Poseł Babinetz czyta w esperanto – cz. 2

Dzisiaj wyjaśnię, dlaczego publikuję o księżach z terenu Górnego Śląska. W ramach badań nad ATK w jednej z teczek odnalazł się wykaz źródeł pionu IV woj. katowickiego z 1971 r., łącznie 35 pseudonimów, z czego 28 ozi zakwalifikowano jako agenturę perspektywiczną; większość z nich to księża wikariusze. Niewielu zrobiło karierę, ale 1 został posłem PRL, 1 współpracował z Wydz. XIV Dep. I MSW, a 1 został rektorem ATK, 1 paulina nie zidentyfikowano w ogóle, 1 częstochowski kurialista nie ma teczki, a był na kontakcie szefa SB w Częstochowie; o części z nich już publikowano, nawet w IPN- Ł. Marek. Z pozostałych ozi wybieram do publikacji osoby, o których nakłamano w internecie najbardziej; biogram na portalu silesia to za mało. Poprzednio publikowałem o ks. Grunwaldzie, bo jego życiorys „zrekonstruowano” w sposób szczególny. W sposób szczególny potraktowano ks. Paruzela na Facebooku. Nie dość, że otrzymał laurkę na stronie parafii w Zabrzu, to dopisał się poseł PiS z Krosna, przykład ks. Cebuli niczego go nie nauczył.

Ks. Zielonka wydał biografię ks. Paruzela, ale z opisu bibliotecznego wynika, że w języku esperanto. Z ks. Zielonką skontaktować się nie można, zamierzałem zapytać o 2 sprawy: wieloletniej współpracy z SB i likwidacji przez szwadrony śmierci. Z wpisu posła Babinetza wynikałoby, że biografia w esperanto nie zajęto się współpracą, za to poinformowano o zabójstwie ks. Paruzela przez SB. To takie prawackie gadanie, w Krośnie nie postawiono wystarczającej liczby pomników księży; z teczki wynika, że ks. Paruzel przestał się spotykać z SB wyłącznie z powodów zdrowotnych. Z pisma dyrektora Andrzeja Pozorskiego nr IP 1.2021 z 18.01.2021 r. wynika, że IPN nie prowadzi i nie prowadził śledztwa w sprawie rzekomego zabójstwa ks. Paruzela. Może poseł Babinetz ruszy się i zawiadomi prokuraturę, że ks. został zabity, przynależność do pokolenia JPII zobowiązuje. Z posłem łatwo się skontaktować, ale trudno uzyskać odpowiedź.W

Współpraca ks. Paruzela z SB przebiegała następująco:

– k. 31 Raport do Szefa WUBP w Koszalinie z dokonanego werbunku księdza Paruzela Henryka, Koszalin 30.05.1953 r., Ściśle tajne

W dniu 28.V.53 będąc w Połczynie-Zdroju nawiązałem kontakt z inf. „Myślę”. W godzinach popołudniowych udałem się do księdza Paruzela w jego własnym mieszkaniu podczas urzędowania w biurze parafialnym.

Po przedstawieniu mu się, skąd jestem, rozpocząłem z nim prowadzić rozmowy na tematy ogólne jak np. jego znajomych z zakonu, sanatorium, miasta Połczyn-Zdrój, sytuacji, jaka jest na parafii itp.

Rozmawiając na temat zakonu oświadczył: prowincjałem zakonu Oblatów jest ksiądz Śmigielski Franciszek zamieszkały w Poznaniu. Do Rady Prowincji wchodzą:

a/ ksiądz Wilkowski – superior w Obrze pow. Wolsztyn

b/ ksiądz Grzesik – „ w Kędzierzynie woj. Opole

c/ ksiądz Mańkowski – „ w Gdańsku

d/ ksiądz Paruzel H. – proboszcz w Połczynie-Zdroju

Prowincjał Śmigielski jest jednym z młodszych księży i na ogół jest mało lubiany, ze względu na niedostępność i swą wyniosłość. W miesiącu czerwcu lub lipcu 1953 roku przewidziane są wybory nowego prowincjała zakonu Oblatów, gdyż takowy w myśl konstytucji musi być wybierany co trzy lata. Jako kandydat na nowego prowincjała brani są pod uwagę:

1/ ksiądz Wilkowski 4/ ksiądz Szymurski

2/ ksiądz Grzesik 5/ ksiądz Paruzela

3/ ksiądz Mańkowskiego

Jednak z tych pięciu kandydatów najpoważniejszą kandydaturą jest ks. Wilkowski, a to dlatego, że przed wojną i zaraz po wyzwoleniu był on prowincjałem. Jest on starym księdzem- naukowcem, mającym najwięcej doświadczenia i zaufania wśród całego zakonu. Na dalsze lata nie został on prowincjałem, gdyż według konstytucji może być takowym przez okres 6-ciu lat /3 lata przedłużone przez generała zakonu/, a w czasach nienormalnych 9 lat, co było brane pod uwagę w czasie wojny. W sanatoriach w Połczynie-Zdroju ksiądz Paruzel znajomych nie posiada, a jedynie zajmuje się tym wikariusz- ksiądz Gorzyński, który niewątpliwie ma tam szereg znajomych. Mówił, że zna jedynie pielęgniarkę Kurocicką z sanatorium „Gryf”, o której wie, że jest ona klerykałką, a brat jej ma gdzieś być księdzem. Kurocicka często przychodzi do plebanii, lecz on sam z nią rzadko rozmawia, a rozmowy prowadzi z nią prowadzi wikariusz Gorzyński. Po co ona przychodzi, nie interesował się tymi sprawami, lecz obecnie zainteresuje się. Mówił on, że był w Prezydium WRN, gdzie polecono mu zlikwidować kaplicę w sanatorium „Gryf”. Osobiście on nie ma nic przeciwko temu, mówiąc, że jest to sanatorium zamknięte, gdzie przez nabożeństwa nie raz mogą przeszkadzać chorym. Urządzenia z kaplicy przeniesie on w dniu 1.VI.53 rano tak, by o tym mało kto wiedział. O likwidacji kaplicy nikt nie wie, nawet nie mówił wikariuszowi, bo ten by mógł zrobić z tego rozgłos. Jedynie w myśl polecenia WRN powiadomił Ordynariusza w Gorzowie, że w dniu 1.VI.53 z polecenia Prezydium usuwa z sanatorium urządzenia kaplicy.

Na temat sytuacji wśród ludności Połczyn-Zdroju oświadczył, że duża część ludności uważała go za księdza „demokratę”, psuli mu opinię, pisząc na niego zażalenia do prowincjała. Nazywali go czerwonym księdzem. Po niedopuszczeniu jego do ślubowania ludność bardzo się temu dziwiła. Jednak u większości ma on poważanie. Powiedział, że nie zna wypadków, by ktoś wrogo wypowiadał się o Polsce Ludowej.

Po tej rozmowie powiedziałem do niego, że dnia 15.IV.53 był w Koszalinie, gdzie również rozmawiał z pracownikami BP, od których otrzymał pewną propozycję i ja tę samą propozycję ponawiam w dniu dzisiejszym. Ksiądz Paruzel powiedział, że zasadniczo konkretnej propozycji nie otrzymał, była tylko mowa o współpracy, na co zawsze się godził, ale w takich ramach, by nie popadł w kolizję z władzami kościelnymi. Zapytałem go, czy godzi się na współpracę z naszym Urzędem, na co zapytał mnie, na czym ta współpraca będzie polegała. Ja mu oświadczyłem, że on chyba jest na tyle świadomy i wie, czym Urząd Bezpieczeństwa się zajmuje, na co odpowiedział, że wie, że zwalcza przestępców, szpiegów, w ogóle Urząd Bezp. wie wszystko o każdym obywatelu. Ja powiedziałem mu, że właśnie o takich sprawach powinien nas informować.

Następnie kazałem mu napisać zobowiązanie o współpracy i zachowaniu tajemnicy, czego nie chciał w początkowej fazie uczynić mówiąc, że jeśli on dał słowo, że będzie z nami współpracował, to dla niego słowo więcej znaczy, jak deklaracja na piśmie. Po mym przekonywaniu zgodził się na napisanie zobowiązania, lecz nie zgodził się na treść, w jakiej kazałem mu napisać, tłumacząc, że zobowiązanie w tej formie dyskredytowałoby go jako księdza i popadłby w ekskomunikę. Na podstawie mojego zobowiązania sam pozmieniał słowa i treść mówiąc, że jest ono w wystarczającej formie. Widząc, że przekonywanie go nie odniesie skutku, zaniechałem nalegania, bo napisał zobowiązanie konkretne, a przyjąłem w formie, w jakiej sam napisał. Zaznaczam, że nad każdym słowem zobowiązania się zastanawiał.

Przy pisaniu zobowiązania ksiądz Paruzel oświadczył, że on zgodził się na współpracę z nami, a my ze swej strony, czy dopomożemy mu, by jednak mógł złożyć ślubowanie, na co powiedziałem mu, że jeśli będzie dobrze z nami współpracował, to zawsze może liczyć na naszą pomoc i poparcie. Słowami tymi był zadowolony i zapytywał, co stanie się z tymi księżmi, co nie ślubowali, na co odpowiedział mu, że władza Ludowa, gdy osądzi, że zmienili oni swój stosunek, to może ich po pewnym czasie dopuścić do ślubowania. Następnie objaśniłem go bliżej, jakie sprawy nas będą interesować i by o takich sprawach nas informował, na co wyraził zgodę.

Spotkanie umówiłem z nim na dzień 16.VI.53 /w tak późnym okresie, gdyż sam o to prosił ze względu na rozpoczęcie oktawy Bożego Ciała/. Jako zadanie kazałem mu opisać charakterystyki prowincjała i księży, wchodzących w skład Rady Prowincji oraz dowiedzieć się terminu wyborów prowincjonała. Na zapytanie, czy otrzymał jakieś nastawienie w związku ze świętem Bożego Ciała, powiedział, że żadnych wytycznych nie ma i każdy ksiądz urządza tę uroczystość indywidualnie.

Ze względu na to, że o godzinie 19.30 musiał odprawić nabożeństwo, spieszyło mu się i dlatego nie zdążyłem zażądać od niego na piśmie informacji, które wymieniłem w raporcie o dokonaniu werbunku, i życiorysu, który napisał dnia 15.IV.53.

Werbunek przeprowadzałem od godziny 17.30 do 19.30

Z-ca Naczelnika Wydz. XI-go

/-/ Śrom Marian por.

– k. 48

Zobowiązanie

Zobowiązuję się zachować w tajemnicy przeprowadzoną rozmowę z pracownikami Organów Bezp. w Koszalinie w dniu 15.IV.53. W razie naruszenia niniejszego Zobowiązania mam być pociągnięty do odpowiedzialności karnej.

x. H. Paruzel

15.IV.53

– k. 49

Oświadczenie

Ja, niżej podpisany ks. Paruzel ze Zgromadzenia M. Oblatów, zobowiązuję się przedstawicielom Urzędu Bezpieczeństwa w miarę możliwości udzielać informacji, które będą w interesie bezpieczeństwa k-ła Polskiego i o wiadomych wrogach Ojczyzny. W tych wypadkach zachowam ścisłą dyskrecję, jak również z dnia 28.V br.

x. H. Paruzel

Połczyn-Zdrój 28.V.53

– k. 404 pismo do Kierownika Sam. Sekcji VI WUdsBP w Koszalinie, Warszawa 15.05.1956 r., Ściśle tajne

W odpowiedzi na pismo Wasze z dnia 4.IV.56 r. L.dz. XB-388/56 zawiadamiam, że nie zachodzi potrzeba wykorzystania inf. „P” do rozeznawania esperantów na terenie kraju. O ile inf. ks. „P” jest sprawdzonym i politycznie z nami związanym, wskazanym jest rozeznawanie przez niego działalności osób ze środowisk esperanckich za granicą w celu ustalenia, czy nie jest przez nich prowadzona działalność szpiegowska na kraj. W tym celu inf. ks. „P” może nawiązywać kontakty korespondencyjne z zagranicą, może być również uczestnikiem kongresów i zjazdów esperantów. Sprawy tej nie należy traktować jako głównej linii pracy inf. Ankietę załączoną przy czasopiśmie może inf. wypełnić i przesłać za granicę. W sprawie jego wyjazdu na kongres esperantów zajmiemy stanowisko po złożeniu przez niego dokumentów w Biurze Paszportów Zagranicznych. Inf. ks. „P” może brać aktywny udział w życiu esperanckim- należy mu jednak wyjaśnić, że sprawa tworzenia grupy esperantów katolików jest politycznie niesłuszna.

Czasopismo „Esperanto”, które nadesłaliście do wglądu jest miesięcznikiem wydawanym przez Universala Esperanto- Asocis. Administracja czasopisma mieści się w Holandii- Rotterdam. Olbrzymia większość artykułów zawartych Nr. 3-im poświęcona jest rozwojowi języka esperanto na całym świecie, oficjalnym komunikatem odnośnie kongresów esp. wydawnictw statystyki członków itp. Czasopismo to nie zawiera artykułów o wrogiej treści.

Zał.: 1 egz. Czasopisma „Esperanto”

Odbito 2 egz. [Naczelnik Wydziału I

St. M/JB Departamentu VI

Budner Kazimierz – kpt.

– k. 245 Doniesienie źródła Henryk z 23.07.1963 r., Koszalin 30.07.1963 r., tajne

Prałat FILIPIAK

Człowiek, którego znałem z Francji- gdy w Lourdes był sekretarzem kardynała Hlonda. Wylegitymował, ponieważ był u niego jakiś Monsignore- Włoch- więc przedstawił mnie i za łacinę moją pochwalił, bo to widzi ks. Dobrodziej, tutaj prałaci włoscy po łacinie nie gadają. A my księża polscy nauczani pluć łaciną w kraju, musimy tu łamać język nasz na włoski. Co księdza Dobrodzieja sprowadza do mnie. Wspomnienia powiedziałem. Pamięta ksiądz prałat Lourdes /jedno kazanie/. Szalona pamięć. No i ja sobie ks. Dobrodzieja przypominam. Czy ksiądz nie był czasem, albo i nie jest oblatem- tak. Ale sprowadza mnie tu sprawa mego przyjaciela ks. K. Ach znam go, K. no, no, toć przecież morowy chłop… A gdy powiedziałem, że jest może omyłka, bo ks. K. poznaniak rodem był księdzem w Diecezji Gorzowskiej i dziś jest na lodzie, a ja korzystając z pobytu w Rzymie chcę za nim orędować. Ksiądz Filipiak wskazał fotele dwa, w których siedzieliśmy przypominając historie ks. K. i jego warunki, w które go ks. bp Baraniak pogrążył. Ks. Filipiak w mig zrozumiał, że winę ponosi tu ks. bp Pluta. Obiecał, że napisze do ks. bpa Pluty, aby on załatwił z bpem Baraniakiem. Bo gdybym ja pisał bezpośrednio do mego przyjaciela Baraniaka wówczas nie wiedziałby, że znam całą sprawę i mógłby mi odpisać „nie wiesz, o co chodzi”. Gdy już zapewnił, że wszystko zrobi, co w jego mocy- wypytywał, jak w Polsce. Odpowiedziałem mu, że liczą się w kraju z jego kandydaturą na kardynała. Uśmiechał się i wcale nie bronił się. Byłem w Polsce i serdecznie bym sobie życzył popracowania tam dla Kościoła. W Polsce potrzeba dobrych biskupów. Jak tam wy księża patrzycie na Episkopat. Słyszałem- że przeraża was liczba biskupów /nie nasza w tym głowa/. No tak. A jak tam ks. Adamski na Śląsku. Żal mamy tu w Rzymie- że ten budowniczy katedry Śląskiej- mój serdeczny przyjaciel nie został powołany w szeregi biskupów. Proszę pozdrowić wszystkich poznaniaków, księdza K. i zapewnić go raz jeszcze /znowu, że napisze/. To samo, że jest poznaniakiem, daje mi gwarancje, że warto w jego sprawie orędować. Serdecznie dziękuję ojcu za przybycie itp. itp. Na tym rozmowa została zakończona.

Ks. bp GAWLINA

Po krótkim wylegitymowaniu się przedstawiłem cel wizyty: użalić się przed kimś, który sprawę Polski katolickiej reprezentuje w Rzymie. Wysłuchał. Wyszukał w notatkach coś o mnie jako byłym kapelanie dla deportowanych Polaków i postanowił napisać do bpa Pluty. On mi wiele zawdzięcza, oświadczył. A ksiądz ze swej strony dalej mówił, niech będzie cierpliwy. Proszę mi podać, przedstawić z Domu Generalnego Oblatów zaświadczenie o eksklaustracji oraz numer tego pisma.

Ksiądz mi pokazał jurysdykcję z Katowic, co ksiądz porabia w Piekarach, kto tam jest obecnie proboszczem, no i co tam w Polsce? Ekscelencja- odpowiedziałem- miał tu biskupów z Polski, Ojców Soboru, więc miał źródłowe informacje i nowości. No tak, ale ksiądz jako szeregowy lepiej ocenia stan Kościoła. Tak, lecz na odcinku, o którym mówiłem, spotykały mnie cierpienia ze strony tego Kościoła. Stąd brak obiektywizmu. To, co powiem, zawsze jest zmierzone subiektywizmem. Proszę o osobie swej zapomnieć. Obiecałem, że to, co się da zrobić, uczynię.

Czy chce ksiądz wracać?

Nie chce być dezerterem.

Brak duchowieństwa. Dałbym np. księdza na placówkę do Brazylii. Podziękowałem. Trzeba, powiedziałem, być z Narodem, no i sprawa mej siostry mnie trzyma, którą mam na utrzymaniu.

Ale czy ksiądz daje sobie radę bez placówki.

Jestem w trójkącie: Piekary, Częstochowa, Góra św. Anny potwierdzają Ekscelencji, że ksiądz może tam mieć zajęcie, jeżeli ich szuka. Tak, tak, piękne Piekary- Lud Śląska. Przeżywam przeszłość, chciałbym głowę mą złożyć na śląskiej ziemi. Nie wiem, czy mi to będzie danym. Powiadają księża, że Ekscelencja powinien wrócić.

Starałem się, lecz Rząd mi odmówił wjazdu.

Ale po tzw. Październiku ksiądz bp nie powtarzał starań o powrót do kraju.

Nie. Na pewno, by mi nie pozwolono. A tam potrzeba dziś ludzi z wielkich, tam dzieją się rzeczy na skalę dziejową. Jesteście w okolicznościach bardzo wyjątkowych. Kościół wystawiony jest na wielkie próby. Dawniej katolicyzm utożsamiał się z Narodem. Komunizm pozbawia katolicyzm „wrogów” na Wschodzie i na Zachodzie głosząc przyjaźń z prawosławnymi Rosjanami i protestanckimi Niemcami. Dlatego więcej fascynuje Tysiąclecie Państwa Polskiego niż 1000lecie Chrztu.

Proszę powiedzieć księżom, że nie siedzimy tu bezczynnie. Dziś bym powrócił, gdyby mi było dane.

Rozmowa przybrała charakter tkliwych wspomnień o Śląsku. Gdy dorzuciłem, iż spodziewano się wśród duchowieństwa jego powrotu, bp Gawlina był bardzo tym ujęty. Dziękował za rozmowę i pytając się, gdzie spędzam noce w Rzymie i jak długo jeszcze będę, prosił raz jeszcze o ten dokument i numer eksklaustracyjny.

Okazało się, że Sekretarz Generała Oblatów kazał mi przyjść po ten numer nazajutrz. Co też uczyniłem. Napisawszy do x. bpa Gawliny liścik opisujący sprawę wydalenia z Diecezji Gorzowskiej załączyłem numer i po 2 miesiącach bp Pluta potwierdził, że list od bpa Gawliny był i że odpisał, jak trzeba było.

„HENRYK”

Informacja:

W rozmowie tajny współpracownik udzielił dodatkowo następujących informacji:

1 Chwastak- Polak studiuje w Rzymie u Cystersów filologię, pochodzi z Krakowskiego, lat około 29-31. Poza klasztorem chodzi po cywilnemu, dorabia pieniędzy, by mógł pomóc rodzinie. Osobnik cwany, [o] poglądach świeckich. Wystąpiłby, ale obawia się o sytuację materialną. Chciałby pozostać jeszcze kilka lat za granicą, by dorobić się finansowo. Był w Polsce na pogrzebie matki. Utrzymuje kontakt z Polską Ambasadą, tak twierdził do tajnego współpracownika. Nieprzychylnie ustosunkowany do władz zakonnych i innych wyższych duchownych. Zdaniem tajnego współpracownika można z nim rozmawiać.

2 Sekretarzem Generalnym Oblatów w Rzymie jest ks. Michalak pochodzenia francuskiego z rodziny polskiej. Studiował u polskich Oblatów. Około 2-3 lata po święceniach kapłańskich. Mówi po polsku. Wręczył tajnemu współpracownikowi spis Oblackich placówek i zakonników tzw. Personel. Do Polski takich rzeczy twierdził nie posyłają, bo nie docierały do adresatów. Mają inny sposób przesyłania materiałów religijnych. Czynią to poprzez Belgię przesyłając na adresy rodzin zakonników zamieszkałych w Polsce, a ci zwracają właściwym zakonom. Podkreślał, że on też jest Polak, że chętnie by do Polski przyjechał.

3 Repka- Rektor Misji Polskiej w Belgii pochodzi z Ostrołęki. Pełni również funkcje wice Prowincjała Oblatów na Belgię i Francję. Intelektualista, lat około 51. Nie lubi świeckich księży. Uważa, że tamt. terenie również buduje Polskę.

4 Brzeziny [sic] posiada siostra i rodzina w Radzionkowie. Wymieniony w Belgii na azylu politycznym. Wróciłby do Polski, ale uważa, że nie dostanie zezwolenie. Lat około 62 jednak dobrze wygląda.

Przedsięwzięcia:

Odpis przesłano wraz z innymi materiałami dot. podróży tajnego współpracownika po Austrii, Włoszech, Francji, Belgii i Holandii do Dep. IV do wiadomości i ewentualnego wykorzystania.

St. Of. Op. Sam. Sekcji IV

Szewczyk Zdzisław

– k. 248 Wyciąg z doniesienia źródła Henryk z 29.04.1963 r. dot. kleru za granicą, Koszalin 30.07.1963 r., tajne

M.in. Arcybiskup Gawlina wyrażał żal, że nie może wracać do Polski. Starał się o powrót, ale PRL mu odmawia wjazdu. Zapewniałem, że ma ponawiać prośbę o powrót. Z widomym wzruszeniem wspominał Śląsk i gdy powtarzał swoje lata /ur. 1892/ mówił: mnie już przyjdzie umrzeć na tułaczce. Od jego sekretarza /przed audiencją/, który dziwnie mi zaufał, dowiedziałem się, że nasz x. Prymas traci na prestiżu i szkoda, że w kraju nie ma drugiego kardynała. Nie potwierdził, czy prałat Filipiak jest kandydatem na kardynała w Polsce. Obawiają się, że Wyszyński za dużo zagląda do wewnętrznych spraw zakonów w Polsce. Z kolei one meldują to do Generałów w Rzymie, a oni na Kongregację Zakonów wpłynęli, że Kardynał w czasie Soboru dostał po nosie za to. Polonia rzymska rozpowiada o pysze Prymasa. Nie chciał rozmawiać z prostymi kapłanami, polskimi klerykami-studentami w Rzymie.

Ks. prałat Filipiak stoi do ks. arcyb. Gawliny w rezerwie. Gdy mu mówiłem, że w Polsce spodziewano się i spodziewa jego nominacji na kardynała, powiedział tak, ale są nie tylko w Polsce moi ludzie. Mamy ich tu w Rzymie. Brak tu zgody [i] harmonii. Widziałem przedtem od jednego franciszkanina i cystersa, że nie ma jej między nim a ks. Gawliną. Zapomniałem powiedzieć, że przedtem byłem w Austrii. Tam wszedłem do kościoła Polskiego. Jest pod opieką XX. Zmartwychwstańców. Niejaki ks. Władysław opowiadał mi, że żadnych kompanii b. żołnierzy nie ma już na terenie Austrii. Ubolewał nad wynaradawianiem się ziomków, nad słabą frekwencją Polaków na polskich nabożeństwach.

We Francji dowiedziałem się, że w służbie amerykańskiej są duszpasterze tzw. polskich kompanii. Otrzymałem ich adresy. Ale ponieważ nikogo z tych duszpasterzy nie znam, nie ośmieliłem się do nich dotrzeć.

Ks. Franciszek FILIP jest w koszarach Aboville, kapelanem dywizji koło Poitiers, depart. Charente-Maritimie. Ks. Edmund Stawecki w departamencie Meuse w Verdun-Thierville. Ks. Ryszard SKIBA koło Vassincourt departament Meuse.

W Misji Polskiej we Francji Rektorem jest nadal ks. KWAŚNY, człowiek chory, który do pomocy wziął sobie kilku znanych Oblatów ks. Stolarka, ks. Alfonsa Stopy i innych. Całym nieustannym aniołem tej Misji jest nadal brat z Towarzystwa Chrystusowego Władysław Szynakiewicz, ten sam, który przyjmował mnie w 1957 r., który zapewniał, że prawdziwa Polska buduje się we Francji, w Belgii- na wychodźstwie. Uważam, że stan chorobliwy tego typu ludzi sprzyja kierownictwu Misji, które mu zaufało we wszystkim. Rektor i inni księża mogą się rozjeżdżać- on, brat wszystko za nich załatwi. Tłumaczenie się, czy mam zezwolenie ks. Prymasa na pobyt we Francji zniechęciło mnie do odwiedzenia powtórnego tej siedziby, która podobno nie zależy od Prymasa i hierarchii, lecz od Sacra Congregatio Consistorialia w Rzymie.

W Belgii odwiedziłem także Misję Polską. Rektorem jest Oblat ks. Henryk Repka /adres 32, Avenue du Gen. de Gaulle/. Legitymowano mnie długo oraz kwestionowano papier od Prowincjała w Polsce. Jednak niczego od nich nie chciałem, więc nie uważano mnie za groźnego. Okazało się jednak, gdy byłem u prezesa esperanto x. Beckersa, koło Liege, tamt. Oblaci, duszpasterze polscy na jego pytanie przez telefon: czy mnie znają zalecili mu ostrożność, gdyż z Polski nie wiadomo, kto przybywa. Dopiero gdy tam pojechałem z ks. Beckersem dziwiono się, że mam więcej papierów od Władz Kościelnych obcych niż polskich, a to zaczęło się od Wiednia, gdzie moje kuzynki są w sztabie generalnym Sióstr i gdzie ich polecenie wystarczyło, aby otrzymać od samego kardynała Koniga władze na cały rok 1963.

Informacje:

Doniesienie otrzymano od tajnego współpracownika zaraz po przyjeździe z zagranicy. Nadesłał na skrytkę pocztową. Dlatego też posiada szereg niejasności. Uzupełnienie dokonane będzie po osobistym skontaktowaniu się.

St. Of. Op. Sam. Sekcji IV

Szewczyk Zdzisław

– k. 314 Notatka końcowa dot. sprawy wstępnej nr 7/1376 ps. Henryk, Warszawa 18.05.1970 r., Tajne, dane

„Henryk” współpracuje z organami bezpieczeństwa od 1953 r. Rejestrowany jest przez KW MO Koszalin do nr. OMA-344/62.

Materiały dot. w/w KW MO Koszalin przekazała nam w 1965 r. celem podjęcia przez nas współpracy z „Henrykiem”. Sprawę prowadził tow. Gromotowicz.

W 1967 r. „Henryk” został wysłany za granicę. Postawione zadania wykonał w miarę swoich możliwości. Do współpracy chętny; w tym zakresie wykazywał pewną inicjatywę i przebiegłość zawodową.

Posiadane przez „Henryka” kontakty za granicą leżą w zasadzie w płaszczyźnie politycznej i nie ma on raczej dotarcia do interesujących nas środowisk naukowo-technicznych. W związku z tym jego dalsze wykorzystywanie przez nas jest niecelowe. Wydział VI Dep. I po zapoznaniu się ze sprawą również zrezygnował z jego wykorzystania.

Przy realizacji jednej ze spraw na terenie NRF mogły wystąpić elementy podejrzenia w stosunku do „Henryka”, że działa on na obce zlecenie- nie posiadamy jednak sygnałów, by figurant z NRF przekazał powyższe jakimkolwiek władzom.

St. Inspektor Wydz. VII Dep. I MSW

Odb. 2 egz. JN

Opr. JN Płk W. Maczuła

– k. 362 Charakterystyka informatora ps. Henry, Koszalin 4.10.1955 r., Ściśle tajne

Informator ps. „Henry” został zawerbowany w 1953 roku przez Kierownika Sam. Sekcji VI-tej kpt. Srona, pozostając na jego łączności do stycznia 1954 r., a następnie został przekazany przez b. pracownika Dubiela na kontakt St. Ref. Szewczykowi.

Podczas całookresu współpracy informator nie tkwił w żadnym rozpracowaniu, ani też nie był wykorzystywany do żadnych spraw.

Zadania otrzymywał o charakterze ogólnoinformacyjnym tzn. miał zadania zdobywać i informować o bieżącej działalności kleru ze swego dekanatu i o działalności zakonnic. Ponadto zbierano od niego informacje o zakonie OO Oblatów, o ich zakonnikach przebywających za granicą, o znanej mu działalności poszczególnych placówek zakonnych oraz o prowincjale tegoż zakonu.

Z zadań tych wywiązywał się należycie. Uzyskane materiały miały wartość operacyjną, ponieważ umożliwiałyby w dużej mierze rozpoznania obecnego kierunku działalności zgromadzenia OO Oblatów w Polsce. Informator zapodał szereg nazwisk zakonników przebywających za granicą, formy łączności prowincjała z Rzymem itd.

Materiały polegały na prawdzie, ponieważ zostały potwierdzone przez Komitet d/s BP i inne jednostki wojewódzkie.

Do współpracy jest chętny, o wszelkich uzyskanych informacjach informował pracownika obsługującego. Pisząc jednak doniesienie nie ujmuje treściwie tych informacji, których ustnie mówił, lecz stara się rzucać fragmentarycznie z domyślnikami.

Przejawia dość dużą własną inicjatywę, niejednokrotnie tą nadgorliwością stwarza warunki do dekonspiracji lub innych nieprzyjemności, odnosi się to do wykradania papierów innym księżom. Umie podjudzać do takiej czy innej działalności dla niego wygodnych lub potrzebnych. Jeśli chodzi o jego działalność w tym okresie, to na terenie Połczyna-Zdroju nakłaniał sekretarza MRN o wydanie nakazu opuszczenia tamt. terenu przez jednego z księży. Nakaz ten wydany był bez wiedzy WRN Koszalin. Za fakt ten był urlopowany do klasztoru w Stalinogrodzie, skąd zbiegł, powracając do Połczyna-Zdroju. Po ujawnieniu jego intymnych stosunków z kobietami przez brata zakonnego i trwonienia pieniędzy parafialnych w Połczynie-Zdroju., społeczeństwo zorganizowało mu demonstrację. Na wniosek Kurii Gorzowskiej został przeniesiony do Brzezia pow. Człuchów. W powiecie człuchowskim miał zatarg z ludnością polską, za faworyzowanie ludności z akcji „W”, na punkcie czego powstały między ludnością tą sprzeczki i zatargi.

W roku 1955 za fakt ten został ponownie przeniesiony do pow. Wałcz.

Informator jest współautorem opracowanych tez dyskusyjnych dla Episkopatu Polskiego o tzw. „Rewizjonizmie Lwowskim” uprawianym przez Kurię Gorzowską.

Materiały te zostały skradzione informatorowi z teczki u niego w plebanii. Podejrzanym o kradzież był brat zakonny. Jak stwierdzono, materiał ten otrzymał ordynariusz Kurii Gorzowskiej poprzez dziekana dekanatu Świdwin.

W końcu 1954 r. informator był wzywany w tej sprawie przez ordynariusza i jak podaje inna agentura miał ujawnić pozostałych współautorów oraz jeszcze inne sprawy. W trakcie przesłuchania w m-cu czerwcu br. do zarzutu tego nie przyznał się. Zanotowano, że od tego okresu księża zorganizowani w b. ZBoWiD i OKK oraz część księży wrogo ustosunkowana do Polski Ludowej /może tylko prowizorycznie/ odsunęła się od informatora.

