Profesor Janusz Rohoziński

Jeśli są Państwo wyczuleni na tematykę Polonistyki UW, to zwrócili uwagę na często pojawiające się nazwisko prof. Rohozińskiego. Pojawia się ono nieprzypadkowo, to promotor Gronczewskiego i Konkowskiego; to członek KD Warszawa Śródmieście PZPR; to I sekretarz POP PZPR na Polonistyce. O rejestracji prof. Rohozińskiego w MSW przeczytałem wiele lat temu. W kategorii zabezpiecznie w 1962 r. ppor. Kazimierz Żaczek (przebieg kariery nieznany, bo w Katalogu IPN nie występuje) z Dep. II MSW. W dniu 19.09.1967 r. został przekazany do Wydz. V Dep. I (awans?) w charakterze kontaktu informacyjnego ps. Janik. W 1974 r. kategorię zmieniono na kontakt operacyjny. Później zmieniano wydziały Dep. I MSW. Teczka prof. Rohozińskiego zachowała się w stanie szczątkowym (dokładnie jak w przypadkach Bogdana Tomaszewskiego czy Olgierda Budrewicza):

Warszawa, dnia 19.XI.1962 r.

Tajne

  1. C h a r a k t e r y s t y k a

Kontakt poufny „Jan” został pozyskany przez ppor. Żaczka w dniu 26.VIII.1960 r. celem udzielenia informacji o postawie, zachowaniu się, zainteresowaniach i wypowiedziach uczestników kursu slawistów z państw kapitalistycznych.

W dniu 23.III.1961 r. przejąłem na łączność wym. w związku z przejściem tow. Żaczka na inny odcinek pracy.

W okresie współpracy z nami „Jan” przekazał szereg informacji przedstawiających wartość operacyjną – odnośnie studentów, stypendystów i uczestników kursów slawistycznych z państw kapitalistycznych.

Jako pracownik naukowy Wydz. Historii Literatury Polskiej U.W. ma możliwości udzielenia nam informacji o w/w osobach mających styki z U.W.

„Jan” jest człowiekiem inteligentnym, poważnym i statecznym. W miarę możliwości chętnie udziela nam informacji, na interesujące nas tematy. W związku z realizacją zadań operacyjnych kilkakrotnie otrzymywał zwrot kosztów i był wynagradzany drobnymi upominkami.

Zna mnie pod nazwiskiem Ludwik Laskowski.

Z-ca Naczelnika Wydz. VII Dep. II MSW

/Skwarczek L. – ppłk/

W przypadku konieczności

nawiązania kontaktu powołać

się – jestem od p. „Ludwika”.

  1. Oświadczenie

Zobowiązuję się do zachowania w ścisłej tajemnicy faktu i treści rozmów przeprowadzanych z oficerem polskiego kontrwywiadu. Dostarczone informacje będę podpisywał „Jan”.

27.VIII.1960 r. JRohoziński

Dopiero w tym roku w teczce Konkowskiego po raz pierwszy zetknąłem się z donosem sygnowanym ww. pseudonimem:

– Wyciąg z informacji tw Janik, Warszawa 29.08.1970 r., Tajne

Andrzej Konkowski jest na kursie magisterskim u „Janika”. Pochodzi z rodziny inteligenckiej, matka jego jest poważnie chora na /…/. Bardzo zdolny, przewiduje się, że po studiach pozostanie na Uniwersytecie. Zna kilka języków, w tym j. niemiecki, francuski. Aktywnie politycznie nie angażuje się, chociaż w trakcie zajść sprzed dwóch lat opowiadał się przeciwko rozrabiającym. „Janik” skierował go do pomocy przy kursie „Polonicum”, chcąc sprawdzić jego talenty organizatorskie w praktycznym działaniu…

Andrzej Konkowski cz. 2

Jeśli uważnie czytali Państwo pierwszy tekst o Konkowskim, to mogła zastanawiać przerwa w latach 1977- 1979; on wtedy uprawiał poletko krajowe. Tej teczki nie znajdą Państwo na tzw. liście Wildsteina, bo Prezes Kieres w swojej dalekowzroczności wciągnął ją do Zbioru zastrzeżonego. Nie jeden szperacz szukał już w IPN danych niejakiego ko ps. Lubicz, ale do likwidacji ww. Zbioru bezskutecznie. Przesłanki zastrzeżenia tej teczki są dla mnie niepojęte, ale ja nie jestem profesorem Trybunału Konstytucyjnego.

– k. 4 Wniosek o zabezpieczenie w charakterze kontaktu operacyjnego Andrzeja Konkowskiego, Warszawa 30.09.1977 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. poj.

Wymieniony jest dr. filologii polskiej na UW. Obecnie stara się o opublikowanie swojej rozprawy doktorskiej w PIW-ie. Po jej opublikowaniu ubiegać się będzie o członkostwo OW ZLP. Obecnie współpracuje z redakcjami czasopism literackich m.in. „Poezją”, „Nowym Wyrazem” oraz „Literaturą”. Posiada wiele kontaktów ze środowiskiem literackim w Polsce i za granicą.

A. Konkowski wyraził zgodę na udzielanie nam pomocy w rozpoznawaniu działalności wrogich politycznie grup warszawskiego środowiska literackiego i poszczególnych jej członków zrzeszonych w ZLP bądź pracujących w redakcjach pism literackich.

Ze względu na powyższe wnoszę o zarejestrowanie wymienionego w Biurze „C” MSW w kategorii kontaktu operacyjnego.

Inspektor Wydziału III

ppor. Wojciech Gaudyn

– k. 59 Notatka służbowa z rozmowy z Andrzejem Konkowskim, Warszawa 24.09.1977 r., Tajne, Egz. poj.

W dn. 23.09 br. przeprowadziłem rozmowę z Andrzejem Konkowskim, w wyniku której uzyskałem następujące informacje:

A. Konkowski obronił pracę doktorską pod koniec sierpnia. Obecnie stara się o jej opublikowanie. Najprawdopodobniej zostanie wydana przez PIW. Aktualnie nigdzie nie pracuje tj. znajduje się w okresie przejściowym między obroną pracy doktorskiej a znalezieniem odpowiadającej mu pracy. Stwierdził, że nie będzie się starał o podjecie jakiejś pracy w redakcji czasopisma literackiego, ponieważ uważa, że zbyt dużo czasu i sił praca taka zabiera, a efekty są mniej niż skromne, tym niemniej nadal będzie współpracował z kilkoma redakcjami pism literackich. Wszystko wskazuje na to, że uzyska etat na Wydziale Polonistyki UW. Rekomendujący go do tej pracy jest jego promotor doc. Rohoziński.

Po wydaniu swojej pracy doktorskiej A.K. będzie starał się o członkostwo ZLP. Aktualnie osiągnął wymagany limit publikacji tj. ok. 3 większych prac opublikowanych.

A. Konkowski zgodził się na udzielanie nam pomocy w rozpoznawaniu działalności wrogich politycznie grup warszawskiego środowiska literackiego i poszczególnych jej członków zrzeszonych w ZLP bądź pracujących w redakcjach pism literackich przez informowanie nas o wrogich przejawach ich działalności i postawach. oczywiście w ramach wykreślonych [sic] jego możliwościami w tym zakresie.

Uwaga

– Wymieniony od 2 lat tj. od 1975 r. jest członkiem PZPR. Prosił o wyjaśnienie problemu, jak rozumieć godzenie pomocy nam udzielonej z lojalnością wobec POP, do której przynależy. Odpowiedziałem, że zdaje sobie chyba sprawę z konieczności zachowania w tajemnicy naszych rozmów, a w końcu, że pomoc nam udzielana, w końcowym efekcie sprowadza się do służebnej roli wobec naszych władz partyjnych i rządowych.

– A.K. nie jest w najlepszej sytuacji materialnej /…/

– Potencjalnie ma możliwości informowania nas o niektórych problemach warszawskiego środowiska literackiego przez fakt kilkuletniej współpracy z paroma redakcjami i wydawnictwami literackimi oraz ew. przynależność do ZLP, bliżej jeszcze nie ustalone kontakty z literatami.

Ze względu na powyższe wnoszę o zarejestrowanie w Biurze „C” MSW w kat. „K.O.”.

Inspektor Wydziału III

ppor. W. GAUDYN

– k. 55 Informacja operacyjna ze słów ko Lubicz, Warszawa 28.10.1977 r., Tajne spec. znaczenia

Znam Grzegorza Walczaka od kilku lat. Obecnie pracuje on w zespole językoznawstwa, na stanowisku adiunkta. Moim zdaniem jest to drobny erotoman, chociaż w tym środowisku traktowane to jest jako coś w dobrym tonie oraz swoisty rodzaju pikanterii. Życie jego kręci się najczęściej wokół zgrabnego tyłka jakiejś okazjonalnie poznanej dziewczyny. Traktuje to jako zwykle zaliczanie np. tak jak zalicza się semestr z jakiegoś przedmiotu. Dziewczyny podrywa wszędzie, gdzie jest to możliwe, na uniwerku studentki i asystentki, w TV ładniejsze redaktorki i piosenkarki itp. Jeszcze rok temu posiadał samochód m-ki „Volkswagen”, obecnie nie wiem. Oczywiście podrywał na samochód i woził te dziewczyny samochodem. Wiele razy rozwodził się z żoną, ale chyba do definitywnego rozwodu nie doszło. W domu posiada 2 czy 3 filmy, które wyświetla poderwanym dziewczynom i znajomym. Pamiętam na jednym „party” pokazywał mojej żonie, jeden z głupich numerów „Peaseure”, omawiając przy tym jakąś technikę i w pewnym momencie spytał się, czy jest ona do wzięcia. Podszedłem do nich i odpowiedziałem mu, że „tak i to razem ze mną”. Wiem, że Walczak w przeszłości napisał tekst do kilku piosenek oraz libretta opery „Naga”. Aktualnie kończy powieść /chce ją opublikować w najbliższym czasie/ oraz nadal trudni się pisaniem tekstów do piosenek. Moim zdaniem jest to trochę przygłupie zajęcie, nigdy nie chciałbym tego robić. Nawet na etapie, na jakim znajduje się Walczak, nie można z tego dużo wyciągnąć. Wynika to z hermetyczności tego środowiska, co oczywiście wiąże się z niechęcią tych ludzi do dzielenia „many”. Można zatem działać na obrębie tych „wielkich” i zbierać tylko resztki. Myślę, że Walczak jest na etapie szukania dobrych „wejść” do zarobienia na piosenkach i tekstach muzycznych.

Nie mam najlepszego zdania o tym środowisku, czy środowisku literatów pracujących w zespołach redakcyjnych czasopism czy też miesięcznikach różnego typu. Pracując dawniej w „Poezji” czy „Nowym Wyrazie” zaobserwowałem masę negatywnych zjawisk np. pijaństwo, kumoterstwo, nieprzeciętny bałagan itp. Pamiętam, jak w redakcji pracował jeszcze Grochowiak. Oczywiście pijaństwo nie miało granic, a związane z nim ciągłe „brewerie” z Drozdowskim czy Gąsiorowskim nie miały końca. Teraz coś się tam zmieniło. Ale Drozdowski był szalenie wpływowy i na pewno taki został /jak ktoś powiedział tak, to tak, nie, to nie itp./. W „Nowym Wyrazie” nastąpiły zmiany personalne. Termer zrobił trochę porządków i skończyły się wreszcie publikacje kontestatorów i tego całego „siana”.

Lubicz

Omówienie

„Lubicz” pracuje obecnie w zespole doc. Rohozińskiego- swojego promotora /od 1 paźdz. br./, na stanowisku adiunkta. Było to nasze pierwsze spotkanie „robocze”. Rozmowa dot. wielu aspektów naszej społecznej rzeczywistości. „Lubicz” wykazuje realistyczne spojrzenie na większość istotnych problemów natury politycznej i społecznej. W najbliższym czasie /2-3 tyg./ będzie bronił pracę doktorską. Po jej obronie podejmie starania o przynależność do Zw. Literatów. Przywiązuje dużą wagę do tego.

Z zespołu red. tyg. „Literatura” zna doc. Rohozińskiego, A. Zieniewicza, Gronczewskiego, Kabata. Z „Nowego Wyrazy” red. nacz. Termera i jego zastępcę T. Mocarskiego oraz b. członka, kier. działu poezji K. Karaska /spotyka się z nim jednak dość rzadko/. Z „Poezji” Drozdowskiego, Gąsiorowskiego. Ponadto zna i utrzymuje kontakt z kilkoma osobami z UW z Wydz. Filologii Polskiej i Słowiańskiej. Jest w stanie realizować zadania zmierzające do rozpoznania obiektów „L” i „POEZJI”, „NW” oraz osób pracujących w redakcjach oraz współpracujących.

Zadania

– Podtrzymywanie oraz nawiązywanie kontaktów z czł. zespołów red. czasopism literackich m.in. „Literatury”, „NW”, sondowanie ich na temat zamierzeń wydawniczych, stosunków wew. red., inicjatyw poszcz. jej członków.

– indagowanie Rohozińskiego i Termera na tematy dot. atmosfery, dyskusji prowadzonych w red., komentarzy do ważnych wydarzeń w kraju, zamierzeń wyd. oraz powiązań poszcz. czł. z placówkami naukowymi i red. zagranicznymi.

Uwagi

Ko. „Lubicz” znajduje sie w trudnej sytuacji. Żona jego rodzi w najbliższym czasie, on pracuje od 3 tyg., przygotowuje się do obrony pracy doktorskiej itd. W związku z tym proponuję wręczyć mu sumę 700 zł na realizację spotkań i rozmów z interesującymi nas ludźmi. Myślę, że wywże [sic] to pozytywny wpływ na naszą przyszłą współpracę, która rokuje pomyślne rezultaty.

Na realizację powyższego spotkania wydatkowałem 60 zł.

Inspektor Wydziału III

ppor. W. Gaudyn

Wyk. w 2 egz.

Egz. nr 1 – do teczki kand. „Walewski”

Egz. nr 2 – do teczki pracy ko.

k. 67 Informacja operacyjna ze słów ko Lubicz, Warszawa 9.02.1978 r., Tajne spec. znaczenia

Problem „uniwersytetu latającego” w środowisku młodzieży akademickiej nie jest często podnoszony. Zauważyłem, że młodzież z Wydziału Polonistyki UW nawet trochę żartobliwie podchodzi do oceny jego działalności np. jeden ze studentów skomentował to w następujący sposób: „podobno działa, a tak jak byliśmy słabo przygotowani do egzaminów, tak jest i nadal.” Młodzież wypowiada najczęściej opinie o „UL” w sposób żartobliwy i satyryczny. Innych opinii nie zaobserwowałem.

W trakcie rozmów z J. Termerem i T. Mocarskim dowiedziałem się, że w najbliższym czasie należy spodziewać się zmian w zespołach redakcyjnych „Poezji” i „Nowego Wyrazu”. Wynika to z tego, że K. Gąsiorowski nie może dojść do porozumienia z B. Drozdowskim- red. nacz. „Poezji”. Ponownie doszło do konfrontacji ich stanowisk, które wykazały duże rozbieżności, jakie istnieją między nimi na tle ideologicznym i strategii w realizacji linii publicystycznej czasopisma. Oczywiście bardziej pryncypialne stanowisko krytycznego nastawienia do twórczych literatów zaangażowanych w aktualnej linii publicystycznej. W wyniku tych konfrontacji K. Gąsiorowski ma przejść do „Nowego Wyrazu”, a niektórzy mają go opuścić, ale nie jestem w stanie powiedzieć, kto. Ma się to wyjaśnić w najbliższych tygodniach.

W redakcji tyg. „Literatura” pracuje trzech moich znajomych, kolegów z okresu studiów na Wydziale Polonistyki UW- Andrzej Zieniewicz, Andrzej Chudzik i Michał Kabata. Zdaje mi się, że M. Kabata zrezygnował ostatnio z pracy w redakcji „L”, co spowodowane było dość specyficzną sytuację panującą w redakcji tego czasopisma. Mianowicie istnieją w niej rzekomo b. sztywne i skostniałe układy, które nie pozwalają na właściwą pracę publicystyczną, czego przykładem może być obecny kształt pisma, które aktualnie nie tylko, że nie jest akceptowana przez środowisko, ale wręcz odrzucane. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że nie jest czytane. Podobną opinię mają na ten temat A. Zieniewicz i Chudzik, który, o ile mi wiadomo, od dawna rozglądają się za ciekawszą pracą, a obecną traktują jako „chałturę”. Z A. Chudzikiem razem byliśmy na studium doktoranckim. Jest to b. poważny i myślący publicysta. Zaangażowany, jest od kilku lat czł. partii. To samo mogę powiedzieć o A. Zieniewiczu. Myślę, że pracując w redakcji znajdują się w dość trudnej sytuacji ze względu na całkowitą izolację z pozostałymi członkami zespołu redakcyjnego, a ich wpływ na pismo jest raczej nie liczący się.

Buczkowski Leopold i Marian – w środowisku znani sa ze swoich „dziwactw”. Są rodzonymi braćmi. Marian nie pisze od ponad 20 lat. Bardziej znany i aktywny literacko jest L., który od czasu do czasu coś wyda. Nie są to jednak poważne pozycje. Są to podobno typy schizofreniczne, co można zaobserwować w rozmowie z nimi czy w innych bliższych kontaktach. Pamiętam, jak kiedyś w dyskusji ktoś powiedział, że kot chodzi dookoła drzewa, a L. Buczkowski przekonywał, że kot nie może chodzić dookoła drzewa, że raczej drzewo musi chodzić dookoła kota. Ale przypuszczam, że gdyby nie mieli b… , to nie byliby literatami. Wiem, że jakiegoś dziennikarza, który przyszedł do niego po wywiad poszczuł psami i zwyzywał go. Można się o tym przekonać … do niego na rozmowę, co chodzi jako żart w środowisku.

STWORZYŃSKI – znam go pod pseudonimem Bieszczadowski. W przeszłości recenzowałem jakąś jego pozycję. Jest tłumaczem z języka francuskiego. Zdaje mi się, że ma poważne kontakty z literatami francuskimi. Jest „średniakiem”, jeszcze niezauważalnym. Nie może pochwalić się poważnym dorobkiem. Nie znam go osobiście.

T. Burek – silnie powiązany z IBL-em, którego jest pracownikiem. Nie wiem, kto go tak silnie popiera. Jak dotychczas jest literatem jednej pozycji i to b. słabej. Jest to jakiś zbiór recenzji i szkiców literackich, to wszystko. Jest przykładem, że można napisać jedną rzecz słabą i zostać czł. Związku, a inny może napisać sto niezłych i nim nigdy nie będzie.

J. Bukowski – jest mężem bułgarskiej tłumaczki … Myślę, że nie zajmuje się twórczością literacką w całym tego słowa znaczeniu. Szuka raczej okrężnych dróg. Nie wiem, czy jest jeszcze mężem …, ponieważ lubi i drugą płeć też, słyszałem, że z nią zerwał stosunki, ale trudno coś na ten temat powiedzieć pewnego.

Lubicz

Omówienie

Informacje powyższe uzyskał w trakcie szerokiej dyskusji na temat ogólny … warszawskiego środowiska literackiego. Ko. ma opory nadal referowania wybranego punktu od początku do końca. Poza tym udzielane przez niego informacje są wycinkowe, unika precyzyjnych sformułowań, ocen, opinii. W dalszym ciągu w związku z powyższym wykazuje mi potrzebę przeprowadzenia z kimś kompetentnym i reprezentatywnym podobnych konsultacji przez nakreślenie stojących przed nami zadań i potrzeb. Celem tego jest doprowadzenie do stanu, aby Ko. udzielił pełnych, wyczerpujących inf., a nie zachowywał pewnych dla siebie.

Spotkanie trwało 3 godz. Wydatkowano 140 zł.

Przedsięwzięcie

– Przekazanie informacji zainteresowanym tow. do spraw indyw. i spraw obiektowych.

Wyk. w 2 egz. w spr. GW/IV

Egz. nr 1 – sprawa ob. krypt. „Almanach”

Egz. nr 2 – teczka ko.

Wyc. nr 1 – sprawa ob. /…/

Wyc. nr 2 – sprawa rozpr. /…/

Wyc. nr 3 – do sprawy Buczkowski

Wyc. nr 4 – do sprawy krypt. /…/

Wyc. nr 5 – do sprawy Burek T.

Wyc. nr 6 – sekcja IIIa

Inspektor Wydziału III

ppor. WOJCIECH GAUDYN

[dopisek- Uwaga

Z treścią informacji zapoznam

por. Chorko

Wykonano odpis informacji do

sprawy krypt. „KUŹNIA” nr rej. 22533

por. K. Chorko sekcja IIIa]

– k. 71 Informacja operacyjna ze słów ko Lubicz, Warszawa 28.02.1978 r., Tajne spec. znaczenia

W klubie ZLP trwają aktywne dyskusje oraz spotkania liczących się literatów. Zauważyłem, że wielu literatów zbiera podpisy pod swoimi kandydaturami na delegatów na Zjazd ZLP m.in. Sokół-Dąbrowski, Seweryn Pollak, Zagórski, Ficowski. Pisarze zaangażowani, a w szczególności partyjni (oprócz Matuszewskiego, Hołdy oczywiście itp.) znajdują się na zdecydowanie przegranych pozycjach stanowią przy tym zdruzgotaną mniejszość, w każdym bądź [razie] nie stanowią siły, która się liczy w rozgrywkach przedwyborczych. Pisarze opozycyjni mają w tym wypadku całkowitą swobodę działania. Mogą przeforsować wszystko, na czym im zależy, jaką trudność może dla każdego z nich stanowić zebranie 10 podpisów pod własną kandydaturą. Istotę tego oddaje również system przyjęć do ZLP i od tego należy zacząć analizę całego problemu. Przyjmuje się np. Szarugę, który b. niewiele napisał i jest niedouczony i słaby literacko, a on, co było do przewidzenia, „opluwa” wraz z tymi, co go przyjmowali wszystko, co „czerwone”, ponieważ powszechnie jest wiadomo, że nie lubi tego koloru. Moim zdaniem tu zaczyna się problem, a zarazem słabość władz odnośnie tego problemu. Nie jest zresztą to wyłącznie moje stanowisko, a podobnego zdania są inni znajomi literaci.

Zadania

– zabezpieczenie spotkania autorskiego J. Sito w dniu 28.02 r. godz. 18,00 Klub ZLP w W-wie,

– dalsze przygotowania do wyborów na Zjazd ZLP, opinii na ten temat warszawskiego środowiska literackiego.

Wyk. w 2 egz.

Egz. nr 1 – teczka pracy ko.

Egz. nr 2 – sprawa ob. „Almanach”

Wyc. nr 1 – do sprawy „P…

Wyc. nr 2 – do sprawy „Cy…

Wyc. nr 3 – do sprawy na „Sokół”

Inspektor Wydz. III

ppor. W. Gaudyn

[dopisek- tow. Gaudyn

ko „Lubicz” pracuje na UW

i dlatego proszę porozumieć się

z Sekcją IIIc w celu uzgodnienia

sposobu wykorzystania ko

do zapoznania kadry naukowo-

dydaktycznej [parafa]

1.III 78]

k. 73 Notatka służbowa, Warszawa 19.01.1979 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. poj.

W dniu 18.01 br. przeprowadziłem spotkanie z Ko ps. „Lubicz”. Na spotkaniu Ko. nie przekazał istotnych informacji operacyjnych poza tą, że nie spotkał się na przestrzeni ostatniego miesiąca z wrogimi faktami politycznymi czy to na terenie UW czy ZLP. Ogólnie pokrywa się to z danymi uzyskanymi od innych źródeł ze środowiska literackiego.

Omówiono z Ko ewentualność zabezpieczenia imprez literackich czy sesji naukowych … się sprawami literatury, w których Ko okazjonalnie bierze udział. Sugerowano przy tym intencjonalność przy istotnych dla nas problemach czy osób w nich biorących udział. Ko „Lubicz” wnosi w tym roku akces o przyjęcie do ZLP. Złożył w PIW-ie drugą pozycję książkową.

Umówiono, że następne spotkanie zostanie wywołane przeze mnie telefonicznie.

Na spotkaniu podjęto próbę rozpoznania osoby dra. Cieszkowskiego, jednakże ko. nie znał tej osoby.

Wyk. w 1 egz.

teczka pracy ko.

Inspektor Wydz. III-1

ppor. Wojciech Gaudyn

Andrzej Konkowski cz. 1

Andrzej Konkowski może nie pracuje już na Polonistyce UW, ale niegdyś doktoryzował się tam. Jego nazwisko występuje na tzw. liście Wildsteina i właśnie z tej teczki pochodzą dzisiaj publikowane dokumenty. Nadmieniam, że SB na Konkowskiego wytworzyła 3 teczki, z czego pierwszą i trzecią zmikrofilmowano pod jedną sygnaturą. Stąd problematyczne paginacja.

– Notatka z rozmowy z Andrzejem Konkowskim, Warszawa 20.08.1970 r., Tajne, Egz. poj.

W dniu dzisiejszym w kawiarni „Nowy Świat” odbyłem rozmowę z Andrzejem KONKOWSKIM, który ma być na kurie slawistycznym organizowanym przez „Polonicum” opiekunem kursantów.

W czasie rozmowy z nim dowiedziałem się, iż jest studentem V roku polonistyki i pisze pracę na seminarium literatury polskiej u doc. Rohozińskiego. Po ukończeniu studiów myśli poświęcić się pracy naukowej. Stwierdził, iż zna j. niemiecki dość dobrze, słabiej natomiast j. angielski.

W związku z tym, że A.K. nie był zorientowany o charakterze kursu, poinformowałem go [o] tym. Równocześnie poprosiłem go o zwrócenie uwagi na Niemców z NRF i Berlina Zach., ich kontakty, zachowanie, poglądy. Ma starać się podczas zebrania informacyjnego dostać pod swą opiekę grupy językowe niemieckie. Ma starać się zawierać znajomości z osobami z NRF. Poinformowałem go, że koszty poniesione podczas realizacji naszych zadań zostaną mu zwrócone. Ta wiadomość ucieszyła go bardzo. Zaznaczył przy tym, iż sam jest w nie najlepszej sytuacji finansowej.

Uzgodniliśmy kolejne spotkanie na sobotę 22 bm. Godzinę uzgodnimy telefonicznie. Zna on telefon 281430. Występuje wobec niego pod nazwiskiem Grabski.

U w a g i

Konkowski jest człowiekiem bystrym, bardzo chętnie zgodził się udzielać nam pomocy w kontroli Niemców, zaznaczając, iż sam Niemców nie lubi. Bliższe dane charakteryzujące jego osobę będzie można uzyskać od „Janika”.

Dzięki niemu będzie można kontrolować Niemców oraz zapoznać ciekawsze osoby.

Proponuję dać mu za pokwitowaniem pięćset złotych do rozliczenia na wydatki związane z realizacją naszych zadań.

W trakcie spotkania wydałem kwotę 28 zł /słownie: dwadzieścia osiem/ na konsumpcję. Rachunku nie posiadam.

