad historią nowożytną-powszechną i Polski, ale w zasadzie ograniczają się do badań regionalnych, przy czym nie są to badania kompleksowe, lecz wycinkowo-przyczynkarskie. Tak, że chcąc określić stan badań i ocenić sytuację w najnowszych działach historii za probierz oceny należy wziąć ośrodek warszawski. Sytuacja w tym ośrodku według „Ł” jest bardzo złożona, przy czym złożoność ta tkwi nie w sprawach warsztatowych- metodologicznych pracy, gdyż sytuacja na tym odcinku jest jasna, nikt z historyków starych ani młodych nie pisze swych prac z punktu widzenia metodologii tradycyjnej, lecz stosuje z większym lub mniejszym powodzeniem metodologię marksistowską- złożoność tkwi zdaniem „Ł” w niuansach i odcieniach politycznych postaw poszczególnych badaczy, a tym samym politycznej wymowie ich prac, które z reguły nie są wyrażone w generaliach, lecz w szczegółach. Zabarwienia politycznych postaw, mimo że są częstokroć bardzo mało zindywidualizowane rzutują jednak na dezintegrację warszawskiego środowiska historyków, które zdaniem „Ł” należy podzie[li]ć na trzy zasadnicze grupy, pierwsza to Zakład Historii Partii przy KC PZPR i niektórzy naukowcy z WSNS, druga to agendy Instytutu Historii PAN i katedry historii najnowszej UW oraz trzecia to Wojskowy Instytut Historyczny WAP. Te umowne grupy mają swój własny profil badawczo-naukowy z uwagi na instytucje, przy których są uplasowane, lecz jednocześnie istnieje między nimi ścisła współzależność, nie ma natomiast ścisłej współpracy. Pomiędzy tymi ośrodkami, a szczególnie Zakładem Historii Partii, a ośrodkiem PAN-owskim istnieje cichy a zarazem b. mocny antagonizm datujący się jeszcze od lat pięćdziesiątych . O czołowych organizatorach, badaczach Zakładu Historii Partii jak: prof. Kowalski, docent Tych, dr Góra- utarło się powiedzenie „fałszerze historii” i koniunkturaliści bez żadnej etyki zawodowej, zdaniem „Ł” powiedzenie to nie jest bezzasadne, gdyż w ich pracach typu popularno-naukowego, propagandowego przede wszystkim, a nawet i naukowego było dużo przeinaczeń typu faktologicznego i źródłowego /chodzi o przeinaczenie, a nawet zmienianie cytatów z dzieł R. Luksemburg, Dzierżyńskiego, Lenina o Dzierżyńskim i Stalinie itp./. W tym kontekście trzeba rozpatrywać wybuchające czasem lawinowo dyskusje i polemiki, jak pomiędzy Kerstenową i Górą na temat osadnictwa polskiego na ziemiach zachodnich po zakończeniu wojny i sytuacji panującej na tych ziemiach. W ocenie Góry brzmi ona b. optymistycznie, z czym Kerstenowa się nie zgadza, czy też polemikę pomiędzy Żarnowskim a Rapaportem na temat PPS i jej roli w okresie początkowym pierwszej niepodległości. Dyskusji tych jest więcej. Zawarte w nich są poniekąd postulaty pod adresem czynników politycznych celem zelżenia cenzury i ograniczenia do istotnie ważnych rzeczy- tematyki „tabu”. Gdyż rzeczy stanowiące „tabu” są i tak znane w gronie specjalistów, a z uwagi na nadawaną rangę „owocu zakazanego” są bardziej chwytliwe wśród niespecjalistów. Zdaniem „Ł” problem jest niezwykle trudny, gdyż w grę wchodzą sprawy polityczne i ich wymowa niezbyt odległego okresu czasu oraz etyka zawodowa, o której chyba nie bez szczególnej intencji mówił podczas ubiegłorocznej dyskusji w redakcji „Współczesność” prof. Manteuffel. Z uwagi na to prace, które się publikuje w zakresie historii najnowszej są pracami typu przyczynkarskiego i marginesowego. W instytucjach zajmujących się tą problematyką prowadzi się z reguły prace gromadzenia, katalogowania i opracowywania źródeł. Takie zadanie postawił swemu zakładowi zmarły niedawno prof. Płoski i takie zadanie realizuje się w zasadzie w innych placówkach. Z publikacji ukazujących się można wyciągnąć wniosek odnośnie pewnych tendencji i niuansów w politycznym nastawieniu i tak, zdaniem „Ł”, ze środowiska WIH-u wychodzą tendencje jakiejś formy rehabilitacji polityki endecji i pewnego rodzaju wybielania sytuacji ekonomicznej w okresie sanacyjnym, a szczególnie sytuacji w wojsku w tym okresie- wszystko to jest bardzo lekko zabarwione niemniej uchwytne i ma miejsce na podłożu tradycji „krzepy” narodowej. Ze środowiska PAN-owskouniwersyteckiego wychodzą tendencje ukazania czołowej roli PPS w polskim ruchu robotniczym, a w środowisku Zakładu Historii Partii można zaobserwować duże lawiranctwo i brak sprecyzowanej myśli przewodniej. Zaobserwować to można zdaniem „Ł” nawet u Tycha, który w ostatnich latach czuje się bardzo niepewnie, mimo iż wszedł do Instytutu Historii na pracownika etatowego. Zatrudnienie Tycha w Instytucie Historii to wyraz polityki Manteuffla, któremu Tych był potrzebny jako puklerz obronny przed atakami, że brak jest współpracy pomiędzy dwoma poważnymi placówkami, jakimi są Zakład Historii Partii i Instytut Historii PAN.