Na skutek tego informator napisał kilka anonimów na siebie samego o wrogiej treści, aby- jak się wyraził- zwrócić uwagę czynników państwowych oraz jako samoobronę przed atakami księży.

Ze strony kurii przez rok czasu nie chciano mu dać inkardynacji, domagając się w trakcie kilku wzywań [sic] do kurii zmiany form postępowania do władz duchownych. Domagano się również, aby odwołał treść zawartą w tezach dyskusyjnych.

Na podstawie stosowanej obserwacji przy pomocy kontaktów poufnych i innej agentury uzyskano książkę pt. „Z Fatymy do Polski” wydaną przez informatora na terenie Francji już po wyzwoleniu. Książka ta zawiera wrogą treść o Polsce Ludowej i Związku Radzieckim.

W przesłuchaniu oświadczył, że książkę tę wydał jedynie dla celów zarobkowych. Przyznał się również do tego, że na terenie Francji pisał artykuły do dzienników emigracyjnych „Wiarus”, „Narodowiec” i „Polska Wierna” o podobnej wrogiej treści i dla tego samego celu tj. korzyści materialnej.

Utrzymywał kontakt z księżmi o wrogim obliczu, a z jednym z nich kontakt ten utrzymywał po powrocie do kraju do 1954 r.

Cel rozmowy przeprowadzonej było wykazanie mu jego nieodpowiedniego postępowania i zmiany działalności. Od okresu tego nie notowaliśmy żadnych wykroczeń.

Dotychczas nie stwierdzono z jego strony dekonspiracji, lecz mamy podejrzenie, iż o fakcie współpracy z org. BP jest zorientowany inf. ps. „3”, z którym mimo zwracania kilkakrotnej uwagi, wspólnie zbierają materiały o wrogiej działalności reakcyjnych księży. Do zarzutu tego nie przyznał się, tak jak i sam inf. „3”, również nie potwierdził.

Spotkania odbywano w biurze parafialnym w miejscu zamieszkania oraz na wolnym powietrzu na terenie innych miejscowości. Na spotkania przychodził punktualnie. Wynagrodzeń w formie pieniężnej nie otrzymywał. Udzielono pomocy w formie niewyrażenia zgody na przeniesienie do zakonu. Utrzymuje nadal kontakt ze swoją kochanką Skibowską. Obawia się konsekwencji, jakie może ponieść za dotychczasową działalność.

W związku z tym, że PDd/sBP w Wałczu prowadzi szereg spraw ewidencji operacyjnej na księży, z którymi informator z racji zajmowanego stanowiska ma możność utrzymywania kontaktów i odwiedzać się nawzajem, po uzgodnieniu z Kierownikiem Sam. Sekcji VI-tej postanowiono inf. ps. „Henry” przekazać na łączność Kierownikowi Pow. Delegatury d/s BP w Wałczu.

Przekazanie takie zostało dokonane w dniu 16.IX.55 podczas odbywanego spotkania. Aby umożliwić zapoznanie się z indywidualnością informatora i wdrążenia [sic] do odpowiedniego kierowania umówiono następne spotkanie wspólnie, po którym Kier. PDd/sBP Wałcz będzie już osobiście obsługiwał inf. ps. „Henry” przy naszej pomocy.

Inf. ps. „Henry” w dalszej współpracy poprzez odpowiednie pokierowanie może być wykorzystany do rozpracowania figurantów spraw oraz zakonów żeńskich, jakie znajdują się na terenie pow. Wałcz.

W pierwszym rzędzie można już wykorzystać do spraw na księży kapucynów z Wałcza, z którymi nawiązał kontakt oraz zakonnic Elżbietanek, spośród których zna kilka z terenu Połczyna-Zdroju, a następnie stopniowo wykorzystywać do pozostałych spraw. We współpracy należy zwracać uwagę, aby informator swym gorącym temperamentem nie nadużywał swych możliwości. Należy zwrócić uwagę, że każde przedsięwzięcie musi być omówione, a własną inicjatywę popierać jedynie w takich rozmiarach, w jakich będzie potrzebna.

Można również wykorzystywać inf., aby zbierał dane o księżach z innych terenów, jak na przykład nawiązanie kontaktu z maszynistką ordynariusza Kurii Gorzowskiej, poprzez którą może zbierać informacje o całokształcie działalności kurii. O byłym swoim prowincjale i zakonnikach oraz ustalać jego możliwości w innych kierunkach podczas szerokich rozmów. Z drugiej strony należy zwracać uwagę baczną na informatora poprzez inną agenturę, gdyż nadal istnieje podejrzenie, że może być dwulicowcem.

Ze strony Sam. Sekcji VI-tej przeprowadza się w tym kierunku pewne przedsięwzięcia operacyjne, o których wynikach będziemy każdorazowo powiadamiać.

Opracował:

St. Ref. Sam. Sekcji VI-tej

/-/ Szewczyk Zdzisław ppor.

k. 375 Charakterystyka tw ps. Henryk, Koszalin 4.06.1965 r., Tajne specjalnego znaczenia

T.w. ps. „HENRYK” jest zakonnikiem Zgromadzenia Księży Misjonarzy Oblatów /w latach 1955/56 starał się z wynikiem negatywnym o inkardynację i sekularyzację/ pracującym przez szereg lat w duszpasterstwie parafialnym. W roku 1961 za działalność w postępowym ruchu społecznym został zdjęty z funkcji proboszcza i usunięty przez kurię gorzowską z terenu diecezji. Wymieniony ma 52 lata, posiada wykształcenie teologiczne /Włochy, Francja 1939/40/, włada językami: francuskim, niemieckim i esperanckim. W życiu osobistym zamiłowany meloman muzyki poważnej- klasycznej. Podczas pobytu w 1964 r. w Holandii wydał broszurę, w której podaje nowy rewelacyjny sposób nauki muzyki oraz wprowadza innowacje w zakresie pisania nut. Tłumacz polskich książek na język esperancki. W latach 1962/64 wydał szereg artykułów w miesięczniku Espero Katoliko omawiających osiągnięcia PRL. Osoba bardzo żywa, impulsywna. Lubi być w stałym ruchu i na rozjazdach. Nie pije, nie pali. Nałogów specjalnych nie posiada. Jest uczuciowy i szczery, a nawet nie raz zbyt łatwowierny. Strona moralna bez zastrzeżeń, pomimo że lubi kobiece towarzystwo. Utrzymuje szerokie kontakty z działaczami i sympatykami esperanckimi prawie na całym świecie. M.in. wchodzi w skład IKVE /Światowy Katolicki Związek Esperancki/. W Polsce również posiada szerokie kontakty wśród księży esperantystów i działaczy Związku. W latach 1962/64 dwukrotnie był za granicą. W czasie tym przebywał w Austrii, Włoszech, Francji, NRF, Belgii i Holandii. Tajny współpracownik utrzymuje się ze stałej zapomogi, jaką wypłaca mu z funduszu kościelnego Wydział d/s Wyznań PWRN. Obecnie mieszka u siostry w Piekarach Śląskich woj. Katowice.

Do współpracy pozyskany został w dniu 28.V.1953 r. przez obecnego Naczelnika Wydz. III KWMO Koszalin ppłk SRON Mariana na kompromitujących materiałach /utrzymywania stosunków seksualnych z kobietami/.

W perspektywie 12 lat współpracy okazał się jednostką dobrą, związaną ze Sł. Bezp. i oddaną władzy ludowej. Do współpracy ustosunkowany przychylnie. Zadania starał się wykonywać zawsze na bieżąco. Dlatego też często dla zdobycia informacji wyjeżdżał nawet na inne województwa. W okresie charakteryzującym pracę tajnego współpracownika otrzymano szereg ważnych dokumentów, do których m.in. należą:

– charakteryzacja działalności Polskiej Misji Katolickiej na Francji i jej działaczy,

– wyjaśnienia pewnych spraw dot. ob. „Cz” z Piły, na którego Wydz. II KWMO Poznań prowadził sprawę /podejrzany o szpiegostwo/.

– przekazał materiały dot. Krucjaty Trzeźwości, w wyniku czego MSW mogło przyspieszyć likwidację Centrali tegoż towarzystwa w Katowicach,

– wykonywał zadania na terenie Francji dot. obywateli narodowości francuskiej Maurice Delaunay oraz Alfreda Constauzo,

– informacje o sytuacji w Katolickich ośrodkach polonijnych i innych osób przebywających za granicą /działacze „Caritas” w NRF/.

Poza tym informował nas o własnych spostrzeżeniach zaobserwowanych w czasie różnych podróży. M.in. przekazał doniesienie o penetracji ośrodków wypoczynkowych „Caritas” przez księży wrogo ustosunkowanych do PRL.

Mimo szeregu niepowodzeń w życiu, czego dowodem jest odsunięcie go przez władze kościelne od pracy parafialnej, tajny współpracownik żyje nadal nadzieją, że będzie jeszcze proboszczem. Ta nadzieja powoduje, że nadal utrzymuje kontakty z księżmi, a nawet z własnym zakonem /w schematyzmie nie figurował w 1964 r./. Jak wynika z wypowiedzi tajnego współpracownika w roku 1964, Prowincjałem Oblatów był jego kolega i usilnie nakłaniał go, by wrócił do zakonu. Obiecał, że po pewnym czasie ponownie pójdzie do pracy parafialnej. Jednak tajny współpracownik nie chce wrócić do zakonu.

W 1954 r. zamknięto go w klasztorze w Katowicach, skąd uciekł.

W tych warunkach należy raczej liczyć się z tym, że wymieniony nie posiada szerszych możliwości na rozpracowanie działalności prowincjała Księży Misjonarzy Oblatów. Sprawa ta musiałaby być omówiona i przekonsultowana z samym tajnym współpracownikiem. Czynności te jednak będzie można wykonać dopiero wówczas, kiedy Dep. I MSW zwróci teczki i zrezygnuje z podjęcia t.w. ps. „HENRYK” na łączność.

Niewątpliwie tajny współpracownik mógłby wykonać szereg zadań, jednak z braku zapotrzebowań na te sprawy ograniczyliśmy się wyłącznie do swego terenu.

Wyk. w 2 egz.

Egz. Nr 1 Wydz. I Dep. IV MSW

Egz. Nr 2 a/a

Wyk. kpt. Szewczyk

Druk: Danecka Opracował

/kpt. Z. Szewczyk/

– k. 383 Charakterystyka tw ps. Henryk nr rej. 21355, Katowice 26.06.1976 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. Nr 1, dane

Pozyskany został do współpracy w 1953 r. na podstawie materiałów natury moralnej. W 1961 r. za działalność postępową w ruchu społecznym zdjęty został z funkcji proboszcza i usunięty przez kurię gorzowską z terenu ich diecezji. Nadmienia się, że t.w. nadal jest zaangażowany w działalności koła „Caritas” na terenie Koszalina.

W życiu osobistym zamiłowany meloman muzyki poważnej. Od 1939- 1948 r. przebywał we Francji w miejscowości Lumires Dep. Vonchuse jako kapelan dla b. żołnierzy polskich. T.w. był na kontakcie pracowników z Dep. I, Wydz. IV, KWMO w Koszalinie oraz w Katowicach. Za okres pracy przekazał szereg informacji, które w większym lub w mniejszym stopniu zostały operacyjnie wykorzystane. Pozyskanie dokonane było na materiałach natury moralnej, ale t.w. pracował, co sam podkreślał na zasadzie dobrowolności jako lojalny obywatel. Tytułem za przekazane informacje był wynagradzany niesystematycznie. Nadmienić należy, że pieniędzy nie chciał przyjmować. Zasadnicze wynagrodzenie otrzymywał tytułem rekompensaty za koszta podróży.

Był okres, że odbywano z t.w. systematyczne spotkania, na których w miarę możliwości przekazywał informacje. W 1975 r. przekazał informację, na podstawie której Wydział Śledczy tut. Komendy dokonał realizacji sprawy w odniesieniu do obyw. „M”. W planach zakładano szersze wykorzystanie t.w., jednak nie zostały plany te zrealizowane z tego powodu, iż t.w. od dłuższego czasu uskarżał się na stan zdrowia powiązany z wiekiem. T.w. parokrotnie zwracał się na spotkaniach z prośbą, by zwolnić go z obowiązków spotykania się, uzasadniał dolegliwościami takimi jak: nadciśnienie, żylaki na nogach, otwarta rana. Od ubiegłego roku wystąpiły powikłania związane z cukrzycą. Odkładano podjęcie decyzji w przedmiotowej sprawie licząc, iż stan zdrowia zlegnie poprawie. Stan zdrowia nie uległ poprawie i jak oświadczył t.w. na spotkaniu kontrolnym w dniu 23.VI.76 r., na którym był obecny Z-ca Naczelnika mjr E. Perek- pogorszył się.

Wobec takiego stanu rzeczy po uprzednim porozumieniu z kierownictwem Wydziału zadecydowano o wyeliminowanie wymienionego z czynnej sieci t.w. Teczkę personalną i roboczą złożyć w archiwum w Wydz. „C”.

Wykonano w 2 egz.

Egz. Nr 1 t. personalna

Egz. Nr 2 t. robocza kpt. Z. Fickowski

Opr. ZF/wyk. JC Nr 0504

Cdn

Sponsored Post Learn from the experts: Create a successful blog with our brand new courseThe WordPress.com Blog

WordPress.com is excited to announce our newest offering: a course just for beginning bloggers where you’ll learn everything you need to know about blogging from the most trusted experts in the industry. We have helped millions of blogs get up and running, we know what works, and we want you to to know everything we know. This course provides all the fundamental skills and inspiration you need to get your blog started, an interactive community forum, and content updated annually.

Ksiądz henryk paruzel a facebook

Cykl 3 publikacji o ks. Paruzelu rozpocznę od tematu jego inwigilacji i represjonowania. Jak w przypadku ks. Grunwalda wątki obyczajowe staram się pominąć, bo nie były powodem wysłania obszernej teczki do Zbioru zastrzeżonego. Cała jego teczka liczy grubo ponad 1000 (słownie: 1 tysiąc) kart, ale znakomitą część stanowią dokumenty „W”. Dokumenty w teczce nie są ułożone w porządku chronologicznym, ale ja też dodałem przesunięć od siebie.

– k. 24 Raport do Naczelnika Wydz. V WUBP w Koszalinie, Koszalin 19.03.1952 r., Ściśle tajne

Ja, Kier. Sekcji V-tej Wydz. V-go WUBP w Koszalinie chor. Lipiński Wacław melduję o zaniechaniu werbunku ks. Zakonnego OO Oblatów Paruzel Henryka, syn Franciszka i Józefy z d. Kubat, ur. 4.IX.1913 roku w Rozbert pow. Bytów, zamieszkały w Połczynie Zdroju pow. Białogard. Nadmieniam, że w trakcie przeprowadzenia z w/w wstępnej rozmowy skazał on negatywny stosunek do obecnej rzeczywistości, na wskutek czego odstąpiłem od werbunku, nabierając przekonania, że materiały, jakie zostały zebrane w trakcie opracowania go, są za słabe, na podstawie których zamierzałem go werbować.

W związku z powyższymi

Postanowiłem:

Powiadomić Wydział II-gi WUBP w Koszalinie kartą wzór E-16 o likwidacji sprawy Nr PE-10/51. Natomiast materiały kompromitujące załączyć do sprawy ewidencyjnej, jaką prowadzimy na w/w za Nr. 14/10 celem głębszego rozpracowania figuranta.

Kier. Sekcji V-tej

– k. 51 Postanowienie o zaprowadzeniu sprawy ewidencyjnej, Białogard 15.02.1950 r., Ściśle tajne

Ja, Kocemba Stefan referent Referatu V-go, po rozpatrzeniu materiałów dotyczących ks. Paruzel Henryk Robert s. Franciszka i Józefy z d. Kubak, 4.IX.1913 r., w miejscowości Roztar pow. Bytów, a obecnie zamieszkały w Połczynie-Zdroju pow. Białogard.

Który, według agenturalnych doniesień jest wrogo ustosunkowany do obecnej rzeczywistości, a będąc księdzem ma duży wpływ na ludność i może głosić wrogą propagandę przeciwko obecnemu ustrojowi, wobec powyższego

postanowiłem:

na ks. Paruzel Henryka

zaprowadzić sprawę ewidencyjną pod krypt. „PH-P” Nr

o zabarwieniu politycznym

celem stwierdzenia jego działalności wrogiej

Ref. V-go Referatu

– k. 67 Charakterystyka ks. Roberta Paruzela, Białogard 13.12.1950 r., Ściśle tajne

Ksiądz Paruzel Robert s. Franciszka i Józefy z d. Kubat ur. 14.IX.1913 r. Rostberg pow. Bytom, narodowość i obywatelstwo Polskie, pochodzenie społeczne chłopskie, ksiądz zakonny OO Oblatów.

W/w przebywał od 10.VIII.1933 r. do sierpnia 1934 r. w Klasztorze OO Oblatów w Markowicach pow. Mogilno jako kleryk. Następnie wymeldował się do Obry pow. Wolsztyn, gdzie przebywał do czasu wyjazdu do Gorzowa tj. do 1948 r.

Na tamtejszym terenie żadnej działalności politycznej nie przejawiał. We wrześniu 1948 r. przybył do Gorzowa, gdzie został zatrudniony jako prefekt w Gimnazjum Ogólnokształcącym w Ścinawie.

Społecznie ani też politycznie nie udzielał się, jak również nie stwierdzono, szeby [sic] występował wrogo przeciwko obecnej rzeczywistości na tamtejszym terenie. W stosunku do przedmiotu religii jako ksiądz prefekt mało przykładał wagi, co jest dowodem tego, że niejednokrotnie nie wykorzystał ani całej godz.

Jak sam się wypowiadał na tamtejszym terenie, to siebie zaliczał do postępowej części kleru. Jednakże, wśród grona profesorskiego tamtejszego Gimnazjum opinię miał jakoby trochę anormalny. Utrzymywał bliższe stosunki towarzyskie z dyr. Tamtejszego Gimnazjum ob. Pietrzakiem Józefem, który jest członkiem PZPR.

Jego przesunięcie z poprzedniego miejsca pobytu miało nastąpić ze względu na obawy przychylnego ustosunkowania się do obecnej rzeczywistości, za co reakcyjna część kleru w Gorzowie z ks. Szałaganem na czele i wizytatorem religii i referentem szkolnictwa w Kurii Gorzowskiej spowodowała jego przesunięcie na inny teren, o czym w/w wspomniał do grona profesorskiego i co potwierdziła wypowiedź ks. Szałanga do dyr. tamtejszego Gimnazjum ob. Pietrzaka, że ks. Paruzel został przeniesiony za demokratyczne nastawienie się do obecnej rzeczywistości.

Jednakże, czy był on naprawdę demokratą, tego tamtejszy Urząd stwierdzić nie może, gdyż na zewnątrz tego nie okazywał w Gorzowie.

W/w był do sierpnia 1948 r. i w dniu 20.VIII.48 r. przybył do Połczyna-Zdroju, gdzie do obecnej chwili przebywa. Za okres pobytu na naszym terenie dał się poznać jako wrogo ustosunkowany do obecnej rzeczywistości, gdyż w swoich kazaniach niedwuznacznie występował przeciwko obecnej rzeczywistości i jak ostatnio nawoływał młodzież, by nie wstępowała do organizacji „bezbożniczych”. Był również przeciwny zawarciu porozumienia pomiędzy Rządem Polskim a Episkopatem.

Pod Apelem Pokoju podpisał się i do ekipy zbierającej podpisy ustosunkowany był przychylnie. W żadnych zjazdach ani akcjach udziału nie brał.

Odbito egz. 3

adresat egz. 2

ad/acta egz. 1

Oprac. GF/GF

– k. 80 Notatka służbowa, Połczyn-Zdrój 12.02.1950 r.

Ja mil. Kałucki Eugeniusz z Posterunku MO w Połczynie-Zdroju zostałem wysłany do miejscowości Redla w celu wysłuchania kazania.

Ksiądz Paruzel Henryk z Połczyna-Zdroju zajechawszy na miejsce najpierw zaczął mszę i w połowie mszy zaczął czytać ewangelię, a potem wziął list od episkopatu i odczytał. Po odczytaniu zaczął to wszystko razem mieszać z ewangelią i omawiać. Powiedział, iż Rząd Polski celowo zrobił nagonkę przeciwko Karytasowi „z tego powodu, żeby zmienić zarządy duchowne, a wstawić swoje, a kuria Biskupia nie zgadza się na taką propozycję”. Potem zaznaczył, iż teraz jest za dużo grzeszników i dlatego jest bieda i brak jest chleba, tłuszczu i materiałów, a przed wojną, jak się ludzie modlili, to było wszystkiego dosyć. Ksiądz zaznaczył, iż kuria biskupia nie otrzymywała żadnych zapomóg od rządu, lecz od Polonii Amerykańskiej otrzymywała wszystko dla Karytasów do 47 r., a potem się utrzymywała z własnych zbiurek [sic]. Nawoływał swych wierzących i mówił im, iż rok 50-ty jest rokiem przełomowym, powinni się więcej modlić, bo zły duch działa w prasie i przez radia, a jak się będą modlić to wszystko złe minie.

Notatkę sporządził

Kałucki Eugeniusz st. strz.

Świadkowie:

Pawłowski Edward, Grucha Feliks, Krawczyk Stanisław, Cebula Wawrzyniec, Gwiziński Bolesław, wszyscy zamieszkali w Redle gm. Połczyn-Zdrój.

– k. 90 Notatka służbowa, Połczyn-Zdrój 2.02.1951 r.

Ja kapr. Kaszewski Czesław z Posterunku MO Połczyn-Zdrój będąc 2.II.51 r. Na godz. 11-stą wysłany służbowo do kościoła w celu wysłuchania kazania, co [sic] polecenie wykonałem. Kazanie wygłaszał z ambony ks. Paruzel Henryk, podczas którego nie wspominał o zakazie obchodzenia święta MB Gromnicznej, jednak nadmienił, że niniejsze święto jest już od dawna, które obchodziliśmy i obchodzić będziemy. Również nawoływał wiernych, aby to święto obchodzili, bo ich dziadkowie też zawsze obchodzili. Na temat zniesienia tymczasowych administracji kościelnych na Ziemiach Odzyskanych nic nie wspominał.

Następnie zapowiadał jeszcze na godz. 16-stą jedną mszę. Również zapowiadał, że będzie zebranie, lecz jakie i kiedy, dziś czy jutro tego dobrze nie dosłyszałem, gdyż stał obok mnie, jakiś osobnik, który kasłał i mi przeszkodził.

/-/ Kaszewski Cz.

– k. 188 pismo do Szefa WUBP, Koszalin 3.05.1953 r., Ściśle tajne

W dniu 2.V.1953 r. w godzinach wieczornych zostałem przez Dyżurnego operacyjnego powiadomiony, że w miejscowości Połczyn-Zdrój pow. Białogard tamtejszy ksiądz zainstalował na zewnątrz kościoła głośniki, poprzez które w dniu 3.V br. Zamierza nadawać nabożeństwo i kazanie. W związku z tym po porozumieniu się z Inspektorem WUBP wyjechałem na miejsce, by zbadać powyższe, jak również zastosować przedsięwzięcia.

Po przyjeździe do PUBP w Białogardzie w rozmowie z Z-cą Szefa i Delegatem WUBP dla zabezpieczenia Święta 1 maja ci potwierdzali powyższe. Celem zbadania wraz z Z-cą Szefa wyjechałem do Połczyna-Zdroju.

Referent Gminny przebywający na tamtejszej gminie twierdził stanowczo, że żadnego głośnika poza kościołem w chwili obecnej nie ma zainstalowanego. Był natomiast zainstalowany przez proboszcza Paruzela w okresie świątecznym /początek kwietnia 1953 r./, poprzez który ksiądz przemawiał na zewnątrz kościoła. Referent Gminny oświadczał dalej, że głośnik ten dwa dni po świętach został zdjęty przez tę osobę, której był własnością i która go zakładała. Zdjęty został na skutek przeprowadzonej rozmowy z tą osobą przez Sekretarza Komitetu Gminnego Partii.

Posterunek MO w tej sprawie posiada notatkę służbową, w której jest również podane o zainstalowaniu głośnika w tym okresie przez ZMP-ca W a r y w o d ę zamieszkałego w Świdwinie i pracującego w tamtejszym radiowęźle. W notatce Milicjanta jest także mowa o zdjęciu głośnika, który zainstalowany był w oknie kościelnym.

Tak Referent Gminny, jak i Posterunek MO nie mogli stanowczo stwierdzić, gdyż nie byli tego pewni, że w chwili obecnej nie ma głośnika zainstalowanego na zewnątrz kościoła, oświadczali jednak, że takowego nie widzieli. Wobec tego poleciłem Referentowi Gminnemu niezwłocznie stwierdzić, czy głośniki są zainstalowane. Referent Gminny udał się osobiście na plac przed kościołem, gdzie poprzednio znajdowały się głośniki i stwierdził, że głośników na zewnątrz nie ma zainstalowanych. Niezależnie od tego, że ustalił, że nie ma głośników, poleciłem mu w dniu jutrzejszym na ten fakt zwrócić uwagę i ustalić, czy nie ma głośników.

Nadmieniam, że według oświadczeń Referenta Gminnego i Posterunku MO to w kościele tamtejszym, ale wewnątrz kościoła są głośniki zainstalowane już od przeszło roku czasu. Jednak nie wychodzą one na zewnątrz.

Z-ca Naczelnika Wydz. XI

/-/ Śron M. por.

– k. 206 Raport do Kierownika WUd/sBP w Koszalinie, bez daty 1955 r., Ściśle tajne

Ja, Starszy Referent Samodzielnej Sekcji VI-tej Wojewódzkiego Urzędu do Spraw Bezpieczeństwa Publicznego w Koszalinie- chor. Szewczyk Zdzisław, posiadam na swojej łączności inf. ps. „Henryk” wywodzącego się spośród kleru zakonnego.

Postępowanie ostatnie inf. ps. „Henryk” wzbudza z mej strony podejrzenia, iż pod osłoną współpracy z organami BP prowadzi wrogą działalność polityczną wśród społeczeństwa i w ogóle.

Podejrzenie to wypływa z następujących źródeł.

Na terenie Francji za zgodą informatora zostaje wydana książka w języku polskim pt. „Z Fatymy do Polski”, której autorem jest inf. ps. „Henryk”. W treści książki są wrogie wypowiedzi pod adresem Polski Ludowej i ZSRR.

Jak podaje źródło „Y”, informator „Henryk” ma utrzymywać kontakty z kardynałem polskim we Francji, któremu w utajonej formie przesyłać ma informacje o kraju.

Inne źródła stwierdzają, że ujawnił podczas pobytu w kurii autorów napisanego w roku 1954 memoriału do Episkopatu przeciwko rewizjonistycznej działalności kurii gorzowskiej.

Na terenie Połczyna-Zdroju spowodował drobne zaburzenia wśród ludności. Notowano wypadki kolportowania ulotek pisanych na maszynie, będącej w jego posiadaniu. Otrzymywał anonimy itp. Na terenie obecnego miejsca zamieszkania powiązał się z elementem pochodzenia ukraińskiego /Akcja „W”/, dla których w dniu 10.IV.55 r. zainicjował

w kościele pieśń w języku ukraińskim. Odprawia nabożeństwa w godzinach pracy, dla tej ludności zorganizował chór z pieśniami ukraińskimi. Postępowanie to wywołało waśnie i bójki pomiędzy ludnością polską, a z akcji „W”.

W związku z tym, iż zachodzi obawa, iż informator może pracować dwulicowo dla org. „B” i władz duchownych oraz jednocześnie uprawia wrogą działalność, proszę o zezwolenie na przesłuchanie inf. ps. „Henryk” na powyższe okoliczności.

Szczegółowy plan przesłuchania i rozmowy zostanie opracowany dodatkowo w oparciu o źródłowe materiały.

Przesłuchania zamierzam dokonać przy pomocy Kierownika Samodzielnej Sekcji VI-tej w Delegaturze do Spraw Bezp. Publ. w Człuchowie, gdzie zostanie wezwany informator oficjalnie, co umożliwia zaistniałe zajście z ludnością akcji „W”.

Wezwanie wymienionego nie wzbudzi podejrzenia u ludności, gdyż na okoliczności zajść w Brzeziu, gdzie ludność polska i pochodzenia ukraińskiego dopuściła się do bójki, której inspiratorem był informator. Powiatowa Komenda MO i Delegatura do Spraw BP w Człuchowie prowadziła dochodzenia, a informator nie był dotychczas przesłuchiwany.

Referent Samodzielnej Sekcji VI-tej

/-/ S z e w c z y k Z. chor.

– k. 220 Charakterystyka ks. H. Paruzela proboszcza parafii Róża Wielka pow. Wałcz, Koszalin 7.09.1955 r., Ściśle tajne

Ksiądz Paruzel Henryk do 1939 roku przebywał w klasztorze OO Oblatów w Obrze pow. Wolsztyn, gdzie w m-cu czerwcu 1939 roku został wyświęcony na księdza. Podczas pobytu w klasztorze ujawnia zdolności literackie i jest korespondentem dziennika „Espero Katolik”. Po wybuchu wojny wraz z innymi zakonnikami udaje się na Śląsk, skąd przy pomocy władz zakonnych wyjeżdża do Włoch do klasztoru generalnego OO Oblatów na dalsze studia.

Po przyłączeniu się Włoch do Niemiec został skierowany przez władze duchowne do Francji do miejscowości N. Dame Des Lumieres /Vanduse/ do dokończenia studiów. Po wyzwoleniu pracuje jako kapłan w obozach b. żołnierzy polskich i deportowanych osób w miejscowościach Chaurnont i St. Symplorzen. Po likwidacji obozów do 1948 r. tj. do chwili powrotu do kraju pracuje jako proboszcz na placówce francuskiej w Cazalis Dec Bordeaux.

Działalność na terenie Włoch i Francji do okresu wyzwolenia oraz w obozach nie jest nam znana. W latach 1945-48 pisuje różne artykuły religijne do dziekanów emigracyjnych kół rządowych jak „Wiarus”, „Narodowiec”, „Polska Wierna”. Jak stwierdza w swym oświadczeniu z dnia 22.VI.55, treść artykułów była przepojona nienawiścią i wrogością do Polski Ludowej.

W roku 1946 wydaje książkę pt. „Z Fatimy do Polski”, której jest autorem. Książka ta jest o jaskrawo wrogiej treści. Ks. Paruzel wznieca w niej nienawiść do Związku Radzieckiego, rozsyca [sic] rewizjonizm o ziemiach wschodnich, nawołuje do poświęcenia się Matce Bożej dla walki z mongołami [sic] wschodu, przypomina o stanowisku Polski jako przedmurza chrześcijaństwa, o zwycięstwach Zamojskiego, Żółkiewskiego jako zdobywcy Moskwy, wspomina o cudzie nad Wisłą. Każe nie uznawać obecnej władzy, czekać na władzę króla, którego wyznaczy Bóg. Gloryfikuje Andersa, AK, klęskę wrześniową zwala na Niemcy i Związek Radziecki.

Twierdzi, że mimo iż wojna zakończona, to jednak walka trwa itp. Przy pomocy tej książki wrogo oddziałowywał na polskie uchodźctwo za granicą i nastawiał wrogo do Polski Ludowej. Oświadczył cynicznie, że czynił to dla zysku materialnego.

W tymże okresie utrzymuje szerokie kontakty z księżmi, jak rektorem misji katolickiej w Paryżu ks. Cegiełką, wróg Polski Ludowej, ks. Wasny-Meyer, Zieliński, b. Żołnierz armii hitlerowskiej, z którymi utrzymywał kontakt do 1954 r. z ks. Filipiakiem, b. sekretarzem kardynała Hlonda, przebywającym w Lourdes, ks. Woryną, ks. biskupem kardynałem Feltin i szeregiem innych osób, których określa sam własnoręcznie jako księży o wrogim obliczu.

W 1942 r. dokonał gwałtu na terenie Francji na 14-to letniej dziewczynce Kępińskiej Wiesławie, która złożyła własnoręczne oświadczenie z dnia 26.III.1952 r.