Inspektor Wydz. V Dep. I MSW

ppor. J. Zimoch

Wyciąg z informacji tw Janik, Warszawa 29.08.1970 r., Tajne

Andrzej Konkowski jest na kursie magisterskim u „Janika”. Pochodzi z rodziny inteligenckiej, matka jego jest poważnie chora na raka. Bardzo zdolny, przewiduje się, że po studiach pozostanie na Uniwersytecie. Zna kilka języków, w tym j. niemiecki, francuski. Aktywnie politycznie nie angażuje się, chociaż w trakcie zajść sprzed dwóch lat opowiadał się przeciwko rozrabiającym. „Janik” skierował go do pomocy przy kursie „Polonicum”, chcąc sprawdzić jego talenty organizatorskie w praktycznym działaniu…

2. L U S I A K A Z I M I E R C Z A K

1. B E A T R I X K L Y T T A

Ur. w r. 1942. Obecnie mieszka w NRF. Jest studentką w Getyndze.

a/ Znajomość języka polskiego: bardzo dobra /jest Ślązaczką, która cztery lata temu wyemigrowała do NRF/.

b/ Wygląd: blondynka, niebieskie oczy, wysoka. Łatwo zawiera znajomości. Ubiera się dobrze, czasem stara się być orginalna [sic].

c/ Cechy psychologiczne: inteligencja przeciętna. Mimo to jest sprytna i bardzo praktyczna. Lubi bywać w lokalach i zawierać znajomości.

d/ Stosunek do kursu: Kurs jest dla niej pretekstem do przyjazdu do Polski: nie uczęszcza na zajęcia, podpisuje raczej od czasu do czasu listę obecności. Celem przyjazdu jej nie jest zdobycie wiedzy. Lubi imponować tym, że mieszka w NRF i stosunkami, jakie tam panują. Stosunek do Polski- ironiczny.

e/ Kontakty w Polsce: znajomi w Katowicach, których ma zamiar odwiedzić. Dosyć duże p o t e n c j a l n e m o ż l i w o ś c i kontaktu.

N i u a n s e: podczas filmu /”Krajobraz po bitwie”/ dość demonstracyjnie wyszła z kina.

U w a g i: można na nią zwrócić większą uwagę.

3. BERIT WORTMANN

4. BO DECKER /…/

5. Pan BUDICH /…/

6. Pani FRICKE /…/

7. Pani FIEGUT /…/

Notatka ze spotkania z ki Lubnopolski, Warszawa 9.10.1970 r., Tajne, Egz. poj.

W dniu 8 bm. odbyłem kolejne spotkanie z k.i. „Lubnopolski”. W trakcie tego spotkania omówiłem z nim dotychczasowy nasz kontakt. Wskazałem na niedociągnięcia w realizacji naszych zadań, na sposób ich wykonywania. Poinformowałem go, iż na tym kończymy jego współpracę z nami w związku z kursem slawistów.

Przystąpiłem następnie do omawiania ewentualnego dalszego z nim kontaktu,tym razem już do innych zadań. Po długiej dyskusji i wyjaśnianiu tej sprawy „Lubnopolski” wyraził zgodę na dalszą współpracę pod warunkiem, iż współpraca z nami nie będzie mu przeszkadzała w jego studiach i dalszej karierze naukowej. Rozproszyłem pod tym względem jego obawy. Uzgodniliśmy, że obecny okres współpracy będziemy traktować jako okres próby w przydatności jego do realizowania zadań. Na początek zaproponowałem mu, aby opracował osoby ciekawe ze swego środowiska, które mają kontakty z NRF ewentualnie w przyszłości, czy to ze względu na znajomość języka, czy też innych, mogą takie kontakty nawiązać w przyszłości.

„Lubnopolski” zaproponował z kolei, że widziałby dla siebie lepsze zadanie w rozpracowaniu powiązanego z uczestnikami wydarzeń marcowych studentów studiujących razem z nim. Mają oni stanowić zamknięty krąg, czasami tylko zapraszają kogoś z zewnątrz. Już raz z taką propozycją wystąpili wobec „Lubnopolskiego”.

Na tym zakończyłem spotkanie uzgadniając kolejne spotkania na grudzień. W wypadku uzyskania wcześniej ciekawym informacji skontaktuje się ze mną.

U w a g a

Powyższe zadania zmierzają z jednej strony do przygotowania „Lubnopolskiego” do pracy operacyjnej, a z drugiej strony do związania go z nami. W perspektywie w wypadku pozostania na uczelni do dalszego go wykorzystania operacyjnie /zna j. niemiecki, angielski lub też ewentualnie do pracy u nas/.

W trakcie spotkania wydałem kwotę 60 zł /słownie: sześćdziesiąt/ na konsumpcję. Rachunku nie posiadam.

Inspektor Wydz. V Dep. I MSW

ppor. J. Zimoch

[dopisek- W dn. 20.12.70 spotkałem się z „Lubnopolskim”. Poinformował mnie, iż nie udało mu się wejść w środowisko żydowskie studentów.

[parafa]

Notatka końcowa sprawy wstępnej nr SMW-5/1043 krypt. „Lubnopolski”, Warszawa 18.09.1974 r., Tajne, Egz. poj.

Sprawa wstępna krypt. „Lubnopolski” została założona przez Wydział V Dep. I MSW w sierpniu 1970 r. W tym samym okresie nawiązano kontakt z jej figurantem, który był wówczas studentem V roku Wydziału Filologii Polskiej UW. Podczas wakacji sprawował on funkcję opiekuna kursantów uczestniczących w kursie j. polskiego, organizowanym dla obcokrajowców przez „Polonicum”. „Lubnopolski” wyraził zgodę na udzielanie pomocy w rozpracowywaniu uczestników kursu z RFN i Berlina Zachodniego. W ciągu krótkiego okresu współpracy, ograniczającego się do jednego kursu, przekazał on kilka informacji o jego uczestnikach. Nie były to jednak informacje pogłębione i nie posiadały większego znaczenia operacyjnego. Na wydatki związane z realizacją zleconych mu zadań pobrał za pokwitowaniem łączną kwotę 600 zł.

Po ukończeniu studiów „Lubnopolski” zrezygnował z początkowych zamiarów pozostania na uczelni i podjął pracę w Państwowym Wydawnictwie Naukowym. W związku z brakiem możliwości wykorzystania go nadal do realizacji naszych zadań, zrezygnowano ze współpracy z nim.

Proponuję złożyć sprawę w archiwum Biura „C” MSW.

Insp. Wydz. V Dep. I MSW

ppor. J. Hernik

JH/JH

Postanowienie o założeniu teczki kontaktu operacyjnego, Warszawa 18.10.1982 r., Tajne spec. znaczenia

Ja, por. Jerzy Kulka, inspektor wnoszę o założenie teczki kontaktu operacyjnego kryptonim „CYRYLO” i zarejestrowanie jej w Samodzielnej Sekcji Ewidencji Departamentu I.

Zarejestrowano w Samodzielnej Sekcji Ewidencji Departamentu I … pod Nr 14804

– Notatka służbowa, Warszawa 30.06.1980 r., Tajne, Egz. Nr 1

Na wniosek Uniwersytetu Warszawskiego we wrześniu br. ma wyjechać na okres 2 lat do RFN- Tübingen: dr andrzej KONKOWSKI /…/ adiunkt Instytutu Literatury Polskiej UW, członek PZPR.

W/w wyjeżdża w ramach współpracy naukowej celem prowadzenia lektoratu z języka polskiego dla studentów slawistyki z RFN, jak również zebrania materiałów do pracy naukowej.

Dr A. Konkowski do państw kapitalistycznych nie wyjeżdżał.

Żona /…/

– pismo do Naczelnika Wydz. X Dep. I MSW, Warszawa 30.04.1982 r., Tajne, Egz. Nr 2

Uzyskaliśmy informację, że na terenie Tübingen utworzony został obóz przejściowy dla uchodźców politycznych z Polski.

Ma on się znajdować na terenie byłych koszar wojsk francuskich w pobliżu dworca kolejowego w Tübingen. Ma tam przebywać aktualnie ok. 100 osób.

Informację uzyskano od naszego K.O., który aktualnie przebywa na terenie RFN.

W związku z tym prosimy o ew. zadania, jeżeli sytuacja Was interesuje.

Z-CA NACZELNIKA WYDZ. I DEP. I MSW

Płk F. K o ł e c k i

Odb. w 2-ch egz. SK

Egz. Nr 1 – adresat

Egz. Nr 2 – a/a

Oprac. J.K.

pismo do St. Inspektora Kierownictwa SB KWMO Szczecin, Warszawa 30.04.1982 r., Tajne, Egz. Nr 2

Ze sprawdzonego źródła uzyskano informację, że b. ob. PRL Gotlieb M/…/ wraz z synem Leszkiem planowali zdobycie i wywóz z terenu Szczecina bliżej nieznanej, cennej monety. Monetę tę odszukali w katalogu z informacją, że znajduje się ona na terenie Szczecina.

W celu jej zdobycia, a następnie przeszmuglowania weszli w kontakt z ob. PRL zamieszkałym w Szczecinie, do którego należy nr tel. 23-32-76.

Według uzyskanej informacji sprawa monety miał być sfinalizowana w styczniu br.

Nie doszło do niej z bliżej nieznanej przyczyny, a uczestnicy tej transakcji poróżnili się.

NACZELNIK WYDZ. DEPARTAMENTU I MSW

Płk Z. O R Ł O W S K I

Odb. w 2-ch egz. SK

Egz. Nr 1 – adresat

Egz. Nr 2 – a/a

Oprac. J.K.

Postanowienie i zakończeniu i przekazaniu sprawy do archiwum Biura „C”, Warszawa 8.02.1988 r., Tajne spec. znaczenia

/…/ Kontakt z „Cyrylo” nawiązany został za pośrednictwem pracownika Wydziału III-1 KSMO w Warszawie, który miał poprzednio kontakt z „C”.

W trakcie współpracy, trwającej do końca 1982 r. „Cyrylo” przekazał kilka informacji ustnych, nie mających większej wartości operacyjnej. Po powrocie „C” z RFN kontaktu z nim nie podjęto, „C” nie wyjeżdżał za granicę. Ze względu na brak możliwości realizacji zadań Departamentu I MSW przez figuranta sprawę należy przekazać do archiwum. /…/

– Raport operacyjny ze spotkania z Cyrylo, 8.09.1982 r., Tajne, Egz. poj.

Spotkanie odbyłem zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami. „Cyrylo” wrócił z Tübingen w połowie sierpnia i wyjechał na wczasy z rodziną. Spotkanie odbyło się po jego powrocie.

„Cyrylo” przekazał mi informacje nt. 2 studentów Uniwersytetu w Tübingen, którzy jesienią br. mają przyjechać na stypendium na U Warszawski. Informacje wstępne nt. tych osób „Cyrylo” przekazał na spotkaniu w kwietniu br. Obecne informacje są rozszerzeniem i pogłębieniem tamtych informacji, potwierdzają ich przyjazd do Warszawy na stypendium. Przekazane informacje zawarte są w oddzielnej notatce.

„Cyrylo” nie wykonał zadania odnośnie obozu dla przesiedleńców z Polski, który został założony na terenie Tübingen z tego względu, że panująca atmosfera wśród tych ludzi oraz ich agresywność uniemożliwiła mu nawiązanie jakichkolwiek znajomości bez narażenia się na przykrości. Nie stwierdził również aktywności b. działaczy „Solidarności” przebywających w RFN na terenie Tübingen. Zanotował jedynie jednorazowe przybycie na teren obozu działacza „Solidarności” z Gdańska, lecz nie zdołał dowiedzieć się jego nazwiska.

W innych sprawach „Cyrylo” poinformował mnie, że przedłużył umowę z Uniwersytetem w Tübingen na rok następny /do sierpnia 83 r./. Wyjazd do pracy przewiduje na początku października.

Jest on w dalszym ciągu chętny do udzielania pomocy SB w ramach swych możliwości. Z dotychczasowego przebiegu współpracy wynika, że „Cyrylo” największe możliwości posiada do dawania naprowadzeń na studentów, którzy zajmują się lub zamierzają się interesować problematyką polską bądź krajami obozu socjalistycznego. Związani są oni głównie z tzw. seminarium dr. Kralewskiego, który organizuje i prowadzi je najczęściej z problematyki polskiej. Obecny temat seminarium dotyczy systemu społeczno-politycznego PRL. Ludzie uczestniczący w tym seminarium „przewijają się” przez zajęcia prowadzone przez „Cyrylo”. Niewielkie możliwości posiada „C” w stosunku do obozu przesiedleńców, miejscowych grup lewackich. Może kontrolować aktywność emigracyjnej „Solidarności” na terenie Tübingen, kto przyjeżdża, jak często, tematy spotkań.

Wnioski:

– przekazać „Cyrylo” na następnym spotkaniu we wrześniu jako główne zadanie, zdobywanie informacji o studentach, którzy uczestniczą w seminarium dr. Kralewskiego, a zwłaszcza tych, którzy planują przyjechać do Polski na różnego rodzaju stypendia.

– jako zadania dodatkowe, zwracanie uwagi i rejestrowanie wszelkiej działalności antypolskiej, udział w niej emigracyjnej „Solidarności”, związki lewactwa z tą organizacją na terenie Tübingen.

– ze względu na konkretne efekty operacyjne dotychczasowej współpracy z „Cyrylo”, jego zobowiązanie do dalszej współpracy oraz co najmniej roczny jeszcze pobyt w RFN, proponuję na „Cyrylo” założyć sprawę kontaktu operacyjnego.

Finanse: Na spotkaniu wydatkowałem sumę 255 zł

Inspektor Wydz. I Dep. I MSW

por. J. Kulka

Cdn

Profesor Andrzej Gronczewski Polonistyka UW

O przeszłości prof. Króla będę jeszcze tu pisał, ale na razie, w ramach wątku profesorskiego zmieniam wydział UW. O pracownikach Polonistyki pisałem dwukrotnie. Dr Walczak nie jest już pracownikiem UW, ale Morawiecki senior zapewnił mu miejsce na 1-szej stronie swojego tygodnika. Prof. Cegieła pracuje nadal na UW. Donoszenie na Brandysa i Krzysztoniów nikomu nie wadzi. Wg przesłanych wyników kwerendy IPN prof. Gronczewski nie był w ogóle rejestrowany przez służby specjalne i nikt w jego Instytucie. Rozmowy z funkcjonariuszami na temat włoskiego stypendysty odnotowano pod jego pełnym imieniem i nazwiskiem.

– k. 12 pismo do Naczelnika Wydziału I Biura „C” MSW, Warszawa 6.07.1982 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. Nr 2

Uprzejmie proszę o sprawdzenie w sieci t.w. czynnych źródeł informacji umiejscowionych w Instytucie Historii Literatury Uniwersytetu Warszawskiego.

Sprawą zainteresowany jest tow. Kuberski, tel. 47-60.

odbito w 2 egz. Naczelnik Wydziału I Dep. I MSW

egz. 1 adresat

egz. 2 a/a

wyk. WK/BW ppłk F. Kołecki

– k. 13 pismo do Naczelnika Wydziału I Dep. I MSW, Warszawa 9.07.1982 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. Nr 1

Odpowiadając na pismo Wasze nr OCN-002034/82 uprzejmie informuję, że w Instytucie Historii Literatury Uniwersytetu Warszawskiego brak czynnych źródeł informacji.

Wykonano w 2 egz. NACZELNIK WYDZIAŁU I BIURA „C” MSW

Egz. nr 1 – adresat PPŁK Z. NAWROCKI

Egz. nr 2 – a/a

– k. 32 Raport operacyjny ze spotkania z Andrzejem Gronczewskim, Warszawa 30.03.1983 r., Tajne, Egz. poj.

I Kategoria sprawy: materiały wstępne

II Czas i miejsce spotkania: 24.03 br. w godz. 18.30-20.00 Uniwersytet Warszawski

III Cel spotkania: rozmowa miała charakter sondażowy i poświęcona była uzyskaniu informacji o figurancie sprawy wstępnej „Ames”

IV Przebieg spotkania:

Z Gronczewskim spotkałem się o godz. 16.00 na UW. Jak oświadczył, w godz. 16.00-17.00 ma dyżur i niewygodnie byłoby nam rozmawiać w tym czasie ze względu na wchodzące do niego osoby. Umówiłem się więc na godz. 18.30.

Zgodnie z przygotowanym planem rozmowy rozpocząłem od omawiania tematu „wymiana osobowa ILP UW z krajami Europy Zachodniej”. Gronczewski stwierdził, iż w chwili obecnej sprawa ta przedstawia się źle. W latach ubiegłych do Instytutu przyjeżdżało w ciągu roku do pięciu osób z KK. W tym roku mają tylko jednego stypendystę z RFN. W okresie letnim Gronczewski uczestniczy jako wykładowca w kursach „Polonicum”. Nie nawiązuje jednak tam żadnych kontaktów. Wynika to z faktu, że jest tylko przez „Polonicum” zapraszany do wygłoszenia 1-2 referatów.

W latach 1972-76 przebywał we Frankfurcie n/Menem jako lektor j. Polskiego. Jego znajomości nawiązywane były z naukowcami slawistyki i literatury. Gronczewski wymienił tu nazwiska Horbatscha i K. Dedecjusa. Do chwili obecnej utrzymuje kontakt tylko z prof. Horbatschem. Okazało się, że rodzinę Horbatschów Gronczewski zna dobrze od paru lat. Zapytałem, czy wie coś nt. Instytutu, w którym pracuje Dedecjus. Niestety, ze względu na przerwany kontakt z nim, nie mógł nic powiedzieć. Stwierdził, iż od kilku miesięcy w wym. Instytucie przebywa prof. Lem.

Dalszą część rozmowy poświęciłem na dyskusję nt. aktualnej sytuacji politycznej w RFN. Gronczewski, sądząc po jego wypowiedziach jest dobrze zorientowany w tym temacie. Rzeczowo ocenił stan polityki chadeków w stosunku do Polski i innych KS. Wskazał na pewne niebezpieczeństwa polityki uprawianej przez obecną koalicję rządzącą.

Wykorzystując powyższe wypowiedzi Gronczewskiego nt. RFN wskazałem na cel naszej rozmowy, przedstawiając to z kontrwywiadowczego punktu widzenia. Wypowiedź tę traktowałem jako wstęp do dyskusji na temat „Amesa”.

Gronczewski określił go jako bardzo zdolnego młodego człowieka. Pasjonuje się życiem i działalnością literacką Rafała Wojaczka. Swój pobyt w Polsce chce maksymalnie wykorzystać do zebrania dużej ilości informacji i materiałów dot. wym. W tym celu często przebywa w bibliotece uniwersyteckiej, przebywał we Wrocławiu, gdzie przeprowadził kilka rozmów z lekarzami Wojaczka, jego rodziną i znajomymi. Od rodziny R. Wojaczka dostał w prezencie jeden z rękopisów tego poety. „Ames” oprawił go w celofanie, prawie nigdy się z nim nie rozstaje, traktując go jako relikwię. Mój rozmówca twierdzi, że „Ames” w przyszłości może stać się wybitnym literatem i tłumaczem literatury polskiej. Na temat jego planów życiowych nie rozmawiał z nim twierdząc, iż jest jeszcze na to za wcześnie. Nie prowadził również z nim rozmów na tematy polityczne. Podejrzewa, że nie zajmuje się żadną działalnością polityczną. Na terenie Polski zachowuje się poprawnie, chociaż nie widział go nigdy w sytuacji ze studentami czy na kwaterze prywatnej. Na terenie Austrii ma narzeczoną, do której pojechał na święta. Wg rozmówcy „Ames” to człowiek spokojny, dobrze wychowany i ambitny.

Na jednym z kolejnych rozmów z „A” Gronczewski ma wysondować jego poglądy polityczne.

Kolejne spotkanie z Gronczewskim zamierzam odbyć około 14.04 br.

V Uwagi i wnioski

1 Gronczewski na spotkaniu zachowywał się spokojnie. Omawiane tematy przedstawiał dość szeroko. Jego wypowiedzi były raczej prawdziwe.

2 Stosunek do naszej [służby po]zytywny.

3 Gronczewski wyraził [zgodę dal]szego prowadzenia ze mną rozmów i udzielania nam po[mocy w] interesujących nas sprawach. Istnieje więc możliwość dalszego wykorzystania Gronczewskiego do dalszego opracowania „Amesa”.

4 Poprzez Gronczewskiego należałoby jeszcze ustalić:

– plany życiowe „Amesa”

– poglądy polityczne „A”

Rozpoznanie powyższego przyczyni się do oceny całości sprawy pod kątem celowości dalszego jej prowadzenia.

Na spotkaniu nie poniosłem wydatków finansowych.

INSPEKTOR WYDZIAŁU I DEP. I MSW

PPOR. W. KUBERSKI

Jak Państwo się zorientowali z wielu moich tekstów, poesbeckie archiwum to rodzaj dyskontu tj. najniższej klasy supermarketu, w którym na pomoc pracownika nie ma co liczyć. To samo miało miejsce w przypadku kwerendy dot. prof. Gronczewskiego, dokument o jego „błędzie młodości” musiałem znaleźć sobie sam. Profesor nie odpowiedział mi na pytania dot. współpracy z SB.

– k. 29 /…/ „Arkadion” był przez nas wykorzystywany w latach 1974-1977, kiedy to przebywał w RFN jako lektor języka polskiego na Uniwersytecie we Frankfurcie. Po powrocie do Polski jego możliwości informacyjne zostały ograniczone, w związku z czym utrzymywano z nim kontakt sporadycznie. Oceniając całość materiałów nie widzimy perspektyw dalszego operacyjnego wykorzystania „Arkadiona”.

Proszę to traktować jako normę- więcej polonistów współpracowało z MSW.

Zespół badawczy prof. Króla cz. 2

Poniżej publikuję wybrane dokumenty z teczki Dep. I MSW, która jest przyczyną prowadzenia postępowania sprawdzającego Oświadczenie lustracyjne Eugeniusza Cezarego Króla. Jednak najpierw uwagi co do zakazania tej publikacji. Ubolewam, że prof. Król tak późno włączył do swojego zespołu adwokata. Powinien go włączyć na etapie wypełniania Oświadczenia w 2012 r. (pewnie w Instytucie PAN pracował radca prawny). Mógł też skorzystać z interdyscyplinarnej współpracy jeszcze wcześniej, gdy powstał IPN. Ustawa o IPN przewiduje zastrzeżenie dostępu do akt własnych i prof. Król miał na złożenie takiego wniosku 20 lat, a teraz taki wniosek składa do mnie. Pan pomylił mnie z IPN. Po trzecie, czy ja Panu zabraniałem wygadywać kocopoły o sprawie Greniucha https://tvn24.pl/polska/tomasz-greniuch-nowym-szefem-wroclawskiego-ipn-pawel-spiewak-i-eugeniusz-krol-komentuja-5022829 Czy zabraniał Panu Greniuch lub ktoś inny? Po czwarte Pan wydaje Hitlera w ramach wolności badań naukowych, ale widzę, że wolno badać Hitlera, a Eugeniusza Króla już nie. Po piąte w programie IPNtw ostatnią wypowiedź poświęca Pan nauce logicznego myślenia w szkole średniej. A Pan się uczył logiki w której szkole średniej? Skoro szkodzi Panu publikacja dokumentów z teczki MSW, to jak może Pan jednocześnie oświadczać, że wg dokumentów był Pan nękany i szantażowany. Logiczne?

– k. 14 Notatka z rozmowy z kandydatem na kontakt operacyjny krypt. K, Warszawa 20.04.1974 r., Tajne, Egz. poj.

Spotkanie wywołane przez „K” odbyło się dnia 19.4.1974 r. w kawiarni „Pod Arkadami”.

1. „K” poinformował mnie, iż sprawa jego wyjazdu do NRF w charakterze stypendysty Instytutu Historii Europejskiej w Mainz skomplikowała się. Ostatnio rozmawiał w sprawie wyjazdu z kompetentnym pracownikiem Min. Oświaty i Wychowania. Rozmówca nie miał żadnych zastrzeżeń do jego osoby, do celowości takiego wyjazdu. Z uwagi na zaostrzenia się w ostatnim okresie stosunków polsko-zachodnioniemieckich Ministerstwo otrzymało wytyczne, aby wszelkie wyjazdy, które nie zostały jeszcze zatwierdzone, przesunąć do czasu zmiany klimatu politycznego. „K” nie otrzymał żadnego wiążącego terminu, kiedy sprawa wyjazdu może być aktualna. Wydaje mi się, że będzie to możliwe po ewentualnej wizycie tow. Gierka w RFN.

2. „K” napisał list do Instytutu w Moguncji informujący, że w najbliższym okresie nie będzie mógł skorzystać ze stypendium i prosi o jego przesunięcie na jesień br. Ponieważ stronie zachodnioniemieckiej zależy na rozwoju kontaktów naukowych z Polską, sądzi, że stypendium nie zostanie anulowane.

3. O otrzymaniu decyzji odmownej poinformował listownie Hannerole Bruchhold, stypendystkę, Instytutu w Mainz.

Jak zorientowałem się w toku rozmowy, „K” starał się wysondować, jakie miałby szanse wyjazdu na prywatne zaproszenie do RFN i skorzystanie ze stypendium. W sprawie zaproszenia rozmawiał już [z] H. Bruchhold podczas jej pobytu w Warszawie. Zgodziła się przysłać takie zaproszenie. Interesowało go także, czy w przypadku wyjazdu na okres 1-go miesiąca będzie mógł przedłużyć pobyt w RFN do 9-ciu miesięcy. Nie wie także, jak zareaguje dyrektor Instytutu Kształcenia Nauczycieli. W przypadku wyjazdu służbowego miał otrzymać urlop bezpłatny, teraz sytuacja uległa zmianie.

Wyjaśniłem „K”, że wszystkie sprawy związane z wyjazdem, pobytem za granicą, ewentualnym naszym poparciem jego starań o wyjazd będą dopiero aktualne i szerzej je omówimy, jeżeli otrzyma zaproszenie od Bruchhold. Podkreśliłem, że organa paszportowe nie udzielają zezwoleń osobom, które otrzymały indywidualne zaproszenia i zamierzają po wyjeździe z kraju, skorzystać z przyznanego im wcześniej stypendium. W jego przypadku nasze ewentualne poparcie byłoby uzależnione od jego gotowości do udzielania pomocy organom SB podczas pobytu za granicą. „K” potwierdził gotowość utrzymywania z nami kontaktu i przekazywania nam spostrzeżeń, informacji z terenu RFN. Następne spotkanie z „K” zostanie ustalone telefonicznie ma poinformować mnie o aktualnym stanie starań o wyjazd i reakcji Bruchhold na wysłany do niej list.

Insp. Wydz. V Dep. I MSW

ppor. Zygfryd Widz

[dopisek- po rocznej przerwie zdążył zapomnieć,

o czym miał informować.

6.1.75]

[dopisek- Na H. Bruchhold założono sprawę wstępną

ps. „Działaczka”.

Z. Widz]

[dopisek- Kolejne spotkanie ustalonego

na 10.1.75 w kawiarni hotelu MDM.

6.1.75 Z. Widz]

– k. 16 Notatka ze spotkania z ko ps. Czerk, Warszawa 10.01.1975 r., Tajne

Kolejne spotkanie z k.o. „Czerk” przeprowadziłem w dniu 10.1 br. w kawiarni MDM w Warszawie.

W toku rozmowy wysłuchałem relacji na temat:

1. przebiegu czynności związanych z wyjazdem do NRF na stypendium Fundacji Humboldta. „Czerk” nie uzyskał zgody na wyjazd w roku 1974. W Ministerstwie Oświaty i Wychowania poinformowano go, że z uwagi na pogorszenie się stosunków polsko-zachodnioniemieckich ilość wyjazdów została ograniczona. W stosunku do jego osoby Ministerstwo nie ma żadnych zastrzeżeń i istnieją realne szanse na wyjazd w roku 1975. W związku z tym zamierza ponownie podjąć starania. W sprawie wyjazdu w roku 1975 rozmawiał już z jednym z dyrektorów instytutu. W dalszym ciągu „Czerk” omówi sprawę wyjazdu w Sekcji Współpracy z Zagranicą Min. Oświaty. Zorientuje się, czy konieczne będzie złożenie nowej dokumentacji czy też wystarczy pisemne poparcie przełożonych. O wyniku starań poinformuje mnie na najbliższym spotkaniu.

2. „Czerk” poinformował mnie w toku rozmowy, że doktorantka Instytutu Historii w Moguncji p. Bruchhold przysłała mu bardzo miły list z zaproszeniem do złożenia prywatnej wizyty w NRF. Powiadomiła go, że stypendium Instytutu będzie na niego czekać. Nie ma znaczenie, czy wykorzysta je w roku 74 czy 75. Prosiła o ciągłą informację w sprawie przebiegu starań. „GZ” nie poinformował mnie, jaka osoba zaprasza go do NRF. Z materiałów „W” wynika, że zaproszenie przysłał Scharf Claus pracownik Instytutu Historii w Mainz. „Cz” uważa, że w przypadku przyjazdu B. do Polski zostanie przez nią o tym powiadomiony.