Z uwagi na inteligencję a jednocześnie mocną pozycję Tych był najbardziej „strawnym” dla Manteuffla, mimo iż zdawał sobie sprawę z tego, „że głowa Tycha będzie w Zakładzie Historii Partii, a tylko nogi w Instytucie”.

Odrębnym zagadnieniem jest najnowsza historia powszechna, szczególnie sprawa stosunków polsko-radzieckich i polsko-czechosłowackich. W sprawach tych jest dużo tematów obustronnie bardzo drażliwych i trudnych, co powoduje czasem pewne „zgrzyty” z uwagi na stawianie częstokroć prowokacyjnych zagadnień w czasie spotkań historyków polsko-radzieckich i polsko-czechosłowackich. Głośna była swego czasu sprawa dra Borghausena, który w czasie posiedzenia Komitetu polsko-radzieckiego zajmującego się wydawnictwem źródeł do stosunków polsko-radzieckich, stawiał tego rodzaju problemy w stosunku do historyków radzieckich. Zdaniem „Ł” historia najnowsza Polski jest „chwytliwa” wśród młodych adeptów historii z uwagi na jej preferencję przez czynniki polityczne, a w związku z czym można szybko stosunkowo zrobić karierę naukową i nieźle zarobić na publikacjach, ale po osiągnięciu tego obserwuje się odchodzenie od tej problematyki i „ucieczki” do innych działów historii Polski lub w ogóle do historii powszechnej. Przykładami takimi mogą być doc. J. Żarnowski i dr M. Drozdowski. Pierwszy objął kierownictwo Zakładu Historii krajów Europy Środkowej i Wschodniej Instytutu Historii PAN, a drugi poważnie przygotowuje się do rozpoczęcia badań nad stosunkami polsko-amerykańskimi. Stara się m.innymi o wyjazd na stypendium do USA.

Poprawę sytuacji w istniejącym stanie rzeczy „Ł” widzi w zelżeniu cenzury i w ograniczeniu do niezbędnej ilości tematów „tabu”.

Z uwagi na wyczerpanie się możliwości czasowych „Ł” nie mogłem w sposób pełniejszy i bardziej udokumentowany omówić wyłaniających się problemów i zagadnień, które z konieczności odłożyłem na inny termin. Następne spotkanie z „Ł” uzgodnione zostało na drugą połowę kwietnia.

U w a g i

Wydaje się, że „Ł” w rozmowie był bardzo szczery. Między innymi w rozmowie wspomniał, że niektóre grupy historyczne mają za złe MSW, że w tak dramatyczny sposób została załatwiona sprawa dyskusji w TMH. Z wypowiedzi „Ł” wynikało, że solidaryzuje się on z tymi grupami w tej sprawie. „Ł” zastrzegł się, że opinie podane przez niego mogą być nieadekwatne w stosunku do sytuacji istniejącej w dziale najnowszej historii Polski z uwagi na to, że on bezpośrednio nie tkwi w tym dziale, a uwagi, którymi ze mną się podzielił, wysunął na podstawie obserwacji życia naukowego i śledzeniu prac i recenzji ukazujących się na rynku wydawniczym. W toku rozmowy poruszyłem sprawę Żydowskiego Instytutu Historycznego i prac prowadzonych przez ową placówkę oraz kontakty „Ł” z tym środowiskiem. „Ł” odpowiedział, że ŻIH w swej pracy nastawił się na okres okupacji, na upamiętnienie martyrologii Żydów. Ze środowiska tego zna kilkanaście osób, z racji wspólnej pracy w Instytucie zna p. Aizenbacha, D. Feinhouza, L. Borkowskiego, a po za tym w okresie kampanii wyborczej poznał bliżej prof. B. Marka, Weisa oraz kilku jeszcze innych osób. Problematyki tej szerzej nie rozwijałem z uwagi na ograniczone możliwości czasowe rozmówcy. Z uwag „Ł” wypowiadanych w czasie rozmowy wynikało, że solidaryzuje się on z postawą badaczy najnowszej historii Polski, którym trudno często jest pogodzić etykę zawodową z wymogami stawianymi przez czynniki polityczne.

W n i o s k i

Kontynuować rozmowy z „Ł” pod kątem wszechstronniejszego rozeznania sytuacji w dziale historii najnowszej Polski, przede wszystkim od strony personalnej.