W 1948 roku ks. Paruzel powraca do kraju, lecz stwierdza, że „do Polski specjalnie nie zamierzałem jechać, uczyniłem to podobno na prośbę prowincjała OO Oblatów ks. Śmigielskiego, gdyż miał być redaktorem miesięcznika „Oblat Niepokalanej”, do czego jednak nie doszło, ponieważ władze nie wyraziły zgody na wydawanie powyższego pisma.

W kraju osiedla się w Gorzowie, gdzie pracuje jako katecheta. Po niedługim czasie kuria przenosi go do Połczyna-Zdroju, rzekomo, jak sam stwierdza, że był „czerwony”. W/g charakterystyki z tamt. terenu nie miał pozytywnych wystąpień, ani też nie udzielał się społecznie i rzekomo określenie „czerwony” jest jego wymysłem dla wyrobienia marki u władz. W Połczynie-Zdroju utrzymuje ścisły kontakt z księdzem Zdebel- aresztowanym za wrogą działalność, o czym wiedział ks. Paruzel, ponieważ oświadczyć miał, aby ks. Zdebel nas nie wydał, bo to byłoby gorzej. Stwierdza to ob. Zieliński Franciszek w swym liście do władz.

Na kazaniach nawołuje ludność, aby się mocniej modliła, twierdzi, że brak chleba, mięsa, materiałów jest przyczyną, że za mało się modlą, ponieważ przed wojną, kiedy ludzie byli bardziej wierzący, to było wszystkiego dość. Nawołuje, aby nie zezwalali swym dzieciom należeć do bezbożnych organizacji. Apeluje również i do samej młodzieży. Grozi nauczycielowi ob. Jędrzejczuk następstwami, jakie mogą dla niego wyniknąć, o ile nie zawiesi krzyża w szkole. Straszy go, że gdyby powróciły rządy burżuazyjne, to by miał złamane życie, a tak to lepiej cicho siedzieć oraz szereg innych podobnych wystąpień.

W okresie tym notujemy jedno pozytywne wystąpienie na Zjeździe Księży ZBoWiD, którego nie jest jednak członkiem. Wypowiedzi jego podała prasa. Treść wypowiedzi znajduje się w aktach sprawy.

W 1953 r. nakłania sekretarza MRN w Połczynie-Zdroju do napisania pisma polecającego opuszczenie Połczyna-Zdroju ks. Sobikowi. Pismo to ks. Paruzel opracował własnoręcznie na brudno i dał do przepisania w/w sekretarzowi. Dokument ten został wydany bez wiedzy i zgody PRN i WRN i stał się jednym z atutów Kurii Gorzowskiej, dla wykazywania nieodpowiedniego postępowania władz ludowych.

W 1954 r. ks. Paruzel wspólnie z ks. Kowalskim zainspirowali kilku innych skięży do opracowania materiałów o rewizjonistycznej działalności Kurii Gorzowskiej tzw. „rewizjonizm lwowski”. Materiały te po opracowaniu i przepisaniu przez ks. Paruzela zostały w niewiadomy sposób rzekomo skradzione wraz z kopiami i brudnopisem przez brata zakonnego Szmytkowskiego, który nawet miał się do tego przyznać. W rozmowie z bratem Szmytkowskim, przeprowadzonej przez prokuratora, dokonanej rewizji u niego dokumentów tych nie znaleziono, a w/w oświadczył, że tego nie uczynił. I inni księża twierdzą, że była to celowa robota ks. Paruzela dla zdobycia względów w kurii za swoje niemoralne prowadzenie się i dokumenty te wraz z ujawnieniem pozostałych współautor dostarczył do kurii. Sam ks. Paruzel nie przyznaje się do tego. W tymże roku zanotowano wypadki kolportażu ulotek adresowanych do ks. Paruzela, a to na 22 Lipca i inne o wrogiej treści do rządu i ks. Paruzela. Winę za ulotki zrzucono ks. Szmytkowskiego. Jak stwierdzono, ulotka na 22 Lipca była pisana na maszynie ks. Paruzela. Zapodani przez niego świadkowie, którzy mieli widzieć, jak zbierał ulotki zaprzeczyli w zeznaniu. Oprócz ks. Paruzela nikt więcej takich ulotek nie widział, ani o nich nie słyszał, mimo że miały być rozrzucone na placu kościelnym. Do dwóch innych ulotek ks. Paruzel przyznał się, że pisał, wyjaśniając, że to było dla samoobrony przed atakami kurii, aby zainteresować swoją osobą władze państwowe. Ks. Paruzel nie widzi szkodliwości tego faktu. Tak, jak książkę „Z Fatymy do Polski” wydał dla zysku, tak ulotki wydaje dla samoobrony, nakłaniając do tego również Szmytkowskiego i kochanki swe, Irenę lub Krystynę Skibowską lub obydwie razem.

Nieodpowiednim swoim postępowaniem wywołuje dwukrotnie demonstracje tamt. ludności, która chciała pobić go na zużywanie pieniędzy parafialnych dla celów osobistych. Brata Szmytkowskiego za to, że ujawnił jego działalność przed otoczeniem stara się wszelkimi sposobami wsadzić do więzienia. Jak pisze w swych oświadczeniach brat Szmytkowski, ks. Paruzel posyła swego organistę Adamca Józefa do różnych mu niewygodnych osób pod szyldem urzędnika org. BP, aby nastraszyć te osoby. Grozi wszystkim, że pousuwa z Połczyna, a nawet z woj. koszalińskiego, o ile nie dadzą mu spokoju. Dalej, jak brat Szmytkowski stwierdza, że ks. Paruzel jest wrogiem Polski Lud. maskując się pod płaszczykiem patrioty. Że podczas kolendy w 1954 r. do ob. Ozimowej miał oświadczyć, że niedługo komunistów nie będzie itp., gdy ta mu zwróciła uwagę, ostrzegł ją, aby nikomu nie mówiła. Ob. Kowalski stwierdza, że słyszał wypowiedzi ks. Paruzela do ob. Skibowskiej Ireny, że jak komuniści dostaną w łeb, to wyjedziemy do Francji. Oświadczenia brata Szmytkowskiego, Kowalskiego oraz przyznanie się do niektórych zarzutów ks. Paruzela dobitnie charakteryzuje, że jest to człowiek na wskroś wrogi, maskujący się jedynie na zewnątrz, jako osoba postępowa, twardo stojąca przy władzy ludowej i pracująca dla jego dobra.

Ostatnie jego wrogie wystąpienia w Brzeziu dobitnie ujawniają jego działalność. Po skumaniu się z elementem pochodzenia z akcji „W” zainicjował w dniu 10.4.55 r. pieśń w języku ukraińskim w kościele, czym wywołał waśń, a nawet obopulne [sic] bójki między ludnością polską a w/w-ną. Mimo zwróconej mu uwagi w dniu 26.V.55 r. jest ich święto ukraińskie i że w dniu tym odprawi im mszę św. i żeby każdy na niej był. Miał również powiedzieć, że w dniu tym nikt nie powinien udać się do pracy. Faktycznie dnia 26.V.55 r. odprawił w godzinach rannych mszę w Pieniężnicy, tym samym tamt. ludność nie wyszła do pracy, a jedynie udała się do kościoła, chwaląc się przy tym, że ich święto ukraińskie państwo nie zniosło.

Całe te zajścia ksiądz Paruzel po raz trzeci, mimo że wie, iż wypadki te mają tło szkodliwe, tłumaczy chęcią zjednoczenia narodu dla rozwoju gospodarki, dla obopulnego poszanowania i pracy dla dobra Polski Ludowej- intencje dobre, tylko oczywista działalność wroga, o czym ks. Paruzel nie przypuszczał, mając narwany charakter, jak stwierdził w swoim oświadczeniu z dn. 22.VI.55 r.

Stwierdzono, że w ostatnich miesiącach zbiera wszelkie drobnostkowe materiały na księży zrzeszonych w ZBoWiD lub OKK przy FN obmalowując ich o wrogą krecią robotę i kumanie się z kurią gorzowską oraz domaga się, aby WRN Koszalin przywróciła mu utraconą część i honor, które postradał postawę niesłuszną księży ZBoWiD, którzy zwalają całą winę na niego.

St. Ref. Sam. Sekcji VI-tej

Szewczyk Zdzisław ppor.

– k. 280 Meldunek specjalny, Białogard 25.09.1954 r.

W związku z zaistniałym incydentem w Połczynie-Zdroju wywołanym częściowo przez księdza Paruzela oraz częściowo przez brata zakonnego Szmytkowskiego po zbadaniu sprawy stwierdzam, co następuje:

Główną przyczyną wywołania zbiegowiska było to, że brat zakonny Szmytkowski oficjalnie ogłosił mieszkańcom Połczyna-Zdroju, że ksiądz Paruzel pewnej nocy zachowywał się nienormalnie z Ob. Ireną Skibowską, szeroko rozgłosił, że widział księdza Paruzela oraz w/w niewiastę, jak wspólnie leżeli na łóżku. Wiadomość ta rozeszła się w mgnieniu oka i w niedzielę dnia 12.IX br. o godz. 12 minut 15 część społeczeństwa Połczyńskiego udała się do zakrystii, by uprzedzić księdza Paruzela przed następstwami, jakie mogą zaistnieć. Do zebranych, którzy ostro występowali przeciwko księdzu Paruzelowi, należy zaliczyć Galińskiego /kolejarz zamieszkały Połczyn-Zdrój ul. Bieruta/, Jachowskiego /Pracownika Browaru zam. Połczyn-Zdrój ul. 15 grudnia/, Bracikarz /Ogrodnik/ i Huzarska, żona malarza /Andersowca/ zam. na przeciwko kościoła.

Ponowne zbiegowisko urządzono tego samego dnia o godz. 19,45 min. Najbardziej gwałtowne wystąpienie przeciwko księdzu Paruzelowi urządzono we wtorek rano, ponieważ brat zakonny Szmitkowski tegoż dnia nie otrzymał komunii od księdza Paruzela i wygonił go z kościoła wówczas przebywający tam wierni po odprawionym naborzeństwie /sic] udali się do zakrystii i zaczęli różnymi przezwiskami ubliżającymi wyzywać księdza.

Stwierdzić należy, że kiedy ksiądz Paruzel w Poniedziałek to jest 13.IX.54 r. wyjechał do Sławoborza, by zastąpić w odprawieniu nabożeństwa tamtejszego chorego księdza, to wejście do zakrystii w kościele parafialnym w Połczynie-Zdroju było zabite gwoździem, kto to uczynił, nie stwierdzono. Ksiądz Paruzel twierdzi, że gwoździa wbił Smytkowski, natomiast Szmytkowski twierdzi, że ksiądz Paruzel.

Nadmienia się, że w chwili obecnej stosunki między księdzem Paruzelem a bratem zakonnym Szmytkowskim są naprężone i dla zachowania spokoju należy usunąć jednego z nich.

Kierownik Ref. do spraw Wyznań

/ Borkowski Edmund /

– k. 326 Meldunek dzienny PUd/sBP w Człuchowie Nr 72 za dni 9-11.04.1955 r. do WUd/sBP w Koszalinie, Człuchów 11.04.1955 r., Ściśle Tajne

Na terenie naszego powiatu za okres trzech dni nie została ujawniona wroga działalność przez poszczególne wrogie środowiska i ugrupowania, jak również nie ustalono szkodnictwa gospodarczego.

W dniu 10.IV.55 r. ks. Paruzel proboszcz parafii Brzezie przy zakończeniu odprawiania nabożeństwa sam pierwszy zanucił pieśń kościelną na Zmartwychwstanie w języku ukraińskim, która została natychmiast podchwycona przez tę ludność, która obecna była w kościele, w wyniku czego doszło do starcia ludności rzym.-kat. z greko-kat. Sam ksiądz Paruzel po zakończeniu nabożeństwa schował się na parafii, a katolicy go wulgarnymi słowami obrzucali, że sam spowodował ferment wśród ludzi, to niech go uspokoi.

W dniu dzisiejszym na kazaniu ks. Paruzel podniesionym głosem wypowiedział się na ten temat, że Ukraińcy mają prawo w kościele śpiewać swe pieśni, a mogą też i Niemcy lub Żydzi, dodając do tego, że komuniści nie rządzą, a rządzi Pan Bóg. Wskutek czego powstały tam dwa obozy wśród w/w-nej ludności i u katolików panuje duże rozgoryczenie, a kobiety wyrażają się, że jeśli tego księdza się zabiorą stąd, to sami zabiorą klucze od kościoła i go nie wpuszczą, jeśli on taki ferment tworzy.

O powyższym szczegółowo poinformowano I-go Sekr. KP PZPR.

Odbito w 2 egz. z/u Kier. Pow. Urzędu d/s Bezp. Publ.

Egz. Nr 1 adresat w Człuchowie

Egz. Nr 2 a/a /-/ Dąbrowski W. chor.

Opr. DW

– k. 324 pismo do Naczelnika Wydz. IV KWMO w Katowicach, Wrocław ..10.1970 r., Tajne

Posiadamy informacje, że ks. Paruzel zam. w Piekarach Śl. nawiązał kontakt z Wrocławskim Oddziałem Esperantystów.

Jak wynika z materiałów Paruzel miał zakupić dla członków zespołu esperantystów instrumenty muzyczne za sumę 100 tys. złotych, a następnie wraz z tym zespołem zamierzał wyjechać za granicą.

W związku z tym proszę o ustalenie, czy Paruzel był w stanie wyasygnować taką sumę pieniędzy z własnych funduszy czy też robił składki na ten cel oraz czy nawiązanie kontaktu ze związkiem esperantystów jest jego własną inicjatywą czy też zaleceniem wyższej hierarchii kościelnej.

[Z-ca NACZELNIKA WYDZIAŁU III

KWMO we Wrocławiu

Wyk. 2 egz.

1 egz. – adr. mjr mgr Henryk Fennig]

2 egz. – aa

oprac. S. Sawka

druk. AN/3864

– k. 338 pismo do Naczelnika Wydz. IV KWMO w Katowicach, Opole 5.04.1972 r., Tajne, Egz. Nr 1

Tw. ps. „Bogusław” poinformował, że pod koniec marca br. Przebywał z bpem Adamiukiem w Katowicach, a w drodze powrotnej odwiedzili kilku księży w Zabrzu.

W parafii św. Józefa dowiedzieli się, że ks. Paruzela /nazwisko może być zniekształcone/ ma bardzo dużo pieniędzy. Kupił sobie dom, samochód i robi różne prezenty księżom. Oficjalnie tłumaczy to tym, że wydaje za granicą książki esperanto i dokonuje tłumaczeń, za co utrzymuje z Zachodu pieniądze.

Ksiądz ten zdaniem rozmówców odprawia nabożeństwa i ma z zakonu pozwolenie, że może przebywać poza zakonem. Ma opinię spokojnego księdza i żadnych zastrzeżeń w stosunku do niego nikt nie wnosi za wyjątkiem ks. Pieruszki, który bardzo podejrzliwie odnosi się do niego.

Powyższe przekazuję do wiadomości.

[NACZELNIK WYDZIAŁU IV

KWMO w Opolu

Wykonano w 2 egz.

1 egz. adresat Ppłk St. P y z n a r ]

1 egz. a/a

Oprac. i wyk. GE

Cdn

Ksiądz Stanisław Grunwald w teczce pracy

Jak wspominałem wczoraj teczka pracy Księdza jest bardzo obszerna. Początek donoszenia przypadł na wyjątkowy czas w Kościele- reformy soborowe i Milenium Chrztu i tych donosów nie przytaczam. Za najbardziej interesujące uznałem te, w których są informacje personalne i były wykorzystane nie tylko do meldunku sytuacyjnego. W tej teczce po raz pierwszy spotkałem się z dokumentem „Charakterystyka pracy”, w warszawskim takich nie sporządzano.

– k. 5 Charakterystyka tw „Wyrzykowski” nr rej. 3744, Sosnowiec 24.04.1971 r., Tajne, egz. nr 2

Ksiądz świecki lat 61, zajmuje stanowisko proboszcza w Dekanacie II w Sosnowcu Diecezja częstochowska. Wyświęcenia otrzymał w 1938 r., studia kończył na UJ w Krakowie i od tego czasu pełni obowiązki kapłańskie. Perspektywy awansu do stanowiska dziekana. Wymieniony posiada uzdolnienia liturgiczne. W Dekanacie pełni funkcję doradczą jako doświadczony o dużym stażu proboszcz.

Znajomości z klerem posiada, na bieżąco utrzymuje kontakt z księżmi dziekanami na terenie Sosnowca, jak ks. OKAMFREM i ks. DROŻDŻEM oraz v-ce dziekanami ks. MARCHEWKĄ i ks. SOBCZYKIEM. Poza tym posiada znajomości w Kurii z biskupem Szwagrzykiem i kanclerzem Karlikiem oraz księżmi na terenie Sosnowca i Dekanatu ks. MICHALSKIM, ks. SUDOŁEM, ks. SAPOTĄ.

Poza tym są mu znani jako koledzy kursowi biskupi z Diecezji krakowskiej jak: biskup PIETRASZKA, biskup GORLICKI i biskup SMOLEŃSKI. Natomiast na WSD częstochowskim w Krakowie posiada on znajomego ks. WAJZNERA v-ce rektora tego Seminarium.

Wymieniony posiada w Anglii w Manchesterze siostrę swoją, która jest siostrą przełożoną w zakonie Zmartwychwstanek, do której ma w przyszłości zamiar wyjechać w odwiedziny. Pozycję u biskupa posiada dobrą, który go w przejeździe odwiedza w parafii.

St. Inspektor Służby Bezpieczeństwa

KMMO Sosnowiec

kpt. DZIKOWSKI

– k. 15 Notatka ze spotkania z tw. ps. Wyrzykowski, Katowice 16.07.1975 r., Tajne, Egz. Nr 1

Dnia 12.07.1975 r. odbyłem spotkanie z t.w. ps. „Wyrzykowski”, w czasie którego uzyskano poniższe informacje:

Od szeregu lat prowincjałowie salezjanów zabiegają u ordynariusza bpa St. Bareły, by przydzielił im placówkę duszpasterską na terenie Zagłębia. Jak do tej pory bez większych efektów. Formalnie rzecz biorąc prośba salezjanów została połowicznie załatwiona. W 1965 roku bp Bareła przydzielił do Strzemieszyc dziekanowi ks. Parasowi wikariusza wywodzącego się z zakonu ks.ks. salezjanów. Przez okres czterech lat organizował on pracę duszpasterską wśród młodzieży robotniczej i uczniów szkół technicznych. Salezjanin ten, jak twierdzili wikariusze diecezjalni, był bardzo gorliwy w pracy duszpasterskiej i dlatego też izolowano się od niego. Po czterech latach zmuszony był opuścić Strzemieszyce. Należy nadmienić, że salezjanie specjalizują się w prowadzeniu pracy duszpasterskiej wśród młodzieży środowisk robotniczych.

Pod koniec lat sześćdziesiątych z parafii Niwka w niewielkim odstępie czasu wystąpiło ze stanu duchownego kilku księży wikarych.

Proboszcz ks. Brodziński nie mogąc skutecznie zapobiegać wystąpieniom prosił bpa Barełę, by do pracy duszpasterskiej przysłał mu księży zakonnych. Bp Bareła do Niwki skierował dwóch salezjanów, którzy mieli zniwelować złą reputację wikarych. W 1974 roku do Niwki bp Bareła skierował trzeciego salezjanina i jednego diecezjalnego wikariusza. Obecnie w Niwce pracę duszpasterską wykonuje pięciu księży. Proboszczem jest ks. Maciąg, wikariuszem diecezjalnym ks. Stefański i trzech salezjanów na czele z ks. Faba pochodzącym z Psar. Jeden z salezjanów dość aktywnie zabrał się do pracy z młodzieżą szkół średnich, utworzył kilka zespołów wokalnych, sam też gra na gitarze. Organizuje też rozgrywki w piłkę nożną.

Wiosną br. salezjanie chcieli objąć parafię Środula po ks. Marchewce.

Bp Bareła zdecydowany był przydzielić im tę parafię. W czerwcu br. po konsultacji z ks. Drożdżem proboszczem mianował ks. Czesława Kępę. Nadmieniam, że ks. Kępa przez okres sześciu miesięcy nie miał żadnego przydziału pracy. Do 1974 roku ks. Kępa pracował w miejscowości Bożykowo, stamtąd bp Bareła skierował go do Przyrowa. Parafianie formalnie wyrzucili go z Przyrowa.

Wikariuszem jego jest b. kulturalny ks. Zielonka, który aktualnie przebywa na urlopie.

W lipcu br. ks. Maciąg mianowany został dziekanem dekanatu Sosnowiec II. Wicedziekanem w dalszym ciągu jest ks. Rajmund Frydrych proboszcz parafii św. Jacka. W parafii tej nadto pracują były proboszcz ks. Stanisław Grunwald, wikariusze: ks. Bednarz Józef, ks. Krystian Gawron- studiujący anglistykę. Ubiega się o paszport na wyjazd do Anglii. Od bpa Bareły otrzymał 3 miesięczny urlop. Aktualnie przebywa w Warszawie. Jest on księdzem zdyscyplinowanym, zdolny, ułożony, sumienny.

Ks. Maciąg z Niwki od bpa Musiela dowiedział się, że przez Wydz. Wyzn. Urzędu Wojewódzkiego nie został zatwierdzony na proboszcza. Ponieważ ta negatywna decyzja przyszła po upływie ustawowego terminu, bp Bareła mianował go proboszczem. Bp Musiel przez kilka minut był przy wprowadzeniu ks. Maciąga na stanowisko proboszcza, później pojechał do Sosnowca do ks. Jansona. Zwiedzał tam budowę kościoła.

Ks. Maciąg formalnie wprowadzał dziekan ks. Drożdż. On odprawiał nabożeństwo i głosił kazanie. Na uwagę zasługuje absencja salezjanów. Wprawdzie przebywają oni na urlopie, ale przynajmniej jeden z nich winien być obecny na tej uroczystości.

Ks. Maciąg opowiadał mi, że osobiście udał się do Urzędu Miejskiego w Sosnowcu, by dokonać formalności meldunkowych. Po wręczeniu dowodu i druczku urzędniczka udała się do kierowniczki biura. Po paru minutach przyszła z dowodem zawierającym adnotacje o zameldowaniu. W rozmowie tej ks. Maciąg wyrażał radość z tego powodu, że został zameldowany.

Sądzę, że zmieni on swój stosunek do władz terenowych. Wie o tym, że szczęśliwy zbieg okoliczności zrządził, że zatwierdzony został na proboszcza parafii, o jakiej marzył.

Ks. Maciąg znany jest jako zwolennik bpa Musiela. Pozostaje pod jego wpływem. Wydaje mi się, że jest on sprytniejszy i mądrzejszy od bpa Musiela. Ks. Maciąg śledzi wszystkie wydarzenia, jakie zachodzą w kraju i na arenie międzynarodowej.

We wczorajszej rozmowie wiele mówił na temat odbytej konferencji prasowej tow. Gierka z dziennikarzami. Relacjonując tę konferencję zaznaczył, że miała ona twórczy charakter. Bowiem krytycznie oceniono miniony okres, mimo ewidentnych, sporych osiągnięć w niektórych dziedzinach życia gospodarczego. Chwalił Gierka za to, że wiele mówił na temat przyszłej 5-latki oraz na to, że stwierdzał- liczymy na aktywność i inicjatywy społeczne na pełne zaangażowanie ludzi pracy. Gierek nie przypisywał sobie ani Rządowi zasług pomyślnego wykonania planu.

Z relacji ks. Frydrycha wynika, że z Częstochowskiego Niższego Seminarium Duchownego zgłosiło się 14 maturzystów, którzy zamierzają kontynuować studia teologiczne w Niższym Seminarium Duchownym.

Z parafii św. Jacka z Sosnowca do Częstochowskiego Seminarium Duchownego zgłosił się Ob. Kowalski Henryk zam. Sosnowiec, ul. Szara nr 56.

W niedzielę dnia 13.07.1975 r. ma być czytany w kościołach komunikat ze 148 Konferencji Episkopatu.

Ks. Chwalba żalił się, że Urząd Miejski w Sosnowcu zwleka z zatwierdzeniem planu budowy plebanii. Z tego powodu nie wyjechał na urlop.

Zadanie:

– Śledzić wypowiedzi księży na temat konferencji prasowej tow. Gierka.

– W rozmowie z księżmi starać się ustalać, gdzie bp Musiel prowadził będzie wizytacje, względnie w której parafii publicznie będzie występował.

– Scharakteryzować wicedziekana ks. Frydrycha.

Informacje:

W dniu dzisiejszym podjąłem na kontakt t.w. ps. „Wyrzykowski”. Spotkanie odbyto w miejscu zamieszkania t.w. ps. „Wyrzykowski”. W budynku przebywał sam, jak oświadczył, księża przebywają na urlopie, a kucharka wyjechała do Będzina.

T.w. ps. „Wyrzykowski” wyraził zgodę na kontynuowanie współpracy. Pytał tylko, dlaczego na spotkanie nie przybył Pan Lucjan. Odpowiedziałem, że wyjechał na urlop. Pod jego nieobecność ja będę odbywał spotkania. Nadto zaznaczyłem, o czym częściowo wiedział już t.w. ps. „Wyrzykowski”, że Lcjan zamierza przejść na emeryturę.

Doniesienie wykorzystać w meldunku sytuacyjnym.

Odpis doniesienia przekazać Grupie Terenowej z siedzibą w Będzinie.

Kier. Gr. Ia Wydziału IV

kpt. Z. J A S I K

– k. 35 Informacja spisana ze słów tw ps. Wyrzykowski, Katowice 7.07.1976 r., Tajne, Egz. Nr 1

Od dziekana ks. Maciąga dowiedziałem się, że ks. Wysowski proboszcz ze Skarżyc po wylewie krwi do mózgu został częściowo sparaliżowany. Obecnie ma przebywać w szpitalu w Krakowie. Do szpitala ks. Wysowskiego odwiózł dziekan ks. Bogucki z Zawiercia. Księża komentują, że ks. Wysowski bardzo przeżywał atmosferę, jaka wytworzyła się wokół jego osoby po artykule, który ukazał się w „Ancorze”, w którym to skrytykowani zostali rządcy diecezji częstochowskiej, a przede wszystkim ks. Wysowski. Prawdą jest, że ks. Wysowski mimo stosunkowo młodego wieku często chorował na serce.

Ks. dr Sobczyk w czerwcu br. obchodził jubileusz 30-lecia uzyskania święceń kapłańskich. Po tej uroczystości rozchorował się. Przez jakiś czas nie opuszczał swojego mieszkania. Obecnie czuje się trochę lepiej. Podobno w ubiegły poniedziałek prywatną wizytę złożył mu bp Musiel. O wizycie tej mówił mi ks. Raczyński proboszcz z Nowego Sielca, który przypuszcza, że rozmawiali na temat nominacji nowego dziekana. Prałat ks. Drożdż zrezygnował z funkcji dziekana, ordynariusz przyjął tę rezygnację, prosił go jednak, by do września sprawował tę funkcję. Wśród księży wiele mówi się, że nowym dziekanem mianowany ma być ks. dr Sobczyk.

Dziekan ks. Maciąg zabiega w kurii, by na osiedlu „Przyszłość” pozostali salezjanie, gdyż uważa, że bardzo dobrze organizują tam pracę. Są stosunkowo młodzi, ale mają duże doświadczenie w pracy duszpasterskiej.

Proboszcz z Klimontowa ks. Sapota prosić miał ordynariusza, by w okresie wakacji przeniósł obu wikarych. Prośba ta została połowicznie spełniona. Przeniesiony został tylko ks. Matusiak, a ks. Pilśniak w Klimontowie pozostanie do chwili otrzymania samodzielnej placówki. Ks. Pilśniak w najbliższym czasie mianowany ma być proboszczem.

Z wikariuszy dekanatu Sosnowiec 2 przeniesiony został również ks. Józef Zielonka. O innych zmianach nie słyszałem. Były wikariusz parafii św. Jacka ks. Gawron powraca z Anglii. Wymieniony w ub. roku wyjechał do Anglii na kurs języka angielskiego. Miał tam przebywać przez okres trzech miesięcy. Po ukończeniu kursu podjął pracę duszpasterską w jednej z parafii polonijnej. Z uwagi na to, że nie otrzymał paszportu konsularnego zmuszony jest powrócić do kraju. O decyzji tej ks. Gawron powiadomił listownie wicedziekana ks. Frydrycha.

Mimo okresu wakacyjnego mam bardzo dużo pracy. Prawie każdego dnia pełnię w kancelarii dyżur. Będzie to miało miejsce do przyjazdu z urlopu adiutora ks. Frydrycha.

Wikariusz ks. Bednarz ogranicza się jedynie do odprawiania rannych mszy. Wynika to stąd, że jesienią zdaje on w Katowicach maturę jako eksternista.

Prowadząc rozmowę z ks. Maciągiem poruszaliśmy też aktualne sprawy. Ks. Maciąg m.in. powiedział, że wystąpienie E. Gierka zrobiło duże wrażenie tak na wiernych, jak i na księżach. Społeczność Śląska i Zagłębia zgotowała mu spontaniczną owację. Jego zdaniem jest to efekt przywiązania do E. Gierka. Wg niego w żadnym innym rejonie nie byłby tak serdecznie przyjęty, jak w Katowicach. Podwyżki cen artykułów spożywczych biją w społeczeństwo dziwi go, że przyjmowane są z taką aprobatą. Fakt ten może mieć uzasadnienie w tym, że w całym świecie żywność drożeje i społeczeństwo polskie rozumie konieczność takiego przedsięwzięcia. Bowiem w nieskończoność nie można sztucznie utrzymywać cen na jednym poziomie.

Ks. Bednarz mówiąc na temat podwyżki cen stwierdził, że ceny mogą rosnąć z tym, że pensje winny rosnąć proporcjonalnie do cen, by utrzymać standard życiowy społeczeństwa na odpowiednio wysokim poziomie. Zdaniem ks. Bednarza niektóre grupy ludzi otrzymać miały zbyt niską rekompensatę w stosunku do zwyżki cen.

Z a d a n i e

1 W prowadzonych rozmowach z księżmi starać się ustalać, jakie praktykują formy i metody pracy na odcinku duszpasterstwa „Oaz”. Niezależnie od tego ustalać sposób angażowania młodzieży do tego ruchu przez poszczególnych księży.

2 Skorzystać z zaproszenia ks. Sapoty z Klimontowa. W prowadzonej rozmowie starać się ustalać, czy ubiegał się o zmianę wikarych, jeżeli tak, to co było tego powodem. W rozmowie tej zebrać opinie ks. Sapoty o ks. Matusiku i ks. Pilśniaku.

Przedsięwzięcia

Odpis doniesienia skierować do Sekcji Analitycznej celem wykorzystania w meldunku sytuacyjnym i zrobienia wyciągów do teczek EOK na księży: Maciąga, Wysowskiego, Sobczyka, Drożdża, Sapoty, Gawrona, Bednarza.

U w a g i:

T.w. ps. Wyrzykowski jest księdzem w starszym wieku. Wprawdzie od współpracy nie uchyla się, to jednak nie wyraża zgody na odbywanie spotkań na terenie Katowic.

W czasie spotkania usiłowałem umówić się z nim na terenie Katowic. T.w. ps. „Wyrzykowski” twierdził, że wg niego miejsce jego zamieszkania gwarantuje pełną konspirację, gdyż całymi dniami przebywa sam.

Rzadko kiedy przed południem jest przez osoby świeckie odwiedzany. Ponieważ upierałem się, by nasze spotkania odbywały się poza plebanią, po dłuższej wymianie zdań wyraził zgodę na odbywanie spotkań w jego samochodzie osobowym. Każdorazowo termin i miejsce spotkania uzgadnianie będzie telefonicznie.

Następne spotkanie odbędzie się za dwa tygodnie.

Wykonano w 2 egz.

Egz. Nr 1 – teczka pracy Kier. Sekcji Ia Wydz. IV

Egz. Nr 2 – sekcja analityczna

kpt. Z. J A S I K

Opr. ZJ/Wyk. KS Nr 01191

[dopisek- Uwagi

– Sekcja Analityczna z informacją przekierować Kier. Gr. Oper. w Będzinie Kpt. Kulińskiego

– Tw Kuliński proszę o rozmowę na okoliczność ks. Sobczyka i Gawrona.