3. Sytuacja osobista „Cz” od czasu ostatniego spotkania nie uległa zasadniczej zmianie. W dalszym ciągu pisze pracę doktorską. Zgromadził już całość materiałów. Opracował dwa rozdziały. Uważa, że pierwszą wersję pracy napisze do jesieni br.

4. Następne spotkanie zostanie ustalone telefonicznie na początku lutego br. „Cz” ma dyżury w Instytucie w czwartek i piątek od godz. 8,00- 15,00. W pozostałe dni tygodnia często wyjeżdża w teren.

Wnioski

Ponieważ wyjazd „Cz” do NRF w roku 1975 nie jest jeszcze zatwierdzony i, jak sądzę, będzie on musiał ubiegać się o stypendium od samego początku, dalsze przedsięwzięcia w sprawie /szkolenie przed wyjazdem/ zostaną przeprowadzone w terminie późniejszym po otrzymaniu konkretnej odpowiedzi z Min. Oświaty.

Opr. Z. Widz. – por.

[dopisek- PS. W maju br. „Czerk” poinformował mnie telefonicznie, że nie otrzymał jeszcze odpowiedzi w sprawie stypendium. Poinformowałem go, że powinien cierpliwie czekać.

Z. Widz]

k. 18 Notatka końcowa dot. ko krypt. Czerk- Cezary Eugeniusz Król, Warszawa 16.08.1975 r., Tajne, Egz. poj.

Kontakt z K. nawiązano w 1974 r. w związku z podjęciem przez niego starań o wyjazd na stypendium naukowe do NRF. „Czerk” przed podjęciem pracy w IKN był doktorantem Instytutu Historii Uniwersytetu Warszawskiego. Wyjazd do NRF zamierzał wykorzystać do zbierania materiałów do pracy doktorskiej. W roku 1974 otrzymał z Ministerstwa Oświaty i Wychowania odpowiedź negatywną. Jednocześnie nie poinformowano go, że sprawa wyjazdu na stypendium do NRF /na koszt Instytutu Historii w Moguncji/ będzie ponownie rozpatrzona w roku 1975. Z informacji przez nas posiadanych wynika, że także w br. kandydatura K. nie była rozpatrywana. Ponieważ „Czerk” nie posiada możliwości pracy zgodnej z zainteresowaniami naszego wydziału proponuję przekazać istniejące materiały do archiwum SSE Dep. I MSW.

Inspektor Wydz. V MSW

por. Zygfryd Widz

– k. 22 Notatka dot. spotkania z E. Królem, Warszawa 22.02.1974 r., Tajne, Egz. poj.

W dniu 20.2 br. odbyłem kolejne spotkanie z K. Poinformował mnie, że nie otrzymał jeszcze odpowiedzi z Min. Oświaty i Wychowania w sprawie wyjazdu do NRF. Rozmawiał telefonicznie z p. Nowakowskim, który poinformował go, że czekają na zatwierdzenie jego kandydatury przez Wydz. Zagraniczny KC /tow. Pawlak/, za kilka dni otrzymają odpowiedź.

W trakcie spotkania K. przekazał mi materiały dot. problematyki badawczej, jaką zajmie się podczas pobytu w NRF, wykaz ośrodków, które planuje odwiedzić, krótką notatkę dot. krewnych zam. za granicą i możliwości nawiązania kontaktu z jedną z doktorantek instytutu w Moguncji.

Ponieważ w czasie pierwszego spotkania nie było odpowiednich warunków do pobrania od K. zobowiązania o zachowaniu tajemnicy faktu przeprowadzonej z nim rozmowy, poprosiłem go o podpisanie wymaganego zobowiązania K. podpisał zobowiązanie dopiero po moich wyjaśnieniach, że nie jest to zobowiązanie o współpracy z naszymi organami. Stwierdził, że nie chce być zaewidencjonowanym współpracownikiem, ponieważ obawia się przykrych konsekwencji w przypadku zmiany układów personalnych, politycznych. Zgadza się na utrzymywanie z nami kontaktu, przekazywanie interesujących nas informacji w miarę swoich możliwości, ale bez podpisywania formalnego zobowiązania, co w przyszłości mogłoby być różnie interpretowane. [dopisek na marginesie- Najistotniejszym jest branie od niego informacji na piśmie. I tak będziemy traktować go jako kontakt operacyjny. Należy przygotować go do zadań na terenie NRF. Równocześnie należałoby uzyskać jego życiorys i zebrać o nim opinię.]

Uzgodniłem z K., że skontaktuje się ze mną, gdy dowie się czegoś nowego w sprawie wyjazdu, poprosiłem go także o ustalenie nazwiska Niemki, która zamierza nawiązać z nim kontakt.

ppor. Z. Widz

k. 23 Raport z nawiązania kontaktu z E. Królem, Warszawa 19.02.1974 r., Tajne, Egz. poj.

Kontakt z K. nawiązałem w miejscu jego pracy w dniu 18.2.1974 r., zasadnicza rozmowa odbyła się w kawiarni „Pod Arkadami”. Przedstawiłem mu się jako pracownik Służby Bezpieczeństwa i że chciałbym rozmawiać z nim w związku z planowanym wyjazdem do NRF. Nie był zaskoczony spotkaniem ze mną. Stwierdził, że właściwie spodziewał się takiej rozmowy, ponieważ było mu wiadomym, iż pracownicy naukowi są pouczani o sposobie zachowania się w Niemieckiej Republice Federalnej. Uważa to za rzecz normalną. Nawet cieszy się z tego spotkania, ponieważ sprawy wyjazdu są załatwiane tak ślamazarnie, że zaczyna wątpić, czy kiedykolwiek wyjazd ten nastąpi.

Ustosunkowując się do tej wypowiedzi ograniczyłem się do zasygnalizowania, że rozmowa będzie miała trochę inny charakter, aczkolwiek wiąże się z jego wyjazdem do NRF. Podkreśliłem, że nie możemy wchodzić w kompetencje innych organów, które ostatecznie zadecydują o celowości jego wyjazdu. Mógłby jednak liczyć na nasze poparcie w sprawach paszportowych.

Następnie przeszedłem do spraw związanych z jego staraniami o wyjazd. Stwierdził, że ubiega się o stypendium Instytutu Historii Europejskiej w Moguncji. Jego kandydatura została wysunięta jeszcze w okresie pracy w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Po uzyskaniu wstępnej zgody na przyznanie stypendium nadał staraniom tok urzędowy i złożył potrzebne dokumenty.

W międzyczasie podjął pracę w Instytucie Kształcenia Nauczycieli. Jego nowi przełożeni wyrazili poparcie jego staraniom pod warunkiem, że weźmie urlop bezpłatny na okres wyjazdu. Aktualnie w sprawie wyjazdu kontaktuje się z p. Nowakowskim z gabinetu Ministra Ministerstwa Oświaty i Wychowania.

W najbliższych dniach ma otrzymać odpowiedź, prawdopodobnie pozytywną.

Do Instytutu Historii Europejskiej /Institut für Europaische Geschichte/ chciałby pojechać, ponieważ w ośrodku tym znajdują się materiały archiwalne, ważne dla pracy doktorskiej, którą pisze w Instytucie Historii Uniwersytetu Warszawskiego. Ponadto zamierza realizować następujące zadania badawcze:

– opracowanie na temat „kształcenie nauczycieli w krajach /landach/ NRF”, „Analiza programów nauczania i podręczników” tzw. nauki obywatelskiej.

K. poinformował mnie, że głównym miejscem jego pobytu w NRF będzie Moguncja. W zależności od możliwości finansowych chciałby także odwiedzić inne ośrodki /wykaz w załączeniu/.

Wracając do zasadniczego celu spotkania stwierdziłem, że ocieniamy pozytywnie jego dotychczasową postawę społeczną, obywatelską.

W związku z tym chciałbym zaproponować mu udzielenie nam pomocy w czasie pobytu w NRF. Podkreśliłem, że moich propozycji nie powinien traktować jako przymus, ale jako obowiązek obywatelski, obowiązek członka partii.

K. nie żądał dodatkowych wyjaśnień, o jaką pomoc nam chodzi. Zgłosił chęć utrzymywania z nami kontaktu i przekazywania nam wszystkich swoich spostrzeżeń z terenu NRF. Stwierdził, że ogólnie znane mu są sprawy, jakie mogą mnie interesować. Z problematyką tą zapoznał się podczas przeszkolenia organizowanego w WAP na temat propagandy specjalnej i działań kontrwywiadowczych.

Nie precyzowałem bliżej moich zainteresowań, podkreśliłem, że problematyką tą zajmiemy się przed jego wyjazdem.

W dalszej części spotkania zapytałem o jego osobiste kontakty z NRF.

K. nie zna osobiście pracowników Instytutu z Moguncji. Sprawa stypendium była uzgadniana korespondencyjnie. Ma powiadomić instytut w przypadku otrzymania zgody na wyjazd.

W Holandii mieszka od zakończenia wojny siostra jego ojca Zofia Królówna-Rozeboom. Jest ona żoną wojskowego armii holenderskiej, wykonującego swoją służbę w ramach NATO. Ze względu na sporadyczny kontakt korespondencyjny, jaki utrzymuje jego ojciec /ostatni list i paczka/ przyszły przed kilku laty /nie był w stanie podać bliższych danych swoich krewnych/. Podczas pobytu w NRF chciałby ich odwiedzić.

Zapytałem także o jego znajomych starających się o podobne jak on wyjazdy. Jest mu wiadomym, że Instytut Historyczny UW ma możliwość wysłania jeszcze jednego stypendysty. Nie wie jednak, kto z pracowników instytutu zostanie wysłany.

Przy końcu spotkania informował się o sprawy formalne związane z załatwieniem paszportu, możliwościami przedłużenia pobytu w NRF.

Kończąc spotkanie poleciłem mu, aby o sprawach, które były przedmiotem rozmowy nikomu nie mówił. Poinformowałem go, że zawsze pobieramy od naszych rozmówców zobowiązania o zachowaniu tajemnicy, z uwagi na warunki kawiarniane sprawę tę załatwimy w czasie następnego spotkania. K. zgodził się ze mną.

Na następną spotkanie, które zostanie uzgodnione telefonicznie, ma poinformować mnie o aktualnym stanie swoich starań o wyjazd, o programie pobytu w NRF, o rodzinie zam. w Holandii. Ponadto ma przeprowadzić sondaż dot. Niemki, z którą zamierza skontaktować się po przyjeździe do NRF.

Uwagi

W przekroju całego spotkania, jak i sposobu bycia K. dał się poznać jako zrównoważony, poważnie myślący człowiek. Rozmowę z nim prowadzi się łatwo, sam wychodzi z propozycjami, pytaniami. Nasza propozycja wyraźnie ucieszyła go. Z jego wypowiedzi i sposobu stawiania pewnych spraw wynika, że jest mu znana problematyka niemiecka i nasze potrzeby w tym zakresie. Zna dość dobrze język niemiecki. W ub. roku przebywał przez okres 3 miesięcy na praktyce w NRD. Jednocześnie dało się odczuć jego duże zaufanie do naszych organów, wiara, że możemy wszystko załatwić.

W związku z tym proponuję w wypadku uzyskania zgody na wyjazd do NRF podjąć indywidualne szkolenie oraz założenie sprawy kontaktu operacyjnego. Niezależnie od tego, w dalszej pracy z nim należy zwrócić uwagę na elementy wiążące go z nami np. danie mu do wykonania zadań KW.

Inspektor Wydziału V Dep. I MSW

ppor. Z. W i d z

Odb. w 1 egz.

Druk: BA

– k. 26 [Informacja] Eugeniusza C. Król starszy asystent IKN, Warszawa 15.02.1975 r.

W związku z planowanym wyjazdem na stypendium naukowe do NRF pragnąłbym podać następujące informacje:

1/ Stopień wojskowy: kapral podchorąży. Specjalność wojskowa: VI 24. Odbyłem dwutygodniowe przeszkolenie na WAP-ie z zakresu propagandy specjalnej.

2/ W Holandii mieszka od zakończenia wojny siostra mojego ojca- Zofia Królówna-Rozeboom. Jest ona żoną wojskowego armii holenderskiej wykonującego swoją służbę w ramach NATO. Ze względu na częste zmiany miejsca zamieszkania i sporadyczny kontakt listowny trudno jest mi podać aktualny adres moich krewnych w Holandii.

3/ Jest prawdopodobne, że przed wyjazdem do NRF nawiążę kontakt z jedną z doktorantek Instytutu Historii Europejskiej w Moguncji, która czasowo przebywać będzie w Polsce. Nic o niej nie wiem ponadto, że jest to Niemka o lewicowych przekonaniach politycznych, biorąca żywy udział w SPD-owskicm ruchu młodzieżowym w NRF.

[parafa]

[dopisek- Uzupełnienie:

Ad 2 Z. Królówna-Rozeboom ma ok. 65 lat, jej mąż jest o kilka lat młodszy, prawdopodobnie w stopniu mjra,

A 3 K. nie zna nazwiska Niemki. W przypadku jej przyjazdu do Polski zostanie jej przewodnikiem po Warszawie.]

k. 27 Notatka z rozmowy z EK, Warszawa 5.03.1974 r., Tajne, Egz. poj.

Dnia 1 bm. „K” poinformował mnie, że Ministerstwo Oświaty i Wychowania nie wyraziło zgody na jego wyjazd do NRF w charakterze stypendysty Instytutu Historii w Moguncji. Ministerstwo nie widzi potrzeby realizacji takiego wyjazdu.

Negatywna decyzja zaskoczyła „K”. Przez cały okres od momentu złożenia dokumentów mówiono mu, że na pewno otrzyma zgodę. Mając takie zapewnienie uzgodnił już z Instytutem w Moguncji ostateczny termin przyjazdu do NRF- marzec 1974 r.

K” obawia się, że w przypadku nieotrzymania w marcu br. pozytywnej odpowiedzi na złożone w tej sprawie odwołanie, stypendium zostanie anulowane.

Ma nadzieję przy aktywnym poparciu swoich przełożonych, że druga decyzja Ministra będzie dla niego korzystna.

W związku z wyjazdem „K” do instytutu w Moguncji zgłosiła się do niego telefonicznie doktorantka tego instytutu obyw. NRF przebywająca aktualnie w Polsce na Uniwersytecie Poznańskim. Ponieważ wybiera się ona do Warszawy /wycieczka/ prosiła „K”, czy nie mógłby poświęcić jej kilka godzin na zwiedzanie miasta. „K” nie zapamiętał dokładnego brzmienia nazwiska tej doktorantki. Uzgodniłem z nim, że w czasie wspólnego zwiedzania Warszawy będzie starał się zebrać jak największą ilość informacji dot. danych biograficznych, poglądów politycznych, planów zawodowych, zainteresowań oraz, o ile to będzie możliwe, zapewni sobie możliwość ponownego spotkania w Warszawie albo w Poznaniu.

Na spotkanie „K” przyniósł opracowanie przeznaczone do użytku wewnętrznego Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce nt. „Przedstawiciele Ostforschung w NRF”. Otrzymał je od znajomego z Instytutu Historii UW jako materiał źródłowy do pracy doktorskiej. Książka zawiera szereg nazwisk naukowców niemieckich, którzy zajmowali się badaniem Wschodnim [sic] w III Rzeszy i kontynuują te badania w NRF. Wypożyczyłem ją od K. w celu zapoznania się z jej treścią.

Następne spotkanie z „K” zostanie uzgodnione telefonicznie.

Na spotkaniu wydałem na konsumpcję 20 zł.

Inspektor Wydziału V Dep. I MSW

ppor. Z. W i d z

Odb. w 1 egz.

Druk: BA

Cdn

Prof. Eugeniusz Król powołał interdyscyplinarny zespół badawczy

Mam teraz więcej czasu, bo zakończyły się obydwie Ligi Narodów i są dwa dni przerwy w piłce kopanej (między 1/8 a ¼ fazą Euro). Po wielu słabych programach IPNtw, często ledwo związanych z tematyką działań operacyjnych, zwykle polegających na pianiu o autorze odbierającym wsparcie finansowe z IPN, wreszcie jakiś mocny ton. Jan Hlebowicz zorganizował panel o warsztacie pracy historyka i jego roli w społeczeństwie https://www.youtube.com/watch?v=4zOcozz2vok Takiego popisu hipokryzji nie słyszałem, od kiedy stanowisko kierownicze w IPN pełni syn agenta i działacz POP PZPR. Czterech tetryków biadoliło o marnym poziomie studentów, niskim poziomie sensatów w internecie, krążących stereotypach i załamaniu nauczania szkolnego. A co Panowie profesorowie zrobili, aby zmienić ten stan rzeczy? Jeden z Panów wypromował książkę roku, w której nie zidentyfikowano Szymona Szurmieja jako agenta i doktorat, w którym ustalenie współpracy z SB członków SDP miało znaczenie marginalne. Drugi z tetryków zaprosił do IPNtw kontakt służbowy SB. Trzeci z nich to tłumacz Hitlera. Czwarty, mimo ogromnej wiedzy i dorobku naukowego, morduje historię wywołując u większości odbiorców ziewanie. Ich nastawienie do internetu to zachowanie kopistów palących maszyny drukarskie. Jednak są pozytywne aspekty panelu, to krytyka postmodernizmu i opowiedzenie się za pozytywistycznym spojrzeniem na pracę historyka. Postulat, który najlepiej profesorowie wprowadzili życie, to powoływanie interdyscyplinarnych studiów historycznych; profesorowie podawali przykłady chemików i archeologów. O ile współpraca z archeologiem od „Łączki” jest dosyć oczywista, to udział pierwszego wyjaśniono w programie. Nie wiem dlaczego, ale żaden z tych czterech profesorów nie wspomniał o współpracy interdyscyplinarnej z prawnikami, nawet prof. Król. Ten profesor nie pochwalił się na wizji i kolegom, że powołał już taki zespół z dwoma prawnikami: prokuratorem pionu lustracyjnego i warszawskim adwokatem.

W sprawie przeszłości prof. Króla wymieniliśmy kilka maili. Profesor to dowcipniś, ucieszył się, że ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś. Sam przedstawił się jako osoba rozpracowywana przez SB, ale nie chciał przesłać mi skanu stosownego dokumentu, a w Katalogu nie figuruje. Pytałem Profesora o złożone Oświadczenie lustracyjne, ale stwierdził, że żadnego nie składał, więc musiałem mu przesłać skan informacji z IPN. Publikacja powoli się gotowała, pierwszą część zaplanowałem w reakcji na wystąpienie prof. Króla w programie socjologa IPN. Poinformowałem więc prof. Króla, że opublikuję dokumenty z jego teczki za lata 1974-75. Profesor jest znanym miłośnikiem i edytorem źródeł, więc natychmiast podjął działania integracyjne:

Szanowny Pan Marek Mądrzak,

w imieniu Pana Profesora Eugeniusza Cezarego Króla przesyłam jego oświadczenie.

Proszę o zastosowanie się do jego treści i wstrzymanie się  z zapowiedzianą przez Pana publikacją  materiałów dotyczących Pana Profesora Eugeniusza Cezarego Króla.

W przeciwnym razie  zostaną podjęte stosowne kroki prawne  m.in.  zmierzające do ochrony dóbr osobistych Pana Profesora , jak i do uzyskania stosowanego zadośćuczynienia.

Z poważaniem

adw. Piotr Jaworski

Oświadczenie:

„Panie Lustratorze,

znowu się Pan spóźnił ze swoją lustracją, dokumenty o których Pan wspomniał i których kopie  posiadam, są już przedmiotem analizy prokuratora IPN; zresztą Pan najwyraźniej nie doczytał, istnieją jeszcze akta z 1979 r. Z dokumentów tych jednoznacznie wynika, że nie doszło do mojej  współpracy z wywiadem MSW; z mojej strony była to obrona przed nękaniem i szantażem ze strony funkcjonariusza MSW, jak się niebawem okazało była to obrona skuteczna.   Po konsultacji z moim adwokatem ostrzegam Pana, że próba publikacji inkryminowanych dokumentów spowoduje podjęcie przeze mnie stosownych kroków prawnych w celu obrony moich dóbr osobistych, zaniechania publikacji, jak i uzyskania stosownego zadośćuczynienia.

Prof. Eugeniusz Cezary Król.”

W telegraficznym skrócie stwierdzę tak: to nie ja się spóźniłem z lustracją, tylko IPN. Przecież nie sprawdził prawdziwości Oświadczenia prof. Króla od 2012 r. Wszystkie znaki wskazują, że jest ono sprawdzane tylko dlatego, że ja się w tym roku nim zainteresowałem! Niecierpliwie wyglądam, czy prokurator z IPN ma to samo zdanie o treści teczki i czy orzeczenie podejmie w oparciu o komplet dokumentów. Co do dokumentów z 1979 r., to przecież wszyscy wiedzą z Wikipedii, że prof. Król obalał komunizm, więc można je pominąć, skoro już o tym powszechnie ogłoszono. Natomiast nikt jeszcze nie wie, że prof. Król złożył prawdziwe Oświadczenie lustracyjne. Po piąte, sytuacja musi wyglądać naprawdę nieciekawie, skoro już na etapie postępowania sprawdzającego pojawił się adwokat.

Cdn

Jerzy Sonnewend- popiera lustrację

Bohater tekstu miał epizod podpisania listu otwartego w sprawie poparcia ogólnopolskiej lustracji środowiska lustracyjnego. Z zasady napisałem do niego na monachijski adres mailowy. Ponieważ żadnej odpowiedzi nie otrzymałem, przypuszczam, że Jerzy Sonnewend nadal lustrację popiera. Początkowo wyniki kwerendy rozczarowały mnie, z zachowanych materiałów w poznańskim IPN „wyszła” teczka sygn. II (figuranci i rozpracowania). Usiadłem do niej zrezygnowany, a tu niespodzianka: teczka dwójkowa okazała się sprawą na tw, który za granicą zerwał kontakt z SB, ale dzięki temu dokumenty tw zachowały się dobrze. Zwracam uwagę, że po kilku latach Sonnewend wszedł na taki poziom współpracy, że uczestniczył w kombinacji operacyjnej zaplanowanej przez centralę, a nie przez Poznań. Ponadto dla uatrakcyjnienia kombinacji zezwalano mu na podawanie tajnych wojskowych informacji w uzgodnieniu ze Sztabem Generalnym. Ostatnie dokumenty w teczce dot. zerwania przez tw kontaktu z jednostką SB. Bardzo powoli do Poznania dochodziły informacje, że Sonnewend nie wróci do PRL, a sprawdzano ten fakt dookoła- przez warszawski Żoliborz. Informacje z tła sprawy zainspirowały mnie do dwóch kolejnych tematów badawczych.

– k. 70 Doniesienie tw ps. Kompozytor w LK Leśna, Poznań 4.07.1978 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. poj.

W połowie maja br. brat mój [zamazane] złożył podanie o paszport w Wydziale Paszportów KWMO w Poznaniu. Planował on bowiem wyjazd do Berlina Zach. na podstawie zaproszenia otrzymanego od Certuli Zellerman- Niemki, swojej koleżanki poznanej podczas poprzedniego jego pobytu w RFN i Berlinie Zachodnim (1976 r.). Nadmieniam, iż brat mój w przeszłości [kilkakrotnie- skreślono] dwukrotnie wyjeżdżał już na Zachód (wówczas zameldowany był w Warszawie, u naszego ojca zam. ul. Grochowska /…/). Mniej więcej w trzy tygodnie po złożeniu podania brat zgłosił się po odbiór paszportu. W rozmowie z pracownikiem Wydziału Paszportów dowiedział się, że decyzja w jego sprawie jeszcze nie zapadła, a po odbiór decyzji ma cierpliwie czekać, zostanie bowiem pisemnie wezwany. Do dnia 3 lipca br. wezwanie nie nadeszło. Brat mój takim rozwinięciem się sytuacji czuje się pokrzywdzony. Jest on absolwentem PWSSP w Poznaniu (pracę dyplomową będzie bronić po wakacjach), kilkuletnim członkiem PZPR, zaangażowanym w działalności społecznej (przew. Koła Naukowego, przew. Sądu Koleżeńskiego SZSP), żonaty od czerwca ubiegłego roku, ma półroczne dziecko.

Nadmieniam, że zainteresowanie mojego brata wyjazdem za granicę wynika m.in. z chęci zrealizowania określonych prac niezbędnych do obrony dyplomu.

W bliskim kontakcie z moim bratem pozostaje Krzysztof Nader, o którym wspominałem już wcześniej. Obecnie przebywa on w Berlinie Zach., gdzie podobno pracuje w firmie zajmującej się wykładaniem tapet. Od brata dowiedziałem się, że K. Nader rozważa możliwość zawarcia związku małżeńskiego z obywatelką RFN celem uzyskania paszportu konsularnego.

Wiadomo jest mi również (rozmowa w cztery oczy z bratem), że K. Nader przebywając w 1976 r. w Berlinie Zach. za otrzymane 36 DM podpisał dokumenty, z których wynika, że ojciec jego jest z pochodzenia Niemiec, lubi on bardzo pieniądze i- zdaniem brata- nie zrobił on tego z wewnętrznego przekonania o prawdziwości poświadczanych przez siebie danych, a jedynie z chęci zysku.

„Kompozytor”

Zadanie:

Przebywając w RFN postaram się skontaktować z K. Naderem celem bliższego rozpoznania jego sylwetki za granicą.

„Kompozytor”

Omówienie i uzupełnienie doniesienia

Telefonicznie TW poinformował mnie, iż

– k. 82 Informacja o uzyskanych rezultatach rozpoznania kontaktów tw ps. Kompozytor z zaleceń Wydz. II Dep. II MSW, Poznań 17.03.1979 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. nr 2

1. Suzanne Oaken- były urzędnik British Council w Warszawie. Od jej wyjazdu z Polski tj. od 1978 roku TW nie ma żadnych kontaktów, zarówno z nią, jak i z British Council. Z tego względu nie posiada informacji, które pogłębiałyby dotychczasowe rozeznanie ww.

2 Robert Davies, Amann Roland i R. Jacobs- na temat ww. TW nie przekazał żadnych informacji, ponieważ przebywając służbowo w 1977 roku na terenie W. Brytanii /m.in. na Uniwersytecie w Birmingham/ nie zetknął się z tymi osobami.

U w a g a :

Na przełomie sierpnia/września 1978 roku TW prywatnie przebywał w Berlinie Zachodnim, gdzie podjął pracę zarobkową. Pracował na budowie hali- chłodni przy Germaniastr. 12 i w prywatnym przedsiębiorstwie. Podczas pobytu w Berlinie Zachodnim poznał następujących cudzoziemców:

1. Joachim Rochlitz- lat ok. 27, blondyn, wysokie czoło,kawaler, po studiach, pracuje w szkole dla stolarzy /adresu TW nie zna/. W Berlinie Zachodnim zam. pod adresem: Potsdamerstr. 130, numeru telefonu TW nie zna. Dyskutując z nim odniósł wrażenie, iż jego lewicowe poglądy mają rzeczywiste oparcie w posiadanej wiedzy o problemach współczesnego świata. W ewidencji MSW nie figuruje.

2. Ferdinand Dreischoff- lat ok. 26, zam. 4270 Doroben 11, Kampstr. 17. TW zna go słabiej. Zaliczył go do osób miłych i koleżeńskich. W Biurze „C” i Kartotece Dep. I MSW nie figuruje.

3. Hans Peter Mahler- lat ok. 23, kawaler, student ekonomii w Berlinie Zachodnim, zam. Potsdamerstr. 130. Jego rodzice zam. natomiast pod adresem: 717 Vöhringen, Gartenstr. 27 /RFN/. Nasz TW sądzi, iż jest on człowiekiem o postępowych przekonaniach, niepodbudowanych jednak głębszą wiedzą. Członek zachodnioberlińskiego towarzystwa przyjaciół Albanii. Na ścianach w jego pokoju wiszą wizerunki Lenina, Stalina, przywódców Chin i Albanii. Nie figuruje w ewidencji operacyjnej MSW.