Ofic. Oper. Wydz. IV Dep. III MSW

/ L. Budzikowski /

Odbito 2 egz.

– k. 59 Meldunek operacyjny, Warszawa 31.10.1974 r., Tajne, Egz. poj.

W dn. 29.10 br. przeprowadziłem rozmowę z prof. Tadeuszem ŁEPKOWSKIM fig. kwestionariusza ewidencyjnego krypt. „Aztek”. Celem rozmowy było zorientowanie się, jaką postawę polityczną zajmuje aktualnie ww. Punktem wyjściowym rozmowy były ostatnie wyjazdy za granicę prof. ŁEPKOWSKIEGO oraz wyjazdy podległych mu pracowników. W sprawie tej prof. ŁEPKOWSKI niewiele wniósł ponad to, co jest nam znane, tym bardziej, że wątku tego zgodnie z założeniem szerzej nie rozwijałem.

W sprawie głównego wątku interesującego mnie prof. Ł. stwierdził, że sprawy polityczne w ogóle nie stanowią głównej treści jego zainteresowań, interesuje się nimi tak, jak każdy przeciętny obywatel. Do wielu spraw incydentalnych w tej materii ma stosunek krytyczny. Tak było przykładowo w okresie marca i sierpnia 1968 r., nie oznacza to jednak, że pozostaje on w opozycji do generaliów. Sytuację polityczną w kierowanej przez siebie Pracowni oceniał jako „normalną”, taką, jak w każdej innej. Jeśli znajdują się w niej aktualnie tacy pracownicy jak: STEMPLOWSKI i SZEMIŃSKI do postawy, względnie działalności których władze w przeszłości miały pretensje, to nie jest to jego zasługą, gdyż on o nich osobiście nie zabiegał. Uważa, że jako ich zwierzchnik, obecnie ponosi odpowiedzialność za ich działalność merytoryczną, a chyba tylko minimalną odpowiedzialność za ich działalność polityczną. Jednak z tego, co mu jest wiadomo, tak oni, jak i inni pracownicy nie prowadzą działalności, którą można by widzieć w kategoriach opozycyjności. On osobiście i w ogóle cała Pracownia są tak obciążeni pracą zawodową, że na prowadzenie jakiejkolwiek żywszej działalności politycznej czy społecznej brak im czasu. Ł. nadmienił, że między innymi przygotowują program współpracy z Instytutem Historii Akademii Nauk ZSRR w zakresie historii krajów Ameryki Łacińskiej.

[dopisek na marginesie- może okazać się ciekawe od strony operacyjnej, jeżeli będzie dochodzić do spotkań z naukowcami krajów Ameryki Łacińskiej]

U w a g i :

Rozmowa z prof. Ł. nie była pierwszą, przed kilku laty pozostawałem z nim w kontakcie operacyjnym. Ze względu na ograniczony czas Ł. i wielotorowość wątków rozmowy, wynikający z jej sondażowego charakteru, nie mogłem szerzej i konkretniej rozwinąć poruszanej tematyki. Uzgodniłem z rozmówcą, że spotkamy się ponownie w pierwszej połowie listopada.

W n i o s k i :

– Wydaje się, że w przedstawieniu swego stanowiska Ł. był szczery;

– z niektórych jego wypowiedzi przebijała nuta, że zdaje sobie on sprawę, iż w niektórych sprawach politycznych w przeszłości był narzędziem w ręku innych;

– na podstawie posiadanych materiałów o Ł. i postawy zaprezentowanej w rozmowie wydaje się, że obecnie nie ma uzasadnionych przesłanek do dalszego prowadzenia kwestionariusza ewidencyjnego. W związku z tym proponuję przerejestrować ww. na zabezpieczenie operacyjne i kontynuowanie z nim rozmów.

ST. INSPEKTOR WYDZ. III DEP. III MSW

mjr L. BUDZIKOWSKI

Dzisiaj wspomogłem biednych w ipn

Warszawa, dnia 24 marca 2021 r.

Dyrektor Oddziału IPN w Warszawie

Pan prof. Jerzy Eisler

Szanowny Panie Dyrektorze,

W związku ze stwierdzeniem braku nawet własnych pozycji wydawniczych w zasobie bibliotecznym Oddziału (poszukiwałem Ł. Marek, „Kler to nasz wróg”. Polityka władz państwowych wobec Kościoła katolickiego na terenie województwa katowickiego w latach 1956-1970, Katowice 2009) pragnę wspomóc Oddział w gromadzeniu niezbędnych opracowań i składam dar „IV Konferencja Komunistycznej Partii Polski” jako wyraz wdzięczności za działalność naukową podległych Panu Dyrektorowi pracowników zatrudnionych przy projekcie badawczym „Partia komunistyczna w systemie władzy w Polsce 1944- 1989”.

Marek Mądrzak

– załącznik – wydawnictwo „IV Konferencja Komunistycznej Partii Polski”, Warszawa 1972, t. 1 i 2 – tylko adresat