12 VII 76]

– k. 54 Notatka ze spotkania z tw ps. Wyrzykowski, Katowice 23.10.1978 r., Tajne, Egz. Nr 1

Ks. Frydrych po przyjeździe z Częstochowy nadmienił, że na niedzielę do Rzymu z Polski wyjechać ma kilkudziesięciu biskupów. Podobno Sekretariat Episkopatu miał zwrócić się do Rządu PRL, by utworzono most powietrzny między Warszawą a Rzymem. Ks. Frydrych po obejrzeniu wczorajszego wieczornego dziennika telewizyjnego, w którym przez 21 minut przekazywano wiadomości z Watykanu nadmienił, że być może, że telewizja polska nada bezpośrednią transmisję z uroczystości koronacji papieża.

Księża Frydrych, Grzesiak, Kubiś z Niwki przypuszczają, że do Watykanu na niedzielne uroczystości wyjedzie Przewodniczący Rady Państwa. Przypuszczalnie swoje snują w oparciu o treść telegramu przesłanego papieżowi Janowi Pawłowi II przez przywódców Polski oraz o treść komentarzy dziennikarzy radia i telewizji.

Księża Grunwald i Grzesiak dnia 17.10.78 r. o godz. 9.00 słuchali Radia Watykan, które na żywo przeprowadziło transmisję nabożeństwo z kaplicy Sykstyńskiej. Kazanie Jana Pawła II na przemian tłumaczono na język polski i niemiecki.

Ks. Frydrych prócz tego, że jest proboszczem parafii św. Jacka w Sosnowcu jest jednocześnie referentem Kurii Częstochowskiej do spraw masowych środków przekazu. Uważa, że obecny papież w miejsce zmarłego bpa Deskura na to stanowisko powoła ks. Orszulika z Warszawy, z którym od lat zna się.

Ks. Grunwald sądzi, że papież Jan Paweł II będzie ostrożnie działał, by nie narazić się żadnemu kardynałowi. Z wypowiedzi komentatorów Radia Watykan i innych rozgłośni Europy Zachodniej wynika, że obecny Papież przyjęty został bardzo życzliwe przez episkopaty państw europejskich i amerykańskich.

Ks. Kubiś Marian telefonicznie pytał się ks. Frydrycha, czy prawdą jest, że papież ma przyjechać do Krakowa na uroczystości 900-lecia śmierci św. Stanisława Szczepanowskiego. Uroczystości te mają odbyć się w przyszłym roku. Podobno wiadomość taką nadała jedna z angielskich rozgłośni radiowych.

W najbliższą niedzielę we wszystkich kościołach diecezji częstochowskiej czytany ma być list pasterski ordynariusza dot. wyboru nowego papieża oraz mają być odprawiane specjalne uroczyste nabożeństwa.

Ks. Frydrych mówił mi, że do Poznania na pogrzeb ks. kardynała Filipiaka z kurii częstochowskiej wybierał się tylko bp Tadeusz Szwagrzyk, który z kard. Filipiakiem utrzymywał przyjazne kontakty.

Ks. Gawron, który w 1976 wyjechał na czasowy pobyt do Anglii, aktualnie robi doktorat w Rzymie. Studia doktoranckie miał mu załatwić ks. prałat Zieliński z Anglii. Przypuszczam, że ks. Gawron za granicą przebywał będzie jeszcze przynajmniej przez okres dwóch lat.

Dnia 12.10.78 r. ks. kanonik Marian Kubiś oficjalnie objął parafię Jana Chrzciciela w Niwce. Uroczyste wprowadzenie odbyło się w niedzielę dnia 15.10.78 r. Pod nieobecność biskupów wprowadzenia dokonał wicedziekan ks. Frydrych. Nadmieniam, że były proboszcz z Niwki ks. Maciąg był równocześnie dziekanem dekanatu Sosnowiec I i po jego odejścia jest vacat.

Po śmierci ks. prałata Drożdża w dek. Sosnowiec I jest również vacat dziekana.

Dnia 18.10.78 r. ks. Wacław Wiciński oficjalnie miał przejąć parafię Zagórze z tym, że uroczyste wprowadzenie ma odbyć się w najbliższą niedzielę. Ks. Wiciński miał prosić bpa Fr. Musiela, by wziął udział w tej uroczystości. Słyszałem, że ks. Wiciński miał prosić ordynariusza, by przyłączył parafię Zagórze do dekanatu sosnowieckiego. Jeśli by się tak stało, to niewątpliwie ks. Wiciński mianowany zostałby dziekanem tego dekanatu.

Podobno ordynariusz bp Bareła rozpatruje możliwość utworzenia w Sosnowcu trzeciego dekanatu. W skład tego dekanatu weszłyby parafie z północnego-wschodnich dzielnic Sosnowca.

Z a d a n i a

1 W prowadzonych rozmowach z ks. Marianem Kubisiem starać się ustalić jego zamiary odnośnie Osiedla Przyszłość. Czy podobnie jak tego poprzednicy starał się będzie wybudować kościół na tym osiedlu czy zrezygnuje z takiego zamiaru.

2 Scharakteryzować przebieg zebrania księży dekanatu Sosnowiec II. Zwrócić szczególną uwagę na treść referatów, głosy dyskusji oraz przekazywane wytyczne odnośnie przyszłej pracy duszpasterskiej.

3 W kazaniach podejmować problematykę walki z przejawami chuligaństwa, marnotrawstwa mienia społecznego.

Przedsięwzięcia

1 Odpis notatki przekazać Sekcji Analitycznej celem wykorzystania w meldunku sytuacyjnym i zrobienia wyciągów do teczek EOK na księży: Frydrycha, Grunwalda, Kubisia, Grzesiaka, Gawrona, Wicińskiego.

U w a g i

Spotkanie odbyłem w mieszkaniu prywatnym t.w., ponieważ w rozmowie telefonicznej t.w. ps. Wyrzykowski powiedział, że w pojedynkę nie wychodzi na miasto.

T.w. ps. Wyrzykowski w czasie spotkania zaznaczył, że mimo intensywnego leczenia czuje się bardzo źle. Lekarze nie pozwalają mu, by sam wychodził na miasto. Najczęściej jeździ z ks. Frydrychem.

Następne spotkanie odbędzie [się] dnia 10.11.78 r.

Wykonano w 2 egz.

Opr. ZJ/Wyk. KS Nr 03245 Kier. Sekcji Terenowej Wydz. IV

kpt. Z. J a s i k

– k. 79 Notatka ze spotkania z tw ps. Wyrzykowski, Katowice 20.10.1981 r., Tajne, Egz. Nr 1

Dnia 30.09.1981 r. w godzinach wieczornych nowo mianowany proboszcz parafii św. Stanisława Biskupa ks. Hieronim Kubica z okazji imienin gościł w swojej siedzibie księży z dekanatu Sosnowiec II. W spotkaniu tym udział wzięli: dziekan ks. Marian Kubiś, księża proboszczowie Zenon Raczyński, Stanisław Sapota, Tomczyk, Zadworny, emeryt ks. Grunwald oraz wikariusz parafii św. Jacka ks. Eugeniusz Sikorski.

Ks. Hieronim Kubica urządził sobie pokój przy salce katechetycznej, w którym zamieszkuje. Ks. Kubica w parafii tej pracuje sam. Nabożeństwa odprawia w prowizorycznie zbudowanej szopie znajdującej się obok budowanego domu parafialnego. Naukę religii prowadzi w salce parafialnej. Ks. Kubica powiedział, że śpieszy się z budową domu parafialnego, ponieważ dnia 18.10.81 r. w godzinach popołudniowych prawdopodobnie o godz. 14.00 ordynariusz bp Stefan Bareła dokona poświęcenia tego domu. Wprawdzie stan zaawansowania prac. bud. nie jest imponujący, bowiem kończy się dopiero budowę murów i najprawdopodobniej na tę uroczystość ta odbędzie się. Tak zadecydował ordynariusz. Ks. Kubica w parafii tej pracuje sam. Organizuje całą pracę duszpasterską, prowadzi katechizację oraz buduje dom parafialny oraz kościół. Ks. dr Tomczyk pytał się dziekana ks. Kubisia, dlaczego ordynariusz nie przydziela mu do pomocy wikariusza. Ks. Kubiś odpowiedział, że brak jest księży.

W jego parafii liczącej przeszło 15 tys. ludzi pracuje trzech księży, a dwa lata temu było ich pięciu. Co w dużym stopniu obniżyło poziom pracy duszpasterskiej. Ks. Hieronim Kubica powiedział, że księża z parafii Podwyższenia Krzyża przeprosili go, że nie będą mogli przyjść do niego, ponieważ w niedzielę dnia 11.10.1981 r. mają wizytację kanoniczną. W zamian za to przybędą na poświęcenie domu parafialnego. Od ks. dra Tomczyka dowiedziałem się, że w dniach 24 i 25.10.1981 r. ordynariusz bp St. Bareła przeprowadzić ma wizytację kanoniczną w parafii Wniebowzięcia NMP w Sosnowcu. Do bierzmowania w parafii tej przystąpić ma przeszło 500 dzieci. Ks. Zadworny prosił księży, by przybyli do niego w dniu 18.10.1981 r., ponieważ bp T. Szwagrzyk przeprowadzi wizytację kanoniczną połączoną z bierzmowaniem.

Ks. Kubica w obecności księży i kilku aktywistów parafialnych chwalił miejscową ludność za pomoc, jaką udzielają przy budowie domu parafialnego i za ofiary, jakie składają na pokrycie kosztów budowy. Wiele ciepłych słów wypowiedział pod adresem dzieci i młodzieży, które uczęszczają na naukę religii. Jak zaznaczył, atmosfera ta dopinguje go do poświęceń, łagodzi trudy codziennego życia.

Dnia 13.10.1981 r. do proboszcza św. Jacka ks. Zadwornego przybył dziekan ks. Marian Kubiś i ks. Raczyński. Ks. Zadworny przedstawił program uroczystości związanych z wizytacją kanoniczną. Powitanie bpa T. Szwagrzyka nastąpi o godz. 9.00 . O godz. 9.30 bp T. Szwagrzyk odprawi nabożeństwo, w czasie którego udzieli sakramentu bierzmowania 142 dzieciom, o godz. 16.00 odbędzie się spotkanie biskupa z młodzieżą, o godz. 17.00 msza i zakończenie wizytacji. Ks. Zadworny zaznaczył, że będzie prosił biskupa, by wygłosił kazanie w czasie mszy o godz. 11.15 i o godz. 12.30. Nie wie jednak, czy wyrazi on na to zgodę. Dziekan ks. Kubiś powiedział Zadwornemu, żeby na tę uroczystość zaprosił też księży z sąsiednich dekanatów, żeby uroczystość ta wypadła bardziej okazale, bo istnieje potrzeba budowy nowego kościoła.

Po omówieniu spraw związanych z wizytacją księża ci dyskutowali na temat aktualnej sytuacji w kraju. Ocenili, że stan jest katastrofalny tak na odcinku gospodarczym, jak i społecznym. Ks. Kubiś zaznaczył, że ludzie z terenu jego parafii mówią, że na najbliższym Plenum KC Kania ma ustapić z I Sekretarza. Swoja sądy opierają na tym, że od dłuższego czasu Kania publicznie nie występuje. Dodał, że głośno mówi się też o tym, że w najbliższym czasie ma zmienić się rząd ma być utworzony Rząd Porozumienia Narodowego, do którego mają wejść bezpartyjni, w tym podobno Reiff z PAX-u, że odejść mają wicepremierzy Mach i Rakowski. Ks. Zadworny powiedział, że też o tym słyszał, ale sądził, że są to plotki. Ks. Kubiś nadmienił, że do tej pory sądził, że kryzys jest przejściowy, a teraz zaczyna się już obawiać o przyszłość Polski. Ostatnie groźby strajków z powodu braku żywności w województwach rolniczych niczego dobrego nie wróżą. Jak można wytłumaczyć brak żywności jesienią, skoro plony były rekordowe. Oblicza się, że w ub. roku zebrano dwa razy więcej ziemniaków niż w roku ubiegłym, a mimo to miasto ziemniaków nie otrzymuje. Pomijając to, że ziemniaki skupowane są po 350 zł, a sprzedawane po 650 i więcej. Nasuwa się pytanie, czyżby koszty transportu były tak wysokie.

W czasie ostatniego zebrania dekanalnego dziekan ks. Marian Kubiś przekazując komunikaty m.in. poinformował:

– ordynariusz bp Stefan Bareła erygował Instytut Teologiczny w Częstochowie. Celem instytutu jest prowadzenie studium teologii ogólnej. W instytucie tym mogą studiować siostry zakonne i osoby świeckie, zwłaszcza te, które zamierzają poświęcić się pracy katechetycznej. Istnieje więc pilna potrzeba skierowania na te studia teologiczne osoby świeckie ze średnim wykształceniem, które w przyszłości zajęłyby się prowadzeniem katechizacji.

Z rozeznania Wydziału Katechetycznego wynika, że w większości parafii zwłaszcza miejskich księża tygodniowo prowadzą po 20 i więcej lekcji. Jest to niedopuszczalne zważywszy, że zajęcia katechetyczne odbywają się tylko w 4 lub 5 dniach tygodnia. Istnieje więc pilna potrzeba utworzenia w ramach dekanatu grupy katechetek, które mogłyby prowadzić zajęcia katechetyczne w parafiach całego dekanatu.

Ordynariusz przypomina proboszczom zatrudniającym katechetki o konieczności posiadania przez nie misji kanonicznej. Misje kanoniczne winny posiadać również i te katechetki, które zatrudnione są w niepełnym wymiarze godzin oraz te, które w tygodniu pracują tylko po kilka godzin lub w charakterze zastępczym.

– w wyznaczonych dniach tygodnia w parafialnych poradniach życia rodzinnego winny być prowadzone dyżury, żeby narzeczeni mogli korzystać z konsultacji i porad. Za to odpowiedzialni są dekanalni duszpasterze rodzin.

– w każdej parafii winny być utworzone zespoły liturgiczne, kółka ministrantów, grupy lektorów i scholi. Należy prowadzić z nimi systematyczne spotkania formacyjne / co najmniej raz na dwa tygodnie/. Wspólnoty oazowe winny włączać się w te grupy. W tym celu należy przygotować odpowiednią ilość pomocników, animatorów, którzy pomagali, by księżom w wychowywaniu ministrantów, lektorów i scholi. Animatorzy mogą rekrutować się ze starszych doświadczonych związanych z kościołem i gorliwych działaczy oaz.

– organizować z okazji świąt patronów młodzieży uroczyste nabożeństwa i spotkania całej młodzieży parafialnej. Organizacją takich spotkań winna zająć się sama młodzież, a księża winni służyć tylko radą.

– na szczeblu dekanatu należy organizować kursy lektorów. Kandydaci na te kursy winni rekrutować się ze starszych ministrantów, sumiennie wykonujący swoje obowiązki.

– należy organizować w parafiach dni skupienia i rekolekcje dla rodziców służby liturgicznej pod aspektem powołań kapłańskich.

– proboszczowie winni troszczyć się o dopływ nowych kandydatów do grup służby liturgicznej.

Z a d a n i a

1 Scharakteryzować przebieg zebrania księży dekanatu Sosnowiec II. Szczególną uwagę zwrócić na treść głoszonych referatów, głosy [w] dyskusji, przekazywane wytyczne odnośnie przyszłej pracy duszpasterskiej.

2 Opisać przebieg wizytacji parafii św. Jacka w Sosnowcu oraz uroczystości związanych z poświęceniem domu parafialnego w parafii św. Stanisława. Szczególną uwagę zwrócić na wypowiedzi biskupów podczas posiłków oraz treść dyskusji księży.

3 Notować wypowiedzi, komentarze i opinie księży na temat sytuacji społecznej i ekonomicznej kraju.

Przedsięwzięcia

1 Odpis notatki przekazać Sekcji IV celem wykorzystania w meldunku sytuacyjnym i zrobienie wyciągów do teczek EOK na księży: Kubisia, Zadrożnego, Tomczyka, Kubicy.

2 O terminach pobytu biskupów częstochowskich powiadomić tow. Nigota i polecić, by operacyjnie zabezpieczył te uroczystości.

U w a g i

Spotkanie z t.w. Wyrzykowski odbyto w jego miejscu zamieszkania z zachowaniem konspiracji. T.w. „Wyrzykowski” powiedział, że księża są pełni obawy o przyszłość Polski. Gospodarka systematycznie załamuje się, podobnie jak i dyscyplina społeczna. Rząd winien bardziej stanowczo egzekwować zobowiązania przyjęte przez Związki Zawodowe i chłopów.

Następne spotkanie odbędzie się dnia 28.10.1981 r.

Wykonano w 2 egz.

Opr. ZJ/Wyk. KS Nr 01371 kpt. Z. Jasik

– k. 118 Notatka służbowa dot. tw ps. Wyrzykowski nr ewid. 3744, Świętochłowice 8.12.1984 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. poj.

Tw ps. Wyrzykowski od kilku lat choruje na arytmię serca. Z biegiem upływu czasu dolegliwości chorobowe potęgują się.

W 1980 r. ordynariusz bp Stefan Bareła do jego parafii skierował koadiutora ks. Zadwornego, a w sierpniu 1981 roku mianował go proboszczem, natomiast tw ps. Wyrzykowski skierował na emeryturę. Przejście na emeryturę całkowicie załamało tw ps. Wyrzykowskiego, którego celem życia było wybudowanie kościoła. Należy nadmienić, że już od czasu mianowania ks. Zadwornego adiutorem parafii współpraca ich nie układała się. Atmosfera ta niewątpliwie miała wpływ na stan zdrowia tw ps. Wyrzykowski.

W grudniu 1981 r. tw ps. Wyrzykowski poważnie zachorował i skierowany został do szpitala, gdzie przebywał przez okres kilku miesięcy. Po wyjściu ze szpitala leżał obłożnie chory na plebani, nikogo z zewnątrz nie przyjmował, w tym również księży. W tym czasie kilkakrotnie telefonicznie usiłowałem nawiązać z nim kontakt, lecz bezskutecznie. Opiekunka każdorazowo stwierdzała, że tw ps. Wyrzykowski nie opuszcza łóżka.

Biorąc pod uwagę wiek i stan jego zdrowia wnoszę o wyeliminowanie tw ps. Wyrzykowski z czynnej sieci tw.

wyk. 1 egz. tecz. pracy mjr Z. Jasik

– k. 10 Charakterystka pracy tw ps. Wyrzykowski, Sosnowiec 5.02.1965 r., Tajne

T.w. ps. „Wyrzykowski” został pozyskany do współpracy na zasadach dobrowolności w 1963 r. do zagadnienia kleru katolickiego, po tym zagadnieniu pracuje do chwili obecnej, z zawodu ksiądz rzymsko-katolicki.

Wymieniony za okres roku 1964 przekazał 18 informacji, które dot. ks. Brodzińskiego, ks. Janikowskiego z parafii J. Chrzciciela, ks. Babczyńskiego z parafii NSJ, ks. Bernasia, ks. Sudoła i ks. Klepaczewskiego z parafii WNMP, ks. Rozmusa i ks. Kluszczyńskiego z parafii Barbary i ks. Pudełko jako dziekana oraz odbytych narad dekanalnych i rejonowych, omawiane tam sprawy i wypowiedzi księży na wygłoszone tematy. Sposób wygłaszanych listów przesyłanych do niego oraz przesyłanych wytycznych na parafię.

Stosunek t.w. do współpracy jest dobry. Za rok 1964 planowano 24 spotkania, odbyto 18, zerwano 6 z winy t.w., który wyjechał na konferencję i odwiedziny chorego ojca. Na spotkania przychodzi punktualnie i stara się wywiązać z przydzielonego mu zadania.

T.w. umie się konspirować i jest sprawdzany przez b. t.w. „Janusz” oraz t.w. „Wilk” i „Wieża”. Wymieniony chętnie przekazuje informacje, lecz ustnie, co zastrzegł sobie przy pozyskaniu.

Za rok 1964 nie był wynagradzany.

Jako pracownik obsługujący t.w. „Wyrzykowski” uważam, że jest on przydatnym do dalszej współpracy.

Odbito 2 egz. GA

St. Oficer Operacyjny

por. Dzikowski

– k. 14 Charakterystka pracy tw ps. Wyrzykowski, Sosnowiec 4.01.1969 r., Tajne

T.w. ps. „Wyrzykowski” został pozyskany do współpracy na zasadach dobrowolności w 1963 r. do zagadnienia kleru katolickiego i po tym zagadnieniu pracuje do chwili obecnej, z zawodu ksiądz rzymsko-katolicki.

Wymieniony t.w. za okres roku 1968 przekazał 21 doniesień, które dot. narad dekanalnych, rejonowych, kuryjnych zjazdów księży. Planowanych uroczystości przez kler, ich rozmiary i plany, wytyczne przesyłane przez zwierzchnie władze.

Charakteryzowanie księży, jak Drożdża, Pudełko, Chmielarskiego, Bernasia, Kluszczyńskiego, Brodzińskiego, Osta, Banasińskiego, Żaka i innych, ich stosunek do władz kościelnych i państwowych, wypowiedzi tych księży do wydarzeń w kraju i za granicą.

Stosunek t.w. „Wyrzykowski” do współpracy jest dobry. Za rok 1968 przekazał 21 doniesień. Na spotkanie przychodzi punktualnie i wywiązuje się z przydzielonych mu zadań, do których nie ogranicza się tylko, lecz uzyskane informacje dodatkowo chętnie przekazuje.

T.w. umie się konspirować i jest sprawdzany przez t.w. „Wilk” i „Wieża”. Wymieniony chętnie przekazuje informacje, lecz ustnie, co zastrzegł sobie przy pozyskaniu. W roku 1968 nie był wynagradzany.

Jako pracownik obsługujący t.w. ps. „Wyrzykowski” uważam, że jest to cenna jednostka przydatna do dalszej współpracy.

Inspektor Służby Bezpieczeństwa

w Sosnowcu

por. Dzikowski

– k. 77 Doniesienie agenturalne Nr 21/64, Sosnowiec 12.11.1964 r.

W rozmowie z ks. Brodzińskim na temat zarządzeń miejskich wypowiedział się, że ponieważ jego prośby [do] prezydium na tego, czego on chce, więc na przykład przez kilka razy [sic] zwracał się o wyznaczoną mu trasę, to oni nie dają mu tej, [o] którą prosi, tylko krótszą. Oczywiście chciałby być w porządku, ale wiernym też się trzeba wykazać, bo chyba jest mu wiadome, że oni naciskają na organizowanie uroczystości o większym zasięgu i trzeba się przed nimi wykazać, bo będą pisać do Kurii. Wyjaśniłem mu, że to jest niedobre, dlatego że władze wszystkich później podciągają pod jeden zarzut i załatwiając jakąś sprawę nie chcą załatwić. Takie to dał wyjaśnienie. Rozmawiając z jednym księdzem ten podał mi, że ks. Brodziński posiada trzy samochody osobowe, lecz jakiej marki, tego nie mówił i przekonywał mnie, że jest to prawda. Oczywiście dodaje, że konferencji dekanalnej nie było, gdyż w dekanacie Sosnowiec II odbywa się ona co dwa miesiące, natomiast w dekanacie Sosnowiec I co miesiąc. Wytycznych do pracy nie przysłała kuria żadnych i ogólnie w rozmowie z księżmi nie muszą sobie wyobrażać, dlaczego jest taki zastój motywują to tym, że brak jest biskupa Bareły. W rozmowie z ks. Pudełko on uważa, że z soboru biskup Bareła przywiezie do pomocy biskupa sufragana, lecz nie wiedzą, kto nim może być. W dalszej rozmowie powiedział on, że arcybiskup krakowski, który ma wszelkie aspiracje i ceniony jest w Rzymie, ma szanse zastąpić ks. Wyszyńskiego, o której to zmianie mówi się dosyć głośno. W ubiegłym tygodniu, w poniedziałek odbyła się konferencja prefektów z dekanatów Sosnowieckich, gdzie przewodniczył ks. Sobczyk, na której to konferencji zorganizowano koło prefektów, jest przewodniczącym ks. Sobczyk oraz jego zastępcami ks. Kornas i ks. Król z Klimontowa. Omówiona była sprawa, jaką formę przyjąć w celu przyciągnięcia dzieci i młodzieży. W niedzielę był list przesłany z błogosławieństwem ks. Bareły z zakonu. List ten czytałem zamiast kazań.

„Wyrzykowski”

Zadanie

Prowadzić rozmowy z księżmi na tematy, jakie widzą zmiany w kurii po powrocie biskupa Bareły, jak też, jakie będą wytyczne do pracy na parafii. Ustalić, czy faktycznie ks. Brodziński posiada trzy wozy osobowe i o ile możliwości, jakie to są wozy. Podawać o wytycznych, jakie otrzymujecie do pracy na parafii.

Informacje

Spotkanie odbyło się w punkcie katechetycznym, na którym podał dane dot. ks. Brodzińskiego oraz o przysłanym liście oraz prowadzonej rozmowie z ks. Pudełko.

Dzikowskiej

Przedsięwzięcia

Doniesienie wykorzystać do teczki ks. Brodzińskiego oraz meldunku.

Dzikowski

[dopisek – trzeba przeprowadzić ustalenia za samochodami

ks. B.- być może uda [się] zdobyć materiały pozwalające

skompromitować proboszcza]

– k. 98 Doniesienie agenturalne Nr 4/65 źródła Wyrzykowski, Sosnowiec 4.03.1965 r., tajne

Odnośnie przydzielonego mi zadania byłem na konferencji rejonowej i dekanalnej. Konferencja dekanalna odbyła się 26.II 65 r., na której były omawiane sprawy rozłożenia pracy w okresie postu, organizowanie wiernych do spowiedzi, a przede wszystkim młodzież oraz była omawiana zgłoszona sprawa przeze mnie powiększenia parafii kosztem umniejszenia parafii Barbary i Jana Chrzciciela. Na tej konferencji jedynie ja mówiłem, że parafia, którą ja obsługuję, jest niemożliwa do obsługiwania w okresie przedświątecznym i świąt, ponieważ [jest] duży nawał pracy, a księży tylko jest dwóch. Wysunąłem tu dokooptowanie jeszcze jednego wikarego, ale uzgodniłem, że 3-y tysiące wiernych to jest za mało, by utrzymać tylu księży proponując właśnie umniejszenie dużej parafii Jana i Barbara. Wypowiedzi moje, które kazałem protokółować i wysłać do Kurii, nie podobały się ks. Kluszczyńskiemu i Brodzińskiemu, którzy w dyskusjach podkreślali, że dobijam się o wikarego [na] teren parafii, a kościoła nie znam i gdzie tych wiernych przyjmą. Zaś w pokątnych rozmowach powiedzieli, że tego terenu nie dadzą, bo to jest ich dochód. Poza tymi omawianymi sprawami innych nie było. W dniu 8.III bm. odbyła się konferencja rejonowa w Będzinie, na którą przybyli biskup Bareła i biskup Szwagrzyk. Omawiane sprawy były ks. Bareła jako ojciec zakonu referował swój pobyt na Soborze oraz jakie podejmowano uchwały. Ta sprawa była tak zwana informacyjna. Na zakończenie zabrał głos ks. Radecki, w której parafii on obecnie jest, nie jest mi wiadome, prosił biskupa, by wyjaśnił o publikowane w telewizji i radiu stosunek papieża Pawła VI-go do Polski, który miał popierać niemców [sic] i udzielać im błogosławieństwa wypowiadając się, że zrozumieli swoje postępowanie z okresu wojny ostatniej chwaląc postępowanie ich. Ks. Bareła wyjaśnił, że papież Paweł VI-y jest bardzo za Polską w prywatnych audiencjach, interesuje się mocno Polską do tego stopnia, że na milenium powiedział, że, dlatego iż kocha Polskę, wybuduje w Rzymie kościół pod wezwaniem św. Jacka. Prosząc byśmy jako dostojnicy Kościoła w … podpowiedzieli, co byśmy chcieli, by jeszcze … a Papież postara się to uczynić. Wyjaśniając dalej, że on zakonnych wypowiedzi nadanych przez telewizję nie słyszał, bo ma popsuty telewizor, ale z bezpośredniego stykania się z Papieża jest on mocno za Polską, takie było wyjaśnienie biskupa Bareły. Innych wypowiedzi nie było, lecz widać było wśród młodych księży, że jeżeli Papież się tak wypowiedział, to byli z tego niezadowoleni. Ks. Michalski zabierając głos powiedział, żeby na Soborze więcej opierano się o wypowiedzi w ankietach księży oddolnych wikariuszy, na który to przedtem ks. Bareła wyjaśnił, że na takich wnioskach nie będą się opierać, dlatego iż w tych ankietach były pisane … rozwiązania osobistych spraw, gdyby sam ks. Michalski analizował przysłane ankiety wywnioskował, że opisują one bzdury, z którymi nie można wyjść na Soborze. Najczęściej była opisywana sprawa celibatu … , na które Kościół nie może się zgodzić. Po tych wypowiedziach innych chętnych do dyskusji nie było trzeba podkreślać, że młodzi księża wśród młodych biskupów, czują się swobodnie i więcej dyskutują.

Po tym zabrał głos biskup Szwagrzyk, który jako specjalista od liturgii omawiał zmiany tejże, które to zmiany są zatwierdzone przez Sobór. Zmiany te polegają na tym, że część nabożeństwa będzie śpiewane i czytane. Głoszona Ewangelia zalecana jest, by była czytana przez osobę cywilną, całość nabożeństwa musi być zagrana i nie może być oderwana nawet wtedy, gdyż będzie czytany list pasterski, to msza musi być nawiązana do tego listu, by było ciągłość, co nie było stosowane dotychczas. Głoszona Ewangelia ma być po polsku. Zalecając wprowadzenie częściowe już od 7.III bm., dlatego częściowe, gdyż nie ma opracowanych tak zwanych … i chorałów, którymi się mamy posługiwać dla lepszego opanowania i zapoznania wiernych otrzymaliśmy listy, które w niedziele mamy odczytać na wszystkich nabożeństwach, który w zasadzie więcej nie omawia, jak zreferowane momenty przez ks. Szwagrzyka.

Po ogłoszeniu tych zmian księża proboszczowie zwracali sie, aby wprowadzania nowych zmian do liturgii odłożono na późniejszy okres. W szczególności ks. Babczyński motywował, że te zmiany trzeba przepracować, wyuczyć się, a dopiero wprowadzić. Biskup Szwagrzyk powiedział, że od podanego czasu, to jest 7.III bm., musi być wprowadzone i nie ma nad tym dyskusji. Ks. Szwagrzyk jest stanowczy i nie lubi zmieniać postawionych spraw. Widać, że bierze się do roboty. Muszę podać, że chętnych do dyskusji ze starszych księży podczas pobytu młodych biskupów nie ma. W prowadzonej rozmowie z ks. Barełą na temat parafii Tomasza ten powiedział do mnie, że przesłanie do tej parafii ks. Sobczyka było nieprzemyślane i niecelowe, zrobił to kolega ks. Sobczyka ks. Gołąb z Kurii, który po przyjęciu moim na stanowisko biskupa podstawił przeniesienie ks. Sobczyka na to stanowisko, on zaś nie miał rozeznania dobrego w tej parafii i podpisał, lecz uważa, że zrobił niewłaściwy krok, lecz cofnąć go już nie wypada. Aby uzdrowić sytuację, przesyłał kilka razy współczucia do ks. Imieli, ale to nie jest załatwienie sprawy. Dodał, że sprawa tej parafii dzisiaj jest już normalna. W dyskusji dalszej pod dyktandem biskupów uchwalono, że na milenium chcą zaprosić Pawła VI-go do przybycia do Polski, lecz nie są pewni, czy przyjmie tę propozycję. Innych wytycznych do pracy na parafii nie przyszły.

„Wyrzykowski”

Zadanie

Udać się do parafii Tomasza i przeprowadzić rozmowę z ks. Imielą i Sobczykiem, zorientować się, czy są między nimi rozbieżność, jak układa się współpraca. W rozmowie z ks. Pudełko, Janikowskim, Płoskim ustalić, jak zostały przyjęte wytyczne o liturgii i jak są wykonywane, kogo podbierają do odczytywania Ewangelii z wiernych. Podawać, jakie wytyczne są przysyłane do dalszej pracy na parafii.