4. Wolfgang Fruth- lat ok. 27, żonaty, właściciel firmy montażowej ścianek działowych, zam. Schildstr. 17, 4370 Marl., nr tel. /02365/83050. TW zatrudnił się u niego po zwolnieniu z pracy przy budowie hali- chłodni. Fruth twierdził, iż jest socjalistą i przeciwnikiem wojny. Zwierzył się, że jego babcia była Polką. W ewidencji operacyjnej MSW nie figuruje.

5. Norbert Gajdzik- s. Józefa i Hildegardy Kajzer, ur. 18.08.1945 roku w Zabrzu, w m-cu kwietniu 1966 roku wyjechał do RFN, zam. obecnie Berlin Zachodni, Stresemannstr. 74/319. U ww. nasz TW przez okres pobytu w tym mieście mieszkał. N. Gajdzik aktualnie pracuje w drukarni /adres i nr tel. TW nie zna/. Utrzymuje on liczne kontakty z czasowo przebywającymi tam Polakami, świadcząc im usługi w zakresie noclegu, wyżywienia, załatwiania pracy itp. Lubi pić alkohol, wykazując przy tym zainteresowanie sytuację spotkanych Polaków. Dokonane sprawdzenia wykazały, że ww. w przeszłości pozostawał w zainteresowaniu Dep. I MSW.

U w a g a :

W miesiącu sierpniu br. TW ps. „Kompozytor” planuje ponownie prywatnie wyjechać do Berlina Zachodniego, z zamiarem podjęcia tam pracy zarobkowej.

Inspektor Sekcji II Wydziału II

ppor. F. MATUSZEWSKI

Wyk. w 2 egz.

egz. nr 1 – Wydz. II Dep. II MSW

egz. nr 2 – a.a

Opr. FM. Wyk. JK.

nr dz. masz. 335/79

dnia 17.03.1979 roku

– k. 112 pismo do Naczelnika Wydz. II KSMO w Warszawie, Poznań 14.11.1979 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. nr 2

Posiadamy jednoźródłową, niesprawdzoną informację, z treści której wynika, że bracia Andrzej i Jerzy /lub Mieczysław/ KOSTRZEWSCY z Warszawy wyjeżdżają do Berlina Zach., gdzie podejmują pracę zarobkową. Byli zarówno w ub. roku, jak i w bieżącym. Zatrudnili się w prywatnej firmie budowlanej, której właściciel tym razem nie chciał zapłacić im za pracę. Nasze źródło twierdzi, iż prawdopodobnie mieli oni kontakt z Norbertem GAJDZIK, s. J/…/, ur. /…/, który w 1966 r. wyjechał do RFN. Dokonane sprawdzenia wykazały, iż N. GAJDZIK w przeszłości pozostawał w operacyjnym zainteresowaniu Dep. I MSW.

Jerzy KOSTRZEWSKI zamieszkuje pod adresem: ul. NESEBERSKA /…/ Warszawa Stegny. Natomiast w odniesieniu do A. KOSTRZEWSKIEGO dysponujemy tylko numerem telefonu: 453455. Oprócz ww. nasze źródło na terenie Berlina Zach. poznało ob. Renatę WARCHOŁ, mężatkę, doktorantkę na Studium Doktoranckim Uniwersytetu Warszawskiego /psychologia/. Wym. pracowała tam jako sprzątaczka w hotelu oraz pomagała w restauracji i kuchni. Język niemiecki zna słabo. Powrót do kraju planowała przy końcu października br.

Inna kobieta, która przedstawiła się źródłu jako Anna KŁAK z Warszawy również pracowała w restauracjach, głównie jako pomoc kuchenna. Nie zna ona dobrze j. Niemieckiego, biegle natomiast porozumiewa się jugosłowiańskim i serbskim. Ma mieć średnie wykształcenie. Zamieszkiwała u niejakiego Igora z Warszawy, wiek ok. 45 lat, który w Berlinie wynajmował mieszkanie. Wspólnie z nim zamieszkiwał mężczyzna o imieniu Darek /brak bliższych danych/.

Powyższe przesyłam do wiadomości i ewentualnego służbowego wykorzystania.

[Z-ca NACZELNIKA WYDZIAŁU II

KWMO w Poznaniu

kpt. mgr Franciszek Szych]

wyk. w 2 egz.

egz. nr 1 – adresat

egz. nr 2 – a.a

oprac. FM., wyk. EZ.

nr dz. masz. 1517/79

– k. 122 pismo do St. Inspektora Inspektoratu Kierownictwa SB w miejscu, Poznań 27.05.1980 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. nr 2

W nawiązaniu do pisma dot. związków TW ps. „Kompozytor” z mieszkańcem Berlina Zach. Mansem Peterem Mahlerem przesyłam uzyskane od TW informacje oraz charakterystykę tego źródła.

TW ps. „Kompozytor” poznał M.P.M. w 1978 r. poprzez kolegę swego brata Petera Blutnera mieszkańca Berlina Zach., studenta prawa. Podczas pobytu w Berlinie Zach. TW zamieszkiwał w budynku przy ul. Potsdamerstr. 120 na I piętrze. Był to budynek zajmowany przez studentów. Po kilku tygodniach okazało się, że pokój zajmowany przez TW należał do M.P.M., który w tym okresie przebywał w górach.

Po powrocie przez ok. 1 tydzień zamieszkiwał on razem z „Kompozytorem”. M.P.M. w domu bywał rzadko. Prowadził higieniczny tryb życia /dbał o czystość, chociaż nie przywiązywał wagi do ubioru/. Lubił chodzić na spacery i do sauny. W pokoju znajdowało się dużo zdjęć z wycieczek wędrownych po górach, w których M.P.M. uczestniczył. Miał ujmujący sposób bycia. Nie stronił od alkoholu /piwo, wino/ i palił papierosy.

W 1978 r. M.P.M. był studentem III roku ekonomii. Był członkiem zachodnioberlińskiego towarzystwa przyjaciół Albanii. Na ścianach jego pokoju rozwieszone były portrety Lenina, Stalina, przywódców Chin i Albanii. Jego poglądy polityczne nie były jednak podbudowane gruntowną wiedzą. W rozmowach na te tematy używał frazesów. Twierdził np. że w Albanii jest lepiej niż w Polsce, gdyż jest tam prawdziwa wolność, ale nie potrafił tego konkretnie uzasadnić. W domu odwiedzali go koledzy o zbliżonych poglądach m.in. zamieszkujący w Berlinie Zach. mężczyzna pochodzenia albańskiego.

Na tematy naszego kraju M.P.M. nie wypowiadał się. Odnośnie swego ewentualnego przyjazdu do Polski również nie wypowiedział się jednoznacznie, jedynie obiecał, że w przypadku przyjazdu odwiedzi TW w Poznaniu. Ze swej strony dał „Kompozytorowi” adres swoich rodziców zam. 7917 Vöhringen, Gartenstr. 27, RFN. Jest to miasteczko w płd. Niemczech. Na temat rodziny żadnych informacji M.P.M. i jej ew. związków z Polską TW nie posiada żadnych informacji. Nie jest również zorientowany w dalszych planach M.P.M. po ukończeniu studiów.

TW ps. „Kompozytor” spotkał M.P.M. tylko raz. W 1979 r. będąc w Berlinie Zach. i zamieszkując w tym samym domu co w 1978 r. nie miał kontaktu z M.P.M., który przeprowadził się gdzie indziej, ze względu na to, iż budynek ten przeznaczono do rozbiórki.

W lipcu br. „Kompozytor” zamierza wyjechać do Berlina Zach. na okres ok. 2 miesięcy. Nie jest on pewien, czy spotka się z M.P.M. Ewentualny kontakt może nawiązać przez wspomnianego Petera Blutnera. W przypadku, gdyby TW posiadał na to odpowiednie fundusze, nie wyklucza on też wyjazdu z Berlina Zach. do Francji i wówczas mógłby odwiedzić M.P.M. w miejscu zamieszkania jego rodziców.

TW ps. „Kompozytor” nr rej. 25350 jest mężczyzną w wieku 31 lat. Z wykształcenia jest prawnikiem i pracuje naukowo w jednej z poznańskich uczelni. Do współpracy z SB pozyskany został w listopadzie 1977 r. Jest człowiekiem inteligentnym, spostrzegawczym, cechuje go analityczne podejście do wielu problemów. W toku współpracy dał się poznać jako jednostka zdyscyplinowana, dbająca i przestrzegająca zasad konspiracji, aktywna w wykonywaniu zlecanych zadań.

Powyższe przesyłam do wiadomości i operacyjnego wykorzystania.

Wyk. w 2 egz.

egz. nr 1 – adresat

egz. nr 2 – a.a

Oprac. GI., Wyk. EJ.

nr dz. masz. 907/80

[Z-ca NACZELNIKA WYDZIAŁU II

KWMO w Poznaniu

mjr mgr Wojciech Sobisiak]

– k. 152 Doniesienie tw ps. Kompozytor, Poznań 2.04.1984 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. poj.

W okresie od 17 do 25 marca br. przebywałem za granicą- w RFN … Graffenhausen na zaproszenie znajomej Herthy Bührle. W trakcie pobytu zawarłem znajomość z mężem wyżej wymienionej w wieku ok. 65 lat, który w okresie II wojny światowej był na froncie wschodnim na Kaukazie.

Poza tym w pobliskiej miejscowości w Eudingen (nieopodal Emmaendingen), w której znajdują się bloki mieszkalne dla uchodźców z Polski i NRD. Spotkałem tam znajomego z moich poprzednich wyjazdów niejakiego Jana Czanetzkiego w wieku ok. 40 lat, który na terenie RFN przebywa już od przeszło roku na prawach przesiedleńca z Mazur. Mieszka on w jednym małym pokoiku (ok. 8 m2) z żoną Niemką oraz 10-letnim synem.

Ponadto spotkałem tam młode małżeństwo z Polski. Są to ludzie, którzy się tam poznali i pobrali, a przed wyjazdem z Polski mieszkali w Gdańsku. Noszą się z zamiarem powrotu do kraju.

Teren ten składa się z dwóch czteropiętrowych bloków mieszkalnych, w których zamieszkuje ok. 100 osób. Warunki mieszkaniowe są bardzo złe, a pracę mają w pobliskich fabrykach.

W Eudingen przebywałem niecałe 3 godz. Ponadto nie spotkałem nikogo ze starych znajomych. Nie nawiązałem też żadnych ciekawych kontaktów towarzyskich, gdyż bardzo wiele czasu zajęło mi „bieganie” po sklepach w celu dokonania korzystnych zakupów.

Poznań, 30.III 84 Kompozytor

[uzupełnienie] Ożenił się już w obozie z niemką (z NRD), która z pierwszego małżeństwa posiada dziesięcioletnie dziecko. Mieszkają w małym przydziałowym pokoiku bez żadnych wygód. Na każdym piętrze jest wspólna kuchnia i łazienka. Mieszkają na piętrowych łóżkach.

Budynki, które zamieszkują przesiedleńcy, pochodzą z okresu przedwojennego i są w opłakanym stanie. Nie przeprowadza się w nich żadnych remontów. Prawdopodobnie są przeznaczone do rozbiórki. Co się wówczas stanie z ludźmi, którzy w nich zamieszkują, nikt nie jest w stanie powiedzieć.

Tw wspomniał, że Czanetzky w rozmowie z nim wspominał, że chętnie by wrócił do Polski, jednak obawia się reakcji naszych władz. Nie wie, jak by został potraktowany, czy by nie poszedł „siedzieć”.

Ponadto tw spotkał młode małżeństwo z Gdańska, które również nosiło się z zamiarem powrotu do Polski, jednak z obawy przed konsekwencjami również wahają się przed podjęciem ostatecznej decyzji.

Uwaga

Tw nie przekazał żadnych informacji na temat aktualnej sytuacji w kraju ze względu na brak kontaktu ze swoim środowiskiem.

Zadanie

Tw. otrzymał zadanie zbierania wszelkich informacji dot. okresu przedwyborczego w kraju.

Przedsięwzięcia

1. Inf. dot. obozu uchodźców w Eudingen przekazać S. III i S. XII celem jej ew. wykorzystania operacyjnego.

2. Osobę J. Czanetzkiego sprawdzić kartotece ewid. oper.

Insp. S. II Wydz. II

ppor. W. Wróblewski

– k. 156 Raport do Dyr. Dep. II MSW o wyrażenie zgody na realizację kombinacji operacyjnej pod figuranta krypt. Dzik, Warszawa 2.07.1984 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. Nr 2

1 SYTUACJA OPERACYJNA

Figurant sprawy krypt. „DZIK”- z-ca attache handlowego ambasady Francji w Warszawie- Jacques Fumey przybył do Polski w styczniu 1983 r.

Od samego początku aktywnie włączył się do działań penetracyjnych, interesujących z operacyjnego punktu widzenia regionów kraju. Z jego inicjatywy powstał klub „BIM” skupiający dyplomatów akredytowanych w Polsce znających język francuski i będących w Polsce osobami samotnymi. Do klubu należą również obywatele polscy. Również jest on inicjatorem powstania przy ambasadzie Francji w Warszawie klubu francuskiego w okolicach wsi Deskurów pod Wyszkowem.

W grudniu 1983 r. na jednym z przyjęć „BIM-u” nawiązał kontakt z naszym tw ps. „MARCO”, który po pewnym czasie przeszedł na płaszczyznę intymną. Przez pewien czas tw „MARCO” zamieszkiwała u Fumey’a. Bliski ich kontakt trwa do chwili obecnej. Wraz z nim chodzi na różne przyjęcia organizowane przez dyplomatów akredytowanych w Warszawie.

Za okres współpracy z naszym aparatem „MARCO” przekazała szereg interesujących informacji uzyskanych od Fumey’a drogą kapturową.

Tw. ps. „MARCO”- kobieta lat 35, wykszt. Średnie, bardzo atrakcyjna, prowadzi prywatny zakład krawiecki, na stałe zameldowana w Warszawie. W Poznaniu posiada swoją rodzinę. Tu też kończyła szkołę średnią.

W trakcie współpracy wielokrotnie proponowała wprowadzenie pod figuranta, z którym utrzymywała kontakt naszych pracowników bądź też inne osoby. Mieliby oni sami bliżej poznać osoby, które ich interesują pod kątem rozpoznania ich faktycznej roli na placówce francuskiej.

Zarówno powyższe, jak i fakt zamieszkiwania przez pewien czas w Poznaniu przez tw. „MARCO” stwarza sprzyjającą sytuację do przeprowadzenia kombinacji operacyjnej z udziałem tw. ps. „Kompozytor” pozostającym na kontakcie Wydziału II WUSW w Poznaniu.

Tw. ps. „Kompozytor”- mężczyzna lat 35, wykształcenie wyższe, zatrudniony w „Gazecie Poznańskiej” i na ¼ etatu na UAM. Z tego tytułu posiada dostęp do szeregu interesujących z operacyjnego punktu widzenia informacji. Tw. „Kompozytor” na stale zamieszkuje w Poznaniu. Jest po raz drugi żonaty.

W toku współpracy przekazał szereg interesujących informacji. Był wykorzystywany do kontroli figurantów British Council w Warszawie. Realizował zadania ofensywne na terenie Berlina Zachodniego pod służby specjalne przeciwnika.

Zarówno tw. ps. „Kompozytor”, jak i tw. ps. „Marco” wyrazili zgodę na realizację kombinacji.

CEL KOMBINACJI

Celem kombinacji jest nawiązanie przez tw. ps. „Kompozytor” poprzez tw. ps. „Marco” kontaktu z naszym figurantem „DZIK” i złożenie mu oferty podjęcia współpracy z francuskimi służbami specjalnymi.

III SPOSÓB REALIZACJI KOMBINACJI

Zakładana kombinacja będzie realizowana następująco:

1 tw. ps. „Kompozytor” zapoznany zostanie na terenie W-wy z tw. ps. „Marco”. Występować będzie jako pracownik naszego resortu oficjalnie zatrudniony w „Gazecie Poznańskiej”. Tw. ps. „Marco” wobec „Kompozytora” występować będzie jako moja koleżanka.

2 Podczas wspólnego spotkania źródeł ustalona zostanie szczegółowa legenda wobec Fumey’a Zakłada się, że ich wspólna znajomość datować się będzie od okresu, kiedy tw. „Kompozytor” żył ze swoją pierwszą żoną, z którą to tw. ps. „Marco” chodziła do szkoły średniej- liceum plastyczne.

Obecnie ich kontakt został ponownie odnowiony, kiedy tw. „Marco” w kwietniu br. była w Poznaniu. W rozmowie z nim nie ukrywała swojej bliskiej znajomości z attache wojskowym ambasady Francji w Warszawie Jacques Fumey’a Tw. „Kompozytor” faktem tym wyraźnie się zainteresował z uwagi na swój zamierzony wyjazd do Francji. Prosił „Marco”, aby zorganizowała mu wizytę u Fumey’a, ponieważ chciałby prosić Francuza o pomoc w uzyskaniu wizy do Francji.

3 Tw. ps. „Marco” informując Fumey’a o powyższym poprosi go o pomoc w szybkim załatwieniu wizy i ewentualnym otrzymaniu pracy na terenie Paryża, gdzie zarekomendować go może jako zdolnego młodego dziennikarza. Mając na uwadze, że Fumey poinformowany wcześniej przez tw. „Marco”, że jest ze swoim przyjacielem z Poznania, mógłby odmówić spotkania z wymienionym tłumacząc się brakiem czasu, ustaliliśmy, że korzystniej będzie dla tw., gdy uda się do placówki i poprosi o widzenie z wymienionym powołując się na wcześniejsze rekomendacje „Marco”.

4 Będąc wcześniej zapowiedziany przez „MARCO” tw. „Kompozytor” uda się do ambasady ewentualnie miejsca zamieszkania w/wym. W celu osobistego skontaktowania się z Fumey. W bezpośredniej rozmowie tw. „Kompozytor” poinformuje figuranta, że to, o czym mówiła mu „Marco”, było tylko pretekstem. Jemu zależy na zrobieniu pieniędzy przed wyjazdem na stałe do Francji bądź innego kraju kk. Zwrócił się do niego, ponieważ tw. „Marco” twierdziła, że jest on jej serdecznym przyjacielem, z którym można na każdy temat porozmawiać. On natomiast chce ofiarować swoje usługi i wiadomości, jakie posiada i jakie może zdobyć za określoną zapłatą. Jest dziennikarzem i jego legitymacja dziennikarska otwiera wstęp do „wszystkich i wszystkiego”. Ma na terenie Francji daleką rodzinę, ale nigdy nie mógł na nią liczyć, nawet podczas swoich poprzednich wyjazdów na Zachód. Pragnie w przyszłości połączyć się z bratem, który wyjechał do Berlina Zachodniego i odmówił powrotu. Był on bez pieniędzy i aktualnie jego warunki materialne są ciężkie. Tw. Natomiast nie chce popełnić błędu brata i wyjeżdżać bez zapewnienia sobie wcześniej właściwych warunków materialnych. Ofiarując swoje informacje i możliwości liczy również na pomoc przy załatwieniu sobie pracy poza granicami Polski. Zgłaszając się do Fumey’a uważa, że skieruj on go do kompetentnej osoby lub osobiście zajmie się jego sprawą. Zależy mu jedynie na dobrej zapłacie za zrealizowane usuługi i zapewnienie bezpieczeństwa przed władzami polskimi.

5 O ile figurant wyrazi zgodę na zaproponowane przez tw. „Kompozytor” warunki uzgodniony zostanie:

a/ sposób dostarczenia opracowywanych przez źródło informacji Fumey’a /szczegółowy wykaz informacji i wiadomości, jakie tw. będzie serwował figurantowi w trakcie pierwszych spotkań jest opracowany przez Wydział II WUSW w Poznaniu/.

B/ legenda dla tw. ps. „Marco” dot. charakteru ich dalszych wspólnych spotkań.

W zależności od rozwoju sytuacji, zleceń stawianych przez Fumey’a „Kompozytorowi” przedstawiana będzie na bieżąco dalsza koncepcja działań zmierzających do zdobycia materiałów kompromitujących figuranta, a jednocześnie wskazujących, że w wyniku zlekceważenia konspiracji podstawowych zasad pracy operacyjnej spowodował zainteresowanie się naszej służby swoją kochanką i jej przyjacielem, a w efekcie doprowadził do ich rzekomego zatrzymania.

opracował: por. J. Serafińczyk

Z-CA NACZELNIKA WYDZIAŁU VII DEP. II

płk Waldemar BEDNARCZUK

wyk. 3 egz.

Egz. 1 – teczka komb.

Egz. 2 – teczka pracy tw. „Kompozytor”

Egz. 3 – teczka pracy tw. „Marco”

– k. 161 Raport w sprawie wykorzystania przez tw Kompozytor danych dot. obronności, Warszawa 20.07.1984 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. nr 2

Biorąc pod uwagę sytuację operacyjną oraz uzgodnienie z Zarządem I Sztabu Generalnego WP proponuję wyrazić zgodę na ujawnienie przez t.w. ps. „KOMPOZYTOR” w rozmowie z pracownikiem ambasady Francji w Warszawie następujących informacji:

1 Znana mi jest lokalizacja jednostek wojskowych w Poznaniu:

– OPK przy ul. Rolnej;

– WSOWP na Golęcinie /kształci oficerów wojsk panc. i ofic. politycznych/;

– WSOWK ul. Świerczewskiego;

– DWLot. ul. Kościuszki;

– Pułk Łączności i jednostka lotnicza na Ławicy;

– Pułk Łączności w Śremie- ćwiczenia oficerów rezerwy w sierpniu 1983 r.;

– Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne, ul. Wawrzyniaka, Polna;

– Wojskowe Zakłady Remontów, ul. Dąbrowskiego,

o których mogę podać ogólne dane, które uzyskałem z własnej obserwacji oraz w rozmowach ze znajomymi.

2 Wiadomo mi również, że w okolicy Poznania znajdują się:

– jednostka rakietowa w Biedrusku;

– poligon wojskowy w Biedrusku;

– Krzesiny- lotnisko wojskowe;

– Śrem- jednostka łączności.

3 Znam kilku pracowników resortu MSW:

– Franciszek Matuszewski oraz Grzegorz Iglewski, pracownicy Wydziału Paszportów WUSW w Poznaniu;

– Jan Jankowiak, były pracownik KWMO, a następnie Wydziału Paszportów, zwolniony ze służby w 1980 r., w czasach „Solidarności” radca prawny MKZ „Wielkopolska”;

– Mieczysław Bukowski, kier. Sekcji Wizowej Wydziału Paszportów, zwolniony w 1983 r. ze służby;

– Marek Sobczak, były pracownik Instytutu Bibliotekoznawstwa UAM, obecnie pracownik WUSW;

– Józef Śmiglak, rzecznik prasowy WUSW w Poznaniu, będący jednocześnie trenerem kadry kartingowców;

– Władysław Stecyk- sportowiec, olimpijczyk,

o których mogę podać bardzo ogólnikowe dane, bowiem nie utrzymuję z nimi bliższych kontaktów.

4 Z dziedziny ekonomicznej posiadam szereg pobieżnych danych dotyczących wynalazczości, polityki patentowej oraz produkcji wielu przedsiębiorstw m.in.:

– PZE Centra /znany profil produkcji, w tym także produkcji specjalnej;

– WSK- produkcja pomp wtryskowych oraz Wydz. produkcji specjalnej;

– HCP, w tym Wydz. W-7 i W-8 produkcja dla celów obronnych /puski i taśmy do karabinów maszynowych, a także większego kalibru do czołgów, kanistry i butle do gazu- również dla potrzeb wojska/.

W 1980 roku rozpoczęto budowę nowego obiektu HCP w Czerwonaku, gdzie została przeniesiona Kuźnia W-1 i jeden z Wydziałów produkujących dla wojska.

Inne Wydziały HCP:

– W-1 Kuźnia- odkuwki na potrzey innych Wydziałów;

– W-2 silniki okrętowe;

– W-3 wagony, lokomotywy elektryczne;

– W-4 obrabiarki /numeryczne/;

– W-5 różne części, urządzenia, podzespoły itp.;

– W-6 narzędzia i przyrządy;

– W-9 silniki trakcyjne;

– PZG STOMIL- produkcja opon dla wojska.

NACZELNIK WYDZ. VII DEP. II

Płk mgr St. GRUDIEŃ

ST. INSPEKTOR WYDZ. VIII DEP. II

Ppłk mgr. G. SZYMOSZEK

NACZELNK WYDZ. VIII DEP. II

Płk L. POSTOWICZ

– k. 208 Charakterystyka tw ps. Kompozytor nr rej. 25350, Poznań 24.05.1985 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. nr 2

TW ps. „Kompozytor”, mężczyzna lat 35, narodowość i obywatelstwo polskie, wykształcenie wyższe, dr prawa, członek PZPR, zatrudniony „Gazeta Poznańska” oraz Pałac Kultury, zna j. Niemiecki, angielski, duński, żonaty, zam. w Poznaniu.

Wymieniony do współpracy ze Służba Bezpieczeństwa pozyskany został w listopadzie 1977 roku na zasadzie dobrowolności.

W okresie współpracy dał się poznać jako osoba zdyscyplinowana, prawdomówna i szczera, dbająca o zasady konspiracji. Przekazane do realizacji zadania wykonuje w sposób przemyślany. Brał udział w sprawie operacyjnego sprawdzenia krypt. „Łącznik”, gdzie dał się poznać jako osoba inteligentna i aktywna. Cechuje go odwaga, łatwość w nawiązywaniu kontaktów, potrafi w sposób właściwy narzucić oraz podtrzymać temat rozmowy oraz odpowiednio zachować się w różnych środowiskach. W 1984 r. realizował zadania ofensywne pod placówkę Ambasady Francji w Warszawie oraz na terenie Berlina Zachodniego.

W wyniku kontroli TW ps. „Kompozytor” /za pośrednictwem równoległej sieci oraz „W” krajowego i zagranicznego/ stwierdzono jego prawdomówność oraz lojalność wobec SB. We współpracy wykazuje duże zaangażowanie, dyscyplinę oraz inicjatywę.

Wynagradzany pieniężnie.

Z racji miejsca pracy i swoich zainteresowań zawodowych /dziennikarz „Gazeta Poznańska”/ posiada możliwość dotarcia do każdego środowiska.

Niezależnie od tego posiada sporo znajomości w kręgach naukowych UAM i innych placówek naukowo-badawczych na terenie całego kraju z racji swojego poprzedniego zatrudnienia w UAM. Posiada również dalszą rodzinę we Francji, z którą utrzymuje jedynie sporadyczne kontakty.

TW ps. „Kompozytor” dotychczas za granicą przebywał kilkunastokrotnie /4 razy w Danii, 1 raz w Norwegii i Szwecji, 2 razy we Francji, Holandii, Wielkiej Brytanii, Belgii- 1 raz, ponadto był kilkakrotnie w RFN i Berlinie Zachodnim/.

TW wyraża gotowość do realizacji działań ofensywnych na terenie kraju, jak również i za granicą.

Insp. Sek. II Wydz. II

ppor. W. Wróblewski

Wyk. 2 egz.

Egz. nr 1 – W. VII Dep. II

Egz. nr 2 – t. pers. TW

Oprac. WW/Druk

nr dz. n. 530/85

– k. 262 Notatka służbowa ze spotkania kontrolnego z tw ps. Kompozytor, Poznań 22.05.1985 r., Tajne spec. znaczenia

W dniu 22 bm. w hotelu „Merkury” odbyłem spotkanie kontrolne z TW ps. „Kompozytor”, które m.in. miało na celu ustalenie predyspozycji i zdecydowania TW do podjęcia się działań ofensywnych wobec przeciwnika za granicą.