„Wyrzykowski”

Informacje

Spotkanie odbyło się w punkcie katechetycznym, na którym t.w. Wyrzykowski przekonał cenne dane z omawianych zagadnień na konferencjach rejonowych i dekanalnej i wypowiedzi księży na te zagadnienia.

Dzikowski

Przedsięwzięcia

Doniesienie wykorzystać po zagadnieniu kleru i do meldunku do Wydz. IV-go sprawdzić, gdzie obecnie przebywa ks. Radecki i przekazać jego wypowiedzi odnośnie parafii Tomasza tow. Wowrowi.

Dzikowski

– k. 215 Doniesienie agenturalne Nr 14/66 źródła Wyrzykowski, Sosnowiec 22.09.1966 r.

Odnośnie przydzielonego mi zadania podaję, [że] ob. M/…/ zamieszkały Dawidówka ul. Dzierżyńskiego jest nieukończonym klerykiem, którego usunięto z uczelni za przewinienie, które bliżej nie jest wiadome. Na Dawidówce zamieszkuje od kilku lat, gdyż przedtem był nauczycielem szkoły podstawowej dla słabo rozwiniętych w Dawidówce. Jak mi jest wiadome, wymieniony utrzymywał i utrzymuje koleżeński stosunek z księżmi, nie tylko z terenu Sosnowca, ale i innych miejscowości. Jest to człowiek bardzo uczynny, lubi zawsze coś załatwić dla nich. Przekonałem się, że robi on to przeważnie dlatego, by go poczęstować jedzeniem i dlatego, że jest związany ze środowiskiem lekarzy, którzy w tym czasie uczyli się na WSD. Często też przychodzi do mnie, aby skorzystać coś [sic] z jedzenia. Kiedyś pomagał sobie zaopatrując księży w dewocjonały. Obecnie, jak słyszałem, tego nie robi. Z prowadzonej rozmowy z nim ustaliłem, że pracuje na filii UJ w Katowicach w sekretariacie dla pracujących na studia wieczorowe Wydziału Prawa. Ostatnio utrzymuje przyjazny stosunek z ks. Urgaczem. Samochodu swojego nie ma, lecz jeździ wozem ks. Urgacza, który jest własnością rodziny ks. Urgacza. U ob. M/…/ nie zaopatrywałem się w in blanco świadectw nauki religii, lecz wiem, że takowe doręczał księżom, jak Rutkiewiczowi. Innych danych o nim nie mam. Odnośnie otrzymanych wytycznych do pracy na parafii, to nie tylko ja, ale każda parafia otrzymała z kurii takie zalecenia, że w której jest trzech księży, jest obowiązkowe wprowadzenie nabożeństwa wieczorowego dla szerszego udostępnienia wiernym pracującym do południa. Natomiast parafii, w których nie ma obsady trzech księży, proponuje się, lecz nie zaleca. W zamian za odprawione wieczorowe nabożeństwo polecono zlikwidować nabożeństwo ranne w tygodniu, które jest mało uczęszczane przez wiernych. Ze zwierzchnich władz kościelnych nie otrzymałem żadnych innych zaleceń, jak też żadnego listu. W tym tygodniu, we wtorek było zebranie wszystkich księży ewangeliczne, które odbyło się w Dąbrowie Górniczej w parafii MBA. Ja w nim nie brałem udziału, ponieważ otrzymałem za późno powiadomienie, bo otrzymałem dopiero o godzinie 18-tej listownie zaproszenie. Innych danych nie ma.

Wyrzykowski

Zadanie

Należy w rozmowie z księżmi ustalić, co było tematem zebrania w Dąbrowie, który z biskupów przewodniczył, względnie, jakie wytyczne były przekazywane. Jakie wytyczne otrzymaliście z Kurii i jakie zalecenia.

Wyrzykowski

Informacja

Spotkanie odbyło się w punkcie katechetycznym, na którym podał dane o ob. M/…/ i otrzymanym zleceniom.

Dzikowski

Przedsięwzięcia

Doniesienie wykorzystać do meldunku oraz do teczki ks. Urgacza.

Dzikowski

– k. 310 Doniesienie agenturalne Nr 18/67 źródła Wyrzykowski, Sosnowiec 20.07.1967 r.

Odnośnie przydzielonego mi zadania informuję, ze prowadziłem rozmowę z proboszczami tych parafii, w których byli przenoszeni wikariusze i ustaliłem, że najgorzej przedstawiała się sprawa w parafii WNMP, gdzie to ks. Michalski nie chciał przenieść się na nowe miejsce skierowania, do tego stopnia, że dziekan ks. Drożdż uważał, że Michalski tak się uparł, że nawet jest skłonny wystąpić, lecz dał się jednak przerobić i dał sobie przetłumaczyć przez delegata kurii ks. Wajzmana, który specjalnie przyjechał do niego. Tak, że na terenie Sosnowca wszyscy księża dokonali zmian. Jak mi jest wiadomo, w diecezji częstochowskiej jest zmian 104 wikariuszy, lecz wszyscy jeszcze nie wyrazili zgody na przeniesienie. Prowadząc szerszą rozmowę z księżmi proboszczami, jak Królem, Babczyńskim, dziekanem Drożdżem, pudełko oraz ks. Sobczykiem uważają, że wikariusze mają rację, gdyż są to już z nich wikariusze księży ze stażem 10-letnim lub większym i postępuje się z nimi jak z dziećmi, daje się im termin trzech dniowy [sic] do objęcia następnego miejsca pracy i z tego też tytułu jest dużo niewłaściwych odgłosów. Z prowadzonych tych rozmów wynikało jedno, że także uchwały muszą być zmieniane przez kurię, gdyż są one nierealne. Spotkałem się na wczasach w Łebie z ks. Sobczykiem i Hyrą. Ks. Sobczyk powiedział, że ks. Dybuś pojechał do Włoch swoją drogą. Nie wypadało mi się dopytywać, jaka to jest swoja droga, za którego do parafii Tomasza przychodzi dwóch księży, lecz nie wymieniał nazwiskami [sic]. Dalej ks. Sobczyk żalił się do mnie, że celowo przysłali mu jednego wikariusza, który rozrabia na parafii, a to dlatego, że kuria uważała, że Sobczyka władze nie zatwierdzą go na proboszcza, a teraz starają się mu się przeszkadzać. W rozmowie z wikariuszem parafii Tomasza ks. Hyrą, jest to ks. zrównoważony. Dodaje, że pełni on funkcję dyrektora ministrantów na teren Sosnowca, w Łebie przebywał on razem z ks. Sobczykiem.

Podaję, że w parafii Jacka w Sosnowcu jest 14 ministrantów, są oni w wieku do 13 lat.

Nowy wikariusz przybyły za Dudę jest bardzo nerwowym, lecz wydaje się być spokojnym i zrównoważonym. Podaje, że w dalszym ciągu przebywam na urlopie i od 20.VII 67 wyjeżdżam do Bukowiny Tatrzańskiej, gdzie będę do końca miesiąca.

„Wyrzykowski”

Zadanie

Należy prowadzić rozmowy z księżmi, jakie są ich zdania na posunięcia kurii. Podawać, jakie ostatnio otrzymaliście wytyczne do pracy zarządzenia, wytyczne oraz charakteryzować przybyłego do Was wikariusza.

Informować o przysłanych listach i czego dotyczą.

„Wyrzykowski”

Informacja

Spotkanie odbyłem w samochodzie t.w. Wyrzykowski, który podjechał na umówione spotkanie. Podał on o głosach w sprawie przeniesień [w] prowadzonej rozmowie z ks. Sobczykiem, Hyrą, Pudełko i Drożdżem.

Dzikowski

Przedsięwzięcie

Doniesienie wykorzystać do meldunku.

Dzikowski

– k. 57 Doniesienie agenturalne Nr 8/68 źródła Wyrzykowski, Sosnowiec 1.04.1968 r.

Odnośnie danego mi zadania informuję, że prowadząc rozmowy z ks. Pudełko Bernardem i ks. Królem na temat nowej Dużej Encyklopedii wymienieni odpowiedzieli, że w związku z ukazaniem się artykułu na ten temat wszyscy rozmówcy dobitnie przestudiowali ten artykuł i byli co do niego jednomyślni, że faktycznie, że dane w niej zostały wpisane niewłaściwe i nieprawdziwe … jako właściwe dane, których było tak dużo w Polsce. Nurtuje ich jedna sprawa, kto powierzył taką poważną sprawę w tak nieodpowiednie ręce. Są oni zdania, że w krótkim czasie encyklopedia powinna być przeredagowana i poprawione te kardynalne błędy, jakie użyto w tej encyklopedii.

Podaje, że w ostatnim okresie czasu jest mało czasu na prowadzenie rozmów, ponieważ księża są zapraszani do sąsiedzkich parafii na spowiedź wielkanocną i dlatego trudno się z nimi spotkać.

O ile chodzi o przysłane wytyczne do parafii w ostatnim okresie czasu, to żadnych nie otrzymałem. Uważam, że jak co roku zostanie przysłany list z okazji świąt wielkanocnych z życzeniami, o którym podano w … czasie.

„Wyrzykowski”

Zadanie

Należy wykonać zadanie przydzielone 27.III 68 na spotkaniu.

„Wyrzykowski”

Informacja

Spotkanie dodatkowe odbyłem w samochodzie t.w. Wyrzykowski, na którym przekazał dane o wypowiedziach księży na temat wypaczeń encyklopedii.

Dzikowski

Przedsięwzięcia

Doniesienie wykorzystać do meldunku.

Dzikowski

– k. 84 Doniesienie agenturalne Nr 15/68 źródło Wyrzykowski, Sosnowiec 11.09.1968 r.

Odnośnie przydzielonego mi zadania podaję, że w rozmowie z biskupem Szwagrzykiem wymieniony poinformował mnie, że w Seminarium Duchownym w Krakowie został zdjęty rektor Kasprzyk, a zastępować go będzie ks. Skąpiec, a zastępcą jego będzie ks. Wajzner, który obecnie jest oficjałem sądu biskupiego przy Kurii. Dalej w rozmowie z biskupem Szwagrzykiem ustaliłem, że ks. Skąpiec jest tylko tymczasowym rektorem, a ma objąć rektora ks. Kołodziejczyk, który obecnie jest w Rzymie i po studiach ma powrócić. Obecny rektor ks. Kasprzyk ma iść na proboszcza, a ks. Kogut ma iść na miejsce Jatoffa do kurii. Będzie również zmiana w Myszkowie i na proboszcza ma iść ks. Król z Klimontowa. W dalszej rozmowie z biskupem Szwagrzykiem, że do diecezji gorzowskiej z kurii częstochowskiej odszedł ks. Wawszczak i, jak się wyraził biskup Szwagrzyk, więcej kuria nie prześle księży do diecezji gorzowskiej podając jednocześnie, że kiedy ogłoszono takowy apel zgłosiło się 6-ciu kandydatów, lecz po przedstawieniu im, że każdy z nich ma mieć nieskazitelną opinię, bo takie wymagania stawia Episkopat. Wówczas kandydaci się wycofali.

Dalej podaje, że Kuria Częstochowska, aby przyciągnąć małe dzieci do Kościoła i wychować je w duchu katolickim. Postawiła wprowadzić we wszystkich parafiach, aby nauka religii odbywała się w kościele i by dzieci te osobno uczyły się praktyk religijnych, by nie było wpływu starszych dzieci, które je psują.

W celu tym zorganizowane będą nabożeństwa o godz. 16-tej w niedzielę, na które to dzieci z klas I i II-gich będą przychodzić razem z rodzicami.

Dalej podaje, że biorąc udział jako jeden z księży na wizytacji parafii Ostrowy Górniczej, którą to parafię wizytował biskup Szwagrzyk, który to [w] wygłoszonym kazaniu do ludzi pracy zwrócił się, by każdy pracujący nie tylko pracował dla pieniędzy, ale jego praca powinna mu dać efekty i zadowolenie, to wtedy nie będziemy mieli tyle niedomagań, usterek, jak chociażby w budownictwie, gdzie przy oddawaniu bloków jest wiele niezamykających się drzwi, okien i wiele innych niedomagań.

Podaje, że w poniedziałek i wtorek odbywała się narada w kurii dziekanów, lecz co było tematem tych konferencji trudno mi powiedzieć, ponieważ nie miałem jeszcze okazji do rozmowy. Nie otrzymałem żadnych wytycznych, nowych instrukcji pod tym względem jest ogólny spokój, jak słyszę od kolegów swoich księży.

„Wyrzykowski”

Zadanie

Należy w dalszym ciągu prowadzić rozmowy z księżmi na tematy, co nowego władze chcą wprowadzić do Kościoła, ustalić, na jaki temat były narady w Częstochowie, co wypracowano. Podawać, jakie nowe wytyczne przysłano do realizacji i jak chcecie to realizować, a jak to robią inni księża.

„Wyrzykowski”

Informacja

Spotkanie odbyłem w samochodzie t.w., którym na spotkanie przyjechał po cywilu przekazując informacje ustnie dane z prowadzonej rozmowy z biskupem Szwagrzykiem.

Dzikowski

Przedsięwzięcie

Doniesienie wykorzystać do meldunku do Wydz. IV-go.

Dzikowski

– k. 109 Doniesienie agenturalne Nr 8/68 źródła Wyrzykowski, Sosnowiec 1.04.1968 r.

Odnośnie przydzielonego mi zadania informuję, iż na ogół w parafiach został wprowadzony język narodowy do liturgii z tym, że to jest dopiero raczkowanie, bo trudności są w opanowaniu chorałów i przeważnie tak przedstawia się ta sprawa na wszystkich parafiach.

O ile chodzi o nowe zadania, to takowych nie przysłano na parafie. Prowadząc rozmowę dziekanem Pudełko ten powiedział do mnie, że kardynał Wyszyński wraca w niedzielę tak, że rano wstąpi do Częstochowy na uroczystość Maryjne, które to w niedzielę są obchodzone dla młodzieży żeńskiej. Po parafiach w związku z tą uroczystością są organizowane … w zasadzie, o ile chodzi frekwencję na tej uroczystości, to jest ona bardzo słaba.

Dalej prowadząc rozmowę z dziekanem Pudełko ten poinformował mnie, że na biskupa do Łodzi został wybrany proboszcz z Krakowa ks. Rozwadowski prefekt katechetów. Podaje, że w parafiach Barbary, Jana Chrzciciela są obsadzone odpusty dnu 4.XII br., które to parafie są zaliczone do patronki górników, w związku z tym odbywają się tam nabożeństwa rano i wieczorem. Poza tym z powodu choroby więcej nie ustaliłem.

Wyrzykowski

Zadanie

Prowadzić rozmowy z księżmi w celu ustalenia, jak przebiegają u nich nowości wprowadzone do Kościoła. Jakie są odgłosy ludzi na ten temat, co nowego planuje się wprowadzić do Kościoła w związku z uchwałami soborowymi. Podawać, jakie wytyczne otrzymaliście od zwierzchnich władz, czego one dotyczą.

„Wyrzykowski”

Informacje

Spotkanie odbyłem w punkcie katechetycznym, na którym podał ustnie, jak przebiegają w parafiach wprowadzone nowości, o mianowaniu biskupa Rozwadowskiego, o powrocie Wyszyńskiego.

Dzikowski

Przedsięwzięcia

Doniesienie wykorzystać do meldunku.

Dzikowski

– k. 144 pismo do Z-cy Komendanta SB KM MO Zakopane, Sosnowiec 10.05.1969 r., Tajne

Jesteśmy w posiadaniu informacji agenturalnej, że proboszcz parafii w Bukowinie Tatrzańskiej był odwiedzany trzykrotnie przez księdza z NRF.

Przyjazd księdza z NRF miał mieć charakter turystyczny, w czasie jego pobytu u proboszcza w Bukowinie Tatrzańskiej odbywał on długie wycieczki w góry.

W roku bieżącym proboszcz parafii w Bukowinie Tatrzańskiej otrzymał z NRF od nieznanego mu nadawcy list z prośbą o wysłanie do NRF zaproszenia na wskazane w liście adresy. Podobne listy i prośby otrzymała siostra przełożona zakonu w Bukowinie Tatrzańskiej.

Proboszcz parafii Bukowina Tatrzańska w rozmowie z naszym tajnym źródłem informacji radził się, co ma w tej sprawie uczynić. Źródło nasze przestrzegało bo, by takich zaproszeń nie wysyłał przypominając mu sprawy czeskiej [sic].

Przy sprawdzeniu powyższej informacji proszę o zachowanie jak najdalej idącej konspiracji.

odbito 2 egz. DL/GA

1 – egz. adresat

2 – egz. a/a /mjr mgr J. Jasiński/

– k. 401 Informacja ze spotkania z tw Wyrzykowski, Sosnowiec 29.01.1975 r.

Odnośnie danego mi zadania informuję, że od Świąt Bożego Narodzenia do chwili obecnej księża byli zajęci kolędą. Dodaje, że w dużych parafiach, jak WNMP i Tomasza kolędy zostały przerwane i nie zakończono ich, i dopiero będą dokończone w przyszłym roku. Dlatego kuria tak poleciła, aby w parafiach prowadzono normalną pracę. Ponieważ w tym okresie kolędy nie odbywały się nauki religii tak dla dzieci, [jak] młodzieży i studentów.

Donoszę, że w dniu 6.02.1975 odbędzie się narada rejonowa księży, która prowadzona będzie w parafii św. Tomasza w Sosnowcu, ponieważ nie podano jeszcze tematu, nie jestem w stanie go podać.

Z prowadzonych rozmów z księżmi pomimo skromnych kontaktów w tym czasie, część księży korzysta z wolnego tygodnia, a pozostali będą z takiego wolnego czasu korzystać w najbliższym czasie.

Informuję, że niedzielę dnia 26.01.75 na teren Sosnowca przybył biskup Musiel, który przebywał w parafiach św. Tomasza i NSJ w Sosnowcu i B… Cel jego przybycia tym razem ograniczył się do zbierania pieniędzy na fundusz budownictwa sakralnego, który został utworzony przy kurii. W czasie pobytu nie wygłaszał żadnych kazań, jak również nie prowadził żadnych nabożeństw. W rozmowie z ks. Drożdżem i Raczyńskim uzyskałem informację, że dlatego jest słaby spływ pieniędzy na cel powyższy przez kurię dotyczący budownictwa sakralnego. Dlatego też biskup Musiel, który jest przełożonym komisji utworzonej przy kurii. Sam osobiście dopilnowywuje [sic], aby parafie wywiązały się z tego zlecenia.

W rozmowie z ks. Jansonem ten już otrzymał wszystkie potrzebne dokumenty do rozpoczęcia budowy kościoła A. Boboli. Wiadomym mi jest, że robi już wykopy i przygotowuje materiał do rozpoczęcia wiosną budowy.

W związku z okresem kalendarzowym nie otrzymano żadnych zaleceń wytycznych do pracy na parafiach.

O ile chodzi o ks. Łąckiego, to miałem możliwość spotkać się z nim 2 lub 3 razy w obecności ks. Pudełki i Raczyńskiego. Wiadomym mi jest, że jest to ksiądz zakonny, który prowadzi na terenie łódzkim samodzielną placówkę. Przyczyny zawieszenia go w tych czynnościach nie są mi znane. Od czasu przyjścia na teren Sosnowca zamieszkał przy rodzicach na Pogoni i pomaga w parafiach odprawiania nabożeństw, za które otrzymuje wynagrodzenie.

Natomiast o ile chodzi o ks. Lewickiego, to ten w ostatnim czasie był przez biskupa Barełę kierowany na parafię, lecz jej nie przyjął, dlatego że była mała. Zamieszkuje w domu parafii Boboli i pomaga w nabożeństwach tej parafii i u sióstr karmelitanek.

„Wyrzykowski”

Zadanie

Należy udać się na naradę rejonową, przekazać, jakie były omawiane tematy, czego dotyczyły stawiane zadania wytyczone. Prowadzone dyskusje, przez kogo, czego dotyczyły i przez którego księdza zabierana [sic]. W prowadzonych pracach zaleconych ustalać w prowadzonych rozmowach z księżmi, jak one są realizowane na parafiach. Informować, jakie otrzymano listy pasterskie i czego dotyczące.

Informacja

Spotkanie odbyłem w punkcie katechetycznym, na którym przekazał zadania dane z prowadzonych rozmów z księżmi. Poza tym oświadczył, że po ostatniej grypie stan jego zdrowia uległ pewnemu pogorszeniu. W związku z tym uzgodniono, że spotykać będziemy się tylko raz w miesiącu.

Dzikowski

Przedsięwzięcia

Doniesienie wykorzystać do meldunku po pionie Wydziału IV i KM PZPR.

Dzikowski

Ksiądz Stanisław Grunwald z teczki personalnej

W święto Żołnierzy Wyklętych postać ks. Grunwalda zasługuje na upamiętnienie z uwagi na to, jak jego życiorys zrekonstruowano stronie „Sosienki” i z uwagi na to, co z materiałów katowickiego IPN w rekonstrukcji pominięto. Mogą też Państwo poszukać, czy opłacało się „zrekonstruować” życiorys Księdza i jak w terenie działa „dobra zmiana”.

Teczka ks. Grunwalda jest czterotomowa i na te 4 tomy składa się około 1500 kart, dlatego materiał podzieliłem, zdanie o jakości współpracy ks. Grunwalda z SB wyrobią sobie Państwo jutro. Z samej teczki personalnej wyłączyłem też sprawę budowy kościoła, przy prowadzeniu której SB-ecy podają źródła z imienia i nazwiska. Pytam historyków lokalnych, czy nie lepiej było „zrekonstruować” dobrosąsiedzkie stosunki w Psarach?

Ks. Grunwald jest postacią wybitną, bo swoją postawą doprowadził do zmiany polityki SB w całym kraju. Jego rzekoma powojenna inwigilacja sprowadzała się do tego, że miał wstręt do pozostawiania pisemnych śladów swojej współpracy, więc uciekł przed werbunkiem UB, gdy tępo stosowano instrukcje o sporządzeniu pisemnego zobowiązania. Po ujawnieniu i przy elastycznym podejściu SB-eków do sprawy podpisywania, oporów przed współpracą już nie miał.

– k. 51 Raport z wykonanych przedsięwzięć operacyjnych do sprawy agenturalno-poszukiwawczej krypt. Konspirator, Stalinogród 31.03.1956 r., Ściśle tajne

Zgodnie z planem operacyjnych przedsięwzięć do powyższej sprawy wyjechałem do Woj. Urzędu Rzeszów celem przeprowadzenia rozmowy ze szwagrem fig. sprawy por. WP Nowakowskim Zenonem. Po dokładnym ustaleniu miejsca pracy i zamieszkania por. Nowakowskiego oraz jego oblicza społeczno-politycznego, wymienionego zaprosiłem za zgodą jego przełożonego do Obiektowego Urzędu d/s Bezp. Publ. w Mielcu. Początkowo rozmowę prowadziłem na okoliczności jego rodziny. Następnie zapytałem go, z jakiej miejscowości posiada żonę, na co odpowiedział mi, że z okolic Oświęcimia. Zapytałem też o nazwisko panieńskie żony oraz kto z rodziny żony jest księdzem, na co odpowiedział mi, że żony brat jest księdzem. Wówczas zapytałem go, gdzie obecnie przebywa, na co początkowo zaczął się wahać i dawał mi odpowiedzi wymijające. Na skutek nalegania z mej strony na wymienionego i odpowiednim przetłumaczeniu zaczął się mocno namyślać i po jakimś czasie oświadczył mi, że powie mi, gdzie obecnie przebywa i jak się nazywa, zaznaczając przy tym, iż on niedawno u fig. ks. Grunwalda był i rozmawiał z nim na temat jego ujawnienia się. Fig. wyrażał chęć ujawnienia się, lecz obawia się, że zostanie ukarany ten, kto mu wydał lewe dokumenty.

Por. Nowakowski powiedział mi, że w rozmowie z fig. dowiedział się, iż dokumenty na inne wydała mu Kuria Częstochowska, a mianowicie na nazwisko Nowak Wincenty i skierowała go na nielegalny pobyt pod tym nazwiskiem do miejscowości Dobranowice k/Wieliczki woj. krakowskie na stanowisko kapelana u zakonnic, lecz nazwy Zgromadzenia wymieniony nie zna (Zakon ten jest otwarty).

Pod koniec rozmowy por. Nowakowski powiedział, że on i żona jego do fig. jeździli na spędzenie urlopu. Wymieniony prosił mnie, żeby w żadnym wypadku nie ujawnić przed figurantem, że on podał jego miejsce pobytu, gdyż rodzina fig. jest mocno sfanatyzowana na tle religii i trzyma mocno w tajemnicy pobyt fig., a nie chciałby rozbić sobie rodziny.

Ref. Sek. III Wydz. VI-go

/-/ Cichoń J. ppor.

– k. 258 pismo do Referatu SB w miejscu, Oświęcim 22.09.1975 r.,

Inspektorat Ruchu Drogowego w załączeniu przesyłam zawiadomienie społecznego inspektora ruchu drogowego Ob. Adama Ćwiertni o wykroczeniu, w wyniku którego zaistniał wypadek drogowy spowodowany przez duchownego ob. Stanisława Grunwalda zam. Sosnowiec ul. Smółków.

Zawiadomienie przesyłamy w celu służbowego wykorzystania.

Z-ca Komendanta Milicji Obywatelskiej

powiatu oświęcimskiego

Sporz. 2 egz.

1 egz. adr.

1 egz. a/a mjr Z. S z k l a r c z y k

Wyk. RP

– k. 268 Ramowy plan zadań dla tw ps. Wyrzykowski, Katowice 5.01.1979 r., Tajne spec. znaczenia, Egz. Nr 1

T.w. ps. „Wyrzykowski” nr rej. 3744 do współpracy pozyskany został dnia 17.05.1963 r. na zasadzie dobrowolności.

Wywodzi się z diecezji częstochowskiej. Obecnie jest księdzem emerytem udzielającym pomocy duszpasterskiej w parafii wchodzącej w skład dekanatu Sosnowiec 2. Z uwagi na wiek i stan zdrowia t.w. ps. Wyrzykowski nie przejawia większego zaangażowania w pracy duszpasterskiej.

T.w. ps. „Wyrzykowski” do 1973 r. chętny był do współpracy, informacje przekazywał wartościowe i obiektywne.

Po tym czasie stan jego zdrowia uległ wyraźnemu pogorszeniu, zaprzestał wyjeżdżać poza teren parafii, a od 1978 r. wyjazdy ogranicza do minimum. W związku z czym możliwości jego w przekazywaniu cennych informacji zmniejszyły się do minimum. T.w. ps. „Wyrzykowski” w ostatnich dwóch latach bardzo często przebywał w szpitalu- cierpi na arytmię serca. Spotkania odbywają się w jego miejscu zamieszkania. Zadania w miarę swoich możliwości wykonuje należycie.

T.w. ps. „Wyrzykowski” planuje się wykorzystać do:

I Zbierania informacji z diecezji częstochowskiej, a zwłaszcza z terenu Zagłębia:

– charakteryzowanie księży, z którymi utrzymuje kontakty służbowe i towarzyskie,

– sondowanie wypowiedzi księży i osób świeckiej na temat aktualnej sytuacji w kraju i na arenie międzynarodowej,

– charakteryzowanie sytuacji panującej wśród księży parafii św. Jacka,

– przekazywanie na bieżąco informacji dot. wszelkiego rodzaju uroczystości kościelnych organizowanych przez kurię częstochowską,

– ustalanie nazwisk kandydatów do Częstochowskiego Wyż. Sem. Duch. z terenu św. Jacka.

T.w. ps. „Wyrzykowski” otrzymywał będzie zadania, by notował wszelkie wypowiedzi księży na temat zamiarów nielegalnej budowy kościołów i kaplic względnie adaptacji budynków na obiekty sakralne.

T.w. ps. „Wyrzykowski” wykorzystywany będzie również do zbierania informacji o ewentualnych próbach kolportażu dokumentów o treści antysocjalistycznej w obiektach sakralnych i próbach docierania emisariuszy do księży. Ponadto w gronie księży wykazywał będzie szkodliwość politycznej działalności KOR-u, ROPCiO oraz kształtował będzie postawy nieangażowania się księży w tę działalność.

T.w. ps. „Wyrzykowski” z uwagi na posiadany autorytet i zaufanie w swoim środowisku wykorzystywany będzie do przekazywania określonych informacji wypływających ze sprawy „D”.

Wykonano w 2 egz.

Egz. nr 1 – teczka pracy Kier. Sekcji Ter. Wydz. IV

Egz. Nr 2 – teczka pers.

Opr. ZJ/Wyk. KS Nr 0369

kpt. Z. Jasik

– k. 270 Charakterystyka tw ps. Wyrzykowski, Katowice 21.01.1980 r., Tajne spec. znaczenia

Tw ps. Wyrzykowski do współpracy pozyskany został na zasadzie dobrowolności w 1963 r. do zagadnienia kleru katolickiego diecezji częstochowskiej i po tym zagadnieniu pracuje do dnia dzisiejszego.

Z wyż. wym. w 1978 roku odbyto tylko dwa spotkania, a w 1979 trzy. Powodem takiego stanu rzeczy jest stan jego zdrowia. Tw. ps. Wyrzykowski nagminnie przebywa w szpitalu. Przekazywane przez niego informacje nie przedstawiają większej wartości operacyjnej. Należy nadmienić, ze tw nie odmawia współpracy, ani nie unika spotkań. Obiektywnie rzecz biorąc nie ma możliwości odbywania spotkań w okresie, kiedy tw ps. Wyrzykowski przebywa w szpitalu, względnie kiedy obłożnie chory leży w domu.

W obecnej sytuacji spotkania mogą się odbywać okresowo raz w kwartale po umówieniu telefonicznym uzgodnieniu terminu spotkania.

Tw ps. Wyrzykowski z uwagi na stan zdrowia nie bierze udziału w zebraniach rejonowych, ani dekanalnych księży. Rzadko też otrzymuje dokumenty kurii diecezjalnej.

wyk. 1 egz. teczka pracy kpt. Z. Jasik

– k. 23 Raport z pozyskania tw ks. Stanisława Grunwalda, Sosnowiec 30.04.1963 r., Tajne spec. znaczenia

W związku z zatwierdzonym wnioskiem o zezwolenie na pozyskanie t.w. ks. Grunwalda Stanisława proboszcza parafii Jacka w Sosnowcu w dniu 25 kwietnia br. przeprowadzono rozmowę operacyjną.

W czasie zetknięcia się z wymienionym podał on, że na dłuższą rozmowę spotkamy się w dniu 29 kwietnia br. o godz. 15.00. Prosił przy tym, żeby spotkanie nie odbyło się w mieście, jak uprzednio zakładano, lecz w jego mieszkaniu, a on ze swej strony przygotuje swoje mieszkanie, aby nikogo w nim nie było i żeby obie strony czuły się swobodnie. Na tę propozycję wyraziłem zgodę.

W dniu 29 kwietnia br. wspólnie z Z-cą kpt. Jasińskim udaliśmy się o wyznaczonym przez niego czasie. Ks. Grunwald przyjął nas gościnnie w swoim prywatnym mieszkaniu w Sosnowcu przy ul. Dzierżyńskiego nr 21.

W początkowej rozmowie podziękował on mi za udzieloną pomoc w załatwieniu nadanej mu kary przez Prezydium MRN w Sosnowcu za niezarejestrowanie punktu katechetycznego.

Z kolei rozmówca zaczął opowiadać o swoim ukrywaniu się. Wyjaśnił, że dziś zastanawiając się na tą sprawą uważa, iż nie było to konieczne. W tym czasie obawiał się, gdyż postępowanie funkcjonariuszy UB było aroganckie, przy tym mocno straszono go za uprawianie szpiegostwa za to tylko, że spisywał dla celu kościoła członków partii. Pracownicy UB domagali się wymienionego podpisania współpracy, gdzie wymieniony w związku z ich postępowaniem nie przyjął ich propozycji i dlatego ukrywał się.

Kandydat w prowadzonej rozmowie wyjaśnił, że w czasie okupacji sam należał do podziemnej organizacji AK na terenie Częstochowy i sprawa konspiracji jest mu trochę znana. Wyrażając się, że obecnie w prasie dużo piszą i odznaczają ludzi z konspiracji, którzy przechowywali ukrywających się przed okupantem. Ks. Grunwald powiedział, że przecież ja w tych sprawach mógłbym wiele powiedzieć, bowiem ukrywałem niejedną osobę, gdyż miałem dogodne warunki w ich przechowywaniu. Czyniłem to dlatego, że czułem się obywatelem Polski, lecz o takich jak ja- dzisiaj się nie mówi. Wyjaśniłem mu, że widocznie jest mało znana księdza osoba tym, którzy o tych sprawach opisują. On zaś powiedział, że może nie tylko dlatego, lecz dlatego, że jestem księdzem.

Do zjazdu we Wrocławiu tak Kuria, jak i Episkopat ustosunkował się nieprzychylnie. Wyjaśniając stanowisko Episkopatu i Kurii kandydat uważa, że możliwe, iż obawiali się oni, aby na zjeździe nie podejmowano wniosków odnośnie hierarchii kościelnej, które w przeszłości miały miejsce. W związku z tym tak Kuria, jak i Episkopat zakazał brania udziału księżom we Wrocławiu.

W dekanatach odbyły się zebrania, gdzie stawiano sprawę zjazdu we Wrocławiu. Na zebraniach dekanalnych ustalono, że w zjeździe mogą brać udział księża, którzy należą do FJN i Caritasu. Inni księża, którzy nie należą do tych organizacji nie powinni brać udziału. Po takim ustawieniu sprawy z terenu Sosnowca prócz kandydata nikt nie wziął udziału w zjeździe. Wyjazd kandydata nastąpił w wyniku prowadzonej z nim rozmowy.

Przeważnie kazania przygotowują osoby je wygłaszające w oparciu o otrzymane broszury z Poznania pt. „współczesna ambona”. W broszurach tych jest zawarta tematyka kazań, aby sztywno trzymać się tej tematyki. W związku z tym stosownie do tematyki i w zależności od parafii księża sami opracowują kazania. Stąd ewentualne wrogie wypowiedzi, czy komentarze z ambony są osobistą sprawą księdza i świadczą o jego ustosunkowaniu się do władz PRL, czy zachodzących przemian w społeczeństwie. Kuria zabrania księżom wypowiadania się wrogo z ambony, o czym przekonał się osobiście będąc na zebraniu w Kurii. Wówczas sprawę tę podniósł biskup Goliński i Baryła, zakazywali oni księżom występowania wrogo z ambony nawet do tego stopnia, że będą mocno się tłumaczyć w Kurii, jeżeli takie rzeczy będą miały miejsca.

Ks. Grunwald przyznał, że są jeszcze tacy, którzy lubią wtrącać się do polityki, jak na przykład w Sosnowcu był taki ks. Wall, który w czasie okupacji był na zachodzie, służył on w wojskach alianckich, ten człowiek był zdegenerowany i przy najmniejszej okazji wyżywał się na kazaniach.

Zagadnienie punktów katechetycznych stawia odgórnie tak Episkopat, jak i Kuria bardzo ostro. Wynika to z tego, że młodzież jest przyszłością, a o tą przyszłość i kościół się bije. Ostatnio na konferencji w Będzinie, na której zebrali się księża z 4 dekanatów, która poświęcona była sprawom liturgii. Konferencji przewodniczył ks. Karlik z Kurii częstochowskiej. W czasie dyskusji poruszali sprawę nauczania wiary i punktów katechetycznych. Ks. Karlik wyjaśnił księżom, że była narada w Episkopacie, gdzie kardynał Wyszyński zapewnił księży będących na tej naradzie, że sprawę punktów katechetycznych załatwi z Rządem.

Jeśli chodzi o sprawę proboszczy i ich stosunku do rejestracji punktów katechetycznych w większości jest zdania, aby rejestrować te punkty, lecz w obawie przed szykanami zwierzchnich władz kościelnych nie dokonują tego. Nadane kary za nierejestrowanie punktów katechetycznych na parafiach Episkopat zalecił, aby nie płacić, nawet do tego stopnia, by w zamian za nadaną karę zabrano księżom wszystko z mieszkania, względnie iść odsiedzieć karę do więzienia. Ponieważ szeroko zaczęto karać księży za nierejestrowanie punktów katechetycznych księża odwoływali się do Kurii, a Kuria zaś do Episkopatu, a owocem tego były czytane dwa listy pasterskie, jeden z Kurii, a drugi z Episkopatu. Właśnie te listy wyjaśniały stanowisko zwierzchnich władz kościelnych do tego zagadnienia. Ks. Grunwald sam jest zdania, aby sprawa jak najpomyślniej się ułożyła, bo księża nie są zwolennikami, a przynajmniej w większości na terenie Sosnowca, by ich karano.

Sprawa budownictwa sakralnego w/g słów kandydata jest rozpatrywana na zebraniach Kurii, gdzie biorą udział przeważnie dziekani, lecz są też zapytania na konferencjach bądź to dekanalnych, jak też kwartalnych w Będzinie. W dniu 22 kwietnia br. księża zapytywali przewodniczącego konferencji ks. Karlika o możliwości budownictwa sakralnego na małych parafiach takich jak np. Krzyża, Boboli i innych. Ks. Karlik wyjaśnił, że sprawą ta jest przedstawiona Wydziałowi Wyznań w Katowicach, jak również Rządowi polskiemu. Do końca zagadnień tych jednak nie wyjaśnił zebranym, niemniej stwierdził, że zaleceniem Kurii pierwszeństwo ma zaczęta parafia Boboli w Sosnowcu i w Małych Strzemieszycach będzińskich i o te parafie Kuria zabiega przede wszystkim.

Według słów kandydata obecnie na parafii nie ma żadnych organizacji przykościelnych. Rozwiązanie ich nastąpiło na polecenie Kurii. Również jest zakaz, by w obchodach świąt kościelnych nie używano sztandarów b. organizacji kościelnych. W związku z tym księża, aby mogli używać te sztandary wyprowadzają napisy tychże organizacji, pozostawiają tylko wizerunki świętych. Dalej wyjaśnił, że jedynie w kościołach jest odprawiana msza różańcowa i bracka, do których to organizacji należą tylko starzy ludzie.

W oparciu o prowadzoną dyskusję została wykazana negatywna postawa hierarchii kościelnej do zachodzących przemian społecznych, z czym ks. Grunwald zgodził się wyjaśniając, że przeważnie tyczy się to hierarchii kościelnej, a on jak i inni księża nie mogą wpłynąć na zmianę tego stosunku, chociaż dzisiaj sprawa ta już inaczej się układa. Do niedawna władze zwierzchnie uważały, że ustrój ten jest przejściowy, lecz dzisiaj już chyba się przekonali, że ustrój ten umacnia się i stanowi jakąś siłę.

Po tym wyjaśnieniu postawiono mu propozycję współpracy. Na tę propozycję ks. Grunwald wyraził zgodę pod warunkiem, że przyjmiemy ją ustnie bez jakiegokolwiek zobowiązania pisemnego. Wszelkie informacje interesujące naszą służbę kandydat przekazywał będzie ustnie, gdy, jak twierdzi, pisanie dla niego jest niewygodne.

Przystanie przez nas na warunki i propozycje wysunięte przez kandydata wywarło na nim korzystne wrażenie, bowiem stwierdził, iż sprawa ta mogła być o wiele wcześniej załatwiona w sensie wzajemnego zrozumienia.

Według zapewnień kandydata do zerwania rozmów i ukrywania się doprowadziło właśnie zobowiązanie opracowane na maszynie, jakie przedłożyli mu przedstawiciele UB chcąc w ten sposób wywrzeć na nim presję i zgubić go całkowicie jako duchownego. Uważa za tym, że w tych sprawach zawsze jest lepiej jak nie pozostawia się za sobą śladów. Dlatego osobiście obojętnym jest mu, pod jakim pseudonimem będzie występował i pozostawia to wyłącznie naszej kompetencji. On pragnie jedynie, aby z naszej strony została zachowana w tym względzie całkowita dyskrecja i liczy na nasze przyrzeczenie. Wobec takiego obrotu sprawy kandydat występował będzie pod ps. „Wyrzykowski”. W początkowym okresie spotkania z t.w. odbywał będę w punkcie katechetycznym, który mieści się na cmentarzu w Dańdówce. Miejsce tych spotkań sam podał t.w., gdyż uważa, że będzie ono odpowiednie i gwarantowało konspirację, z tego względu, że do tegoż punktu przychodzą również rodzice dzieci uczęszczających. Dlatego też moja osoba nie będzie nasuwać żadnych podejrzeń.

W końcowej rozmowie werbunkowej pouczono księdza Grunwalda, aby w gronie księży zachowywał się, jak dotychczas. Zwrócił szczegółową uwagę w prowadzonych rozmowach z księżmi na ich stosunek do władzy ludowej, do zarządzeń państwowych i wladz terenowych. Przebywając na zebraniach dekanalnych i kwartalnych w Będzinie zwrócił uwagę, jaki nadaje kierunek ta konferencja dla działalności kleru na naszym terenie, ustalał zabierających głos wypowiadających się negatywnie do zarządzeń władz terenowych i rządowych. Z kolei omówiono z t.w., że poza spotkaniami nie znamy się, a w razie zerwania spotkania umówiono z nim, że będę na następny tydzień w ten sam dzień o tej samej godzinie. T.w. przyjął instruktarz i powiedział, że do niego się zastosuje.

Pierwsze spotkanie umówiono z t.w. na dzień 16 maja 1963 r., a jako zadanie otrzymał:

scharakteryzowanie dokładne ks. Drożdża i ks. Dabczyńskiego, ich stosunek do PRL, zarządzeń państwowych i zwierzchnich władz kościelnych.

St. Oficer Operacyjny

por. Dzikowski L.

Odbito 2 egz. GA

[dopisek- Pozyskanie celowe. Jednak aktualne poglądy polityczne tw „Wyrzyński” [sic] wymagają systematycznej pracy wychowawczej. Proszę to uwzględnić w planie pracy z nim.]

[Z-ca NACZELNIKA

WYDZIAŁU IV

KWMO w Katowicach]

– k. 33 Charakterystyka tw ps. Wyrzykowski, jego możliwości i kierunki wszechstronnego wykorzystania, Sosnowiec 14.06.1973 r., Tajne

1) Tw. Wyrzykowski posiada 63 lata i wykształcenie wyższe duchowne. Zajmuje stanowisko proboszcza parafii św. Jacka w Sosnowcu. Do organizacji społeczno-politycznych nie należy. Zamieszkały w Sosnowcu ul. Braci Smółków Nr 93

2) W dniu 29.IV.1963 r. dokonano pozyskania tw Wyrzykowski w celu rozeznania kleru katolickiego na terenie Sosnowca, jak również ich stosunku do poleceń zwierzchnich władz kościelnych. Wykonywanie zarządzeń uchwał świeckich władz i państwowych. Wymienionego tw pozyskano na zasadach dobrowolności.

3) Przebieg współpracy przedstawiał się następująco za ostatnie trzy lata.

rok 1970- odbyto 23 spotkań, otrzymano 23 informacje, z których sporządzono notatki

rok 1971- odbyto 19 spotkań, otrzymano 19 informacji, z których sporządzono notatki

rok 1972- odbyto 20 spotkań, otrzymano 20 informacji, z których sporządzono 20 informacji

rok 1973 do maja- odbyto 6 spotkań, otrzymano 6-ć informacji, z których sporządzono informacji na piśmie.

Wartość otrzymanych informacji jest duża, gdyż podawał o planowanych uroczystościach przez kler; jakie otrzymały parafie zarządzenia do wykonania i jak zostały wykonane przez poszczególne parafie. Prowadzenie rozmów na tematy polityczne z księżmi i wypowiedzi ich przekazywał. Plany Kurii i Episkopatu do pracy duszpasterskiej. Sytuacje konfliktowe w parafiach i ich przebieg. Programy narad dekanalnych i ich tematyki zabieranych głosów.

Z uzyskanych danych przekazywano informacje do KM PZPR. Meldunki do Wydz. IV-go.

4) tw. „Wyrzykowski w zasadzie po zagadnieniu kleru był wykorzystywany jako ksiądz do zbierania różnych informacji, lecz tylko po klerze. Przekazywał wieści o osobach żyjących bez pracy, trudniących się kradzieżami, pijaństwem i prostytucją. Dane te przekazano do Komisariatu IV MO tutejszej komendy.

5) Tw Wyrzykowski w zasadzie nie był wynagradzany, lecz w czasie współpracy otrzymał kilka paczek delikatesowych (i tak:

1 18.III 1965 otrzymał paczkę za sumę 288 zł

2 12.V 1965 otrzymał paczkę za sumę 279 zł

3 30.VII 1965 otrzymał paczkę za sumę 250 złotych

4 28.12 1966 otrzymał paczkę delikatesową za 500 złotych

5 8.V 1967 otrzymał paczkę delikatesową za sumę 506 zł

6 28.XII 1967 otrzymał paczkę delikatesową za sumę 524 zł

7 18.XII 1969 otrzymał paczkę delikatesową za sumę 561 złotych

8 29.XII 1972 otrzymał paczkę delikatesową za sumę 570 złotych

Razem otrzymał wynagrodzenie za cały czas współpracy 3472 zł

6) Miejscem odbywanych spotkań jest punkt katechetyczny, który mieści się na cmentarzu, w jego samochodzie i rzadko w jego mieszkaniu.

7) Tw. Wyrzykowski był sprawdzony, że tw „Wieża”, „Wilk”, „Odrzak”, „Sprawdzony” przekazywane informacje okazały się prawdziwe. Szczególnie w 1964 r., kiedy była organizowana centralna uroczystość kościelna w Sosnowcu. Pokazał on wszystkie dane dotyczące jej, przekazane wcześniej tylko proboszczom.

8) Aktualne możliwości tw. są w dalszym ciągu duże, ponieważ utrzymuje on ścisły kontakt z duchownymi kurialistami i księżmi biskupami, za tym wiadome są mu wszelkie zamierzane, wypowiedzi stawiane przez kler.

9) W celu wszechstronnego wykorzystania należy przydzielać zadania … spraw kościelnych rozeznania powstawania rad świeckich przy parafiach, jego składu. Ustalenia, kiedy, który utrzymuje podejrzane kontakty z krajami kapitalistycznymi. Ustalanie księży, których odwiedzają obywatelowie [sic] z KK i charakter tych kontaktów. W dalszym ciągu aby interesował się elementem aspołecznym w parafii, o których informował, jak melinach, złodziejach, prostytucji.

St. Inspektora

kpt. Dzikowskiej

– Charakterystyka tw ps. Wyrzykowski nr 3744, Świętochłowice 18.01.1986 r., Tajne spec. znacz.

Tw ps. Wyrzykowski do współpracy pozyskany został w marcu 1963 r. na zasadzie dobrowolności do zagadnienia księży diecezji częstochowskiej.

W okresie pierwszych dwunastu lat do współpracy ustosunkowany był pozytywnie, przekazywał informacje z rejonowych i dekanalnych zebrań księży oraz z wizytacji kanonicznych biskupów. Informacje te przedstawiały wartość operacyjną. Charakteryzował również działalność księży dziekanów oraz proboszczów z terenu Sosnowca. W 1978 roku tw ps. Wyrzykowski poważnie zachorował i przez dłuższy okres czasu przebywał w szpitalu. W następnych latach również przez długie okresy chorował.

W 1981 roku do tw ps. Wyrzykowski skierowany został na emeryturę, z czym nie mógł się pogodzić. Decyzję tę mocno przeżywał. Fakt ten ujemnie wpłynął na stan jego zdrowia.

W 1983 r. został częściowo sparaliżowany. Od tego czasu odbywanie spotkań napotykało na bardzo poważne trudności. Tw ps. Wyrzykowski od kilku lat nie opuszcza swojego miejsca zamieszkania. Rzadko też odwiedzany jest przez kolegów. Obecny proboszcz stara się izolować tw. Odradza księżom składania mu wizyt. Obecnie odbywanie spotkań staje się wprost niemożliwe. Wnioskuję o wyeliminowanie tw ps. Wyrzykowski z czynnej sieci tw.

Wyk. 1 egz. teczka personalna mjr Z. Jasik

Jarosław Marek Rymkiewicz – nie powie o karierze przez łóźko w IBL

22.10.2013 r.:

Kontynuując krytykę (konstruktywną) stanowiska Kornela Morawieckiego w sprawie polskiej lustracji, uważam, że zbyt wielką wagę przywiązuje on do tzw. historii mówionej. Jeśli miałbym wskazać jedną, jedyną rzecz, która szkodzi lustracji, jest nią właśnie historia mówiona, a w sądzie – zeznania oskarżonego o współpracę jako pełnoprawny dowód. Mamy 2013 r. – 23 lata od zakończenia wszelkiej współpracy z SB, więc żadne zeznanie czy relacja nie oddają tamtejszej rzeczywistości. W jednym z numerów Biuletynu IPN wiodący wywiad poświęcono tzw. wyparciu z pamięci. Lata później pracownik IPN – autor wypowiedzi o tym zjawisku, sam zaświadcza publicznie o nieskalanej moralności księdza, który donosił na bł. Popiełuszkę. Powód? Zna go blisko i na razie nie skaził się lekturą jego teczki. Trudno się dziwić, że oskarżeni o współpracę wypierają się jej, dlaczego mieliby sami kręcić na siebie bicz. Co do funkcjonariuszy, oni uznają, że nadal muszą być wierni PRL i SB. Teczka każdego funkcjonariusza rozpoczyna się od podania o przyjęcie, ankiety osobowej i od roty ślubowania funkcjonariusza. Na końcu teczki każdego funkcjonariusza umieszczano pisemne zobowiązanie o zachowaniu tajemnicy służbowej. „Ludzie honoru” w większości zamierzają zabrać tajemnice do grobu. Teczki zawierają także inne rzeczy naganne niż współpraca z SB np. kradzieże w zakładzie pracy, małżeńskie zdrady itp. Proszę spojrzeć na książkę Romana Graczyka „Cena przetrwania” – o ile śmiało napisał o współpracy z krakowską SB prominentnych postaci „Tygodnika Powszechnego”, to na temat czynów kryminalnych lub niemoralnych w teczkach napisał, zatajając sprawców. Jest więc nawet wśród lustratorów, a co dopiero u oskarżonych czy funkcjonariuszy, nieprzekraczalna bariera szczerości.

Artykuł o Jarosławie Marku Rymkiewiczu opublikowałem trzy lata temu, wówczas nie poruszałem kwestii danych osób donoszących na niego. Obecnie chciałem ten temat poruszyć i odnalazłem ich dane. Niestety, JMR został cyfrowo wykluczony i nie mogłem zapytać wprost o znajomość z poszczególnymi źródłami. Dałem więc na starym blogu ogłoszenie z pytaniem, co JMR może powiedzieć na temat niżej wymienionych osób. Wykluczenie cyfrowe trwa, JMR żadnej relacji nie udzielił. Wyparcie, honor, nieszczerość? Spróbuję zatem jeszcze raz, na temat niemoralnego prowadzenia się zatrudnionych w IBL. Podkreślam, że donosy pracowników IBL w trakcie wieloletniego prowadzenia sprawy zachowały się szczątkowo jako 1 (słownie: jeden) donos kontaktu operacyjnego „ST”: /…/ mówiąc o sprawach personalnych Instytutu „ST” podał, że do rotacji przewidzianych jest 8 osób, ale mimo wielokrotnych prób typowania nadal nie zdecydowano ostatecznie, które to mają być osoby. Przede wszystkim brak jest formalnych podstaw do poinformowania tych osób, że są przewidziane do rotacji. Z osób tych „ST” wymienił m.in. dr Jarosław RYMKIEWICZ z Pracowni Historii Literatury Romantyzmu – początkowo znalazł się na tej liście, ze względu na fakt, że jest on raczej eseistą, a nie pracownikiem naukowym. Sporo kontrowersji wywołała praca [doktorska- skreślone] habilitacyjna Jarosława Rymkiewicza dot. twórczości A. Fredry – napisana w formie eseju, a nie była oparta na dokumentach historycznych i nie przedstawiała większych wartości naukowych. W obronie J.M. Rymkiewicza stanął prof. dr Stefan Żółkiewski, którego Rymkiewicz był uczniem. Ostatnio w obronie przed zwolnieniem go z Instytutu wystąpiła organizacja partyjna. W efekcie tych interwencji J. Rymkiewicz pozostanie pracownikiem Instytutu. Nie będę zajmował się jego identyfikacją (podejrzewam pracownika administracyjnego), bo prowadzone są całościowe badania na temat działań SB wobec IBL. Oczywiście, nie w IPN.

Dane o „karierze przez łóżko” pochodzą z teczki innego pracownika IBL, uznanego bohatera opozycji, obecnie sprawcę homoseksualnego skrętu linii redakcyjnej najgorszego polskiego publikatora: Chwaląc sobie okres studiów S/…/ powiedział, że większość czasu spędzał na piwie, a dopiero na studiach doktoranckich zaczął się trochę uczyć.

Stwierdził, że IBL w PAN to siedlisko anarchii, które zawsze przygarniało wszystkich dysydentów. /…/ Tylko co jakiś czas musiał się pokazywać w Staszicu. Opowiadał, że pracują tam sami kulturalni ludzie, jest duża grupa homoseksualistów, którzy podrywali S/…/. Nie wzbraniał się, bo go ciekawiło. Lubił jak podrywano go w sposób intelektualny, jednocześnie wzmacniając jego karierę naukową, pozycję towarzyską. Na jednego tylko był oburzony, gdyż wg S/…/ tamten za wcześnie zabrał się do całowania. Będąc w Szwecji ze szwedzkim pederastą pojechał na tygodniową wycieczkę do Tunezji. Mieszkał w uzdrowisku SUZ (lub podobnie) k/Tunisu. Opowiadał niestworzone rzeczy o zachowaniach, mentalności homoseksualistów. S/…/ wyżej stawia homoseksualistów arabskich od europejskich. Twierdzi, że to miłość bardziej wysublimowana, czysta itp. Jednak w SUZ nie gardził kobietami, jeśli jakaś turystka zapłaciła 10 koron /mowa o Szwedkach, które były na tej samej wycieczce/, bo na ogół „przyjaciel” Szwed sypiając z nim w jednym pokoju nie pozwalał mu się oddalać, robiąc nawet wymówki. Z Tunezji przywiózł „trochę świecidełek” kapy, perfumy i trochę bielizny dla M/…/, z którą żył najpierw bez ślubu, pobrali się, gdy M/…/ była w piątym m-cu ciąży. Relację agenta celnego urwałem, bo w dalszej części nie dotyczy ona IBL czy homoseksualistów. Mamy więc uznanego wieszcza prawicy – Rymkiewicza, który bez wahania rąbie o czerwonym pochodzeniu medialnych magnatów i męską prostytutkę zatrudnioną w IBL. Czy Kornel Morawiecki naprawdę sądzi, że JMR powie całą znaną mu prawdę na ten temat? Ja też sądzę, że nie. Tym bardziej, że jego zatrudnienie w IBL nie nastąpiło w drodze jawnego konkursu, na pewno czuje więź z Instytutem i jego pracownikami. Trudno zatem liczyć, że funkcjonariusze będą zeznawać szczerze o wszystkich swoich współpracownikach, kierując się wskazaniami babci „Pamiętaj, aby nikt przez ciebie nie płakał”.

Co w zamian? Tylko szeroko zakrojone poszukiwania dokumentów mogą przynieść efekty w postaci wyjaśnienia przebiegu współpracy lustrowanych z SB. Wielokrotnie krytykowałem pracowników IPN za całkowity brak przygotowania do prowadzenia kwerend archiwalnych. Po raz kolejny omówię sprawę na świeżym przykładzie dokumentów z teczki przechowywanej w zbiorze zastrzeżonym. Dokumenty nieboszczki SB mają walor relacji na żywo, bez dystansu czasowego, trudno przecenić ich wiarygodność. Nawet jeśli dotyczą osoby forowanej przez „Gazetę Polską”.

Lustracja według Morawieckiego

W tym czasie Morawiecki junior nie uprawiał polityki, wiec tytuł był jednoznaczny. Dzisiaj muszę dodać, że chodziło o Kornela Morawieckiego.

Odnośnie teczki Naczelnika wyjaśniam, że znalazłem ją sobie sam- w Rzeszowie.

21.10.2013 r.: Do tematu czerwonej mapy Warszawy i Prezesa IPN wrócę w piątek, po prostu Kornel Morawiecki bardzo zafrapował mnie swoim ostatnim tekstem. Przypuszczam, że będę pierwszym, który polemizuje z tekstem Gospodarza tutejszego portalu na jego własnych stronach. Skoro jednak poruszył temat polskiej lustracji, nie mogłem zostawić sprawy bez odzewu. W ogóle temat lustracji wraca, przypomnę, że na starym blogu nastąpiła wymiana poglądów lustracja wg Michnika a lustracja wg Sakiewicza. Z przykrością odnotowuję milczenie głównego zainteresowanego – Rzecznika IPN, który mógłby uporządkować dyskusję, czym jest lustracja, a czym jest zwykły trybalizm. Z tego, co wiem, obecnie Rzecznik jest zajęty wysyłaniem tysięcy zawiadomień o przeprowadzce IPN do nowej siedziby, na Marsie. Tylko pozornie wygląda to na wyrzucanie pieniędzy podatnika w błoto – o przeprowadzce IPN media (te i tamte) informowały wielokrotnie, a listy ze zwrotnym poświadczeniem odbioru kosztują. Natomiast w ostatni piątek (!) byłem świadkiem pojawienia się w Czytelni Marcina Z. – znanego z mediów recenzenta pracy wybranych historyków IPN, który dopiero wtedy dowiedział się o przebiegu przeprowadzki. Osobiście protestuję przeciwko podwójnemu wykluczeniu Marcina Z.: wykluczonego internetowo w Instytucie PAN-u; wykluczonego listownie – nie otrzymał nic od Rzecznika IPN.

Pomysły Morawieckiego bardzo mi się podobają, jednak razi niemal bezgraniczne zaufanie do pracowników IPN. Wątpię, aby zdawał sobie sprawę ze zjawiska „znikania” teczek funkcjonariuszy SB.

Pomysł uzależnienia wypłaty emerytur od szczerego zrelacjonowania przebiegu służby uważam za znakomity. Jednak miał on sens tylko w 1990 r., a wówczas SB-ecy woleliby zaoszczędzić Balcerowiczowi wydatków, lepsze to niż sytuacja dzisiejsza – nadal nic nie mówią, a trzeba płacić nie wiadomo za co. Pisałem na starym blogu o Józefia Bączyńskim – Naczelniku Wydz. IV SUSW (kościelnym), który prowadził jednocześnie kilku tajnych współpracowników w dekanacie śródmiejskim. W dobie ostatniego komunistycznego rządu Tadeusza Mazowieckiego funkcjonariusz ten kandydował na Szefa DUSW. Bez żenady wypełnił wniosek o przyjęcie do UOP i podał, że w SB zajmował się analizowaniem.

Rejestr funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa to raczej stworzenie mityczne, chyba że Morawiecki miał na myśli kartotekę osobową byłych funkcjonariuszy. Jednak kartoteka ma to do siebie, że kartę można do niej włożyć i można ją też wyjąć. Jako przykład mogę podać wieloletnie i nieskuteczne poszukiwania w IPN teczki Naczelnika Wydz. II SUSW – Waldemara Więckowskiego. Pracownicy Archiwum IPN tak starali się zadość uczynić mojej prośbie, że wynaleźli funkcjonariusza o tym samym imieniu i nazwisku w Trójmieście, nie pochylili się jednak nad kartą zarobków Ww. w bazie. Należy przypuszczać, że w nowej Polsce Więckowski oddał władzy takie usługi, że nagrodzono go schowaniem teczki. Ściślej – zgodnie z ustawą – teczkę do zbioru zastrzeżonego schował Prezes IPN. Na pewno sytuacja nie ma związku z tym, że Więckowski kilkanaście lat prowadził współpracę (tajną) z medialnym oligarchą – Janem W.

O ile przykład Więckowskiego potrafię sobie jeszcze jakoś wytłumaczyć, to na hucpę zakrawa, że w IPN nie odnaleziono teczek dwojga funkcjonariuszy Wydz. III-1 SUSW, którzy w latach PRL opiekowali się artystami: Witolda Górskiego i Elżbiety Wojtowicz. W wyniku poszukiwań dokumentów Górskiego odnaleziono zapis o służbie w KPMO w Ostrołęce w latach 1945- 46 i nic więcej. Natomiast wiadomo mi, że Górski był przedostatnim, wieloletnim Naczelnikiem Wydz. III-1 SUSW, jego imię, nazwisko i stanowisko przewija się przez setki dokumentów. Teczki warszawskiej SB dot. środowiska artystycznego pozwalają pokusić się o zrelacjonowanie działań jednostki kierowanej przez Górskiego, natomiast o nim samym nic nie wiadomo. Dopiero moja wizyta w Katalogu IPN – funkcjonariusze – zaowocowała ustaleniami miejsca przechowywania teczki i danymi Górskiego. Po prostu jak na wyobraźnię pracowników IPN awansował za wysoko.

Ta sama sytuacja ma miejsce w przypadku Elżbiety Wojtowicz, podwładnej Górskiego, która wyspecjalizowała się w prowadzeniu tajnych współpracowników – rozczarowanych schyłkiem kariery aktorek. Nie, Wojtowicz nie pracowała w KPMO w Ostrołęce, pracownicy IPN starali się mi pomóc w inny sposób – przedstawili do zapoznania trzy teczki paszportowe dot. Elżbiety Wojtowicz. No to wiem, że co najmniej cztery takie Panie mieszkały w Warszawie, ale ma się to nijak do sprawy zasadniczej, bo żadna z teczek nie dot. funkcjonariuszki. Chociaż pracę Wojtowicz doceniono przenosząc ją do Centrali MSW – Wydział zajmujący się naukowcami – nie przypuszczam, aby zasłużyła ona u Prezesa IPN na schowanie w zbiorze zastrzeżonym. Skoro niedługo znajdzie się teczka Górskiego, to może Wojtowicz poinformuje Prezesa IPN, za kogo wyszła za mąż.

Jutro również odniosę się do kwestii poruszonych przez Kornela Morawieckiego w kontekście historii mówionej – co JMR wie o pedofilii w IBL?

Mariusz Walter i Jan Wejchert sprzed 1990 r.

10.10.2013 r.:

Sprawa przeszłości właścicieli TVN, to sprawa uniwersalna, łączące przeróżne aspekty poruszane na moim blogu. Po pierwsze – przed warszawskim referendum warto przypomnieć kontrowersyjną transakcję na Stadion Legii. Po drugie – od 2006 r. funkcjonuje nazwa telewizji „WSI24”, natomiast nikt nie rozpowszechniał nazwy „HGW24”. Po trzecie – poniżej wyjaśniam meandry rozczytywania zapisów dziennika rejestracyjnego, a ma to znaczenie dla poprzednio poruszonej sprawy Falandysza. Po czwarte – również adwersarze Posła Macierewicza znajdą coś dla siebie tak, jak adwersarze publikacji Doroty Kani w „Gazecie Polskiej”. Czy naprawdę tezy Raportu z weryfikacji WSI to prawacka Biblia? Wszystkie dokumenty opublikowałem na starym blogu. Proszę się spodziewać kontynuacji odtwarzania teczek „Kraszewskiego”. Omówienie dwóch ostatnich dokumentów jest nowe, nie udało mi się odnaleźć starych tekstów.

Mariusz Walter i Jan Wejchert, czyli poprawka do Raportu z weryfikacji

Dwaj właściciele ITI zostali wymienieni w tzw. Raporcie z weryfikacji WSI jako osoby, z którymi współdziałał Grzegorz Żemek – współpracownik wywiadu wojskowego PRL ps. „Dik” – przy realizowaniu zadania stworzenia na Zachodzie firmy telewizyjnej. Zadanie to Żemek realizował z polecenia oficera prowadzącego dla zwiększenia możliwości przerzucania agentury. Więcej informacji pochodzi z umieszczonego pod Raportem aneksu, który stanowi fragment zeznań Żemka przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Zeznał, że w 1987 r. szukał takiej firmy na Zachodzie, znał tylko ITI, a zapytany o tę firmę i Wejcherta oficer powiedział, że on już współpracuje ze służbami wojskowymi. W rozmowach o spółce Walter i Wejchert mieli być w pełni zorientowani w operacjach plasowania agentury.