Podczas spotkania poruszono z TW okoliczności niewykonania zadania ofensywnego na terenie Berlina Zachodniego w 1984 r. Z wypowiedzi TW wynikało, że chęć dorobienia się i związane z tym okoliczności przysłoniły mu zadanie otrzymane od nas. Jednocześnie TW był przekonany, że bez żadnych trudności nawiąże interesujące nas kontakty z personelem dyplomatycznym ambasady francuskiej w Berlinie Zachodnim i zrealizuje otrzymane zadanie.

Obecnie TW zamierza udać się do Berlina Zachodniego pod koniec czerwca br. na okres około 2 miesięcy. Podczas tego pobytu zamierza podjąć pracę zarobkową.

Jednocześnie TW wyraził gotowość i zdecydowanie ponownego podjęcia zadania ofensywnego wobec ambasady francuskiej.

Biorąc pod uwagę powyższe wydaje się za celowe ponowne zlecenie TW realizację zadania ofensywnego na terenie Berlina Zachodniego. TW posiada predyspozycje do realizacji tego typu zadań. Zadanie takie powinno jednak zawierać ścisłe określenie dyscyplinujące TW co do sposobu i zakresu jego realizacji.

Wyk. 2 egz.

Egz. nr 1 – t. per. TW

Egz. nr 2 – a/a

Oprac. …

[ZASTĘPCA NACZELNIKA

WYDZIAŁU II

WUSW w Poznaniu

mjr mgr Wojciech Sobisiak]

– k. 271 pismo do Z-cy Szefa DUSW d/s SB Warszawa-Żoliborz, Poznań 20.09.1988 r., Tajne Egz. nr 2

W nawiązaniu do pisma 0201/88 z dnia 1988.06.23 proszę o zadaniowanie Waszego źródła w zakresie uzyskania pogłębionych informacji odnośnie działalności SONNEWENDA Jerzego s. Tadeusza, ur. 09.01.1941 r. na terenie monachijskiej centrali RWE.

Wyk. 2 egz.

Egz. nr 1 – adresat

Egz. nr 2 – a/a

Oprac. WW/Wyk. EM

nr dz. masz. 875/88

[ZASTĘPCA NACZELNIKA

WYDZIAŁU II

WUSW w Poznaniu

mjr mgr T. Kolado]

Kazimierz Dziewanowski po co komu teczka?

W atmosferze meczowej (raczej Liga Narodów niż Euro 2020) temat light; wracam do: Załamania na froncie ideologicznym. Autor doktoratu oszczędził sobie pracy na źródłach i życiorys Dziewanowskiego cytuje z opracowania „Kryptonim „Klan”. Nie badam, czy autorzy „Klanu” korzystali jeszcze z innego opracowania. Sięgniecie po teczkę Dziewanowskiego nie jest trudne, sygnatura może być nawet z listy Wildsteina. Nacisk kładę na podanie informacji: „zarejestrowany jako współpracownik ps. „Warszawa” Urzędu Bezpieczeństwa w Warszawie”. Tak, to się pisze o osobach, na temat których teczki się nie zachowały.

– k. 8 Raport do Szefa WPUBP we Włochach o pozwolenie na werbunek informatora Kazimierza Dziewanowskiego, Konstancin 28.10.1945 r.

W dniu 18-XII 1945 r. został zawerbowany przez funkcjonariusza UB Tramasa Ignacego Ob. Dziewanowski Kazimierz pod pseudonimem „Warszawa” na podstawie kom[pr]materiałów.

Plac. UBP

Konstancin

[parafa]

– k. 9 Zobowiązanie

Ja, Kazimierz Dziewanowski dobrowolnie zgłaszam się informować organom Bezpieczeństwa Publicznego wykrywać szpiegów, dywersantów, terrorystów i inne osoby prowadzące wrogą działalność wobec Polskiego Narodu, wobec Rządu Demokratycznego i przeciwko Wojsku Polskiemu i Sojuszniczej Armii Czerwonej. Zobowiązuję się meldować o osobach prowadzących wrogą działalność swemu zwierzchnikowi bez zwłoki. Dla zachowania konspiracji i tajemnicy o naszej współpracy wszystkie materiały będę podawać podpisywane pseudonimem: Warszawa. Jest uprzedzony za rozgłoszenie tajemnicy o mojej współpracy i poniosę karną odpowiedzialność. Więc zobowiązuję się zachować tajemnicę co do swojej współpracy i przy żadnych okolicznościach nikomu o tym nie powiem.

Dziewanowski Kazimierz

19 grudnia 1945 r.

[dopisek- Sobota

28-XII 45 roku o godz. 17. na naszej ulicy

– k. 10 Protokół przesłuchania podejrzanego Kazimierza Dziewanowskiego, Konstancin 18.12.1945 r.

Pyt. Dlaczego skrobaliście po plakacie PPR?

Odp. Dlatego, że chciałem usunąć nieprzyzwoity napis, który na nim był.

Pyt. Dlaczego skrobiąc po plakacie zostawiliście NSZ i AK?

Odp. Dlatego, że nie zdawałem sobie sprawy.

Pyt. Co robiliście w w dniu pierwszego listopada 1945 r.?

Odp. Byłem na warcie przy grobach powstańców.

Pyt. Jakie wiersze wygłaszał Sybilski na tej uroczystości?

Odp. Sybilski wygłaszał dwa wiersze, jeden o „czerwonej zarazie” i drugi zdaje się „my, chłopcy”, oprócz tego wygłaszała wiersz Marzena Szwirgid (?) z Polski Narodowej (?).

Pyt. Dlaczego wysłuchane (?) wiersze antypaństwowe nie zameldowaliście odpowiednim władzom.

Odp. Nie wiem, dlaczego tego nie zrobiłem.

Pyt. Gdzie wy się zbieracie i gdzie więcej będą zebrania, na których były wygłaszane wiersze antypaństwowe?

Odp. Wiem tylko o kółku literackim, gdzie są wygłaszane referaty historyczne i inne.

Pyt. Czy wiecie co [to] jest NSZ?

Odp. Wiem, że to była grupa, która powstała w czasie okupacji nie walczyła z niemcami i która obecnie się nie ujawniła.

Pyt. Kto wam proponował wstąpienie do organizacji NSZ?

Odp. Nikt mi teraz nie proponował, a w czasie okupacji proponowano wstąpienie do harcerstwa.

Pyt. Co wiecie o Orłowskim?

Odp. Dokładnie nie wiem o nim nic, tylko w czasie jednego zebrania, nie wiem, czy on czy Sybilski, wznosił okrzyk na cześć demokracji Amerykańskiej w Polsce.

Pyt. Co wy wiecie o Pijanowskim, o Szyle i kto wywołał strajk w gimnazjum?

Odp. Pijanowskiego znam bardzo mało, tak samo Szyka, strajk w gimnazjum z powodu zimna … wywołał ogół.

Pyt. Co możecie powiedzieć o księdzu Żelazowskim i o jego nastawieniem?

Odp. Księdza Żelazowskiego bardzo lubi ogół, a jego nastawienie polityczne idzie po linii Mikołajczyka.

Wszystko, co powiedziałem, jest prawdą i stwierdzam własnoręcznym podpisem.

Of. śledczy Podpis podejrzanego

Jaworski Dziewanowski Kazimierz

– k. 16 Streszczenie sprawy ewidencyjnej Kazimierza Dziewanowskiego, Warszawa 6.08.1949 r., Ściśle tajne

/…/ Kazimierz Dziewanowski do 1939 r. przebywał przy rodzicach. W czasie okupacji uczył się na tajnych konspiracyjnych kursach jednocześnie należąc do „Szarych Szeregów”. W czasie Powstania Warszawskiego brał udział w tejże organizacji. Od 1947 r. był aktywnym członkiem OM TUR. W kartotece Centralnej MBP figuruje jako zatrzymany przez MUBP Konstancin podejrzany o współpracę z NSZ, zwolniony z braku dowodu winy. W/w do obecnej rzeczywistości ustosunkowany negatywnie, co wyraża się w rozszerzaniu antypaństwowych i antyradzieckich plotek i tak wystawę pt. Wielkie Budowle Socjalizmu określił jako pseudosocjalistyczne oraz w dyskusji z Zalewskim wyśmiewał budowle ZSRR. Odniósł się podobnie do budowy Pałacu Kultury i Nauki.

/…/ Dziewanowski w/g doniesienia obywatelskiego „Stefan” słucha audycji państw imperialistycznych i rozpowszechniania usłyszane wiadomości na terenie red. i tak, w rozmowie z Dmowskim mówił mu, co audycje zagraniczne mówiły o śmierci tow. Stalina oraz o władzach ZSRR, wypowiadając komentarze perfidne i wrogie obecnej rzeczywistości.

W dniu choroby tow. Stalina Dziewanowski otrzymał list anonimowy, o którego napisanie jest podejrzany osobiście.

Korytek

mł. ref. S. III Wydz. IV Dep. V MBP

– k. 32 Notatka informacyjna z rozmowy z Kazimierzem Dziewanowskim, Warszawa 9.05.1956 r., Ściśle tajne

W dniu 8.V.1956 r. umówiłem się z w/w na dzień dzisiejszy na godz. 12. Przy omawianiu podałem jedynie nazwisko Zawadzki. Spotkałem się z w/w w redakcji „Świat”, skąd następnie udaliśmy się do kawiarni, gdzie przeprowadziłem rozmowę i zwróciłem w/w świadectwo szkolne z gimnazjum. Do propozycji współpracy w/w ustosunkował się z pewną rezerwą.

Mianowicie oświadczył, że jeśli będzie miał jakieś informacje, które mogą nas zainteresować, to bezwzględnie nas powiadomi, ale na jakąś współpracę w szerszym zakresie, to nie chciałby się angażować, przy czym poprosił o bardziej skonkretyzowane propozycje z naszej strony, zastrzegając się jednocześnie, że nawał pracy zawodowej nie pozwoli mu [na] szersze zaangażowanie się w naszej pracy, a zawodu nie chciałby zmieniać. Ponadto stwierdził również, że nie ma zaufania do naszego aparatu, zwłaszcza po XX Zjeździe, kiedy to dowiedział się o szeregu niewłaściwych metodach naszej pracy i wyraził w związku z tym obawę, że w przyszłości część odpowiedzialności za ewentualne nasze przegięcia może spaść na niego. Wym. miał również zapytanie, jaki krąg osób jest w naszym zainteresowaniu podkreślając, że jeśli chodzi i dziennikarzy, to możliwości jego są dość ograniczone.

W toku rozmowy wyjaśniłem mu częściowo zagadnienia, jakie poruszył, wskazując na źródła niektórych naszych braków w pracy w przeszłości oraz oświadczyłem, że będą nas interesowali nie dziennikarze jako dziennikarze, a osoby prowadzące określoną wrogą działalność bez względu na ich zawód i że pomoc jego miałaby na celu przede wszystkim obiektywne wyjaśnienie niektórych spraw dot. działalności osób, co do których mamy poważne podstawy do podejrzewania ich o uprawianie szpiegowskiej działalności.

Dziewanowski nie dał na zakończenie jeszcze definitywnej odpowiedzi i w związku z tym uzgodniłem z nim, że do spraw tej powrócimy na następnym spotkaniu, które zostanie uzgodnione telefonicznie.

Walczak T.

k. 33 Notatka informacyjna, Warszawa 12.10.1956 r., Ściśle tajne

W dniu dzisiejszym nawiązałem telefonicznie kontakt z DZIEWANOWSKIM Kazimierzem i przeprowadziłem z nim dodatkową rozmowę w celu definitywnego wyjaśnienia jego stanowiska w stosunku do współpracy z naszym aparatem. W toku rozmowy wym. oświadczył, że nie zgadza się na jakąkolwiek współpracę z naszym aparatem, a może jedynie składać zeznania, jeśli zostanie wezwany przez Prokuraturę.

Długi okres czasu od pierwszej do obecnej rozmowy spowodowany był chorobą wym.

Of. Oper. Wydz. I Dep. II

Walczak T.

– k. 39 pismo do Szefa wydz. I Oddz. IV Szefostwa WSW w Warszawie, Warszawa 5.12.1963 r., Tajne, Egz. Nr 2

Zwracam sprawdzoną kartę E-15 nr 00511 z dnia 30.XI.1963 r. dot. DZIEWANOWSKIEGO Kazimierza s. Kazimierza ur. 7.XI.1930 r. oraz informuję na podstawie materiałów wymienionych na odwrocie karty E-15 nr 13491/I, że wym. w czasie okupacji brał udział w Powstaniu Warszawskim jako członek „Szarych Szeregów”. W latach 1948- 1954 pozostawał w rozpracowaniu org. BP jako podejrzany o uprawianie wrogiej propagandy. Podejrzenia te nie zostały jednak potwierdzone. W 1946 r. DZIEWANOWSKI został przez ówczesny PUBP w Warszawie pozyskany do współpracy w celu rozpracowania byłych członków „Szarych Szeregów”. Jak długo pozostawał na kontakcie z tym urzędem, w aktach brak informacji. Ojciec DZIEWANOWSKIEGO był właścicielem dużego majątku ziemskiego, zginął w 1939 r. na froncie. Wujek natomiast będąc w latach czterdziestych ambasadorem w Londynie odmówił powrotu do kraju. We wrześniu 1962 r. została przeprowadzona rozmowa, która dot. dalszej współpracy z org. BP.

W czasie rozmowy oświadczył pracownikowi BP, że nie wyraża zgody na dalszą współpracę z org. BP, ponieważ nie jest to zgodne z jego etyką.

Innych danych o w/w nie posiadamy.

NACZELNIK … BIURA „C”

Wyk. w 2 egz. JŻ/WA

egz. nr 1 – adresat

egz. nr 2 – a/a

Ksiądz Zdzisław Korcz i watykańskie Archiwum

IPN-owscy specjaliści od wywiadu tę teczkę czytali, ale nie znalazłem w sieci owoców ich pracy. Ks. Korcz nie wyraził swojego zdania w sprawie współpracy z SB. Ta współpraca w kraju jest opisana pośrednio. Współpraca z Watykanu nie budzi moich wątpliwości. Nie odpisałem tych dokumentów, na słowo proszę mi wierzyć, że są podpisane pokwitowania. Mimo moich wniosków mikrofilm- teczka została udostępniona w oryginale, więc nie jest ona spaginowana, a dokumenty nie były włączane chronologicznie. Zwracam uwagę, jak wiele zależy od osobowości SB-eka. Temu, który się Księdzu podoba, nieba by przychylił, a w Skierniewicach… Imponuje liczba spotkań i wymagania: talon na samochód i M-2.

– k. 16 Notatka służbowa dot. tw ps. Seweryn, Warszawa 22.03.1983 r., Tajne, Egz. poj.

Tow. M. Szulc prowadził źródło w latach 1972- 1976. W kontaktach z nim występował pod nazwiskiem „SZYMAŃSKI”. Większość spotkań z t.w. przeprowadzonych zostało poza jego miejscem pracy i zamieszkania. Przeważnie odbywały się one w restauracjach, w plenerze i w l.k. „Seweryn” nie zrywał spotkań. Przychodził na nie chętnie, nawet spotkania nadzwyczajne, których konieczność musiała być następnie figurantowi odpowiednio umotywowana. W ogóle oficer w pracy ze źródłem przyjął zasadę wyjaśniania i motywacji kontaktów, zlecanych zadań, czy omawianych tematów. Spotkało się to z dużą akceptacją z jego strony.

Figurant wówczas bez oporów przyjmował zadania i starał się je w całości realizować. Gdy nie miał możliwości powiadamiał o tym oficera. Zadania lub tematy o charakterze mogącym wzbudzać jakieś kontrowersje i opory „S” były przekazywane lub poruszane w sposób kapturowy, pod odpowiednią legendą. T.w., dwukrotnie i bez oporów, ale po odpowiedniej motywacji /infiltracja środowiska przez obce służby/ podpisał swoim imieniem zadania SB dotyczące operacyjnego zabezpieczenia Międzynarodowych Targów Poznańskich. Informacje przekazywał prawdziwe, co potwierdzały inne osobowe źródła. Dokumentów i innych materiałów zakonnych nie przekazywał, ponieważ nie proszono go o to. Wówczas nie było takich potrzeb. Oficer jest przekonany, iż po odpowiednim uzasadnieniu i legendzie byłby wówczas prawdopodobnie w stanie uzyskać do wglądu wewnętrzne dokumenty zakonne. Postępowanie oficera wobec źródła było elastyczne. Nie opierała się na zasadach nakazu, a wręcz przeciwnie. Niekiedy oficer odstępował od zadaniowania go lub poruszania interesujących go tematów, gdyż wyczuwał jego chwilową niechęć. Podczas spotkań świadomie dążył do nadania im naturalności, do tego, by „S” nie czuł się typowym t.w. Zawsze- również w rozmowie werbunkowej- unikał słownictwa operacyjnego. Spotkania prowadzone były w miłej, towarzyskiej atmosferze, czasami swobodniej, a gdy zachodziła potrzeba i żartobliwej. Wytworzyło to między nimi pewną więź psychiczną. Figurant akceptował osobę oficera. Utożsamiał go ze Służbą Bezpieczeństwa, do której odnosił się pozytywnie. Nie wypowiadał się nigdy pod jej adresem aluzyjnie czy z pewnymi przytykami, na co pozwalają sobie nawet doświadczone, sprawdzone źródła z tego środowiska.

T.w. do współpracy wdrażany był stopniowo. W toku spotkań prowadzono, przy okazji zadaniowania, szkolenie źródła z zakresu konspiracji współpracy, która według oficera była zachowana. W owym czasie tow. Szulc nie był znany w zgromadzeniu. „Seweryn” zaś wychodził na spotkania pod legendą załatwiania spraw urzędowych, wizyt u dentysty czy rodziny. T.w. „Stachurski”, którego wykorzystywano do opracowania „S”, jest źródłem o długoletnim stażu współpracy, sprawdzonym i zaufanym. W interpretacji oficera prowadzącego chwilowe usztywnienie atmosfery spotkań po wypowiedzi ks. Kasprzyka /przypuszczenie, że ktoś z zakonu utrzymuje kontakty z SB/ świadczy o dbaniu przez figuranta o zachowanie ich w tajemnicy przez swoim środowiskiem.

W/wym. wyraził zgodę na współpracę i kontynuował ją, ponieważ widział w tym możliwość uzyskania pewnych korzyści zarówno dla siebie, jak i zgromadzenia. W rozmowach z oficerem często wspominał, iż marzeniem jego jest posiadanie własnego samochodu. Miał cichą nadzieję, iż oficer pomoże mu w uzyskaniu talonu na samochód. Generalnie figurant nie przyjmował pieniędzy. Nie odmawiał natomiast przyjmowania prezentów.

Oficer charakteryzuje „Seweryna” jako człowieka spokojnego, zrównoważonego, precyzyjnego, nieco próżnego, unikającego zbyt dużego wysiłku fizycznego, jak i myślowego. „S” potrafi podtrzymywać rozmowę, ale bardzo rzadko wychodzi z inicjatywą poruszania nowych tematów. Jest ambitny, lubi być doceniany. Posiada zainteresowania o profilu humanistycznym.

Dla własnej przyjemności oraz zdrowia uprawia sport ogólnorozwojowy oraz turystykę rowerową. Alkoholu nie nadużywa. W omawianym okresie miał kłopoty zdrowotne /podejrzenie o /…//, stąd jego przewrażliwienie i dbałość o zdrowie.

„Seweryn” jest bardzo przywiązany do rodziny, a szczególnie do matki. O stosunku figuranta do kobiet oficer nic bliższego powiedzieć, ponieważ podczas spotkań temat ten w ogóle nie był poruszany, a traktowany był raczej jako temat tabu. Z dokumentów „W” i PT wynikało, iż w/wym. utrzymuje bliskie kontakty z kobietami, ale bliżej tego operacyjnie nie rozpracowano, ponieważ tego rodzaju elementy nacisku w stosunku do „S” byłyby bardzo niekorzystne i mogłyby spowodować zerwanie współpracy. Pozyskiwać „Seweryna” należy raczej na bazie patriotyzmu /jest on typowym poznaniakiem charakteryzującym się lokalnym patriotyzmem oraz negatywnym stosunkiem do Niemców/, dobierając odpowiednią motywację: jeżeli jest to konieczne, należy stosować w rozmowie z w/wym. również tzw. zasadę przekory. „S” wówczas sam stara się wyjaśnić oficerowi fałszywość przedstawionej mu informacji. W kontaktach z „Sewerynem” ważna jest również duża kultura osobista oficera. W zasadzie wiek rozmówcy nie ma większego znaczenia, jednak ze względu na to, iż w/wym. lubi być doceniany, byłoby wskazane, aby kontakt z nim utrzymywał ktoś starszy.

Oficer współpracę z „S” ocenia pozytywnie. Chętnie spotkałby się z nim dzisiaj. Jest zdania, że t.w. nie odmówiłby mu rozmowy. Kontakt z nim został przerwany w wyniku wyjazdu „Seweryna” z Poznania. Według oficera nie można traktować zmiany stanowiska i wyjazd „S” jako karę. Ze względu na nawał pracy, a następnie zainteresowanie figuranta przez pracownika KW MO w Skierniewicach tow. Szulc nie starał się podtrzymać dalszych kontaktów. Oficer dokładnie nie przypomina sobie tego okresu współpracy, podobnie jak i przebiegu rozmowy werbunkowej.

Z dotychczasowego doświadczenia tow. Szulca wynika, iż osobowe źródła informacji wywodzące się ze środowisk kleru i duchowieństwa negatywnie nastawione są do przekazywania ich na kontakt innemu oficerowi, stąd być może nieco chłodniejsza postawa „S” w toku dalszej współpracy na terenie Skierniewic.

Na zakończenie rozmowy, na moją prośbę o ewentualną pomoc w nawiązaniu kontaktu z „Sewerynem”, tow. Szulc wyraził zgodę. Szczegóły, gdyby zaszła taka konieczność, ustaliliśmy, że zostałyby z w/wym. omówione w późniejszym terminie.

INSPEKTOR WYDZIAŁU III DEP. I MSW

Por. J. FREY

– k. 212 Raport w sprawie agenturalnej krypt. Hermit, Warszawa 5.11.1984 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. poj.

Informuję, iż od czasu rozmowy werbunkowej tj. od lipca br. of. rzymskiej rezydentury- „TIBOR” przeprowadził z ag. „Hermit” trzy kolejne spotkania. Potwierdzają one przewidywany przebieg rozwoju sprawy- zgodny z zatwierdzonym pięcioetapowym „Planem operacyjnego wykorzystania agenta” z dn. 2.08 br. „Tibor” osiąga, w wyniku pracy ze źródłem, wzrastającą dyspozycyjność agenta do współpracy z wywiadem. Spotkania potwierdzają, iż „H” zainteresowany jest współpracą z naszą służbą m.in. z przyczyn materialnych. Podstawa ta jest bardzo silna. Powoduje ona u „Hermita” już pewną inicjatywę w sporządzaniu odpisów treści z dokumentów watykańskich /np. informacja o spotkaniu kard. Cassarolego z H.J. Voglem/, a nawet w propozycjach udostępnienia do wglądu materiałów watykańskich vide: str. 5-6 Raportu operacyjnego z dn. 5.10 br./.

Zdaniem „H” istnieje możliwość wynoszenia dokumentów z pracy. Aktualnie sytuacja ta jest dokładnie rozpoznawana przez „Tibora”.

W celu pogłębienia związków „H” z naszą służbą na bazie materialnej proponuję wprowadzić do współpracy z „H” element miesięcznych wynagrodzeń agenta w postaci:

– 50 000 lirów /tj. ok. 25 dol. USA/, które wręczałby oficer rezydentury w Rzymie;

– 10 000 zł w postaci oszczędnościowych bonów PKO, które agent otrzymałby podczas pobytów w kraju. /Uwaga: sprawa ta częściowo była już omawiana z „H”- vide: str. 2 i 3 Raportu op. z dn. 5.10 br./.

Ponadto proponuję ustalić z „H” zasadę dodatkowego premiowania za każdy dostarczony nam dokument SA – w zależności od jego wartości- wysokość wynagrodzenia wahałaby się w granicach od 10 do 50 dol. USA. Zebraną kwotę „Hermit” otrzymywałby podczas pobytów w kraju.

Równocześnie proszę o poparcie spowodowanie pomocy w załatwieniu dla „H” lub jego siostrzeńca mieszkania typu M-2 na terenie Poznania. W trakcie rozmowy werbunkowej agent nie ukrywał, iż jest to dla niego priorytetowa sprawa. Ze względów operacyjnych byłby to jeszcze jeden, bardzo mocny element wiążący źródło z naszą służbą, który w znacznym stopniu ułatwiłby przejście do ostatniego etapu rozwoju sprawy tj. kopiowania dokumentów przy pomocy sprzętu wywiadowczego.

Wstępne rozmowy nad doborem i skonstruowaniem odpowiedniego sprzętu prowadzone już są z pionem „P”. Temu zagadnieniu ze względu na jego znaczenie poświęca się wiele uwagi. Wypracowane propozycje zostaną przed zatwierdzeniem przekonsultowane jeszcze z rezydenturą, zaś pobyt agenta w kraju zostanie wykorzystany na wszechstronne przeszkolenie „H” w zakresie obsługi sprzętu wywiadowczego.

Insp. Wydz. III Dep. I MSW

por. J. FREY

Wyk. w 1 egz.

JF

– k. 1 Raport o przeprowadzenie rozmowy werbunkowej z ks. Zdzisławem Korczem, Warszawa 1.04.1983 r., Tajne spec. znaczenia

/…/ 4 Sytuacja operacyjna

/…/ KZ przekazywał ustne informacje. Dotyczyły one spraw wewnętrznych parafii. Nigdy nie przekazał informacji godzących w interesy Kościoła. Nie podawał charakterystyk interesujących nas osób, a jeżeli to przedstawiał je w pozytywnym świetle, zaś nagabywany zasłaniał się niewiedzą. Nie udostępniał do wglądu żadnych dokumentów kościelnych, mimo kilkakrotnych prób oficera ze Skierniewic. Ogółem tow. Legieć przeprowadził z w/wym. 37 spotkań. Ostatnie- przypadkowe- miało miejsce w Skierniewicach w dniu 11 marca br.

Łącznie w latach 1972- 1983 przeprowadzono z w/wym. 72 spotkania. Mimo długoletniej współpracy KZ nie jest zbyt mocno związany ze Służbą Bezpieczeństwa. Nie podpisał zobowiązania. Nie dążono do tego, mimo iż w początkowym okresie w/wym. dwukrotnie podpisał własnym imieniem zlecone mu do realizacji zadania. T.w. posiada bierny stosunek do współpracy. Kontakty z naszą służbą traktuje na zasadzie konieczności i dobrego ułożenia sobie stosunków, upatrując wynikające z nich dla niego i zgromadzenia korzyści np. pomoc przy załatwieniu spraw organizacyjnych prowadzonej przez niego placówki.

Wynagradzany był prezentami, ponieważ pieniędzy nie przyjmował- na łączną sumę 8407 zł. Praca szkoleniowa z nim ograniczała się do omówienia zasad konspiracji współpracy. Praca wdrożeniowo-wychowawcza była również zaniedbana. Dotyczy to zwłaszcza „skierniewickiego” okresu współpracy, podczas którego spotkaniom stopniowo nadawano jakby charakter służbowego, wręcz oficjalnego, kontaktu. Spowodowane to było m.in. wyczuwalną od czasu do czasu u figuranta niechęcią do dalszej współpracy.

Konspiracja spotkań z figurantem- wg oficerów prowadzących- była zachowana. KZ sam dbał o utrzymanie w tajemnicy swoich kontaktów z SB. Źródło nie jest w pełni sprawdzone i operacyjnie rozpracowane. /…/

– k. 38 Notatka służbowa sporządzona na podstawie Teczki personalnej i Teczki pracy tw ps. Seweryn nr rej. 2410 KWMO w Skierniewicach oraz TEOK nr ew. 28517, Warszawa 7.03.1983 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. poj.