Nawet gdyby Wejchert pracował dla wywiadu wojskowego, to podanie tej informacji w taki sposób spełnia wszelkie warunki jego zdekonspirowania. W znanych mi aktach organów bezpieczeństwa (publikacja o podstawieniu agenta Teresie Boguckiej) przykładano szczególną staranność, aby nie zdekonspirować agenta nawet innemu agentowi w operacji jednej jednostki SB. Funkcjonariusz przygotowujący kombinację więcej uwagi poświęcił legendowaniu swojej znajomości z agentami niż samej operacji. Działo się to w warunkach krajowych, więc tym większą zachowywano tajemnicę w stosunku do osób działających za Łabą. Zeznanie Żemka zostało złożone co najmniej kilkanaście lat po tych wydarzeniach. Osobiście tzw. historii mówionej nie poważam, bo zawsze kłania się demencja. Ponadto rozmowy o tworzeniu nowych spółek i nowych przedsięwzięć są częścią rytuału lunchów biznesowych, wyjąwszy plasowanie agentury. Takich spotkań można odbyć multum i wszystkie mogą zakończyć się niczym. Wejchert i Walter mogli po prostu nie ryzykować bezpośredniej odmowy pomocy handlowcowi i bankowcowi. Zainteresowało mnie, dlaczego relacjonując sprawę autorzy Raportu z weryfikacji WSI oparli się na tak skąpej bazie źródłowej jak zeznania przed sądem. Jeśli Wejchert rzeczywiście współpracował z wywiadem wojskowym, powinni przecież zacytować sygnatury archiwalne lub zapisy ewidencyjne. Przy weryfikowaniu żołnierzy WSI członkowie Komisji jako nieliczni korzystali ze zbioru zastrzeżonego IPN i w Raporcie podawane są sygnatury z tego zbioru.

Z kronikarskiego obowiązku poprosiłem w IPN o materiały dotyczące Mariusza Waltera i Jana Wejcherta. Zresztą nie ja jeden, jednak dziennikarze „GaPy” zatrzymali się na razie na publikacji o Nagrodzie Ministra Spraw Wewnętrznych dla Waltera. W artykule więcej miejsca poświęcono personaliom dziennikarzy TVN niż właścicielom i stało się to ze szkodą dla Czytelników.

Według zachowanych i udostępnionych mi w warszawskim IPN zapisów ewidencyjnych sprawy do 1990 r. (taka jest właściwość zgromadzonej tam dokumentacji) mają się zupełnie inaczej niż opisano to w Raporcie. Chronologicznie i nie alfabetycznie rozpocznę od Jana Wejcherta. Zgodnie z zapisem w dzienniku rejestracyjnym stołecznej jednostki SB w okresie od 6.11.1975 do 24.01.1990 r. był on zarejestrowany przez Wydział II tej jednostki, czyli przez stołeczny kontrwywiad. Jeśli chodzi o Mariusza Waltera to zarejestrowano go krócej, w innej, ale ważniejszej jednostce, a potem zarejestrowano po raz drugi. Zgodnie z zapisem w dzienniku rejestracyjnym MSW (czyli Centrali) zarejestrowali go funkcjonariusze Wydz. III Dep. II MSW w dniu 11.05.1983 r., zrezygnowali z niego 11.12.1989 r., ale w tym samym dniu zarejestrowali ponownie, ze zmianą kategorii rejestracji. Departament II MSW – to centrala SB-eckiego kontrwywiadu.

O charakterze tych rejestracji wkrótce. W tej chwili bardziej mnie frapuje, dlaczego weryfikatorzy mając niemal bezpośredni dostęp do wiedzy zgromadzonej w IPN, całkowicie pominęli w Raporcie wątek związany z kontrwywiadem SB. Jest to na tyle istotne, że dla zapobieżenia dublowaniu czynności obowiązywała procedura, że wszelkie działania dot. danej osoby należało konsultować z jednostką. która już tę osobę zarejestrowała – kto pierwszy, ten lepszy. Zasadę tę szanowano do końca PRL i świadczą o tym również materiały wywiadu wojskowego. Można ją przyrównać do feudalnego przypisania, kto zarejestrował, ten stwierdzał, że to nasz człowiek, czego od niego chcecie. Tak więc współpraca Wejcherta z wywiadem wojskowym, analogicznie Waltera, była niemożliwa z uwagi na rejestrację przez kontrwywiad. Stawia to pod znakiem zapytania zeznania Żemka jako nie mające pokrycia w treści teczki pracy zachowanej w IPN.

Mariusz Walter zarejestrowany jako tw ps. ‚Mewa’

Jeśli Czytelnicy orientują się w przebiegu sprawy lustracyjnej Aleksandra Kwaśniewskiego, będzie im łatwiej zrozumieć argumentację na rzecz tytułowej tezy. Otóż w zasobach archiwalnych pozostałych po Służbie Bezpieczeństwa znajdują się pomoce ewidencyjne pod nazwą dzienników koordynacyjnych. W dziennikach odnotowywano, która jednostka SB, kiedy i o kogo pytała funkcjonariuszy ewidencji operacyjnej – SB-eckich „archiwistów”. W dziennikach odnotowywano także treść udzielanych odpowiedzi, które choć lakoniczne, mają kolosalne znaczenie dla odtwarzania działań SB w sytuacji zniszczenia akt i innych pomocy ewidencyjnych, zwłaszcza kartotek ogólno-informacyjnych.

Podstawowym dokumentem, którego w SB nie odważono się zniszczyć, jest dziennik rejestracyjny, w którym odnotowywano fakt założenia i przebieg sprawy ewidencji operacyjnej. Zapis w dzienniku pozwalał ustalić datę założenia sprawy, jej kategorię, jednostkę prowadzącą sprawę, sygnaturę po złożeniu akt do archiwum. Rejestrowane sprawy dotyczą figurantów i źródeł SB. Mankamentem dla współczesnych jest brak w dzienniku imion i nazwisk rejestrowanych osób, a tym bardziej ich innych danych osobowych. Do ustalenia danych osoby zarejestrowanej służyła w SB kartoteka, która w okresie ostatniego komunistycznego rządu uległa w znacznym stopniu zniszczeniu. Za czasów UOP jej rolę przejęła lektura dzienników koordynacyjnych, w których numery rejestracyjne występują razem z danymi osobowymi.

Według udostępnionej mi w IPN treści zapisów w dziennikach koordynacyjnych pytano o Mariusza Waltera dziewięć razy i tyleż razy udzielano odpowiedzi o jego zarejestrowaniu go w dzienniku Ministerstwa Spraw Wewnętrznych pod numerem 79304. Pod tym numerem w dzienniku MSW znajduje się następujący zapis:

79304

11.05.83 [nadpisano 24.08.83]

W. III D. II

zab. [nadpisano TW]

Mewa”

89.12.11 rezygn.

Wyjaśniam, że poszczególne rubryki zatytułowano:

L.p. 79304

Data rejestracji 11.05.83 [nadpisano 24.08.83]

Jednostka rejestrująca W. III D. II

Kategoria rejestracji zab. [nadpisano TW]

Pseudonim/Kryptonim „Mewa”

Data złożenia akt 89.12.11 rezygn.

Podzielę się z Czytelnikami jedną wątpliwością – w zapisach w dziennikach koordynacyjnych używano imienia, nazwiska, imienia ojca i daty urodzenia Mariusza Waltera – wszystkie zgodne – oraz z uporem używano kryptonimu z jego poprzedniej sprawy – „Waldek” zamiast z aktualnej – „Mewa”.

Natomiast są też informacje uwiarygodniające treść zapisu pod numerem 79304. W tym samym dniu, w którym zrezygnowano z rejestracji nr 79304 – 11.12.1989 r., funkcjonariusze tej samej komórki – Wydz. III Dep. II MSW – zarejestrowali Mariusza Waltera w tym samym dzienniku pod numerem 111780:

111780

89.12.11

W. III D. II

zab.

I w tym przypadku nie mam żadnych wątpliwości co do tożsamości rejestrowanego, ponieważ zachowała się stosowna na ten temat karta EO-4-A/77 z danymi Waltera.

Ponadto w wymienionej komórce organizacyjnej – Wydziale III Departamentu II MSW – zajmowano się wywiadem zachodnioniemieckim, a tak się składa, że niedługo wcześniej Walter miał pracować w przedstawicielstwie zachodnioniemieckiej firmy Konsuprod. Po trzecie rok 1983 to rok zmian w jego życiu – opuszczenie PZPR i kolejna zmiana pracy. Po czwarte dość absurdalnie brzmiący pseudonim „Mewa” może być po prostu rozwinięciem jego inicjałów.

To nie jedyna, ale najważniejsza z punktu widzenia współczesności, dokumentacja zgromadzona w IPN, a dot. Waltera. W okresie PRL zajmowały się nim jeszcze 3 jednostki SB i jedna WSW, o czym będę publikował. Na tym sprawa się nie kończy, planuję dalsze poszukiwania w dokumentacji notorycznie niedocenianego przez badaczy Departamentu II MSW.

Mariusz Walter uchodzi za znawcę mediów, jednak medialnie opisanej sprawy nie wykorzystał i odmówił mi udzielenia jakiejkolwiek opinii w tej sprawie. Na tle opisanych wczoraj wyrobników biznesu pochwalić należy potraktowanie mojej prośby przez pracownicę ITI. Pośrednio – z wypowiedzi publikowanych po wyroku w sprawie przeciwko Antoniemu Macierewiczowi – wynika, że Walter zaprzecza współpracy ze służbami. Więcej o tym w jutrzejszym tekście o Janie Wejchercie.

Zważywszy moje doświadczenia z początku roku, kopiujcie tę notkę, ją można tak szybko zablokować.

Jan Wejchert zarejestrowany jako tw ‚W. Konarski’

W przeciwieństwie do wspólnika zapisy ewidencyjne dotyczące Jana Wejcherta zachowały się w bardzo przystępnie sporządzonej formie, być może dlatego, że powstały w terenowej, a nie centralnej jednostce SB. Są to imienne karty z jego danymi i z informacjami na temat przebiegu działań SB, zachowane w kartotece ogólno-informacyjnej Biura „C” MSW. Najwięcej danych zawiera karta wzór EO-4/73: dane osobowe Jana Wejcherta, nazwisko oficera, który rejestrował go w ewidencji operacyjnej i werbował, nr rejestracji stołecznej SB

– 13972,

kategoria rejestracji t.w.

pseudonim „W. KONARSKI”

podstawę pozyskania dobrowolność

datę pozyskania 15.03.1976 r.

Na karcie wpisano także, w jakim celu Wejcherta werbowano. Początkowo zapisano zab. Przedstawicielstwa, po skreśleniu wpisano wywiad RFN, a po raz trzeci wpisano PRZEDST. HANDLU KK.

Druga karta – EO-4-A/74 z tej samej kartoteki zawiera dane Jana Wejcherta, nazwisko tego samego oficera i ten sam numer rejestracyjny. Trzecią kartę – Mkr-3 – sporządzono krótko przed zlikwidowaniem SB, są na niej dane Wejcherta oraz na odwrocie zapis:

Proszę o wyrejestrowanie z KOI mat. dot. drugostr. wym. rej. przez Wydz. II SUSW do nru 13972.

Materiały te zostały zniszczone we własnym zakresie z uwagi na ich nieprzydatność operacyjną, zgodnie z protokołem nr B-WW-00184/n z dn. 24I.90

Jeśli sprawę na Wejcherta prowadzono tyle lat, to na pewno miały wartość operacyjną. Dowodzi tego pospieszne zniszczenie ich we własnym zakresie Wydziału.

Powyższą sprawę zarejestrowano w dzienniku stołecznej SB i wpis ten dodatkowo potwierdza dane uzyskane z kartoteki:

13972

6.XI.75

Wydz. II

[zabezp] [Kand] TW

W. Konarski”

12 II 76

22 III 76

24.01.90 mat. zniszcz brak wart. oper.

Innym źródłem, które naświetla problem to teczka akt paszportowych Wejcherta, w której pojawiają się nazwiska funkcjonariuszy Wydz. II stołecznej SB oraz pismo z prośbą o wydanie mu paszportu ze wzgl. operac. Oficer operacyjny zażyczył sobie także wydania paszportu o konkretnej porze i dniu: Paszp. proszę wydać na godz. 1200 dnia 5.12.75. Na podstawie lektury innych teczek można stwierdzić, że SB-ek wykorzystał sprawę paszportu do rozpoczęcia tzw. dialogu operacyjnego.

W przeciwieństwie do wspólnika dokumentacja Jana Wejcherta jest treściowo zasobniejsza. Wynika z niej kto, kiedy i w jaki sposób go werbował. Przede wszystkim wiadomo, w jakim celu, bo pojawił się zapis wywiad RFN. Na tej podstawie oceniam, jak fatalnych doradców medialnych mieli Walter i Wejchert. Top specjalistów public relation bez trudu przedstawiłby ich historię jako bohaterską walkę z odwiecznym germańskim naporem.

Mariusz Walter inwigilowany na Śląsku

Pierwszą udostępnioną mi w IPN teczkę na temat Mariusza Waltera założył w 1957 r. w Katowicach chorąży Jerzy Ociepka:

Walter Mariusz był członkiem Zarządu Związku Młodzieży Demokratycznej powstałego po VIII-plenum w Politechnice Śląskiej w Gliwicach. Związek Młodzieży Demokratycznej [został] rozwiązany przez władze centralne. Wg informacji Ministerstwa przejawia swą działalność w związku z czym zachodzi podejrzenie, że Walter M. działalność taką kontynuuje.

Sprawę ewidencyjno-obserwacyjną prowadzono blisko 2 lata. Ociepki kończąc sprawę stwierdził:

W czasie obserwacji agenturalnej nie stwierdziłem, aby wymieniony od maja 1957 r. do chwili obecnej uprawiał działalność jako były członek ZMD wrogą przeciwko PRL. W związku z powyższym wnoszę o zakończenie (zaniechanie) dalszego prowadzenia sprawy ewidencyjno-obserwacyjnej.

Z całej „obserwacji agenturalnej” zachował się tylko 1 donos, który powstał przed założeniem sprawy. Ociepka otrzymał informacje od „Chytrego”: /…/ na okoliczność Koła Młodych istniejącym przy K.M. Stronnictwa Demokratycznego w Gliwicach. W rozmowie ustaliłem, że Koło Młodych powstało wiosną b.r., początkowo napotykało na poważne trudności w jego rozwoju i do lipca skupiało zaledwie kilka członków. Z chwilą rozpoczęcia nowego roku akademickiego pracownicy Stronnictwa Demokratycznego przy K.M. w Gliwicach wzięli aktywny kierunek pracy na ten odcinek i obecnie wg sprawdzonych wiadomości liczba członków w Kole Młodych wynosi do 40-tu osób /członkowie ci to studenci Politechniki Śląskiej/.

Ponieważ informator ma możność wglądu do spisu i personalnego poznania składu członków Koła Młodych zleciłem mu ustalenie, czy członkowie nielegalnego b. Związku Młodzieży Demokratycznej wchodzą w skład tegoż koła. /…/

Oprócz agentury w sprawie zastosowano technikę operacyjną. Wiadomo o tym z notatki o zniszczeniu dokumentów dzięki „technice” otrzymanym. Można tylko domyślać się, że chodzi o kopie listów Waltera z okresu tych 2 lat.

Mariusz Walter – nagroda MSW

Może mnie na Legię już nie wpuszczą, ale dokument naprawdę zasługuje na publikację w świetle zmasowanego kolportażu wspomnień o wyjątkowości Studia 2 w ówczesnej (PRL Gierka) telewizji. Wmawia się obecnie, że Studio służyło rozrywce widzów jako zaczątek profesjonalnej tv i pod tym względem różniło się od innych komórek tej rozbudowanej instytucji. Jestem przeciwnego zdania, jedyne co nie było tam przegadane to serial naukowo-fantastyczny. Można się także zastanawiać, jak opisany niżej profesjonalizm rzutuje dzisiaj na realizację programów.

Pominąłem dane nagrodzonych innych osób ze Studia, bo nie posiadają teraz własnej telewizji. Ze zrozumiałych względów pominąłem też adres Waltera.

W N I O S E K

o przyznanie nagrody Ministra Spraw Wewnętrznych

Zespół redakcji Naczelnej Redakcji Informacji i Publicystyki –

Zespół Studia 2

– Mariusz Walter – redaktor naczelny Naczelnej Redakcji Informacji i Publicystyki – Zespół Studia 2

/…/

Miejsce zatrudnienia

Komitet d/s Radia i Telewizji

Krótkie charakterystyki kandydatów:

Mariusz WALTER – s. /…/ dziennikarz telewizyjny, reżyser, redaktor naczelny Naczelnej Redakcji Informacji i Publicystyki – Zespół Studia 2. Członek PZPR.

/…/

Określenie dzieła

Działalność publicystyczna i organizatorska w TVP wnosząca istotny wkład w umacnianie porządku publicznego i dyscypliny społecznej, popularyzacja działań Milicji Obywatelskiej i Służby Bezpieczeństwa, krzewienie kultury prawnej w społeczeństwie.

Określenie proponowanej nagrody

Nagroda Ministra Spraw Wewnętrznych II stopnia „Za twórczość i działalność publicystyczną w telewizji służącą umacnianiu ładu i porządku publicznego oraz podnoszenie na wyższy poziom kultury prawnej w społeczeństwie.”

Merytoryczne uzasadnienie wniosku

Poszczególne redakcje Zespołu Studia 2 systematycznie uwzględniają w swoich programach tematykę umacniania ładu i porządku publicznego.

Szereg audycji jest bezpośrednio poświęconych działalności resortu spraw wewnętrznych eksponując osiągnięcia MO i SB w walce z przestępczością i prezentując sylwetki funkcjonariuszy.

W programach poruszane są m.in. zagadnienia bezpieczeństwa w ruchu drogowym oraz problemy natury prawnej. Służy to profilaktyce społecznej i kształtowaniu kultury prawnej. Kierownictwo Zespołu Studia 2 przywiązuje wiele uwagi do tej problematyki współpracując szeroko z jednostkami resortu spraw wewnętrznych.

DYREKTOR

GABINETU MINISTRA SW

płk J. CHOMĘTOWSKI

Z historii ITI

Około rok temu na tych łamach zostałem poproszony o poszukanie dokumentów na temat Pawła Kosmali. Wymieniono go jako wspólnika Waltera w Dublinie. Niestety, okazuje się, że oprócz akt paszportowych nic o nim poczytać nie można. Oczywiście, zawsze podchodzę z dystansem do wyników pracy archiwum IPN. Jednak wdzięczny jestem za poddanie tematu, bo znalazłem teczkę drugiego właściciela firmy Cantal, a zarazem jednego z głównych udziałowców firmy ITI – w 1985 r.

„Znajomość” rozpoczęła się od meldunku wywiadowcy Dep. I MSW w Australii – Raport operacyjny dot. sprawy krypt. „Fawor” Sydney 13.05.1985, Tajne spec. znaczenia Egz. poj.:

FAKTYCZNIE JEDNĄ Z OSÓB /NIEWIELU/, KTÓRE PERMANENTNIE ODWIEDZAJĄ KONSULAT JEST „FAWOR”.

WŁAŚCIWIE W WIĘKSZOŚCI WYPADKÓW PRZYJEŻDŻA BEZ ZAPOWIEDZI. NATOMIAST GDY DZWONI, UMAWIAJĄC SIĘ WCZEŚNIEJ, „HS” DOSŁOWNIE ROBI WIELKIE PRZYGOTOWANIA TJ. ODWOŁUJE WSZELKIE UMÓWIONE WCZEŚNIEJ WIZYTY, ZAJĘCIA, ROZMOWY ETC.

ZAWSZE „FAWOR” OBDAROWUJE KAŻDĄ Z PAŃ WIELKIMI BUKIETAMI KWIATÓW, A ŻONA „LISA” OTRZYMUJE NAJWIĘKSZY, NAJOKAZALSZY.

SPRAWY OMAWIANE PRZEZ „LISA” I „FAWORA” PRZEPROWADZANE SĄ ZAWSZE W „CZTERY OCZY”, BEZ UDZIAŁU OSÓB TRZECICH. TRWA TO ZAZWYCZAJ DOSYĆ KRÓTKO /PÓŁ GODZINY/, POTEM OBYDWAJ ZNIKAJĄ POZA TEREN KG NA PRZYNAJMNIEJ POŁOWĘ DNIA.

WAŻNYM ELEMENTEM JEST FAKT, ŻE O KONTAKTACH „LISA” I „FAWORA” BARDZO MAŁO – PRAWIE WCALE – MÓWI SIĘ. JEŚLI JUŻ, TO ŻE MAJĄ JAKIEŚ WSPÓLNE INTERESY.

ZNAMIENNYM JEST RÓWNIEŻ NASTĘPUJĄCY FAKT, ŻE GDY ZJAWIA SIĘ W KG „FAWOR”, NASTĘPNEGO DNIA „IDĄ” KONKRETNE ZAPYTANIA DO MSZ LUB TEŻ ODPOWIEDZI, KTÓRE ZOSTAŁY W TRYBIE PILNYM ZAŁATWIONE.

PRAKTYCZNIE KAŻDA OSOBA ZAREKOMENDOWANA PRZEZ „FAWOR’A” U „LISA” JEST NATYCHMIAST ZAŁATWIANA – WIZY, ZWOLNIENIA Z OBOWIĄZKOWEJ WYMIANY DEWIZ.

O INNYCH, NOWYCH ELEMENTACH W SPRAWIE KRYPT. „FAWOR” BĘDĘ INFORMOWAŁ NA BIEŻĄCO.

„WAZ”

* W ZAŁĄCZENIU PRZESYŁAM KSEROKOPIĘ WSZYSTKICH DOKUMENTÓW ZNAJDUJĄCYCH SIĘ W TECZCE „FAWOR’A”. PROSZĘ ZWRÓCIĆ UWAGĘ, ŻE JEST BARDZO MAŁO, A KOŃCZĄ SIĘ NA 1982 ROKU, GDY WIADOMYM JEST FAKT, ŻE „FAWOR” PRZYNAJMNIEJ PARĘ RAZY DO ROKU PRZEBYWA W NASZYM KRAJU.

„WAZ”

Mamy więc do czynienia z ulubionym interesantem Konsula Generalnego PRL w Australii, człowiekiem interesu, staropolsko szarmanckim. Z punktu widzenia służby to niewiele.

Cdn

Tylko miesiąc od meldunku z Australii zajęło Centrali wywiadu MSW obszernych informacji o „Faworze” – Raport do Naczelnika Wydz. X Dep. I płk. Dyonizego Glińskiego z 12.06.1985 r. Tajne spec. znaczenia Egz. poj.:

o wyrażenie zgody na rozmowę sondażową z ob. Australii polskiego pochodzenia krypt. „FAWOR”

I Dane personalne – /…/, właściciel firmy australijskiej „Contal”

z siedzibą w Melbourne, 17 Degraves Street

II Dotychczasowe rozpoznanie operacyjne figuranta „FAWOR”

Pochodzi z polskiej rodziny inteligenckiej zamieszkałej do czasu zakończenia II wojny światowej na Litwie. Po wojnie wyjechał on wraz z rodzicami na stałe do Australii. „F” ma brata, mieszkającego w Sydney, z którym utrzymuje sporadyczny kontakt.

Figurant ukończył studia wyższe na wydziale zarządzania politechniki w Sydney. Po studiach pracował w przedsiębiorstwie zajmującym się ratowaniem firm podupadających, znajdujących się u progu bankructwa. Zyskał spore doświadczenie zawodowe i w 1976 r. odkupił częściowo firmę „Contal” od właściciela znajdującego się wówczas w podeszłym wieku /p. ZARZECKI – bdb/, a dwa lata później wspólnie z żoną wykupił tę firmę w całości. Przedsiębiorstwo to było niewielkie, niemniej jednak prowadziła liczące się interesy handlowe z Polską /turystyka, PeKaO itp./. Po wykupieniu firmy „F” ogromną pracą i inicjatywami rozwinął ją wyprowadzając na pierwsze miejsce wśród firm australijskich tego rodzaju, współpracujących z Polską. „F” założył oddziały „Contalu” w Sydney, Perth, Brisbane, Adeleide i kilku innych miejscowościach, zatrudniając obecnie ponad 50 osób. Firma prowadzona jest w sposób nowoczesny – posiada skomputeryzowany system adresowy swoich klientów /ponad 30 tys. osób/, wydaje własny kwartalnik „Contal News”. „F” organizuje przynajmniej raz w roku festiwal filmów polskich i tournée dla polskich artystów, wykorzystując imprezy tego typu do szerokiej reklamy swojej firmy. „Contal” jest największym partnerem handlowym na terenie Australii dla „Lot-u”, „Orbisu” oraz „PeKaO”. „FAWOR” jest również właścicielem biur podróży „ALMA Travel” i „Contal Trawel” [sic], organizujących turystykę nie tylko do Polski. Z usług tych biur coraz częściej korzystają Australijczycy niepolskiego pochodzenia. „F” zamierza w niedalekiej przyszłości zaktywizować i rozszerzyć kontakty turystyczne z Polską oraz wprowadzić tzw. „Video-listy” do zakresu realizowanej przez niego wymiany z naszym krajem.

„FAWOR” jest wiceprezesem Rady Nadzorczej ITI Corp., będąc jednocześnie jednym z głównych udziałowców wymienionej korporacji, posiadającej siedzibę w Panamie. Korporacja ta jest właścicielem PPZ założonego w Polsce.

Figurant pełni funkcję wiceprezesa polsko-australijskiej izby przemysłowo-handlowej, co daje mu możliwości szerokiej działalności handlowej z Polską. „F” uważa, że wymiana handlowa pomiędzy Australią i PRL jest b. daleka od potencjalnych możliwości.

Przebywając w Polsce „F” oficjalnie zajmuje stanowisko neutralne wobec sytuacji politycznej naszego kraju, jak również w skomplikowanej sytuacji politycznej w środowisku emigracyjnym w Australii. Jest bardzo powściągliwy w wypowiadanych ocenach politycznych naszego kraju – uwagi krytyczne wygłaszane wyłącznie w gronie przyjaciół dotyczą głównie spraw ekonomicznych. Niemniej jednak jest zadowolony z prowadzenia działalności związanej z bezpośrednimi kontaktami z Polską. Chętnie i często przyjeżdża do naszego kraju /przeciętnie 2-3 razy do roku/. Prezentuje obiektywne oceny naszych obywateli. Jest b. dobrym obserwatorem – szybko ocenia osobowość, umiejętności, rzetelność partnera, przy czym unika kontaktów z osobami niekompetentnymi lub nieodpowiedzialnymi.

„FAWOR” jest b. lubiany przez swoich współpracowników. Bardzo łatwo nawiązuje kontakty, przy czym sprawia wrażenie nieśmiałego. Jest bardzo stanowczy, pracowity i ambitny, a jednocześnie bardzo ostrożny w sprawach istotnych – zanim podejmie decyzję bada sprawę z różnych stron i źródeł. Podejmując zobowiązania dokładnie ocenia możliwości ich realizacji – uważa, że sprawa dobrej reputacji jest podstawą trwałości i rozwoju interesu. Uważa on, że w interesach bardzo ważne jest stałe podtrzymywanie kontaktów z ludźmi, z którymi się współpracuje. W Polsce posiada bardzo liczne kontakty w różnych środowiskach. Dużo inwestuje w działalność handlową z Polską – w ocenie źródła, żona „F” powstrzymuje go przed działaniami zmierzającymi do dalszego inwestowania w wymianę z naszym krajem. „F” potencjalnie jest przygotowany do prowadzenia znacznie większych interesów niż te, którymi zajmuje się aktualnie.

Żona „F” wyjechała z Polski do Australii w 1958 r. Ma ona prawdopodobnie tylko średnie wykształcenie. „F” ma dwoje dzieci – córkę w wieku 19 lat i syna – 17 lat. Dzieci mówią po polsku. Małżeństwo „F” było chyba przypadkowe – żona jego jest osobą przeciętną, bez większego polotu intelektualnego. Prawdopodobnie po zdaniu matury przez syna „F” rozstanie się z obecną żoną – do tego czasu „F” czyni potajemnie przygotowania finansowe, aby rozwód odbył się przy jak najmniejszych stratach pieniężnych z jego strony. Aktualnie „F” pozostaje w zażyłych kontaktach z pracownicą swojej firmy, Ludmirą M/…/, z którą przyjeżdża do kraju i wspólnie zamieszkuje u znajomych lub w hotelach. W kontaktach z ludźmi „F” zachowuje skromność, nie pije i nie pali.

„F” utrzymuje bliskie kontakty z BRH i Konsulatem Generalnym PRL w Sydney. Z informacji od posiadanych przez nas w Sydney źródeł wynika, że „F” uczestniczy w życiu emigracji polonijnej w Australii. Udziela pomocy finansowej, w formie dotacji o nagród, imprezom organizowanym przez Federację Organizacji Polskich w stanie Victoria, Radę Naczelną Polskich Organizacji oraz ZHP. Znamiennym jest tu fakt, że są to organizacje tzw. „niepodległościowe”. Starając się sprawować mecenat nad kulturą polską „F” jest organizatorem wielu imprez kulturalnych, ale nie pozbawionym tła politycznego /zorganizował swego czasu galowy pokaz filmu „Człowiek z żelaza” z udziałem całej czołówki emigracji „niepodległościowej” i jej przywódców/. Utrzymuje on bliskie kontakty z czołowymi działaczami polonijnymi, a szczególnie częste z przewodniczącym Polskich Organizacji w Australii, ŁAŃCUCKIM. Posiada także kontakty z władzami imigracyjnymi Australii – wg informacji k.o. „MAREC” „F” miał w 1982 r. jechać do Polski przez Wiedeń, gdzie w Ambasadzie australijskiej miał omawiać sprawy związane z emigracją Polaków do Australii. W ocenie k.o. „MAREC” firma „F” „Contal Konsuprod Express Parcel Service” może stanowić kanał przesyłania do kraju materiałów dla opozycji – przesyłane za jej pośrednictwem paczki są dostarczane bezpośrednio do odbiorców w Polsce. Za pośrednictwem tej firmy przekazywana była pomoc materialna dla działaczy b. „Solidarności”. W okresie wcześniejszym „F” w imieniu swej firmy przekazywał z Australii pieniądze dla NSZZ „Solidarność” na adres Komisji Krajowej.

„F” utrzymywał bliskie kontakty z poprzednim Konsulem Generalnym PRL w Sydney; również z obecnym szefem naszej placówki łączą go zażyłe stosunki – wg informacji tow. „WAZ” zaanonsowanie przez „F” swojej wizyty w urzędzie powoduje odwoływanie przez obecnego Konsula Generalnego wcześniej umówionych zajęć czy wizyt; każda osoba zarekomendowana przez „F” jest załatwiana zgodnie z życzeniem /chodzi o wizy, zwolnienia z obowiązkowej wymiany dewiz/. Pracownicy firmy „F” mogą utrzymywać kontakty z Konsulatem jedynie za wiedzą i zgodą „F” – w przypadku tym „F” nie toleruje niesubordynacji. Interesującym jest również fakt zatrudnienia w sydneyjskim oddziale firmy „Contal” przyjaciółki figuranta prowadzonej przez nas sprawy krypt. „WIG” dot. b. pracownika naszej służby /„WIG” razem z w/wym. osobą wyjechał do Australii z terenu Wiednia/.

Szanując wrażliwość internautów na przydługie teksty cd jutro, chyba że pracownik ITI zadzwoni do tut. Administracji.

Obszerne informacje Centrali wywiadu nie wzięły się z podsłuchu w mieszkaniu australijskiego biznesmena. Osobowe źródła informacji wymieniono w dalszej części cytowanego wczoraj Raportu:

W kontaktach z pracownikami naszych placówek w Sydney „F” stara się zachować skromność, jest powściągliwy, podkreśla, że interesują go tylko sprawy biznesu. Wg informacji przekazanych przez tow. „RANDO” od k.o. „SAMM” „F” dużo wcześniej wie o terminach odwołań poszczególnych pracowników naszych placówek w Sydney, oferując im zakupy w swojej firmie, pośrednictwo w zorganizowaniu wycieczek w drodze powrotnej do kraju itp. „F” sprawuje swego rodzaju nadzór nad pracownikami naszych placówek w Sydney. Dotychczasowe rozpoznanie „F” wskazuje więc, że może on być wykorzystywany przez australijskie służby specjalne. „F” przyjechał do Polski 11 bm. na okres 15 dni. Zamierza zatrzymać się w Warszawie u ob. PRL, wspólnika swojej firmy, którym jest t.w. ps. „KONARSKI” Wydziału II SUSW. Aktualnie „F” przebywa na targach w Poznaniu.

III Cel rozmowy

Planowana rozmowa z „F” ma na celu ustalenie:

1 charakteru kontaktów figuranta z wrogimi Polsce ugrupowaniami emigracyjnymi oraz posiadanych przez niego informacji odnośnie ich działalności, ze szczególnym uwzględnieniem powiązań z australijskimi służbami specjalnymi;

2 bliższych danych dot. działalności handlowej figuranta na terenie Australii i Polski i jego planów w tym względzie na przyszłość;

3 danych dot. personelu zatrudnionego w firmie „F” ze szczególnym uwzględnieniem ob. polskich;

4 stosunku figuranta do ew. podtrzymania dialogu z naszą służbą;

5 sprecyzowanie celu ew. werbunku figuranta z uwzględnieniem możliwości wykorzystania go do realizacji zadań w sprawie krypt. „WIG”.

IV Sposób, czas i miejsce nawiązania kontaktu

Zakłada się, że kontakt z „F” zostanie nawiązany na terenie targów w sposób bezpośredni przy wykorzystaniu t.w. „KONARSKI”, który posiadając bieżący kontakt z figurantem udzieli informacji odnośnie najbardziej dogodnego miejsca i czasu realizacji przedsięwzięć. Pomocy operacyjnej przy realizacji i powyższego udzieli Naczelnik Wydziału II SUSW, tow. mjr W. WIĘCKOWSKI, na którego kontakcie pozostaje t.w.

V Podstawowe elementy scenariusza planowanej rozmowy z „F”

1 pracownik nawiązujący kontakt z figurantem przedstawi się jako reprezentant Służby Bezpieczeństwa PRL, podając jako powód rozmowy konieczność wyjaśnienia niektórych aspektów działalności „F” na terenie Polski;

2 przedstawienie figurantowi w ogólnych zarysach posiadanych przez nas informacji na jego temat, w tym szczególnie dot. jego związków z polską emigracją w Australii oraz innych jego kontaktów na tym terenie;

3 zwrócenie się do figuranta o wyjaśnienie następujących kwestii:

– z jakimi organizacjami i działaczami polonijnymi „F” utrzymuje kontakty i jakiego charakteru;

– z jakich przyczyn oraz w jakiej wysokości „F” finansuje działalność organizacji emigracyjnych;

– jakie inne znane „F” osoby lub instytucje również wspierają finansowo organizacje emigracyjne;

– komu spośród b. działaczy „Solidarności” „F” udzielał pomocy materialnej i w jakiej formie;

– czy uczestniczył lub proponowano mu podjęcie się organizacji przerzutu do Polski materiałów i środków przeznaczonych na działalność opozycyjną;

– z kim spośród b. „Solidarności” utrzymuje kontakty podczas pobytu w Polsce;

– z kim spośród personelu naszych placówek w Sydney utrzymuje kontakty i jakiego charakteru;

– jakie są jego związki z Immigration Office w Australii;

– w jakim charakterze kontaktował się w sprawach polskiej emigracji z Ambasadą Australii w Wiedniu.

4 wyjaśnienie planów figuranta związanych z rozwojem działalności handlowej na terenie Polski.

W przypadku negatywnego stanowiska figuranta w trakcie rozmowy zostanie on poinformowany, że w związku z prowadzoną przez niego szkodliwą działalnością dla interesów PRL, władze kraju naszego rozważą celowość jego przyjazdów do Polski oraz podtrzymywania z nim współpracy.

Jednocześnie figurant zostanie poinformowany, że obecna z nim rozmowa posiada charakter nieoficjalny, w związku z czym zobowiązanie się „F” do zachowania jej w tajemnicy może wpłynąć w sposób korzystny dla niego na nasze ew. dalsze działania.

W przypadku pozytywnego przebiegu rozmowy podjęta zostanie próba uzyskania od „F” oświadczenia o zachowaniu jej treści w tajemnicy oraz umówione zostanie spotkanie na terenie Warszawy. Planuje się udokumentowanie przebiegu rozmowy przez jej zarejestrowanie na taśmie magnetofonowej. Po przeprowadzeniu rozmowy przedstawione zostaną propozycje dalszych przedsięwzięć w sprawie.

VI Rozmowę z „F” przeprowadzi kpt. T. WILKOWSKI.

INSPEKTOR WYDZIAŁU X DEP. I MSW

KPT. T. WILKOWSKI

Wyk. W 1 egz.

Opr. TW/BF

Gross wiadomości do teczki wywiadu na „Fawora” przekazano ze stołecznej SB – Wyciąg z informacji operacyjnej tw ps. „Konarski” z 10.06.1985 r. :

„… Pochodzenie – urodzony w polskiej rodzinie intelig. na Litwie 1941 /?/. Po zakończeniu wojny na stałe z rodzicami w Australii. Ma jednego brata, z którym utrzymuje sporadyczny kontakt /Sydney/.

Wykształcenie – zainteresowania – ukończył politechnikę w Sydney wydział zarządzania. Po studiach do chwili założenia własnej firmy pracował w przedsiębiorstwie zajmującym się ratowaniem firm podupadających, znajdujących się u progu bankructwa. Polski zna dobrze, ale ma trudności w wyraźnym mówieniu, chyba ma wrodzoną wadę wymowy. Poza pracą interesuje się muzyką, sztuką. Ale głównie pochłania go proza.

Rodzina – żona urodzona w Polsce wyjechała do Australii z całą swoją rodziną na początku lat 60-tych. Ma chyba tylko wykształcenie średnie /?/. Mają córkę w wieku 19 lat i syna 17 lat. Dzieci mówią po polsku z tym, że córka lepiej. Wydaje się, że małżeństwo to było „nieco” przypadkowe – żona jest b. przeciętną osobą bez większego polotu. Należy się spodziewać, że po zdaniu matury przez syna związek ten rozpadnie się. Dzieci są b. sympatyczne, uczą się dobrze, nie ma z nimi większych kłopotów. Mieszkają w b. dużym domu, w dobrej dzielnicy Melbourne.

Interesy – w 1976 r. odkupił częściowo firmę „Contel” od starszego już człowieka /p. Zarzecki/. F-ma była niewielka, niemniej prowadziła liczące się interesy z Polską – turystyka, Pekao, etc. W 1978 r. wykupił „Contel” w całości /tj. wspólnie z żoną/. Od tego czasu ogromną pracą i z rozmachem rozwinął ją, wyprowadzając na pierwsze miejsce wśród firm tego rodzaju, współpracujących z Polską. Założył własne oddziały w Sydney, Perth, Brisben [sic], Adelajdzie i agentury w kilku innych miejscowościach. Zatrudnia ponad 50 osób. Cały interes jest prowadzony b. solidnie z dużym rozmachem i wyobraźnią. Firma posiada skomputeryzowany system adresowy swoich klientów /ponad 30 tys. adresów/, wydaje własny kwartalnik pt. „Contel News”. Organizuje co najmniej 1 raz w roku festiwal filmów polskich i turne [sic] dla polskich artystów. W/wym. imprezy odbywają się zawsze w b. dobrych salach /np. opera w Sydney – 2.500 miejsc/, poprzedza je duża reklama. Wg opinii artystów tak doskonale zorganizowanych występów nie mają nigdzie indziej. /Uwaga – filmy pokazywane na festiwalach udostępniane były odpłatnie przez ambasadę polską w Sydney i odbywały się przy pełnym poparciu ze strony ambasady/.

Firma w roku ubiegłym przekazywała ponad 55% dewiz wpływających do B. Pekao, a także była pierwszą pod względem obrotów Lotu i „Orbisu” na tym rynku.

/…/ wydaje się, że b. zręcznie prowadzi firmę w szczególnie skomplikowanej sytuacji politycznej, panującej wśród polonii w Australii. Zajmuje stanowisko neutralne przy jednoczesnym intensywnym poznawaniu kultury polskiej i dostarczaniu materiałów informacyjnych z Polski /gazety np. „Życie Warszawy” jest dostarczane z opóźnieniem zaledwie kilku dni/. W ocenach sytuacji politycznej jest b. powściągliwy – uwagi krytyczne, które wygłasza wyłącznie w gronie przyjaciół dotyczą głównie spraw ekonomicznych – wiele problemów gospodarczych /tzw. niemożliwości lub marazmu, biurokracji polskiej/ nie może zrozumieć.

Poza firmą „Contel Co.” posiada firmę „Alma Travel” i „Contal Travel”, a także dwie inne zajmujące się handlem nieruchomościami. Jego biura podróży organizują turystykę nie tylko do Polski, ale także do innych krajów – z ich usług korzystają także coraz częściej Australijczycy. Bardzo trudno jest ocenić, jak dalece jego działalność związana ze współpracą z Polską wynika z interesu, a na ile z sentymentu etc. Wydaje się, że jest zadowolony z tego, że jego praca łączy się bezpośrednio z Polską. Chętnie tu przyjeżdża. Jego stosunek do Polaków jest b. obiektywny. Jest doskonałym obserwatorem – szybko ocenia osobowość, umiejętności, rzetelność etc. Unika rozmów z ludźmi, którzy są niekompetentni lub nieodpowiedzialni.

Przedłożył polskim przedsiębiorstwom, z którymi współpracuje wiele różnych propozycji zmierzających do lepszej organizacji i zwiększenia obrotów, atrakcyjności oferty etc. Jest wiceprezesem polsko-australijskiej izby przemysłowo-handlowej. Utrzymuje stałe, robocze kontakty z Konsulatem i BRH w Sydney. Uważa, że wymiana handlowa pomiędzy Australią i PRL jest b. daleka od potencjalnych możliwości. Zamierza wkrótce zająć się b. intensywnie właśnie handlem. Jest jednym z głównych udziałowców ITI Corp. /wiceprezesem Rady Nadzorczej/ oraz jest prezydentem firmy Contel International Ltd. /firma należąca do ITI Corp./.

Osobowość – jest b. lubiany przez współpracowników i ogólnie przez wszystkich. B. łatwo nawiązuje kontakty, przy czym jest nieśmiały lub sprawia takie wrażenie. Jest b. stanowczy, pracowity, ambitny, jednocześnie b. ostrożny – zanim podejmie decyzję /w istotnych sprawach/ bada sprawę z różnych stron i źródeł. Wydaje się, że jego żona jest przeciwna lub co najmniej hamuje go w działaniach zmierzających do dalszego inwestowania w Polsce.

Zna w Polsce mnóstwo ludzi, w tym wielu ze środowisk artystycznych. Uważa, że w interesach b. ważne jest stałe podtrzymywanie osobistych kontaktów z ludźmi, z którymi się współpracuje. W życiu prywatnym jest b. uczuciowy – łatwo wzrusza się, przejmuje, cieszy, martwi. Oceniając ludzi często znajduje usprawiedliwienie dla ich „niemożności” lub popełnianych błędów. Przywiązuje ogromną wagę do częstych bezpośrednich kontaktów ze wszystkimi swoimi pracownikami.

Podejmując zobowiązania przed ich przyjęciem dokładnie ocenia możliwość ich realizacji – jest b. ostrożny – uważa, że sprawa dobrej reputacji jest podstawą trwałości i rozwoju interesu.

Jest b. skromny. Nie pije, nie pali. Potencjalnie jest przygotowany do prowadzenia znacznie większych interesów niż te aktualnie prowadzi …”

Za zgodność: MJR MGR W. WIĘCKOWSKI

Powyższy tekst to na razie jedyny znany nauce dokument, którego autorstwo treści należy przypisać Janowi Wejchertowi. Zwraca uwagę, że historia ITI według „Kraszewskiego” różni się istotnie od opisanej na oficjalnej stronie koncernu.

Zachował się jeszcze jeden tekst na temat historii poczynań biznesowych figuranta Dep. I MSW krypt. „Fawor” – z Australii:

/…/ właściciel i dyrektor firm Contal Co. i Contal Travel Melburne [sic] z oddziałami w Dandenong, Perth, Adelide i Sydney oraz właściciel firm: Alma Travel Service, Globus Tours, Marhen Pty Ltd i Vinfield Properties w Melburne oraz przedstawiciel PKO. /…/ Do Australii przybył wraz z rodzicami i bratem w 1949 r. Posiada obywatelstwo australijskie. O paszport konsularny nie występował. Jest żonaty – żona Polka posiadająca obywatelstwo australijskie oraz dwoje dzieci Joanna i Adam. H.S. ukończył Holy Cross College w Sydney. W 1952 r. rozpoczął studia na Uniwersytecie N.S.W. w Sydney na Wydziale Inżynierii Przemysłowej, które ukończył uzyskując tytuł inżyniera.

Pracę zawodową rozpoczął w firmie Alcom Aluminium w Sydney. W 1976 r. stał się wspólnikiem firmy Contal Co. i Contal Travel w Melburne, a od 1979 r. został ich właścicielem.

Jako członek interesu został przyjęty do Melburne Chamber of Comerce, jest także członkiem egzekutywy Australian-Polish Chamber of Commerce. Członek Polskiej Fundacji Artystycznej w Melburne oraz Koła Techników Polskich w Victorii, jeden z dyrektorów Polskiej Kasy Kredytowej w Melburne.

H.S. udziela pomocy finansowej /dotacje i nagrody/ przy organizacji imprez organizowanych przez Federację Organizacji Polskich w Victorii, przez Radę Naczelną Polskich organizacjach ZHP /wszystkie tzw. niepodległościowe/.

W ramach mecenatu nad kulturą polską /…/ jest organizatorem występów w Australii polskich artystów oraz przeglądów filmów polskich. Przy okazji filmu „Człowiek z żelaza” w br. zorganizował w kilku miastach galowe premiery z udziałem całej czołówki emigracji „niepodległościowej” i jej przywódców.

/…/ utrzymuje bliskie kontakty z czołowymi działaczami polonijnymi. W czasie jednej z rozmów zwierzył mi się, że [z] Łańcuckim – przewod. Polskich Org. w Australii spotyka się prawie co tydzień. Utrzymuje z nim bliskie stosunki towarzyskie … jego znajomym jest również Kozioł – przewod. Federacji Pi… w Victorii. Ma również bliskie kontakty z władzami migracyjnymi. Wareda – pracownik oddziału Contal w Sydney w rozmowie ze mną 18.08 br. wspomniał /przypadkowo/, że H.S. będzie niedługo w Wiedniu i będzie w Ambasadzie omawiał sprawy emigracji Polaków do Australii. Pewnie też będzie w Polsce.

/…/ jest znaną osobą w środowiskach polonijnych. Cieszy się zaufaniem Kons. Gen. Nowaka. Są bardzo zaprzyjaźnieni, dla Nowaka jest autorytetem i człowiekiem godnym zaufania. /…/ jest dla niego autorytetem i doradcą [w] wielu sprawach dotyczących różnych jego zamierzeń.

/…/ wobec pracownika Kons. Gen. stara się postępować jako członek skromny, kulturalny i budzący zaufanie. … pracownicy jego firmy mogą utrzymywać kontakty z Kon. Gen. tylko za jego wiedzą i zgodą. Nie toleruje przypadków niesubordynacji. Jest przedsiębiorczy, powściągliwy w wypowiadaniu swoich opinii, ale lubi słuchać, co mówią inni. Potrafi sterować rozmową, jest dociekliwy. W rozmowach podkreśla, że interesują go tylko sprawy biznesu.

20.08.1982 Marec

Lech Falandysz – mentor HGW czy wpadka zespołu Macierewicza

10.10.2013 r.:

O Falandyszu, a ściślej o wrażeniach z lektury teczki pracy tw ps. „Wiktor”, publikowałem jeszcze w czasach tygodnika „Warszawska Gazeta”. Warto przypomnieć tę sprawę z okazji referendum nad odwołaniem HGW, bo przez lata Falandysz i HGW grali w jednej (politycznej) drużynie. Historycy niech więc sięgają po teczkę, jednak ja zajmę się dzisiaj nowymi wiadomościami na temat Falandysza, niestety również w kontekście rzetelności pracy podwładnych, współpracowników i admiratorów Antoniego Macierewicza.

Na końcu teczki pracy „Wiktora” znajduje się tak pożądana przez widzów filmowych zapowiedź sequela: funkcjonariusze Wydz. I Dep. II MSW zwrócili się do Komendy Stołecznej o przekazanie teczki personalnej i pracy tw celem kontynuowania współpracy – dopisek na Raporcie z 15.04.1982 r. Dla każdej osoby zaznajomionej z praktyką SB, ta informacja oznacza konieczność sprawdzenia, co z teczkami zrobiono w Centrali MSW. Po wielomiesięcznym oczekiwaniu moja dociekliwość została nagrodzona: odnalazło się świadectwo dalszej i to wieloletniej rejestracji Falandysza przez SB w postaci zapisu w dzienniku rejestracyjnym MSW:

90203

85.02.05

W. I D. II

TW

Wiktor”

89.12.21 rezygn.

Znaczenie zapisów ewidencyjnych, a zwłaszcza dziennika rejestracyjnego wyjaśniałem wiosną 2012 r. w tekstach o właścicielach TVN. Za kilka godzin, tu na tym blogu, opublikuję ponownie w formie zbioru z innymi tekstami o ITI. Z powyższego zapisu ewidencyjnego nr 90203 wyciągam wniosek, że współpraca Falandysza z SB trwała jeszcze kilka lat więcej niż opisano to w zachowanej teczce pracy z lat 1976- 82, chociaż z daty rejestracji wynika, że namawianie go na wznowienie współpracy trwało ponad trzy lata. Z innych materiałów ustaliłem także nazwisko jednego z prowadzących sprawę „Wiktora” w MSW – H. Zakrzewski, co oznacza, że SB-ek awansował ze stołecznej do Centrali. Z zachowanej teczki wynika, że Henryk Zakrzewski pierwszy prowadził źródło „Wiktor”, czyli stara miłość nie rdzewieje. Oczywiście informacji o przebiegu służby Zakrzewskiego w Katalogu IPN nie znalazłem. Sprawą przyszłych badań jest odtworzenie treści teczki pracy „Wiktora” za lata 1985- 89, czyli, czy i w jaki sposób współpracował.

W IPN zachowała się jeszcze jedna teczka Falandysza o zatrudnieniu w charakterze wykładowcy Wyższej Szkoły Oficerskiej im. Dzierżyńskiego 1980- 1981. Miejsce zatrudnienia cokolwiek dziwi w związku z dorabianą Falandyszowi solidarnościową legendą, chociaż nie jest ona zupełnie bezpodstawna – Notatka z 21.01.1983 r. w związku ze sprawą zastrzeżenia Falandyszowi wyjazdów zagranicznych:

Wymieniony był aktywnym członkiem NSZZ „Solidarność” na Uniwersytecie Warszawskim. Był też doradcą „Solidarności” Regionu Mazowsze. Między innymi wspólnie z prof. dr. hab. Andrzejem STELMACHOWSKIM z Uniwersytetu Warszawskiego z ramienia „Solidarności” kierował on pracami, celem których było rozwiązanie konfliktu, jaki miał miejsce w Wyższej Szkole Oficerskiej Pożarnictwa w Warszawie w 1981 roku.

Dr hab. Leszek FALANDYSZ był jednym z inicjatorów zajść, jakie miały miejsce w maju 1982 roku na terenie UW. Sam brał aktywny udział – wznosząc wrogie okrzyki, odrzucając w stronę funkcjonariuszy ładunki, użyte w celu rozproszenia tłumu.

Wśród studentów Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego panuje opinia, że dr hab. Leszek FALANDYSZ reprezentuje negatywną postawę do istniejącej rzeczywistości.

St. insp. Wydz. III

por. A. Urbański

Czwarta sprawa, o której należy wspomnieć, wiąże się z przeszłością Jarosława Kaczyńskiego, który w poszukiwaniu zajęcia zawędrował do Białegostoku – notatka z akt białostockich z 4.01.1982 r. insp. Wydz. IX Dep. III MSW kpt. W. Kaszkur:

Krypt. „Prawnik” nr ew. BK-25224 /…/ w latach 1976- 1978 był figurantem sprawy krypt. „Pomoc” Mat. archiwalne nr ew. 373/II

1. Osobowe źródła wykorzystywane w sprawie nr ew. 25224

k.o. „MF” k.s. „ZH”

tw. ps „Jan” k.o. „J.K”

ks “FL” t.w. ps “Gustaw”

2. Powodem założenia sprawy operacyjnego sprawdzenia krypt. „Prawnik” był udział J. Kaczyńskiego w zebraniu aktywu KSS-KOR w dniu 27.01.1980 w mieszkaniu J. Kuronia gdzie też po rozwiązaniu zebrania został zatrzymany i przewieziony do KSMO. W trakcie przesłuchania J. Kaczyński oświadczył iż został bezprawnie zatrzymany i odmówił wszelkich wyjaśnień.

2.1. W latach 1976- 78 wymieniony był operacyjnie kontrolowany w ramach oper. sprawdzenia przez Wydz. III KWMO w Płocku gdyż jako emisariusz KOR docierał do osób na terenie Płocka które zostały zwolnione z pracy na zasadzie art. 52 K.P. w związku z uczestnictwem w wydarzeniach czerwcowych 1976 r.

3. W toku prowadzenia sprawy krypt. „Prawnik” stwierdzono m.in.:

3.1. figurant w roku akademickim 80/81 kilkakrotnie nie prowadził zajęć ze studentami bez podania konkretnych przyczyn. Fakt ten chciał ukryć przed kierownictwem organizując koleżeńskie zastępstwo. Kaczyński mimo zaleceń kierownictwa uczelni uchyla się od działalności społecznej na terenie uczelni.

3.2. W dniu 30.08.1981 J. Kaczyński został zatrzymany w mieszkaniu W. Malickiego [?] w Warszawie u którego dokonywano przeszukania.

3.3. J. Kaczyński w latach 1967-71 studiował w U.W na Wydziale Prawa i Administracji. W okresie studiów dał się poznać jako zdolny student. Bardzo wnikliwie interesował się zagadnieniami politycznymi, wykazywał dobrą znajomość zagadnień poszczególnych plenów KC PZPR. Wypowiadane przez niego opinie zawsze zawierały elementy krytycyzmu.

W marcu 1968 roku w/w uczestniczył w wystąpieniach studentów na terenie U.W i P.W nie prowadził jednak żadnej działalności. Utrzymywał kontakty towarzyskie z S. Blumsztajnem, A. Michnikiem, J. Kuroniem i innymi b. komandosami.

3.4. W dniu 7.10.1980 J. Kaczyński brał udział [w] zebraniu dot. próby powołania NSZZ „Podlasie. Był członkiem prezydium. W/w odpowiadał na większość pytań dot. działalności nowego związku

3.5. W 1980 roku J. Kaczyński współpracował z MKZ NSZZ „Solidarność” w Białymstoku jako radca prawny. Uczelniana komórka „Solidarności” zgłosiła jego kandydaturę na prodziekana. Jednak w wyniku głosowania nie został wybrany.

3.6. W lipcu 1981 z chwilą wyboru nowych władz w regionalnym NSZZ „Solidarność” w Białymstoku współpraca Kaczyńskiego z tymi władzami osłabła. Niewątpliwie na ten stan rzeczy może mieć wpływ fakt zakończenia roku akademickiego i wyjazdu do miejsca stałego zamieszkania w W-wie.

3.7. W związku z rozwiązaniem w dniu 30.09.1981 z J. Kaczyńskim umowy o pracę w Filii U. w Białymstoku zakończono sprawę dnia 22.12.1981 i przekazano do dyspozycji Wydz. IX Dep. III MSW J. Kaczyński podjął pracę w Ośrodku Badań Społecznych przy MKR „Mazowsze” w W-wie.

4. Wyciąg z opinii służbowych /…/

5. Z informacji Wydz. III-2 KSMO z sierpnia 1981 roku wynika iż J. Kaczyński kontaktował się wielokrotnie z M. Chojeckim. Zobowiązał się też załatwić Chojeckiemu zaproszenie na wyjazd do Francji i RFN. /…/ nie kontaktował się z innymi osobami związanymi z antysocjalistyczną działalnością z terenu W-wy.

Czytelnicy pomyśleli, że Falandysz się zgubił, a w ogóle to nic wspólnego z Białymstokiem nie miał. Wystarczy krótko pogooglać, aby ustalić, że Falandysz w owym czasie kierował Studium Prawnym w Filii UW w Białymstoku. Trzeba mieć także pewną wprawę, aby na drugi rzut oka wpaść na pomysł, że wymieniony w punkcie pierwszym dokumentu ks „FL” to inicjały Falandysza w kolejności nazwisko, imię. Kwestię agentury nierejestrowanej i ich konspiracji omawiałem na starym blogu wielokrotnie, ostatnio w notce o Jerzym Hoffmanie. Niestety, w najbliższej przyszłości nie planuję odtworzenia.

Zacytowałem cały dokument o Kaczyńskim jeszcze z jednego powodu. Całkiem niedawno wydano pracę o wydarzeniach Czerwca ’76 w Płocku. Autorami są pracownicy Oddziału IPN w Warszawie: Eisler i Pawłowicz. Po 13 latach istnienia IPN „spodziewałem” się, że będzie to monumentalne opracowanie tematu. W rzeczywistości okazało się, że niespełna stustronicowa broszura to streszczenie jednej teczki obiektowej. Nic dziwnego, że Kaczyński się nie zmieścił. O manierze pracowników IPN wydawania źródeł z mikroskopijnymi wstępami i nazywania ich publikacjami naukowymi pisałem sporo, chocholi taniec trwa, choć tym razem zamieszane jest w to wydawnictwo prywatne, szkoda, że nie Rytm.

Jeśli ktoś spodziewa się, że w IPN ktoś zacznie badać działalność SB w środowisku prawniczym, to myli się. W wydawnictwach IPN wolą opublikować o prasie opozycyjnej w latach 1918- 1939, bo takim tematem zajął się Naczelnik z BUiAD IPN.

Przechodząc do ostatniego punktu wpisu, informuję, że ja też znam treść urzędowego pisma sporządzonego w odpowiedzi na Uchwałę Sejmową w sprawie ujawnienia współpracowników SB w najwyższych gremiach państwowych w 1992 r. Rzeczywiście, na tzw. liście Macierewicza brakuje przy nazwisku Falandysza podanych wyżej informacji z 1980 r. (ks FL) i z lat 1985- 89 (Wiktor). One obligatoryjnie powinny się tam znaleźć. Natomiast, dlaczego brakuje tych informacji, proszę pytać sygnującego wykonanie Uchwały Posła Antoniego Macierewicza, wówczas Ministra SW. Dodam od siebie, że z całej listy Macierewicza zainteresowałem się tylko Falandyszem i aż boję się, co zostanie odnalezione jeszcze na temat innych osób.

Seweryn Blumsztajn p…li i rodzi

10.1.2013 r.:

Seweryn Blumsztajn to autor najlepszego, a w każdym razie najgłośniejszego, happeningu politycznego ostatnich miesięcy, a pewnie i lat. Chodzi mi oczywiście o napis na jego transparencie z tegorocznej Manify. Blumsztajn w akcie twórczym przerósł mistrza tego gatunku – Majora Frydrycha, dokonując trywializacji własnego życia osobistego.

Według zachowanych akt stołecznej Służby Bezpieczeństwa w drugiej połowie lat 70-tych Blumsztajn nie zajmował się prawem kobiety do decydowania o własnym brzuchu, tylko założeniem własnej rodziny. Pominę płeć i imię dziecka, a wymienię tylko jego datę urodzenia: 26.08.1977 r. Ponieważ Blumsztajn ukończył studia na Katolickim Uniwersytecie w Lublinie, nie od rzeczy będzie wspomnieć o dacie ślubu: 22.05.1976 r.

Podsumowując- feministyczny happener na transparencie przyznał się do uprawiania sexu, ale nie do posiadania dziecka. Panie Blumsztajn, wnuki chować!

Ponieważ Blumsztajn ani jego żona nie bywali w Czytelniach IPN (Katalog osób rozpracowywanych), mogą nie wiedzieć, że teczka zawiera sporo materiału ikonograficznego, w tym zdjęcia ze ślubu.

Rodzina Gronkiewiczów z Warszawy

10.10.2013 r.:

Skoro zbliża się referendum, czas zająć się też losami rodziny HGW. Zwłaszcza, że celebryci, których Platforma zmobilizowała do bojkotowania referendum, nie mieszkają w Warszawie, pojawia się pytanie o zamieszkanie rodziny Gronkiewiczów. Na ten temat z IPN kilka wzmianek.

Na początek zamieszkanie HGW – do 1990 r. niewątpliwie w Warszawie. Zainteresowanych materiałami rozczaruję – udostępniono mi tylko teczkę akt paszportowych. Jedyna warta uwagi wzmianka to jej zamieszkanie na Dolnym Mokotowie, na Gierymskiego. Po osobie, która raźno wstąpiła do Partii „Victoria” spodziewałem się więcej wyczynów opozycyjnych. Nawet Lech Falandysz (jej mentor w polityce?) ma tych wzmianek ładną kolekcję. O samym Falandyszu – za kilka godzin.

Archiwistom IPN udało się więcej znaleźć o ojcu HGW – Wojciechu, więcej nie znaczy wszystko. Tu niespodzianka – Wojciech urodził się w Warszawie, a w czasach Bieruta mieszkał na Wspólnej. Najdramatyczniejsze jego dzieje wiążą się jednak z miastem Łodzią:

Z posiadanych materiałów (K- 1, 2, 3) wynika, że w/w w okresie okupacji hitlerowskiej należał do Armii Krajowej na terenie Warszawy występując pod ps. „Ryś”. Po powstaniu warszawskim wyjechał do Łodzi. Po wyzwoleniu wstąpił ponownie do Armii Krajowej na terenie Łodzi, miał ps. „Sten” – brał udział w napadach i morderstwach (Bank Rolny, zamordowanie komendanta SOK). Następnie przeszedł do WiN (Łódź) występował pod ps. „Robert”, zajmował się pisaniem odezw antyrządowych. Ujawnił się w dniu 22.04.1947 r. w PUBP Łódź. Materiały nie wskazują ażeby w/w od chwili ujawnienia przejawiał wrogą działalność (wywiad k – 7).

Z uwagi na to uważam, że materiały dot. Gronkiewicza Roberta należy przekazać do archiwum Wydz. X tut. Urzędu.

Załączników 12 (dwanaście)

analiza 1608/IV

UB-ek pomylił się podając pseudonim zamiast imienia, Notatkę oparto na zeznaniach Włodzimierza Dziewiszka z 4.05.1951 r. i ten podał o udziale w „akcji” Wojciecha: stał na czatach z Parabellum. Gdy UB-ecy wracali do spraw łódzkich po 4 latach, Wojciech był już spokojnym studentem Prawa UW na utrzymaniu rodziców (pralnia chemiczna), z czego wnoszę, że Wojciech to warszawiak w drugi pokoleniu. Zatrudniono go w Prezydium WRN (Wojewódzkiej Rady Narodowej) jako radcę prawnego. W 1964 r. Wojciech Gronkiewicz mieszkał już pod bardzo prestiżowym adresem (jak na komunę) – Pl. Konstytucji 5. Przeprowadzkę na MDM wiążę nie z piastowaniem nomenklaturowego stanowiska, ale z praktyką adwokacką w Zespole Nr 7.

Na własną rękę musiałem znaleźć jeden (jedyny?) donos na Wojciecha Gronkiewicza. Tajny współpracownik stołecznej Służby Bezpieczeństwa ps. „Wolniewicz”, charakteryzując bez mała setki warszawskich adwokatów, wspomniał także (19.10.1968 r.):

Twierdzi, że sytuacja gospodarcza jest u nas ciężka, że kompromitujemy się na każdym odcinku, ostatnio zbłaźniliśmy się z Czechosłowacją wysyłając tam nasze wojska.

To ostatni ślad Wojciecha Gronkiewicza w IPN, z czego wnioskuję, że działalność antykomunistyczną zakończył on definitywnie w 1947 r.