KORCZ Zdzisław, s. /…/

Kontakty z SB

W zainteresowaniu jednostki krajowej ZK pozostaje od 1963 r. Opracowywany był w ramach Sprawy nr 2354 krypt. „Kruki” założonej przez KP MO w Sandomierzu i dotyczącej operacyjnej obserwacji aktywnej działalności duszpasterskiej prowadzonej m.in. przez w/wym. na tym terenie.

W październiku 1970 r. oficer Wydz. IV KW MO w Poznaniu tow. Z. Falborski przeprowadził z figurantem rozmowę operacyjną w Komendzie Dzielnicowej MO Poznań- Wilda pod legendą prowadzonego dochodzenia w sprawie usiłowania dokonania kradzieży z kościoła parafialnego xx zmartwychwstańców. Wówczas KZ niechętnie podejmował dyskusję na temat spraw wewnętrznych zgromadzenia.

W dwa lata później, w sierpniu 1972 r. tow. M. Szulc z Wydz. IV KW MO w Poznaniu przeprowadził z figurantem rozmowę sondażową w miejscu pracy KZ. Oficer występował pod nazwiskiem „Szymański”. Figurant nie zgłaszał wówczas zastrzeżeń do dalszych kontaktów z pracownikiem SB. Z czasem wyraził nawet zgodę na spotkania w restauracji lub samochodzie. Po pięciu rozmowach o charakterze sondażowym w dniu 29.03.1973 r. tow. Szulc przeprowadził z w/wym. rozmowę werbunkową. Figurant wyraził wówczas zgodę na: „odbywanie systematycznych- jak pisze oficer- spotkań poza klasztorem z pracownikiem SB”. Werbunku dokonano na zasadzie dobrowolności. Od pobrania zobowiązania odstąpiono z obawy, iż KZ mógłby wówczas- takie wrażenie odniósł werbownik- odmówić współpracy. Źródło zostało w trakcie tej rozmowy poinstruowano o zasadach konspiracji oraz o zakresie naszych zainteresowań.

Okres współpracy z w/wym. można podzielić na dwa etapy, które wiążą się z oficerami prowadzącymi źródło.

Etap pierwszy obejmuje lata 1973- 1976. T.w. początkowo posiadał pewne skrupuły w podawaniu nazwisk, dokładnych terminów czy szczegółów, które mogłyby kompromitować jego środowisko. Ze sprawy jednoznacznie nie wynika czy wyzbył się ich całkowicie do końca omawianego etapu współpracy. KZ przekazywał jednak ustne informacje dotyczące wewnętrznych spraw zgromadzenia, zmian na stanowiskach zakonnych, wyjazdów seminarzystów za granicę, poglądów i opinii zakonu na temat aktualnych wydarzeń politycznych w kraju. Podczas spotkań w/wym. otrzymywał zadania do realizacji, z których starał się wywiązywać w miarę swoich możliwości. Dwukrotnie nawet- w maju 1973 i kwietniu 1974 r.- podpisał swoim imieniem zlecone mu w formie pisemnej zadania /kserokopie tych dokumentów w załączeniu/. T.w. na spotkania przychodził punktualnie. Starał się nie zrywać rozmów. Jeżeli nie mógł jednak przybyć na spotkanie zawiadamiał o tym telefonicznie pracownika. Zawsze przychodził w ubiorze świeckim. Rozmowy przeprowadzone były w lokalu konspiracyjnym, samochodzie służbowym lub restauracjach. Wywoływane były telefonicznie, kilkakrotnie również przez źródło. W połowie 1975 r., by uniknąć wzajemnych telefonów, wyraził zgodę na wcześniejsze uzgadnianie terminu kolejnego spotkania. Do tej pory propozycję tę KZ odrzucał. Zgodził się na nią pod wpływem podejrzeń ks. proboszcza KASPRZYKA, który stwierdził, że „ktoś z klasztoru, posiadający wysokie stanowisko, utrzymuje kontakt z pracownikiem KW MO, gdyż SB zbyt dużo wie o niektórych sprawach związanych z poszczególnymi duchownymi”.

Źródło początkowo sądziło, iż wypowiedź ta dotyczyła jego osoby. Jednak oficer prowadzący przekonał je, iż konspiracja spotkań była zachowana, a obawy nieuzasadnione. Mimo powyższych ustaleń sposób wywoływania spotkań nie uległ zmianie. Nadal wywoływano je lub potwierdzano telefonicznie. Ogółem tow. Szulc przeprowadził z w/wym. 35 spotkań: 4 w 1972 r., 10 w 1973, 9 w 1974, 8 w 1975 i 4 w 1976 roku.

W połowie 1976 r. KZ objął wówczas funkcję proboszcza w Radziwiłłowie Maz.- kontakt operacyjny został przerwany. Podczas rozmowy w czerwcu 1976 r. t.w. zgodził się na podtrzymywanie kontaktów, ale wyrażał pewne opory dotyczące ewentualnego przekazania go na kontakt innemu pracownikowi SB. Odstąpiono więc od przeprowadzenia tej czynności operacyjnej. W lipcu 1976 r. oficer wielokrotnie próbował skontaktować się z KZ, telefonując do zgromadzenia w celu omówienia ze źródłem dwustronnej łączności, ponieważ figurant wbrew obietnicy nie wywołał spotkania przed wyjazdem na powierzoną mu nową placówkę zakonną.

Etap drugi współpracy obejmuje lata 1977- 1982. W grudniu 1976 r. ponowny kontakt z w/wym.- nie zdając sobie sprawy o jego współpracy z SB- nawiązali na terenie Radziwiłłowa Maz. oficerowie KW MO w Skierniewicach tow.tow. S. Białczak i A. Legieć /aktualnie prowadzi źródło/. KZ podczas tej rozmowy sam przyznał, iż na terenie Poznania utrzymywał kontakt z pracownikiem SB kpt. Szymańskim. Poprosił również o numer telefonu motywując to potrzebą utrzymywania łączności z przedstawicielami władz państwowych oraz wyraził zgodę na propozycję dalszych spotkań.

Ogółem tow. A. Legieć przeprowadził z w/wym. 36 spotkań: 1 w 1976 r., 6 w 1977, 6 w 1978 r., 5 w 1979 r., 8 w 1980 r., 5 w 1981 r. i 5 w 1982 r.

W pierwszych dwóch miesiącach 1983 r. nie przeprowadzono rozmowy z KZ. Ostatnie z nim spotkanie miało miejsce 24 listopada 1982 r.

Spotkania odbywały się przeważnie w kancelarii parafialnej. Zaledwie trzy rozmowy- zgodnie z początkowymi uzgodnieniami z t.w.- przeprowadzone były poza miejscem zamieszkania i pracy KZ. Ich terminy uzgadniano lub potwierdzano telefonicznie, a niekiedy listownie. Figurant tylko raz wywołał spotkanie /tel./ i to wówczas, gdy miał kłopoty z wykupieniem koksu dla domu zakonnego. T.w. starał się jednak dotrzymywać terminów i- jak pisze oficer- zawsze wyrażał zgodę na przeprowadzenie rozmowy. W przypadku niespodziewanych okoliczności, które uniemożliwiały mu spotkanie się z oficerem, zawiadamiał go o tym telefonicznie przekładając je na inny termin.

W wyniku sprawdzeń poprzez inne źródła osobowe nie stwierdzono ze strony KZ dezinformacji. Informacje przekazywał ustnie. Dotyczyły one przede wszystkim działalności domu zakonnego xx zmartwychwstańców w Radziwiłłowie Maz. oraz spraw wewnętrznych zakonu, a także w niewielkiej ilości stosunków państwo-kościół. „Seweryn” nie udostępniał do wglądu, a także nie przekazywał oficerowi żadnych dokumentów kościelnych mimo kilkakrotnych prób czynionych pod tym kątem. Zasłaniał się wówczas np. brakiem danego materiału.

Reasumując, w latach 1972- 1983 przeprowadzono z w/wym. łącznie 71 spotkań. Mimo długoletniej współpracy „S” nie jest zbyt mocno związany z SB. Nie podpisał zobowiązania. Nie dążono nawet do tego i nie wykorzystano faktu, iż w 1 etapie współpracy KZ dwukrotnie podpisał własnym imieniem zlecone mu do realizacji zadania.

T.w. posiada bierny stosunek do współpracy. Wydaje się, iż kontakt z pracownikami SB traktuje na zasadzie konieczności i dobrego ułożenia sobie stosunków z przedstawicielami władz państwowych, upatrując w tym własne korzyści np. pomoc, którą niejednokrotnie z naszej strony otrzymywał w załatwianiu spraw organizacyjnych prowadzonej przez niego placówki zakonnej. Wynagradzany był prezentami, ponieważ pieniędzy nie przyjmował, na łączną sumę 8407 zł. T.w. w omawianym okresie wykorzystywany był jedynie informacyjnie. Praca szkoleniowa ze źródłem ograniczała się do omówienia zasad konspiracji współpracy. Nie jest on zatem w pełni przeszkolonym źródłem. Praca wdrożeniowo-wychowawcza była również zaniedbana. Dotyczy to zwłaszcza drugiego etapu współpracy, podczas którego- odnosi się wrażenie- spotkaniom nadano jakby charakter służbowego, wręcz oficjalnego kontaktu. Błędem w sprawie było nieprzekazanie „Seweryna” na kontakt pracownikowi z KW MO w Skierniewicach, który rozpoczynał pracę z t.w. niejako od początku. Z raportów wynika, że sprawa współpracy „S” ze Służbą Bezpieczeństwa nie była w pełni przez drugiego oficera prowadzącego wyjaśniona i uświadomiona figurantowi. Pracownik ze Skierniewic zasugerował w/wym. podczas czerwcowego spotkania w 1977 r., że wie o formie kontaktów KZ z poznańską SB, a także w trakcie jednego z pierwszych jego spotkań z „S” zapoznał źródło z motywami i koniecznością dostarczania informacji SB, argumentując to przypuszczeniem, iż informacje zdobyte w sposób pośredni często wypaczają prawdziwy obraz życia placówki zakonnej i mogą doprowadzić niejednokrotnie do niepotrzebnych i nieuzasadnionych konfliktów czy nieporozumień. „Seweryn” zgodził się z tą tezą, wyraził chęć utrzymywania dalszych kontaktów i przekazywania- w miarę swych możliwości- interesujących SB informacji. Odnosi się jednak wrażenie, iż w miarę upływu czasu figurant mógł traktować kontakty ze skierniewicką SB na zasadzie kontaktu wynikającego z pełnionej przez niego funkcji, a nie na zasadzie kontynuacji współpracy z SB rozpoczętej w Poznaniu.

Konspiracja spotkań- według oficerów prowadzących- została zachowana. T.w. sam dbał o utrzymanie w tajemnicy swoich kontaktów z SB. O ile pierwszy etap współpracy nie budzi pod tym względem większych zastrzeżeń, to jednak miejsce spotkań, częste rozmowy telefonicznie i czasem przekazywane w ten sposób informacje, korespondencja, która według KZ często nie dochodziła do rąk t.w. oraz niejednokrotnie przerywania spotkań przez osoby trzecie /interesanci, pracownicy przeprowadzający remont/ groziły pewną dekonspiracją.

Źródło nie jest w pełni sprawdzone. Ograniczyło się ono jedynie do potwierdzenia wiarygodności przekazywanych przez „S” informacji. Odnosi się wrażenie, że prowadzący nie dążył do większego związania KZ z naszą służbą, że istniejąca forma kontaktów i ich wyniki informacyjne w pełni zadawalały jednostkę krajową i jej potrzeby. Nieznane są przyczyny zaniechania dalszego rozpracowywania ustalonych, zażyłych kontaktów „S” z Heleną S/…/ z Poznania. Dokładniejsze ich opracowanie mogłoby być- w pewnych okolicznościach- elementem, który można byłoby operacyjnie wykorzystać. Nieznane są również przyczyny odejścia KZ z Poznania ze stanowiska rektora NSD oraz bliższe szczegóły nieprzekazania go na kontakt jednostce ze Skierniewic w celu kontynuacji współpracy.

Charakterystyka

Według tow. M. Szulca „Seweryn” jest osobą inteligentną kulturalną, o miłej prezencji, łatwo nawiązuje kontakty. Jest rozmowny. Chętnie dyskutuje na tematy ogólne oraz dotyczące wewnętrznych spraw zgromadzenia. Bardzo dobre orientuje się w problemach i stosunkach panujących w zakonie. Podczas rozmów zachowuje się swobodnie. „Nie lubi ścisłego, logicznego sposobu myślenia.” Ze względu na swe dolegliwości /…/ bardzo łatwo popada w zmienny nastrój. Z natury jest- jak sam niejednokrotnie podkreślał- słowny i punktualny. Nie jest zainteresowany swoim awansem w hierarchii zakonnej. Z jego wypowiedzi z czerwca 1975 r. wynikało, iż praca na stanowisku rektora NSD pasjonuje go i w zupełności mu wystarcza, wykazywałby opory, gdyby zgromadzenie zaproponowało mu objęcie innej funkcji. Nie posiada predyspozycji do zajmowania się sprawami naukowymi i nie zamierza w przyszłości podjąć jakichkolwiek studiów w celu uzyskania tytułu naukowego.

KZ podczas rozmów dał się poznać jako lojalny obywatel PRL. Oficer jednak podkreśla, iż w/wym. jest bardzo związany z zakonem i troszczy się o jego interes i dobro. Jest w swej pracy bardzo zaangażowany i aktywny. W Kurii cieszy się opinii dobrego duszpasterza i organizatora krzewienia kultu religijnego, szczególnie wśród młodzieży. Bardzo zależy mu w jak największym jej naborze do nowicjatów zakonnych. Do swoich przełożonych odnosi się z szacunkiem. Wszelkie ich zalecenia wykonuje z dużą gorliwością.

KZ prowadzi świecki tryb życia. Lubi towarzystwo kobiet. Uczuciowo związany jest z Heleną S/…/, którą wspomagał finansowo oraz udziela jej wszelkiej pomocy w sprawach osobistych, jak np. poprzez swoje układy z gronem pedagogicznym z LO dla Pracujących w Poznaniu dopomógł HS w 1970 r. w zdaniu egzaminu maturalnego. „Seweryn” nie stroni od alkoholu, ale go nie nadużywa.

Potwierdza to opinia z 1969 r. tow. R. Trojanowskiego z KW MO w Poznaniu, u którego „S” podczas kolędy wypił kilka kieliszków wódki opowiadając słone dowcipy. Według RT w/wym. często wyjeżdża na wczasy nawiązując tam kontakty z kobietami. Przykładowo w 1967 r. był w Mielnie, gdzie zachowywał się, jak człowiek nie związany żadnymi regułami kościelnymi.

W opinii tw. jednostki krajowej krypt. „Jurek”- informacja z 1969 r.- KZ jest człowiekiem w „podłożu melancholiczno-sangwinistycznym”. Lubi, gdy się go chwali. Jest samolubny. Szczególnie uczulony jest na piękno własnego głosu /był tenorem w chórze alumnackim/. Do władz PRL ustosunkowany jest obojętnie. Po wystąpieniu jego brata z alumnatu- „Seweryn” przed przełożonymi zaczął grać rolę wroga obecnego ustroju. Wódkę pije umiarkowanie, natomiast lubi dziewczęta.

W maju 1972 r.- według innego tw. krypt. „Kaczmarek”- do kurii wpłynęły na KZ anonimy dotyczące m.in. utrzymywania przez niego kontaktu z kobietą i finansowego jej wspomagania. Prowincjał ks. Traczyński po konsultacji z pozostałymi hierarchami diecezji poznańskiej postanowił nie przywiązywać do treści anonimów wiary i w stosunku do „S” nie wyciągać żadnych konsekwencji.

Stan zdrowia w/wym. jest niezbyt dobry. „S” często choruje na /…/. Według opinii tw. „Stachurski” z 1971 r. KZ chory jest na /…/. Stąd jego częste wyjazdy na leczenie sanatoryjne.

Tow. A. Legieć ocenia w/wym. „jako jednostkę potrafiącą obiektywnie ocenić każdą sytuację”. Śmiało przedstawia on swoje poglądy i oceny dot. aktualnej sytuacji społeczno-politycznej. Jest sympatykiem „Solidarności” w zakresie jej związkowej działalności. Przeciwnikiem wszelkich objawów wynaturzenia władzy. Jest inteligentny. Posiada pozytywny stosunek do władz kościelnych. W rozmowach z pracownikami SB na uwadze dobro zgromadzenia.

/…/ Ustalono, iż w lipcu 1972 r. obydwaj byli nad morzem w okolicach Słupska. „Seweryn” pomagał im nie tylko finansowo. Przygotowywał HS do egzaminu maturalnego w 1970 r., który zdała dzięki protekcji znajomych figuranta /m.in. Dyrektora III LO w Poznaniu Zembrzuskiego Wacława i nauczyciela języka polskiego z I LO w Poznaniu Słowińskiego Lecha/.

/…/

– k. 221 Raport operacyjny dot. spotkania z agentem ps. Hermint, Warszawa 12.07.1985 r., Tajne, Egz. poj.

Dnia 11.07.1985 r. zgodnie przeprowadziłem rozmowę z ag. ps. „HERMIT”. Rozmowa miała miejsce w LK ps. „MERCATO”.

Chronologicznie podaję przebieg spotkania, a więc: sytuacja zdrowotna i zawodowa, podjęte decyzje prowincjała Zakonu Zmartwychwstańców Grzegorza Tredera w stosunku do „HERMITA”, uzyskane informacje operacyjne w sprawie agentury następcy „Hermita”, przekazanie dokumentu dot. struktury organizacyjnej archiwum Sekretariatu Stanu, inne informacje, prośby „Hermita” skierowane pod naszym adresem, stosunek agenta do nas i moje uwagi o nim, końcowe wnioski.

Przebieg rozmowy

W czwartek dnia 11.07.1965 r. o godzinie 10,00 oczekiwałem „HERMITA” przed bankiem PKO przy skrzyżowaniu Marszałkowskiej z Alejami Jerozolimskimi. „Hermit” przyszedł na umówione miejsce punktualnie o godz. 10,00, skąd udaliśmy się do LK.

Sprawy zdrowotne i zawodowe „HERMITA”

Punktem wyjścia spotkania było moje pytanie o stan zdrowia i sprawy zawodowe.

Z relacji „HERMITA” wynika, że po powrocie z Rzymu pozostawał w dyspozycji prowincjała Zakonu Zmartwychwstańców Grzegorza Tredera i zamieszkał w Domu Zakonnym przy ul. Chełmskiej, tel. 41-21-31. Wykonywał dorywczo różne prace duszpasterskie i leczył się u wybitnych specjalistów z zakresu schorzeń /…/. 14.VI br. wyjechał do Dębek koło Gdańska, gdzie prowadził rekolekcje dla miejscowej ludności, a następnie zastępował proboszcza parafii w Poznaniu.

W pierwszych dniach lipca Rada Prowincji uwzględniając opinie lekarzy podjęła decyzję o wycofaniu „Hermita” z pracy w archiwum Sekretariatu Stanu. W uzasadnieniu podano, iż stan zdrowia nie pozwala „Hermitowi” wykonywać pracy w archiwum.

Jednocześnie Rada Prowincji zawnioskowała o skierowanie „Hermita” do parafii w Złocieńcu woj. Koszalińskie. Tam będzie pełnił funkcję proboszcza i będzie kierował pracą 7 księży oraz Domem Rekolekcyjnym.

Następca „HERMITA”

W dalszej rozmowie poinformował, że będąc już w kraju dowiedział się, że Sekretariat Stanu wystąpił pismem do Generała Zakonu Zmartwychwstańców Roberta Kurts’a z prośbą o skierowanie do pracy w archiwum Sekretariatu Stanu na miejsce „Hermita”, księdza z Zakonu Zmartwychwstańców.

W wyniku wspólnych ustaleń Generała Zakonu Roberta Kurts’a, Rady Prowincji i Prowincjała Grzegorza Tredera wytypowano /na miejsce „Hermita”/ do pracy w archiwum Sekretariatu Stanu ks. Linkiewicza Kazimierza /…/, rektora kościoła w Monterello ofiarowanego Zgromadzeniu Zakonu Zmartwychwstańców przez Papieża Piusa IX. W miejscu tym JPII złożył pierwszą wizytę po konklawe, gdzie ofiarował swój pontyfikat Marii.

W 1978 r. Zgromadzenie Zmartwychwstańców skierowało ks. Linkiewicza na stanowisko rektora do Monterello, gdzie pozostanie do listopada br., a następnie przeniesiony zostanie do pracy w archiwum Sekretariatu Stanu.

„HERMIT” zna ks. Linkiewicza z okresu wspólnych studiów w Wyższym Seminarium Duchownym w Krakowie. Odwiedzali się wzajemnie w Rzymie. Charakteryzuje ks. Linkiewicza jako „zadziornego kozaka”, o osobowości niezwykle bogatej i wszechstronnej. Dobra znajomość języka włoskiego oraz powyższe cechy sprawiły, że został on wytypowany do pracy w archiwum Sekretariatu Stanu.

„Hermit” z własnej inicjatywy wyraził gotowość do udzielenia nam pomocy i współdziałania z nami w okresie pobytu ks. Linkiewicza na urlopie w kraju.

Według posiadanych informacji ks. Linkiewicza przyjeżdża do kraju w sierpniu lub we wrześniu w celu odwiedzenia chorego ojca.

Przekazanie dokumentu dot. struktury organizacyjnej archiwum Sekretariatu Stanu

Na spotkaniu „Hermit” przekazał mi dokument dot. struktury organizacyjnej archiwum Sekretariatu Stanu. Dokument ten przywiózł z Rzymu i jest to fotokopia wykonana przez „Hermita” w okresie pracy w Sekretariacie Stanu. Zawiera on informacje na temat poszczególnych działów w archiwum.

W załączeniu dokument.

Inne informacje

„Hermit” poinformował mnie o ocenie wizyty Ministra Olszowskiego u Papieża. Episkopat Polski oczekuje na rezultaty tej wizyty i ma wątpliwości, na ile te wizyty ze strony rządu są szczere.

Sprawa wiarygodności władza społeczeństwo na przykładzie Włoszczowej

W dalszej rozmowie poinformował, że były zapewnienia ze strony władzy, że z chwilą zakończenia incydentu nie będą wyciągane żadne konsekwencje.

Tymczasem władze zaczęły, wyciągać konsekwencje wobec młodzieży, rodziców i księży- podważając swoją prawdomówność i podważając zaufanie do siebie.

Dodał, że nie należało na ten temat pisać. /Informacje uzyskane przez „Hermita” w rozmowie z księżmi/.

Prośby „Hermita”

„Hermit” zamierza nabyć samochód marki Fiat 125 po rocznym przebiegu. Prowincjał udzielił mu pożyczki w wysokości 300000 zł /trzysta tysięcy/. Koszt samochodu wyniesie około 750000 zł. Przerejestrowanie samochodu nastąpi w Złocieńcu pod koniec września br.

„Hermit” zwrócił się do nas z prośbą o rozważenie możliwości zwolnienia go z podatku od nabycia samochodu, który wynosi 12,5% ceny wartości.

Nie wgłębiając się w temat obiecałem zbadać sprawę i przekazać informacje na ten temat podczas następnego spotkania.

Zwrócił się również ponownie z prośbą o udzielenie pomocy w sprawie przyspieszenia przydziału mieszkania spółdzielczego dla jego siostrzeńca Krzysztofa B/…/.

Nawiązując do tematu podkreśliłem, że jest to wyjątkowo delikatna sprawa i bardzo trudna do rozwiązania z uwagi na fakt, że administracja zajmująca się problematyką mieszkaniową znajduje się pod pręgierzem wielowarstwowej kontroli, a nasze kroki muszą być bardzo delikatne, aby nie zdekonspirować naszych związków.

Obiecałem udzielić informacji w tej sprawie na następnym spotkaniu.

Stosunek „HERMITA” do nas i moje uwagi o nim

W wyniku wysiłków zespołowych i indywidualnych „Hermit” wdrożony został w pełni do pracy operacyjnej. Szczegółowe rozpracowanie umożliwiło nam wybranie taktyki i sposobu oddziaływania na niego, które doprowadziło do dyspozycyjności źródła. W sposób zdecydowany i jednoznaczny potwierdził gotowość do dalszej współpracy z SB. Przestrzega zasad konspiracji. Z własnej inicjatywy wywołuje spotkania i deklaruje pomoc potwierdzoną przekazanymi informacjami operacyjnymi i dokumentacją. W toku współpracy wyeliminowano zahamowania moralne w zakresie informowania nas o osobach, faktach i przekazywania dokumentów.

Wnioski

1 Na następcę „Hermita” ks. Linkiewicza Kazimierza założono sprawę SMW „Hermes” i przystąpiono do opracowania kandydata do pozyskania. Opracowanie prowadzi Zespół Watykański i rezydentura w Rzymie.

2 W związku z planowanym przyjazdem do kraju ks. Linkiewicza „Hermit” zostanie wykorzystany do pogłębienia opracowania i ułatwienia nawiązania kontaktu z ks. Linkiewiczem.

3 Dokument dot. struktury organizacyjnej archiwum Sekretariatu Stanu proponuję przekazać do Wydz. XVII.

4 Niezależnie od przekazania dokumentu do Wydziału XVII „Hermitowi” zlecę przygotować opracowanie na temat zasad korzystania z archiwum.

5 Z racji pracy w Złocieńcu „Hermit” posiada aktualnie możliwości pracy operacyjnej związane z problematyką Departamentu IV MSW. W związku z czym proponuję przeprowadzenie konsultacji w sprawie przekazania sprawy na kontakt Departamentu IV MSW.

6 Drobiazgowe rozpracowania „Hermita” wskazują, że znajdują się on w kłopotliwej sytuacji finansowej i ma rozpoznanie, że sprawy materialne w Złocieńcu ułożą się właściwie.

7 Stymulowanie potrzeb finansowych „Hermita” z pracą operacyjną winno być dalszym kierunkiem wykorzystania źródła.

Załącznik: materiał przekazany

przez „Hermita”

Płk Eugeniusz SPYRA

– k. 231 Postanowienie o zakończeniu i przekazaniu sprawy do archiwum Dep. I, Warszawa 20.08.1987 r., Tajne spec. znaczenia

/…/ Zdzisław Korcz /…/ W/wym. w zainteresowaniu jed. krajowej pozostawał od 1963 r. W marcu 1973 r. ZK w lokalu konspiracyjnym został pozyskany do współpracy z SB. ZK przekazywał ustne informacje dotyczące wew. spraw zgromadzenia oraz poglądów i opinii zakonu na temat aktualnych wydarzeń politycznych. W kwietniu 1983 r. w związku z planowanym wyjazdem ZK do Watykanu na 5 lat przeprowadzono z ZK rozmowę, w wyniku której wyraził on zgodę na utrzymywanie kontaktu w Rzymie z ofic. rezydentury. W listopadzie 1983 r. ofic. „Tibor” nawiązał z figurantem kontakt, w czasie którego „Hermit” przekazał parę ciekawych informacji. Podczas pobytu figuranta w kraju w dn. 14.07.1984 r. przeprowadzono z nim rozmowę werbunkową, w wyniku której „Hermit” wyraził zgodę na współpracę. Do kwietnia 1985 r. „Hermit” odbył kilkanaście spotkań z ofic. rezydentury „Tiborem”, podczas których przekazał wiele istotnych inf. dot. Sekretariatu Stanu. W styczniu 1985 r. „Hermit” poważnie zachorował na schorzenie dysku, w wyniku czego w czerwcu 1985 r. powrócił do kraju. W związku z utratą możliwości wywiadowczych sprawę postanowiono przekazać do archiwum Dep. I MSW.

Źródło przekazano jed. krajowej.

W dniu 11.07.1985 r. rozmowę pożegnalną z „HERMITEM” przeprowadził PŁK SPYRA dziękując mu za współpracę podczas pobytu w Rzymie. /…/

k. 233 Notatka końcowa dot. przekazania sprawy RO krypt. Hermit do archiwum Dep. I MSW, Warszawa 29.08.1987 r., Tajne, Egz. poj.

W kwietniu 1983 r. w związku z planowym wyjazdem „Hermita” do Watykanu przeprowadzono z nim rozmowę sondażową, w wyniku której wyraził on zgodę na utrzymywanie kontaktu w Rzymie z ofic. rezydentury. W wyniku poparcia udzielonego mu przez Generała Zakonu Zmartwychwstańców Roberta Kurtza miał on objąć stanowisko archiwisty w Sekcji Polskiej Sekretariatu Stanu. W listopadzie 1983 r. of. „TIBOR” nawiązał z figurantem kontakt. W okresie wzajemnej współpracy, która trwała do kwietnia 1985 r. of. „Tibor” odbył z „Hermitem” 13 spotkań, z czego: 2 w 1983 r.

10 w 1984 r.

1 w 1985 r.

Spotkania te odbyto na terenie Rzymu. Podczas przyjazdów „Hermita” do kraju dwukrotnie spotkania miały miejsce na terenie kraju w tym rozmowa werbunkowa w dn. 14.07.1984 r. W okresie współpracy „Hermit” dostarczał wielu istotnych informacji dot. watykańskich ocen sytuacji w Polsce, zmian w kierownictwie Episkopatu, stanowiska Papieża do kwestii niemieckiej, spotkania kard. Cassarolego z H.J. Kaglem, kontaktów dypl. Watykan-RFN oraz struktury i metodyki pracy Sekretariatu Stanu.

Informacje te uzyskiwały oceny dobre i dostateczne. Pięciokrotnie zostały one przekazane na KPR. Większość informacji oceniano jako wiarygodne, wymagające potwierdzenia.

Podczas współpracy w wyniku dużego wysiłku operacyjnego „HERMIT” wdrożony został w pełni do pracy operacyjnej. Przestrzegał w pełni zasad konspiracji. Z naszej inicjatywy wywoływał spotkania deklarując pomoc w postaci informacji i dokumentacji. W styczniu 1985 „Hermit” zachorowal na /…/, w wyniku czego po trwającym pół roku leczeniu w lipcu 1985 r. został odwołany do kraju. Obecnie pracuje i mieszka w parafii Złocieniec woj. koszalińskie. W związku z utratą możliwości wywiadowczych pozostających w zainteresowaniu Dep. I MSW przekazano ag. ps. „Hermit” na kontakt Wydz. IV WUSW w Koszalinie. Sprawę postanowiono przekazać do archiwum Dep. I MSW. W dniu 11.07.1985 r. rozmowę pożegnalną z „HERMITEM” przeprowadził płk E. Spyra dziękując mu za współpracę podczas pobytu w Rzymie.

MŁ. INSPEKTOR WYDZIAŁU III DEP. I MSW

PPOR. A. CALIŃSKI

Wyk. w 1 egz.

Wyk. AC/MW

Nr 01254

Ksiądz Julian Kapłon, czyli rękoczyny na parafii

Powszechnie uważa się, że tylko diecezja krakowska została zlustrowana. A co z diecezją tarnowską, która jest nie mniej ważnym ośrodkiem małopolskiego katolicyzmu?! Nie objawił się dotychczas ksiądz dorównujący odwagą ks. Isakowiczowi-Zaleskiemu i dlatego wszystkie inne diecezje na lustrację muszą jeszcze poczekać. Do napisania tekstu zainspirowała mnie wiadomość, że tarnowskim seminarium rządzi lawendowa mafia, a wg dokumentów ks. Kapłon ukończył tarnowskie seminarium i jako wikary straszył przemocą fizyczną. Tekst dedykuję członkom stowarzyszenia z Radomyśla Wielkiego czczących ww. księdza. Dokumenty ks. Kapłona zachowały się w dwóch teczkach, a „rejestrowały go” 3 jednostki SB, dlatego proszę uważać na ich chronologię. Najpierw z teczka ze Szczecina:

– k. 21 Zobowiązanie, Szczecin 19.05.1977 r.

Zobowiązuję się do współpracy z Służbą Bezpieczeństwa. W trakcie współpracy będę ujawniał wszelkie zjawiska, jak i osoby działające na szkodę interesów Polski. Działalność ujawniającą szkodliwe działania będę prowadził zarówno za granicą i w kraju, we wszystkich środowiskach, jakich będą przebywał. Sporządzane przeze mnie w przyszłości informacje pisemne będę podpisywał pseudonimem: Kruk.

Fakt współpracy zobowiązuję się zachować w tajemnicy przed najbliższym otoczeniem, jak i najbliższą rodziną.

Julian Kapłon

„Kruk”

– k. 22 Notatka służbowa, Ropczyce 27.01.1972 r., Tajne, Egz. Nr 2

W dniu 26.01.1970 r. przeprowadziłem rozmowę profilaktyczno-sondażową z proboszczem parafii Osiecku ks. Wojdakiem Michałem. Ks. Wojdak szczerze naświetlił stosunki, jakie układają się pomiędzy nim a jego wikarym ks. Kapłonem Julianem. Scharakteryzował Kapłona, że jest to człowiek nie do życia, kłótliwy, nerwowy, podzielił parafię na dwa obozy i robi wszystko, że proboszcza wygryźć, a sam objąć to stanowisko. Zatargi te istnieją już prawie od samego początku, kiedy Kapłon został przydzielony do parafii. Bezpośrednim powodem do kłótni pomiędzy nimi było to, że Kapłon lubi prowadzić świecki tryb życia i nie gardzi kobietami. W tej sprawie złożył zażalenie do kurii i osobiście został przyjęty na rozmowę przez b-pa Bednarczyka, który zajął takie stanowisko, żeby ks. Wojdak śledził ks. Kapłona i przyłapał go na gorącym uczynku. Jednak tego Wojdak zrobić nie może, bo ks. Kapłon posiada samochód, a on tylko motorower „Komar”, więc ze śledzenia by nic nie wyszło. Podczas wizytacji parafialnej przez b-pa Gucwę Ignacego w dniach 7 i 8.IX.71 r. b-p poruszył tę sprawę i zażądał od b-pa, żeby go natychmiast zdjął z proboszcza, na co b-p się nie zgodził i sprawa pozostała nierozstrzygnięta. Ponieważ ks. Kapłon odczytał słowa b-pa jako swoje zwycięstwo, stał się jeszcze bardziej agresywnym i doszło nawet do tego, że Wojdak [go] uderzył. Incydent ten miał rozpatrzyć ks. dziekan ks. Król Zygmunt, który specjalnie przyjechał w tej sprawie do Osiecka, wówczas Kapłon w obecności dziekana ubliżał Wojdakowi od najgorszych nazywając go „gestapowcem, bydlakiem, oszustem” itd. odgrażając się jednocześnie, ze jak go wyrżnie w mordę, to się nakryje nogami. Słysząc to wszystko ks. Król nie zajął żadnego stanowiska, wsiadł w samochód i odjechał do Sędziszowa. Ostatnio ks. Kapłon ma znowuż pretensje, że ks. Wojdak chodził po kolędzie po najlepszych gospodarstwach zabrał mu pieniądze, a on nie ma z czego żyć. Wojdak twierdzi, że owszem po kolędzie chodził, ale został zmuszony przez wiernych, wziął tylko 200 zł w jednym domu, a tak w ogóle nie brał żadnych datków. Jednak kiedy na drugi dzień wyjeżdżał na dzień skupienia do Sędziszowa, ubrał futerko, chciał włożyć ręce do kieszeni i stwierdził, że pełne kieszenie są pieniędzy. Po przeliczeniu stwierdził, że było ich ponad 7 tys. zł. I nie wie, czy złożyli mu wierni przez jego nieuwagę, czy urządził mu prowokację ks. Kapłon. Wobec tego, że do tego nikt nie miał pretensji, pieniądze wziął dla siebie. Wyjaśniam, że z ks. Wojdakiem rozmawiałem już raz w ubiegłym roku, jednak mnie nie poznał, a raczej uważał, że jestem przedstawicielem kurii. Kiedy spytałem go, jak wygląda sprawa punktów katechetycznych odpowiedział, że to załatwia ks. Kapłon tzn. w Ociece Woli zorganizował składkę pieniężną wśród wiernych, zakupił dom po zmarłym Języku, w którym urządził punkt. Okazało się, że żyje jeszcze współwłaścicielka, która chce drugi raz sprzedać ten dom i jeżeli jej nie zapłacą, to zagroziła, że rozbierze. W Bliźnie ks. Kapłon chce budować nowy punkt katechetyczny z pomieszczeniem na odprawianie nabożeństw, jednak to są tylko jego plany, bo jest to biedna wioska i nie stać ich na żadne inwestycje. Powiedziałem mu, że jestem z Komendy Pow. MO i ostrzegam go, a on z kolei, niech to zrobi w stosunku do swojego wikarego, że nie dopuścimy do żadnego nielegalnego budownictwa, a w stosunku do winnych zostaną wyciągnięte konsekwencje zgodnie z prawem. Kiedy Wojdak usłyszał, skąd jestem, zaczął mnie błagać, żebym tej rozmowy nigdzie nie ujawniał, bo jak by się dowiedział ks. Kapłon, to by go skompromitował, a co gorsze, by go dotkliwie pobić. Przyrzekłem mu, że o tym się nikt nie dowie pod warunkiem, że skupi wokół siebie również pewnych ludzi i będzie się przeciwstawiał działalności Kapłona. Wyjaśnił, że już nawet takich ludzi ma upatrzonych i chętnie to zrobi, ale ma obawy, że całkowicie wiernych odciągnie od Kościoła i może i dojść do tego, że ugrupowanie Kapłona siłą wyrzuci go z parafii. Odpowiedziałem mu, że bezprawia chyba nie będzie, a jeżeli będzie widział, że dzieje się mu krzywda, ma się zwrócić do Przewod. PPRN o udzielenie pomocy.

Sporz. 4 egz.

Egz. nr 1 teczka ks. Wojdaka, egz. nr 2 ks. Kapłona, egz. nr 3 ks. Króla

Egz. nr 4 teczka na nieleg. budownictwo

Uwagi :

Z ks. Kapłonem przeprowadzić rozmowę profilaktyczno-sondażową i odpowiednio przeciwstawić go ks. Wojdakowi. Ustalić, czyją faktycznie własnością jest budynek, który mieści punkt katechetyczny w Ociece Woli. Przeprowadzić rozmowę z właścicielem zmierzającą do likwidacji tegoż punktu. Wskazać do Komendy Ob. Posłusznego z Bliznej celem spowodowania, aby zaniechał rozpoczęte starania budowy punktu kat.

S p o r z ą d z i ł :

MJR CZ. K U L I Ś

– k. 26 Notatka służbowa dot. rozmowy z ks. J. Kapłonem, Szczecin 18.05.1977 r., Tajne, Egz. poj.

W dniu 18.05.1977 r. o godz. 11,00 w pomieszczeniu służbowym Wydziału Paszportów tut. Komendy wspólnie z tow. ROJKIEM przeprowadziłem rozmowę operacyjną z ks. K.J. Pretekstem rozmowy było ubieganie się wymienionego o paszport konsularny.

W czasie prowadzonej rozmowy ks. K. powiedział m.in.:

Jest on wikarym w parafii Genbitsch w Austrii. Proboszczem tam jest również Polak- ksiądz z Krakowa, który za granicą jest już pięć lat. Początkowo był proboszczem w jednej z parafii w Wiedniu, lecz na własną prośbę przeszedł do miejscowości mniejszej.

Ks. K. chce pozostać w Austrii przez kilka lat i w tym celu złożył dokumenty w Ambasadzie Polskiej w Wiedniu, aby otrzymać paszport konsularny, na który będzie mógł podróżować po innych krajach oraz przyjeżdżać częściej do Polski.

Obecny jego przyjazd do Polski związany jest z egzaminami magisterskimi na KUL-u, który ma się odbyć w pierwszych dniach czerwca br. Po egzaminie, jeszcze w czerwcu chciałby wyjechać do Austrii.

W dalszej rozmowie został rozpytany o osoby, z którymi się zetknął za granicą, a którzy szkalują Polskę lub w inny sposób rozpowszechniają tendencyjne wiadomości. Ks. K. powiedział, że można się często z takimi osobami spotkać i to zarówno wśród osób świeckich, jak i księży. Dodał przy tym, że Austriacy są bardzo podatni na wszelką propagandę, szczególnie przeciw krajom socjalistycznym. Nazwisk żadnych nie podawał, ale jak sam zaznaczył, w przyszłości chętnie tego rodzaju informacje może przekazywać. Jak otrzyma paszport konsularny, wówczas będzie przyjeżdżał do Polski co najmniej trzy razu do roku i każdorazowo przyjedzie do Szczecina, wtedy interesujące nasze organa informacje może przekazać.

Następnie wymieniony został poinformowany, że najprawdopodobniej otrzyma paszport wielokrotny, natomiast konsularny dopiero w późniejszym terminie.

Na zakończenie rozmowy wymieniony prosił, by udzielić mu odpowiedzi przed wyjazdem do Lublina, czy otrzyma paszport. W tym celu zaproponował spotkanie w dniu 19.05 br. na godz. 14,00. Propozycja została przyjęta i spotkanie nastąpi w Wydziale Paszportów.

UWAGI

Wymieniony chętnie udziela informacji na zadawane pytania. Wyraził zgodę na przekazywanie wiadomości o osobach mogących zainteresować nasze organa. Ponadto zobowiązał się ustnie do zachowania w tajemnicy treści prowadzonej rozmowy.

Na następnej rozmowie pobrać na piśmie zobowiązanie o zachowaniu w tajemnicy treści rozmowy oraz zobowiązanie o udzielaniu informacji organom SB. Po ponownej rozmowie zarejestrować jako kandydata na t.w., a po pobraniu zobowiązania zarejestrować w charakterze t.w. dla potrzeb Dep. I MSW.

W dniu 19.05.1977 r. spotkanie z wymienionym odbędzie tow. ROJEK.

Wyk. 1 egz.

Oprac. JW/KK KIEROWNIK SEKCJI I WYDZIAŁU IV

ks. masz. nr 0396/77

por. mgr W. JUSZCZAK

– k. 29 Charakterystyka tw ps. Archeolog nr rej. 2523, Mielec 28.12.1964 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. Nr 1

I OCENA OSOBOWOŚCI TAJNEGO WSPÓŁPRACOWNIKA

Tajny współpracownik ps. „Archeolog” wywodzi się z rodziny chłopskiej /pochodzenie społeczne chłopskie/. Po ukończeniu szkoły podstawowej uczęszczał do Liceum Ogólnokształcącego w Jodłowej, które ukończył w 1954 r. Następnie zgodnie z życzeniem rodziców ubiegał się o przyjęcie na studia wyższe- Wydział Matematyczno-Fizyczny UJ w Krakowie i w tym celu już zdał egzamin. Po kilku tygodniach rozmyślił się, zrezygnował ze studiów na UJ w Krakowie i ku zdziwieniu oraz zaskoczeniu rodziców wstąpił do WSD w Tarnowie, po ukończeniu którego w 1960 r. wyświęcony został na księdza świeckiego. Należy zaznaczyć, iż przed wstąpieniem w stan duchowny nie należał do żadnych organizacji społeczno-politycznych. Po wyświęceniu od września 1960 r. do lipca 1964 r. pełnił funkcję wikariusza katechety w parafii Radomyśl W., po czym został przeniesiony do parafii Gromnik pow. Tarnów, gdzie również pracuje w charakterze wikariusza katechety. Od 28 lipca 1964 r. do 31 października tegoż roku przebywał za granicą w Anglii i Francji, dokąd wyjechał w ramach odwiedzin krewnych.

Do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa pozyskany został 16 grudnia 1963 r. po pionie IV-tym celem rozpracowania kleru dekanatu radomyskiego, a szczególnie ks. M. Ryby, ks. Wł. Zimy i dziekana Curyło Jana. Jest on pozytywnie ustosunkowany do ustroju PRL i władz państwowych, co się szczególnie uwidacznia w jego zachowaniu się na spotkaniach z pracownikiem służby bezpieczeństwa. Podkreśla w czasie prowadzonych z nim rozmów osiągnięcia Polski Ludowej na odcinku ekonomicznym, społeczno-kulturalnym i innych. Wytyczne hierarchii kościelnej realizuje na tyle, na ile to jest konieczne w celu zachowania konspiracji faktu współpracy, zaufania u tych władz i kleru w ogóle. Oficjalnie- pozornie wykazuje pełną lojalność w stosunku do swoich przełożonych w hierarchii kościelnej, lecz w rozmowie na spotkaniach z prac. służby bezpieczeństwa daje do zrozumienia, że ma pewne uprzedzenie do tych władz, ale musi postępować tak, aby nie narazić się im i w przyszłości osiągnąć odpowiednią funkcję, awansować hierarchicznie celem polepszenia sobie warunków życia.

TW jest spokojnego charakteru, lecz jednocześnie energiczny, pełen dynamizmu twórczego, własnej inicjatywy i pomysłowości. Cechuje go wysoki poziom intelektualny, powaga, umiar i rozsądek. Posiada umiejętność oceny konkretnych zjawisk, faktów, wydarzeń i zdolny jest do wyciągania logicznych wniosków z tych sytuacji oraz okoliczności im towarzyszących. Żywo interesuje się zagadnieniami architektury, zabytkami z tej dziedziny, turystyką, archeologią, a także językami obcymi. Oprócz języka łacińskiego zna względnie niemiecki i w własnym zakresie studiuje język angielski. Posiada własną bibliotekę zawierającą około 2000 różnych książek, a wśród nich wydawnictwa naukowe dot. architektury, zabytków architektonicznych, archeologii i innych dziedzin nauki. Bardzo dużo czyta tak wydawnictwa naukowe, jak również powieści historyczne. Interesuje się bieżącymi wydarzeniami społeczno-politycznymi, co uwidacznia się u niego w postaci czytelnictwa codziennej prasy /Nowiny Rzeszowskie, Słowo Powszechne/. Skłonności do turystyki uzewnętrznia nie tylko w czasie rozmów, lecz również podróżowaniem w celu zwiedzania różnych zabytków historycznych, z dziedziny kultury, sztuki świeckiej, sakralnej itp.

Tajny współpracownik odznacza się poważnymi zdolnościami, jest spostrzegawczy, posiada nawyk pisania różnych kronik, pamiętników, opracowywania słowników gwarowych /regionalnych/. Poza tym lubi muzykę ludową i sam próbuje komponować utwory z tej dziedziny. Jest on przedsiębiorczy, pracowity, ma przy tym może nawet zbyt wygórowane poczucie godności osobistej. Cechuje go towarzyski styl bycia. Nawiązuje i posiada szerokie kontakty towarzyskie nie tylko z osobami spośród kleru, lecz również utrzymuje takowy kontakt z szeregiem osób świeckich. Występuje u niego skłonność do kobiet i utrzymuje z nimi szereg kontaktów towarzyskich. Niektóre z tych kontaktów mają znamiona charakteru intymnego. W różnych środowiskach, w których obcuje, jest wpływowy, cieszy się zaufaniem.

II OCENA WARTOŚCI I PRZYDATNOŚCI TW DO DALSZEJ WSPÓŁPRACY

Tajnego współpracownika ps. „Archeolog” należy zaliczyć do cennych jednostek sieci informacyjnej po pionie IV-tym, gdyż z uwagi na szerokie kontakty z klerem, zaufanie, jakim się cieszy w tych środowiskach i w Kurii, wpływowość, znajomość różnych zagadnień i inne cechy charakteru, posiada możliwości rozpracowania kleu w ogóle, a wrogiego kleru i aktywu klerykalnego w szczególności.

Do rzędu tego typu tajnych współpracowników pozwala go zaliczyć fakt, że przekazał nam szereg informacji o formach działalności kleru dekanatu radomyskiego, a głównie o działalności ks. dziekana Cutyły, ks. Wł. Zimy i ks. M. Ryby, z których dwaj ostatni pozostają w aktywnym zainteresowaniu operacyjnym tut. Referatu, co pozwoliło nam na konkretną ocenę sytuacji operacyjnej w dekanacie oraz na ocenę postawy i działalności kleru wrogiego, jak również rozeznanie innych księży.

Równolegle do informacji po pionie IV-tym przekazał kilka dość cennych informacji po pionie II-gim, które dotyczą niejakiego Władysława Kużdżał, ks. Kazimierza Latawiec zam. w NRF i ks. Chowaniec zam. w Anglii. Wł. Kużdżał i Kazimierz Latawiec wywodzą się z terenu tut. powiatu. Latawiec posiada w kraju, a między innymi w powiecie mieleckim, swoich krewnych i znajomych księży z jednego roku, którym za pośrednictwem TW przekazał pozdrowienia. Z tymi osobami TW zetknął się w czasie pobytu za granicą w drugiej połowie 1964 r. Wynikła tu jeszcze jedna sytuacja operacyjna, w której można wykorzystać charakteryzowanego TW. Zadania, jakie przekazywano mu ustnie, wykonywał stosownie do swych możliwości.

Wszystkie informacje przekazuje ustnie, gdyż dotychczas nie było wskazanym żądać od niego pisemnych, ponieważ można by go zrazić i skomplikować dotychczasowe dobre stosunki współpracy. Pisemnych informacji i pisemnego zobowiązania /bo dotychczas wyraził ustne/ będzie można od niego zażądać w dogodnych, właściwych okolicznościach w toku dalszej współpracy.

Tajny współpracownik ps. „Archeolog” jest jednostką zdyscyplinowaną i związaną ze służbą bezpieczeństwa. Informacje, jakie przekazał, są prawdziwe.

Sprawdzenia dokonywane za pośrednictwem TW ps. „Henryk”, „Wiktor” i „Roman” poprzez rozmowy w czasie spotkania i konfrontowania uzyskanych od niego informacji z informacjami otrzymanymi od w/w źródeł oraz od pomocy obywatelskiej. Dużą rolę w sprawdzeniu TW odegrały opracowania Biura „W”. Wynika z nich /szczególnie z listu mającego datę 19.08.64/, iż to, o czym pisał do znajomej w czasie pobytu w Anglii, przekazał na spotkaniu w dniu 10.XII.64 r.

Związanie TW z naszą służbą odbywało się stopniowo poprzez przekonywanie go o słuszności ustroju istniejącego w PRL, o słusznej i mądrej polityce społeczno-gospodarczej prowadzonej przez Partię i Rząd w naszym kraju, jak również przez odpowiednie- właściwe traktowanie go i wyrabianie u niego zaufania do służby bezpieczeństwa. jednym z głównych czynników, który przyczynił się do związania w/w z nami było umożliwienie- załatwienie mu wyjazdu do Anglii celem odwiedzenia krewnych i zwiedzenia tego kraju, jego zabytków kultury i sztuki. Fakt ten docenia on w całej rozciągłości. Wyraża z tego tytułu szczere podziękowanie i wdzięczność, ponieważ z racji pobytu w Anglii, a także we Francji zyskał bardzo dużo pod względem materialnym oraz zaspokoił swoją pożądliwą ciekawość i wyobraźnię.

Zanim doszło do wyżej skonkretyzowanego stopnia związania tajnego współpracownika ze służbą bezpieczeństwa, trzeba było przełamać u niego występującą niechęć szczegółowego informowania nas o działalności kleru i sytuacji w parafii, którą obsługuje. Nie znaczy to, że pokonano u TW wszystkie opory. Jednym zasadniczym zjawiskiem wymagającym uwzględnienia w toku bieżącej współpracy jest występująca /choć bardzo słabo/ tendencja u TW do obrony niektórych pozycji hierarchii kościelnej. Fakt ten zdążyłem stwierdzić w czasie jednego ze spotkań w początkowej fazie współpracy, kiedy to TW starał się bronić stanowiska kardynała Wyszyńskiego w odniesieniu do nauki religii. Co prawda w czasie ostatnich kilku spotkań tego rodzaju faktów nie stwierdzono i nastąpiło dalsze poważne związanie TW ze służbą bezpieczeństwa, to jednak w toku bieżącej współpracy należy mieć na uwadze opisany wyżej szczegół i stopniowo eliminować go z umysłu naszego tajnego współpracownika.

Przestrzega on bezwzględnie zasad konspiracji i bardzo mu zależy na tym, aby fakt jego współpracy ze służbą bezpieczeństwa pozostał w ścisłej tajemnicy przed otoczeniem i wiadomy był tylko i wyłącznie mnie jako pracownikowi służby bezpieczeństwa utrzymującemu z nim kontakt.

Spotkania odbywam z nim zgodnie z jego życzeniem w moim i jego mieszkaniu prywatnym, ponieważ istniały i istnieją odpowiednie warunki sprzyjające konspiracji i prowadzenie swobodnych rozmów. Niezależnie od tego uzgodniono z nim, iż w przyszłości spotkania odbywane będą poza miejscem mego i jego zamieszkania np. w Rzeszowie, względnie w Krakowie, dokąd TW wyjedzie okazyjnie lub celowo stawi się na spotkanie, gdy tylko zaistnieją okoliczności sprzyjające naturalnemu opuszczeniu placówki, którą aktualnie obsługuje. Z reguły odbywam z TW jedno lub dwa spotkania w ciągu miesiąca zgodnie z zaplanowanym względnie nawiązanym terminem. Nie stwierdziłem dotychczas nieusprawiedliwionych faktów zrywania spotkań z winy tajnego współpracownika. Przestrzega terminów w tym przedmiocie i jest zdyscyplinowanym. Nawiązanie obustronnej łączności odbywa się za pośrednictwem korespondencji stosownie do potrzeb i wymogów współpracy. Szerzej zagadnienie to uwypuklone jest w notatce z dnia 15.II.64 r., które znajduje się w I-szej części teczki personalnej /str. 5/.

Jak już wspomniałem w I-szej części niniejszej charakterystyki, aktualnie TW pracuje na terenie powiatu tarnowskiego w parafii Gromnik dekanat tuchowski. Z uwagi na to, że utrzymuje kontakt z klerem dekanatu radomyskiego będącym w naszym zainteresowaniu i ma dość dobre możliwości dotarcia do osób nas interesujących po zagadnieniu Wydziału II-go przy uwzględnieniu zapoznania się z wymogami operacyjnymi Referatu Sł. Bezp. w Tarnowie będzie jeszcze nadal przez pewien czas pozostawał na kontakcie tut. Referat Sł. Bezp. Wszystkie materiały dotyczące form działalności i sytuacji wśród kleru tamt. rejonu, jakie otrzymywać będziemy od TW zostaną przekazane Referatowi Sł. Bezp. w Tarnowie.

St. Ofic. Oper. Ref. d/s SB KPMO

Sporz. w 1 egz. Mielca

Druk MM

/-/ por. J. Ż a k

– k. 35 Uzupełnienie charakterystyki tw ps. Archeolog nr ewid. 5912/65 za okres 01.1967- 04.1968 r., Kraków 16.04.1968 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. poj.

Tw „Archeolog” pozostaje na kontakcie insp. Wydz. IV w Krakowie por. M. Rutkiewicza od dnia 30.06.1967 r.

„Archeolog” jest jednostką mało wartościową i przez okres jego dotychczasowej współpracy ze Sł. Bezp. nie wykazał się większymi osiągnięciami.

Wszystkie jego informacje nie stanowiły większej wartości operacyjnej i dotyczyły ogólnie danych spośród niektórych znanych mu księży parafialnych.

Chociaż znani są mu dobrze księża: ks. KOS Kazimierz /kapelan bpa Ablewicza/ i ks. HELLER /profesor/ nie przekazał do tej pory żadnej ciekawszej informacji charakteryzującej tych figurantów.

W okresie od 1965 r. do 1967 r. włącznie odbyto tylko 4 spotkania z tę jednostką, przy czym uzyskane od niego informacje stanowiły znany Sł. Bezp. materiał.

Spotkania z tą jednostką odbywano sporadycznie i nie planowano z winy tw, który to współpracę ze Sł. Bezp, traktuje niepoważnie i bez osobistego zaangażowania. Zaś wywołane osobiście przez tw jedno spotkanie z mjrem NOSKIEM w 1967 r. w Tarnowie wykorzystał do celów osobistych. Chodziło mu bowiem o pomoc w uzyskaniu wkładki paszportowej na wyjazd do Czechosłowacji. W końcowym efekcie nie odebrał tej wkładki z tut. Biura Paszportowego i nie zgłosił się na wezwanie zawiadamiającego go o pozostającym do odebrania dokumencie.

Nie przybył także na planowane spotkanie uzgodnione z nim na dzień 7.VIII.67 r. i do chwili obecnej nie podjął żadnych prób nawiązania kontaktu z obsługującym go pracownikiem Sł. Bezp.

Tw „Archeolog” nie był wynagradzany za współpracę przez Sł. Bezp. i nie otrzymał do tej pory żadnych rzeczowych upominków wręczonych mu przez obsługujących go pracowników.

U W A G I

1/ W okresie do m-ca sierpnia br. nawiązać kontakt z tw „Archeolog” i podczas rozmowy z nim omówić kwestię dalszej współpracy ze Sł. Bezp.

W razie pozytywnego stosunku do dalszej współpracy zlecić mu realizację poprzednich zadań dotyczących księży:

– ks. KOSA Kazimierza /kapelana bpa Ablewicza/

– ks. HELLERA Michała /prof. WSD w Tarnowie/

i od wyników realizacji tego zadania uzależnić celowość dalszej współpracy z tą jednostką.

Wyk. w jednym egz. Insp. Wydz. IV Sł. Bezp. w Krakowie

por. M. Rutkiewicz

[dopisek- Uważam za konieczne rozstrzygnięcie ostatecznie wykorzystania dalszego tw „Archeolog” do końca maja br. O naszym zamiarze ewent. wyłączenia go należałoby poinformować mjr. Noska z sugestią dalszego jego wykorzystania przez RSB Tarnów.

Kier. Gr. I-ej W. IV-go

22.IV.1968 r.

– k. 37 Streszczenie sos Turysta nr 4491, Szczecin 15.06.1977 r., Tajne, Egz. poj.

Ks. KAPŁON Julian /…/ Z informacji Wydziału „C” KWMO w Lublinie wynika, iż w/w był pozyskiwany do współpracy w 1958 r. i miał pseudonim „KONRAD”. Bliższych danych na ten temat brak z uwagi na to, iż całość materiałów zniszczono, pozostawiając jedynie zobowiązanie o współpracy i życiorys KJ. W roku 1963 pozyskano w/w do współpracy na zasadzie dobrowolności. Jako tw ps. „Archeolog” nie wykazywał on większej inicjatywy, był jednostką mało wartościową, często zrywał spotkania. Z uwagi na powyższe fakty w roku 1968 został wyeliminowany z czynnej sieci tw. Powodem założenia so sprawdzenia na w/w był fakt, iż w roku 1964 otrzymał on zezwolenie na czasowy wyjazd do Anglii w celu odwiedzenia ciotki /WOŁCZYŃSKA Józefa/. W/w przebywał tam przez okres 3 miesięcy tj. od 26.07- 3.10.1964 r. W tym czasie zwiedzał jednak również Francję, Włochy i RFN. KJ zataił swój pobyt w RFN. Z podróży przywiózł do kraju bliżej nie ustaloną paczkę, którą wręczył ks. JANECZKOWI Józefowi- proboszczowi parafii w Bystrzycy pow. Ropczyce. W/w był prawdopodobnie w czasie wojny agentem [Ges]tapo. KJ zataił fakt tej znajomości z ks. JANECZKIEM. W toku prowadzenia sprawy wyjaśniano kwestię stanowiące podstawy do jej założenia. Drogą operacyjną ustalono, iż ks. KAPŁON nawiązał kontakt intymny z gospodynią ks. JANECZKA i to było powodem jego częstych wizyt w tamtejszej parafii. Zebrane informacje potwierdzono w bezpośredniej rozmowie z figurantem. Wyjaśniono zagadnienia wiążące się z jego pobytem w RFN, a także i to jaką przesyłkę przywiózł w/w z zagranicy i komu ją przekazał. W toku prowadzenia sprawy wyjaśniono charakter przesyłki. Była m.in. w tej przesyłce część bielizny jak koszule oraz garderoba. Przeznaczone to było dla Janasa zam. w Mielcu, który osobiście odebrał ją od figuranta. Po wyjaśnieniu powyższego sprawę zakończono składając do archiwum Wydz. „C” w Rzeszowie.

UWAGI

Materiały sprawy operacyjnego sprawdzenia zostały zniszczone dnia 8.08.77 r. jako nieprzydatne do dalszego wykorzystania.

Wyłączono natomiast wniosek o wszczęcie sprawy operac. z dnia 24.07.1970 r. plan operacyjnych przedsięwzięć z dnia 27.08.1970 r. oraz notatkę służbową z dnia 1.12.1970 r. dot. przeprowadzonej rozmowy z ks. KAPŁONEM Julianem i włączono do teczki personalnej tw ps. „KRUK” nr rej. 15689.

Wyk. 1 egz.

ks. masz. nr 0603/77 KIEROWNIK SEKCJI I WYDZIAŁU IV

kpt. mgr W. JUSZCZAK

I teczka z IPN w Krakowie:

– k. 7 Doniesienie tw ps. Archeolog, 24.03.1965 r., Tajne

Uzupełniając w związku z pytaniami poprzednio podane informacje odnośnie spostrzeżeń z pobytu za granicą informuję, co niżej następuje:

Ks. Howaniec mimo negatywnych poglądów, jakie wyrażał na sprawę stosunków społeczno-politycznych istniejących w PRL, uzewnętrzniał również uczucia patriotyczne, o czym także częściowo poprzednio nadmieniłem. Świadectwem tego może być fakt, że dotychczas nie przyjął i nie chce przyjąć obywatelstwa brytyjskiego. Howaniec pochodzi z okolicy Gorlic, gdzie dotychczas zamieszkuje jego ojciec, który jest w wieku około 90 lat.

W parafii polskiej w Bradford wikariuszem jest ksiądz zakonny również polskiego pochodzenia. Z księdzem Howańcem aktualnie utrzymuję kontakt korespondencyjny.

Rektorem WSD polskiego jest ks. prof. Banaszek pochodzący z Poznania. On to właśnie przekazał mi adres do ks. Latawca Kazimierza przebywającego w NRF. Nadmieniam jednocześnie o tym, że jadąc samochodem wraz z Latawcem z dworca w Karlsruhe do Mancheim [sic], widziałem zgrupowanie oddziałów wojskowych i czołgi w odległości około 1 km od jezdni. Najprawdopodobniej jest tam poligon wojskowy. Ks. Kazimierz Latawiec pytał między innymi w czasie tej 5-cio godzinnej rozmowy o księży kolegów z jednego roku /z tego samego roku, co ja i on/, więc udzieliłem mu wyjaśnień zgodnych z prawdą, co, który obecnie robi i jaką funkcję spełnia w hierarchii funkcji kościelnych. Na temat przesyłania samochodów lub innej pomocy materialnej rodzinie nic nie wspominał. Przekazał mi on kilka koszul męskich i różnej odzieży dziecięcej dla p. Janasów z Mielca, które to rzeczy przekazałem p. Janasom, kiedy po moim powrocie do kraju do mnie się po te rzeczy zgłosili, o czym częściowo już poprzednio wspominałem.

Nadmieniam również, że w parafii, która obsługuje ks. Latawiec jest jeszcze drugi ksiądz polskiego pochodzenia, lecz nie pamiętam jego nazwiska.

Gdy Latawcowi proponowałem, ażeby przyjechał chociaż w odwiedziny swej rodziny do kraju, to odpowiedział mi, że na razie jeszcze nie zamierza tego uczynić.

Aktualnie utrzymuję z nim kontakt korespondencyjny.

Gdy przebywałem na terenie Anglii w Bradford, poznałem tam jednego kapitana armii Andersa /nazwiska jego w tej chwili nie pamiętam, ale gdy sobie przypomnę lub uzyskam jego adres od swej ciotki z Bradford, to podam/, którzy przyjaźni się z moimi kuzynami z Bradford. Żona tego kapitana pracuje jako nauczycielka w polskiej szkole w Bradford.

Wspomniany kapitan wyrażał się w rozmowie ze mną, [że] on Andersa nie uważa w ogóle za wodza polskiej emigracji wojskowej, że Anders jest beznadziejnie głupi, sprzedajny, prowadzi zgubną politykę itp. Natomiast pozytywnie wyrażał się o kraju i uzewnętrzniał chęć powrotu, ale ta chęć obwarowania była różnymi obawami jak np. tym, że mógłby nie otrzymać odpowiedniej pracy lub być podejrzewany o brak lojalności wobec władz polskich. Jest on w wieku około 50 lat.

Wyjaśniam, że w uzgodnionym terminie zasadniczym na spotkanie do Mielca nie przyjechałem, gdyż w tym czasie wydarzył się nieszczęśliwy wypadek w rodzinie /najmłodszy brat złamał nogę/ i musiałem wyjechać do rodziny.

„Archeolog”

Z a d a n i e :

Ustalić nazwisko kapitana armii Andersa, którego zapoznaliście będąc w Anglii. Wykonać to w następujący sposób: Pisząc list do swej ciotki tam zamieszkałej nadmienić, iż chcieliście przesłać pozdrowienia temu kapitanowi, lecz zapomnieliście jego nazwiska i nie macie adresu, prosząc jednocześnie o jego nadesłanie.

Jeśli chodzi o ks. Latawca utrzymywać z nim nieprzerwanie kontakt korespondencyjny i o wszelkich jego zainteresowaniach różnymi osobami, życiem w kraju informować mnie w czasie spotkań.

U w a g i :

Spotkanie z t.w. odbyłem po uprzednim nawiązaniu kontaktu drogą korespondencyjną. Rozpytałem go o dalsze szczegóły dot. spostrzeżeń podczas pobytu za granicą, które ujęto w doniesieniu.

W rozmowie na temat jego pracy i otoczenia w miejscu zamieszkania oznajmił, że z nowej placówki jest dość zadowolony. Miejscowy proboszcz odnosi się do niego z zaufaniem i szacunkiem. Cieszy się zaufaniem i poważaniem wśród wiernych. Poza tym okazuje chęci do dalszej współpracy i coraz bardziej wiąże się ze służbą bezpieczeństwa. Ponieważ jest jednostką sprawdzoną, przekazaną nam informację należy uznać za prawdziwą.

Treść doniesienia wykorzystać do meldunku do Wydz. IV-go.

Kolejne spotkanie nastąpi w trzeciej dekadzie kwietnia w Mielcu. O dokładnym terminie tego spotkania powiadomi mnie korespondencyjnie.

Sporz. w 3 egz. O p r a c o w a ł

Egz. Nr 1 – Wydz. IV KWMO St. Ofic. Oper. Ref. ds SB KPMO

Egz. Nr 2 – t.m. po zag. II w Mielcu

Egz. Nr 3 – teczka pracy

Druk MM /-/ por. J. Ż a k

[dopisek- dokonać wyciągi z doniesienia w dwóch egz., jeden przekazać por. P…. drugi przesłać do Dep. IV

5.04.65]

– k. 19 Notatka spisana ze słów tw „Archeolog” na spotkaniu 14.12.1965 r., Kraków 15.12.1965 r., Tajne

W rozmowie t.w. „Archeolog” powiedział, że obecnie panuje wśród duchowieństwa w diec. tarnowskiej raczej „sezon ogórkowy”. Spowodowane to jest nieobecnością biskupów. W sprawie ostatnich wydarzeń tj. listu biskupów polskich do biskupów niemieckich- on osobiście z nikim nie rozmawiał. Zauważył jednak, że księża nie zabierają głosu w tej sprawie i wszyscy czekają, co powie na ten temat polski Episkopat. Na ten temat rozmawiał z księżmi u siebie w parafii, którzy są zdania, że Wyszyński da wkrótce wytyczne dla całego duchowieństwa w Polsce w tej sprawie. Wszyscy wyczekują na te wytyczne, a jednocześnie daje się zauważyć u księży pewne jakby zaniepokojenie, że to może przynieść zmiany w stosunku Państwo-Kościół.

W dalszej rozmowie powiedział, że nie ma żadnych nowych wytycznych do pracy, a wszystko toczy się tak, jak przed wyjazdem do Rzymu biskupów.

Bp Ablewicz ma z Rzymu jechać do Anglii, gdyż ma tam brata, którego chce przy tej okazji odwiedzić. Kiedy wróci do Polski, nie wiadomo. Jego radiowego przemówienia t.w. nie słuchał, natomiast sluchał przemówienia bpa Pękali. Zawierała ona treść związaną z dobroczynnością i miłosierdziem, ale w całości nie zasługiwała na uwagę.

W dalszej rozmowie powiedział, że sprawą księdza Kiwaka nikt ze znanych mu księży nie jest zorientowany. Osobiście na ten temat rozmawiał z bratankiem bpa Pękali- ks. Pękalą, który studiuje na KUL. Ks. Pękala powiedział, ze Kiwak miał rozprawę z kobietą w Dębicy o alimenty. Żartobliwie dodał Pękala, że jeżeli Bóg odpuścił Kiwakowi, to i Kuria mu przebaczy.

Co do księży kurialistów t.w. powiedział, że nie miał w ciągu ostatnich tygodni możliwości spotkania się z którymś. Planuje dopiero w okresie poświątecznym zaprosić do siebie ks. kapelana Kosa, z którym się dobrze zna i od którego starał się będzie coś więcej dowiedzieć.

Jeśli chodzi o innych księży z Kurii, to zna ich tylko, ale bliżej z nikim nie żyje. Czasem rozmawia z ks. kanclerzem Rzepą, ale tylko służbowo. Nie miał nic więcej na ten temat do powiedzenia, co nas mogłoby interesować.

Uwagi ze spotkania:

T.w. „Archeolog” na spotkanie przybył w umówionym dniu, ubrany po cywilnemu. Po wyjściu ze stacji PKP udaliśmy się samochodem służbowym do Żabna, gdzie w tamtejszej „gospodzie” prowadziliśmy rozmowę. Wyrażał zadowolenie z miejsca spotkania, twierdząc, że tak czuje się dobrze, bo nie musi się obawiać, że ktoś ze znajomych może go zobaczyć.

W rozmowie zachowywał się swobodnie, lecz nie był zorientowany, jak nasza współpraca ma faktycznie wyglądać. Jest to wynik zmiany pracownika oraz miejsca jego pracy.

W związku z tym pytał, co faktycznie mnie w przyszłości może interesować i na co ma on zwrócić uwagę. Poleciłem mu nawiązać kontakt ze znajomymi księżmi w Kurii tj. ks. Kosem i innymi oraz księdzem Helerem, z którymi w rozmowie winien się zorientować w sytuacji i poglądach księży w sprawie głośnego orędzia biskupów polskich do biskupów niemieckich. jakie w tym względzie stanowiska zajmują poszczególni księżą w Kurii oraz w sprawie wytycznych do dalszej pracy duszpasterskiej w świetle ostatnich komunikatów radiowych na ten temat.

Ponadto wszelkie inne zalecenia do pracy duszpasterskiej, jakie wyda Kuria, winien również wziąć pod uwagę we współpracy z nami.

To zadanie przyjął bez zastrzeżeń i omówiliśmy, że następne spotkanie umówimy u niego w mieszkaniu, gdzie przyjadę o godz. 18,30 tj. wieczorem powiadamiając go listownie na adres G. 65.

Poleciłem mu dane te napisać, co nie bardzo chętnie przyjął twierdząc, że wolałby ustnie omówić to wszystko, bo to pisać, to zawsze jest słowo pisane, a nie mówione. Niemniej jednak przyjął moją propozycję, mówiąc, że postara się napisać na maszynie.

W trakcie rozmowy wypiliśmy po dwa kieliszki wódki, co było jego życzeniem, a przy tym zjedliśmy obiad. Rachunek w sumie 52 zł zapłaciłem.

wykonano 1 egz. odręcznie Opracował

Wł. Nosek

– k. 23 Notatka ze spotkania z tw „Archeolog” 15.03.1966 r., Kraków 26.03.1966 r., Tajne, Egz. Nr 1

W toku rozmowy t.w. „Archeolog” powiedział, że od ostatniego spotkania nic szczególnego nie zaistniało w jego środowisku, o czym mógłby mnie poinformować. W sprawie zadania, jakie miał do wykonania, to był w tym m-cu w Kurii i rozmawiał z kanclerzem ks. Rzepą, lecz dowiedział się tylko, że bp Ablewicz wyjechał na kilka dni, lecz gdzie nie pytał, bo mu nie wypadało interesować się zbytnio wyjazdem bpa. Nie spotkał się również z kapelanem ks. Kosem, gdyż tego też nie zastał.

Opowiedział częściowo treść przemówień na naradzie księży, jaka odbyła się w lutym w Seminarium. Twierdził, że konferencja w całej treści była bardzo nudna, wielu księży spało podczas przemówień bpa Wilczyńskiego /temat Konferencji znany/.

W dalszej rozmowie mówił na temat przygotowań do uroczystości milenijnych w diecezji. W/g niego nie ma jeszcze nic ciekawego i jak się te sprawy ułożą w samej diecezji czy w poszczególnych parafiach, nie jest jeszcze wiadomym.

W pracach Kurii jest mało zorientowany. Wyraził się, że trudno jest od „nich coś się dowiedzieć” nazywając księży kurialistów „urzędnikami”.

W sprawie „Orędzia” biskupów polskich powiedział, że ten temat zaczyna powoli „przechodzić”, jak się wyraził, wśród księży. Uważa, że dzieje się to dlatego, iż biskupi tarnowscy nie zabierają w tej sprawie żadnego stanowiska, ani nie tłumaczą księżom tej sprawy. Nie dają żadnych zaleceń po tej linii, ani wytycznych.

Zapytany- jak osobiście ocenia „Orędzie” i jego treść- odpowiedział, że uważa, iż lepiej byłoby, gdyby tego orędzia nie było, bo jego zdaniem zaostrza to stosunki między Państwem a Kościołem. Niemniej jednak nie dopatruje się w Orędziu sensu politycznego, a pewne sformułowania, jak „przebaczamy” może tylko zrozumieć człowiek wierzący. /Starał się troszkę bronić „Orędzia”, jednak później zamilkł i starał się nie poruszać w rozmowie tego tematu/.

Między innymi powrócił w rozmowie do spraw milenijnych, mówiąc, że w nadchodzącą niedzielę będzie odczytany w parafiach list Ojca Świętego z okazji uroczystości milenijnych. Treść listu, jak oświadczył, jest czysto religijna i zawiera historyczny zarys kościelnej działalności w Polsce oraz błogosławieństwo papieskie dla wiernych.

Poza tym interesujących informacji t.w. nie przekazał w rozmowie.

W trakcie prowadzonej rozmowy omówiliśmy zadanie, jakie t.w. ma wykonać na następne spotkanie. Ponieważ jego obecne możliwości w rozeznawaniu sytuacji w Kurii są nikłe, więc postanowiono, że t.w. będzie stopniowo nawiązywał kontakty z księżmi, których zna. Chodzi o bliższe znajomości z ks. profesorem Hellerem i kapelanem ks. Kosem. Ma on nawiązać z wym. kontakt towarzyski do następnego spotkania w m-cu kwietniu, o dokładnej dacie spotkania powiadomi mnie t.w. korespondencyjnie na adres mojego mieszkania, gdyż obecnie nie mógł przewidzieć, kiedy będzie dysponował wolnym czasem. Spotkanie umówione w Brzesku, gdzie t.w. przyjedzie pociągiem, w ubraniem cywilnym.

Informacja ze spotkania

Spotkanie odbyłem w mieszkaniu t.w. w godzinach od 19,40 do 22,00. Dojście do mieszkania w godzinach wieczorowych zapewnia konspirację. W mieszkaniu był sam t.w., gdyż sam mieszka. W rozmowie powiedział, że mimo naszej znajomości ma pewne zastrzeżenie co do prawidłowości pewnych zarządzeń władz świeckich.

Ponadto zwracał się z prośbą, aby doradzić mu, w jaki sposób ma postąpić, by uzyskać zezwolenie na wydanie opracowywanej przez niego historycznego zarysu parafii, na której poprzednio pracował. Wyjaśniłem mu, że jeżeli ma to być jego praca i chce to wydać jako książkę, musi mieć zezwolenie odpowiednich władz, w tym wypadku kontroli wydawnictw. Nie mogłem dać mu żadnego wiążącego w tym słowa, lecz powiedziałem, że zorientuję się w możliwościach uzyskania zezwolenia na tej sprawie i dam mu odpowiedź.

Na zakończenie dziękował mi za prezent świąteczny, jaki mu wręczyłem poprzednio.

Przedsięwzięcie:

Treść doniesienia- za wyjątkiem ogólnych informacji, nie nadaje się do wykorzystania operacyjnego. Znane już z innych źródeł informacji traktować jako potwierdzenie już otrzymanych poprzednio danych.

Za zgodność…

– k. 27 Notatka ze spotkania z tw ps. Archeolog 6.10.1966 r., Tarnów 7.10.1966 r., Tajne, Egz. Nr 1

W rozmowie przy spotkaniu t.w. „Archeolog” nie przekazał ważniejszych informacji, tłumacząc to tym, że nie miał okazji rozmawiać z osobami, o których mówiłem z nim na poprzednim spotkaniu.

W tej sytuacji nawiązałem rozmowę na temat jego znajomości z księżmi kurialistami. Tu wyjaśnił, że najlepiej zna się z kapelanem ks. Kazimierzem KOSEM. Ks. KOSA zna jeszcze z okresu lat młodzieńczych, gdyż pochodzą oni z jednej miejscowości. W seminarium nie przebywali razem, bowiem ks. KOS jest starszy i wcześniej otrzymał święcenia. Równocześnie tw. twierdził, że ks. KOSA sprowadził z KUL bp ABLEWICZ- mianując go swoim kapelanem. Chciał on kończyć rozpoczęte studia specjalistyczne na KUL- jednak biskup ABLEWICZ mu nie pozwolił. Co było przyczyną takiej decyzji ABLEWICZA i kto wskazał kandydaturę ks. KOSA na kapelana, t.w. nie wie. Przypuszcza, że mogli podać kandydaturę ABLEWICZOWI księża: WĘGIEL Władysław- jako ówczesny rektor WSD, względnie kanclerz ks. Jan RZEPA. Na ten temat t.w. z ks. KOSEM nie rozmawiał. Natomiast w ubiegłym miesiącu rozmawiał z nim w Kurii pytając, jak układa mu się praca. Ks. KOS rzekomo wyraził zadowolenie z podejścia biskupa ABLEWICZA w odniesieniu do jego osoby. Mówił, że w niektórych sprawach personalnych ABLEWICZ pyta się ks. KOSA, a KOS- jak oświadczył t.w.- doradza ABLEWICZOWI. Bp ABLEWICZ żyje z ks. KOSEM w dobrej przyjaźni. Nawet wspólnie przy jednym stole spożywają posiłki.

W rozmowie z t.w. ks. KOS powiedział, że czasami księża zwracają się do niego w różnych sprawach, by ich osobiste potrzeby przedstawił biskupowi i by sam wpłynął na korzystne ich załatwienie.

Mimo dobrej komitywy, w jakiej żyje on z ABLEWICZEM, twierdził, że wolałby pracować na parafii. Uzasadnia to tym, że lubi pracę duszpasterską, a w dodatku dobrze czuje się w parafii, gdyż ma więcej swobody i wolnego czasu. Narzekał także, że na obecnym stanowisku ma brak czasu, gdyż ciągle musi być obecny przy biskupie.

Charakteryzując ks. KOSA t.w. stwierdził, że jest on człowiekiem pokojowym i mocno przywiązanym do kościoła i swej pracy, ale lubi towarzystwo nawet świeckie, a przede wszystkim swobodę. Jest jednocześnie obowiązkowy i posłuszny względem swoich przełożonych.

T.w. kilka razy zapraszał go do siebie, ale ks. KOS zawsze twierdził, że ma dużo zajęcia, a to nie pozwala mu na jakieś wyjazdy. Mimo że znają się dobrze, są kolegami, mówią sobie przez „ty”, to jednak ks. KOS nie zdecydował się jeszcze na odwiedziny t.w. Zawsze jednak przy każdym spotkaniu rozmawiają ze sobą szczerze.

Odnośnie innych księży kurialistów nie mógł przekazać żadnych interesujących informacji- twierdził, że nie ma kontaktów z innymi księżmi. Z ks. RZEPA rozmawia tylko służbowo i to wówczas, jeśli załatwia jakieś sprawy w kurii.

Ponadto poinformował, że w dniu 10.X br. odbędzie się konferencja dekanalna dekanatu tuchowskiego. Odbywać się ona będzie w Rzepienniku, a prowadzić ją ma ks. Jan BOCHENEK z Tarnowa. Temat konferencji nieznany.

I n f o r m a c j a

Spotkanie odbyło się w Brzesku w lokalu gastronomicznym, gdzie t.w. przyjechał pociągiem w ubraniu cywilnym. W rozmowie twierdził, że chciał w tych dniach wyjechać do Węgier [sic] mając załatwione formalności z tym związane, jednak w wyjeździe przeszkodziła mu kongregacja dekanalna. Na wyjazd do Węgier nie ma zezwolenia biskupa, ale wyjeżdża bez jego wiedzy. Proboszcz dał mu zezwolenie, a t.w. jest przekonany, że proboszcz nie zgłosi o tym biskupowi.

W rozmowie chodziło mi o zwrócenie uwagi t.w. na temat dotychczasowej jego współpracy i pobudzenie go do aktywniejszego interesowania się sprawami, które nas interesują. Na ten temat poczyniłem mu uwagę, z którymi się zgodził mówiąc, że po powrocie z Węgier bardziej niż dotychczas zainteresuje się tymi sprawami.

Dałem mu zadanie nawiązania bardziej ściślejszego kontaktu z ks. KOSEM, a z uwagi na dobrą ich obopólną znajomość poleciłem wykorzystać rozmowę z ks. KOSEM do rozeznania szczegółowo spraw, które on załatwia księżom u biskupa. Sposób prowadzenia rozmów i spotkań z ks. KOSEM omówiłem w czasie spotkania.

T.w. nie stawiał żadnych sprzeciwów, twierdził, ze zrobi wszystko, co będzie tylko możliwe. W czasie rozmowy poczęstowałem go wódką i obiadem, za co zapłaciłem rachunek.

Następne spotkanie omówiłem po jego powrocie z Węgier tj. w dniu 10.XI.1966 r. /czwartek/ w Dębicy. Wyjazd z Tarnowa godzina 10,00.

Przedsięwzięcie

– Informacje dot. osoby ks. KOSA wykorzystać do sprawdzenia i porównania z posiadanymi już informacjami z innych źródeł.

– Kopię notatki przekazać kpt. Kłusak Józefowi.

Opracował:

/-/ kpt. Nosek Władysława

Wykonano 2 egz.

1 egz. teczka pracy t.w.

2 egz. kpt. Kłusak

[dopisek- Postępować należy dalej zgodnie z ostatnim omówieniem dalszego wykorzystania tw. Archeolog.

18.X.66]

k. 36 pismo do Naczelnika Wydz. „C” KWMO w Krakowie, Ropczyce 16.11.1970 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. 1

W załączeniu zwracam po wykorzystaniu teczkę roboczą byłego tw. ps. „Archeolog” Nr arch. 38810/IV.

[I Zastępca

Komendantem Powiatowego MO

d/s Służby Bezpieczeństwa

w Ropczycach]

Sporz. 2 egz.

Egz. nr 1 adr.

Egz. nr 2 a/a

Wyk. RS/BA